w zeszłym tygodniu w czwartek miałam przez ok 4h skurcze, dosc regularne ale
nie bardzo bolesne. Poczekałam aż wróci maż z pracy i pojechaliśmy do
szpitala (chociaż wszystko już przeszło) tak "na wszelki wypadek". Zostałam
przyjęta na oddział (co okazało sie zbawienne bo przy okazji wykryli
przewlekłą infekcję).
ALE o co mi chodzi: lekarz który mnie przyjmował kategorycznie zabronił
współżycia, nie mówiąc juz o orgazmach. Żaden inny lekarz mnie badający nie
wspominał o takim zakazie (nie zapytałam bo dawali sporo innych wskazówek no
i mi wyleciało z pamieci).
Na wizycie u mojego ginka na pewno zapytam, ale mam pytanie do Was: czy po
takim incydencie ze skurczami (nie powtórzyło się to od tamtego czasu ani
razu, w ogóle zdarzyło się po raz pierwszy) też miałyście takie zalecenia?
Spotkałyście się z opinią, że w takiej sytuacji nie wolno współżyc ani miec
orgazmów do końca ciąży? Czy to nie jest zwykłe przewrażliwienie?
Dzięki! Pozdrawiamy