Dodaj do ulubionych

Służę poradą

02.08.05, 13:25
Jestem mamą dwojga szkrabów - starsza Martysia ma 3 lata, młodszy Hubert - 5
m-cy. Właśnie wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim. Jeżeli ktoś
potrzebuje porady, czy odpowiedzi na pytania - niech sie nie krępuje i pyta.
Dodam, że jestem z Gorzowa Wlkp i rodziłam na jednej z najbardziej
kontrowersyjnych porodówek w Polsce... Nie obyło się bez "stawiania lekarzy
do pionu". Pozdrawiam. Ania
Obserwuj wątek
    • diablica26 Re: To ja pytam 02.08.05, 13:30
      kiedy wiedziałaś,że będziesz miała dziewczynke?Który to był tydzień czy w
      18-19tc można juz wiedzieć na 100%?Pytam,ponieważ chciałabym mieć
      dziewczynke,pozdrawiam
      lilypie.com
      • abiedrzycka Re: To ja pytam 02.08.05, 13:42
        W 20 tygodniu. Nieraz jest tak, że lekarz wykonujący USG nie jest pewien na
        100%, wtedy mówi, że trzeba będzie to potwierdzić za kilka tygodni. U mnie się
        nie pomylił ani za pierwszym, ani za drugim razem. Mogę Ci jeszcze polecić USG
        3d. Jeżeli dziecko ułoży się "właściwie", to na własne oczy zobaczysz
        interesujące Cię narządy, jakbyś oglądała zdjęcie. Usg 3d jest chyba
        najbardziej miarodajne i nie ma pomyłek w dziedzinie rozpoznania płci.
        Niestety, jest droższe niż zwykłe - 2d. Pozdrawiam.
    • orgovana Re: Służę poradą 02.08.05, 14:49
      Witaj , piszesz ze wrocilas do pracy po urlopie macierzynskim napisz jak sobie
      radzisz z 2 szkrabami , jak organizujesz zycie smile, pytam bo mnie czeka praca z
      domu i rowniez wczesny powrot a wielu zyczliwych mnie straszy ze nie dam rady
      itp tid Pozdrawiam
      • abiedrzycka Re: Służę poradą 03.08.05, 10:41
        Jakoś daję radę smile) Martyśka chodzi do przedszkola (poszła troszke wcześniej,
        niż powinna - miała wtedy 2,5 roku). Specjalnie posłaliśmy ją przed urodzeniem
        sie Huberta, żeby później nie czuła odrzucenia, wiesz: urodził się "intruz",
        więc jej się pozbywają... Huberta codziennie rano odwożę do mojej mamy (jeżeli
        nie masz mamy do dyspozycji, to może być przecież zaufana i sprawdzona przez
        znajomych opiekunka). Po pracy zbieram towarzystwo do kupy i jedziemy do domu.
        W domu robimy obiadek. Martycha mi pomaga, a Hubert obserwuje nas z wózka. O
        18.00 przyjeżdża tatuś. Czasami obiadku nie udaje sie ugotować, bo dzieciaki
        maja złe humorki. Na takie awaryjne sytuacje mamy w zamrażalniku jakieś frytki,
        albo pokrojone warzywka na zupkę. Kiedy mój mąż już jest w domku, jest mi
        łatwiej. Ok 19.30 kąpię Huberta, mąż kąpie Martychę (jak córcia ma dobry
        humorek i pozwoli sie tatusiowi wykąpać). Potem Hubert dostaje cyca i butelkę
        (jedno z dwojga mu nie wystarcza)i idzie spać. Potem kładę spać Martychę.
        Jeżeli uda mi się nie zasnąć z nią w łóżku, to wieczorem wstawiam pranie,
        ptrasuję, cos tam posprzątam, zmywam naczynia po całym dniu. Spać kładę sie ok.
        24.00. I tak w kółko. Wiesz, czasem czuje sie zmęczona, ale i tak nie jest źle.
        Kiedy ponad rok temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży, byłam przerażona i
        bałam się, że nie dam rady. Jak to dobrze zorganizować, to jakoś wszystko samo
        się kręci. Życzę Ci powodzenia. Nie martw się. Dasz radę.Ania
        • agulka322 Re: Służę poradą 03.08.05, 11:25
          Witam,
          Miło mi czytać takie optymistyczne rzeczysmile Za miesiąc ma się urodzić moje
          drugie szczeście, a ja nie bardzo daje sobie radę z tym pierwszym. Kryzys
          dwulatka... o tak! Syn jest za mały na przedszkole, myslałam o posłaniu go
          około 4 lat, ale obawiam się, że niania z 2 dzieci nie da sobie rady. Wtedy
          pewnie zmienię zdanie i poślę Bąka jak skończy 3 latka. Napisz jak Twoje
          dziecię znosi pobyt w przedszkolu, czy na początku nie było zazdrości o mlodsze
          rodzeństwo???
          Pozdrawiam
          Aga
          • abiedrzycka Re: Służę poradą 03.08.05, 13:37
            Ja też miałam wrażenie, że niezbyt dobrze radzę sobie z pierwszym. Mała była
            wredna, rozpuszczona (przeze mnie) i wiecznie "trzymała się mojej spódnicy" i w
            ogóle była taka jakaś cały czas wrzeszcząca i cała na "nie". BVałam się, że
            jeżeli to drugie też będzie takie, to zwariuję. Ale, kiedy urodził sie Hubert,
            okazało się, że to anioł, a nie dziecko. W ogóle nie płacze (no chyba, że go
            coś boli, bo np. Martycha go "poddusi", albo kiedy jest głodny. W ogóle, drugie
            dziecko lepiej się "chowa". Może to dlatego, że jestem bardziej spokojna, nie
            biegam cały czas do łóżeczka sprawdzając, czy mały oddycha. Dziecko ten spokój
            chyba wyczuwa... A druga sprawa, że objęłam nieco inną taktykę. Postanowiłam
            tym razem nie wychowywać dziecka zgodnie z wszystkimi wskazówkami poradników o
            wychowaniu i pielęgnacji, czy radami położnych. Na noc daję np mleko z butli,
            żeby dłużej spał w nocy. Dopajałam go też glukozą - teraz harbatkami. Jedynym
            naszym problemem jest praktycznie to, że mały ma skazę białkową i ja nie mogę
            jeść nic, co ma jakikolwiek związek z krową (zero przetworów mlecznych,
            wołowiny, kiełbas - bo też zawieraja wołowinę itd.). Ma nietolerancję laktozy,
            więc zanim zjem cokolwiek, muszę dokładnie przestudiować skład na opakowaniu.
            A jeżeli chodzi o Twoje obawy związane z tym, czy niania sobie poradzi... cóż,
            przecież od tego jest, prawda? Zanim jakąć zatrudnisz, zapytaj, czy opiekowała
            się kiedyś dwójką dzieci. Na pewno wszystko będzie ok.
            A przedszkole - to super sprawa. Pewnie, że poślij malca wcześniej. Osobiście
            też bardzo się martwiłam, jak to bedzie z Martyną. Miała przecież tylko 2,5
            roku i tak bardzo była do mnie przywiązana... Ale wszystko ułożyło się dobrze.
            Przez kilka dni płakała, ale nie była to jakaś histeria. Przed pierwszy tydzień
            chodziła tylko na 4 godziny - do leżaczkowania. A później już na "cały etat".
            Wiesz, teraz już nie jest tak, jak było, kiedy my chodziłyśmy do przedszkola.
            Teraz przedszkole jest dla dziecka, a nie odwrotnie. Nie zmuszają do jedzenia
            czegoś, czego dziecko nie lubi... W niektórych przedszkolach panie nawet
            zmieniaja dzieciakom pieluchy, więc nie trzeba sie stresowac tym, że maluszek
            nie zawsze zawoła siusiu.
            A zazdrość była i jest. Ale jekoś tak łagodnie to przechodzimy. Martyna od
            początku wiedziała, że będzie miała rodzeństwo. Przygotowywałam ją na to, że
            bedzie musiała mi "pomagać" przy braciszku. Uczestniczyła też w wybieraniu
            imienia dla brata. A teraz pięknie podaje mi pieluchy i ubranka, zakłada małemu
            czapkę i wynosi do śmieci zużyte pampersy. Czasami tylko "za mocno go
            przytuli". Ogólnie jest dobrze. I u Ciebie też tak będzie. Dzieci powinny razem
            się wychowywać. Głowa do góry. Pozdrawiam. Ania
            • agulka322 Re: Służę poradą 03.08.05, 14:29
              smile))) dużo szcześcia Ci życzę kobieto!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka