Dodaj do ulubionych

STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!!

28.06.04, 11:28
szpital na Starynkiwicz jest super - nie z wygladu, jjak zelazna, ale jezeli
chodzi o opieke i podejscie do pacjentki!!!!

Tu jest opis porodu - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=586&w=10236236&a=13786338 - przzeczytajcie go a zrozumiecie ponizsze!!!!

podczas porodu ciagle byl lekarz, polozne rowniez, przy ostatniej fazie bylo
2 lekarzy i 2 polozne, ktorzy mi pomagali. ZZO zalozono mi przy 3 cm, gdyby
nie to, to nie mialabym sily na dalsza czesc porodu!!!!! a na zelaznej
zakladaja dopiero przy 5 - do czasu uzyskania takiego rozwarcia juz dawno bym
stracila przytomnosc!!!!!
no i kwestia finansowa - wszystko to (sala pojedyncza rowniez) bylo zupelnie
nieodplatnie - w ramach NFZ - przy wypisie mozna jedynie zostawic cegielke,
ale musialam sie o nia zapytac, bo personel nic nie wspomina o
kasie!!!!!!!!!!!!!!
dzieki Bogu, ze tam trafilam i polecam ten szpital wszystkim !!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • mathilde_81 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 28.06.04, 11:31
      widze ze jakos link sie nie wkleil, ale dla zainteresowanych opis jest w
      watku "czerwcóweczki" na "w oczekiwaniu" z dzisiejsza data.

      jeszcze raz polecam, zwlaszcza, ze w lipcu beda zamkniete juz 2 szpitale w
      wawie - inflancka i nadal karowa!!!!!!!!!
    • judytaz75 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 28.06.04, 13:00
      mathilde_81 napisała:

      szpital na Starynkiwicz jest super...

      Ja jestem innego zdania.
      Rodziłam tam 6 lat temu i nie zamierzam drugi raz. Po pierwsze - przez cały
      czas porodu leżałam i zabroniono mi chodzić, musiałam błagać o ZZO, kiedy
      chciałam potrzymać położną za rękę, usłyszałam, że bardziej niż ja potrzebuje
      jej pacjentka za parawanem, która może umrzeć (kto mówi takie rzeczy kobiecie
      rodzącej???). Po drugie - po porodzie dostałam krwotoku, był środek nocy,
      chciałam zawołać lekarza (leżałam na korytarzu), ale nie miałam siły, więc nie
      wiem zupełnie w jaki sposób - wstałam z łóżka i film mi się urwał... Odzyskałam
      przytomność leżąc we krwi na posadzce (w taki sposób straciła tam swego czasu
      życie jedna z kobiet - dowiedział się o tym mój mąż kiedy oddawał krew). Po
      trzecie - usłyszałam od lekarzy, że mój synek ma wzmożone napięcie mięśni i
      wymaga opieki neurologa (jak się później - już w domu - okazało miał podczas
      porodu złamany obojczyk i nikt tego oczywiście nie zauważył). Jedynym miłym
      wspomnieniem dla mnie był poranek na sali pooperacyjnej, gdzie naprawdę miałam
      super opiekę.



      ______________________________
      Kieruj myśli zawsze ku dobremu


    • myszaste Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 29.06.04, 10:08
      Zwiedzałam wczoraj ten szpital i naprawdę wydaje się "na oko" super. Mam
      pytanko w sprawie połoznych, bo wszystkie dziewczyny piszą o p. Ani (na urlopie
      w lipcu) i p. Grazynie, która nie moze przeciez pracować non - stop, czy macie
      jeszcze jakieś dobre doświadczenia - czy polecacie jeszcze jakąś połozną ze
      Starynkiewicza?
      • carolline1 myszaste!!! 29.06.04, 10:43
        mam prosbe, jak zwiedzilas ten szpital to opowiedz jak tam wszystko wyglada?
        widzialas sale te platne(1 i 2 osobowe?), a jak w tych normalnych salkach jest?
        no i jak wyglada porodowka? napisz wszystko co sie da smile jestem bardzo ciekawa,
        poniewaz rodze tam na poczatku wrzesnia! pozdrawiam
        karo i 30 tyg Franek
        • mathilde_81 Re: myszaste!!! 29.06.04, 14:06
          Sluchajcie, szpital moze nienjest luksusowy jak zelazna ale naprawde jest
          swietnie - wioerzcie mi, bo mam swieze wspomnienia(sprzed kilku dni) a nie jak
          judytaz75, ktora rodzila tam 6 LAT TEMU!!!!!!!!!
          Sale porodowe sa pojedyncze (3)- kazda kobieta ma porod rodzinny w osobnej
          salce, ktore nie sa przedzielone zadnymi parawanami tylko normalnymi
          sciankami.Sa ladne z bialo zielona glazurasmile w czasie porodu robsz co ci jest
          wygodnie(w pierwszej fazie) masz do dyspozycji pilke i kabine prysznicowa;
          mozesz chodzic skakakc lezec - wszystko co zmniejsza bol i nie polozna o tym
          decyduje!
          lekarze sa na kazde zadanie!!!! i nie tak jak w innych szpitalach, podczas
          porodu, niezaleznie od tego, czy cos sie dzieje czy nie, zawsze sa
          obecni!!!!!!!!!; opieka poloznych rowniez jest super - ja rodzilam 12 godzin i
          trafilam na zmiane poloznych, zadnej nic nie placilam a opiekowaly sie mna
          super!!!niestety nie pamietam ich imion
          moze to smieszna proznosc, ale martwilam sie jak zaszyto mi krocze (szyla pani
          doktor, a nie polozna), ktore wczoraj zaczelo pobolewac, wiec poszlam na
          zelazna i pan doktor na izbie przyjec zachwycony pytal kto mnie tak pieknie
          pozszywal i powiedzial ze jak rozpuszcza sie szwy to nie bedzie sladu po tym ze
          bylam szyta!!!!(wszystkie - wewnetrzne i zewnetrzne sa samorozpuszczalone - nie
          tak jak w innych szpitalach, gdzie te zewn. sa zwykle do zdjecia!!!)

          Sal platnych nie widzialam, ale wiem ze platna porodowa jest jedna -
          apartamencik, tzn salka porodowa i drugi pokoik z kanapa, telewizorem video i
          lazienka; sale po porodzie pojedyncze kosztuja 200 zl za dobe; ja lezalam na
          potrojnej i bylo bardzo milo smile
          opieka neonatologiczna tez swietna - przebadaja maluszka z kazdej strony i nie
          wypuszczaja do domu, jesli nie sa pewni ze jest 100% w porzadku - moja
          wspollokatorka z sali lezala 3 dni dluze wlasnie ze wzgledu na to, ze maluszek
          mial niewielka infekcje i nie chcieli ich wypuscic, poki nie byli pewni, ze juz
          jest wsystko super!


          i jak juz pisalam, za nic nie placisz - zostawiasz cegielke wedle uznania, a
          jezeli kogos nie stac na kupienie cegielki to nie daje nic - ja musialam
          zapytac o cegielke, zeby uslyszec ze owszem, mozna zostawic pieniazki na
          szpitalsmile ci ludzie naprawde pracuja dla pacjentek i ich dobra a nie dla kasy -
          polozne sa na kazde wezwanie i lekarze rowniez!!!!
          nie dam powiedziexc na ten szpital zlego slowa - a jezeli chodzi o post
          judytaz75 - to chyba normalne, ze przez SZEŚĆ LAT wiele sie moglo zmienic, wiec
          nie neguje, ze jej akurat cos takiego sie moglo przytrafic... mojej znajomej
          jakies 3 tygodnie temu na zelaznej przytrafila sie przykra niespodzianka - nie
          bylo zadnych kosmetykow dla malenstwa - nawet masci na odparzenia!!!!a i jej i
          mi polozna w szkole rodzenia mowila i moj lekarz prowadzacy, zebyu nie zabierac
          kosmetykow dla dziecka, bo wszystko jest!!!

          Zdecydujesz sama, ale ja polecam Starynkiewicza
          • judytaz75 Re: myszaste!!! 29.06.04, 14:43
            Zgadzam się, że mogło się zmienić na lepsze. Należy się z tego po prostu
            cieszyć.
            Pozdr.
          • carolline1 Re: myszaste!!! 29.06.04, 14:47
            jakbym mogla miec prosbe... smile napisz co wzielas do szpitala dla siebie i dla
            bobasa... (co i w ilu sztukach) dzieki
            carolline
            ps.ciesze sie, ze bede rodzic w tym szpitalu, widze ze tam naprawde jest super!
            • mathilde_81 Re: myszaste!!! 01.07.04, 12:06
              Carolline - odpowiem na pewno na wszystkie pytania, ale maluszek mi placze,
              wiec nie w tej chwili. napisze co wzielam i co naprawde jest potrzebne; ciesze
              sie ze podjelas decyzje o porodzie na starynkiewicza - polecam tak opieke dr
              Marianowskiego (mlodego) - niezly przystojniak; hihihihhi
              • carolline1 mathilde 01.07.04, 12:32
                spoko, dzieki! bede czekala cierpliwie smile hmm.. ja to juz sie nie moge
                doczekac.. to juz tak niedlugo i ja rowniez bede zajeta swoim malenstwem!!!
          • mkostki Do Mathilde 02.07.04, 16:53
            Mathilde
            Czy możesz powiedziec jak tak jest z "dodatkowymi atrakcjami" porodu: mam na
            mysli lewatywę, podłączanie oksytocyny itp.
            Czy jak przychodzisz na oddział to na wstepie dostajesz od razu wenflon w
            żyłkę, czy dopiero w razie potrzeby?
            Bedę wdzięczna za odpowiedź.
            Pozdrawiam
            Magda
        • myszaste Re: myszaste!!! 29.06.04, 16:16
          Opowiadam co widziałam wczoraj na własne oczkasmileCały oddział świezo po
          remoncie, błyszczy czystością i nowością np: publiczna łazienka. Sale
          pojedyncze do porodu, tylko takie są, 3 bardzo przyzwoicie wyposażone,
          bezpłatne. Znieczulenie bezpłatne. Sale po porodzie 3-osobowe zwyczajne, ale
          tez nie ma się czego wstydzić. 5 pokoików (1 i 2osobowych) płatnych 200 i 150
          zł - dla mnie absolutne rewelacja: mebelki z Ikei, nowiutkie, wielka
          łazienka,szafy, komoda z przewijakiem, telewizor, stolik z krzesełkami itp.
          Koszt połoznej 600zł. Jeśli opieka taka jak wygląd zewnętrzny oddziału to
          REWELACJA!
          • ryba2 Re: myszaste!!! 02.07.04, 13:01
            Myszaste, czy możesz zdradzic na kiedy przewidywany jest Twoj termin porodu?
            Ja prawdopodobnie urodzę 3/11. Zastanawialam się nad szpitalem na Kasprzaka, bo
            tam prawdopodobnie jest najlepsza opieka nad noworodkami. Ale oni planują
            remont od września... Może się więc okazać, że będe zmuszona szukać innego
            szpitala. Dlatego na wszelki wypadek i z odpowiednim wyprzedzeniem chcę wybrać
            jeszcze jakiś - rezerwowy z możliwie najlepszą opieką. A im wiecej opinii tym
            latwiej sie zdecydować.

            Pozdrawiam serdecznie
            Wiola.
            • myszaste Re: myszaste!!! 02.07.04, 18:25
              Jeśli wszystko będzie zgodne z "planem" mam termin na 3.08.Ponieważ moim
              pierwszym wyborem była Inflandzka - lekarz prowadzący, szkoła rodzenia, leżałam
              już na patologii, ale tam przez cały lipiec jest zamknięte, dlatego
              postanowiłam mieć szpital rezerwowy gdyby synek spieszył się na świat. Myślę,że
              warto zebyś miała cos jeszcze oprócz Kasprzaka, na wszelki wypadek.
              Pozdrowionka,Myszaste i 34 tyg Brzucho
              • mathilde_81 tak jak obiecalam - szczegóły :) 04.07.04, 10:13
                Jezeli chodzi o rzeczy konieczne do porodu, to trzeba wziac tak naprawde
                wszystko - niestety szpital nie ma pieniedzy, wiec nie ma kosmetykow i
                pampersow. ja mialam paczke pampersow i wilgotne chusteczki, reczniki papierowe
                (kuchenne), chusteczki higieniczne, ubranka, becika nie zabralam - dostalam
                szpitalny; mialam tez kilka pieluszek tetrowych - jak sioe malemu ulewalo...
                sobie wzielam jednorazowe matki z siateczki - przydaja sie po porodzie, kidy
                sie mocno krwawi - i pieluchy bella baby(najzwyklejsze, za 3 zl paczka)- sa
                lepsze niz podpaski. no i oczywiscie kosmetyki, reczniki, szlafrok, koszule...
                ja odzilam w krotkiej koszulce nocnej(nawet krew sie dopralasmile), ale kazdy lubi
                co innego...
                jezeli chodzi o lewatywe - przyszlam rodzic z patologii i tam tez mi ja
                zrobiono. bardzo sie z tego ciesze, bo mialam ten komfort ze rodzac dzidziusia
                nie bede miala krepujacej niespodzianki, ale wiem, ze pacjentki przyjezdzajace
                do porodu sa pytane o zgode - nie jest to konieczne
                oksytocyna - jak napisalAM w opisie porodu mialam bardzo silne skurcze, wiec
                oksy nie byla mi potrzebna az do momentu podlaczenia ZZO, ktore oslabia
                skurcze. Mialam za to podawamne inne cuda - kroplowki z sola fizjolog. na
                odwodnienie i lekami rozkurczowymi(bo mimo skurczy nie pojawialo sie
                rozwarcie), wiec owszem - mialam wkluty wenflon. o tym zadecydowaly polozne i
                lekarz, ktorzy sie na tym znaja... jestem pewna, ze nikt bez potrzeby nikomu
                nie zaklada wenflonu...
                jezeli chodzi o golenie krocza, to jest to wymagane, ale mozna zrobic to
                samodzielnie.

                pozdrawiam i zycze powodzenia - w razie jakis jeszcze watpliwosci pytajcie
                przez gg - moj nr 3795815
                • ewabart Re: tak jak obiecalam - szczegóły :) - MAJTKI 05.07.04, 09:22
                  czesc,
                  gratulacje dzidzi i udanego porodu, ja tez zamierzam tam rodzic i juz nawet nie
                  mowie nikomu gdzie rodze bo co czlowiek to kilka opinia, a mi sie niechce juz
                  kadzemu tlumaczyc,
                  mam pytanie o te majtki gdyz temat sie pare razy przewijal na forum, gdzie
                  mozna je kupic,
                  pozdrawiam,
                  ewa
                  • imarki Re: tak jak obiecalam - szczegóły :) - MAJTKI 05.07.04, 11:21
                    Cześć,
                    takie majteczki można kupić na pewno w aptece (Superpharma) w Galerii Mokotów
                    po ok. 3 zł za sztukę. Byłam w piątek i kupiłam.

                    Pozdrawiam
                    imarki
                    • ewabart Re: tak jak obiecalam - szczegóły :) - MAJTKI 05.07.04, 13:59
                      dzieki, w takim razie sprobuje w swojej aptece moze tez bede
                      pozdrawiam,
                      ewa
                      • mathilde_81 Re: tak jak obiecalam - szczegóły :) - MAJTKI 06.07.04, 19:31
                        Hej,
                        jezeli bylabys zainteresowana tymi majtkami, to moge ci oddac komplet - kupilam
                        za duzo i nie mam co z nimi zrobicsmile w opakowaniu jest chyba 6 sztuk, a ja
                        kupilam 4 opakowaniasmile jakos tak z rozpedu...
                        Pozdrawiam

                        Wyslalam ci blizszy namiar na mnie - nr telefonu na maila gazetowegosmile
                • cyntia33 Re: tak jak obiecalam - szczegóły :) 17.07.04, 20:01
                  Też zamierzam rodzić na Starynkiewicz (mam termin na 23.07) i mam pytanie: czy
                  dostałaś bez problemu zzo, czy musiałaś jakoś ich przekonywać lub wcześniej
                  (przed porodem) umawiać się z anestezjologiem?
                  Mam w związku z tym przykre doświadczenia z Kasprzaka, gdzie 10 lat temu, przy
                  b. bolesnym porodzie odmówiono mi zzo, bez podania przyczyny i bez
                  przeciwskazań zdrowotnych. Położna powiedziała, że może mi jedynie dać
                  oksytocynę na przyspieszenie porodu - biorąc pod uwagę, że urodziłam w 9 godzin
                  od pierwszego skurczu, w tym 3 godziny tylko spędziłam na porodówce (od
                  rozwarcia 4 cm do pojawienia się dziecka na świecie), mój poród nie był
                  szczególnie długi. Chyba chciała mieć mnie po prostu jak najszybciej z głowy. A
                  lekarz zjawił się tylko na ostatnie minuty i jedyne co miał mi do powiedzenia,
                  to: niech pani nie krzyczy. Chciałąbym, żeby tym razem mój poród był choć
                  trochę przyjemniejszy.
              • ryba2 Re: myszaste!!! 04.07.04, 18:41
                Myszaste, to juz niedlugo! Zycze powodzenia i trzymam kciuki. smile

                Pozdrawiam,
                Wiola
                • ikruck Re: myszaste!!! 07.07.04, 13:29
                  Dołączam się do peanów na cześć tego szpitala. Rodziłam tam dwa razy -raz trzy
                  lata temu cesarką i drugi raz tydzień temu naturalnie. Jestem tym szpitalem
                  ZACHWYCONA, wspaniali kompetentni lekarze, przecudowna położna (młoda blondynka
                  pani Małgosia)dzięki której udalo mi się urodzić naturalnie BEZ znieczulenia.
                  To nie prawda że nie można wstawać podczas porodu. Miałam piłke gumową,
                  chodziłam pod prysznic. Salki porodowe przepiękne, intymne, kameralne.Za nic
                  się nie płaci a opieka niczym w prywatnym szpitalu.Wspanali fachowcy
                  ginekolodzy i pediatrzy. Wszystkim polecam.Jeśli będę kiedś miała trzecie
                  dziecko udam się tam znowu.
                  • carolline1 ikruck!! 07.07.04, 13:41
                    jak milo czytac takie posty wychwalajace ten szpital.. fajnie, ze bede tam
                    rodzic smile mam do ciebie pytanie, w czym rodzilas i ile wzielas do szpitala
                    koszul, jakie sa najlepsze, najwygodniejsze....
                    karo i 31 tyg Franek
                    • matyldaw79 Re: ikruck!! 07.07.04, 14:54
                      witam,
                      ja mam termin na 21 października i z tego co przeczytałam warto tam rodzic. Mam
                      pytanie czy trzeba zarezerwować sobie wcześniej w jakiś sposób miejsce w tym
                      szpitalu? jeśli tak to w jaki sposób? pomóżcie bo jestem zielona w tych
                      sprawach.
                      pozdrawiam, marta.
                      matyldaw79@gazeta.pl
                      • ikruck Re: ikruck!! 07.07.04, 19:34
                        Nie trzeba sobie rezerwować miejsc, wystarczy, że trafisz na izbę przyjęć i
                        wtedy sami cię zatrzymają w razie konieczności.
                    • ikruck Re: ikruck!! 07.07.04, 19:36
                      Ja na porodówkę udałam się w pięknej koszulce triumpha, ale położna
                      pprzyniosła mi koszulę szpitalną do porodu i miała racjęsmile
                      Po porodzie bardzo polecam koszule dla matek karmiących z rozcieńciami przy
                      piersiach.
    • tolka3 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 07.07.04, 15:46
      No to ja jeszcze wtrące swoje 3 grosze. Rodziłam na Starynkiewicza 5 m-cy temu.
      Chyba nie tak dawno? Nie jestem zachwycona. Położne obojętne, przy moim
      porodzie (w nocy) była tylko jedna (tak na stałe) i chyba była zmęczona. Akurat
      były 3 porody, więc jej się nie dziwię, ale przecież to nie moja wina. Bolało
      niemiłosiernie, o czym informowałam otoczenie smile co położna skwitowała "nie
      pani pierwsza tak cierpi". Lekarze owszem, bardzo fajni. Lekarz obecny przy
      ostatniej fazie porodu, wpadał parę razy w trakcie. Był ok. Zszywała mnie
      stażystka, trwało to godzinę, ale miło sobie gawędziłyśmy. Najtrudniejsze
      partie zszył lekarz. Chyba wszystko ładnie wyszło smile Leżałam w pojedyńczej sali
      poporodowej. Super sprawa! To jest to, czego chyba brakuje w innych szpitalach.
      Naprawdę polecam. Jeśli ktoś ma kasę, bierzcie ten pokoik. Tylko uwaga: ta
      salka jest trochę zapomniana przez położne. Jest wprawdzie guziczek, można
      szybko kogoś wezwać, ale ja za jedno takie wezwanie zostałam brzydko mówiąc
      opierniczona przez położną (potłukłam termometr, nie wiedziałam, czy czasem
      rtęć się nie wydostała, więc nie chciałam tego ruszać). Położna przyszła i
      nawrzeszczała na mnie "to po to mnie pani wzywała? ja sama jestem na porodówce
      a pani po mnie wzywa? nie mozna przyjść tam do nas do pokoiku?". dodam, że
      zabrałam dzidzię od razu po stłuczeniu termometru i byłam w pokoiku, ale był
      pusty sad powiedziałam tej pani grzecznie, co o tym myślę. Generalnie nie
      zaglądają do tego pokoju zbyt często. Ale jak ktoś się dobrze czuje i nie
      potrzebuje, jest ok. Opieka nad noworodkiem bardzo dobra. Nad moim, bo
      przeczytajcie proszę to pod spodem bo to ważne! Nie podobało mi się tylko jak
      kąpią moje maleństwo (pod kranem - w tym pokoiku była taka duża umywalka) jak
      kurczaka sad No i niewiele się dowiedziałam na temat pielęgnacji noworodka.
      Podsumowując: było ok ale nie rewelacja.

      A oto wspomnienia mojej koleżanki, która rodziła na Starynkiewicza w styczniu.
      Urodziła w 30 tygodniu naturalnie. Nie zrobili jej cesarki, narazili dziecko na
      śmierć. A szczytem niekompetencji było, gdy pielęgniarki zostawiały na
      inkubatorze mleko (ściągnięte przez moją koleżankę; mała karmiona była sondą
      oczywiście) na kilka godzin, raz podały malutkiej mleko po 11 godzinach! Mała
      dostała jakiegoś zakażenia jelit (dokładnie nie wiem co to było) i wylądowała
      ostatecznia na Kasprzaka.

      Także jak widzicie nie jest tak różowo, choć przyznam, że na szczęście tych
      dobrych opinii jest więcej, więc może Wy też będziecie zadowolone. Ja chyba
      drugi raz bym tam nie rodziła. Rodziłam tam ze względu na dobrą, jak myślałam,
      opiekę nad noworodkami. Ale to, co przeżyła moja koleżanka, przeraziło mnie.
      • mima3 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 07.08.04, 08:37
        Tola czy ta twoja kolezanka jestem Ja? dokladnie opisujesz ponizej moj
        przypadek.
        agnieszka
        tolka3 napisała:

        > No to ja jeszcze wtrące swoje 3 grosze. Rodziłam na Starynkiewicza 5 m-cy
        temu.
        >
        > Chyba nie tak dawno? Nie jestem zachwycona. Położne obojętne, przy moim
        > porodzie (w nocy) była tylko jedna (tak na stałe) i chyba była zmęczona.
        Akurat
        >
        > były 3 porody, więc jej się nie dziwię, ale przecież to nie moja wina. Bolało
        > niemiłosiernie, o czym informowałam otoczenie smile co położna skwitowała "nie
        > pani pierwsza tak cierpi". Lekarze owszem, bardzo fajni. Lekarz obecny przy
        > ostatniej fazie porodu, wpadał parę razy w trakcie. Był ok. Zszywała mnie
        > stażystka, trwało to godzinę, ale miło sobie gawędziłyśmy. Najtrudniejsze
        > partie zszył lekarz. Chyba wszystko ładnie wyszło smile Leżałam w pojedyńczej
        sali
        >
        > poporodowej. Super sprawa! To jest to, czego chyba brakuje w innych
        szpitalach.
        >
        > Naprawdę polecam. Jeśli ktoś ma kasę, bierzcie ten pokoik. Tylko uwaga: ta
        > salka jest trochę zapomniana przez położne. Jest wprawdzie guziczek, można
        > szybko kogoś wezwać, ale ja za jedno takie wezwanie zostałam brzydko mówiąc
        > opierniczona przez położną (potłukłam termometr, nie wiedziałam, czy czasem
        > rtęć się nie wydostała, więc nie chciałam tego ruszać). Położna przyszła i
        > nawrzeszczała na mnie "to po to mnie pani wzywała? ja sama jestem na
        porodówce
        > a pani po mnie wzywa? nie mozna przyjść tam do nas do pokoiku?". dodam, że
        > zabrałam dzidzię od razu po stłuczeniu termometru i byłam w pokoiku, ale był
        > pusty sad powiedziałam tej pani grzecznie, co o tym myślę. Generalnie nie
        > zaglądają do tego pokoju zbyt często. Ale jak ktoś się dobrze czuje i nie
        > potrzebuje, jest ok. Opieka nad noworodkiem bardzo dobra. Nad moim, bo
        > przeczytajcie proszę to pod spodem bo to ważne! Nie podobało mi się tylko jak
        > kąpią moje maleństwo (pod kranem - w tym pokoiku była taka duża umywalka) jak
        > kurczaka sad No i niewiele się dowiedziałam na temat pielęgnacji noworodka.
        > Podsumowując: było ok ale nie rewelacja.
        >
        > A oto wspomnienia mojej koleżanki, która rodziła na Starynkiewicza w
        styczniu.
        > Urodziła w 30 tygodniu naturalnie. Nie zrobili jej cesarki, narazili dziecko
        na
        >
        > śmierć. A szczytem niekompetencji było, gdy pielęgniarki zostawiały na
        > inkubatorze mleko (ściągnięte przez moją koleżankę; mała karmiona była sondą
        > oczywiście) na kilka godzin, raz podały malutkiej mleko po 11 godzinach! Mała
        > dostała jakiegoś zakażenia jelit (dokładnie nie wiem co to było) i wylądowała
        > ostatecznia na Kasprzaka.
        >
        > Także jak widzicie nie jest tak różowo, choć przyznam, że na szczęście tych
        > dobrych opinii jest więcej, więc może Wy też będziecie zadowolone. Ja chyba
        > drugi raz bym tam nie rodziła. Rodziłam tam ze względu na dobrą, jak
        myślałam,
        > opiekę nad noworodkami. Ale to, co przeżyła moja koleżanka, przeraziło mnie.
    • tolka3 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 07.07.04, 15:48
      Aha, życzę lekkich porodów i samych przyjemnych wspomnień! To naprawdę piękne
      przeżycie smile
      • ewabart Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 07.07.04, 17:27
        a czy wiecie jak wyglada sytuacja w przypadku gdy porod naturalny kiepsko
        idzie, czy dlugo sie zastanawiaja, czy kaza nadal rodzic kobiecie,
        pytam gdyz znam dwa przypadki ale z zelaznej gdzie kazali rodzic naturalnie i
        nie chcieli zrobic cesarki - juz po ladnych paru godzinach - chlopak wiec
        zabral dziewczyne i pojechali na solec, tam mu powiedzieli ze przyjechal w
        ostatnim momencie, gdyz dziecko by sie udusilo, drugiej kolezance przydusili
        takim sposobem dziecko i do drugiego roku bylo troche opoznione w stosunku do
        innych dzieci, dopiero zaczelo chodzic itp.
        ja chcialabym sie pozbyc takich dodatkowych emocji, czy macie w tym temacie
        jakies doswiadczenia
        ewa
        • ikruck Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 08.07.04, 12:03
          Wyleżałam się miesiąc na patologii w tym szpitalu i zdążyłam się zorientować
          że na starynkiewicza nie ryzykują: jak tylko coś nie idzie to robią cesarkę. To
          wiem na 100%.
        • mathilde_81 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 08.07.04, 13:40
          Tak sie sklada, ze ja po wielu godzinach bylam juz skrajnie wyczerpana - od 9
          rano mialam silne skurcze co 2-3 minuty trwajace okolo 40sek do minuty - trwalo
          to do hgodziny 19, kiedy to uzyskalam w koncu rozwarcie na 3 cm (wtedy podano
          mi znieczulenie); caly czas kiedy sie meczylam i podawano mi rozne leki
          rozkurczowe, zeby sie szyjka rozluznila bylam pod kontrola lekarzy i malenstwo
          takze - stale monitorowano jego tetno, a po parugodzinach badano mi krew, zeby
          sprawdzic czy nie ma zakarzenia... kiedy juz rzeczywiscie ledwo zylam
          lekarzezdecydowali, ze jak teraz nie badzioe rozwarcia 3 cm to mnie tna, bo nie
          dam rady pozniej przec. olalo mnie bardzo do momentu p[odania znieczulenia i
          blagalam ich przez pare godzin o cesarke, ale jestem BARDZO WDZIECZNA
          personelowi ze nie zrobiono mi ciecia - wiem, ze gdyby cos zagrazalo mojemu
          malenstwu, to by ja zrobili, a tak ja sie wymeczylam ale przynajmniej
          urodzialam naturalnie i bez klopotow wstalam po porodzie. cesarka jest
          mocnoinwazyjna operacja i jest ona ostatecznoscia, ale nigdy nie ryzykuja zycia
          dziecka lub matki - jak tzreba to tna - wiem bo znajoma miala tam cesarke

          Pozdrawiam
          • luiza73 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 08.07.04, 15:19
            a jak jest w tym szpitalu ze znieczuleniem? czy robią go każdej pacjentce,
            która tego chce, czy sami decydują kiedy go podać?
            Ja na przykład w ogole nie zamierzam podchodzić do porodu bez znieczulenia,
            więc chciałabym mieć pewność, zanim się zacznie, że będę miała znieczulenie.
            • mathilde_81 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 09.07.04, 11:53
              ZZO robia na zadanie pacjentki - to ty decydujesz czy je chcesz czy nie smile))))
              nie ma z tym najmniejszego problemu, tylko przychodzac do porodu musisz im to
              powiedziec.
              • mima3 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 15.07.04, 19:51
                mnie na Starynkiewicz nie zrobiono znieczulenia mimo ze blagalam, poprostu
                anastezjolog byla zajeta na pietrze i mimo ze zaplacilam wczesniej tzw cegielke
                na szpital 400zl powiedzieli ze na parterze nie robia znieczulenia bo winda
                zepsuta i w razie czego nie ma jak szybko przetransportowac pacjentki na gore,
                na parterze warunki jak w sredniowieczu. teraz rodzila moja szwagierka, szpital
                przepelniony, lezy sie na korytarzu. Lekarze i pielegniarki sa ok, ale przy
                nawale pacjentek nie maja czasu wcale sie dobrze zajac wszystkimi pacjentkami.
                • kkama Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 16.07.04, 21:23
                  a dlaczego zaplacilaś cegiełke wczesniej?? Z tego co mi wiadomo to wszelkie
                  opłaty załatwia się w tym szpitalu przy wypisie (jesli w ogóle).

                  • robert_26 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 24.07.04, 00:31
                    Dołączam do opisu porodu do Matilde. Właśnie wróciłem ze szpitala, gdzie
                    urodził się nasz synek.
                    Byłem zdziwiony i zaskoczony opieką całego personelu - i to bez płacenia, jak w
                    innych szpitalach. Tu naprawdę pomagają rodzącym.
                    Zapłaciłem 10 zł za ubranie do porodu rodzinnego - i to wszystko. Położna i
                    lekarz przed porodem dokładnie opisali cały proces, zaznaczyli wyraźnie, że
                    żona dostanie znieczulenie przy rozwarciu min. 3 cm (co sprawdzał lekarz co
                    jakiś czas). Gdy chciałem poprosić o indywidualną opiekę położną (oczywiście za
                    opłatą), panie wygoniły mnie z powrotem do żony i powiedziały, że pieniążki to
                    się przydadzą na inne rzeczy, i że żona na 100% będzie miała fachową opiekę. I
                    tak było!!!

                    Jedyny zgrzyt: przed nami rodziła pani. W momencie, kiedy miała rozwarcie na 4
                    cm okzało się, że anastezjolog jest niestety zajęty asystowaniem przy cesarskim
                    cięciu, a był tylko jeden na zmianie (a-urlopy, b-szpitalowi nie starcza
                    pieniążków na zatrudnienie większej ilości pracowników). Jak skończyło się cc -
                    było już za późno na znieczulenie. Boże, jak ona się namęczyła. Moja żona jak
                    usłyszała jej krzyki, aż się popłakała i zdenerwowała. Na szczęście w czasie
                    naszego porodu nie było żadnej operacji.

                    GORĄCO POLECAM TEN SZPITAL !!!
                    • asikx A jak z tłokiem? do robert_26 24.07.04, 10:37
                      Dużo chętnych, musze tam rodzić a bez przerwy słysze o kobitkach leżących po
                      porodzie na korytarzach?
                      Ogólnie wszystko inne jest tam OK, tylko to możliwe leżenie na korytarzu jest
                      dla mnie przerażające!!!
                      Pozdrawiam,
                      Aska (i sierpniowa Ola)
                      • robert_26 Re: A jak z tłokiem? do asikx 25.07.04, 23:00
                        Żona leżała w szpitalu 4 dni w zeszłym tygodniu, teraz jest od środy, i przez
                        ten cały czas nie widzieliśmy ani jednego łóżka na korytarzu. Chociaż w czasie
                        upału żona chciała wystawić swoje łóżko z dusznej sali na przewiewny korytarzsmile.
                        Pracownicy szpitala mówią, że jest ciężko, ale nie wyobrażają sobie nie
                        przyjęcia kogokolwiek i odesłania do innego szpitala! (co inne szpitale robią).
                        Nie wiem, co oni robią, ale cały czas wszystkie sale są pełne (ale nie
                        przepełnione), a mimo to każdy potrzebujący znajdzie miejsce dla siebie.

                        A teraz łyżka dziegdźu: opieka nad kobietami (lekarzy i położnych) -
                        rewelacyjna, cudowna, wspaniała, i tak można zachwycać się długo. Ale
                        dzieciaczki - z tym jest gorzej. Na zmianie pracują 2 panie od noworodków, i
                        siłą rzeczy nie mogą być jednocześnie przy 20 maluszkach. Dzień po porodzie
                        żona poprosiła rano o pomoc: pokazanie jak się przewija, karmi, itd. Panie były
                        akurat zajęte porodem, ale miały przyjść później. Nikt się nie pojawił do końca
                        dnia. Nam się wydawało, że jakoś sobie radzimy, bo dzidzia ssała cycka i nie
                        płakała. A rano okazało się, że miała bardzo mało pokarmu, i Kubusiowi spadł
                        strasznie cukier, i trzeba go było dokarmiać (od kroplówki dzieliły go minuty).
                        Żona się zdenerwowała, nakrzyczała na wszystkich i zażyczyła sobie indywidualną
                        opiekę nad dzieckiem (12 godzin kosztuje 300 zł, ale warto!). Od tej pory jest
                        cudownie: mały dużo je i dużo śpi, mama odpoczęła psychicznie i fizycznie, tata
                        może obejrzeć meczsmile.
                        Poprosiliśmy również o opiekę w domu po powrocie ze szpitala (godzina-10 zł) do
                        czasu, aż żona zacznie normalnie funkcjonować (czytaj: siadać).
                        Ale szpital gorąco polecam !!! Trzeba tylko wszystkich atakować (pytaniami).
                        • asikx Re: A jak z tłokiem? do asikx 26.07.04, 14:20
                          Dzięki wielkie za info.
                          Właśnie jutro kładę się tam na patologię i w czwartek-piątek prawdopodobnie
                          cesarka...
                          Pozdrawiam i życzę zdrówka dla całej rodzinki!
                          Aśka
                          • carolline1 do asikx 26.07.04, 14:59
                            mam pyatnko do ciebie! czy jak bede miala planowana cesarke, to najpierw idzie
                            sie na patologie lezec? czy od razu tego dnia, ktorego idzie sie na planowana
                            cesarke jest porod??? no i mam prosbe wielka, jak wrocisz opisz jak wygladalo
                            cc, bo mnie ono niestety czeka na poczatku wrzesnia i troche sie tego boje! pzdr
                            karo i Franek
                            • asikx do carolline1 26.07.04, 22:05
                              Mnie kładą na patologię - bo oprócz położenia miednicowego od 26 tyg jestem pod
                              opieką paniu doktor od cukrzycy ciążowej i chyba chcą jeszcze pobadać coś pod
                              tym kątem.
                              W każdym razie dziś ta pani doktor postanowiła - jutro na patologię tam ze dwa
                              dni i pewnie w czwartek cesarka.
                              Jak wrócę do domu i będę w stanie (podobno nie jest lekko oderwać sie od
                              dzidziola nawet na moment) to postaram sie zdać relację z całości....
                              Pozdróweczka,
                              Aśka (i chyba jednak lipcowa Ola)
                  • mima3 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 07.08.04, 08:28
                    chcialam byc pewna ze dadza mi znieczulenie.
      • mima3 Do Toli 07.08.04, 08:26
        Tola, ja tez urodzilam corke w 30 tygodniu na Starynkiewicza i podawali jej
        moje sciagniete mleko ,ktore stalo po kilkanascie godzin na inkubatorze!!! mimo
        ze przynosilam swieze co 3 godziny,moja corka dostala zapalenia jelit i karetka
        przewiezli ja na Kasprzaka, gdzie byla poltora mca w inkubatorze pod
        kroplowkami!!! ja trafilam do tego szpitala z plamieniem, kazali mi ponad
        godzine czekac w izbie przyjec po czym biec za pielegniarka po schodach na
        pietro co spowodowalo krwotok!mam wiecej przezyc koszmarnych z tego
        szpitala,szkoda slow.Moja corka teraz jest zdrowa i to najwazniejsze!
    • carolline1 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 24.07.04, 18:59
      hey! ja mam w poniedzialek usg na starynkiewicza i pozniej jestem umowiona z
      polozna, z ktora mam zamiar rodzic na zwiedzanie i rozmowe! wiec jak wroce do
      domku to opowiem jak wyglada sytuacja z lezeniem na korytarzu!!! mam nadzieje ze
      do wrzesnia sie przetka smile i ja nie bede musiala lezec na korytarzu! pzdr
      karo i Franek(7.09)
      • asikx Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 24.07.04, 20:13
        Ja w poniedziałek wybieram sie do poradni na Starynkiewicza, więc też będę
        prowadzić wywiad co i jak?
        Tyle że mnie interesują bliższe terminy....
        Pozdrawiam,
        Aśka (i sierpniowa Ola)
        • galeonia Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 26.07.04, 09:42
          Hejas!
          Ja też zamierzam rodzić na Starynkiewicza (termin - 25 sierpnia) i chodziłam
          tam do szkoły rodzenia. Dlatego wiem, że niestety nierzadkie są przypadki, że
          swieżo upieczone mamy muszą leżeć na korytarzu. No i w czerwcu parokrotnie
          odsyłali do innych szpitali z powodu przepełnienia (w tym jedną dziewczynę,
          która chodziła ze mną do szkoły rodzenia). O lipcowych statystykach nic nie
          wiem, ale pewnie jest podobnie albo nawet gorzej, biorąc pod uwagę, że parę
          szpitali jest zamkniętych.

          Pozdrawiam i mam nadzieję, że nas, zdecydowanych na poród w ww szpitalu nie
          spotka los "tułacza"

          Ania i Jaś (36 tydzień)

          P.S. O rety to już niedługo!
          • carolline1 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 26.07.04, 10:49
            hey! bylam dzis na starynkiewicza i zwiedzalam szpital. mialam usg no i niestety
            maluch lezy miednicowo i czeka mnie cesarka.. buu! sad(( w kazdym razie sale do
            porodu naturalnego bardzo przyjemne i slodkie smile sale te platne poporodowe sa
            super, naprawde, natomiast te zwykle sa w normie! wiec ogolnie jest OK! a
            polozne super mile i wesole smile pozdrawiam
            aa i tloku starsznego nie ma, na korytarzu pustka smile, ale podobno jest dosc duzo
            pan , tak wiec sale wszystkie pelne!
            karo i Franek 34 tyg
            • ewablabla Re: proszę 26.07.04, 20:17
              Witam
              Dziewczyny czy mogłybyscie polecic połozna ze Starynkiewicza, mam termin na
              07,10 i bardzo chciłabym rodzić właśnie w tym szpitalu
              • ewablabla Re: czy mozecie polecić połozną 26.07.04, 20:28
                hej to znowu ja ,wczesniej kliknełam enterek i poleciało takie niedokończone
                sorki.
                Wracajac do tematu,duzo dobrego słyszałam o tym szpitalu, fachowy personel,
                mozna się czuć bezpiecznie, dlatego chciałabym tam rodzić.Niestety nie chodzę
                do zadnej szkoły rodzenia dlatego chciałabym rodzić w obecności dobrej,
                poleconej połoznej.Carolline może ty mogłabys mi pomóc.
                Bede wdzięczna (mozna na priv)
                Ewa & Julcia 7,10
                • ikruck Re: czy mozecie polecić połozną 26.07.04, 21:00
                  Ja ci mogę polecić. 3 tyg temu urodziłam tam synka. Poród trwał cała noc bez
                  znieczulenia.Ale miałam cudowna położnątongue_outani Małgosia-młoda kobitka, blond
                  włosy. Miała dyżur we wtorek w nocy i piątek dzień. Tyle ci mogę powiedzieć, bo
                  nie zapamiętałam nazwiska. Jest wspaniała.
            • stella9 Re: Carolline 26.07.04, 20:40
              Hej Carolline, moj maluszek jutro skonczy dwa tygodnie, wiec odzywam sie
              zgodnie z obietnica. Rodzilam na Starynkiewicza - porod mialam bardzo ciezki i
              w efekcie, po 21 godzinach rodzenia zdecydowano cesarke (maly nie wszedl w
              kanal rodny). Podczas cesarki atmosfera byla super - lekarze wyluzowani ale
              kompetentni. Czulam ze jestem pod naprawde dobra opieka. Wszystko goi i mie sie
              koncertowo - teraz juz praktycznie nic nie czuje. Mam rade - postaraj sie jak
              najszybciej wstac i zaczac chodzic. Na poczatku jest ciezko ale im szybciej
              zaczniesz chodzic tym latwiej Ci potem bedzie. Ja mialam cesarke o 20.30 a
              wstalam nastepnego dnia o 7.00 rano i dzieki temu dzien pozniej moglam sie
              swobodnie poruszac i zajmowac synkiem. Polecam salke jednoosobowa - duzy
              komfort i bardzo fajne warunki.
              Mam jeszcze jedna rade - przed pojsciem do szpitala zaopatrz sie w herbatke
              wspomagajaca laktacje Hippa - po cesarce mozesz miec pozniej pokarm a ta
              herbatka jest wysmienita. U mnie dala rewelacyjne efekty. No i polecam jeszcze
              krem purelam na cierpiace brodawki. Przynajmniej troszke zlagodzi cierpienia.

              gdybys miala jeszcze jakies pytanka, odzywaj sie.

              Pozdrawiam
              Stelka i maly Radek
              • carolline1 Re: Carolline 26.07.04, 22:23
                dzieki stella za opis... napisz jakie mialas znieczulenie, jak bylo z bolem po i
                po jakim czasie zdejmuja cewnik..? jutro moze wymysle jakies jeszcze pytanko do
                ciebie!
                • carolline1 stella 26.07.04, 22:41
                  ach.. i jeszcze po ilu dniach wypuszczaja do domku po cc?
                  pozdrawiam ciebie i twojego maluszka! smile
                  • aniawys Re: Do Carolline1 27.07.04, 08:16
                    Carolline, ja również moge Ci odpoiedzieć, bo na Starynkiweicz miałam dwie
                    cesarki w odstępie niecałych dwóch lat.
                    - Do domu wypuszczaja szybko, mnie po piewrszej cesarce po trzech, po drugiej
                    po dwóch dobach
                    - znieczulenie zewnatrzoponowe lub podpajeczynówkowe (decyduje anestezjolog,
                    ale różnica dla pacjentki żadna). W każdym razie w czasie pordu jesteś
                    przytomna, znieczulenie od pasa w dół
                    - cewnik wyjmują następnego dnia po porodzie.

                    Pozdrawiam.
                    Ania
                    • carolline1 aniawys!! 27.07.04, 09:16
                      dzieki za odp! a powiedz mi jeszcze, po znieczuleniu nie mozna wstawac przez
                      ile godzin? ty wstaals po ilu? jest roznica jezeli chodzi o rodzaj
                      znieczulenia? (czy po ktoryms szybciej sie wstaje)? i czy w tym czasie
                      przynosza bobaska? starsznie mi smutno ze po cc chyba nie za bardzo ma sie
                      kontakt ze swoim malenstwem... sad( i jeszcze jedno mnie martwi.. na sale
                      pooperacyjna maz tez nie moze wejsc?? buuu! eh! przykro mi, ze mnie to cc
                      czeka, bo z takiego pieknego przezycia bede miala tylko smutek, ze ani bobaska
                      ani meza nie bede miala obok siebie! ahh.. ty mialas planowane cc? czy cc ma
                      sie ustalone na konkretny dzien i godzinke? to podobno jest na kilka dni przed
                      ustalona data porodu. czy tego samego dnia co sie przychodzi do szpitala ma sie
                      cc?
                      karo i Franek
                • stella9 Re: Carolline 27.07.04, 19:58
                  ja mialam znieczulenie do kregoslupa, poniewaz podczas porodu naturalnego
                  mialam zakladane to znieczulenie 6 razy (niestety nie dzialalosad(). I nie wiem,
                  czy na Starynkiewicza tez stosuja podpajęczynkowe - o to musisz zapytac.
                  Bolu specjalnego po cesarce nie ma - jest to wprawdzie rana po operacji ale w
                  razie czego dadza Ci srodki przeciwbolowe. Naprawde nie jest zle. Mi cewnik
                  zdjeli po jakis 15 godzinach ale to wszystko zalezy od tego ile wysikasz do
                  torebeczki - im wiecej tym lepiej. Po cesarce trzeba duzo pic (najlepiej 2l
                  dziennie) i sikac i wowczas wszystko sie szybciej goi.
                  Wypuszczaja po 4 dniach o ile z maluszkiem wszystko ok. Na Starynkiewicza
                  bardzo dokladnie badaja dzidziusia - nie wypuszcza go bez pewnosci ze wszystko
                  jest ok. Wiec ja widzialam kobiete, ktora po cesarce byla w szpitalu tydzien.
                  Mam nadzieje, ze u Ciebie wszystko pojdzie dobrze. Grunt to pozytywne
                  nastawieniesmile)

                  Pozdrawiam
    • moito5 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 27.07.04, 09:41
      własnie ja też bardzo proszę o inf o cc w tym szpitalu. Mój maluszek jest
      ułożony pośladkowo i podobno tam robią bez gadania cesarkę z takim przypadkiem.
      Nie mam tam żadnego lekarza, i jak to się załatwia? trzeba się zgłosić na izbę
      przyjeć na ktg? i ile dni wcześniej przed terminem założywszy że nie dostanę
      wcześniej skurczy? Dzięki
      • aniawys Re: Do Carolline1 i do Moito5 27.07.04, 14:15
        Dziewczyny!
        Wstawać po cesarce nie powinno się przez ok. 12 godzin i nie ma znaczenia
        rodzaj znieczulenia. Ja miałam podpajęczynókowe, bo brałam leki na nadciśnienie
        i po prostu takie było lepsze.
        Dziecko dostałam do karmienia ZARAZ po przewiezieniu na salę pooperacyjną (w
        skrócie POP). To było naprawdę cudowne, bo gdy rodziłam pierwsze dziecko w
        styczniu 2002 tak nie było. Ale teraz BAAARDZO się zmieniło na lepsze i
        właściwie dziecko było ze mną cały czas, a pielęgniarki, zresztą fantastyczne
        dziewczyny, pomagały mi tylko przystwiać do piersi co 2-3 godziny.
        Na POP raczej się nie wchodzi, ale na chwilę można. No i dziecko mąż może w
        szpitalnym wózeczku wziąć na korytarz i chwilę z nim pobyć... Nie jest źle.
        Obie cesarki miałam planowane i umówione na konkretny dzień, z tym tylko, że
        przy pierwszej wcześniej odeszły mi wody i z planowania nici, ale dziecko było
        ułożone pośladkowo i - odpowiadając - MOITO5 nikt nie zastanawiał się ani
        sekundy czy powinnam mieć cesarkę, po prostu ją miałam.
        Cesarka druga zgodnie z planem, w umówiony dzień i o konkretnej godzinie (!!!).
        Komfort nie z tej ziemi.

        Mój lekarz prowadzący, cudny człowiek, pracuje na Starynkiewicza. Dziewczyny,
        możecie napisac też na im@neostrada.pl, jeżeli chcecie jeszcze jakichś
        dokładniejszych informacji.

        Pozdrawiam. Ania.
    • ewablabla Re:czy możecie polecić połozną-proszę !!!! 27.07.04, 15:51
      Witam
      Bardzo przepraszam ze tak natarczywie proszę o pomoc. Chciałabym rodzic na
      Starynkiewicza z polecona połozna,jeżeli jest to mozliwe bardzo prosze mamy
      które tam rodziły bądz przygotowuja sie do porodu o polecenie połoznej.
      Dziękuje
      P.S dziekuje Ikruck za odzew,szkoda ze nie masz do niej telefonu>
      Ewa
      • carolline1 Re:czy możecie polecić połozną-proszę !!!! 27.07.04, 17:18
        plecam p. Anie Starchyre.. bardzoooo mila! tel do niej 602749151! mialam z nia
        rodzic ale jak mam miec cesarke, to najwyzej wezme sobie polozna na czas po
        porodzie.. jeszcze nie wiem! ale jak bylam w szpitalu to z nia rozmawialam.
        Mloda, mila, wszsytko mi opowiedziala!
        • ewabart Re:czy możecie polecić połozną-proszę !!!! 27.07.04, 17:28
          a ile kosztuje teraz polozna do porodu wlasnie na starynkiewicza?
          ewa
        • ewablabla Re:dziękuję :-))))) !!!!! 27.07.04, 17:49
          Dziekuje dziekuję Dziękuję smile))))
          Ewa
          • carolline1 Re:dziękuję :-))))) !!!!! 27.07.04, 18:58
            kosztuje 600 pln
            • agata.23 Re:Swieże informacje 28.07.04, 11:09
              Jak co wtorek po zajęciach w szkole rodzenia na Starynkiewicza mam nowe
              informacje odnośnie tego szpitala. Jedna z dziewczyn uczęszczajaca z nami na
              zajecia urodziła synka w zeszłą środę, wczoraj był jej mąż który dał nam
              relację.
              Wybór położnej do porodu nie daje 100% pewności, że to właśnie ta położna
              będzie się nami opiekowała, ponieważ nie może mieć w tym momencie dyżuru!!!
              Więc może sie zdarzyć, że z poleconej położnej nici i wtedy dotajemy polożną
              która jest wolna. Koszt 600 zł i gwarantowana opieka przez cały poród i 3
              godziny po porodzie. Przyznam, że myślałam, że taka połozna zajmuje się
              częściej dzieckiem, pomaga w pielegnacji itd ale niestety jej rola kończy się z
              upływem 3 może 4 godzin po porodzie. Z tego co słyszałam bardzo pomaga przy
              porodzie i tak naprawde to ona odbiera poród. No ale przy cesarce chyba nie ma
              sensu brać położnej.
              Z salami pojedyńczymi po porodzie jest tez mały minus. Są bardzo ładne i
              kameralne ale zapominane przez położne. Trzeba prosić o pomoc, bo same raczej
              niezaglądają. Poza tym z tego co słyszałam kontakt z innymi dziewczetami po
              porodzie jest bardzo dobry. Mozna porozmawiać, pomóc sobie wzajemnie itd. - mąż
              tej dziewczyny mówił, że żałowali trochę pojedyńczej sali.
              Sam poród przebiegał dobrze aczkolwiek był problemy z miejscami na porodówce.
              Bardzo dużo dziewczyn rodzi na Starynkiewicza i bardzo duzo będzie rodziło - w
              zeszłym tygodniu na izbie przyjęć trzeba było czekać 3 godziny na zrobienie KTG
              tak dużo było ciężarnych.
              Trzeba na wszelki wypadek pomysleć o szpitalu zastepczym!!!
              A co do wyboru położnej - to najlepiej przyjechać do szpitala obejrzeć oddział
              i wtedy poprosić o namiary - oni np. mieli pania Elę i byli bardzo zadowoleni
              choć to nie była ta położna z która byli umówieni.

              Tradycyjnie o zajęciach napiszę w poscie chyba 20 wrzesień...

              Pozdrawiam Agata i 34 tc Kamil.
              • beata3211 Re:Swieże informacje 28.07.04, 11:56
                Cześc. Czy możesz coś napisać o szkole rodzenia? Jak jest na zajęciech, kiedy
                się trzeba zapisać, a może masz jakiś namiar u kogo w szpitalu konkretnie można
                sie tam do szkoły zapisać??
                Bardzo diękuję
                Beata i 25tc ktosiek
    • carolline1 cesarka na starynkiewicza 30.07.04, 09:51
      mam pytanko, czy jest mozliwosc zaplacenia za jakas jednoosobowa sale
      pooperacyjna i pielegniarke po cc na Starynkiewicza??? czy jest tylko jedna?? bo
      nie usmiecha mi sie sala pooperacyjna, do ktorej nawet maz nie moze wejsc i
      posiedziec ze mna.... buuu! chcialabym jednak te pierwsze godziny po porodzie
      moc spedzic z moim mezem, do dla mnie bardzo wazne! dajcie znac jak cos o tym
      wiecie! pzdr
      karo i Franek
      • franula Re: cesarka na starynkiewicza 02.08.04, 15:05
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=13837822
        • franula Re: cesarka na starynkiewicza 02.08.04, 15:16
          Agata,
          na tamtym watku czekamy na relacje!!!
          Fr
    • asikx świeżutkie wrażenia - cesarka 28.07 (dłuuuuuugie) 02.08.04, 16:57
      CESARKA PLANOWA
      W dniu 27.07 zostałam przyjęta na oddział patologii ciąży, wykonano jeszcze
      jedno USG, które potwierdziło, że Ola siedzi główką do góry i w obliczu tego
      zaplanowano cesarkę na 28.07. W ciągu dnia przyszedł do mnie lekarz
      anestezjolog (niestety nie zapamiętałam nazwiska – ale naprawdę przemiły młody
      facet) i najpierw wypytał mnie o milion rzeczy niezbędnych jemu do pracy (m.in.
      o jakiekolwiek zabiegi dotychczas w znieczuleniach, uczulenia itp.) a potem
      dokładnie opowiedział mi jak będzie wyglądać jutrzejsza operacja, której
      rozpoczęcie zaplanowano na 9.00.
      W środę od rana już nic nie mogłam jeść ani pić. Zostałam zaproszona na
      lewatywę oraz założono mi cewnik. Obie sprawy nienajprzyjemniejsze ale z
      pewnością ani nie są bolesne ani upokarzające. Szum wokół nich przesadny.
      Rafał - mój mąż - przyjechał przed 8.00 i czekaliśmy. O 8.20 położna
      zaprowadziła nas na oddział porodowy, Rafał został na korytarzu, mnie
      wprowadziła na salę operacyjną. Ułożono mnie na stole (miękki i przykryty
      zielonymi prześcieradłami – nie metalowy i nie zimny), i zaczęto przygotowywać,
      wkłucie wenflonu (nieprzyjemne – bo potrzebny jest bardzo gruby a ja mam byle
      jakie żyłki), podpięcie EKG i dwóch rękawów do mierzenia ciśnienia (jeden
      automatyczny, drugi ręczny, którym mierzy pięlęgniarka anestezjologiczna).
      Podano mi kroplówki (podanie płynów ma zapobiec spadkowi ciśnienia, który
      mógłby spowodować np. mdłości) i po chwili poproszono o to bym usiadła i
      wykonała tzw. koci grzbiet. Lekkie ukłucie – to znieczulenie skóry przy
      kręgosłupie i potem dopiero lekkie uczucie rozpierania przy kręgosłupie i
      ciepło rozchodzące się po nogach. Położyłam się i anestezjolog co jakiś czas
      sprawdzał jak postępuje znieczulenie – tzn. mokrym wacikiem dotykał i pytał co
      czuję – prawidłowy odruch w obrębie znieczulonym – czuć dotyk – nie czuć zimna.
      Rozstawiono ramkę przykrytą prześcieradłem zasłaniającą mi widok na brzuch -
      oczywiście żarty - oto ekran a teraz będziemy pani wyświetlać film... I po
      chwili zaczęło się. Tyle czułam, że coś się dzieje w okolicy mojego brzucha ale
      absolutnie nie byłabym w stanie zdefiniować co. W kawałku lampy widziałam
      odbicie, ale patrzyłam tam tylko na moment smarowania miejsca nacięcia płynem
      odkażającym – potem już wolałam nie. Cały czas anestezjolog i pielęgniarka
      anestezjologiczna zabawiali mnie rozmową i było naprawdę miło. Potem
      anestezjolog powiedział, że poczuję nacisk na górną część brzucha (żołądek) i
      może mnie zemdlić. To będzie moment wyjmowania dziecka. I rzeczywiście
      silniejszy nacisk i za chwilkę słychać już było płacz Oli (była 9:31). Cały
      zespół się roześmiał – dziewczynka – może pani odbierać ze szpitala (bo
      przedtem omawiane było, że mam napisane na wyniku USG, że to dziewczynka i
      chłopca nie biorę). Pokazano mi Olę i nadstawiono do buziaczka a potem
      przeniesiono na stanowisko do badania noworodka – z boku sali tak, że cały czas
      widziałam, co się z nią dzieje. Nawet się śmiałam – bo widać było fikające
      nóżki - że nie wiem skąd ma takie duże stopy. Pani doktor, która już w tym
      czasie mnie chyba szyła dodała, że z pewnością nie po mnie. Po zbadaniu,
      zmierzeniu i owinięciu Oli w kokonik znowu mi ją pokazali, dostała buziaczka i
      wynieśli ją Rafałowi na korytarz, a do mnie nachyliła się pani pediatra i
      powiedziała jakie Ola ma wymiary i że wszystko jest z nią w porządku. Jeszcze
      chwilę potrwało szycie i opatrywanie rany, potem weszły położne z łóżkiem i w
      elegancki sposób przerzucono mnie ze stołu. Wywieziono mnie, poprzez korytarz,
      na którym stał Rafał z Olą, na salę pooperacyjną. I było po wszystkim. Całość
      od wejścia na salę operacyjną do przewiezienia na pooperacyjną trwała góra dwie
      godziny. Cały zespół, który w tym uczestniczył był przesympatyczny i naprawdę
      mam same miłe wspomnienia. Planowa cesarka to jest to!
      SALA POOPERACYJNA
      Sala pooperacyjna jest jedna, mieszczą się na niej góra 4 łóżka. Nie wiem, co
      robią jak się przydarzy więcej niespodziewanych cesarek. Nie wolno tam wchodzić
      odwiedzającym, dla mnie to było bardzo przykre bo czułam się znakomicie i tylko
      nuda mi doskwierała, a jeszcze po znieczuleniu podpajęczynówkowym przez 3-4
      godziny nie wolno podnosić głowy więc to leżenie jest wyjątkowo upierdliwe – a
      spać się wcale nie chce.
      Na sali cały czas jest położna, początkowo pacjentki mają podłączone
      monitorowanie (EKG, pomiar ciśnienia i takie coś na palcu co do tej pory nie
      wiem co mierzy – ale jak się zsunie albo przekrzywi to aparatura strasznie
      wyje).
      Potem przynoszą dzieciaczka i trochę mniej się nudzi, bo można z zachwytem
      patrzeć jak maleństwo śpi i stroi miny. Ja byłam cięta rano, popołudniowy
      obchód zezwolił mi na picie, więc już od wieczora mogłam pić. Następnego dnia
      poranny zezwolił mi na śniadanko – mhmmmm przepyszny bezsmakowy kleik ryżowy na
      wodzie. I potem przenosiny na salę.
      Dobra wiadomość jest taka – po cesarce nie kładą na korytarzu. Leży się na
      pooperacyjnej tak długo, aż coś się zwolni na salach. Zła – na pooperacyjnej
      nie ma odwiedzin.
      Na pooperacyjnej na noc zabierają dziecko na noworodki. Na noc tzw. od 24.00 do
      6.00. To dobrze, bo i tak nie ma jak się nimi zajmować. Zabierają je również na
      kąpiel i przewijają.
      SALA JEDNOOSOBOWA PŁATNA
      Salka pojedyncza płatna – to w ogóle coś cudownego. Po pierwsze własna
      łazienka. Po drugie więcej luzu w kwestii odwiedzin. Goście po prostu nikomu
      nie przeszkadzają. Nie wyobrażam sobie gdybym leżąc na ogólnej miała
      jednocześnie w gościach teściów i dziadków. Po prostu nie miałabym sumienia tak
      męczyć pozostałych dziewczyn z sali. A druga ewentualność spacery z rodzinką
      wzdłuż korytarza też obecnie nieco utrudnione – po prostu stoją tam łóżka.
      Salka jest wyposażona super, ja leżałam w numerze jeden – sosnowe mebelki:
      szafa, stół, trzy krzesła, fotel, komoda z przewijakiem, jeszcze jedna komoda,
      szafka nocna i łóżko (niskie – wygodnie się na nim siada!!!) Łazienka ma
      ogromny prysznic z wygodnie szeroko otwieranymi drzwiami, dużą umywalkę i
      kibelek. Brakuje bidetu – bardzo ułatwiłby życie, ale i tak jest super. Dziś
      właśnie oglądałam zdjęcia, które rodzinka tam nacykała, jak się na nie patrzy
      to tylko łożeczko-wózek dla dziecka sugeruje, że jest to szpital. Reszta - jak
      gdzieś w mieszkaniu.
      OPIEKA
      Położne - fantastyczne, pomocne i w ogóle ani jednej niemiłej, zwłaszcza ich
      opieka na sali pooperacyjnej wzbudziła mój głęboki szacunek i podziw.
      Pielęgniarki noworodkowe – tam zdarzyła się jedna niesympatyczna, ale pozostałe
      miłe i uśmiechnięte. Na początku nie miałam pokarmu, woziłam malutką na
      dokarmianie, i oczywiście o 3-ciej w nocy przytrafiła mi się ta niemiła. Ale
      nic to. Reszta życzliwa i chętna do pomocy.
      Lekarze – niestety w większości nie zapamiętałam nazwisk:
      - anestezjolog – cudowny człowiek i dzięki niemu nie bałam się całej zabawy i
      na dodatek minęła mi szybko i miło (a na dodatek bezboleśnie smile ).
      pielęgniarka anestezjologiczna – cudowna, sympatyczna, ciepła kobieta, cały
      czas zabawiała mnie rozmową i z życzliwym uśmiechem wycierała mi łezki,
      żeby „mama dobrze mogła zobaczyć córunię”
      - pani pediatra, która była przy mojej cesarce – przemiła i sympatyczna, ciepła
      i życzliwa
      - pani pediatra, która miała dyżur w niedzielę – do zastrzelenia! jedyny
      człowiek, którego odebrałam jako ewidentnie wstrętnego i który, chciał zepsuć
      mi wrażenia z całego pobytu w szpitalu „bo tak”.
      - dr Monika Szymańska – bardzo miła i sympatyczna, z patologii, zajmuje się
      pacjentkami z cukrzycą ciążową
      - dr Mirosław Wielgoś – nie mam słów – cudowny człowiek – zniwelował zakusy
      wspomnianej wyżej pani pediatry – i przywrócił mi wiarę w życzliwość lekarzy.
      Salowe &
      • asikx cd. bo obcięło... 02.08.04, 17:02
        Salowe – również wszystkie miłe i życzliwe. Prośba o papier, podkład czy
        cokolwiek innego jest spełniana od ręki i z uśmiechem.
        Panie dysponujące jedzeniem – z godnością znoszą rozdzielanie tego, co serwują,
        nie ich wina, że muszą dać pacjentkom to, co mają i jeszcze znieść złośliwe
        komentarze rodziny, która na widok łyżki twarożku i trzech kromek bułki na
        kolację, nie szczędziła potępiająco – uszczypliwych uwag (niestety moja
        babcia). Z uśmiechem spełniają swoje obowiązki.
        I to tyle. Nie wiem kto dotrwał do końca.
        Pozdrawiam
        Aśka
        • olgha Re: cd. bo obcięło... 02.08.04, 17:19
          Asik, czy pediatra do zastrezlenia , to taka z czarnymi wlosami? jelsi to ona,
          to przylaczam sie! wstretne babsko, niby mila, a w srodku wredna!!!
          reszta bardzo ok!! smile)
          • asikx Re: cd. bo obcięło... 02.08.04, 18:27
            Ciemne, krótkie włosy, wiek ok. 35 - 40 lat. Była jeszcze młoda z długimi
            ciemnymi włosami i ta była ok!
            Najfajniejsza była młoda, ładna blondynka.
            • olgha Re: cd. bo obcięło... 02.08.04, 20:38
              ta mloda, ladna blondynka to Beata Dzieciol. cudo nie lekarz!! mila,
              kulturalna, wszystko dokladnie opowiedziala, odpowiadala na kaze pytanie!
              rewelacja!
              • franula Re: cd. bo obcięło... 03.08.04, 11:52
                Beata,
                właśnie zrobiłam wywiad dot.najbliższych edycji szkoły rodzenia na
                Starynkiewicza więc jak chcesz to napisz franula@gazeta.pl
                • agata.23 Re: relacje już są zdane!!! 04.08.04, 13:18
                  • agata.23 Re: relacje już są zdane!!! 04.08.04, 13:21
                    Ach ten pośpiech!
                    na wątku - chyba 20 wrzesień... opisałam zajęcie z dwóch wtorków.
                    Serdecznie zapraszam!
                    Agata i 35 tc Kamil
                    • luiza73 Re: relacje już są zdane!!! 04.08.04, 13:39
                      Czy ktoś wie może kiedy zaczyna się najbliższy kurs szkoły rodzenia na
                      Starynkiewicza? Ewentualnie jakiś kontakt gdzie mogłabym się tego dowiedzieć.
                      A jaka jest w ogóle cena za kurs i ile trwa?
                      pozdrawiam
                      • beata3211 Re: relacje już są zdane!!! 04.08.04, 13:51
                        najbliższy kurs zaczyna sie 17/08 i trwa siedem tygodni w każdy wtorek o 17,00
                        lub 19,00.Zapisać się można u p.Teresy Gnap nr tel.502-18-92.
                        Ja się na ten termin wybieram. W razie co pisz na beata3211@gazeta.pl lub gg
                        4278484.
                        Pozdrawiam Beata i ktosiek
                        • luiza73 Re: relacje już są zdane!!! 04.08.04, 13:53
                          bardzo Ci dziękuję za tę informację. A nie wiesz ile kosztuje kurs?
                          pozdrawiam serdecznie
                          • beata3211 Re: relacje już są zdane!!! 04.08.04, 14:12
                            300 pln płatne na pierwszych zajęciach
                            • luiza73 Re: relacje już są zdane!!! 04.08.04, 14:17
                              dzięki. Obgadam jeszcze dzisiaj w domu temat z mężem i jeśli się zdecydujemy to
                              się odezwę.
                              pozdrawiam serdecznie
                              • franula Re: relacje już są zdane!!! 04.08.04, 15:04
                                Beata, widze ze rozpowszechniasz otrzymane ode mnie informacjesmile pochwalam, jak
                                najbardziej. Dodam tylko ze nastepna szkola rodzenia zaczyna sie bodaj 5 X - i
                                mnie, majacej termin grudniowy pani Gnap doradzila ten pazdziernikowy kurs, nie
                                ma sie co zbytnio spieszyc.
                                Dodam tez reszte informacji: potrzebne bedzie zasw od lekarz ze mozna cwiczyc
                                bo na cwiczenia sklada sie 1 h teorii i 45 min cwicze. Stroj: legginsy i
                                skarpetki hihi
                                Ktos sie jeszcze wybiera?
                                Fr
                                • beata3211 Re: relacje już są zdane!!! 04.08.04, 15:16
                                  No tak ale najbliższy to 17/08. Kto na ten termin?? Będzie raźniej. Nie mam
                                  szczęścia dwie znajome planują szkołe i poród na starynkiewicza ale miesiąc
                                  poźniej!! Buuuu

                                  Pozdrawiam
                                  Beata
              • hancur Re: cd. bo obcięło... 01.10.04, 14:26
                Pani Dzieciol znalazla u mojej malej przyrosniety jezyczek - niewazne ze siegal
                do brody, jak go wystawila i ssala az milo (dzieci z przyrosnietym jezykiem
                maja problemy z jednym i drugim), znalazla zwichniecie bioder (nikt poza nia,
                lacznie z badaniami usg tego nie potwierdzil), a na koniec nawypisywala glupot
                w ksiazeczce zdrowia mojej malej i teraz za kazdym razem musze sie tlumaczyc
                (Mala ma 15 m-cy); no, ale moze do tej pory sie czegos nauczyla. Natomiast
                ta "wredna z krotkimi wlosami" byla cudowna!!!!! I tylko dzieki niej
                wytrzymalam dluzszy pobyt w szpitalu.
                Dodajac jeszcze "trzy grosze" a propos opieki na Starynkiewicza, to byla tam
                (06.2003) wredna siostra od noworodkow - taka blond baba szesc na dziewiec:
                problem, bo placza, problem, bo rodzic nie zyczy sobie traktowania swojego 2-
                dniowego dziecka jak tlumoczka, problem, bo mala spi a trzeba zrobic badanie
                sluchu, a potem - bo inne dziecko placze i nici z tego. Zabic tylko szkoda, bo
                szkoda za kogos takiego isc do paki.
                P.Nastula przyjechala od razu z domu (byla na urlopie), nie podala ceny
                (dostala 300zl) i czekoladki,ale widze ze zmiany sa wszedzie.
                Na koniec: przy wypisie dowiedzialam sie z w/w ksiazeczki, ze bralam mnostwo
                lekow w czasie ciazy i mialam straszliwa anemie (wyniki mialam jak kon na
                wyscigach, a z lekow bralam duphaston, folik i falvit), z czego dlugo musialam
                sie tlumaczyc, a moja mala dostala w prezencie Proteusa-wstretna bakterie.
                teraz wiec mam zgryz, bo w kwietniu kolejny porod, gdzie rodzic, bo kazdy
                szpital ma jakis minus, wiec chyba jednak wroce na stare smieci.
    • beata3211 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 04.08.04, 15:18
      Jestem ciekawa jak tam teraz z miejscami, jak byłam w sobotę to mieli
      wstrzymane przyjęcia a dwie dziewczyny leżały na korytażu.
      Jestem ciekawa ile listopadówek wybiera sie na Starynkiewicza? Napiszcie może
      sie spotkamy w szkole rodzenia lub na porodówce??

      Pozdrawiam gorąco
      Beata i ktosiek
      • luiza73 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 05.08.04, 14:00
        właśnie zapisałam się do szkoły rodzenia. Zaczynamy od 17.08. o godz. 17. Kto
        jeszcze zaczyna w tym terminie i o tej godzinie?
        Najprawdopodobniej na poród też zdecyduję się w tym szpitalu, choć jeszcze mam
        mnóstwo wątpliwości. Mam nadzieję że do października sytuacja sie trochę
        unormuje i nie będzie takiego natłoku rodzących, bo naprawdę nie chciałabym po
        porodzie leżeć na korytarzu.
        pozdrawiam
    • paulajal Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 05.08.04, 17:13
      A czy wiecie coś o położnej Annie Stachyrze? Nastawiam sie wstepnie na poród w
      tym szpitalu z indywidualna położna i lekarz prowadząca mi ją poleciła, ale
      wolałabym usłyszeć Wasze opinie.

      Pozdr

      Paula i Sebastian 30tc+6dni
      • carolline1 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 05.08.04, 17:35
        rozmawialam z nia, bo planowalam z nia wlasnie rodzic! no ale okazalo sie,ze
        czeka mnie cc... a pani Ania Stachyra zrobila na mnie bardzo dobre wrazenie,
        mila, wszystko mi opowiedziala, odpowiadala na wszystkie moje pytania! takze
        wrazenie zostawila pozytywne!
        karo i Franek
        • mima3 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 07.08.04, 08:17
          niestety ale mam coraz gorsza opinie na temat tego szpitala.Ja w styczniu
          mialam tam straszne przejscia.A teraz moja szwagierka w lipcu,ktora miala
          prawidlowa ciaze i zadnych problemow,dopiero w szpitalu przezyla
          koszmar.Niedopuszczalne niedbalstwo ze strony lekarzy. Po porodzie nie
          dokladnie ja wylyzeczkowali i zostawili jej czesc lozyska. i teraz miesiac po
          porodzie wlasnie lezy w szpitalu pod tlenem, w czasie zabiegu ponownego
          lyzeczkowania przebili jej macice i doszlo do krwotoku.Dlaczego lekarze
          dopuscili sie takiego niedbalstwa? ryzykujac zyciem mlodej dziewczyny?
          dlaczego????mamy 21 wiek a szpital na Starynkiewicza to sredniowiecze!
          • balbina91 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 07.08.04, 20:52
            Niestety, zgadzam się z Mima3. Miałam bardzo dobre zdanie o tym szpitalu i
            nadal uważam, że w każdym może się coś złego przytrafić i nie można uogólniać,
            ale mój pech był trochę za duży, żebym mogła dalej trzymać się tej opinii.
            Najpierw źle mnie zszyto, zrobił się krwiak, dostałam krwotoku i groziła mi
            transfuzja. Skończyło się "tylko" na silnej anemii. Po kilku tygodniach
            trafiłam z powrotem do szpitala na łyżeczkowanie, bo po porodzie nie
            sprawdzono, czy wyszło całe łożysko. I znowu narkoza. Dodam, że sam poród
            miałam bardzo prosty, jedynie szpital zafundował mi komplikacje. Poza tym
            wszystko w szpitalu było OK...
    • longin1 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 09.08.04, 13:33
      To dziwne, bo my z zona mielismy na Starynkiewicza zupelnie inne doswiadczenia:
      polozna o nazwisku Nastula na dwa tygodnie przed porodem zapewniala, ze
      wszystko bedzie w jak najlepszym porzadku, a w dniu porodu (porod trwal 23
      godziny, bo monitorujaca porod siostra prze cala noc siedziala i czytala
      gazete) i nastepnego dnia miala wylaczona komorke. Pojawila sie, jak widmo, pod
      sam koniec porodu i wdziecznie spytala, czy nie moglaby w czyms pomoc.
      Podejscie lekarzy tez nie bylo zbyt sprzyjajace tak intymnemu zdarzeniu, jak
      porod. Zarty typu "pani nie wspolpracuje" sa co najmniej nie na miejscu. Co do
      lekarzy, opieka jest rzeczywscie troskliwa, pomijajac anestezjologow, ktorych -
      nie raz - zdarza sie podac znieczulenie w nieodpowiednie miejsce. A jesli
      chodzi o kwestie finansowe, to pani nastula powiedizala na dizen dobry, ze
      bierze 600 zl, o podaniu znieczulenia decyduje anestezjolog, z czego mozna
      wnioskowac, z enie tylko polozne maja swoj cennik.
      Efekt bezsensownego przetrzymywania to przyduszone dziecko, ktore urodzilo sie
      z 7 pkt. w skali Apgar. Facit: trzeba uwazac

      Anjay
      • mima3 do Toli 09.08.04, 15:07
        Tola ponizej swojego listu opisujesz dokladnie moja sytuacje ze Stycznia,
        ciekawa jestem czy moze sie poznalysmy w szpitalu?ja urodzilam 27 stycznia
        coreczke 30tygodniowa i w 12 dobie trafila z zapaleniem jelit na Kasprzaka, z
        powodu ze dawali jej moje przetrzymywane na inkubatorze mleko po kilkanascie
        godzin, rodzilam naturalnie, zadna z matek dzieci ktore byly na Kasprzaka w
        inkubatorach nie rodzila naturalnie, zeby ratoac dziecko rodzily przez cesarke!
        Agnieszka
      • anna71 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 10.08.04, 09:00
        Szanowny Panie.Chyba jest coś nie tak.Nie rozumiem, jak można "podać
        znieczulenie w inne miejsce"?Zawsze jest to blokada centralna i jak w każdej
        procedurze lekarskiej może dojść do powikłań ( od 0 do 20%) wg róznych
        statystyk.Zespół anestezjologów na Starynkiewicza podobnie jak na Karowej ma
        największe doswiadczenie w znieczulaniu porodów.Lekarze nie dostaja nic od
        NIKOGO za znieczulenie porodu, niezaleznie od tego ile tych znieczuleń
        wykonają.Znieczulenie wykonywane jest nie na zleczenie połoznej czy połoznika,
        tylko po kwalifikacji anestezjologa.Jedym z przeciwwskazań do znieczulenia
        pacjentki jest brak współpracy.Zarówno poród przebiega wolniej gdy pacjentka
        nie wspólpracuje jak i wykonanie znieczulenia jest trudniejsze i częściej
        dochodzi do powikłań.I proszę, jeśli Pan nie ma dowodów a jedynie
        przypuszczenia to niech Pan zachowa je dla siebie, bo krzywdzi pomówieniami Pan
        ciężko pracujących kolegów.
    • aguszak Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 08.09.04, 00:00
      up smile))
    • amo1 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 16.09.04, 12:00
      rodziłam na Starynkiewicza w maju 2003 roku. "Na oko" szpital wydawał się
      całkiem ok. Byliśmy tam wcześniej z mężem, rozmawialiśmy z dość miłą położną,
      widzieliśmy sale porodową, faktycznie w ładnych zielonych kafelkach,
      pojedynczą, poród rodzinny i zzo za darmo. Nic tylko rodzić.
      Bóle miałam co 15 minut całą noc, na ranem bóle co 5 minut, więc zgodnie z
      zaleceniami ze szkoly rodzenia mąż zawozi mnie do szpitala. Na izbie przyjęć
      poszło dość sprawnie, jak się Pani Doktor dowiedziała, że już od 24 godzin
      sączą mi się (tak po kropelce) wody płodowe to mnie nazwała naiwną dziewczynką
      (mam 30 lat)o silnych nerwach, szybko przebadała (2 cm rozwarcia, skurcze co 5
      min) i odesłała w ręce położnej od lewatyw. W tym miejscu muszę dodać, że
      literatura fachowa, którą namiętnie czytałam w czasie ciąży nie robi paniki na
      temat sączących się wód płodowych i nie twierdzi, tak jak pani doktor, że w
      ciągu 24 godzin należy urodzić, bo inaczej grozi to niedotlenieniem dziecka.
      Macica to nie wiadro, z którego jak się trochę sączy to jest sucho, tylko wody
      płodowe caly czas się produkują. Co innego gdyby chlusnęło, no to wtedy
      faktycznie jest trochę poważniej.W każdym razie ja byłam całkiem spokojna.
      No więc dalej wszystko miało iść szybko. Położna od lewatyw dała mi wybór więc
      zdecydowałm się na nie i póżniej żałowałam niespodzianki w czasie porodu
      (szkoda,że mnie nie przekonała). Dostałam ligninę między nogi, zasiadłam na
      wózek (bo nie wolno chodzić) i wio do windy. Jedziemy na górę, gdy nagle zgrzyt
      i winda staje między piętrami. No więc stoimy i czekamy, położna naciska w
      szale wszystkie przyciski, woła i nic. My z mężem dość rozbawieni całą sytuacją
      dowicipkujemy o porodzie w windzie. Mąż był ze mną na szkole rodzenia więc ma
      odpowiednie przeszkolenie. Na całe szczęście wyciągam zachomikowany telefon
      komórkowy z kieszeni szlaforka i zdwonimy. Zlatuję się techniczni i radzą. Ale
      winda jak stanęła tak stoi i ani drgnie. Jakimś sposobem otwierają drzwi i
      dalej radzą jak mnie wyciągnąć. Przyznaję, że byłam już trochę wkurzona, więc
      wzięłam sprawy w sowje ręce, wyciągnełam ligninę i wyskoczyłam przy protestach
      położnej, z windy w ręce techników, następnie zeszłam jeszcze schodami w dół
      jedno piętro, bo winada zajechała za wysoko, położna za mną, mąż za położną i
      już byliśmy na sali porodowej. Pięknej pojednczej, z porodem rodzinnym za
      darmo, kurcze jak będzie fajnie. Najpierw przyszły dwie studenki z ankietą,
      potem jakaś Pani doktor sprawdza te ankietę zadając te same pytania, w między
      czasie kręcą sie trzy położne (nie mają co robić bo jestem sama na porodówce)
      Nie wiem, która jest odpowiedzialna z mój poród, bo wsztskie trzy coś przy mnie
      robią ale rozmawiają tylko między sobą. Dostaję kroplówkę, położna nie umie
      założyć wenflonu więc boli jak cholera. Potem jeszcze oksy i słyszę głos miłej
      Pani doktor: "No Pani Agnieszko, czas rodzić", zanim zdążyłam cokolwiek
      powiedziec już miałam przebity pęcherz. W między czasie pojawia się kolejna
      nowa twarz, ale tym razem to bardzo miła Pani Położna, ze szkoły dla
      pielęgniarek i pyta! mnie czy nie będzie mi przeszkadzać obecność dwóch jej
      studentek. No cóż i tak straciłam już rachubę przy tylu ludziach więc się godzę
      jeszcze i na te dwie. No i to było moje najlepsze posunięcie, ponieważ
      dziewczyny były młode, niczym nie skażone i bardzo kochane. Dzięki nim ten
      poród był chodziaż trochę bardziej ludzki. Krzyczę, że już nie wytrzymam bólu i
      chcę zzo. Ok. przychodzi Pan anestezjolog, beznamiętnie pyta o przeciwskazania
      do zzo. Pytam jeszcze o zagrożenia i słyszę, że w najgorszym przypadku mogę
      nawet umrzeć. Super informacja jest wyczerpująca i bardzo budująca. Tego
      ciężarnej (pierwiastce) trzeba w tym momencie najbardziej. No dobra, mam niski
      próg bólu więc mimo widma śmierci decyduję się. Czuję ulgę a potem dopiero bóle
      parte, ale te już lepiej wytrzymuję. Wreczcie wyskakuje synuś na mój brzuch,
      mąż przecina pępowinę i wypraszają go bo Pan doktór (znowu ktoś inny) będzie
      szyć. Rozerwało się wszystko co mogło ( ale o tym dowiedziałam się dopiero
      póżniej w czasie wizyty domowej położnej). W czasie szycia Pan doktor coś tam
      szemrał do położnej a na moje pytania odpowiadał, że wszystko będzie dobrze,
      strasznie długo to trwało, byłam już cała zdrętwiała, no ale jeśli tak trzeba
      to wytrzymam. Jak już było po wszystkim przenieśli mnie na kozetkę (na
      porodówce), wspuścili męża z synkiem i ... trzymali mnie tam 4 godziny,
      ponieważ pokój jednoosobowy, który miałam wykupiony miał być zwolniony dopiero
      o godz. 16.00. Póżniej dowiedziałam się dlaczego pokój był zwalniany dopiero
      tak póżno. Tak więc w wielkich wygodach, na twardej kozetce leżałam i czekałam.
      Całe szczęście, że miałam dzidzię i męża dodającego otuchy obok siebie.
      Wreszcie mnie przewożą. Pokój bardzo ładny z osobną łazienką i papierem
      toaletowym, wystrój w stylu IKEA z telewizorem (nie skorzystałam).
      Pierwsza doba po porodzie: co chwilę wchodzi ktoś do mnie i pyta jak się czuję.
      Bardzo miło. Jest mi strasznie słabo, i kręci mi się w głowie więc nie wstaję z
      łożka. Słyszę: "No Pani Agnieszko, wstawać, wstawać, trzeba chodzić, nie
      pieścić się tak ze sobą." Ale ja nie mogę, mój organizm podpowiada mi, że muszę
      leżeć. Boję się, że jak wstanę to stracę przytomność. Zmiana warty u położnych,
      przychodzi następna i mówi "Tylko proszę nie wstawać Pani Agnieszko, do 12
      godzin po zzo nie wolno wstawac i trzeba leżeć na płasko". Super, to w końcu
      komu wierzyć, i dlaczego nikt mi wcześniej nie podał basenu jak mi wstawać nie
      wolno i nie wyciągnął spod pleców grubej poduchy i ogromnego zagłówka. Dopiero
      wieczorem przychodzi mąż, podaje mi basen, myje mnie itd.
      Żeby się już dłużej nie rozpisywać i nie zanudzać dodam, że na wyciągnięcie zzo
      z kręgosłupa czekałam 2 doby i dopiero po wielu błaganiach zjawiła się Pani
      anestezjolog, ponadto w tym czasie zaczęli właśnie remont szpitala i leżałyśmy
      w kurzu i strasznym hałasie, a Panowie robotnicy po zróceniu im uwagi
      zachowywali się jescze głośniej. Dyrekcja szpitala nie interweniowała. Ja
      rozumiem, że kiedys trzeba szpital wyremontować, ale nie trzeba przy tym drzeć
      gęby przez cały korytarz. No chyba, że się mylę. A tak nawiasem to zabrali się
      też od razu za remont windy.
      Co do jedzenia to nie wspomnę, bo wszyscy wiedzą jak wyglądają pod tym względem
      państwowe szpitale i nie ma co marudzic, ale chyba Pani roznosząca posiłki może
      mieć czysty faktuch i ręce? Czegoś tak ochydnego nigdy nie widziałam.
      Natomiast opieka nad dzidzią była w porządku, Pan doktor neonantolog był bardzo
      miły i kompententny, zawsze ten sam (sic!). Jego akturat mile wspominam. Tylko
      z wypisem dzidzi była mała wpadka. Ponieważ było z nami w porządku i mogliśmy
      wyjść ze szpitala razem myślałam, że wypisy też dostaniemy razem. Ale niestety
      ja byłam gotowa już rano a dzidzia nie. Trochę musiałam się nabiegać i prosić o
      ten wypis (który miałam dostać dopiero po 16.00). Nie mialam ochoty w tym huku
      remontów czekać tak długo. Wtedy też skojarzyłam fakt czekania przeze mnie na
      porodówce do 16.00. Pewnie inna matka nie miała takiej siły przebicia i czekała
      pokornie. Ale to była drobna wpadka którą już nawet nie warto wspominać. Po
      prostu brak koordynacji działań.
      Może jeszcze dodam, że nie miałam opłaconego ani lekarza ani położnej i być
      może dlatego było tak jak było, a może nie miałam szcześcia.
      Napewno więcej w tym szpitalu rodzić nie będę (jestem właśnie w 5 tygodniu z
      drugą dzidzią), ale nie będę go odradzać, bo każdy musi sam zadecydować. Są też
      i pozytywne opinie.
      wszystkie mamusie serdecznie pozdrawiam
      • anna71 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 16.09.04, 13:51
        1.Nie wiem jaka literaturę fachową czytała amo1,ale sączenie wód dłuższe niż 12
        godz naraża rodzącą i dziecko na infekcję wstepująca łącznie z sepsą.2.Lewatywa
        jest zawsze z punktu widzenia polożniczego bardzo porządana procedurą, ale jak
        amo1 wie,w ramach akcji "rodzić po ludzku" rozgorzała dyskusja na temat lewatyw
        i o tym,ze są one niepotrzebne- głosy pacjentek- i poprostu teraz nikt z
        personelu nie nalega na jej wykonanie- ale może być to dodatkowe źródło
        zakażenia w czasie porodu.3.Jak sądże, zatrzymanie windy w czasie transportu
        powinno było coś dać Pani do myślenia.W tym czasie wymieniano starą ponad
        trzydziestoletnią windę na nową( stąd te huki i hałasy).Też uważam,że powinno
        się to robić po zamknięciu szpitala,ale jak wiem w tym czasie nie było takiej
        mozliwości 4.Przyspieszenie porodu( przebicie pęcherza płodowego)było konieczne
        z punktu widzenia fachowego .W ten sposób zminimalizowano ryzyko zakażenia
        wstępującego przy sączącym się płynie owodniowym.5.Starynkiewicza jest Kliniką
        szkolącą studentów i lekarzy-wybierając więc ją na miejsce rozenia zawsze
        należy liczyć się z obecnością studentów,lekarzy stażystów i tp.-jesli ktoś nie
        chce obecności osób szkolących się to w woj.mazowieckim jest wiele oddziałów
        nieklinicznych i można tam rodzić.6.Trudno mi ocenić sposób rozmowy z
        anestezjologiem ,ale każda pacjentka,która wcześniej nie była konsultowana
        przez anestezjologa powinna być dokładnie poinformowana o wszystkich
        powikłaniach znieczulenia- na szcęśie są one rzadkie,ale zawsze mogą się
        zdarzyć.Jak rozumiem nie miała Pani wcześniej kontaktu z anestezjologami na
        Starynkiewicza. 7.Bardzo często pacjentki wychodzą po godz.16 a często i
        później.Sadzę,że czekała Pani nie tyle z powodu nie wykonania papierkowej
        roboty przez lekarzy, ale raczej przez późne opuszczanie kliniki przez
        większość pacjentek.8.Nie wiem ,kto Panią poinformował, że nie wolno wstawać po
        zo przez 12 godz.( jest to absolutna bzdura w przypadku braku powikłąń przy
        jego wykonywaniu).Nie sądzę, aby to był anestezjolog.Myślę,ze raczej była to
        niedoinformowana położna.Z drugiej zaś strony często wczesne uruchomianie się
        połoznic, niezależnie od tego czy były znieczulenne czy nie, kończy się
        omdleniami co w warunkach pojedyńczej sali może być groźne.7.Anestezjologów w
        tej klinice pracuje w porywaćh do 3ch i może się zdarzyć,że nie są
        poinformowani przez personel oddziału położniczego o pozostawionym cewniku
        zewnątrzoponowym w plecach.Ale jak rozumiem z tego powodu powikłań infekcyjnych
        pani nie miała,bo nie została by Pani tak prędko wypisana do domu.Pozdrawiam
        • amo1 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 28.09.04, 14:54
          Droga anna71
          bardzo Ci dziękuję za głos w mojej sprawie. Jak wynika z listu jesteś kimś po
          fachu, a w dodatku bardzo dobrze znającą zwyczaje na Starynkiewicza. Tym
          bardziej mnie cieszy Twoja odpowiedź. Choć oczywiście z pkt1. nie do końca się
          zgadzam. Mam to szczęście lub pecha jak kto woli, że mam męża Niemca i dość
          często bywałam również w Niemczech na konsultacjach przed i po porodzie, i tu
          zdania fachowców są podzielone. Ale cóż ja się spierać nie będę, nie mam na
          ten temat wystarczającej wiedzy.
          Jak juz pisałam nie odradzam ale i nie polecam Starynkiewicza.
          Teraz jestem znowu na etapie szukania dobego! szpitala, ponieważ jestem z drugą
          dzidzią w drodze, właśnie wczoraj się o tym dowiedziałam. Mam jeszcze trochę
          czasu, do maja przyszłego roku więc na pewno znajdę coś porządnego.
          Ale tym razem napewno zdecyduję się na prywatną położną, o ile nie będę rodzić
          w prywatnym szpitalu.
          pozdrawiam Cię serdecznie
          • paulajal Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 28.09.04, 22:46
            Rodziłam 16 wrzesnia 2004r i polecam. Lekarz dyżurny (Marianowski junior)
            błyskawicznie wykonał cc co uratowało życie mojemu dziecku, pediatrzy brawurowo
            mojego nie oddychającego synka reanimowali i wszystko dobrze się skończyło.
            Ogólnie byłam zadowolona bardzo z opieki gin, położnych i pediatrów, nie
            podobały mi się tylko niektóre położne od noworodków-znieczulone jędze. Szpital
            na maxa przepałniony.

            Pozdr

            paula
      • tomoe A ja RONIŁAM na Starynkiewicza, Było strasznie. 17.09.04, 11:23
        • tomoe Re: A ja RONIŁAM na Starynkiewicza, Było straszni 17.09.04, 11:32
          Sorry, ale tak się zdenerwowałam, że aż wysłałm wiadomość bez treści... Mam
          obrzydliwe, naprawdę upokarzające wspomnienia.Tydzień walczyłam o dziecko,
          wszystko strasznie mnie bolałao, a na dodatek stare łóżko tak krzywe, że brzuch
          i kręgosłup bolały jak nie wiem co. no i samo poronienie! Była noc, położna z
          lekarką mnie olały, rodziłam 17 - tyg. dziecko na wspólnej sali, bez żadnego
          parawanu, nikogo przy mnie nie było, nie było żadnego znieczulenia, cała byłam
          we krwi, strasznie bolało... na dodatek nie wiedziałam, co się ze mną dzieje! w
          końcu dziecko się pojawio, ale ja nie wiedziałam, czy to dziecko czy nie, bo
          było owinięte pęcherzem płodowym; przyszła położna, kazała mi na nim usiąść!
          Usiąść mojemu dziecku na głowie!!! Bo ono się do końca jeszcze nie urodziło, a
          ona w tym stanie kazała mi usiąść na fotelu na kółkach!przy zapalonym świetle,
          przy dziewczynach patrzacych na mnie... przeżyłam straszny szok. to nie wszystko
          zresztą, ale oszczędzę Wam innych szczegółów. Jak opowiedziałam całosć mojej
          psycholog, to się popłakała (!). Dotąd nie mogę się z tego otrząsnąć. nigdy,
          NIGDY moja noga nie postanie w tym szpitalu. To nie szpital, tylko rzeźnia!
    • amo1 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 16.09.04, 12:01
      mathilde_81 napisała:

      > szpital na Starynkiwicz jest super - nie z wygladu, jjak zelazna, ale jezeli
      > chodzi o opieke i podejscie do pacjentki!!!!
      >
      > Tu jest opis porodu - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      > f=586&w=10236236&a=13786338 - przzeczytajcie go a zrozumiecie ponizsze!!!!
      >
      > podczas porodu ciagle byl lekarz, polozne rowniez, przy ostatniej fazie bylo
      > 2 lekarzy i 2 polozne, ktorzy mi pomagali. ZZO zalozono mi przy 3 cm, gdyby
      > nie to, to nie mialabym sily na dalsza czesc porodu!!!!! a na zelaznej
      > zakladaja dopiero przy 5 - do czasu uzyskania takiego rozwarcia juz dawno bym
      > stracila przytomnosc!!!!!
      > no i kwestia finansowa - wszystko to (sala pojedyncza rowniez) bylo zupelnie
      > nieodplatnie - w ramach NFZ - przy wypisie mozna jedynie zostawic cegielke,
      > ale musialam sie o nia zapytac, bo personel nic nie wspomina o
      > kasie!!!!!!!!!!!!!!
      > dzieki Bogu, ze tam trafilam i polecam ten szpital wszystkim !!!!!!!!
    • mama22 Re: STARYNKIEWICZA HIP HIP!!!!!!!!!!!!! 18.09.04, 00:41
      nigdy nie bedzie tak ze wszystkim bedzie sie podobacsmile
    • agaa5 STARYNKIEWICZA :((((((( 30.09.04, 11:12
      Ja jestem innego zdania o tym szpitalu. Byłam tam w b.r. kilka dni na patologii
      i wolałabym zapomnieć ... Jako koszmarnie bolesne było samo badanie
      ginekologiczne na izbie przyjęć i na oddziale patologii (konie badać a nie
      ludzi). Badały dwie różne osoby (nawiasem mówiąc młode atrakcyjne lekarki). Dla
      porównania powiem, że byłam wielokrotnie badana przez różnych lekarzy i położne
      i nikt mi takiego bólu nie zadał jak tam.
      Dwa leżąc na patologii spotkałam się z dziwnym nazwijmy to traktowaniem
      pacjentek tzn przy każdym obchodzie,po pytaniu jak się pani czuje następował
      wykład lekarza kierowany do towarzyszących studentów-'' cyt ta pacjentka ma to
      i to leczymy tym i tym. z odpytywaniem np co oznacza taki wynik morfologii u
      pacjentki. No więc traktowanie pacjetek jak ''przedmiot'' nie jak pacjenta-
      człowieka, któremu należy się informacja co do stanu zdrowia. Ale to Polska
      właśnie. Co do traktowania na oddziale połóżniczym to nie miałam przyjemności
      leżeć więc może tam panują inne zasady.
      Jedna rzecz która mi się podobała w tym szpitalu ale na połóżniczym to ładne,
      dobrze wyposażone salki do porodów rodzinnych.
      Pozdrawiam Aga

      • agaa5 Re: STARYNKIEWICZA :((((((( 30.09.04, 11:23
        A dodam, że przejścia miała też moja mama, gdy w tym szpitalu parę lat temu po
        poronieniu nie wyczyścili jej dokładnie. Wdało się zakażenie i miała zapaść
        więc ma wiele szczęścia że jest. Była więc przerażona gdy ja tam trafiłam.
      • lidkasuper Re: STARYNKIEWICZA :((((((( 01.10.04, 15:49
        agaa5 napisała:

        > Ja jestem innego zdania o tym szpitalu. Byłam tam w b.r. kilka dni na
        patologii
        >
        > i wolałabym zapomnieć ... Jako koszmarnie bolesne było samo badanie
        > ginekologiczne na izbie przyjęć i na oddziale patologii (konie badać a nie
        > ludzi). Badały dwie różne osoby (nawiasem mówiąc młode atrakcyjne lekarki).
        Dla
        >
        > porównania powiem, że byłam wielokrotnie badana przez różnych lekarzy i
        położne
        >
        > i nikt mi takiego bólu nie zadał jak tam.
        > Dwa leżąc na patologii spotkałam się z dziwnym nazwijmy to traktowaniem
        > pacjentek tzn przy każdym obchodzie,po pytaniu jak się pani czuje następował
        > wykład lekarza kierowany do towarzyszących studentów-'' cyt ta pacjentka ma
        to
        > i to leczymy tym i tym. z odpytywaniem np co oznacza taki wynik morfologii u
        > pacjentki. No więc traktowanie pacjetek jak ''przedmiot'' nie jak pacjenta-
        > człowieka, któremu należy się informacja co do stanu zdrowia. Ale to Polska
        > właśnie. Co do traktowania na oddziale połóżniczym to nie miałam przyjemności
        > leżeć więc może tam panują inne zasady.
        > Jedna rzecz która mi się podobała w tym szpitalu ale na połóżniczym to ładne,
        > dobrze wyposażone salki do porodów rodzinnych.
        > Pozdrawiam Aga

        Ja też leżałam na patologii 4 dni w tym szpitalu. Na izbie przyjęć przyjmowała
        mnie również młoda i atrakcyjna lekarka i równieź mnie badała, z tym, że jak
        zobaczyła że będzę w tym dniu badana ginekol. po raz trzeci, w jej głosie
        wyczułam trochę jakby wspólczucie i badanie naprawdę, ale to naprawdę bolesne
        nie było. Wyjaśniła co mnie czeka jak zostanę w szpitalu, ajkie badania, kiedy
        ona będzie miała obchód, ze w poniedziałek przychodzi ordynator i ona podejmuje
        decyzje. Po czterech dniach na ostanim badaniu była również ona i zrobiła to
        równie bardzo delikatnie. Na obchodzie z Panią ordynator również byli studenci,
        ale to jest przecież szpital kliniczny i tak jest w każdym takim
        szpitalu.Przecież oni się w ten sposób uczą i też kiedyś będą lekarzami.
        Położne, poza jedną, też były ok. Ja zamierzam tam rodzić i moją lekarką
        prowadzącą jest lekarka z tego szpitala. Okazała się być najlepszą ginekolog ze
        wszystkich z jakimi miałam do czynienia.
        >
        • agaa5 Re: STARYNKIEWICZA :((((((( 02.10.04, 13:11
          No to miałaś więcej szczęścia niż ja. Mało że cholernie bolało samo badanie -
          niedelikatnie i debiutancko to przez kilka godzin nie mogłam siadać na tyłku a
          bokiem. A tak obiektywnie to byłam nie raz badana przez różnych lekarzy, różne
          położne fakt z innych szpitali i przychodni(podczas ciąży i przed) i nigdy nie
          były to badania bolesne!!!!! Wysunęłam więc wniosek, że to nie kwestia mojej
          budowy a strikte umiejętności i podejścia do pacjentki .
          Odnośnie kwestii wykładów. Chyba nie do końca zrozumiałyśmy się.Też uważam że
          studenci powinni się uczyć poprzez praktykę w szpitalach klinicznych.
          Natomiast chodziło mi o to, że na obchodach nikt nie zadawał sobie trudu in
          informowania nas pacjentek o stanie zdrowia, diagnozach zastosowanym leczeniu
          etc. Jedyne słowa kierowane do pacjenta to coś w rodzaju ''jak się pani czuje''
          i po zawodach.
          Tj pacjent-przedmiot, obiekt ćwiczeń, doskonalenia zawodowegosad((.
        • jahozna Re: STARYNKIEWICZA :((((((( 26.10.04, 13:06
          czesc, a mozesz podac mi nazwisko tej lekarki ginekolog? bo tez planuje rodzic w tym szpitalu i
          szukam ginekologa
          pozdr
          M
    • xxxinkaxxx wcale nie bylo tak super.... 29.10.04, 14:58
      a ja rodzilam tam przez cc w sierpniu....

      co do cesarki i opieki w pierwszej dobie- ok...

      ale potem...

      coz, wypisano mnie w trzeciej dobie, bez pokarmu, kazano dokarmiac butelka...

      skutek- nie karmie dziecka piersia...bo zanikl coreczce odruch ssania

      MAM TAKI OGROMNY ŻAL.... ale kogo to obchodzi.... oni pozbyli sie "problemu",
      potrzebne i byly wolne miejsca....
      • asteroid2000 Re: wcale nie bylo tak super.... 03.01.05, 12:02
        rzeczywiscie lezalam na patologii 3 dni przyjeli mnie o 21 z wielkim
        krwawieniem a dopiero o 9 natepnego dnia zrobili mi usg (przez całą noc potok
        lez wylałam czy wszystko z dzidzia w porządku)dali leki ale nie dawali
        większych szans....

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka