Dziewczyny ratujcie...Moj ginekolog zle wyznaczyl mi termin porodu-na 31
sierpnia...Czekałam,ale nic sie nie dzialo.8 wrzesnia dostalam skierowanie do
szpitala.Na patologii termin wyliczało 5 lekarzy,kazdy co innego(miałam
nieregularną miesiączke)zrobili mi ktg i usg i stwierdzili,ze to dopiero 36
tydz(w szpitalu bylam 12.09-)kierowali sie badaniem usg i w ten sposob
obliczyli termin.
Po tygodniu poszłam na badania kontrolne do mojego ginekologa,ktory
powiedział,ze terminu nie można obliczac po badaniu usg bo dzieci sa rozne
wagowo i kazał mi czekać-tym bardziej ze mam nie duży brzuszek,przytyłam 10
kg.W razie gdyby zanikały ruchu mam sie zglosic do szpitala..Za tydz kolejne
badanie kontrolne...Mam juz dosc bo od 16-go sierpnia słysze ze jest
przygotowanie do porodu a tu nic...(dodam,ze wg mnie termin mialam na 22
wrzesnia)
Od kilku dni czuje się dziwacznie,bolą mnie plecy,napina mi sie brzuchol,i
ogolnie czuje się tak jakbym miala dostac miesiaczke,chodze zła,senna i jak
cała ciąze miałam duuuzo energii tak teraz zero-flak......Ruchy czuję
normalnie,a z ich intensywnosci wnioskuje ze dzidzior jest silnyyy..Moze sie
cos szykuje???Czy to sa te przepowiadajace???Jak to wyglada???Nie chce
chodzic jak słonica...

Zaczynam sie juz martwic,bo wszystko gotowe czeka na
syncia a jemu sie wcale nie spieszy!!! Czy ktoras z was przechodziła przez
cos podobnego???POZDRAWIAM GORĄCO WSZYSTKIE PRZYSZŁE I OBECNE MAMUSIE...