kretoszczurek
01.10.05, 12:56
27 byłam 5 dni po terminie więc wybrałam sie do szpiatala. Pani doktor zabadałą mnie ( bardzo bolało i zaczełam plamic alke lekko)i wysłała mnie na ktg leżałam 2 godziny potem przerwa i znowu pół.Zawołali mnie mnie na badanie wód Jezu jak to bolałao. Rozwarcie nadal na 2 cm. Pojechałam na oddział. Zaczełam mieć bóle przed 12 i odeszły wody. Zawieźli mnie spowrotem na porodówkę rozwarcie na 2,5 cm. Dostałam oksytocyne bo skurcze nieregularne były.
Miałam rodzić z partnerem ale położna kazała czekać bo miało to trwać dłużej. Po 2 godzinach ktg skórcze sie wyregulowały i miałam mieć zrobioną lewatywę i mogłam zadzwonić po facetaa.
Niestety małemu zaczęło spadać tętno i musiałam leżeć. Dostałam zastrzyk na szzyjkę i przeciwbólowy po którym zaczełam mieć jeszcze silniejsze bóle i zaczeły sie parte. Położna stwierdziła po szybkim badaniu że tatuś nie zdąży zawołała lekarza i w ciągu 4 skurczów mój synek był na świecie. Urodziłam w 3 godziny od odejścia wód.
Jestem pozszywana ale czuję się dobrze synek grzeczniutki. Życze wszystkim takiego porodu.