Dodaj do ulubionych

Pomóżcie, plissss...

13.10.05, 18:00
Potrzebuję namiar na lekarza w Warszawie (najlepiej, który pracuje w szpitalu
przy ul. Karowej, bo tam chciałabym rodzić, ale nie jest to konieczne)który
bez problemu da mi zwolnienie do końca mojej ciąży. Jestem teraz w 13
tygodniu. Lekarz u którego byłam państwowo powiedział, ze nie da mi nawet
jednego dnia, ewentualnie może dać mi skierowanie do szpitala (mam potworne
nudności, ale poza tym ciąża przebiega prawidłowo). Ja nie chcę iść do
szpitala nie chcę też wykorzystywać swojego urlopu, a ponieważ pracuję
zazwyczaj w godz. 9-20 nie jestem w stanie tak pracować gdy czuję się tak
fatalnie. Macie jakiegoś lekarza, który bez problemów będzie mi dawał
zwolnienie? Dziękuję z góry smile) Sonia
Obserwuj wątek
    • bambinek Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 18:18
      wydaje mi sie ze lekarz ktory nie chcial ci dac zwolmienia,czekal na kase.Dzis
      zaden lekarz nie da ci zwolnienia za friko,jesli nic sie nie dzieje zlego z
      ciaza.Moj tez mi nie chcial dac,ale jak mu powiedzialam ze oboje na tym
      skorzystamy to nie bylo problemu.
      • sonia484 Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 19:40
        no i dlatego teraz chcę iść prywatnie smile tylko czekam na pomoc z Waszej strony
        w wyborze tego lekarza...
        • denay Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 20:57
          a nie przyszlo Wam do glowy Drogie Panie, ze taki lekarz moze miec cholerne
          nieprzyjemnosci jesli wydaje Wam zwolnienie bez zadnych wskazan medycznych??
          I ze ZUS moze akurat jego sprawdzic (pomimo wzietej lapowki)??
          I ze wtedy Wy tez odpowiadacie za to i musicie zwracac nieslusznie pobrane
          pieniadze??
          • anielka_m Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:00
            Nie wspominając o tym, że ciąża to nie choroba. I jak nei ma przeciwskazań
            lekarskich to się zwolnienia nie daje... Nieroby
          • linearka Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:02
            Popieram, wszyscy w Polsce narzekamy, że tyle korupcji wkoło a tym czasem sami
            takie sytuacje prowokujemy, wstyd. Ja z zasady nie "płacę" ani lekarzom, ani
            policji. To oczywiście mój punkt widzenia i nie oczekuję, że każdy się z nim
            zgodzi, ale są rzeczy, których po prostu robić się nie powinno i tyle.
    • kawka74 Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:05
      Ale czy są konkretne wskazania do pójścia na zwolnienie? Tak uczciwie...?
      • anielka_m Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:06
        No właśnie nie ma, oprócz tego, że laska rzyga...
        • kawka74 Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:12
          Aha.
          Rozumiem, że są wskazania do pójścia na zwolnienie. Rozumiem też, że można iść -
          będąc całkiem zdrowym - na zwolnienie, jeśli akurat w miejscu pracy panuje
          szkarlatyna albo insza paskudna grypa.
          Ale żeby tak z powodu mdłości - w końcu przemijających - od razu na zwolnienie
          do końca ciąży...? Tego nie kapuję.
      • denay Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:21
        Kawko... jakby byly jakies uczciwe powody to nie szukanoby lekarz, ktory
        prywatnie/za lapowke wystawi zwolnienie
        • kawka74 Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:27
          Rację masz. Ale, do cholery, ja nawet po poronieniu (a czułam się średnio
          dobrze) poleciałam do roboty, bo sfiksowałabym niechybnie, gdybym miała
          siedzieć w domu choćby i tydzień. Właśnie to mnie zastanawia - przecież leżąc
          do góry kołami bez konkretnego powodu przez siedem miesięcy można oszaleć. Poza
          tym fatalnie bym się czuła, gdybym wiedziała, że zwalam swoją robotę na głowę
          innym ludziom, a sama się opierniczam bez szczególnych przyczyn.
          Albo ja jestem nienormalna, albo reszta świata.
          • linearka Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:30
            Oj chyba to raczej ta reszta świata fiksuje!!! Z Tobą wydaje mi się jak
            najbardziej ok! Mam podobne przemyślenia!
          • jedynaa Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 22:03
            to ja może tak: siedzieć na zwolnieniu 7 miesięcy to niekoniecznie znaczy leżeć
            nogami do góry i nudzić się przez te 7 miesięcy....
            poza tym: gdyby dziecko w wieku przedszkolnym miało zapewnioną normalną opiekę
            w przedszkolu publicznym przez 12 miesięcy w ciągu roku a nie przez 10 to
            początki mojej ciąży spędziłabym w pracy a nie na zwolnieniu lekarskim...
            i jeszcze: wszystko zależy od sytuacji - ja właśnie musiałam wycofać się z
            pracy zawodowej na okres ciąży aby inni w przypadku moich ewentualnych
            chwilowych niedyspozycji nie byli obciążeni moją pracą, sprawa postawiona jasno
            pozwoliła na zatrudnienie kogoś na czas określony na moje miejsce
            tak więc naprawdę wiele zalży od sytuacji i czasem trochę niesprawiedliwym jest
            ocenianie innych wg swoich doświadczeń...

            pozdrawiam
            • anissa1 jedynaa,a tylko sie nie zdziw, 14.10.05, 10:09
              jak za pare miesiecy napiszesz post "nie mam dokad wrocic po macierzynskim,
              powiedzieli ze mnie zwolnia, co mam robic biedna, buuuu".

              A potem sie kurcze, kobiety dziwia, ze nie moga znalezc pracy po studiach!
              albo z malym dzieckiem.
              A kobiety na umowach zlecenie albo na czasowych umowach o prace traca te umowy
              jak tylko powiedza, ze sa w ciazy.

              Dlaczego? Przez takie laski jak Ty !!!

              No zesz kurcze, jak mozna byc tak krtokowzroczna i nieodpowiedzialna!
              Ty sie na matke nie nadajesz!
              • jedynaa Re: jedynaa,a tylko sie nie zdziw, 14.10.05, 10:46
                każdy ma swój rozum, każdy zna sytuację w której się znajduje
                jak widzisz sonia ma pewną i stabilną pracę
                ja również taką mam, i tak jak po ostatniej niuni (od 6 tc do końca na
                zwolnieniu) tak i teraz wiem że miejsce pracy będzie na mnie czekało (tzn jest
                na nim ktoś na umowę na zastępstwo)
                płakać nie będę nawet gdybym tą pracę straciła, z piatką dzieci (wprawdzie
                tylko jedno na ręku smile) ) po studiach, pracę w swoim zawodzie za uczciwe
                pieniądze napewno znajdę, w mojej branży nie będzie z tym problemu
                a stwierdzenie że przeze mnie laski na umowach zleceniach czy czasowych je
                tracą jak zachodzą w ciąże to lekka przesada, jesteśmy dorosłymi ludźmi, nie
                namawiam do korzystania ze zwolnień bez powodu, tłumaczę że są sytuacje w
                których właśnie zwolnienie pozwala tą pracę zachować (jasne określenie się co
                będzie się z Tobą działo podczas ciąży - przecież Twój szef jest od tego aby
                właściwie zorganizować pracę swojego działu)
                nie wiem jak Ty ale ja mając umowę czasową prawdopodobnie nie zdecydowałabym
                się na macierzyństwo
                dzięki bogu takiej nie miałam a moja gromadka rośnie zdrowa i szczęśliwa
                czego i Tobie życzę
                pozdrawiam
                jedyna (co się na matkę nie nadaje) smile))
        • mysiunia2001 Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:35
          Jeśli są powody do zwolnienia to lekarz powinien dać zwolnienie chociaż ja sama
          doświadczyłam tego,żę mimo że należało mi się zwolnienie to trafiłam na chama
          który powiedział że on może dać zwolnienie tylko osobie która nie ma ręki albo
          nogi.Tak więc zmieniłam lekarza i ze zwolnieniem nie było problemu.Jednak
          bardzo to widać u lekarzy że boją się kontroli ZUSU i myśle że lekarz szanujący
          swój zawód nie bedzie ryzykował lewymi zwolnieniami.
          • kawka74 Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:38
            Przecież to oczywiste, że jeśli są powody do zwolnienia, to się daje/dostaje
            zwolnienie. Ale czy w przypadku autorki postu startowego są takie przyczyny,
            żeby wystawić zwolnienie do końca ciąży właściwie bez powodu?
            • denay Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:43
              Kawko... ja ci dokladnie rozumiem, bo jak ja lezalam w szpitalu to pani mecenas
              (pozal sie Boze) wywalila mnie z roboty. Jak wrocilam do domu to myslalam, ze
              ocipieje tak bezczynnie siedzac (mysli od podrecznikow uciekaly, wiec zaczelam
              haftowac)
              Teraz jestem na przymusowym bezrobociu, ale nie na zwolnieniu i malo mnie ch...
              nie strzeli.
            • mysiunia2001 Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:54
              Miałam kiedyś koleżanke która myślała że zaraziła sie grypą żołądkową bo ciągle
              haftowała.Pracowała w punkcie obsługi klienta i co zdążyła załtwić jedengo
              klineta to leciała do kibla haftować.Dziennie potrafiła 12 razy
              wymiotować.Powiedziała że nieżyczy tego nawet najgorszemu wrogowi.Po tygodniu
              okazało się że jest w ciąży.Pracować niestety nie mogła z tego powodu.
              • denay Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 21:59
                ale mysiuniu... ja rozumiem, ze mozna bardzo wymiotowac i tez nie zycze tego
                zadnej dziewczynie, ale, generalnie, wymioty przechodza i nie trzeba z tego
                powodu siedziec cala ciaze na zwolnieniu.
                • mysiunia2001 Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 22:02
                  Zgadzam się z Tobą.Poza tym chyba te witaminy Elevit zmniejszają wymioty.Ale
                  tego trzeba sie dowiedzieć u ginekologa.Mysle że gin może coś dać na wymioty
                  jak się go o to poprosi.Ja naszczęście nie miałam tego problemu.Na zwolnieniu
                  jestem dopiero o 5 miesiąca i wydałam fortune na leki.
                  • falafala Re: Pomóżcie, plissss... 13.10.05, 22:19
                    Statystycznie przechodza, ale znam dziewczyne, ktora przez dwie ciaze wygladala
                    jak wlasny cien z powodu nudnosci i wymiotow. Sama mialam teraz okropne nudnosci
                    przez pierwsze trzy miesiace, wiec moge dziewczyne zrozumiec, ze mysli o
                    zwolnieniu. Moglby jej lekarz chociaz dac zwolnienie na tydzien, to pozwoliloby
                    jej odpoczac.
    • nina37 Powtorze sie... 13.10.05, 22:32
      ...ale moja rodzona ciotka, drugi rok z rzedu przyjmujaca chemie-czytaj:chora
      onkologicznie,co 3tyg szprycowana trucizna, rzygajaca dalej niz wzrok
      siega,lecaca przez rece,lysa i z fatalnymi wynikami morfologii-na zwolnieniu
      BYWA przy okazji kolejnej operacji.Od 2 lat zalatwia leczenie w ramach urlopu
      wypoczynkowego.Ostatnio, po transfuzji, skorzystala z 3 dni urlopu i 3 dni
      zwolnienia szpitalnego.I to by bylo na tyle.
      • sonia484 Re: Powtorze sie... 14.10.05, 07:05
        ręce załamuję jak czytam teksty w stylu "laska tylko haftuje". czy to na pewno
        pisały kobiety, kótre przechodziłóy ciąże? poprosiłam o pomoc w wyborze lekarza
        i myślałam, że kobiety w ciąży jakoś sobie pomagają, ale zostałam obrzucona
        błotem. mnie nie interesuje co przeżywały wasze ciotki czy znajome. ja nie
        jestem w stanie pracowac jak zawsze po 11-12 godzin na dobe bo po prostu
        ważniejsze jest teraz dla mnie dziecko niż praca, ale nie zamierzam sie z tego
        powodu przed nikim usprawiedliwiac, nie jestem tez w stanie wsiąść do autobusu,
        a tym samym dojechac do pracy, bo mam ciągłe nudnosci, ale co tam "laska tylko
        haftuje". to tyle... nie dziękuję, bo i pomocy nie uzyskałam...
        • kawka74 Re: Powtorze sie... 14.10.05, 08:23
          Nie ma powodu do obrażania się. Gdybyś napisała: "Mam mdłości, chciałabym pójść
          na tydzień, dwa, na jakiś czas na zwolnienie, bo mi bardzo ciężko" - OK, można
          to zrozumieć. Ale Ty piszesz o zwolnieniu od razu na całą ciążę, do końca, z
          powodu mdłości, które jako żywo są przemijające.
          No to przepraszam i wychodzę.
          • sonia484 Re: Powtorze sie... 14.10.05, 08:36
            Ale ja poprosiłam o pomoc w wyborze lekarza, nie musiałam pisać jak często mam
            mdłości, kiedy wymiotuje itd. Mój kierownik powiedział mi, żebym wzięła sobie
            zwolnienie do końca ciąży, albo pracowała tak jak dawniej czyli po kilkanaście
            godzin dziennie. Ale to przecież bez znaczenia, bo "laska tylko haftuje" i ma
            jakieś fanaberie... Ach życie...
            • jedynaa Re: Powtorze sie... 14.10.05, 08:47
              soniu, doskonale Cię rozumiem, u mnie w pracy było podobnie, a ponieważ bardzo
              mi na niej zależy i nie chcę sobie pogorszyć klimatów zarówno wśród
              kierownictwa jak i koleżeństwa taki układ był jedynym jaki wchodził w grę
              (chodzenie w kratkę tylko pogorszyłoby sytuację a jak się okazuje tak by się
              skończyło bo najpierw mdłości, potem poważne korzonki, potem grypa która
              skończyła się antybiotykiem i poważną infekcją no i nie wiadomo co jeszcze się
              przytrafi tfu tfu)
              co do namiarów w Wawie to mam tylko prywatne, pisz na priv
              trzymaj się
            • agabro Re: Powtorze sie... 14.10.05, 08:55
              Soniu!
              Myślę, że laski popłynęły w wyżywaniu się na Tobie. Nie przejmuj się. Ja na
              początku ciąży czułam się fatalnie i co prawda nie wymiotowałam co chwilę, ale
              moja produktywnośc w pracy spadła o 70%. Idź na zwolnienie. U prywatnych
              lekarzy nie ma z tym problemu. Lekarzzwykle wystawia zwolnienie na jakiś okres.
              Najczęściej do nastepnej wizyty. Potem zobaczysz, jak sytuacja będzie
              wyglądała. Pozdrawiam.
            • a_pynia Re: Powtorze sie... 14.10.05, 08:56
              Ostatnio dużo dziewczyn, w tym i ja, są uczulone na takie posty. Czasem pracuje
              się w takich zawodach i okolicznościach, ze po prostu praca jest niemożliwa.
              Czasem lepiej napisać więcej, niż za mało.
              Widząc podejście Twojego kierownika (kilkanaście godzin dziennie albo wcale) to
              rzeczywiście lepiej mieć zwolnienie do końca ciąży, bo i tak byś co chwilę
              lądowała na zwolnieniu lekarskim.
              Ja drugi dzień jestem na zwolnieniu, bo z powodu silnego stresu macica mi
              stwardniała. Na szczęście jest wszystko ok, ale muszę 2 tygodnie poleżeć.
              Spróbuj zadać pytanie na forum regionalnym, tylko zadaj je dobrze, opisz
              dokladnie jak się czujesz, żeby dziewczyny znów na Ciebie nie naskoczyły.
              Czy swojemu lekarzowi rzeczywiście wszystko powiedziałaś, jak się czujesz?
              • anissa1 a_pynia, czy to nie jest... 14.10.05, 10:17
                ... podehrzane, z ekierownik wysyla dziewczyne w 3 miesiacy ciazy na zwolneinie
                na pol roku? Jak myslisz, po co to robi?

                nie badz naiwna. W jej interesie jest pojsc na tydzien na zwolnienie i wrocic.
                w przeciwnym wypadku uslyszy "alez prosze pani, nie bylo pani najpierw pol
                roku, potem jeszcze macierzynski - przykro nam, ale poradzilismy sobie i teraz
                nie jest nam juz pani potrzebna".

                powodzenia
                • sonia484 Re: a_pynia, czy to nie jest... 14.10.05, 10:27
                  sprawa wygląda tak: pracuję w tej firmie prawie 10 lat, mam dobre relacje z
                  przełożonymi. ponieważ najpierw wzięłam zwolnienie z powodu baaardzo złego
                  samopoczucia następnie złapał mnie jakiś wirus i znów zwolnienie... kierownik
                  zaproponował, żebym sobie po prostu odpoczęła i przeszkoliła osobę na moje
                  miejsce, która przez czas ciąży i urlopu macierzyńskiego będzie mnie
                  zastępowała. zrobił to tak naprawdę by zapewnić i sobie i mnie spokój- ja nie
                  muszę się martwić o pracę podczas zwolnienia i wykonywać część pracy z domu i
                  on nie musi bać się, że coś jest niedopilnowane. myślę,że to dobry układ i nie
                  odczytuję w tym jakiejś wrogości i niechęci. dlatego za zgodą szefa chcę
                  odpocząć i urodzić zdrowe dziecko i wrócić na stanowisko, na którym pracuję od
                  10 lat po urlopie macierzyńskim.
                  • denay Soniu... 14.10.05, 10:52
                    ktoras napisala, ze jest uczulona na tego typu posty - ja tez jestem.
                    Oczywiscie nie musisz sie nikomu tlumaczyc dlaczego chcesz isc na zwolnienie -
                    Twoje prawo. Tylko, ze zdarzaja sie dziewczyny, ktore po pierwszym tescie i
                    potwierdzeniu ciazy ida na zwolnienie "bo jestem w ciazy i juz".
                    Jesli w Twojej firmie sa takie zasady i Twoj szef do Ciebie tak podchodzi - to
                    pozazdroscic (mam tylko nadzieje, ze nie bedzie probowal sie Ciebie pozbyc).
                    Co do lekarzy: oni nie chca wystawiac lewych zwolnien (a powiedzmy szczerze:
                    jak mina Ci wymioty to powodu do zwolnienia nie bedzie), bo po pierwszym
                    miesiacu zwolnienia to ZUS Ci placi, a nie zaklad pracy. Jesli ZUS zrobi nalot
                    i wyjdzie, ze nie ma przeciwskazan do pracy to lekarz bedzie mial problemy, a
                    Ty, najprawdopodobniej, bedziesz musiala zwrocic nieslusznie pobrane pieniadze.
                    Tyle prawo.

                    Od siebie dodam, ze dosc ostro reaguje na wszelakie proby korupcji, ale to
                    skrzywienie zawodowe smile

                    Trzymaj sie cieplo
                    D.
                  • kawka74 Re: a_pynia, czy to nie jest... 14.10.05, 14:05
                    Jeśli masz takiego szefa, to pozazdrościć. Jeśli on sam proponuje taki układ (o
                    czym wcześniej nie napisałaś, więc nie dziw się najazdowi), to możesz,
                    oczywiście, skorzystać. Zawsze jednak w takich przypadkach zadaję sobie pytanie
                    o intencje szefostwa, za dużo się naczytałam o zablokowaniu możliwości powrotu
                    po macierzyńskim. Miejmy nadzieję, że w Twoim przypadku będzie inaczej,
                    zwłaszcza, że szef na potwora nie wygląda.
                    Teraz Twoje staranie o zwolnienie do końca ciąży jest zrozumiałe. Zwykle jednak
                    dostaję wysypki, kiedy widzę takie posty "jestem w ciąży, idę na zwolnienie"
                    bez względu na sytuację, samopoczucie i choćby zdrowy rozsądek. Wygląda to
                    czasem nie jak dbałość o dobro dziecka, ale jak wykorzystanie ciąży jako
                    pretekstu do dania nogi z roboty.
                    pozdrawiam
        • ola2811 Re: Do Soni 14.10.05, 09:20
          Nie przejmuj się, idź do lekarza prywatnie weź zwolnienie i uważaj na dziecko.
          Pozdrawiam - i nikomu nie tłumacz co jak i dlaczego
          • sonia484 Re: Do Soni 14.10.05, 10:28
            dziękuję bardzo smile bo jak wstałam rano i przeczytałam to co
            nasmarowały "koleżanki" z forum to naprawdę zrobiło mi się przykro...
            • kubusiowa78 Re: Do Soni 14.10.05, 10:59
              Soniu nie przejmuj się,takie reakcje to norma na tym forum. Ja cię rozumiem
              bardzo dobrze,bo jest "praca" i "praca".Nie kazdy pracuje np; w jakimś
              państwowym urzędzie, od 9 do 17, codziennie to samo i ma w pracy czas sobie
              usiąść i odsapnąć.Niektóre z nas pracują na stojąco 8 godzin z 15 minutową
              przerwą.No cóż biurko nie dla kazdego.... Ja pracowałam do połowy szóstego
              miesiąca, bo zmianowośc mojej pracy i siedzenie w niej od 9.30 do 21 zaczęła
              być nie do wytrzymania.W dodatku moje miejsce pracy to jeden pokój, w którym
              siedzi 7 osób i stoi 7 komputerów, bez zadnego okna i z obrzydliwym jarzeniowym
              światłem...Przerwę w pracy spędza się przy kompie usiłujac zjeść kanapke tak
              żeby nie nakruszyc na klawiaturę... Jak powiedziałm dyrektorowi,że chyba już
              długo nie pociągnę w pracy poprosił,żebym mu podała konkretną datę, razem
              wybraliśmy osobę,którą przeszkoliłam ,i która dostała umowę na zastępstwo.
              Bardzo nie chciał żebym chodziła do pracy "w kratkę", tydzień jestem, tydzień
              mnie nie ma itd. Powiedziałm,ze po macierzyńskim i wykorzystaniu zaległego
              urlopu wróce i nie ma żadnego problemu. A co do lekarz to chodzę całą ciążę do
              państwowego, za nic nie płacę, opowiedziałam mojej gin o warunkach pracy i dała
              mi zwolnienie bez proszenia. A takie posty w stylu "jaka z ciebie bedzie
              matka!!!" to mam nadzieję śmieszą cię tak samo jak mnie. Co ma piernik do
              wiatraka??? Ech te dziewczyny, jak pies ogrodnika, same nie ugryzą,ale innemu
              tez nie dadzą smile))
    • aniutkabj Re: Pomóżcie, plissss... 14.10.05, 11:27

      Fakt,że dziewczyny zareagowały dośc ostro(my takie bohaterki, a taka ma się opierniczac...)Hmmm.Mogę Ci przedstawic moją sytuację: firma państwowa (więc nie ma problemu z powwrotem po macierzyńskim i paru miesiącach wychowawczego)ale też nie wyobrażałam sobie siebie siedzącą w domu jak jakaś święta krowa, bo bym oszalała, a co gorsza_bałabym się,że jak dam sobie taryfę ulgową w ciąży - niezagrożonej, zwykłej- to jak potem dam radę z dzieckiem i szeregiem nowych, bardziej wyczerpujących obowiązków? Ja przełom 2 i 3 miesiąca znosiłam fatalnie, ale wzięłam w najgorszym okresie tydzień zwolnienia, mdłości przeszły, a teraz to nawet czasem zapominam,że jestem w ciąży, naprawdę.Bądź dobrej myśli i nie kombinuj za bardzo. Możesz się liczyc wtedy z mocno stresującymi wizytacjami pracowników ZUS - po cholerę Ci to?Zrozumiałe jest,że kobitki biorą L4 w ostatnim okresie ciąży(moja mama, która dzielnie chodziła do ostatniego dnia ciąży do pracy już mi zapowiedziała-"9-ty miesiąc-masz zapomniec o pracy"), bo co to za przyjemnośc zacząc rodzic za biurkiem? Ale jak sama sobie nie będziesz wyznaczała jakichś rozsądnych granic, to potem może Ci byc naprawdę ciężko.Nie dziw się również,że branie zwolnienia do końca ciąży juz w 6 tyg. dla wielu naprawdę wygląda śmiesznie, zresztą sama słyszałam kiedyś u siebie w pracy, jak jedna babka mówiła o drugiej "jeszcze jej się kolana trzęsą , ale już na zwolnieniu, spryciara".Też uważam,że taki text nie jest może smaczny,ale to że ktoś Ci tak nie powie,nie oznacza,że tak nie pomyśli. Zobaczysz, wszystkie fatalne symptomy przejdą i będzie dobrze. Uff, ale Ci nagawędziłam,serdecznie pozdrawiam.
    • olcia1006 Re: Pomóżcie, plissss... 14.10.05, 17:05
      Droga Soniu
      Chyba nie czujesz się najlepiej po tym co tutaj przeczytałaś. Nie musisz
      opowiadać całemu światu dlaczegochcesz iść na zwolnienie będąc w ciąży i jakie
      masz dolegliwości. Ja nie miałam wymiotów ale czułam się taragicznie do 11tc z
      powodu nudności. Na początku nawet czułam się dość dobrze ale później doszły
      problemy emocjonalne i przestałam sobie radzić. Ciągle płakałam i byłam
      rozdrażniona. Każda mina koleżanki z pracy potrafiła doprowdzić mnie do szału.
      Poszłam do lekarza rodzinnego i powiedziałam pani doktor o moich problemach.
      Dostałam tydzień zwolnienia. Jak się okazało zbawienny tydzień. Teraz jestem
      drugi tydzień na urlopie i już czuję się w miarę dobrze. Od poniedzialku wracam
      do pracy. Nie wiem jak długo popracuję, bo mam dość uciążliwą pracę w warunkach
      szkodliwych. Kierownictwo zapewniło mi dobre warunki i zwolniło z prac które
      mogły by mi zaszkodzić. Chciałabym jak najdłużej, ale nic na siłę. Lekarz
      powiedział, że mam powiedzieć kiedy będę czuła, że już nie daję rady w pracy.
      Kobietki zastanówcie się czy warto kopać leżącego. Sonia nie musi się tłumaczyć
      z problemu który ja gnębi. A może pracuje z kimś na kogo delikatnie mówiąc ma
      alergię i to powoduje u niej wielki dyskomfort.
      Zyczę Wam wszystkim dużo zdrówka i zastanówcie się zanim kogoś skrytykujecie
      nie znając jego motywów postępowania.
      • bonnie75 Re: Pomóżcie, plissss... 14.10.05, 17:23
        Boze, az mi sie scyzoryk otwiera w kieszeni jak czytam po raz kolejny sady i
        opinie o "tych wstretnych wyludzaczkach L4", bo przeciez "ciaza to nie choroba"
        i nawet jak sie co chwila biega do kibelka i nie jest sie w stanie skupic na
        czymkolwiek, a tym bardziej na pracy to zostanie sie posadzonym o nierobstwo,
        jak tu ktoras "madrala" napisala.
        Jestem zdania, ze jesli ktorakolwiek kobieta w ciazy jakkolwiek zle by sie nie
        pczula, i niech to bedzie "zwykle haftowanie" to ma prawo do zwolnienia i
        odpoczynku. To jej prywatna sprawa. Ktoras napisala, ze tuz po poronieniu
        pobiegla do pracy, bo nie byla w stanie wysiedziec w domu........prosze -
        bohaterka, chwala jej i czesc, ale niech nie dyktuje innym i nie narzuca
        swojego widzimisie, bo to cokolwiek wkurzajace.
        Kiedys, jeszcze przed ciaza bylam swiadkiem scenki rozgrywajacej sie w
        tramwaju. Wsiadla ciezarna dziewczyna, a wszystkim jakby tylki poprzyklejalo do
        siedzen, nikt sie nie ruszyl. Wtedy jedna stojaca pani zwrocila uwage
        siedzacemu facetowi jak tur, ze moze by ustapil miejsca, bo dziewczyna az sie
        slaniala. Na to ten odpalil: "Jak sie zle czuje, to niech idzie na zwolnienie i
        siedzi w domu!"
        Ot, niech to bedzie taka moja prywatna puenta do tego watku.
        • kawka74 Re: Pomóżcie, plissss... 14.10.05, 21:25
          > Jestem zdania, ze jesli ktorakolwiek kobieta w ciazy jakkolwiek zle by sie
          nie
          > pczula, i niech to bedzie "zwykle haftowanie" to ma prawo do zwolnienia i
          > odpoczynku. To jej prywatna sprawa. Ktoras napisala, ze tuz po poronieniu
          > pobiegla do pracy, bo nie byla w stanie wysiedziec w domu........prosze -
          > bohaterka, chwala jej i czesc, ale niech nie dyktuje innym i nie narzuca
          > swojego widzimisie, bo to cokolwiek wkurzajace.
          Dziękuję za uznanie. ALe nie rozumiesz - jak duża część tutaj - o co biega. Nie
          o to, że Sonia chce iść na zwolnienie z powodu mdłości, ale że kombinuje nad
          zwolnieniem od razu na całą ciążę właściwie bez konkretnych wskazań. A to duża
          różnica, którą chyba nie jest trudno dostrzec...?
          • sonia484 Re: Pomóżcie, plissss... 15.10.05, 06:30
            obiecałam sobie, że już nie napiszę, ale jak czytam niektóre wypowiedzi to nie
            mogę się opanować. Szef mi powiedział, że albo pracuję normalnie jak kiedyś
            (jeśli któraś z Was wie jak wygląda praca w agencji reklamowej to moja wygląda
            wlasnie tak- jeśli jest praca do 2 nad ranem to mamy do 2 nad ranem pracowac)
            albo szkolę osobę, która zastąpi mnie do końca ciąży. Nie mam zamiaru być
            jakąś bohaterką i pracować po kilkanaście godzin dziennie podczas ciąży. Poza
            tym jak na razie każde wyjście z domu kończy się wymiotami. Jeśli dla Was to
            norma- to spoko, ale ja nie mam zamiaru się dłużej męczyć. A teraz uciekam i
            więcej mnie tu nie zobaczycie, więc jednego nieroba i "laski która tylko
            haftuje" na forum mniej. Sonia
            • kawka74 Re: Pomóżcie, plissss... 15.10.05, 07:34
              KObieto, czemu się złościsz? Przecież nie Tobie odpowiadam, tylko Bonnie.
              Napisałaś wyraźnie, jakie są warunki pracy, że szefostwo wyraża zgodę, że sami
              to zaproponowali. Szkolisz swojego zastępcę i szlus. Po sprawie. Wszystko staje
              się jasne i pójście na L4 do końca ciąży jest uzasadnione.
              Mnie chodziło o zupełnie coś innego - o to, że Bonnie (jak kilka innych
              dziewczyn) nie zrozumiała powodu naszego zdziwienia i oburzenia. Ileż problemów
              byłoby nam zaoszczędzone, gdyby wszyscy czytali dokładnie i ze zrozumieniem to,
              co zostało napisane.
              pozdrawiam i życzę spokojnej ciąży
    • haganna Re: Pomóżcie, plissss... 14.10.05, 17:28
      Jeżeli dziewczyna źle się czuje i nie może wykonywać swoich obowiązków, to
      rzeczą normalną jest, że idzie na zwolnienie lekarskie. Powód jest: mdłości
      wywołane ciążą, uniemożliwiające efektywną pracę. Nie wiem jak u Was drogie
      atakujące, ale w niektórych firmach oczekuje się, że pracownik przychodzi do
      pracy w formie, jest podczas jej wykonywania dyspozycyjny i efektywny. Jeśli
      nie, idzie na zwolnienie i nikogo to nie dziwi. Jeśli zlecam coś pracownikowi,
      to oczekuję, że zrobi to szybko i sprawnie, a nie będzie siedział pół dnia w
      toalecie.
      Zmień lekarza i nikomu się nie tłumacz.
    • wiki1976 Re: Pomóżcie, plissss... 14.10.05, 17:30
      Mnie mój lekarz chciał wysłąć na zwolnienie już od 10tc ale ja wolałam
      pracować .Prezes chciał rzebym poszła już na zwolnienie od 4 miesiąca żeby nowa
      mogła sie wciągnąć zatrudnili ja na zastepstwo,ale ja byłam uparta i pracowałam
      do 7 miesiąca ,poszłam na zwolnienie bo dyrektor na mnie nakrzyczał i w końcu
      poszłam,ale i tak czasami chodze do pracy rzeby nie umrzec z nudów .A wiecie co
      ta gó..ara skomentowała jak przyszłam na zwolnieniu ,że jej miejsce pracy
      zajmuje i nie powinnam przychodzic do pracy...smileja do pracy przychodze bo mi na
      niej zależy a ona.....umowa na zastepstwo miesiac przepracowany i panienka
      poszła na zwolnienie bo sie źle czuje.Taka to ma pojecie o pracy!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka