atenaza
28.12.05, 15:46
Urodziłam sn piękną, maleńką Zuzię 13.12 o 20.30. Maleństwo dostało 10
punktów. Nic nie wskazywało na komplikacje. To moje drugie dziecko. Po
pierwszym dostałam immunoglobulinę ze względu na konflikt RH, żeby przy
drugim dziecku nie było problemów. Badanie na odczyn Coombsa robiłam
skrupulatnie (ostatnie w listopadzie) - wszystkie nie wskazywały na obecnośc
przeciwciał. Po porodzie w pierwszej dobie niezwykle fachowa pani doktor
pediarta zrobiła badania małej i okazało się, że mimo wszystko "konflikt sie
zrealizował", tzn. Zuzia ma moje przeciwciała, które zwalczają jej krwinki. I
zaczęło się. Badania, badania i strach. W takiej sytuacji szybko narasta
bilirubina u maleństwa (tzw. żółtaczka hemolityczna)i jeśli w porę się nie
zadziała, istnieje konieczność transfuzji krwi. Zanim zaczęłam karmić i
oswajać sie z córeczką, Zuzię wsadzono do inkubatora pod lampy - na
fototerapię. Leżała tam przez 5 dni (z przerwami), a ja myślałam, że zwariuję
na sali i modliłam się, żeby w końcu bilirubina zaczęła spadać. A ona ciągle
się podnosiła. Koszmar! Nie będę tu opisywać, jak wyłam, patrząc na matki
leżace ze swoimi bobaskami...Było, minęło. Ostatecznie w 5 dobie bilirubina
nieco spadła i to był najwspanialszy dzień! W końcu przeczekaliśmy ten
najgorszy okres i wyszlismy ze szpitala bez poważniejzych zabiegów.
Co do konfliktu, okazało się, że u mnie tez wytworzyły sie na samym końcu
ciązy przeciwciała i raczej nie powinniśmy myśleć o kolejnym dziecku...
Jak to się stało, pomimo że brałam immunoglobulinę, lekarze nie wiedzą.
Mówią, że jest to skuteczne w 97%, ja znalazłam się w tych 3% feralnych...
Opisałam to wszystko po to, aby przede wszytskim uczulić dziewczyny z
konfliktem Rh i aby nie bały się domagac od lakarzy dodatkowych badań u
dziecka. Ja trafiłam na wspaniała Panią Doktor, która być może uratowała nam
życie, a na pewno zdrowie - DR JUSTYNA KOZIOŁ z krakowskiej kliniki na
Kopernika. DZIĘKUJEMY PANI DOKTOR!!!