Dodaj do ulubionych

Noworodek a pies??

    • iwonka232 Re: Noworodek a pies?? 03.06.06, 20:36
      niejestescie w mojej sytuacji.U weterynarza byłam i psa uspił, poniewaz nie
      napisałam rozpoczynajac watek ze z jego ran ktore sobie wygryzał wychodziły
      białe robaki.Pies poprostu gnił od srodka.A takie uwagi typu "uspij dziecko "
      sa nie na miejscu , jak mozna psa porownac do dziecka??Ta ktora to napisała
      moze swoje dziecko porownac do psa , bo pewnie sie pusciła z psem sasiada...
      • natalka691 Re: Noworodek a pies?? 03.06.06, 20:52
        No to zamiast tak pisac trzeba było od razu iśc do weta, a nie pisac że stary i
        trzeba uśpić. Pies pewnie miał powazną grzybicę i nie było ratunku w tym
        wypadku. Po prostu nie wszystko napisałaś i psiary naskoczyły. Też negatywnie
        odebrałam twój pierwszy post. Mam psa i traktuje go jak dziecko. Jestem
        walnięta z moja mama na jego punkcie, to jest mój psi synek, a mojej mamy psi
        wnuczek. To moja kupa kudłatego psiego szczęścia. I prosze nie pisac żem durna
        (bo sama to wiem wink.
      • pasikonik10 Re: Noworodek a pies?? 08.06.06, 22:17

        U weterynarza byłam i psa uspił, poniewaz nie
        > napisałam rozpoczynajac watek ze z jego ran ktore sobie wygryzał wychodziły
        > białe robaki.Pies poprostu gnił od srodka

        Żenada!
        To tylko pokazuje jaką "dobrą" opiekę miał u was ten pies, skoro był aż tak
        zaniedbany!
        Swoją drogą takimi zaniedbaniami powinno się zainteresować jakieś towarzystwo
        brniące praw zwierząt. W sumie to sami powoli uśmiercaliście psa...
        Ale cóż.. cieszę się ż dopięłaś swego i możesz spać spokojnie...
        • pstryczek3 Re: Noworodek a pies?? 09.06.06, 03:09
          Szok, po prostu szok, aby białe robaki z psa wychodziły. Ale z tego co sie
          orientuję o taki stan wcale nie tak trudno. Mojej kuzynce królikowi też się coś
          takiego przytrafiło, w bardzo krótkim czasie, w ciągu kilku dni nawet nie
          zdążyli tego wyleczyć. Królik najadł się na spacerze świerzej trawy, dostał
          biegunki od której w okolicach odbytu pojawiła się mała ranka. W tą rankę pech
          chciał, mucha złożyła jaja i tym sposobem wyszły z rany białe robaki. To jest
          koszmarne, co się przytrafiło temu królikowi, ale działo się to w tak krótkim
          czasie i interweniowali u weterynarza tak szybko, że trudno byłoby mi posądzić
          ich o rażące zaniedbanie królika. Znam też przypadek psa, który gnił od środka
          z powodu nowotworu. Uważam że humanitarnie w takich przypadkach jest
          jaknajszybciej psa uśpić a nie kazać mu się męczyć.
      • baskokvet Re: Noworodek a pies?? 09.06.06, 10:06
        Tak odpowieź na poziomie tak jak i cała opieka nad psem. Gratuluję.Trzeba się
        postarać, żeby larwy much zaczęły zjadać psa, ale to dobrze, że pies juz nie
        musi się z Toba męczyć. Sama jako wet bym go uśpiła, żeby mu skrócic tą
        wspaniałą opieke jaką mu zapewniliście.
      • michiko [...] 14.06.06, 13:09
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • iwonka232 Re: jak ktoś ma taki stosunek do zwierzat to ... 14.06.06, 19:38
          Nie jestes od tego aby oceniac kto jest głupi a kto nie.Pewnie sama nie masz
          poukładane w baniaku skoro mnie oceniasz
          • michiko i rzecz jasna jak ktos uzywa takiego słownictwa 15.06.06, 12:13
            będąc w ciąży to powinien się głeboko zastanowic jakie wartości przekaze
            dziecku. Może lepiej nie miec dzieci będąc takim człowiekiem?
    • lulaa111 Re: Noworodek a pies?? 03.06.06, 20:53
      A moja suczka Lulejka ma teraz cieczke...tak sie zatanawiam czy ją
      dopuscic...niech ma tez cos z tego zycia...troche przyjemnosci...i fajnie nawet
      bedzie bo w tym samym czasie bysmy urodziły....smile)))))
      Pozdrawiam wszystkie suczkiwink)))
      • natalka691 Re: Noworodek a pies?? 03.06.06, 20:56
        OOOOOoo mój Baruś byłby chętny, bo cały czas myśli o seksie i domowników
        molestuje i nic sobie nie robi z uwag, że nie wolno wink.
        • lulaa111 Re: Noworodek a pies?? 03.06.06, 20:58
          smile)))) Pogadam z Lulejką....zapytam czy jest juz gotowa..bo to jeszcze
          młodziutka dziewicawink)))
          Pozdrawiam
          • natalka691 Re: Noworodek a pies?? 03.06.06, 21:31
            A mój prawiczek, 12 miesięcy
            • jasminar Re: Noworodek a pies?? 09.06.06, 00:39
              masz racje przesada byłoby usypiac Twoje dziecko tak jak ja to napisałam! Trzeba
              byłoby uspic Ciebie bo mozgu u Ciebie ani widu.Sam fakt ze pozwolono zeby pies w
              pozostawał w takim stanie swiadczy o braku jakiejkolwiek wrazliwosci i zdrowego
              rozsadku!!!
              A pza traktije tak jak dziecko bo to istota ktora winnismy sie opiekowac rownie
              troskliwie i tak sie składa ze odwzajemniam nam nasze uczucie a wrecz kocha nas
              bez zadnego ale...
    • buzka25 Re: Noworodek a pies?? 09.06.06, 08:19
      witam, ja tez mam w domu ogromnego psa, krzyżówka owczarka niemieckiego z
      dobermanem (bydle potężne), naszczęście zdrowiutki itp, ale gdyby był chory to
      musiałabym sie go pozbyć, na szczescie ma swoje mieszkanko na podwórku no i
      wybieg. Lekarz kazał mi jedynie zlikwidowac koty ze względu na toksoplazmoze,
      Ale tobie i dziecku radze zlikwodowac psa, dla dobra twojego i dzidzi, a z mężem
      musisz pogadac, lub zrobić poza jego plecami, Nie narazaj dzidzi przez czyjąś
      głupote (rodzina).Lepiej dmuchac na zimne!!!!
      • mariolka55 Re: Noworodek a pies?? 09.06.06, 08:44
        buzka25 napisała:

        > witam, ja tez mam w domu ogromnego psa, krzyżówka owczarka niemieckiego z
        > dobermanem (bydle potężne), naszczęście zdrowiutki itp, ale gdyby był chory to
        > musiałabym sie go pozbyć, na szczescie ma swoje mieszkanko na podwórku no i
        > wybieg. Lekarz kazał mi jedynie zlikwidowac koty ze względu na toksoplazmoze,
        > Ale tobie i dziecku radze zlikwodowac psa, dla dobra twojego i dzidzi, a z
        męże
        > m
        > musisz pogadac, lub zrobić poza jego plecami, Nie narazaj dzidzi przez czyjąś
        > głupote (rodzina).Lepiej dmuchac na zimne!!!!


        A co to znaczy zlikwidowac koty? kolejni madrzy i lekarze i przewrazliwione
        mamuski,jakie z was matki beda jak nie macie za grosz wrazliwosci????????

        i czytaj dokładnie,bo kolezanka iwonka juz psa uspiła
        a... i co to znaczy zrób to za rodziny plecami? niechciałabym miec takiej
        synowej która by wlazła do mojego domu i moje zwierzaki chciała likwidowac
        za "plecami"
        • buzka25 Re: Noworodek a pies?? 09.06.06, 17:41
          Zlikwidowac nie znaczy Uspić, utopic, ukatrupić jak to sobie co poniektórzy
          interpretuja, ja moje koty poprostu oddałam w dobre ręce, do rodziny na wieś.
          Chyba to lepiej niż uśmiercenie niewinnych zwierząt, jak to faktycznie niektórzy
          robią!!!!!!!
      • jasminar Re: Noworodek a pies?? 09.06.06, 08:45
        buzka naprawde fantastyczny z ciebie człowiek az chciałoby sie poznac !!!!!
        kurcze ze tez ja nie mam takich wrazliwych i wspaniałomyslnych znajomych!!!!
        ZLIKWIDOWAC!!! No popatrz tak niewiele potrzeba ,alez Ty błyskotliwa jestes!!!!
        • koza06 Re: Noworodek a pies?? 09.06.06, 08:51
          buzka

          po prostu głupia cip... jestes i tyle,takie okreslenie najbardziej mi do ciebie
          pasuje
      • misspigy a ja mam problem z psem... 09.06.06, 08:56
        ja zawsze - odkąd pamiętem - miałam w domu psa... Ponieważ wychowywałam się bez
        ojca traktowałam moje psy rzeczywiście jak kogoś z rodziny...

        parę lat temu wyszłam za mąż. Moja mama i mój pies zamieszkali u nas. Mam 2.5
        letniego synka ... i wielki kłopot!!! Kiedy urodziłam syna mama wygłosiła tekst
        do psa - "no to teraz muszę podzielić miłość miedzy ciebie a wnuczka!"!! Mój
        mąż jak to usłyszał, to prawie spadł ze stołka!
        Teraz to wygląda tak, że ja siedze w domu z synem, bo nie jestem już w stanie
        gonić go po placu zabaw... a moja mama po 1-2 h spaceruje z psem! Dziecka na
        spacer nie weźmie.
        No i jest jeszcze jeden problem - pies jest regularnie kąpany, szczepiony,
        odrobaczany itp - mojej mamie to chyba wystarcza, bo ona kiedy sie z nim bawi
        albo go głaszcze to potem NIGDY nie myje rąk. Potrafi wyjsc z psem na spacer,
        potem jeszcze z nim posiedzieć a potem nagle zrywa się i szykuje chlebek dla
        mojego syna!! Prosiłam ją już wiele razy, teściowie i mąż też... niewiele
        pomaga. Kiedy ide do gina na wizyte i wracam do domu, to się jeszcze nie
        zdażyło, żeby mama zapytała co u lekarza, tylko pyta czy psa nie
        wyprowadzimy... I z tego wszystkiego to ja już zaczynam mieć tego biednego
        zwierzaka dość!!! Choć nic nie winien. !!! I co robić? Mąż twierdzi, że
        teściowa na starość już po prostu traci rozum...

        A w kwestii gronkowca - koleżanka, z którą mieszkałam przez całe studia
        cierpiała na paskudne zakażenie gronkowcem... którym zaraziła się od pieska -
        sarenki. Pieska nie uśpiła - zdechł w straszliwych męczarniach - prawie łysy i
        cały we wrzodach - mimo leczenia w klinice dla zwierząt!! A koleżanka chorobę
        wyleczyła, ale szpetne blizny na całym ciele niestety zostały...
        • a_psik77 Re: a ja mam problem z psem... 09.06.06, 09:03
          Ja musiałam wybierać.
          Miałam 10letniego króliczka miniaturkę. Okazało się, ze ma ciężką chorobę
          skóry. Jakaś grzybica+ jeszcze jakieś inne infekcyjne zapalenie skóry. Mnie też
          już zaczęło COŚ wychodzić na skórze. Byłam wtedy w 35 tc. Wereynarz powiedział,
          ze nie jest w stanie zapewnić mnie, ze zwierzątko wyleczą, bo juz jest wiekowy
          itd. a problemy skórne zawsze są trudne do leczenia u ludzi, a co dopiero u
          zwierząt. Istniało za duże ryzyko, ze moje maleństwo się czymś zarazi jak się
          urodzi.
          Wybrałam. Bardzo to bolało.....
          Ale teraz czekam na moją ukochaną Oleńkę. KTÓRA NA DZIŚ MA TERMIN I NIC.

          Pozdrowionka dla wszystkich oczekujących i już będących PO!!!
        • mariolka55 misspigy 09.06.06, 09:27
          cholera mnie bierze jak czytam takie posty!!!!!
          czy nie uwazasz ze twoja mama ma prawo do swojego zycia? czy nie przyszło wam
          do głowy ze ona moze kochac tego psa tak mocno i moze byc jej wyjatkowo bliski
          bo straciła meza???????? czy uwazasz ze jest obowiazkiem twojej mamy chodzic z
          twoim dzieckiem na spacer? to jest twoje dziecko i ty sie nim opiekujesz,a
          twoja mama opiekuje sie swoim "dzieckiem" czyli pieskiem!!!! i faktycznie
          kłopot masz WIELKI bo chciałabys ze swojej matki zrobic nianke i swojego
          sługusa!!!! a wogule to widac jaka z ciebie córka,jak pozwolisz mezowi obrazac
          matke!!!

          Jezeli ci przeszkadza brak higieny mamy to po prostu sama karm syna i tyle!!!!
          i dodam jeszcze ze dzieci "chowane pod kloszem" w sterylnych warunkach sa
          nieodporne i alergiki !
        • pstryczek3 Re: a ja mam problem z psem... 09.06.06, 11:17
          A moja babcia (mieszka blisko nas) ma psa 14 letniego, który jest w takim
          stanie, że żadne leczenie na to nie pomoże i zastanawiamy się, czy nie powinien
          być uśpiony. No więc od mniej więcej roku jest kompletnie ślepy, od paru lat
          cierpi na niedowład nog tylnich, teraz już także przednich. Nie potrafi
          samodzielnie chodzić, robi pod siebie. Babcia go wynosi na spacer, przy czym
          spacer wygląda tak, że pies upadnie na zadek i robiąc kupę cały się w niej
          wytarza, bo nie może ustać na nogach. DO jedzenia babcia go zmusza, mimo to
          pies coraz bardziej chudnie. Ogólnie cała ta pielęgnacja psa, zajmowanie się
          nim do przyjemnych nie należy, pies cierpi i zajmowanie się nim wymaga pewnej
          odporności psychicznej. Właściwie powinien być uśpiony, chociażby na to jak sam
          pies cierpi z powodu swoich nóg, ale nie zrobimy tego, ponieważ babci bardzo
          zależy na tym, aby żył do końca. Sama mam dylemat, nie wiem jak długo ten pies
          będzie się męczyć w tym stanie. Powiem tylko, że sama mając małe dzieci nie
          byłabym w stanie wykonywać takich czynności jakie wykonuje babcia. Babcia
          jednak to traktuje jak misję, chce utrzymać psa przy życiu do końca i mimo
          wszystko. Ale dylemat moralny pozostaje, czy aby takie życie to lepszy wybór???
          Tutaj mogłaby się wywiązać dyskusja na temat eutanazji: są jej zwolennicy jak i
          przeciwnicy. Ja jestem jej zwolenniczką, ale tylko jeśli chodzi o moją własną
          osobę. Sama tak cierpieć bym nie chciała.
          • iwonka232 Re: a ja mam problem z psem... 09.06.06, 11:51
            I ROZPETAŁAM TRZECIA WOJNE SWIATOWA...
            • jasminar Re: a ja mam problem z psem... 09.06.06, 15:21
              to nie wojna to głupota i brak wrazliwosci
              • pstryczek3 Re: a ja mam problem z psem... 09.06.06, 17:52
                Jaśminar, co twoim zdaniem jest głupotą i brakiem wrażliwości? Eutanazja ciężko
                chorego psa czy podtrzymywanie go przy życiu w takim stanie? Dodam, że jest to
                stan dłogotrwałej męki... Czy Tobie się wydaje że decyzja o eutanazji może
                wynikać z braku wrażliwości i głupoty? Ja bym miała odmienne zdanie. Wydaje mi
                się, że brakiem wrażliwości jest pozwalanie i przedłużanie psu cierpienia.
            • daria_nowak Re: a ja mam problem z psem... 11.06.06, 11:00
              I co Iwonko? Piesek juz uśpiony? Zapanowała ogólna szczęsliwość? moze szkoda na
              weterynarza, zostaw go gdzieś pod płotem. Oby znalazł się ktoś kto się nim
              zaopiekuje...
              • michiko daria przeciez to gorliwe katoliczki ---szkoda 11.06.06, 15:42
                że tak mało wiedzą o przesłaniu św. Franciszka i miłowaniu braci mniejszych.
                Oczywiście zaraz po porodzie popędzą do kościoła celem załatwienia chrztu. Będą
                się walic w piersi az zadudni. A czy z tej "miłości" do zwierząt - naszych
                braci mniejszych - też sie wyspowiadają? szczerze wątpię! Przeciez to tylko
                zwierzę.... Wstyd mamuśki katoliczki... SZkoda, że wasza wiara to puste słowa
                a nie czyny.
                Bo prawdziwa wiara jest w sercu i rozumie. I o naszej wierze świadczy
                postępowanie. A wy ani miłosci w sercu ani rozumiu niestety nie macie.
      • baskokvet Re: Brawo dla doktora!!!! 09.06.06, 10:10
        Gratuluję wyboru lekarza! Fantastyczny facet! Od dziś jest moim idolem! A
        przepraszam jak je zlikwidowałaś. Łby im ukręciłaś, czy kamień do szyi?
        • mariolka55 Re: Brawo dla doktora!!!! 09.06.06, 11:19
          baskokvet napisała:

          > Gratuluję wyboru lekarza! Fantastyczny facet! Od dziś jest moim idolem! A
          > przepraszam jak je zlikwidowałaś. Łby im ukręciłaś, czy kamień do szyi?


          no jak słysze o takich lekarzach to az mnie ciarki przechodza wrrrrrr,jak
          planowałam pierwsza ciaze to trafiłam własnie na takiego wspaniałago doktorka
          który mi kazał kota wyrzucic,człowiek z takim podejsciem do zwierzat nie
          powinien wogule byc LEKARZEM!!! pytał sie mnie co jest wazniejsze dzidzius czy
          kot!!!!! tak jakby dziecko z kotem nie mogło zyc razem ,no szok!!!! unikam
          takich doktorków jak zarazy!!!
          A jeszcze informacja:1 toksoplazmoza nie zarazisz sie od kota jezeli bedziesz
          przestrzegac higieny! nie dotykac jego odchodów i myc rece!
          2 toksoplazmoza nie zarazazisz sie WYŁACZNIE od kota,równie dobrze morzesz
          zezrec marchewke niedomyta lub pogrzebac w ziemi i sie zarazic...
          • 76magda76 Re: Brawo dla doktora!!!! 09.06.06, 11:31
            Dziewczyna dopiela swego.
            Tez trafilam na takiego lekarza. Wybieralam sie z moim Rokusiem do Wloch i przy
            wszczepywaniu chipu troche sie buntowal. A on na to: "A po co pani taki pies?"
            Ja tylko nie rozumiem : Po co tacy ludzie zostaja weterynarzami
            • 82asa jakiej wrazliwosci nauczysz dziecko??? 14.06.06, 20:16
              ja mialam ukochanego psa musialam go uspac...to byla jedna z najgorszych chwil
              w moim zyciu. KOCHAM ZWIERZETA I MAM NADZIEJE ZE MOJE DZIECI TEZ BEDA JE
              GOCHALY, ZWLASZCZA PIESKI. a tragizm tamtych chwil "nawiedza" mnie do
              dzisiaj,,,kochalam ta suczke ! swoje dziecko zapewne bede kochala bardziej,
              ale zwierzeta sa bardzo wazne, jak czlonek rodziny!!! jesli nie myslisz o
              bezbronnych zwierzakach to jakiej ty wrazliwosci dziecka nauczysz??
          • jasminar Re: Brawo dla doktora!!!! 09.06.06, 11:34
            Ludziska (oczywiscie mowie do niektorych) po co wy wogole te zwierzaki do domu
            bierzecie skoro koniec koncow uwazacie je za brudne szkodniki roznoszace
            smiertelne choroby??????????????Wystarczy zmajstrowac sobie baby zeby miec
            pretekst do zlikwidowania przyjaciela??I ciagle to wartosciowanie kto jest
            wazniejszy pies czy dziecko toz to chore przeciez i jedno i drugie
            zyje..czuje...i potrzebuje opieki...
            • fantaisie Re: Brawo dla doktora!!!! 09.06.06, 12:25
              Opadły mi ręcesad przecież jeśli się bierze psa, kota to staje się automatycznie
              takim samym domownikiem ja my!!! to jaki jest zwierzak, głównie zależy od nas!
              ja wiem, jaem walnięta, bo mam dwie suki(jedna dość agresywna), kota i żółwia!
              wyć mi się chce jak takie rzeczy czytam, bo ja się zastanawiam jak przeżyję
              moment oddawania żółwia, bo bydlę żre strasznie dużo i rośnie jak szalony, a nie
              stać mnie na wybudowanie mu basenusmile
              oddać psa w dobre ręce!!! cholera, a ktoś myśli co ten pies wtedy czuje,
              przecież on nas swoim psim sercem pokachał, przyzwyczaił się, dla mnie to tak
              samo jak oddać męża w dobre ręce!
              Ubóstawiam teksy to toxo od kota, przecież wiadomo skąd się bierze ta choroba, i
              nie wierzę, że są osoboy które kuwtey czyszczą ręką-a z drugiej strony,
              wszystkiego się już można spodziewać!
              Przecież my też czasami chorujemy i co wtedy oddać nas na wieś-rewelacja
              miesiąca, pogratulować inteligencji.Może jak pomyślimy, że zwierzęta mają
              uczucia będzie trochę lepiej!
              Ja się człowiek decyduje wziąć zwierzaka do domu, to chyba ma dość wyobraźni, że
              ten szczeniak, kociak kiedyś będzie stary, będzie chorował, że najzwyczajniej w
              świecie dotknie go taki sam jak nas problem starości, na nieszczęście tych psów,
              kotów następuje to u nich dużo szybciej niż u człowieka.
              Pozdr.
              • misspigy do mariolka 09.06.06, 16:44
                widze, ze jestes wielką miłośniczką piesków - i bardzo dobrze... ale nie masz
                prawa obrażać mnie.

                Ani razu nie powiedziałam, że chcę się pozbyć pieska...
                Ani razu nie napisałam, że moja mama musi się zajmować moim dzieckiem.
                Ani razu nie napisałam, ze moja mama straciła męża.

                Mama wychowywała mnie sama - i teraz kiedy obserwuję ile czasu i miłości
                poświeca pieskowi, to niestety wyraźnie widzę, że mi (jako dziecku) tyle uwagi
                nie poświęcała. Nigdy mi nawet bajki nie przeczytała. Ale mniejsza z tym.

                Wyraźnie napisałam, że "mama podczas zabay z psem nagle zrywa się i zaczyna
                szykować jedzenie mojemu synowi" - chociaż prosiliśmy wiele razy, żeby tego nie
                robiła. sama potrafię się zająć małym. NIKT jej nie prosi o pomoc ani nic nie
                każe - sama decyduje, kiedy ma ochotę się zająć wnukiem. Np. wczoraj -
                poszliśmy z mężem, synem i psem na spacer. prawie 2 h lataliśmy po polach - po
                powrocie zaczęlam szykować dziecku kolację... mama zaoferowała się, że chętnie
                usiądzie z małym i pomoże mu zjesć kolacje. Zgodziłąm się - bo dlaczeo miałąbym
                się nie zgodzić?? Po 10 min - szykowałąm kolacje dla reszty rodziny - moja mama
                nagle poszła sobie do swojego pokoju - przypomniało jej się, że pieska
                legowisko (ktora ja sama osobiście wyprałam) jeszcze nie jest przyniesione z
                balkonu i ona musiałą akurat w tej chwili je przyniesc... A mój synek siedział
                przy stole i paprał w jedzeniu, mama już oczywiście do niego nie wróciła tylko
                poszła pobawić sie z pieskiem. Czy to jest robienie z mamy służącej albo
                sługusa??? Gdybym nie pozwolila jej karmić syna, to obraziłaby się na 2 dni...

                Dodam jeszcze, że moi teściowie chętnie przychodzą do nas, żeby pobyć z
                wnukiem - ale moja mama potrafi ich do dziecka nie dopuścić... bo ona lepiej
                wie, co on ma akurat zjeść...

                A w kwestii obrażania - mój mąż, ani ja ani teściowie - nikt z nas nie obraził
                mojej mamy - natomiast ona zaczęła mówić o moich teściach per "stary"
                i "stara". Choć są w jednym wieku... Zabroniłam jej tego.

                I nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo mnie boli taka sytuacja - kiedy moja
                mama tak sie zachowuje a ja nie wiem co robić!! A piesek należy do mnie -
                kupiłam go, kiedy straciłam pierwszą ciążę, żeby zapełnić pustkę... I dałabym
                wszystko, żebyśmy żyli w zgodzie.
          • buzka25 Re: Brawo dla doktora!!!! 09.06.06, 17:47
            Moge sie z toba zgodzic ze to słowo "zlikwidować" było źle dobrane i nawet nie
            wziete w cudzysłów, i wcale nie chodziło o jakieś usmiercanie niewinnych
            zwierząt, poprostu oddałam je do rodziny na wieś. chyba lepiej niz pozbawic ich
            zycia!!!!!
    • sisi78 Re: Noworodek a pies?? 13.06.06, 16:40
      dziewczyny-te kochające psy -dodajecie mi otuchy!
      Ja mam taki problem: mam 3! duże psy(m.in. owczarek podhalański), jestem w 25
      tygodniu ciaży i wszyscy ględzą mi za uszami, że czas najwyższy się ich pozbyć!
      oczywiście nie ma takiej opcji, gdyż mieszkam sama (z mężem) i to ja decyduję
      co robić w swoim domu, aczkolwiek takie komentarze są męczące. Psy są zdrowe,
      ale strasznie brudzą - biała długa sierść itp. trochę się boję tego brudu i że
      będę zbyt zmęczona, żeby wciąż latać z odkurzaczem i mopem. Drugi problem, to
      że są czasem agresywne do obcych i zazdrosne, poza\tym nie lubią dzieci! Może
      ktoś ma jakiś pomysł?
      • mariolka55 Re: Noworodek a pies?? 13.06.06, 17:08
        wiec brudem i sierscia bym sie nie przejmowała,dla dziecka to wiecej pozytku
        niz szkody,gorsza sprawa to to ze psy sa agresywne,to juz jest problem,miałam
        podhalanskiego to niezły gigant i nie nalezy do łagodnych,nie wiem co ci
        doradzic ja mam kotke a tez sie musiałam nasłuchac ze dziecko zagryzie,uczuli
        itp...
        a jakie masz warunki mieszkaniowe?
        • sisi78 Re: Noworodek a pies?? 13.06.06, 17:27
          Mam 2 pokoiki, ale za to spory ogródek, jak jest ciepło to można zamknąć tam
          psy, z tym że ujadają jak wściekłe i sąsiedzi się skarżyli, więc trzeba je
          wieczorem zamykać w domu. Nie ukrywam, że to moje pupilki-więc lubię przebywać
          z nimi non-stop.
          • mariolka55 Re: Noworodek a pies?? 13.06.06, 19:00
            no wiec 3 agresywne psy i małe dziecko....... ja bym jednak urzadziła pieskom
            ogródek,przypadków pogryzienia dzieci jest niestety duzo.....
      • 76magda76 Re: Noworodek a pies?? 13.06.06, 17:24
        Wlasnie, zalezy w jakich warunkach mieszkasz. Ja jestem na poczatku ciazy, ale
        juz zaczynam przyzwyczajac psa by nie wchodzil do jednego z pokoi. Pies przede
        wszystkim nie powinien skojarzyc tych zmian w momencie pojawienia sie dziecka
        bo moze go traktowac jak wroga, wiec lepiej zaczac juz wczesniej i stopniowo.
        Moze jak masz duzy balkon, to mozna wiekszosc czasu trzymac psy na balkonie...
        • amisia15 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 08:35
          Po co Wy ludzie decydujecie się na psy skoro pojawienie się w domu dziecka
          powoduje taką zmianę w waszym logicznyn myśleniu, że chcecie potem trzymać te
          biedne zwierzaki przez większość czasu na balkonie? Swoją drogą ciekawy
          pomysł ... a może piwnica jednak będzie lepsza?
          • mariolka55 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 09:03
            amisia15 napisała:

            > Po co Wy ludzie decydujecie się na psy skoro pojawienie się w domu dziecka
            > powoduje taką zmianę w waszym logicznyn myśleniu, że chcecie potem trzymać te
            > biedne zwierzaki przez większość czasu na balkonie? Swoją drogą ciekawy
            > pomysł ... a może piwnica jednak będzie lepsza?

            zgadzam sie całkowicie z toba,jednak kolezanka sisi napisała ze ma 3 duze
            psy,agresywne i nie lubiace dzieci,wiec jezeli to nie kolejna prowokacja (bo
            troche jednak mi sie wydaje to dziwne zeby miec w posiadaniu 3 duze złe psy w
            dwupokojowym mieszkaniu) to nie sadze zeby dobrym pomysłem było narazanie
            swojego dziecka,ale osobiscie wydaje mi sie ze to była kolejna prowakacja
            do "burzy" bo watek juz podupadał
            • amisia15 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 09:13
              mariolka55 napisała:

              > amisia15 napisała:
              >
              > > Po co Wy ludzie decydujecie się na psy skoro pojawienie się w domu dzieck
              > a
              > > powoduje taką zmianę w waszym logicznyn myśleniu, że chcecie potem trzyma
              > ć te
              > > biedne zwierzaki przez większość czasu na balkonie? Swoją drogą ciekawy
              > > pomysł ... a może piwnica jednak będzie lepsza?
              >
              > zgadzam sie całkowicie z toba,jednak kolezanka sisi napisała ze ma 3 duze
              > psy,agresywne i nie lubiace dzieci,wiec jezeli to nie kolejna prowokacja (bo
              > troche jednak mi sie wydaje to dziwne zeby miec w posiadaniu 3 duze złe psy w
              > dwupokojowym mieszkaniu) to nie sadze zeby dobrym pomysłem było narazanie
              > swojego dziecka,ale osobiscie wydaje mi sie ze to była kolejna prowakacja
              > do "burzy" bo watek juz podupadał

              Mnie bardziej chodziło o wypowiedź-"pomysł" 76magda76 "... jak masz duży
              balkon ...". Przerażają mnie takie pomysły - co z tymi ludzmi jest nie tak? Bo
              chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie z powodu dziecka zamykał psa na
              całe dnie na balkonie? Bo po co w takim razie w ogóle go trzymać jeżeli trzeba
              go aż tak izolować? Ale i tak mnie nic tak nie rozwala jak pomysły o
              uśpieniu ... bo dziecko ...
              • mariolka55 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 09:25
                no mnie tez rozwalaja takie teksty,ja mam poczciwa kotke a tez musiałam sie
                nasłuchac ze mi dziecko zagryzie ,ze musze sie jej pozbyc,ze dziecko uczuli,o
                ludzie wariactwo!!!!!!!! musiałam niezle walczyc o dobre imie mojej kociczki i
                na przekór spalismy w w czwórke z kotkiem i synkiem(jak dawniej z samym
                kotkiem) po południu mały sypiał z kotem i dalej sypiaja i ani nie ma
                uczulenia,zwierzeta przez to lubi, a kot nawet go nie udrapał nigdy,teraz
                jestem drugi raz w ciazy i juz sie nikt nie odzywa i nie pyta głupkowato
                co "zrobie z kotem" wrrrr..........
            • sisi78 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:10
              Droga mariolko,
              zdecydowanie nie nudzi mi się aż tak bardzo, żeby robic jakieś prowokacje, ale
              dziękuję za szczere chęci pomocy. Jest to może trochę dziwne, że posiadam 3
              psy, ale każdy ma jakiegoś bzika, psy są agresywne tylko do obcych, z tym, że
              oczywiście potrafię nad tym zapanować. No i oczywiście oprócz 2 pokoi posiadam
              również duży ogródek-psy są odgrodzone, ale nie lubię ich tam zamykać, bo po
              prostu lubię ich towarzystwo, no i patrzą na mnie tak smutno... Aha-mieszkanie
              nie jest w bloku
              pozdrawiam
              • sisi78 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:48
                No a poza tym- zależy co każdy z nas ma na myśli pisząc "agresywny", czy to, że
                jest to krwiożercza bestia, mordująca bez ostrzeżenia? Ja mam na myśli agresję
                spowodowaną wtargnięciem na "posesję" i objawiającą się głośnym ujadaniem - psy
                (a raczej suki) jeszcze nigdy nikogo nie ugryzły. Jedynie trzeci piesek ma
                inklinacje do ciągnięcia za nogawki i "szczypanie", szczególnie mężczyzn, gdyż
                był wzięty "z ulicy" jako roczny pies-katowany przez okolicznych mieszkańców. Z
                tego wynika też jego zazdrość o każdego innego psa i moja obawa o zazdrość o
                dziecko. Gdyż jest strasznie spragniony miłości i czułości i nie chce
                odstępować mnie na krok. Hierarchia w naszym stadle jest jak najbardziej
                ustalona i bardzo jej pilnujemy, bo był kłopot z dogadaniem się dwóch starszych
                suk, gdy ta druga podrosła. Obecnie dowództwo objęła najstarsza - kundelek. Nie
                licząc oczywiście ich państwa.Jęsli chodzi o dzieci to raczej boją się ich, bo
                nie mamy w rodzinie jeszcze maluchów. Gdy przyjeżdżają znajomi izolujemy je, bo
                gdy tylko się zbliżają, te reagują głośnym ujadaniem. Nie próbowałam
                ryzykować.Słyszałam, że psy traktują małe dzieci- po prostu jak inne zwierzątka
                • agawi26 Re: Noworodek a pies?? - do sisi78 15.06.06, 15:19
                  Też kiedyś poruszałam ten wątek... Mam suczkę owczarka niemieckiegosmile Myślę,
                  że dość ważne będzie to, że po pojawieniu się w domu Maleństwa nie przestaniesz
                  okazywać swojej wielkiej miłości i przywiązania psiakom. U mnie podziałało. No
                  i będziesz musiała bardzo pilnować, aby psiaki nie zostały same z Maleństwem.
                  Myślę, że potraktują Maleństwo jak nowego zwierzaka w stadzie, jak szczeniaka i
                  w końcu Jego obecność stanie się dla nich tak normalną rzeczą, jak obecność
                  Ciebie czy kolegi-psasmile Pozdrawiamsmile
              • mariolka55 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:49
                sisi78 napisała:

                > Droga mariolko,
                > zdecydowanie nie nudzi mi się aż tak bardzo, żeby robic jakieś prowokacje,
                ale
                > dziękuję za szczere chęci pomocy. Jest to może trochę dziwne, że posiadam 3
                > psy, ale każdy ma jakiegoś bzika, psy są agresywne tylko do obcych, z tym, że
                > oczywiście potrafię nad tym zapanować. No i oczywiście oprócz 2 pokoi
                posiadam
                > również duży ogródek-psy są odgrodzone, ale nie lubię ich tam zamykać, bo po
                > prostu lubię ich towarzystwo, no i patrzą na mnie tak smutno... Aha-
                mieszkanie
                > nie jest w bloku
                > pozdrawiam


                no to przepraszam jesli sie pomyliłamsmile tak mi sie przez chwile wydawało ze
                moze to znowu zart(ostatnio sie ludziom nudzi) bo mi sie dziwne wydawało
                posiadanie 3 duzych-agresywnych psów w małym mieszkaniu,a jesli to dom i to z
                ogrodem,to ja bym ci radziła przyuczac je do mieszkania w ogrodzie,tam im
                bedzie tez dobrze na powietrzu i beda mogły sie wybiegac.
                Bo jednak nowy przybysz (noworodek) i 3 agresywne psy to według mnie ryzyko...
                • sisi78 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:55
                  Wszystko o.k. tylko jak wspominałam, wieczorami muszę je zamykać w domu, ze
                  względu na głośne ujadanie i skargi niektórych sąsiadów, no i chodzi o zimę,
                  przy mrozach trzymanie ich na dworze jest trochę podłe-według mnie. owczarek
                  sobie poradzi, ale dwa kundle są zmarźlakami i często w zimie dygotały już po
                  godzinie.
    • dorak8 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 09:43
      dla mnie to horror. Nie wiem co o tym myśleć. I to zamykanie i to usypianie i
      oddawanie. Chyba, że rzeczywiście pies jest agresywny. Wtedy można pomyśleć o
      oddaniu go. Ale i tak mnie to by chyba serducho pękło. Nawet chomika bym nie
      odała.
      Przecież ludzie z psami żyją od wieków. Pies to pierwsze zwierze domowe.
      Pierwszy przyjaciel człowieka. To są korzenie naszej kultury. Ludzie żyją z
      psami i jakoś nasz gatunek nie wyginął.
      Przecierz pies to samo zdrowie, że tak powiem. NGDY nie pomyślała bym, że pies
      może przenosić grożne choroby. Przecież najlepszym lekarstwem na przeziębienie
      jest wygrzanie się pod kołdrą z własnym psem. Kto nie wierzy niech spróbuje.
      Rany i zadrapania wylizywane przez własnego psa szybciej się goją. Psy stosuje
      się do poprawiania zdrowia fizycznego oraz psychicznego chorych lub
      niepełnosprawnym dzieciom, psy prowadzą niewidomych, psy to ostatnia pociecha
      ludzi starych i samotnych, psy przyprowadza się do osób w stanie terminalnym,
      żeby choć na chwilę zapomnieli o swym stanie i bólu.
      Jak tak można!!!
      Ale przede wszystkim pies to przyjaciel! Na dobre i na złe. Do końca.
      Moją pierwszą i jedyną zachcianką ciążową był pies. Jedna z moich przedmówczyń
      naoisała, że lepiej wprowzdzić psa do domu gdzie jest dziecko. Zgadzam się. Ja
      jednak pomyślałam, że dobrze żeby dzidzia od samego początku, jeszcze teraz, w
      brzuszku przyzwyczajała się do środowiska w którym jest psiak. Te wszystkie
      drobnoustroje i zupełnie inna flora bakteryjna mieszkania.
      Przecież zarazki są wszędzie. Nie pozbędziemy się ich wyrzucając z mieszkania
      psa! NA litość boską, mordując członka rodziny!!!
      No i leży sobie przy mnie moja młodziutka sunia, pod krzesłem, na krok mnie nie
      odstępuje. To też świetna nauka odpowiedzialności za małe stworzenie zanim się
      nasze dziecko urodzi. Uczymy się przy niej byia konsekwentnym. Chcemy, żeby
      nasze dwa dzieciaczki, nasza sunia i nasz Staś chowali się razem. I napewno
      nauczymy naszego syna, że przyjaciela się nie zostawia choć by nie wiem co. że
      jeśli wzięło an siebie jakiś obowiązek to trzeba go nieść, choć by to było
      ciężkie brzemię. że nie ma prostej drogi - uśpić i problem z głowy

      Boże. Do głowy by mi nie przyszło coś takiego... Wstydź się Iwonka, oj
      wstydź... cóż za obłuda "chciałabym go uspic mimo, że kocham zwierzeta"
      Brzydzę się.
      • amisia15 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 09:59
        Takie posty przywracają mi zawsze, chociaż na chwilę, odrobnię wiary w ludzi.
        Niestety to rzadkość ... sad
      • 76magda76 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 10:09
        O co wam chodzi dziewczyny????.
        Po pierwsze nie napisalam zeby psy zamykac na balkonie tylko o to aby
        przyzwyczajac by spedzaly tam wiecej czasu. Skoro psy sa agresywne, to chyba
        wlascicielka dobrze sobie zdaje z tego sprawe, dlaczego ma niby ma ryzykowac
        dziecko.
        Poza tym mioj pies uwielbial balkon, z samego rana drapal i jeczal zeby go
        wypuscic,bo przynajmniej mu sie nie nudzilo. Myslicie,ze pies tak wspaniale sie
        czuje spiac tylko na dywanie?, co on ma robic?, patrzec sie tylko na was?
        Pies uwielbia, patrzec co sie dzieje dookola, weszyc po trawie, itd.
        Wiec nie rozumiem po co te glupie teksty.
        Mojego psa, nigdy bym nie oddala, nie uspila i nie zamykala (jak sugerujecie),
        bo nawet nie macie pojecia ile dla mnie znaczy .
        • amisia15 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 10:26
          76magda76 napisała:

          > O co wam chodzi dziewczyny????.
          > Po pierwsze nie napisalam zeby psy zamykac na balkonie tylko o to aby
          > przyzwyczajac by spedzaly tam wiecej czasu. Skoro psy sa agresywne, to chyba
          > wlascicielka dobrze sobie zdaje z tego sprawe, dlaczego ma niby ma ryzykowac
          > dziecko.

          psy mają przyzwyczajać się do spędzania czasu na balkonie? bo pojawiło, pojawi
          się dziecko? pom pierwsze jeżli psy są rzeczywiście agresywne nie mogą w ogóle
          mieszkać z dzieckiem a zamykanie ich na balkonie czy gdziekolwiek napewno nie
          zrobi z nich łagodniejszych - chyba raczej odwrotnie? ale chyba trzeba mieć
          trochę mózgu i wcześniej pomyśleć jak rozwiazać problem jak ma się agresywne
          psy i planuje dziecko
          • amisia15 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 10:38
            amisia15 napisała:

            > 76magda76 napisała:
            >
            > > O co wam chodzi dziewczyny????.
            > > Po pierwsze nie napisalam zeby psy zamykac na balkonie tylko o to aby
            > > przyzwyczajac by spedzaly tam wiecej czasu. Skoro psy sa agresywne, to ch
            > yba
            > > wlascicielka dobrze sobie zdaje z tego sprawe, dlaczego ma niby ma ryzyko
            > wac
            > > dziecko.
            >
            > psy mają przyzwyczajać się do spędzania czasu na balkonie? bo pojawiło,
            pojawi
            > się dziecko? pom pierwsze jeżli psy są rzeczywiście agresywne nie mogą w
            ogóle
            > mieszkać z dzieckiem a zamykanie ich na balkonie czy gdziekolwiek napewno nie
            > zrobi z nich łagodniejszych - chyba raczej odwrotnie? ale chyba trzeba mieć
            > trochę mózgu i wcześniej pomyśleć jak rozwiazać problem jak ma się agresywne
            > psy i planuje dziecko

            no ale tak w ogóle to z tymi agresywnymi psami w dwóch pokojach to przecież
            kit ... co nie zmienia oczywiście faktu, że takie sytuacje się zdarzają ... no
            może nie trzy a jeden agresywny pies ale chyba z jednym można sobie jakoś
            poradzić - nie mordując go już na wejściu z noworodkiem do domu?
          • 76magda76 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 10:39
            amisia15, moze zamiast krytykowac dalabys jakas modra rade?, bo do krytykowania
            specjalnej madrosci nie potrzeba.
            Nie wiem czy czytalas troche ksiazek o psach, o tym co mysla, ale podejrzewam
            ze gdybys byla milosniczka psow, pewnie bys wiedziala o nich troche wiecej,
            jednak z twoich wypowiedzi jak widac twoja wiedza jest nijaka.
            Pies ma swoje stado, a my jako wlasciciele do niego nalezymy. W stadzie pies
            ustawia sobie chierarchie. Pojawienie sie noworodka, to pojawienie sie nowego
            czlonka stada, a pies kazdego nowego czlonka bedzie ustawial w swojej
            chierarchi i bedzie probowal walczyc o wyzsza. To my musimy pokazac psu, ze
            jest najnizej w hierarchi, wlasnie poprzez wydawanie polecen, ktore musi
            wykonac.
            Tymbardziej ta zasada dotyczy psow, ktore sa agresywne. Czy pomyslalas, co moze
            sie stac jak pies niezaakceptuje naszego dziecka?
            Tu nikt nie mowi o zlym traktowaniu, o oddaniu czy czyms innym, rownie
            okropnym, pozwolmy najpierw psom zaakceptowac malucha i ustawic go w wyzszej
            hierarchi niz on sam, a potem mozna wrocic do tego co bylo wczesniej
            • amisia15 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:07
              No wyobraź sobie, że parę książek o psich zachowaniach czytałam, może nie za
              dużo ale to co wiem, wiem przede wszystkim z własnego doświadczenia oraz
              doświadczeń znajomych osób. Miałam już 4 psy w swoim życiu i naprawdę nie
              musisz mnie pouczać w kwestii stada, hierarchii itp. A mój nick z 15-stką
              naprawde nie oznacza mojego wieku. Jeszcze raz napiszę - mnie rozwalaja pomysły
              w Twoim stylu - na balkon, uśpić, nie napisałAm że ludzie nie mają prawa mieć
              takich problemów bo wiele osób rzeczywiście je ma ale tylko na własne życzenie.
              I jeszcze raz powtórzę - zawsze trzeba wcześniej rozważyć wszystkie
              ewentualności, jak pies może zareagować na dziecko i co wtedy zrobić - mieć
              gotowe rozwiązania przed a nie dopiero mysleć po fakcie.
              I właśnie wiekszość pisze o złym traktowaniu, wywaleniu, uśpieniu, bo przecież
              dziecko jest najważniejsze. Nie zauważyłaś tego?
              • 76magda76 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:31
                Dziewczyno!!!, o czym ty piszesz?
                Po pierwsze w moim stylu bylo napisanie uspic??!!!!!!!!
                Jak smiesz w ogole pisac takie bzdury?!!????
                przeczytaj sobie dokladnie
                Porownujesz balkon z usypianiem?
                A co jest zlego w balkonie??????
                Moj pies wrecz wymagal zeby wypuscic go na balkon.
                jezeli bys dokladniej przeczytala post, to zauwazylabys, ze autorka napisala
                potem,ze ma spory ogrod
                i wlasnie prosi o rade wczesniej, bo dziecko sie jeszcze nie urodzilo.
                A to ze w twoim zyciu mialas juz 4 psy, to wcale nie oznacza ze jestes
                ekspertem.
                wez mnie nie wkurzaj, bo w moim stanie nie powinnam sie denerwowac.
                • amisia15 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:43
                  Gdzie kur ... na napisałam, że jestem ekspertem? Napisałam, że pewne rzeczy
                  znam z doświadczenia, np.takie że można zapobieć niektórym sytuacjom. Bo kurna
                  można! A co do psów na balkonie to chyba mi nie powiesz że trzymanie trzech
                  agresywnych psów na balkonie będzie dla nich lepsze niż np. znalezienie domu
                  gdzie tego nie trzeba będzie robić? I co innego wypuścić na balkon a co
                  innego "przyzwyczajanie do długiego przebywania na balkonie", bo chyba o to ci
                  chodziło? I ty mnie nie wkurzaj!
                  • 76magda76 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:47
                    bez komentarza............smilesmile
                    • amisia15 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:56
                      śmieszna jesteś
                      • sisi78 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 14:59
                        z powodu?!
      • agawi26 Re: Noworodek a pies?? 15.06.06, 15:26
        Popieram w pełni Twój post. Muszę przyznać, że nasza sunia to straszny
        szczekacz. Szczególnie, gdy zapinam jej smycz, by wyjść z nią na spacer, wrzask
        jest niesamowity. I tak też było, gdy byłam w ciąży - darła się wprost na mój
        wielki brzuch. I co z tego wynikło? Mały w tej chwili (3 m-ce) w ogóle nie
        reaguje na jej szczekanie: nie budzi się, nie zaczyna płakać, bardzo żadko
        widać, że akurat się przestraszył... Pozdrawiam Cię ciepłosmile Agawi26
        • agawi26 Re: Noworodek a pies??-do dorak8 15.06.06, 15:32
          Moja powyższa wypowiedź odnosi się do Twojego postu!!!
    • agusia19-84 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 19:56
      Ja tez uwielbiam psy i nie wyobrazam sobie mojego domu bez psiaka... Ale
      rozumie twoje obawy i zgadzam sie w 100% Ale jesli rodzina nie zgadza sie na
      uspienie staruszka to trzeba z nim zrobic 'porzadek'. Po pierwsze weterynarz-
      moze cos poradzi na problemy ze skora. Po drugie radze go porzadnie wykapac,
      umyc uszy, zeby i wyprac jego spanie. Wiem co znaczy stary spaniel a teraz mam
      14-letnia jamniczke. Kapie ja jak tylko wyczwam taka potrzebe i za nic nie
      zgadzam sie z opinia raz na pol roku. Stary pies po prostu smierdzi jesli sie o
      niego porzadnie nie zadba. Ale moja jamniczka jest oki i nie mam zadnych obaw o
      moje malenstwo ktore przyjdzie na swiat w sierpniu.
      • agusia19-84 Re: Noworodek a pies?? 14.06.06, 20:04
        No a co do szczegolow to uszy myje jej zwyklymi wacikami i patyczkami... Ale
        weterynarz tez to zrobi bez problemu. Wazne jest tez zeby psiaka nie
        przekarmiac i nie dawac do jedzenia tlustych rzeczy bo sprzyja to choroba
        skory. A zabki mojej suni myje najzwyklejsza pasta do zebow i moja stara
        sczoteczka... No a kapiel... raz szamponem dla pieskow... innym razem jakims
        najzwyklejszym i najtanszym dla ludzi... Uwierzcie-jej to ni przeszkadza a
        wyglada polowe mlodziej niz w rzeczywistosci... A najwazniejze ze pomimo wiku
        psa az chce sie ja poglaskac i przytulic... Wszystko zalezy od wlasciciela
        • 76magda76 Re: Noworodek a pies?? 15.06.06, 11:40
          Tak sie sklada, ze autorka, juz dawno uspila tego pieska, jakos nikomu nie
          przyszlo wczesniej do glowy aby psa leczyc. OKROPIENSTWO !!!!!!
          • agusia19-84 Re: Noworodek a pies?? 15.06.06, 12:30
            Wiesz nie wiemy w jakim stanie byl psiak... Moja babcia miala starego spaniela
            z chora skora... naprawde nic przyjemnego... Smierdzial i wygladal okropnie...
            I niewiele sie dalo zrobic... w koncu tez musielismy go uspic bo sie tylko
            meczyl... I jak sobie wyobraze ze wtedy mialabym wychowywac mluszka to az mnie
            dreszcze przechodza...Mozliwe ze tez zdecydowalabym sie uspic staruszka... W
            koncu dobro dzicka jest wazniejsze
    • maltez Re: Noworodek a pies?? 15.06.06, 15:47
      W ostatnim nr 7 Dziecka jest artykul "Zwierzaki i dzieciaki" i jasno z niego
      wynika, ze odrobaczony i szczepiony pies nie jest zadnym zagrozeniem. Ja mam
      tez jamniczke i jestem w 28 tc. Wrecz jestem zadowolona, bo kontakt z psem od
      pierwszych dni zycia zmniejsza zachorowalnosc na alergie na siersc. Polozna
      mialaby cos przeciwko? Hallooooooooo!
      Oczywiscie zapytaj lekarza co to za choroba u spaniela. Jesli ma zmiany
      hormonalne lub starcze, to jakie to zagrozenie, no a pasozyty czy bakterie
      mozna przeciez wyleczyc wink. Bedzie dobrze, kieruj sie zdrowym rozsadkiem.
      Alergie u dzieci biora sie ze zbyt sterylnego otoczenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka