Dodaj do ulubionych

W czasie porodu zgodzic sie na naciecie krocza?

14.08.06, 10:32
Witajciesmile Mam pytanie do was doswiadczonych kobiet ktore juz macie za soba
porodysmile Jakis czas temu slyszalam od pewnej osoby takze doswiadczonej ktora
mi powiedziala ze w czasie porodu dobrze jest gdy kobieta zgadza sie na
naciecie krocza.Powiedziala rowniez ze nie zgoda na to moze doprowadzic do
kalectwauncertain jezeli kobieta zacznie przec w czasie porodu i pojdzie cos zle i
rozerwie sie krocze to pozniej bardzoooo dlugo sie goi i kobieta przezywa
straszne katuszeuncertain Jak to jest? Na jednym z forow kobieta sie wypowiedziala ze
czytala w ksiazkach zeby nie podpisywac nic a ona sama nauczyla sie
kontrolowac parcie przed porodem zeby uniknac rozdarcia krocza.

Bardzo prosze o odpowiedzi bo nurtuje mnie ten problem!!!

Dzikuej z gory smile
Obserwuj wątek
    • kaasma Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 10:43
      wydaje mi sie że nie da sie kontrolować bóli partych,mnie przynajmniej sie nie
      udało choć byłam po szkole rodzenia i wiedziałam że coś takiego(teoretycznie)
      jest możliwe.w praktyce wygląda to troche inaczej i jak przychodzi ból party to
      po prosu się prze i tyle.co do nacięcia,ja byłam nacinana a oprócz tego i tak
      pękłam,dzięki Bogu wzdłóż nacięcia.poza tym nacięcie przyśpiesza wyjście
      główki.ja czułam moment nacięcia ale nie bolało.nie chcę nawet myśleć co by
      było gdybym popękała w różnych miejscach,a tak mam ładny szew i miesiąc po
      porodzie nie czuje że urodziłam dziecko
      pozdrawiam
      ps.możesz jednak nie zgadzać sie na nacięcie
      pozdrawiam
      • paulina861 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 10:49
        Witaj smile

        Dziekuje za odpowiedzsmile
        A z jakiego powodu tak jest ze czasem wlasnie kobiety sa nacinane i w dodatku
        jak w twoim przypadku bylo jeszcze sie zdazylo ze peklo dalej? To mogla byc wina
        tego ze za krotko cie nacieli? Bo nie ktore kobiety nawet przy pierwszych
        porodach sa nienacinane i nawet przy poprodzie nic im sie nie rozrywa!wink A co
        bedzie jezeli kobieta wlasnie popeka w kilku miejscach?
        Bardzo czulas dyskomfort? Bolalo cie?

        Pozdrawiamsmile
        • kaasma do Paulina 15.08.06, 11:30
          dziecko zaczęło się już męczyć i tętno stawało się coraz wolniejsze,przy
          skurczu partym położna nacięła mnie i w tym samym czasie lekarz nacisnął mi na
          brzuch wypychając dziecko,dlatego pod wpływem jego siły dodatkowo
          pękłam.nacięcie czułam ale nie bolało,nie czułam tez że pękłam.najgorsze z tego
          wszystkiego było szycie,bolało i trwało ok 40 min.
          teraz miesiąc po porodzie nie czuje w ogóle że urodziłam dziecko,najgorszy był
          pierwszy tydzien, póżniej juz było tylko lepiej.
          pozdrawiam i nie martw się na zapas
      • monia2611 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 10:57
        Witam,
        Raczej nie da się kontrolować bóli partych, ja wprawdzie nie uczęszczałam
        doszkoły rodzenia więc może w szkole tego uczą, ale tak jak napisała kaasma jak
        przychodzi ból party to poprostu się prze a nie myśli o jakiejś kontroli. Ja też
        byłam nacinana i jestem bardzo zadowolona, nie czułam jakiegoś większego
        dyskomfortu, delikatnie przez kilka dni dopóki nie zdjęto mi szwów czułam
        ciągniecie. Jeśli rodziłabym ponownie to napewno poprosiłabym o nacięcie po raz
        drugi, dla swojego świętego spokoju, ale decyzja należy do Ciebie. Możesz rodzić
        po raz pierwszy i nie być nacinana i nic Ci nie popęka, a drugi raz może być
        zupełnie inaczej.
        Pozdrawiam i życzę spokojnego i szybkiego porodusmile
        • paulina861 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 11:07
          Dziekuje za odpowiedz monia2611smile

          Ja napewno sie zgodze na nacieciesmile tylko chcialam sie dowiedziec o tym wiecejwink
          A propo porodu to ja nie jestem jeszcze w ciazywink Ale ja i narzeczony planujemy
          dzidzie!Ja juz sie niemoge doczekac kiedy to bedzie i juz naprawde od dluzszego
          czasu interesuje sie wszytskim co zwiazane z ciaza i porodemsmile Chce byc na
          wszytsko przygotowana i oczywiscie za duzo wiedzy nie szkodzi wink a pomagawink
          dlatego dolaczylam do forumowiczekwink Pozdrawiamsmile
          • merci10 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 21:45
            Witam Cię Paulino!Ja również nie jestem w ciąży, zaczynam z mężem starania we
            wrześniu i też bardzo interesuję się wszystkim co związane z ciążą, porodem itp.
            Jestem ciekawa w jaki sposób przygotowujesz się do ciąży: jakie badania, jaką
            strategię planujesz odnośnie porodu (znalezienie połoznej, dobrego gina, który
            szpital, czy w Warszawie)itp. Gdybyś miała ochotę podzielić się ze mną swoimi
            planami to zapraszam agakucz@wp.pl Bardzo chętnie z kimś pogadam
            • paulina861 Re: Do meri10 16.08.06, 14:18
              Czesc wyslalam ci dzis rano e-maila na adres ktory podalas smile

              Pozdrowka i czekam na maila od ciebiekiss
      • agnieszka2560 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 18:07
        Rodziłam m-c temu.Po porodzie szybko doszłam do siebie,krocze miałam naciete i
        goiło się dobrze.Szybko przestałam krwawić,ale niestety coś się zaczeło dziać i
        mam plamienie,nie rozpóścił się jeden szew i jak siedzę to mnie lekko
        piecze.Poza tym czuje się świetnie od 2 dnia po porodzie.Jeśli miałyście takie
        dolegliwości jak ja dajcie znać co zrobiłyście.W moim mieście cieżko o wizytę u
        ginekologa bez szybszego zapisania.Pozdrawiam
    • kgaw Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 11:06
      Mnie podczas porodu nacinano. Nacięcie to było dość spore ponieważ dziecko nie
      chciało wyjść, miałam robione vacum więc poród nie należał do łatwych. Jeśli
      chodzi o sam moment nacięcia to nie masz się o co martwić nic się nie czuje,
      położna przecina podczas skurczu o wiele większy dyskomfort czułam podczas
      zaszywania.
      • paulina861 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 11:09
        A zszywanie boli? A mam jeszcze pytanie, czy pozniej podczas wspolzycia z mezem
        odczuwa sie bol lub wlasnie dyskomfort?

        pozdr.smile
        • kgaw Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 11:14
          Ja jak już pisałam miałam nie lekki poród. Już mineło ponad 2 miesiące ale tak
          szczerze mówiąc to co do współżycia z mężem dość długo się bałam i nadal
          jeszcze obawiam się zbliżenia. Na szczęście mam wyrozumiałego męża ... smile
        • othala76 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 12:11
          boli jak jasna cholera!!! a miałam znieczulenie
        • asia06 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 11.09.06, 21:25
          Zszywania nie czułam. Współżycie rozpoczęłam 4 miesiące po porodzie, wtedy
          trochę czułam blizny i pochwa się jakaś ciaśniejsza zrobiła. Teraz mała ma 15
          miesięcy. Od pół roku już nic mi nie dokucza.
    • justynaz2010 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 11:10
      Wszystko zalezy od poloznej, ktora odbiera porod. Doswiadczona polozna wie, czy
      trzeba naciac czy nie, umie tak pokierowac porodem zebys nie pekla, w umiejetny
      sposob i powoli "wyciaga" glowke dziecka. W niektorych szpitalach nacina sie i
      tak rutynowo, wiec powiedza ci ze tak trzeba; ale sa tez szpitale w ktorych tna
      tylko jak jest taka potrzeba, jak jej nie ma to jakos kobiety rodza bez
      naciecia i nie pekaja lub pekaja naprawde nieznacznie.
      Pozdrawiam smile
      • maguis Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 18:50
        mnie zszywanie bolalo chyba bardziej niz sam porod - polozna chyba byla
        sadystka. mimo znieczulenia czulam jak mi szarpie skore. a na sam koniec bylo
        najlepsze - nikt mnie nie uprzedzil, bo wiekszosc kolezanek miala cc - bez
        ostrzezenia wlozyla mi tampon z gazy nasaczony jodyna... jak podczas porodu nie
        krzyczalam tak po tym moj wrzask slyszal chyba caly szpital. ale da sie
        przezyc - jak wszystko. trzymaj siesmile
      • monikke Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 10:38
        Zgadzam się z Justyną.
        Za 1,5 miesiąca czeka mnie poród - (drugi, mam już 5 letnią córeczkę.Nie zgodzę
        się na nacinanie.
        Przy pierwszym porodzie nie byłam nacinana i nie popękałam. To duży komfort w
        połogu. Bez problemu i bez obaw chodziłam do ubikacji, spokojnie mogłam usiąść
        na pośladkach i zaraz po porodzie czułam się świetnie. Byłam tylko opuchnięta w
        kroczu. Ale warunek - przez całą ciążę ćwiczyłam mięśnie Kegla - zaciskasz
        (wsysasz) 3 dziurki w siebie: pochwę, cewkę moczową i odbyt, oraz rozciągałam
        mięśnie dna miednicy i rocza. Do tego położna na tyle interesowała się moim
        kroczem, że czały czas kontrolowała sytuację (w razie konieczności na pewno by
        mnie nacięła). Dodam, że miałam to szczęście że nie rodziłam w Polsce tylko w
        Danii a tam położne mają czas na to by zaopiekować się dobże rodzącą. A i
        jeszcze jedno kiedy rodziła się główka na sygnał położnej musiałam wstrzymać
        jedno parcie. Jest to trudne i wymaga ogromnego wysiłku (przepraszam za
        porównanie ale to prawie tak jakbyś chciała do ubikacji z powodu potwornego
        rozstroju żołądka i musiała koniecznie przytrzymać bo akurat w pobliżu tej
        toalety nie ma - ha, ha, ha) ale zapewniam, że warto. Dodatkowym ułatwieniem
        jest poród w pozycjii najbardziej zbliżonej do wertykalnej. Myślę, że
        znajdziesz dużo na ten temat w necie - np. tu:
        kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,69626,3354086.html
        Pozdrawiam CIę serdecznie i życzę powodzenia.
        Monika
        • monikke Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 10:41
          przepraszam, za błąd w "dobrze" - okropieństwo i przeoczenie przy szybkim
          pisaniu smile
    • nuit4 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 19:16
      Tutaj podsyłam ciekawy wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&v=2&s=0
      Zdania na temat nacinania sa bardzo podzielone.Ja swoją decyzję podjęłam po
      przeczytaniu wielu artykułów,przeglądałam fora internetowe,strone Fundacji
      Rodzić po Ludzku i wiem,że na nacięcię się nie zgodzę chyba że zajdzie taka
      konieczność-ale to tylko w ostateczności!! Rodze za kilka dni smile
      Spotkałam się z wieloma wypowiedziami że jak się nnie natnie to kobieta popęka
      po odbyt: otóż może się tak stać jeśli kobieta leży na plecach podczas parcia,
      położna nie przywiązuje wagi do ochrony krocza i skóra kobiety nie ma tendencji
      do rozciągania
      • an_ni Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 20:54
        niestety poza nielicznymi wyjatkami oplaconych i dobrych poloznych umiejacych
        chronic krocze to o tej ostatecznosci zadecyduje polozna, i wcale nie bedzie to
        twoja ostatecznosc tylko jej, jesli bedzie chciala przyspieszyc i nie cackac
        sie z twoim kroczem to natnie a ty i tak nie bedziesz wiedziala czy bylo
        potrzebne czy nie
        no chyba ze zrobi ci na zlosc i pozwoli niekontrolowanie peknac - tez slyszalam
        takie historie - "bo co mi sie bedzie rodzaca wymadrzac , nie pozwala, kloci
        sie to niech peka!"
        • justynaz2010 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 14.08.06, 21:40
          To zalezy tez od szpitala, wystarczy sprawdzic ile jest naciec w szpitalu w
          ktorym zamierzasz rodzic. Jak bylam odwiedzic szpital ktory ja wybralam to
          sposrod 8 kobiet 1 byla nacieta i to chyba o czyms swiadczy. Fakt faktem - jest
          tam malo porodow i polozne maja czas na solidne zajecie sie kazda pacjentka, co
          tez jest wazne.
    • gburek111 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 15.08.06, 14:44
      ZGADZAĆ SIĘ A NAWET O NIE PROSIĆ!Nawet jeśli coś pęknie mimo nacięcia to
      zazwyczaj powoduje mniejsze szkody niż niekontolowane pęknięcie. Poród bez
      nacięcia może powodować kalectwo w postaci nietrzymania moczu. obniżania czy
      wypadana narządów rodnych. Słuchaj położnej i zdaj się na jej doświadczenie,
      nawet jeśli wyda Ci się bardzo młoda! Nacięcia nawet nie poczujesz,a rana goi
      się bardzo szybko. Powodzenia.
      • siedmiokropka Re:Nie zgadzam się! 15.08.06, 15:16
        Nie zgadzam się z gburek111 ! Nie udowodniono, że rutynowe nacinanie przy
        prawidłowo przeprowadzanym porodzie służy czemukolwiek dobremu. Z doświadczenia
        położnych wynika iż krocze - przy dbaniu o jego ochronę podczas akcji
        porodowej - w ogromnej większości przypadków nie pęka, ładnie przyjmuje
        wytaczającą się główkę. Natura skonstruowała kobietę tak,że umie ona urodzić
        dziecko bez ingerencji chirurgicznej. Tak prawdziwie, to nacinanie może
        konieczne być w niewielu przypadkach - przy gwałtownie przebiegającej akcji,
        czy użyciu vacuum, no i przy porodach, w których rodząca leży płasko z nogami w
        tzw "strzemionach". Kiedy kobieta może zmieniać pozycję, chodzić w pierwszej
        fazie główka dziecka z reguły ładnie się układa i rozciąga grawitacyjnie tkanki
        miękkie matki. Wtedy krocze nie pęka, lub pęka minimalnie.
        • justynaz2010 Re:Nie zgadzam się! 15.08.06, 21:06
          Dokladnie smile
          • geospiza Re:Nie zgadzam się! 16.08.06, 12:14
            Co Wy macie z tym pękaniem... ?
            Powazne pęknięcia przy nienacinaniu krocza zdarzają się NAPRAWDĘ rzadko, jeśli
            już wystąpi to czesto jest to małe pęknięcie śluzówki pochwy czy lekkie
            naderwanie mięśni, a nie, jak w przypadku krocza, bolesne i trudne w gojeniu
            rozcięcie całej warstwy sluzówki, skóry i mięśni. Były prowadzone na ten temat
            obszerne badania, czytałyście w ogóle wyniki ? To właśnie nacinanie zwiększa
            ryzyko peknięć ! I nie, nieprawdą jest, że nacięcie goi się szybciej niż
            samoistne pęknięcie, jest wręcz odwrotnie !
            Co do odruchu parcia, to właśnie jest po to położna, żeby główkę dziecka jakby
            co, to trochę przytrzymać, "wciskać" do środka, żeby nie było zbyt szybkiego
            rozciągania tkanek krocza. Niestety, nie każdej położnej się chce tak chronić
            krocze..
            Krocze ponadto spełnia przy porodzie ważną funkcję, bo powoduje wyciśnięcie
            reszty płynu owodniowego z górnych dróg oddechowych dziecka i dziecko szybciej
            chwyta pierwszy oddech. O tym nieczęsto się mówi..uncertain
            Dlatego ważne jest, aby przed porodem przygotować krocze do takiego wysiłku:
            masaż z olejkiem, ćwiczenia Kegla, itp. Ważny jest też wybór pozycji podczas
            porodu - nie dać się położyć na wznak, a przeć w pozycji horyzontalnej.
            Nie ma żadnych dowodów na to, że porody bez nacięcia wpływają na późniejsze
            nietrzymanie moczu i inne problemy. To po prostu zabobon, tak jak z tym pękaniem.

            Odpowiedź na pytanie: czy zgodzić się na nacięcie podczas porodu...Odpowiedź
            powinna brzmieć: nie zgadzać się na RUTYNOWE, nieuzasadnione niczym, oprócz
            wygody położnej, nacięcie. Ja nie zamierzam się zgodzić, jednocześnie zaznaczam,
            że są pewne sytuacje, kiedy swoją decyzję cofnąć można - np. spadek tętna płodu
            i konieczność użycia np. kleszczu, itp. Od tego jest położna i lekarz, aby
            informowac o stanie dziecka i po to, aby umożliwić rodzącej poród naturalny (jak
            sama nazwa wskazuje - naturalny, czyli bez użycia nożyczek czy przykuwania do
            łóżka..), w miarę możliwości.
            Polecam bardzo serdecznie biuletyn z fundacji Rodzić po Ludzku, tam są zawarte
            wszelkie ważne informacje i dane:
            www.rodzicpoludzku.pl/pliki/Naciecie_krocza_koniecznosc_czy_rutyna.pdf
    • 24milenka ???!!!! 15.08.06, 22:40
      Booooszszsz, cztam Was, dziewczyny, które piszecie, że koniecznie trzeba nacinać i przeraża mnie, jaką
      wodę z mózgu Wam zrobiono.
      Poczytajcie sobie np.:
      kobieta.gazeta.pl/rodzicpoludzku/1,71935,3187619.html
      kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,69626,3354086.html
    • dawida25 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 15.08.06, 23:11
      mnie się niestety nikt nie pytał czy nacinać czy nie. Pamiętam tylko że jak
      rodziłam, to przyszedł lekarz i po prostu podczas skurczu naciął krocze.
      Położna się trochę zdenerwowała bo powieziała, że chciała, żebym urodziła bez
      nacinania. Tak jakbym była zupełnie nieobecna podczas tej rozmowy uncertain
      • geospiza Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 16.08.06, 12:15
        Współczuję sad
        Dlatego też fajnie jest mieć męża przy sobie.. Swojego uczulam już od pewnego
        czasu, że ma podnieść wrzask, jak ktoś bez mojej zgody zblizy się do mnie z
        nożyczkami :E
    • chilli_xxx Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 16.08.06, 12:32
      Dziewczyny rodziłam dwukrotnie i też panicznie bałam się nacinania, szczególnie
      po filmie, który zobaczyłam w szkole rodzenia. Po pierwszym porodzie, 6 lat
      temu, zupełnie zmieniłam spojrzenie na tą kwestię. Po pierwsze nacięcie to już
      końcówka ciężkiej drogi jaką jest poród. Jest całkowicie bezbolesne o ile poród
      odbiera lekarz nie rzeźnik i nacięcie wykonuje podczas skurczu. Skóra wówczas
      jest tak naciągnięta, że jest aż przezroczysta. Kiedy rodziłam synka prawie 4
      m-ce temu nie mogłam się doczekać, kiedy mnie natną tak wykończona byłam akcją
      porodową nie długą ale cholernie bolesną (jak zazwyczaj drugi poród). Moje
      krocze nie ucierpiało ładnie się zagoiło. Nie róbcie z tego jakiejś strasznej
      katuszy uncertain
      • jamile Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 16.08.06, 12:40
        To, że Ty przez to przeszłaś tak a nie inaczej nie znaczy, że kazdej kobiecie
        każde naciecie jest robione zasadnie, dobrze i goi sie śpiewająco.
        Zobacz ile kobiet skarży sie, że rana się paprze, że ma kłopoty z siadaniem, że
        się je zszywa na żywca jak prosię mając w d..., że boli.
        To jest nienormalne i dopóki takie przedmiotowe traktowanie kobiety ma miejsce,
        dopóty wałkowanie tego tematu jest potrzebne.

        KuKa
        * * * * * * * * * * *
        i jeszcze ktoś
        • majka224 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 03:51
          Papranie i złe gojenie to często sprawa "higieny". To nie prawda , że nie trzeba
          nacinać krocza, albo, że robi się je dla wygody położnej.Bzdury. Jakie pranie
          mózgu? Popracuj dziewczyno trochą na porodówce, przejdź się po ginekologii.
          Poleż w szpitalu po opreacji naprawiania szkód po nienaciętym porodzie a potem
          wypisuj, że nacinanie krocza to wygoda położnej. Aż się zagotowałam po tych
          bredniach. Piszecie tak ze strachu. No to nie nacinajcie się . Przyjemnej
          starości życzę!!!!!
          • jamile Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 09:12
            Nie trzeba nacinac krocza w olbrzymiej większości przypadków (vide powieszony
            wyżej link do "rodzic po ludzku") a mimo to kobiety tnie się jak prosiaki -
            na "mojej" porodówce 100% pierworódek. Żadna siła nie przekona mnie, że 100%
            rodzących tu ma defekt anatomiczny i nacięcie jest niezbędne aby kobieta
            urodziła (tym bardziej, że nijak nie chroni ono przed samoistnym pęknieciem).

            Zabieg ten jest nadużywany i wiedzą o tym chyba wszyscy - od ordynatorów
            począwszy.

            KuKa
            * * * * * * * * * * *
            i jeszcze ktoś
          • chochols Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 11.09.06, 18:56
            uwielbiam, jak ktoś mi chrzani o higienie. Miałam już 4 operacje, mam silną
            al;ergię skórną, robią mi sie bliznowce jak sznury. Może któraś
            mądrala-pracująca w szpitalu-powie mi, co takie gojenie ma wspólnego z
            higieną...? czekam z utęsknieniem. I nie dam sie naciąć, bo nie chcę mieć na
            d... tego, co mam na szyi po operacji traczycy: blesnego bliznowca, który boli
            mnie na każda zmianę pogody> Co, mam męzowi potem mówić : "nie dziś kochanie, bo
            idzie burza..."?
            P.C.
    • kora266 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 07:46
      paulina861 napisała:

      >
      > ...jezeli kobieta zacznie przec w czasie porodu i pojdzie cos zle i
      > rozerwie sie krocze to pozniej bardzoooo dlugo sie goi i kobieta przezywa
      > straszne katuszeuncertain

      A przepraszam, a co to za bzdura jakas z tymi "katuszami"????? Kto ci takich glupot naopowiadal? Rodzilam za granica i tutaj nie nacina sie krocza,lecz "pozwala" kobiecie peknac, gdyz uwaza sie, ze pekniecie szybciej sie goi od naciecia. Ja przy porodzie troche peklam i od razu tego samego dnia moglam normalnie funkcjonowac tj: chodzic, siadac, podnosic moja dzidzie i bynajmniej nie przezywalam zadnych "katuszy".... wybacz, ale az mnie smieszy to slowo....
      • ttkm Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 08:18
        moja znajoma rodziła dwa razy (dwójka dzieci). W sumie nacinano ją 4 razy - 2
        razy przy każdym porodzie. Bez pytania. Przy pierwszym porodzie nacięto przy
        wyciąganiu dziecka a później na żywca zszywano, drugi raz nacinano na następny
        dzień: rozszywano i ponownie nacinano bo okazało się że łożysko zostało w
        środku. Podobnie było przy drugim porodzie po 3 latach. Fatum, pech czy
        standardy w szpitalach.
        • paulina861 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 09:32
          Wiecie co ja osobiscie nie wiem juz co mam myslec o tym wszystkimsad Tyle ile
          jest kobiet tyle opini na ten temat i nic na to sie na da poradzic jedne mowia
          ze zanic w swiecie nie nacinac bo cos tam cos tam inne wyzywaja i wkurzaja sie
          na te drugie poniewaz nacinac trzeba;D prawdziwy koszmar;D hehe;D a co do tych
          katuszy: Kazda kobieta chyba inaczej przechodzi poporodowe szwy po nacinaniu
          itp. naprawde wierzcie mi naczytalam sie tego ostatnio odgroma i ciut ciut i
          szczerze mowiac trzeba sie przekonac na wlasnej skurze jak to jest i najlepiej
          sie skonsultowac ze swoim lekarzem gin. czy to bedzie konieczne. smile Pozdrawiamsmile
          • fankaborsuka Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 12:22
            Masz rację, najlepiej takie rzeczy omawiać z lekarzem i położną a nie na forum,
            bo tu raczej można liczyc na reakcje emocjonalne a nie merytoryczne odpowiedzi.
            To poniekąd normalne, bo chyba sytuacja ciąży, porodu i połogu to sytuacje
            skrajnie emocjonalne. Ja przy pierwszym porodzie się nad tym nie zastanawiałam -
            a nacięcie miałam i to w poprzek podbrzusza - cc. Ale jakoś tak mam, że długo
            nie rozpaczam, więc się ślicznie zagoiłam i jestem zadowolona. Oczywiście że
            wolałabym nie być w jakikolwiek sposób cięta bo to moje ciało, szanuję je i po
            prostu wolę by pozostało jakie jest - ale to naprawdę marginalne w porównaniu z
            chęcią, głębokim pragnieniem zobaczenia za kilka tygodni mojej Myszeńki całej i
            zdrowej. Pozdrawiam i nie martw się na zapas!
            • majka224 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 12:41
              Od 15 lat pracuję na porodówce w klinice gin-poł. Włosy stają na głowie co można
              tam zobaczyć. Dlaczego na ginekologii najwięcej lezy kobiet z nowotworami a
              zaraz potem z problemami wynikłymi z nadmiernego zwiotczenia dzwigaczy i
              zwieraczy, rozciągnięcia czy uszkodzenia. To sa kobiety z roczników które
              rodziły w czasach kiedy oszczędzało sie krocze!
              • mari.tamini Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 12:53
                "majka224 napisała:
                Od 15 lat pracuję na porodówce w klinice gin-poł. Włosy stają na głowie co możn
                a tam zobaczyć. Dlaczego na ginekologii najwięcej lezy kobiet z nowotworami a
                zaraz potem z problemami wynikłymi z nadmiernego zwiotczenia dzwigaczy i
                zwieraczy, rozciągnięcia czy uszkodzenia. To sa kobiety z roczników które
                rodziły w czasach kiedy oszczędzało sie krocze!"

                A powiedz jakie to były czasy??? bo moja matka rodziła 28 lat temu i cięto,
                szyto bez znieczulenia jak popadło. A dzisiaj płaci za to nietrzymaniem moczu,
                przewlekłymi stanami zapalnymi i hemoroidami. Wogóle były takie czasy kiedy
                nienacinano kobiet, chyba pomyliłaś się na mapie, bo w polsce takie nacinanie
                praktykuje się od xxxx-leci. No chyba że masz na myśli czasy, kiedy to kobiety
                rodziły w domach i nie było jeszcze szpitali.
                • majka224 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 13:04
                  18-to latka która rodziła 50 lat temu to jeszcze nie dinozaur. Takie kobiety
                  miałam m.in. na myśli. Moja matka rodziła trzecie dziecko 40 lat temu i jest
                  teraz po 2 operacji właśnie z powodu nietrzymania moczu. Nacięli ja dopiero przy
                  3 porodzie.
                  • mari.tamini Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 14:00
                    "majka224 napisała:
                    18-to latka która rodziła 50 lat temu to jeszcze nie dinozaur.""

                    Jejku, jak 18-latka mogłaby rodzić 50 lat temu???
                    Teraz mam pewność, że ty naprawdę nie wiesz co piszesz. I jeszcze wypowiadasz
                    się na temat nacinania krocza u rodzącej i 15 lat przepracowałaś na porodówce?
                    Rety!!! chroń mnie Panie przed taką położną!!!!
                    • paulina861 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 14:15
                      Hmmm...??? Dziewczyny troche nie rozumiem tej dyskusji z polozna?;D Troche ta
                      polozna moim zdaniem nie wie co mowiuncertain Prosilabym Cie majko o wyjasnienie troche
                      z twojego punktu widzenia to czy powinno sie nacinac czy nie? OK?smile Aco do tego
                      pytania czy nei pytania to takie rzeczy powinno sie zalatwiac wtedy kiedy sie
                      zalatwia wszystkie formalnosci zwiazane z porodemsmile Takie jest moje zdaniesmile

                      Pozdrawiamsmile
          • kraxa paulina posluchaj zatem co ma na ten temat 18.08.06, 14:24
            do powiedzenia WHO. Stanowisko tej organizaji jest jasne- RUTYNOWE nacinanie
            krocza niczemu nie sluzy i nalezy je ograniczac. Mam nadzieje,ze "madralinaka"
            majka to nie kadra medyczna, a jesli tak, to bogu dzieki, ze nie bede rodzic w
            POlsce i nikt mi z wsciekloscia nie wysyczy- zobaczymy co bedzie na starosc...A
            co bedzie- to samo, co u wiekszosci europejek-nic im sie nie dzieje- chociaz
            moja polozna w Anglii mowi, ze w 19 letniej krierze miala w sumie 3 przypadki
            kiedy MUSIALA naciac, uprzednio proszac jednak pacjentke o zgode
            • ttkm Re: paulina posluchaj zatem co ma na ten temat 18.08.06, 14:47
              "kraxa napisała:
              do powiedzenia WHO. Stanowisko tej organizaji jest jasne- RUTYNOWE nacinanie
              krocza niczemu nie sluzy i nalezy je ograniczac. Mam nadzieje,ze "madralinaka"
              > majka to nie kadra medyczna, a jesli tak, to bogu dzieki, ze nie bede rodzic
              w POlsce i nikt mi z wsciekloscia nie wysyczy- zobaczymy co bedzie na
              starosc...A co bedzie- to samo, co u wiekszosci europejek-nic im sie nie dzieje-
              chociaz moja polozna w Anglii mowi, ze w 19 letniej krierze miala w sumie 3
              przypadki"

              No właśnie czyżby 90% Polek kwalifikowało się do rutynowych nacięć a 80% z nich
              było w tak tragicznej sytuacji, że inaczej niż przez nacięcie krocza nie
              mogłyby urodzić??? Amerykanki, czy Niemki mają lepiej zbudowany układ płaciowy,
              że je oszczędzają przed nacięciem???

              Skończmy tą ściemę że nacinanie krocza jest konieczne. Jest wręcz szkodliwe i
              przynosi więcej bólu i powikłań, niż pęknięcie naturalne!!!
              • paulina861 Re:Do ttkm:) 18.08.06, 14:56
                Masz racje tez tak uwazam ze nacinanie szkodzi kobiecie i wiecej ma z tego
                pozniej problemow niz jakby sie ja nacielouncertain wiecie co nie sadzilam ze ten temat
                moze wywolac taka burze mozgow i uniesien;D Ale to dobrze przynajmniej wiemy ze
                kazda kobieta przechodzi to inaczej i ma wlasne zdanie na ten tematsmile

                Pozdr.
    • budzik11 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 14:13
      Jak się zgłaszasz do szpitala to na izbie przyjęć dają ci do podpisania dokument
      - "Zgoda na poród" czy jakoś tak - jest tam napisane, że zgadzasz się na
      wszystkie procedury i zabiegi niezbędne do prawidłowego przebiegu porodu itp. A
      jak nie podpiszesz to Cię nie przyjmą do szpitala (bo co zrobią jak np. w
      trakcie porodu stracisz przytomność i trzeba będzie np. wykonać cesarskie cięcie
      a nie będzie Twojej zgody?). więc po pierwsze - jak podpisałaś zgodę, to nie
      masz wyjścia, po drugie - nie wyobrażam sobie, żeby położna stanęła nad rodzącą
      z nożycami i spytała "Przepraszam, czy życzy sobie Pani nacięcie czy nie?"
      Poprostu nikt rodzącej raczej nie spyta o coś takiego.
      • mari.tamini Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 14:27
        a ja sobie wyobrażam, że w sytuacji "kryzysowej" lekarz lub połozna zadaje
        takie pytanie. Wystarczy przecież króto: jest Pani lub dziecko "w takiej i
        takiej sytuacji" i grozi "to czy tamto" musi pani zadecydować, ciąć czy nie.
        Jeżeli nie "to to i tamto" może grozić. W cywilizowanych krajach tak robią.
        Informują pacjenta o jego stanie i proszą o wyrażenie zgody na jakiś zabieg.
        • budzik11 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 14:30
          Polska nie jest jeszcze niestety krajem cywlizowanym. Na polskiej porodówce
          zakłąda się, że rodząca rozum zostawiła w domu i nikt nie będzie jej tłumaczył
          (bo nie ma czasu) konsekwencji wynikających z takiej czy innej decyzji, wskazań
          i przeciwskazań do takiego, czy innego zabiegu. Podpisujesz "na dzień dobry"
          zgodę na wszystkie zabiegi i sprawa załątwiona. Po co mają potem pytać o zgodę,
          skoro mają ją na piśmie??
      • kraxa budzik oczywiscie, ze sie pyta 18.08.06, 14:32
        jest to formalnosc, ale jakze istotna, kobiete traktuje sie jak podmiot a nie
        przedmiot. Moja polozna mowi, ze oszczedza sie krocze do konca, a jak juz skora
        bieleje w kierunku odbytu to trzeba naciac lekko na skos- bo tylko pekiecie "do
        dupy" jest powazne i moze sie paprac...Zdarza sie to niezmoiernie rzadko. Nie
        wyobrazam sobie odmowic naciecia, kiedy wiem, ze jest ono niezbedne, bo polozna
        zrobila juz wszystko... A w Polsce niestety rodzi sie tak, zeby poloznej bylo
        wygodnie. Czy majeczka "gimnastykuje" sie razem z pacjentkami, jest w stanie
        polozyc sie pod rodzaca, jesli te wygodniej jest przec w pozycji wertykalnej???
        Pewnie nawet mowy o tym byc nie moze...prsze sobie jednak wyobrazic, ze sa
        miejsca, gdzie polzona dostosowuje sie do komfortu rodzacej a nie odwrotnie. I
        znajduja sie one, uwaga juz za nasza zachodnia granica, czyli mozna. Dobrej
        woli tylko trzeba
        • budzik11 Re: budzik oczywiscie, ze sie pyta 18.08.06, 14:43
          Kraxa, czy Ty rodziłaś, czy dopiero będziesz rodzić a sprawę znasz z teorii? Bo
          ja rodziłam w polskim szpitalu i nikt mnie o nic nie pytał. Ani o oxytocyne, ani
          o nacięcie krocza, ani o rozerwanie pęcherza płodowego, ani o dolargan ani o
          golenie krocza (wykonane zresztą maszynką do golenia wielorazowego użytku, taką
          na wymienne żyletki, ale żyletki nikt przy mnie nie wymieniał, a po mnie też
          tylko położna opłukała pod kranem i odłożyła tam, skąd wzięła, ciekawe, ile osób
          przede mną i po mnie było golonych ta samą maszynką). A miałam te wszystkie
          atrakcje.
          Wiecie, fajnie jest pisać o ideałach, o podmiotowości rodzącej kobiety itd. Ale
          rzeczywistość w większosći szpitali jest niestety inna.
          • kraxa bede rodzic 18.08.06, 14:48
            a sprawe znam z praktyki mojej poloznej, i z opowiadan wielu kobiet z rodziny i
            sposrod przyjaciol, ktore rodzily. Zreszta pytalam sie mojego prywatnego
            lekarza w Polsce, czy dopuszcza sie opcje rodzenia w inne pozycji niz "pod
            gorke". Niestety nie
        • kraxa budzik ale chyba napisalam 18.08.06, 14:49
          ze tak jest za granica, a Polska ma jeszcze duzo do nadrobienia w tej
          sparwie....
    • roymiro1 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 15:05
      Zgodnie z założeniem rodzić po ludzku słowo "rutynowe" raczej nie pasuje
      zupełnie to całej tej otoczki i założeń, że mamy prawo do podejmowania decyzji
      i przeżywania porodu bardziej po ludzku niż było to nawet 10 lat
      temu....dlatego jeśli trafimy na położną, która zawsze nacina to chyba tej Pani
      należałoby podziękować za pracę....albo kazać się jej douczyć. Proponuję abyś
      udała się do szpitala, gdzie chciałabyś rodzić i porozmawiać z położnymi jak to
      jest...Rozumiem, że są sytuacje które zmuszają do nacięcia ale są też takie,
      które świetnie radzą sobie bez nacięcia-tak samo jest z cesarką czy zzo....nie
      ma cudownej rady najelpeij zdać się na siebie i napewno spróbować urodzić sn a
      jeśli faktycznie nei damy rady to wtedy cc lub zzo.
    • ttkm Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 15:12
      Zazwyczaj wielkimi fankami nacięć przy porodzie są tylko połozne, które to
      wykonują rutynowo. Bo połozna, która nie ma takich nawyków uważa nacięcie
      krocza za konieczność ostateczną i wcale nie uważa nacinania za takie dobro,
      którego każda rodząca powinna doznać koniecznie. Na drugim miejscu są stare
      baby które dawno tak rodziły i uważają że obecnie kobiety też tak muszą. Na
      trzecim miejscu są kobiety, które pozytywnie przeszły poród i o nacięciu nie
      pamiętają. A co z kobietami, które w wyniku nacięcia krocza doznały trwałego
      uszczerbku na zdrowiu? Czy im należy się jakieś zadośćuczynienie, słowo
      przepraszam chociaż???
    • semilka Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 15:18
      Woda z mózgu to własnie jtst przekonanie, że niewiele kobiet pęka poczas
      porodu. Owszem nhie pękają te które mają elastyczne mięsnie krocza, niegdy nie
      wiemy jakie mamy + ewentualnie kobiety przygotowane ćwiczeniami i rodzące w
      wodzie. W poważnych szpitalach położne powinny się pytać czy nacinać czy nie.
      Ja się zgodziłam o ile zajdzie taka potrzeba. Wcale nie żałuję, wiem, że sama
      tak zdecydowałam bo nie chciałam mieć strzępów zamiast krocza (nieraz pęknięcia
      zdarzają się aż do odbytu niestety. Mój urwisek miał dużą główkę ale zrobiono
      mi niewielkie nacięcie, wiecej nie popękałam i jestem dumna bo podobno mam
      przepiękny szew niewielki a nie gromadę szwów nieplanowanych - bo się uparłam
      że mam być nienacięta bo takie mam prawo. Owszem każda w nas ma prawo być
      nienacięta i ma prawo popękać.
      Moja sąsiadka z łóżka w sali porodowej była nacięta i na dodatek okrutnie
      popękała.
      Nie potępiajcie dziewczyn, które tak jak ja wolą być nacinane niż popękane.
      • kraxa ona moze wlasnie popekala, bo byla nacieta 18.08.06, 15:23
        a co pekania do odbytu, to tu akurat nie ma watpliwosci, ze lepiej juz naciac
        na skos- zdjac, ze tak powiem "napiecie" z tkanek. Co do pekniec, kto Ci
        powiedzal, ze masz potem mase malych szwow??? W UK pekniec sie W OGOLE nie
        szyje, same zrastaja sie o niebo lepiej.
    • dodkowska Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 19:02
      pewnie że tak urodzisz szybciej a po zatym pożniej nie wypadna ci narzady bo u
      kobiet nie nacinanych jest ryzyko wypadniecia narzadów
    • 24milenka polski personel medyczny jest niedouczony 18.08.06, 19:39
      Zauważcie, że nacinania krocza najbardziej broni tu majka224, które jest pracownicą ... na porodówce
      w klinice gin-poł!
      Czyli potwierdza się to, że polski personej medyczny robi nam, rodzącym kobietom, wodę z mózgu i
      wmawia, że rutynowe nacinanie daje korzyści.

      Poczytajcie, co mówią na ten temat badania naukowe:
      www.rodzicpoludzku.pl/wiesz/naciecie.html
      www.rodzicpoludzku.pl/opieka/wyniki_ankiety.html#nacinanie%20krocza
      Od lat na łamach prasy specjalistycznej dyskutowana jest konieczność i częstotliwość nacinania krocza.
      Podobnie, jak w przypadku większości interwencji podejmowanych w trakcie porodu, nacięcie krocza
      miało być stosowane w ściśle określonych przypadkach, a stało się zabiegiem rutynowym. Odsetek
      nacięć krocza różni się w poszczególnych krajach. Np. w Holandii wynosi on ok. 10%, w Wielkiej Brytanii
      - 27%, w Grecji - 90%. Niższy wskaźnik notuje się w małych centrach porodowych i przy porodach
      domowych.

      Oto najczęściej cytowane powody, dla których stosuje się tę procedurę:

      zapobieganie rozległym, samoistnym pęknięciom (III lub IV stopnia),
      zapobieganie długotrwałym urazom krocza,
      zapobieganie obniżaniu się narządów rodnych,
      ochrona dziecka przed niedotlenieniem wynikającym z przedłużającego się II okresu porodu,
      łatwiejsze gojenie się rany.

      Jednak analiza 350 doniesień i prac naukowych prowadzonych w latach 1960 - 1983 na temat
      epizjotomii nie przyniosła żadnego przekonującego dowodu świadczącego o tym, że nacięcie krocza
      chroni przed wymienionymi powyżej powikłaniami. (Thacker, Banta 1983)

      W badaniu przeprowadzonym na próbie 21 278 kobiet stwierdzono mniej pęknięć III stopnia w grupie
      kobiet, które nie miały naciętego krocza (0,9%), niż w grupie po epizjotomii (1,4%) (Buekens et al.1985).
      Potwierdziło to prowadzone w 1991 roku randomizowane badanie: "Rutynowe stosowanie nacięcia
      krocza jest związane z wyższymi ogólnymi wskaźnikami urazów krocza. Nie ma potwierdzenia, żeby
      rutynowe stosowanie epizjotomii zmniejszało ryzyko poważnego uszkodzenia pochwy lub krocza." (za:
      Wagner M., 1994). Także na podstawie pięciu prospektywnych, randomizowanych i kontrolowanych
      prac badawczych stwierdzono, że epizjotomia nie zapobiega poważnym pęknięciom krocza (Sleep et al.
      1984; Harrison et al. 1984, Stewart et al. 1983, Flint i Puolengeris 1987, Klein et al, 1992). Co więcej,
      Sleep stwierdził: "nie ma dowodów sugerujących, by uzasadnione było wprowadzanie jakichkolwiek
      górnych limitów (długości trwania drugiego okresu), gdy drugi okres porodu postępuje, a stan matki i
      dziecka jest zadowalający." (za: Wagner 1994).

      Inni badacze dodatkowo zwracają uwagę na niekorzystne następstwa nacięcia krocza: większy ból po
      porodzie (Klein et al.1992), wzrost prawdopodobieństwa krwotoku - o 45% w przypadku nacięcia
      bocznego i o 33% w przypadku nacięcia podłużnego (Combs 1991). Kolejnych dowodów dostarczaja
      wyniki badań, w którym przez 14 dni połogu porównywano stan zdrowia kobiet - 181 po nacięciu i 186
      bez nacięcia. W grupie drugiej u 2% zaobserwowano pęknięcie III stopnia i brak pęknięć IV stopnia,
      natomiast w pierwszej grupie 15% kobiet miało uszkodzenie III lub IV stopnia. Pęknięcia te w grupie
      drugiej goiły się bez powikłań, natomiast 18,5% kobiet z grupy pierwszej przechodziło infekcje i
      przedłużający się proces gojenia (McGuiness et al.1991).

      Autorzy amerykańscy w trzech niezależnych badaniach przytaczają nawet wypadki śmiertelne wśród
      kobiet, w wyniku wykonanej wcześniej epizjotomii (za: Wagner 1994).

      Te i inne doniesienia mogą wskazywać, że zabieg ten przynosi więcej poważnych konsekwencji, niż
      zwykło się sądzić. "Nie uzasadnioną epizjotomię należy traktować jako uszkodzenie jatrogenne.
      Pozostaje ogromny problem naszych przyzwyczajeń i niczym nieuzasadnionych stereotypów w
      przyjmowaniu porodów". (Ciszek i in.,1996)



      Dlaczego polski personel medyczny jest niedouczony???
      • chochlinka Re: polski personel medyczny jest niedouczony 21.08.06, 10:53
        Milenko,polski personel jest douczony.Znam te wszystkie opracowania i nie tylko
        te.A co smieszniejsze,w rozmowach z dziewczynami z zagranicy,położnymi,które
        pracują zgodnie z przedstawionymi przez ciebie wytycznymi,wynika,że one niczego
        takiego nie czytają.Mają podany standard postępowania i tego sie ściśle
        trzymają.W Wielkiej Brytanii spotkałam się z tym,że odpepnia się noworodki
        owiniete pepowioną jeszcze w kroczu,bez względu na to,czy ta pepowina
        przeszkadza czy nie.U nas,w tej ciemnej Polsce odpępnienie w kroczu jest tylko
        wtedy,gdy owiniecie pępowiną utrudnia wydobycie dziecka,stąd więcej dzieci ma
        szansę na zachowanie tęrniącej pępowiny i swobodniejszą adaptację do życia na
        zewnątrz.Podobnych przykladow można naprawdę podać wiele.Uogłonianie,że polski
        personel jest niedouczony przynosi tylko szkodę.Obrażasz ludzi i zastraszasz
        kobiety.
        Na zachodzie położne z Polski są cenione.Nasz "myślący" sposób pracy jest
        dobrze widziany.Nie jesteśmy zatwardziałe,niereformowalne.Myślę,że problem na
        porodowkach tkwi w czymś zupełnie innym ale nie jest to temat na to forum.
        Takie miejsca jak to powinny pomagać nam wszystkim,we wzajemnym poznawaniu
        potrzeb i uczeniu sie na wzajem.Najwięcej doświadczenia i mądrości w zawodzie
        uzyskałam od kobiet,z obserwacji,rozmów,lat pracy,chęci porozumienia i
        ulepszenia swoich umiejetności.
        Nie bedą lepsze położne jeśli tylko bedzie się po nich jeździć jak po łysych
        kobyłach bo w dużym procencie efekt takiego postępowania jest odwrotny od
        zamierzonego.Nawet dzieci od wiecznego krytykowania i wrzeszczenia na nie i
        wytykania jakimi są ofermami i tlukami nie robią sie lepsze.A już napewno nie
        podziała to na doroslych fachowcow wink) Pozdrawiam
    • justynaz2010 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 20:25
      Co do karty ktora dostajemy do podpisania przed porodem, to ja w szkole
      rodzenia od poloznej dowiedzialam sie, ze w moim szpitalu jest tak, ze
      dostajesz karte i sa wypisane na niej wszystkie zabiegi osobno. Chodzi o
      zabiegi, na ktore mozesz ale nie musisz sie zgadzac. Jest tam np. porod silami
      natury, cesarskie ciecie, oxytocyna, nacinanie krocza, zzo, srodki przecibolowe
      itp. Polozna poradzila, zeby skreslic to, na co sie nie zgadzasz (doradzala
      zeby zostawic tylko porod SN i CC - reszte skreslic), poniewaz wtedy w razie
      potrzeby zapytaja cie o zgode np. na naciecie, nie maja prawa robic tego bez
      twojej zgody. Poza tym ja np. zwiedzilam kilka szpitali w mojej okolicy i
      wybralam ten, w ktorym jest ok. 30% nacinan, a nie ten, w ktorym jest ponad
      90%. Dobrze, ze mam taki wybor.
      • adwokatdiabla1 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 18.08.06, 22:21
        Cześć dziewczyny. Jestem nowa i przeraża mnie wasza agresja. Padło pytanie czy
        zgadzać się na nacięcie krocza w czasie porodu, no i czytając odp[owiedzi
        odniosłam wrażenie, że toczycie jakąś wojnę. Napadłyscie na majkę, choć napisała
        swoje zdanie na zadane pytanie . Dlaczego padają słowa" Chroń nas Boże przed
        taką położną" itp. Ona nigdzie nie napisała, że jest położną. To z resztą nawet
        nie wynika z Jej wypowiedzi. Na porodówkach pracują też inne osobynp. salowe.
        Przecież ona opiera swój pogląd na własnych doświadczeniach . Ma takie jakie ma
        i może je głośno wypowiadać. Reszta z WAs również, ale czy trzeba się przy tym
        na wzajem poniżać. Zadna tak na prawdę nie ma patentu na nieomylność. Ile osób
        tyle zdań. Ta dyskusja poszła już chyba trochę za daleko. Wykrzykniki, cytaty
        naukowe itp. Tak na prawdę jedne będą nacinane inne nie i tak pewnie będzie już
        zawsze. Tu wogóle nie powinno padać słowo: rutynowo" ani w wypowiedziach na tak
        , ani na nie. Zwróćcie też uwagę , że tak jak we wszystkich dziedzinach tak i w
        medycynie panują różne mody i trendy. Daleko nie szukając: do niedawna panowała
        moda na chowanioe niemowląt na brzuszku, bo podobno zapobiegało to nagłej
        śmierci łóżeczkowej, potrm zaczęto bić na alarm- absolutnie nie na brzuszku
        tylko na boku. Nie minęłowiele czasu jak pediatrzy krzyczeli-tylko na pleckach.A
        wiadomo, ze ile mam tyle pozycji u maluchów. Może trochę to zawiłe co pisze,
        ale zmierzam do tego, że tak jak kiedyś krzyczano nacinać , a teraz krzyczy się
        nie nacinać, tak za jakiś czas medycy na tym świecie znajdą innaopcje. I co,
        znowu będziecie się spierać . Po co to Wam.Niech każda z WAs podejmie taką
        decuzję jaka wydaje jej się słuszna i nie obrażajcie się więcej na wzajem.Więcej
        dystansu i pogodysmile))

        • paulina861 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 19.08.06, 09:38
          Nareszcie jakis glos rozsadku sie odezwalsmile Pozdrowiamsmile
          • kraxa glos rozsadku??? 19.08.06, 22:12
            Czyli zalecenia WHO to tylko jedna z "mod"- nie no bez przesady, koniec
            dyskusji, nie ten poziom. Jesli ktos uznaje cytowanie badan naukowych za
            zachowania AGRESYWNE to chyba mial pod gorke do szkoly i nadal cierpi na
            alergie na wiedze.
        • kraxa adwokatdiabla naucz sie czytac 19.08.06, 22:09
          najpierw, ok??? wlasnie dokladnie to napisala "jestem polozna od 15 lat"
    • kraxa cholera, przepraszam 19.08.06, 22:15
      Faktycznie majka nie uzyla slowa "polozna"- pozostaje zatem miec nadzieje, ze
      istotnie nia nie jest
      • michalek33 Re: cholera, przepraszam 20.08.06, 11:35
        Witam wszystkie dziewczyny. Każda z WAs ma swoją rację i własciwie nie o tym
        chciałam . Pomyślałam dlaczego tak bardzo negatywnie piszecie o polskich
        położnych. Od razu piszę - nie jestem związana ze służbą zdrowia smile. To naprawdę
        świetnie wyszkolony personel. Za granicami naszego kraju bardzo
        ceniony.Wymagacie od położnych cudów, a czy któraś z Was pomyślała w jakich
        warunkach muszą pracować. To jakie zasady panują na danej porodówce jest głownie
        sprawą ordynatora, A ci szkolili się w czasach kiedy nacinano krocze każdej
        kobiecie , a o porodzie w pozycji innej niż leżąca nie było mowy. To często
        lekarz stojący przy położnej mowi: nacinaj. W naszym cudownym kraju nie wykonuje
        się ciężarnym podstawowych badań. Kiedy rodziłam kilkanaście lat temu pierwsze
        dziecko krew miałam pobieraną co m-c, WR i HBS były podstawowymi wynikami
        okazywanymi na izbie przyjęć. Kiedy 2 lata temu rodziłam czwatre dziecko nikt
        nie zapytał mnioe nawet czy chorowałam na żółtaczkę(o zleceniu badania HBS nie
        było mowy) . Morfilogię zrobiono mi 2 razy, bo lekarz ma przydzielony limit
        badań , którego ni\e może przekroczyć! W związku z czym na porodówki trafiają
        rodzące , które mogą być nosicielkami różnych chorób zakaźnych. Wyobrażcie sobie
        , że położną chronią tylko lateksowe rękawiczki. To są kobiety mające własne
        rodziny, dzieci. Czy któraś z WAs połozyła by się pod rodzącą , aby zapewnić jej
        komfort przy porodzie i ryzykowała dostanie się wód płodowych czy innych wydalin
        na np. śluzówkę oka? Wiem, że są poożne , które to robią. Podziwiam je za to i
        szanuję , Ale jednocześnie potrafię zrozumieć te, które nie chcą tego robić.
        Wynagrodzenie za pracę położnych w naszym kraju to kpina. To jałmużna, Nic więc
        dziwnego, że nie mają ochoty ryzykowac własnym zdrowiem. Pracują po 12 godzin
        bardzo ciężko fizycznie i mając świadomość ogromnej odpowiedzialności. Robią co
        mogą ,żeby nam pomóc i jeszcze tylko dostają po głowie trakimi opiniami. Jeśli
        taka położna zarazi się czymś w pracy zostaje pozostawiona sama sobie , nawet
        renty nie dostanie. Bo u nas nawet dzieciom chorym na zespół downa rente
        przyznaje sie na 2 lata. A wątroba po żółtaczce powoduje kalectwo na całe życie.
        Więc dyskutujcie drogie koleżanki na temat nacinania krocza natomiast zanim
        znowu zaczniecie gardzić naszymipoloznymi dobrze się zastanówcie. Pomyślcie
        sobie : czy ja bym to zrobiła. POmyślcie o lekarzach , którym one podlegają.
        Pozdrawiamsmile
        • chochlinka Re: cholera, przepraszam 21.08.06, 10:01
          Michalku33..dziękuję!Mam za sobą 23 lata pracy z rodzącymi.Różnych
          doświadczeń...prowadziłam swoją szkołę rodzenia,przyjmowałam porody w
          domu,wspieram mamy karmiące...robię wiele rzeczy,których tak naprawdę nie muszę
          robić.Takich jak ja jest wiele.Pewnie są też takie,co do których nie chciałabym
          się wypowiadać.....tak jest wszędzie,w każdym zawodzie.Chociaż wydaje mi się,że
          położnictwo to szczególna "działka" Dla mnie ma coś wspólnego ze
          sztuką,rzemiosłem,jest czymś,czym się żyje.Nie da się "odwalić dniówki" i
          zapomnieć.To sie przeżywa.Wraca do domu i analizuje,czy dobrze,co można było
          zrobić inaczej,czy może coś zrobiłam nie tak,może to ja jestem winna,jeśli były
          problemy.Przeszłam różne trendy i zalecenia.To co raz jest na fali za chwilę
          jest złe.dfziewczyny czytają,uświoadamiają sobie różne cuda,a ja muszę się
          dostosować,spełnić ich oczekiwania a równoczesnie nie uczynić im krzywdy...
          \jest sporo spraw kontrowersyjnych.
          Zdaniem lekarzy i częściowo z wlasnych doświadczeń moglabym to potwierdzić,że w
          wielu przypadkach nadmiernej ochrony krocza,na skutek dłuższego przez to II
          okresu porodu zdarzają się obfite krwawienia(zmęczenie macicy?).
          Po potrodach wodnych podobnie.Ciepła woda powoduje lepsze ukrwienie tkanek,stąd
          większe krwawienie
          Tak możnaby mnożyć różne przyklady...ale po co.Ważne jest wypośrodkować i
          podejść do sprawy odpowiedzialnie i z sercem.Można wiele sprobować robić z
          pacjentkami chętnymi do współpracy a nie z takimi,które tylko mają pretensje i
          wymagania i są z gory źle nastawione do położnej,bo taka jest MODA.
          Moda na to,że szpitale są be,położne be i niedouki,lekarze be i łapówkarze.
          Chcąc wrocić do porodu naturalnego trzeba trovchę unaturalnić swoje życie.Z
          biurka do auta,z auta przed TV,chipsy i hamburger....a potem chcemy być jak
          kobiety z buszu,to coś nie tak.Nasze życie odeszło od natury,powrót do niej nie
          ma być powrotem do selekcji naturalnej.Kiedyś wszystko szło zgodnie z
          naturą,zgodnie z nią kobiety poroniły połowę ciąż,część dzieci nie przeżyło do
          końca pierwszego roku życia a te co przetrwały to były.Żadna z was nie chce
          tego.Chcemy,żeby każda ciąża kończyła się szczęśliwie.To już nie jest zgodne z
          naturą.
          Z pełnym szacunkiem do mam oczekujących dzieci,nie zawsze to co akurat na fali
          jest dobre dla każdej z was.
          Bo gdyby tylko na naturę liczyc.....to po cholerę jest szpital?
          • chochlinka A ogólnie jestem za naturą :-)) 21.08.06, 10:09
            ...i jak się da to nie nacinam,podoba mi się rodzenie w innych pozycjach i w
            wodzie też......szkoda,że nie zawsze się da....w imie dobra moich rodzących
            dziewczyn.I ich dzieciaczków.I bez względu na opinię o polskich położnych-
            szanuję swoje koleżanki i kocham swój zawód. Tylko jak mi ci z rządu każą
            pracować do 65 lat życia to umrę na nocnym dyżurze.Czy ktoś sobie może
            wyobrazić pracującą na nockach babcię położną? Co się schylić już nie może pod
            koniec dyżuru a o fizycznej pomocy kobiecie już nawet nie wspominam.
            Są zawody,gdzie wiek uniemożliwia wykonywanie swojej pracy i to jest własnie
            taki.A na rekonwalescencje i renowacje sił żadnej z nas nie stać,no chyba,że
            wreszcie coś się zmieni wink)
            • kraxa chochlinka ReSpEcT !!! 21.08.06, 10:18
              Naprawde- nie zgadzam sie byc moze wszystkim co piszesz, bo wiele dziewczyn
              prowadzi jak najbardziej "naturalny" tryb zycia na jaki je stac w obecnych
              czasach- nie wszystkie za przeproszeniem woza wiecznie dupe autem i zajadaja
              sie fast foodem- takie to raczej chca, zeby porod byl szybki i nie wymagal od
              nich zbt wiele wysilku. Jesli ktos swiadomie rezygnuje z drogi poniekad "na
              skroty" to znaczy, ze chyba przemyslal, wie co robi. Tak jest przynajmniej ze
              mna. To, ze chce urodzic bez ingerencji, zastrzykow, nacinania, to wszystko
              konsekwencja mojego stylu zycia a nie chwilowy kaprys. Ale wazne jest to, ze Ty
              przynajmniej chcesz wysluchac potrzeb rodzacej i wmiare mozliwosci sprobowac je
              uszanowac. Natomiast postawa majeczki- "a rodzcie sobie bez nacinania,
              zobaczymy jak Wam bdzie milo potem"- sugeruje, ze ona WIE LEPIEJ, i jesli
              ktoras ma czelnosc nie zgadzac sie, to za kare zostawiy ja sama sobie, niech
              popeka i ma nauczke na przyszlosc ;-((
              • chochlinka Re: chochlinka ReSpEcT !!! 21.08.06, 10:39
                No jasne,że pisząc o fastfoodach uogólniłam! Chodziło mi o podkreślenie pewnego
                problemu.O to,że nie wszystko jest dla każdego dobre i możliwe.Jest wiele
                dziewczyn,które są wzorem do naśladowania,jeśli biega o styl życia i podejście
                do takich wyzwań jak poród.
                Oczywiście,że masz rację,tylko nacinanie,tylko farmakologiczne prowadzenie
                porodu to nonsens.To sposób na "wyższość" nas ludzi nad matką naturą i to
                najczęściej bie wychodzi.Chcemy kierować,ulepszać co dobre...
                Mam nadzieję,że zostanę dobrze zrozumiana,że natura jest najmądrzejsza,tylko
                nie zawsze możemy jej dać dojść do głosu bo nasza cywilizacja nas
                pozmieniała.Pozdrawiam serdecznie smile)
                • chochlinka do Milenki 21.08.06, 10:54
                  Milenko,polski personel jest douczony.Znam te wszystkie opracowania i nie tylko
                  te.A co smieszniejsze,w rozmowach z dziewczynami z zagranicy,położnymi,które
                  pracują zgodnie z przedstawionymi przez ciebie wytycznymi,wynika,że one niczego
                  takiego nie czytają.Mają podany standard postępowania i tego sie ściśle
                  trzymają.W Wielkiej Brytanii spotkałam się z tym,że odpepnia się noworodki
                  owiniete pepowioną jeszcze w kroczu,bez względu na to,czy ta pepowina
                  przeszkadza czy nie.U nas,w tej ciemnej Polsce odpępnienie w kroczu jest tylko
                  wtedy,gdy owiniecie pępowiną utrudnia wydobycie dziecka,stąd więcej dzieci ma
                  szansę na zachowanie tęrniącej pępowiny i swobodniejszą adaptację do życia na
                  zewnątrz.Podobnych przykladow można naprawdę podać wiele.Uogłonianie,że polski
                  personel jest niedouczony przynosi tylko szkodę.Obrażasz ludzi i zastraszasz
                  kobiety.
                  Na zachodzie położne z Polski są cenione.Nasz "myślący" sposób pracy jest
                  dobrze widziany.Nie jesteśmy zatwardziałe,niereformowalne.Myślę,że problem na
                  porodowkach tkwi w czymś zupełnie innym ale nie jest to temat na to forum.
                  Takie miejsca jak to powinny pomagać nam wszystkim,we wzajemnym poznawaniu
                  potrzeb i uczeniu sie na wzajem.Najwięcej doświadczenia i mądrości w zawodzie
                  uzyskałam od kobiet,z obserwacji,rozmów,lat pracy,chęci porozumienia i
                  ulepszenia swoich umiejetności.
                  Nie bedą lepsze położne jeśli tylko bedzie się po nich jeździć jak po łysych
                  kobyłach bo w dużym procencie efekt takiego postępowania jest odwrotny od
                  zamierzonego.Nawet dzieci od wiecznego krytykowania i wrzeszczenia na nie i
                  wytykania jakimi są ofermami i tlukami nie robią sie lepsze.A już napewno nie
                  podziała to na doroslych fachowcow wink) Pozdrawiam


            • budzik11 Re: A ogólnie jestem za naturą :-)) 21.08.06, 16:26
              Wiesz,jak sobie przypomnę "ciężką pracę" mojej położnej, to ta mogłaby pracowac
              i do 100-tki. Podczas kiedy ja się męczyłam, ta sobie siedziała za biureczkiem w
              osłoniętym szybą kantorku i czytała gazetę. Podchodziła tylko co jakiś czas,
              badała rozwarcie, patrzyła na wykresy KTG i wracała za szybkę. No i zadawała mi
              potworny ból podczas masażu. Poza nacięciem mi krocza, złapaniem córki,
              wyciągnięciem łożyska i obmyciem mnie, nie zauważyłam żadnej poważniejszej
              aktywności z jej strony. Zaznaczam, że opisuję tu moją położną, a nie położne w
              ogóle.
              • 83kimi Re: A ogólnie jestem za naturą :-)) 21.08.06, 17:17
                Moja siostra mieszka w Niemczech, tam też rodziła. Nikt jej nie nacinał, nie
                pekła, rodziła na siedząco. Jej koleżanka (też Polka) rodziła 2 razy i ani razu
                nie była nacinana, wszytsko jest dobrze. Siostra mówiła, że w Niemczech
                nacinają tylko w wyjątkowych sytuacjach oraz, że znieczulają 95% kobiet.
                Dlaczego więc u nas nacinają większość kobiet i nie chcą znieczulać? Czy Polki,
                które sa za granicą, są inaczej zbudowane od tych, które siedzą w kraju???
    • jola427 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 21.08.06, 18:52
      W formularzu wypełnianym przed porodem jest pytanie czy się zgadzasz na
      ewentualne nacięcie krocza w razie zagrożenia pęknieciem. Zawsze możesz się nie
      zgodzić, ale wtedy musisz być przygotowana na to, że jak pękniesz to będzie
      bardzo bolało, dużo bardziej niż nacięcie. Ja bardzo źle wspominam nacięcie i
      zszywanie. Po pierwsze zszywała mnie niedoświadczona położna, która szukała po
      oddziale kogoś kto mnie zszyje. Po 5 minutach przyszła i powiedziała, że
      niestety ona musi to zrobić sama. Koszmar. 50minut strasznego bólu mimo
      znieczulenia. Po drugie wchłanialne szwy, które miały się szybko wchłaniać.
      Okazało się, że jednak nie u wszystkich. W moim organizmie się nie wchłaniały
      wogóle. Te na zewnątrz pękły i byłam zszywana jeszcze raz. Tym razem przez
      fachowców na bloku operacyjnym zwykłymi szwami. Natomiast te szwy wewnętrzne do
      3 mies. po porodzie po kawałkach pojawiały się na wkładkach higienicznych.
      Wybór należy do ciebie. Ale nie wszystkie kobiety mają takie problemy. Ze mną
      na sali leżały dwie dziewczyny, które miały opłacone położne do porodu i
      obydwie nie były nacinane, bo położne się postarały, żeby tak było. Aha! Jeżeli
      będziesz nacinana to zrób wszystko, żeby cię zszywał lekarz, albo doświadczona
      położna, wtedy rana szybciej będzie się goiła. Powodzenia
    • agaw00 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 11.09.06, 17:51
      dziewczyny zdania sa podzielone a ja sama nie mamjuz zadnego z jednej strony
      mój synek miał łeb jak sklep i do dzis tak jest ze jest duzy i ma wielka główke
      i gdyby mnie nie nacieli nie weim coby było a chlasneli mnie 3 razy pod rząd!!
      nie cierpiałam bo wziełam znieczulenie ale za to wspaniałe szwy rozpuszczalne
      puściły mi w 5 dobie czyli jak byłam w domu daleko od szpitala bez pomocy i
      porady fachowej przezyłam istny horror a połog wspominam jako cos makabrycznego
      mało tego po peknięciu szwów przesuneły mi sie dwie fałdy skórne i tak sie
      zagoiło czyli krzywo.wyglądam jak koszmar frankeinsteina a mój połóg skonczyl
      sie 3 miesiace po porodzie jak poszłam na zabieg w prywatnej klinice bo nie
      przestawałam krwawic(to nie był zabieg plastyczny) do dzis dnia nie potrafię
      odpowiedziec czy wolałabym byc cieta czy nie-ale fakt nikt mnie o to nawet nie
      zapytał i to jest żałosnesad
      z tego wszystkiego i problemów jakie mam teraz w ogóle żałuje ze rodziałm
      siłami natury
    • chochols Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 11.09.06, 19:07
      Majka:
      >Papranie i złe gojenie to często sprawa "higieny". To nie prawda , że nie
      >trzeba nacinać krocza, albo, że robi się je dla wygody położnej.Bzdury. Jakie
      >pranie
      >mózgu? Popracuj dziewczyno trochą na porodówce, przejdź się po ginekologii.
      >Poleż w szpitalu po opreacji naprawiania szkód po nienaciętym porodzie a potem
      >wypisuj, że nacinanie krocza to wygoda położnej. Aż się zagotowałam po tych
      >bredniach. Piszecie tak ze strachu. No to nie nacinajcie się . Przyjemnej
      >starości życzę!!!!!

      uwielbiam, jak ktoś mi chrzani o higienie. Miałam już 4 operacje i naprad nie
      boję sie skalpela, ale mam silną al;ergię skórną, robią mi sie bliznowce jak
      sznury. Może któraś mądrala-pracująca w szpitalu-powie mi, co takie gojenie ma
      wspólnego z higieną...? czekam z utęsknieniem. I nie dam sie naciąć, bo nie chcę
      mieć na d... tego, co mam na szyi po operacji tarczycy: bolesnego bliznowca,
      który boli mnie na każda zmianę pogody> Co, mam męzowi potem mówić : "nie dziś
      kochanie, bo idzie burza..."? to już wole na starość sikać w majtki, wtedy i tak
      będzie mi wszystko jedno pewnie smile) a poza tym w razie czego zostaje plastyka
      krocza, nie taki znów koszt, jak komuś naprawdę przeszkadza, że za luźno i da
      sie to zrobić.
      A po 3 jak sie rodzi na leżąco to sie najgorzej pęka, bo na dole jest
      najcieniej. A jak np. na boku - to już lepiej.
      P.C.
      • chochols Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 11.09.06, 19:08
        ooo sorki, wysłało mi sie 2 razy
    • asia06 Re: W czasie porodu zgodzic sie na naciecie kro 11.09.06, 21:23
      Zgodziłam się na nacięcie ze względu na skrócenie czasu porodu. Dzięki cięciu
      mała urodziła się w jednym skurczu po dwóch parciach. To były sekundy. Jakbym
      nie była nacięta, mała teżby się pewnie urodziła, ale wolałam uniknąć
      ewntualnych kłopotów związanych z możliwością przyduszenia dziecka. Szycia nie
      czułam w ogóle, ale blizny dokuczały mi kilka miesięcy (znaczy: czułam je od
      czasu do czasu, to nie było jakieś straszne dokuczanie)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka