joannali
20.09.06, 10:57
Za kilka dni bede rodzila drugie dziecko,ale caly czas mam w pamieci sytuacje
z mojego pierwszego porodu. Pierwsza faza przebiegala wolno, ale do przodu i
kiedy ustal bol, polozna stwierdzila pelne rozwarcie. Zazwyczaj po tym
nastepuja zaraz skurcze parte, a u mnie ich nie bylo. Polozna kazala przec
wlasnymi silami i tak po 4 godzinach ogromnego wysilku z mojej strony, maly
sie urodzil. Moja tesciowa powiedziala, ze to byl blad, bo powinnam sobie
odpoczac i skurcze parte predzej czy pozniej by przyszly. Ona tez tak miala i
jej polozna kazala odpoczac i czekac. Po kilku godzinach pojawil sie silny
skurcz i zaraz urodzila. Boje sie ze sytuacja sie powtorzy, a nie wiem, czy
rzeczywiscie mozna czakac na skurcze parte. Dodam, ze za pierwszym razem po
godzinie proponowali mi oksytocyne, ale balam sie, ze wszystko pojdzie za
gwaltownie i poprosilam o szanse urodzenia o wlasnych silach. Nie wiem czy na
brak tych skurczy mogly wplynac dwa zastrzyki znieczulajace jakie dostalam w
I fazie (chyba dolargan)