Dodaj do ulubionych

Poród w samotności mnie przeraża

02.12.09, 21:46
Nie wiem jak będzie i to pierwszy powód niepokoju. Przy pierwszej
ciązy na miesiąc przed terminem wiedziałam, że będę miała cc. Byłam
spokojna.
Teraz zostały mi dwa tygodnie do terminu, nie wiem, jak dziecko
przyjdzie na świat a poród naturalny mnie przeraża. Może nie tyle
sam poród co sytuacja, ze mogłabym byc zdana na łaskę i niełaskę
personelu bez obecności żadnej bliskiej osoby. Mąż się na poród
absolutnie nie pisze, mówi, że nie poradzi sobie po prostu. Do
dzisiaj miałam umówioną znajomą położną ale Jej sytuacja rodzinna w
tej chwili nie pozwala przewidzieć czy przyjedzie do porodu czy
nie. Koleżanka najbliższa wykazała chęć bycia przy mnie o ile nie
zacznę rodzić w świeta i na kilka dni przed bo z rodziną wyjeżdża.
Czuję się osamotniona i przerasta mnie myśl, ze miałabym zostać
sama na porodówce, sama z bólem, sama z niepokojem, być moze sama z
nieżyczliwym personelem. Nie umiem sobie poradzić z tym
przerażeniem.
Cc było pod tym względem duzo bardziej komfortowe. Jak radziłyście
sobie z podobnymi uczuciami, o ile musiałyście stawić czoło zadaniu
porodu bez bliskich i życzliwych osób wokół siebie.
Obserwuj wątek
    • szampanna Re: Poród w samotności mnie przeraża 02.12.09, 21:54
      Hm, a czy nie możesz poprosić męża, żeby pojechał z Tobą i siedział
      choćby na korytarzu? To niewiele, ale zmienia świadomość :)
      Mój mąż co prawda był przy wszystkich porodach, ba! trzeci sam
      odebrał ;), ale w pierwszej ciąży też nie był przekonany - szczelnie
      zamykał oczy na filmach z porodów. A ja się bałam, że zemdleje - a
      tymczasem sprawdził się świetnie. Gdyby z Tobą pojechał i zmienił w
      trakcie zdanie...? A nawet jeśli nie, życzliwa osoba za ścianą to
      też wsparcie. Wierzę jednak, że nawet jeśli wszystko zawiedzie i
      będziesz rodzić sama, dasz sobie radę :) Powodzenia.
    • ezaremba Re: Poród w samotności mnie przeraża 02.12.09, 23:13
      Umów się z mężem tak jak ja ze swoim narzeczonym, że będzie z Tobą
      podczas pierwszej fazy porodu, czyli wtedy gdy Tobie robi się
      rozwarcie - wtedy będzi Ci najbardziej potrzebny, bo nie będziesz
      miała nikogo. Pójdzie z Tobą pod prysznic, poda wodę, potrzyma za
      rękę. A jak się zacznie poród to poprostu wyjdzie przed drzwi jak
      nie będzie w stanie - mój został, bo jak stwierdził był już tak
      zmęczony, że było Mu wszystko jedno. Trzymam kciuki.
    • martha-s Re: Poród w samotności mnie przeraża 03.12.09, 16:46
      porod samemu nie jest taki zly jakby ci sie moglo wydawac. Ja mojemu
      mezowi nie kazalam wejsc do mnie chociaz polozne prosily " niech
      pani wpusci meza" a ja ze nie. Chialam miec poprostu swiety spokoj.
      W razie czego sa polozne, ktore wbrew temu co sie tu wypisuje to nie
      tylko wredne baby. Jak bedziesz potrzebowala pomocy to napewno nie
      odmowia, jak trzeba to potrzymaja za reke i pomoga, nie bedziesz
      sama. Ja pomino koszmarnego bolu jaki przezylam podczas pierwszego
      porodu tak wlasnie wpominam opieke na porodowce. Nigdy niewiadomo
      jak facet zarazeguje emocjonalnie kiedy przyjdzie moment kryzysowy a
      i tak naprawde nie bedzie mogl nic zrobic. Dasz rade.
      • red-truskawa Re: Poród w samotności mnie przeraża 03.12.09, 17:02
        Wcale się nie dziwie, bo mnie tez to przerazało- mój facet w okresie
        "okołoporodowym" ciągle wyjeżdżał w zwiazku z praca a ja miałam stresa że
        właśnie wtedy bede rodzic jak go nie bedzie. Przy takim obrocie sprawy
        "nagrałam" sobie 4 osoby ezerwowe, chociaz dwie z nich zastrzegły ze do samego
        końca nie zostaną. Tak właściwie najbardziej potrzebny jest ktoś w pierwszej
        fazie; w fazie parcia juz mój Pan nie był mi potrzebny, nawet nie zdawałam sobie
        sprawy z Jego obecnosci obok. Popros kogos na pirwszą faze zastrzegajac ze
        będzie mógł wyjsc jak się zacznie "najgoretszy etap".
    • eli-mama Re: Poród w samotności mnie przeraża 03.12.09, 19:03
      To nie jest Twój pierwszy poród, więc już wiesz co i jak. Spróbuj namówić męża, aby był z Tobą chociaż na początku. Urodziłam dwójkę dzieci i uwierz mi w końcówce porodu mógłby maszerować przede mną pułk wojska, byłam maksymalnie skupiona na urodzeniu dziecka. Mój mąż był przy obydwu porodach i dla mnie świadomość, że jest - była istotna, natomiast fakt że jest przy łóżku czy trochę dalej, naprawdę nie miało takiego znaczenia. Mnie za rękę nikt trzymać nie musiał.
      Nie martw się na zapas, bo nie warto.
      Regeneruj siły i myśl pozytywnie.
      Co ważne! W niektórych szpitalach wprowadzono absolutny zakaz porodów rodzinnych, ze względu na ryzyko wiadomej grypy.
      Jeżeli taki przepis zacznie obowiązywać we wszystkich szpitalach, Twoje lęki i obawy nie będą miały już racji bytu.
      • juisy Re: Poród w samotności mnie przeraża 04.12.09, 10:22
        W szpitalu, w którym będę rodzić wprowadzili właśnie ten zakaz. Do wyznaczonego
        terminu mam jeszcze 4 tygodnie, więc ciągle mam nadzieję, że małżonek wejdzie ze
        mną na porodówkę. Wiem, że bardzo tego potrzebuję, ale w takiej sytuacji liczę
        na pomoc położnych (wiem, że niektóre z nich, to złote kobiety). Gdy się
        dowiedziałam o zakazie, przez dwa dni płakałam małżowi w rękaw, że sama nie dam
        rady (to mój pierwszy raz :)). Teraz na szczęście panika trochę mi przeszła, ale
        ciągle we mnie tli się strach przed samotnością w tym pierwszym etapie porodu.
        Mam jeszcze trochę czasu, więc może zdążę się z tym wszystkim całkowicie oswoić.
        W szkole rodzenia, do której chodzę, chodzą też dziewczyny, które zdecydowały,
        że będą rodzić same. Jeżeli one dadzą radę same, to ja też!
    • marsupilami_08 Re: Poród w samotności mnie przeraża 03.12.09, 19:43
      Rodzilam sama bo maz nie mial pozwolenia na porodowce.Takze na korytarzu.Maz na
      czas porodu poszedl do domu-do szpitala mamy doslownie 3 min na piechotke i nie
      widzialam najmniejszego powodu dla ktorego mialby koczowac pod drzwiami
      porodowki.Generalnie on sam wczesniej nie wyrazil checi towarzyszenia mi w
      czasie porodu-i lepiej ze maz wczesniej powie ze nie chce nizby w czasie porodu
      mialby byc podnoszony z podlogi;)Mialam miec przy sobie kolezanke ale
      ostatecznie zdecydowalam ze moj porod i moj bol-widzow nie potrzebowalam a nie
      sadze ze obecnosc kogos znajomego pomogla by mi w jakis sposob.Ja sie czulam
      komfortowo majac przez caly porod na wylacznosc polozna.Czegoz trzeba wiecej:)
      Ps.Nie rodzilam w Polsce.
    • berna_dette Re: Poród w samotności mnie przeraża 03.12.09, 19:59
      straszny egoista z Twojego męża. On sobie nie poradzi? A ty musisz?
      Cóż trudnego w siedzeniu obok rodzącej i pilnowaniu aby personel był
      życzliwy. Rozumiem gdyby w trakcie porodu stwierdził że musi wyjść
      bo nie daje sobie rady, ale z góry zakładać, że nie bo sobie nie
      poradzi to egoizm.

      Współczuję strasznie...
        • samson.miodek Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 15:19
          berna_dette ,nie osadzaj kogos kogo nie znasz.Najprosciej dowalic
          komus.Juz widze jak twoj malzonek ustawia personel medyczny bo cos mu
          sie nie podoba na porodowce.Mysle ze szybciutko zostalby usuniety z
          pomieszczenia i to nazwalabym egoistyczne - zamiast zostac z ukochana
          kobieta i wspierac ja to opieprnicza polozne i zostaje wyalony a
          ukochana kobieta zostaje pozostawiona sama na pastwe peronelu.Zastanow
          sie co wypisujesz kobieto.
    • antosiczek Re: Poród w samotności mnie przeraża 03.12.09, 21:42
      Nie osądzaj mojego męża bo Go nie znasz. Ja znam za to wielu
      facetów, którzy nie byli przy porodach swoich dzieci, bo za bardzo
      się bali swojej reakcji na to co zobaczą czy usłyszą. Nie traktuję
      tego jako egoizmu. Jesli nie czuje się na siłach trudno- wolę
      zgarnąć ze sobą kogokolwiek znajomego niż zmuszać męża by potem
      także musieć Go leczyc. Znane są przypadki, że facetowi po takim
      przeżyciu odpala. Po co mi to.
      Nie zmienia to faktu, że za wszelką cenę chcę mieć kogoś bliskiego
      przy sobie i w głowie szukam osoby, która ze mną by mogła być.
      Ktoś napisał, że to nie jest mój pierwszy poród- właśnie jest, bo cc
      to zupełnie inna bajka, tutaj nie miałam potrzeby by ktoś trzymał
      mnie za rękę a przy opcji sn nie wyobrażam sobie być sama.
      • berna_dette Re: Poród w samotności mnie przeraża 03.12.09, 21:53
        przepraszam, faktycznie nie znam Twojego męża ale w głowie mi się
        nie mieści jak można odmówić tego kobiecie. Przecież gdyby mąż miał
        jakiś poważny bolesny zabieg i bałby się to byłabyś przy nim. Więć
        nie rozumiem co jest w porodzie takiego strasznego po czym może byc
        możliwość leczenia.

      • eli-mama Re: Poród w samotności mnie przeraża 03.12.09, 22:47
        antosiczek napisała:
        Ktoś napisał, że to nie jest mój pierwszy poród- właśnie jest, bo cc to zupełnie inna bajka, tutaj nie miałam potrzeby by ktoś trzymał
        mnie za rękę a przy opcji sn nie wyobrażam sobie być sama.


        To ja napisałam. Na myśli miałam to, że jakoby oswoiłaś się już z warukami szpitalnymi, personelem, stresem porodowym i całą tą otoczką. Nie jest to zupełna nowość, nie idziesz rodzić po raz pierwszy.
        Wiesz wydaje mi się, że niepotrzebnie się nakręcasz na najgorsze scenariusze. Spróbuj przekonać męża, a jak będzie kategorycznie na nie, to masz przecież inne osoby w zanadrzu.

        przy opcji sn nie wyobrażam sobie być sama.

        nie będziesz sama - będzie przy Tobie położna i to z nią współpracujesz, a nie z osobami postronnymi.

        Przede wszystkim dopuść do siebie myśl, że nawet gdyby nikogo przy Tobie nie było też możesz dobrze urodzić, być dumna i usatysfakcjonowana. I tego Ci życzę.
      • antosiczek Re: Poród w samotności mnie przeraża 04.12.09, 11:30
        Mój lekarz nie chce mi dać skierowania na cc, bo w tej chwili nie
        widzi do tego wskazań.
        Pewnie, że nie ma wątpliwości co do tego, że jakoś urodzę bez
        względu na to, kto przy mnie będzie; tylko, ze to JAKOŚ mnie nie
        satysfakcjonuje. Bo przez takie JAKOŚ rodzi się wiele uszkodzonych
        dzieci i wcale nie mało kobiet ma traumę do końca życia.
        E... wogóle mam doła i im bliżej terminu tym bardziej jestem
        rozwalona emocjonalnie.
        Na dokładkę pierworodna ciągle choruje, w środę wróciłyśmy ze
        szpitala- byłam przy Niej blisko tydzień; stres, zmęczenie,
        niedospanie, niedojedzenie- chyba teraz dopiero puszczają mi nerwy
        i jak sobie pomyślę o kolejnym niby "naturalnym" wysiłku to mi się
        rzygać chce. Na żaden wysiłek nie mam już siły a tymbardziej na
        psychiczny, z resztą fizycznie też jestem dętka.
        • jdylag75 Re: Poród w samotności mnie przeraża 04.12.09, 21:56
          Bardzo Ci współczuję, jesteś zmęczona ciażą i problemami ze zdrowiem dziecka na
          dodatek perspektywa być może samotnego porodu. Masz kilka wyjść: znaleźć położną
          do sn wtedy nie będziesz sama, przekonać kogoś z bliskich żeby Ci towarzyszyli,
          albo zorientować się jak Twój przypadek będzie kwalifikowany przez szpital -
          miałaś już jedno cc i ewentualnie wybrać szpital liberalny, gdzie nikt nie
          naciska na tzw. poród naturalny.
          Ja oprócz skierowania od lekarki prowadzącej poszłam do szpitala który takie
          skierowania pozytywnie rozpatruje, w innym pewnie nie miałabym szans na poród
          według własnego scenariusza
    • agaw197605 Re: Poród w samotności mnie przeraża 06.12.09, 14:09
      A może Twój mąż zmieni jeszcze zdanie. Ja jak zaszłam w ciążę to mąż
      twierdził że będzie przy porodzie na pewno, chociaż prawie wszyscy w
      naszej rodzinie tego nie popierali. Na półmetku ciąży stwierdził, że
      chyba jednak nie da rady być przy porodzie, a pod koniec
      kategorycznie powiedział że nie będzie. Ja nie nalegałam, tylko
      powiedziałam że byłoby mi raźniej gdyby był przy mnie, ale jeśli nie
      chce to nie będę go zmuszać. W dniu w którym przypadł termin porodu
      o dziwo stwierdził ze jednak chce być przy porodzie. I dotrzymał
      swojego postanowienia, urodziłam 4 dni później. Był od początku do
      samego końca. Kilka dni po porodzie, jak już emocje opadły spytałam
      czy żałuje, powiedział że nie i że jest bardzo szczęśliwy że był ze
      mną, a raczej z nami. Tak naprawdę to liczy się ta pierwsza faza
      porodu, wtedy bardzo był mi pomocny, podał wodę do picia, mokrym
      ręcznikiem ocierał mi czoło, podpowiadał jak oddychać ( ja w tym
      wszystkim zapominałam o oddechu). W drugiej fazie, podczas partych
      nawet bym nie zauważyła gdyby wyszedł, byłam tak zajęta parciem i
      słuchaniem położnej że dookoła nie wiedziałam co się działo.
      Pomimo bólu i wszystkich innych nieprzyjemnych przeżyć zaraz po
      porodzie, sam poród był czymś oszałamiającym, pięknym i
      niespotykanym, ogromny wysiłek ale jak bardzo opłacalny. Mam
      nadzieję że nigdy tego pięknego uczucia nie zapomnę, czego i Tobie i
      innym dziewczynom serdecznie życzę.
      • hey-ho Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 11:20
        Ja tez uwazam, ze jesli czujesz taka potrzebe, to powinnas rodzic z kims
        bliskim. Absolutnie nie chce oceniac Twojego meza, ale skoro do zrobienia
        dziecka potrzebne sa dwie osoby, to do urodzenia tez powinny byc ze soba dwie
        wspierajace sie osoby.
        Moze porozmawiaj z nim, ze chodzi Ci tylko o wsparcie psychiczne. Przeciez na
        tym polega zwiazek dwojga ludzi. Na wspieraniu w trudnych momentach.
        Co do cesarki na zadanie, to nie rozumiem Was dziewczyny. Jakie korzyscie
        przynosi taki zabieg? Podczas samego porodu moze i jest latwiej, ale komplikacje
        przychodza po zabiegu.Przeciez to przecinanie miesni brzucha i powlok
        brzusznych. Bol po jest podobno nie do zniesienia. A dziecko, ktore rodzi sie w
        ten sposob przezywa jeszcze wiekszy szok narodzin. Jest brutalnie wyrwane z
        cieplego "mieszkanka". Jestem ZA wszelkim pozytywnym zmianom porodowym,ale
        cesarke na zadanie uwazam za nieporozumienie.
    • agatita82 Co to znaczy, że mąż się na to nie pisze? 08.12.09, 11:25
      W tej kwesti moje stanowisko jest kategoryczne - MA BYĆ przy Tobie. A
      Ty się piszesz na samodzielny poród. Takie duże masz obawy przed
      porodem i on Ciebie zostawi samą, bo się nie pisze??? Dla mnie jest
      to nie pojęte. Ty się boisz tak samo jak on tylko jeszcze musisz
      urodzić, a on będzie stał obok. Nawet to stanie Ci pomoże.
      Mój mężczyzna na początku naszego związku też mówił, że do porodu nie
      pójdzie. No cóż, moja odpowiedź była jedna i niezmienna: to ja z Tobą
      dzieci mieć nie będę. Ja mam jakąś fobię porodową i nie wyobrażam
      sobie bym miała przechodzić przez nią samotnie... Teraz już mu
      przeszło i chce rodzić ze mną, więc zaciążyłam :P
      Życzę powodzenia, nie wiem jak Ci pomóc ale w takiej sytuacji mąż nie
      powinien zostawiać Ciebie samej.
        • iluminacja256 Re: Co to znaczy, że mąż się na to nie pisze? 08.12.09, 12:49
          A nie przyszło Ci nigdy do głowy, z e poród to chyba najtrudniejszy
          i najbardziej wymagający moment w zyciu kobiety i ze ona wtedy
          potrzebuje tego, kto z nia to dziecko robił obok, zeby np, nie
          skamopelc pod KTG, ze zaraz sie posika, a od dwóch godzin nikt się
          nią nie zainteresował ?
          A skoro tego kogoś na to nie stac , bo boi się, ze "straci na nia
          ochotę" , to moze warto pomyslec i z drugiej sterony - ona rozumie
          wtedy, ze na tego kogoś nie ma co liczyć w tak trudnym dla niej
          momencie. Nic na siłę czyli wszystko fajnie, ale jak jest moment
          trudny i potzrebujesz pomocy, to radz sobie sama, babe.
          • ultra.kuku Re: Co to znaczy, że mąż się na to nie pisze? 08.12.09, 14:47
            A nie przyszlo ci do glowy, ze przed porodem nalezaloby wybrac szpital, w ktorym
            lekarze, polozne interesuja sie?
            Ile z was, drogie kobiety, podjelo decyzje o zajsciu w ciaze, mimo ze wasz facet
            niekoniecznie chcial? Jak czesto decydujecie za nas i WYMUSZACIE na nas pewne
            dycyzje?
            Nie twierdze, ze kobiecie nie jest potrzebna pomoc. Jak najbardziej. W pierwszej
            fazie porodu bez dwoch zdan facet powinien byc przy kobiecie. Pozniej - jesli
            OBOJE tego chca.
            Wiele kobiet nie chce, zeby facet byl przy porodzie. Dlaczego wy tak sie
            zapieracie? Wy lubicie jak was sie do czegos zmusza?
            • tak-sobie Re: Co to znaczy, że mąż się na to nie pisze? 09.12.09, 07:36
              No to skoro nie chcesz miec dizeci, a jedynie uprawiac seks to po co
              ci kobieta? Technologia tak poszla do przodu ze kobieta nie jest
              potrzebna...

              No wprawdzie sztuczna wagina nie ugotuje, nie wypierze i nie
              posprzata, ale za to decyzji na was biedulki wymuszac nie bedzie...

              To straszne jak faceci dzisiejsi sa bezjajowi i egoistyczni,
              zatracili oczucie realiow. Szukajcie sobie partnerek ktore nie chca
              miec dzieci (prosze nie mowic 'a na poczatku mowila ze nie chce' -
              moze mowila tak bo byla przymuszona?). Albo po prostu zrezygnujcie z
              seksu. Proste?
            • samson.miodek Re: Co to znaczy, że mąż się na to nie pisze? 08.12.09, 15:37
              Wlasnie tez czytam o tych traktowaniach, ale zadna nie ruszy tylka
              zeby cos z tym zrobic , zmienic.Tylko jeczy na forum.
              Gdyby moj maz mogl byc ze mna podczas drugiego porodu to wyproszony
              zostalby z pokoju - zbyt tloczno sie w pewnym momencie zrobilo:)
              Ot dosc sporo personelu medycznego sie pojawilo w moim pokoju
              porodowym.
              Uwazam ze kobiety ktore doswiadczaja zlego traktowania powinny pisac
              skargi.Kazda jedna.JAk tych skarg bedzie tysiace to w koncu cos sie
              zmieni.Tyle ze trzeba cos robic, a nie tylko narzekac i jeczec jakie
              to my biedne jestesmy.
        • agatita82 Re: Co to znaczy, że mąż się na to nie pisze? 08.12.09, 15:44
          Masz rację w wielu kwestiach. Na przykład co do wyboru szpitala. Jednak nie wiem jak to w praktyce wygląda, nawet w najlepszym szpitalu kiedy się zdarzy "wysyp" porodów a położnych nie starcza. Nie wiem. Nie każdy szpital zgadza się na poród ze swoją położną - wtedy rozwiązałoby to kwestię opieki. Nie każda położna przytuli, pogłasze itp. Zmierzam do tego, że poród jest wydarzeniem rodzinnym i w d. mam czy ktoś będzie miał ochotę na seks...A co jeśli ja nie będę miała ochoty na seks po porodzie? W każdym razie pisałam o sobie, o moim strachu porodowym i o moim podejściu do sprawy - mąż MUSI być ze mną. Nie będę go prosić, namawiać itp. Albo przy mnie jest i przechodzi przez wszystko razem ze mną, albo nie rodzę. I tyle. Są też adopcje i matki zastępcze. Trudno, żeby się chłop na mnie wypiął, bo go to "przeraża" mnie też przeraża do tego stopnia, że instynktu i chęci posiadania własnego rodzonego dziecka nie mam wcale.
          Nie wiem ile kobiet wymusza dzieci na mężąch, ja na moim nie wymuszałam. Sam pragnął dziecka.
          Nie wiem tez dlaczego ludzie nie reagują we właściwy - prawny sposób na krzywdę, która ich spotyka w szpitalu. Nie wiem dlaczego wolą wchodzić na fora i marudzić i się użalać zamiast zrobić coś konkretnego w tym kierunku.
          Wiem, że ja rodzić nie będę sama i stoję na stanowisku, że mąż nie powinien odmawiać proszącej go żonie obecności w tej jakże trudnej i bolesnej dla niej chwili. Szczególnie kiedy jest przekonana, że jego obecność jej pomoże.
          I egoistycznie stoje na stanowisku, że w tej kwesti priorytetm są "zachcianki" żony.
          Fajnie, że masz fajną żonę. I ja się cieszę, że moim mężem nie jesteś i że nie musimy tych kwestii roztrządać na żywo. :P
      • anaisanais96 Re: Co to znaczy, że mąż się na to nie pisze? 08.12.09, 13:34
        dokładnie! nie rozumiem facetów którzy mówią że nie chcą być przy porodzie bo to
        ich przerasta. NO, KURDE! Przecież to ich kobieta będzie cierpieć i to ona jest
        1000 razy bardziej przerażona! Cy na prawdę dla facetów ważniejsze jest ich
        dobre samopoczucie a nie chęć ulżenia swojej kobiecie w tych ciężkich chwilach?
        Wiem, że nie można nikogo do niczego zmusić ale do uczestniczenia w porodzie
        powinien dać się namówić każdy facet, jeśli kobieta go o to prosi.
        • ultra.kuku Re: Co to znaczy, że mąż się na to nie pisze? 08.12.09, 14:53
          Nie widzisz roznicy pomiedzy pomiedzy slowami NAMOWA a PROSBA?
          W jaki sposob facet ma niby ulzyc kobiecie? Nie przejmie bolu, nie urodzi za
          nia, tak? Napisze po raz kolejny - pierwsza faza porodu, oczywiscie, dalej -
          jesli OBOJE chca.

          Kiedys ojciec dziecka nawet do szpitala nie mogl wejsc, wrzeszczal pod oknem,
          zeby dowiedziec sie czegos. Nie pisze, ze kobietom bylo z tego powodu latwiej,
          ale nie marudzily tak jak dzisiejsze kobiety.
          Z drugiej strony... macie takich partnerow, jakich sobie wybieracie.
          • anaisanais96 Re: Co to znaczy, że mąż się na to nie pisze? 08.12.09, 18:00
            Jak mnie denerwuje gdy ktoś pisze "kiedyś to....". Co z tego, że kiedyś kobiety
            nie miały przy sobie mężów, ale teraz na szczęście mogą mieć i są szczęśliwe. A
            jeśli chodzi o to w czym może pomóc facet to nie wiem bo nie rodziłam
            jeszcze, ale jeśli kobieta czuje , że to jej pomoże to facet powinien spełnić
            jej prośbę.
            A jeśli ktoś bardzo ci bliski bardzo by cierpiał i prosił byś była przy nim w
            tych trudnych chwilach to co, odmówiłabyś? Powiedziałabyś "sorry, ale to dla
            mnie zbyt trudne" i poszła? Współczuje osobie którą kochasz ponieważ z twojej
            wypowiedzi można wywnioskować, że uciekniesz od niej gdy w życiu pojawią się
            sprawy które będą dla ciebie ciężkie do zniesienia. Smutne to trochę.
    • mantha Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 11:57
      No zesz - co to znaczy ze sobie nie poradzi????? a Ty sobie MUSISZ
      poradzic i jednak czeka Cie troche ciezsze zadanie niz szanownego
      malzonka :-( dżizas co za ludzie, tylko o wlasnej dupie: JA sobie
      nie poradze, JA nie moge, JA to JA tamto JA sramto.
      • kaeira Re: Poród w samotności mnie przeraża 13.12.09, 16:10
        yola13 napisała:
        > a dlaczego nie mozesz miec teraz cc? I tak nie moga ci dac
        > oksytocyny ani znieczulenia, piszesz się na cos takiego?

        Zwracam uwagę, że znieczulenie przy SN po CC jest dozwolone, gdyż udowodniono,
        że jest bezpieczne (nie "maskuje" bólu ewentualnie pękającej blizny, jak się
        przez pewien czas obawiano).
        A to że nie daje się (nie powinno się, bo w praktyce różenie bywa) oksytocyny na
        wywołanie porodu - tylko się cieszyć. Może to być problemem tylko w wypadku
        porodu bardzo przeterminowanego (np. ponad 2t) i ewentualnych komplikacji u
        matki czy dziecka)
    • alpepe Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 13:26
      chyba umarłabym z nudów, gdybym miała rodzić sama, bo przecież położna nie jest
      od pogaduszek. IMHO mąż jest niezbędny, także po to, by pilnować personelu :-).
      Ja tam sobie przy drugim dziecku świetnie radziłam, nawet wyprosiłam stażystów,
      bo nie chciałam, by się na moje krocze patrzyli, a było ich ok. 8 osób i w sumie
      bez męża byłabym sobie poradziła, ale mąż się przydał, tak normalnie, w czasie
      partych, to on nie był na sali, wyproszono go, ale mi to już nie przeszkadzało.
      Mąż może być za drzwiami, ważne, by był w pobliżu.
      • zabcia35 Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 14:30
        Mnie tez przeraza poród w samotnosci, nawet nie wiesz jak bardzo!
        Dziś dowiedziałam sie ze mam szanse tego doswiadczyć. W klinice w
        której mam rodzic jest zakaz porodów rodzinnych do odwołania z
        powodu grypy :(
        Mam doła nad dołami z tego powodu!
    • dawidok Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 14:28
      ale masz głupiego męża, jak będziesz stara i schorowana to też ci
      nie pomoże bo się będzie brzydził. Ja byłem przy porodzie córeczki
      bo chciałem a myślę że żonie mojej byłoby przykro że mąż jej nie
      wspierał w takim momencie. A twój facet to co rozwarcia się boi?
      brzydzi? a widział cię kiedyś nago? a czy wy zawsze po ciemku? dla
      mnie rozwarta wagina nie jest czymś strasznym, przecież poród to
      normalma ludzka rzecz. Większość facetów jest po prostu głupia ,
      skoro brzydzą się własnych żon.
      • zabcia35 Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 14:51
        dawidok, dałeś po bandzie.
        Głupotą, to jest wymaganie od kogoś by przekroczył swoje granice,a
        Ty włąnsie tego oczekujesz od innych.
        Nie kazdy jest taki ,,twardy" i odporny na wszystko.
        Jestem w szoku po przeczytaniu Twojego postu.
        Nie chciałabym by mój mąż uczestniczył w porodzie, gdybym miała choć
        cien watpliwości ze to dla niego za duze wyzwanie, gdyby nie jego
        inicjatywa.
        Kazdy jest inny.Szanujmy to.Dla Ciebie poród to pikuś, ale moze
        sekcja zwłok by Cie przerosła, podczas gdy inni ogladają ją na żywo
        popijając coca cole .
        Moze wiekszość facetów jest po prostu bardziej wrazliwa niż Ty ???
        Nie uwazasz?
        • rumpa Re: Poród w samotności mnie przeraża 09.12.09, 10:40
          Moze wiekszość facetów jest po prostu bardziej wrazliwa niż Ty ???

          Idąc tropem twojego rozumowania, kwiatem empatii są tatusie chorych
          dzieci którzy nie mogąc patrzeć na cierpienie potomstwa - daja
          nogę.

          Wrażliwość nie pozwala zostawić cierpiącej i przerażonej osoby
          samej, tak mi się wydaje. To co ty określasz mianem wrażliwości -
          dla mnie jest jej zaprzeczeniem, skrajnym egoizmem i
          niedojrzałością.

          Kazdy jest inny.Szanujmy to.

          Nie przesadzajmy z szacunkiem - wystarczy przyjąć do wiadomości
          przykra prawdę, że męża bardziej obchodzi jego samopoczucie niż
          twoje - to takie proste. Ale przepraszam, co tu szanować?
    • obitex Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 14:39
      Mogę rodzić z Tobą! Mieszkam w Warszawie, urodziłam trójkę, przy
      pierwszym byłam sama. Pamiętam, że jest ciężko i warto żeby ktoś był.

      Wydaje się,że jesteś bardzo zmęczona; psychicznie. To trochę po
      szpitalu z dzieckiem, ale jeśli Ci nie przejdzie pomyśl o trzech
      dniach z mężem albo czymś innym optymistycznym.

      Drodzy forumowicze! Ta dziewczyna nie napisała listu żebyście
      oceniali ją i męża. Szacunku dla innych i pokory trochę...
    • langolier_maximus Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 14:44
      A widzisz..ile kobiet tyle opinii.Ja "rodzilam" hm..w zasadzie bylo to
      indukowane poronienie w 5 miesiacu, ale bolalo tak samo w kazdym razie w I
      fazie,II faza byla bardzo szybka.I mimo obecnosci meza caly czas -w czasie
      najgorszych bolow poprosilam zeby wyszedl i poprostu czekal pod sala.Jak boli
      musze byc sama zeby sie schowac w sobie.Trzymanie za reke itd mi nie pomaga mi a
      wrecz pogarsza sprawe.Poprostu chcialam byc sama wiedzac ze maz czeka w zasiegu
      glosu tak jak sie umowilismy zreszta.
      Ja uwazam , po tym traumatycznym wydarzeniu, ze urodzic mozna zawsze i wszedzie
      i wszystko da sie przejsc.Jedyne co uwazam za wazne w trakcie normalnego i
      zdrowego produ to obecnosci poloznej w 2 facie-tak zebys "madrze" parla i nie
      pouszkadzala sie bardziej niz trzeba.A jesli chodzi o obecnosc kogos bliskiego
      moze wlasnie tak jak u mnie-maz pod sala..kolezanka..mama?Nie trzeba naprawde
      rodzic z kims u wezglowia, ani to bolu nie zmniejszy ani nie pomoze-oczywiscie
      ktos moze miec wlasne zdanie w temacie.
    • affera123 Nie histeryzuj! 08.12.09, 15:26
      Paradoksalnie, masz większe szanse na ludzkie traktowanie niż te
      wszystkie mamuśki, co im towarzyszą w porodzie zastępy matek,
      ciotek, przyjaciółek, sióstr, braci i mężów, czy to na korytarzu,
      czy bezpośrednio na sali porodowej. Nie ma to, jak numer "na
      sierotkę". Poród "nierodzinny" to dziś taka rzadkość, że ci położne
      z czystego współczucia pomogą i sto razy lepiej dopilnują i ułatwią,
      niż w przypadku, kiedy cię eskortuje połowa członków rodziny. Nie
      okazuj tylko wyższości, nie afiszuj się z pieniędzmi, nie dyskutuj
      za wiele z personelem, a będziesz miała poród jak u pana Boga za
      piecem. Ja tak zrobiłam i traktowali mnie, jak maskotkę oddziału.
    • ruda.ja Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 18:15
      antosiczek z pewnością wszystko będzie dobrze. nieżyczliwy personel zdarza się
      rzadko wbrew temu co piszą w sieci (bo piszą przeważnie Ci, którzy są
      niezadowoleni albo rzeczywiście trafili na masakrę) tylko pozbądź się złych
      myśli, po co się denerwować. ból jest do zniesienia, bo wiesz, że się skończy i
      to jakim prezentem. mąż niech czeka przed salą porodową to Ci da poczucie
      bezpieczeństwa. zobaczysz będzie ok. trzymam kciuki. ja mam termin na 16 grudnia
      i też będę tylko z położnymi i pielęgniarkami.
      • hillroad Re: Poród w samotności mnie przeraża 08.12.09, 18:57
        ja rodziłam z mężem i z mamą (zmieniali się). świadomość że ktoś przy
        tobie jest pomaga ale żeby dodawała skrzydeł to bym nie powiedziała ;)
        w miarę jak akcja porodowa szła do przodu, tym bardziej chciałam zostać
        sama... poród skończył się cc
        bedzie dobrze - czy to z mężem czy też bez :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka