Dodaj do ulubionych

fragmentu "Ciąża..." potrzebuję

28.09.06, 13:37
Znajdzie sie dobra dusza, która może podesłac mi skan rozdziału Plan Porodu z
książki "Ciąża tydzień po tygodniu" Jane MacDougall? Albo swój własny Plan
Porodu, bo nie wiem jak się do tego zabrać.
Obserwuj wątek
    • nat.wroclaw Re: fragmentu "Ciąża..." potrzebuję 28.09.06, 13:50
      Hej, nie znam tej ksiązki, ale jak napiszesz dokladniej o jaki PLAN chodzi, to
      moze przydatne okaze sie to, czego nauczyla mie polozna na domowych spotkaniach
      przygotowujacych nas do porodu?

      Napisz cos wiecej
      Nat
      • gabsosa Re: fragmentu "Ciąża..." potrzebuję 29.09.06, 08:31
        Troszkę na ten temat można przeczytac tutaj:
        www.zdrowieiuroda.polsat.com.pl/index.php?aid=26220&_tc=CAF37EE704824D41A3893D52D3469C89
        Będę spokojniejsza jak taki plan napiszę.
        Naprawdę nie ma tu nikogo, kto taki plan pisał?
    • arkadija Re: fragmentu "Ciąża..." potrzebuję 29.09.06, 09:13
      Skan wrzuciłam tu: voila.pl/8hljw/
      • gabsosa Re: fragmentu "Ciąża..." potrzebuję 29.09.06, 11:11
        Bardzo, bardzo serdecznie Ci dziękuję big_grin
    • nat.wroclaw Aaaa rozumiem :) 29.09.06, 13:00
      No to ja bez pisania planu będę mieć to, co chcę, rodząc w Trzebnicy.

      Fajnie, odpadnie mi pisanina a potem pilnowanie, żeby dwie umęczone dyżurem
      położne pilnowały, czy podpunkty się zgadzają.

      Echh, a tyle można uzyskac usmiechem i rozmową po prostu. Czy taka lista z
      gatunku "życze sobie" nie zamyka raczej dialogu z kobietą, która pomoże mi
      urodzic moje dziecko? Wolę po przyjęciu na oddział, gdy położna bedzie miała
      chwilkę, zaproponować jej wspólne wypicie herbaty gdzieś przy stoliku - czy obok
      dyzurki, czy w mojej sali - i omówienie króciutko czego oczekuję i w czym możemy
      sobie nawzajem pomóc.

      Serdeczności smile
      Nat
      • gabsosa Re: Aaaa rozumiem :) 29.09.06, 14:05
        nat.wroclaw napisała:

        > Fajnie, odpadnie mi pisanina a potem pilnowanie, żeby dwie umęczone dyżurem
        > położne pilnowały, czy podpunkty się zgadzają.

        Odwróć sytuację. Zmęczona porodem i bólami możesz zapomnieć o czymś dla ciebie
        istotnym. Nawet przysłowiowego języka w gębie.
        Twoja reakcja świadczy tylko o tym, że nie wiesz do czego ten plan służy. Po co
        więc ta złośliwość.


        > Echh, a tyle można uzyskac usmiechem i rozmową po prostu. Czy taka lista z
        > gatunku "życze sobie" nie zamyka raczej dialogu z kobietą, która pomoże mi
        > urodzic moje dziecko?

        Nie jest to lista życzeniowa a lista dzięki której można bardziej poznać siebie
        - swoje potrzeby i oczekiwania oraz swojego partnera, jeśli się z nim omawia
        sprawy porodu.
        • kraxa dajcie spokoj 29.09.06, 16:00
          w POlskich szpitalac Plan to wciaz egzotyka. Bo wkoncu do polznej trzeba na
          paluszkach, zeby nie daj Boze nie rozdraznic, bo to w koncu jej ktorystam porod
          w danym dniu, wiec nie histeryzuj babo, tylko cicho siedz, bo jak nie...To ci
          taki sajgon wyprawimy i albo za kare natniemy bez znieczulenia tepym nozm, albo
          na odwrot pozwolimy popekac...Ludzie- przez taka postawe jak Nat- "raczkiem,
          spokojnie, moze kawka, moze sie wkupic w laski Pani Zycia i Smierci" polozne sa
          utwierdzane w przekonaniu, ze to one sa NAJWAZNIEJSZE podczas porodu.
          Oczywiscie nie wszystkie, na szczescie. I napisanie planu bynajmniej nie
          zaklada braku szacunku do personelu medycznego i postawy roszczeniowej. Daje za
          to obu stronom ozliwosc spokojnego zapoznania sie z oczekiwaniami, bo
          generalnie plan powinien byc z wyprzedzeniem przedyskutowany, i wtedy mozna
          ewentualne nierealistyczne oczekiwania z niego usunac. Ale to wyzsza szkola
          jazdy jak widac dla niektorych, smutne
        • nat.wroclaw Re: Aaaa rozumiem :) 29.09.06, 17:10
          Zle mnie zrozumiałas (a moze to zwykla ciazowa wrazliwosc, ja tez czasem
          nieadekwatnie odczytuje ludzkie intencje, zwlaszcza w sieci). Nic we mnie
          zlosliwości, raczej skrót myslowy, ilustracja obrazka: ja na oddział, a połozna
          kurzgalopkiem do dyzurki czytac moj plan smile

          Masz rację, że w umeczeniu moze sie rodzącej pokiełbasić i nawet potwierdza to
          wiele moich znajomych rodzących, że mimo iz sobie cos tam założyły, w czasie
          porodu było im już wszystko jedno, byle urodzić.

          Czytając odnośnik ze strony którą podałaś znalazłam fragment:
          "Podstawową zaletą sporządzenia planu porodu jest możliwość konkretnego i we
          właściwym czasie wyrażenia życzeń i preferencji rodzącej w ramach tego, na co
          może się zgodzić lekarz i szpital. Unika się wtedy nieporozumień, rozczarowań i
          konfliktów w czasie porodu."

          I zrozumiałam, że rolą tegoż nie jest autorefleksja, ale raczej słuzy on własnie
          do przedłożenia w szpitalu. Z reszta tekst rozpoczyna się od stwierdzenia, że w
          polskich szpitalach plan nie jest rozpowszechniony.

          Zas siebie i swoje porodowe potrzeby poznaje rozmawiając z mężem i podczas
          szkoleń z nasza położną. Nawet je sobie spisuję, ale trochę w innej formie.

          Myślę, że suma sumarum sprawa dotyczy formy. Byłoby fajnie, gdyby taki plan był
          powszehna praktyką, bo to po prostu ułatwia technicznie jego realizację. Ale z
          rozmów z położnymi - ludzkimi babkami- bardzo dalekimi od opisu kraxy - naprawde
          wiem, że im jest po prostu łatwiej zwyczajnie z rodzaca porozmwiać.

          Logika podpowiada, że jeśli chcę cos osiągnąc, to stosuję taka forme
          porozumienia, która mi osiągniecie tego zapewni. Jeśli w szpitalach położne wolą
          na dzień dzisiejszy rozmwaiać (herbata byla metafora ludzkiego dialogu nie w
          biegu gdzies na korytarzu czy kuckiem w dyzurce - kraxa - znów przekoloryzowała)
          - to chyba wolę rozmwaiać, niz pojawić się tam z czyms, co nazywa ię PLAN PORODU
          i babka pierwszy raz o tym słyszy smile

          No, serdeczności raz jeszcze,
          Nat
          • kraxa oj ciekawe nat 29.09.06, 17:16
            Pielgrzymke po oddziale pozwlaja Ci urzadzac- w tym czasie poznajesz polozne (
            podkreslam liczbe mnoga, ktorej uzylas)i z nimi rozmawiasz???? Strasznie to
            ciekawe jest, bo ja swoja wiedze czerpie z lektury ci.. wlasnie oraz relacji
            tych znajomych, ktore juz porod w polskim szpitalu maja za soba. Myslisz, ze
            one koloryzuja? A ta historia o przywizaniu poloznicy podstepem do lozka,
            chociaz "ustalenia" byly inne. Tak, to jest sabotaz w wykonaniu gazety, cala
            akcja rodzic po ludzku to jedna wielka sciema. Jest super, wystarczy z
            polozna "porozmawiac"- gratuluje, fajna wizja, szkoda, ze tak rzadko prawdziwa
            • nat.wroclaw Re: oj ciekawe nat 29.09.06, 17:29
              > Pielgrzymke po oddziale pozwlaja Ci urzadzac- w tym czasie poznajesz polozne (
              > podkreslam liczbe mnoga, ktorej uzylas)i z nimi rozmawiasz????


              Yyy? A tu mnie zaskoczyłas. Pewnie mam już tak wielki brzuch, że nie zauważyłam
              momentu, w którym wspomniałam coś o pielgrzymkach po oddziale. Możesz mi go wiec
              przytoczyć? Kurcze, ślepa ze mnie ciężarówka ..

              OK, kraxa, bo mnie się nie chce wojować. Widze i trochę rozumiem Twoje
              rozgorycznie. I sama pamietam miesiące, gdy zbierając róznymi drogami info o
              szpitalach płakałam z wściekości, że "Rodzić po ludzku" to ściema.

              No i okazało się, że generalizacja najwiekszym wrogiem ciężarówki. Pięć babek
              bedzie pomstować na bezduszny personel, inne pieć te same kobiety wychwali pod
              niebiosa. Gdzie tu prawda? Prawdą jest osobisty kontakt z konkretnymi położnymi.
              W szpitalu, w którym bedę rodzić nie ma mozliwości wynajecia legalnie swojej
              pooznej, ale udało mi się zebrac (głównie od rodzących tam znajomych) tyle
              informacji, że jestem spokojna, że ktokolwiek trafi mi się na dyżurze - bedzie
              otwarty na rozmowę i ta rozmowa obu nam pomoże razem przejść poród.

              Ten szpital nie jest znany z jakiejś wierności zasadom "rodzic po ludzku", ale
              jego renoma płynie z tego, że ma ludzkie polożne. Czyli nie tyle sama fundacja,
              czy akcja, ale ludzki personel pozwala tam urodzic w serdecznej atmosferze.

              Nie wiem, czy jasno to opisuję, bo seerio ostatnio trudno mi złozyć mysli do kupy smile

              Pozdr
              Nat

              >jest super, wystarczy z polozna "porozmawiac"- gratuluje, fajna wizja, szkoda,
              ze tak rzadko prawdziwa

              Wpisz w wyszukiwarkę CiP autora: "chochlinka" - może cie to troche uspokoi i
              poprawi wiare w położne smile
              • kraxa spokojnie 29.09.06, 17:52
                pilegrzymki to wymyslilam sama, bo jakos nie mam innego pomyslu jak mozna
                poznac POLOZNE z danego oddzialu i z NIMI porozmawiac...Co do rozgoryczenia, to
                nie jest ze mna tak le, bo ja na szczescie mam ten luksus, ze nie bede rodzic w
                Polsce. A przesadzil o tym fakt, ze nawet prywatna klinika poloznicza w
                Trojmiescie oferuje za 5 tys. zl mniejszy standard "uslug" niz zwykly , darmowy
                szpital w UK.

                A co do chochlinki to znam, tylko ile jest takich w Polsce jak ona? Ja nie
                uwazam tego za afront pod jej adresem, ze polozna mialaby przestudiowac moj
                plan i postarac sie go zrealizowac. A Ty sugerujesz, ze z polozna lepiej sie
                obchodzic jak ze smierdzacy jajkiem- czyli w domysle, moze byc zlosliwa, jak
                cos jej sie nie spodoba. I pzreciw temu sie buntuje. Wzgledy naleza sie
                poloznicy, nie mowie o usuwaniu plku spod nog, ale jakiejs normalnej ludzkiej
                emaptii, zamiast ktorej na naszych porodowkach kroluje rutyniartswo i niestety
                nierzadko niedouczenie
          • gabsosa Re: Aaaa rozumiem :) 02.10.06, 10:06
            > - to chyba wolę rozmwaiać, niz pojawić się tam z czyms, co nazywa ię PLAN POROD
            > U
            > i babka pierwszy raz o tym słyszy smile

            Niech się nazywa jakkolwiek ale nie będzie tam nic czego położna nie zrozumie.
            Kompletnie nie rozumiem tego narzucania formy porozumienia rodzącej i położnej.
            Czy pisana jest gorsza?
            Raczej świadczyć może o naprawdę poważnym przygotowaniu i chęci do dialogu, niż
            wręcz przeciwnie lub jak spotkałam określenie "koncertem życzeń".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka