Dodaj do ulubionych

po cesarce :((

IP: *.* 17.08.02, 10:58
Kobitki po cesarce jak sie czujecie psychicznie? Ja tak bardzo chcialam przezyc caly porod ze wszystkimi jego dobrymi i zlymi stronami, a tu mnie pocieli. To nie tak , ze czuje sie gorsza bo nie urodzilam, ale mam straszny zal do losu, ze nie moglam urodzic sama, ze nie wiem jak to jest. Tzn, bole porodowe lacznie z partymi znam bardzo dobrze, w koncu 48 godzin zastanawiali sie z ta cesarka, ale... Zamiast zmeczenia i szczescia, bylo tylko zmeczenie i ulga ze koniec... Mam wrazenie ze mnie cos ominelo. Jak widze gdzies zdjecia z porodu i na nich wymeczona ale szczesliwa mame przytulajaca jeszcze brydnego maluszka, to cos sciska mnie w gardle, choc juz 4 mce minely od porodu...Jak na Was wplynela ta cesarka?Ulka
Obserwuj wątek
    • Gość: mamaud Re: po cesarce :(( IP: *.* 17.08.02, 11:49
      Moja cesarka była zaplanowana już w 2-gim msc.ciąży-nadciśnienie pierwotne, leczone w ciąży również-skończyło się niestety gestozą- Klarcia ujrzała świat w 37 tyg. dnia 15.02.02, a ja-będąc w znieczuleniu podpajęczynówkowym, uczesniczyłam w jej przyjściu.Cieszyłam się od początku ciąży, że nie będę się męczyć, tym bardziej, że w szpitalu naoglądałam się i nasłuchałam cierpienia kobiet, które podobnie jak Ty, w ostateczności musiały znaleźć się na stole chirurgicznym.Czytając wypowiedzi mam, które z żalem wspominały cesrkę, uważając się za "gorsze"-bo nie urodziły naturalnie, dziwiłam się im. A tu nagle ja, od 4 msc.również mam takie uczucie. Teraz mi jest szkoda, że nie przeżyłam naturalnego porodu, nie znam bóli porodowych itd. Mam wrażenie, że urodziłam "niesprawiedliwie" łatwo i bezboleśnie. Planując drugie dziecko mam nadzieję, że będę mogła przezyć poród "prawdziwy", jeżeli będzie tylko to możliwe. Wiem doskonale, iż cesarka sprzed pół roku uratowała życie mojej córeczki i moje, ale czuję jakiś brak. To dziwne, co się ze mną stało, ale tak właśnie jest.
      • Gość: magdako Re: po cesarce :(( IP: *.* 17.08.02, 12:55
        ja miałam cięcie nieplanowane, odeszły wody a nie było akcji porodowej, skurcze byle jakie i bezbolesne , rozwarcie na 1 cm, leżałam 6 godzin pod kroplówka z oksytocyną , dostałam zastrzyk na skurcze, czopek i nic........ w związku z tym, że brak wód zaczął już być groźny dla dziecka zgodziłam się na cięcie i nie żałuję, bardzo szybko doszłam do siebie, blizna zagoiła sie pieknie, praktycznie juz pare dni po porodzie funkcjonowałam całkiem normalnie bez żadnego bólu, kłopotów z siadaniem itp.również w sprawach seksu nic się nie zmieniło, chyba ze na lepsze :)niedługo czułam lekki niedosyt ze nie znam bólu porodowego, że nie zobaczylam małej zaraz po narodzinach, ze mąż nie przeciął pępowiny jak to sobie zaplanowalismy.....ale najważniejsze jest dla mnie to że dziecko jest zdrowe i ta tęsknota za porodem naturalnym szybko sie ulotniłauważam że urodzilam swoje dziecko przy pomocy lekarzy i nie czuje sie gorsza od tych mam które czuły ze rodząpozdrawiam serdeczniemagda
    • Gość: agacz2905 Re: po cesarce :(( IP: *.* 17.08.02, 13:34
      Wiesz, ja miałam zaplanowana cesarkę z przyczyn;zły stan ortopedyczny plus diagnoza padaczki, choć niby to ostatnie nie jest wskazaniem do c.c....Mój lekarz prowadzący, który mnie dobrze zna, powiedział wręcz, że niebardzo nadaję się do rodzenia siłami natury, nawet pomijając chore nogi....I mnie to pasowało....Cięcie się odbyło, a ja po prostu się cieszyłam, że mam silnego, zdrowego syna. Nie myślałam w tych kategoriach, że cesarka mnie czegoś pozbawiła i nadal tak nie myślę. Pozdrawiam Cię, ciesz się dzieckiem!!!!!:hello: Agnieszka, mama Szymka
    • Gość: magusia Re: po cesarce :(( IP: *.* 17.08.02, 15:07
      Ula!Moja cesarka była nieplanowana. Miałam jedynie 10 min. aby przyzwyczaić się do tej informacji, do otoczenia sali operacyjnej i... obudziłam się po wszystkim.Nie wiem co to skurcze i bóle parte i nie czuję sie z tego powodu gorsza. Ominęły mnie dolegliwości związane z żylakami odbytu, nietrzymaniem moczu czy bolesnością podczas siadania.Po zabiegu szybko doszłam do siebie. Mam wspaniałego syna i to wystarczy aby czuć się 100% matką.
    • Gość: Olka Re: po cesarce :(( IP: *.* 17.08.02, 15:42
      Uwaga, post pocieszjący:Po pierwsze, poród to tylko chwila w porównaniu z ciążą, w trakcie której przez wiele miesięcy musiałaś dbać o siebie i dziecko, odmawiać sobie przyjemności, znosić obolałe nogi, nudności, opuchliznę, niewygodne spanie itp. Nikt nie mógł tego zrobic za Ciebie. A poród to tylko zakończenie ciąży. Najważniejsze, żeby było szczęśliwe. Celem ciąży i porodu jest wydanie na świat nieuszkodzonego noworodka. Udało się? No to o co chodzi?Po drugie: czujesz się gorsza, bo nie przeszłaś wszystkiego do końca. A nacierpiałaś się? No to wiesz, jak wygląda poród. Swoje odpękałaś, nie? A nawet gdybyś miała cesarkę planowaną i czuła się gorzej, bo nie zaznałaś bólów - kto powiedział, że poród=ból? Pewna grupa kobiet rodzi prawie lub całkiem bezboleśnie, to co, mają czuć się gorsze?Po trzecie: jak kobieta nie ma problemów, to sobie znajdzie. Przykład: ja synka urodziłam jak natura przewidziała, ale ponieważ był ułożony wierzchołkowo, to parcie wymagało większej siły. Ja tej siły miałam mało i choć poród ogólnie jakiś wyczerpujący nie był, na propozycję połoznej, że lekarz trochę pociśnie i pomoże mi przy skurczu, przystałam z radością. No i fajnie, ale 4 miesiące po porodzie (dziś synek ma 14 miesięcy) zaczęłam truć mężowi, że byłam za mało dzielna, że nie wyparłam synka tak całkiem sama, że się poddałam itp.Jak widać, świeże mamy zawsze sobie znajdą powód do zmartwień. Cesarka to tylko pretekst, kochane :-)Rijke
    • Gość: kn Re: po cesarce :(( IP: *.* 17.08.02, 17:00
      Na ogół tak jest, że natura zachowuje równowagę - coś odbierając, coś daje; cesarka pozbawiła mnie "rozkoszy" skurczów partych i trzymania malucha na brzuchu tuż po, ale za to cały poród przeżył podwójnie mój Mąż, towarzyszący mi dzielnie od początku do końca, w związku z czym pierwszym, co ujrzałam po wybudzeniu z narkozy był mój mężczyzna trzymający w objęciach naszego synka i uśmiechający się do mnie znad jego główki. Warto było dać się pociąć, żeby zobaczyć wyraz jego twarzy.:hello: Kasia
    • Gość: Berenika Re: po cesarce :(( IP: *.* 17.08.02, 17:13
      He he, ja urodziłam naturalnie, a jakże, tylko ze znieczuleniem :sarcastic:. Taka byłam nastawiona na w pełni naturalny poród, wytzrymam te bóle, nie bóle, co mi tam, dla dziecka wszystko, a cesarka - broń Boże, nigdy w życiu :fou:! He he, jak już mówiłam...Kiedy mo po raz pierwszy dech zaparło w trakcie skurczu, myślałam, że źle oddycham po prostu :(. Za którymś tam razem dziecku tętno spadło do 60 :( :( :(, a ja nadal nie mogłam oddychac. Dostałam tlen... Szkołę rodzenia to sobie mogłam pod tramwaj podłożyć :cry:. I naprawdę nie jestem "niewspółpracująca" - no nie mogłam i już!I oczywiście teraz mam wyrzuty sumienia, że nie urodziłam sama, tylko w znieczuleniu :crazy: (i tak bolało, szczerze mówiąc :(). Baby to jednak głupie są :ouch:.Kobieto, ty się nie martw, ty się ciesz :lol:! No, naprawdę! fakt, sama bym się na cesarkę nie zdecydowała, taką na życzenie, bo uważam, że po coś ta natura poród wymyśliła, ale jak już sama natura zdecydowała za ciebie, że lepiej po cesarsku, to dziękuj Bogu :grin:. Ja to wiem dopiero teraz, post factum. Chwała Bogu, że dla takich cieląt jak ja wymyslono znieczulenie :craz:.Pozdrówka dla Ciebie i Cesarskiego DzieckaBerek z Żabą :bounce:Przepraszam za natłok mordek, ale bez nich to strasznie łzawo wypadało i sierioznie...
    • Gość: kamilla Re: po cesarce :(( IP: *.* 18.08.02, 10:12
      A ja Ciebie Ulka rozumiem. :) U mnie było tak samo ale krócej, cesarka po 14 godz, po stwierdzeniu nieprawidlowego ułożenia główki.Wtedy tez bylam zadowolona z decyzji ze na szczescie to juz koniec - tu zgadzam sie z Berenika - szkola rodzenia do niczego, moja wspolpraca tez do niczego, tlen tez mialam podawany itp....Ale prawda jest taka ze dobry porod, to dobre samopoczucie, kiepski porod - złe, no i wieksza depresja poporodowa itd - to przeciez juz jest udowodnione.Ja nie mialam wielkiej depresji ale tez mi strasznie zal ze to nie bylo tak jak trzeba i nie mozna mowic ze ktos po cesarce wymysla sobie problemy. Po prostu jest tego zal i koniec, mysle ze wiekszosci kobiet po cesarce, ktore nie mialy tego zaplanowanego z przyczyn zdrowotnych oczywiscie, tylko takim ktore nastawialy sie na porod naturalny, a nie wyszlo.Pozdrowionka dla wszystkich "cesarek" :bic:kama
      • Gość: Olka Re: po cesarce :(( IP: *.* 18.08.02, 11:07
        kama mama Mikołajka napisała/ł:> Ja nie mialam wielkiej depresji ale tez mi strasznie zal >ze to nie bylo tak jak trzeba i nie mozna mowic ze ktos po >cesarce wymysla sobie problemy. Oj, nie o to mi chodzilo, nie w takim sensie! Problem nie jest wymyslony, chcialam tylko pokazać, że nawet gdy poród jest w zasadzie "jak trzeba" - tak jak było u mnie - to i tak znajduje sie jakaś plama na obrazie, która każe młodej mamie uważać, ze się "nie spisała" i było nie tak, jak oczekiwała. Ja potrafię mieć do siebie pretensje, że zabrakło mi siły na ostatnie parcie, więc nie wiem, co bym sobie myślała, gdyby wszystko skończyło się cesarką. No ale jednak stoję na stanowisku, że dzielność kobiety przejawia się przede wszystkim w ciąży, bo jest długa i bywa dokuczliwa i potem w opiece nad maluszkiem. Jesteście dzielne, bo wydałyście na świat dzieci. W końcu z brzucha Wam je wyjęli, nie z lodówki ;-).Poród to wielkie przżycie, ale też trudny, bolesny, brutalny akt fizjologiczny.Głowy do góry, moje dzielne cesarzowe!Rijke.
      • Gość: Berenika Re: po cesarce :(( IP: *.* 18.08.02, 13:48
        Jejku, nie chciałam nikogo urazić, naprawdę :). Miąłam tylko na myśli, że lepiej nie przejmować się tym, co nie wyszło, a zamiast tego dostrzegać dobre strony całej sytuacji. Ja w końcu wyperswadowałam sobie to idiotyczne uczucie, że skoro dałam się znieczulić, to żadna ze mnie matka ;). Pewnie, że po cesrace jest gorzej, ale - do licha - przede wszystkim zdrowy dzidziuś się liczy! Uszki do góry! Nie stresować przychówku! PozdrówkaBerek z Żabą :bounce:
    • Gość: xxmagda Re: po cesarce :(( IP: *.* 18.08.02, 21:09
      Jestem stałą czytelniczką tego forum. Rzadko zabieram głos, ale tym razem to zrobię. Urodziłam moją Emilkę w 30 tygodniu ciąży przez cięcie cesarskie i nigdy ale to nigdy do tej pory (Emilka skończyła już dwa latka) nie przyszło mi do głowy zastanawiać się nad tym czy się sprawdziłam. Dyskusje na ten temat uważam za zbyteczne. Powiem więcej (nie obraźcie się) uważam, że realizacja własnych ambicji kosztem dziecka to nieporozumienie. A niestety tak to wygląda. Czujesz się niedowartościowana, bo nie urodziłaś "naturalnie"? Nie rozumiem tego. Przecież najważniejsze jest aby twoje dziecko było zdrowe. Dla mnie kobieta, która zastanawia się nad tym ewidentnie nie ma problemów. Dla mnie najważniejsze było zdrowie Emilki i poczułam się matką w 100 %, jak tylko ją urodziłam. Jak siedziałam 24 godziny na dobę przy inkubatorze i modliłam się by przeżyła i czuję się zawsze do tej pory, i nie przeszkadza mi, że urodziłam ją przez cięcie. I tak jeszcze na koniec dodam, że uważam, że błędem wszyskich szkół rodzenia jest to, że gloryfikują poród nieoperacyjny a tak mało jest informacji na temat cięcia cesarskiego.Bo ja byłam przerażona operacją i tym co musiałam przechodzić później. Bo nikt mi nie powiedział, że będę miała kłopoty z chodzeniem, że będę mdlała z utraty krwi, że będę miała problemy z laktacją, że nie zobaczę swojego dziecka od razu itd. A takie informacje bardzo by mi się przydały. Kończąc już swoją wypowiedź chciałabym powiedzieć wszystkim obecnym i przyszłym matkom, którym przyszło rodzić operacyjnie, że gdyby nie cięcie to moja najukochańsza Emilka by nie żyła. A tak to żyje i ma się wspaniale i to jest CUD najważniejszy na świecie.
    • Gość: mostrowska Re: po cesarce :(( IP: *.* 18.08.02, 21:40
      Cześć!!!Nawet nie wiesz jak bardzo cię rozumiem. TTeż marzyłam o porodzie rodzinnym, ale Juleńka była ułożona miednicowo więc wybraliśmy CC (też ponuro bo mieliśmy wybór, ale dla dobra małej dałam się pociąć :).Zawsze jak mi jest źle to patrzę sobie na moje zdrowe maleństwo (kończy 25 sierpnia pół roku ;), i juz mi lepiej. Prawda, że działa? A moja pani ginekolog powiedziła do mnie mrógajac szelmowsko, że dla małżeństwa to też lepiej bo jestem "nieruszona". Hiiiii. (Szkoda tylko, że ten brzuszek tak sterczy, a ja dodatkowo pozwoliłam sobie obrosnąć tłuszczykiem, ale już zaczynam nad tym pracować). POzdrawiam serdzecznie Ciebie i MAleństwoPS, nie pisz na priva, bo mam kłopoty z programem pocztowym
    • Gość: magdasm Re: po cesarce :(( IP: *.* 19.08.02, 09:50
      Kochane mamy!To co przeczytałam do tej pory przeraziło mnie! Naprawdę uważacie, że TRZEBA rodzić naturalnie, bo inny poród jest niepełny i niewartościowy??? Kobiety! Opamiętajcie się! Mamy XXI wiek, a tutaj jakbym się cofnęła w czasie! Dlaczego kobiety mające cc mają się czuc gorzej? Skąd ten pomysł? Dlaczego mają mieć wyrzuty sumienia, że nie przeżyły aktu narodzin maleństwa w pełni? To jakies bzdury! Przepraszam, jeśli kogoś urazi moja wypowiedź, ale też jestem mamę 17 miesięcznego CESARZA (miałam znieczulenie zewnątrzoponowe) i dzięki temu jestem bardzo szczęśliwa. Bólu boję się jak nie wiem co i pewnie nie zniosłabym dobrze porodu, a tak wszystko jest OK. Nie czuję się ani odrobine gorsza od mam, które rodziły naturalnie (ze znieczuleniem lub bez), co więcej cieszę się, że dzięki temu nie narażałam mojego maleństwa na niebezpieczeństwo związane z naturalnym porodem (użycie próżnociągu, niedotlenienie itp), które mogło się zdarzyć (tego nikt nie przewidzi). Poza tym nasłuchałam się oczywiście jak to mi będzie ciężko po operacji, że nie zobaczę dziecka, że o karmieniu juz nie wspomnę. I co? I to wszystko okazało się nieprawdą. Zobaczyłam synka i nakarmiłam piersią niecałe 2 godz. po operacji; wstałam zaraz po zdjęciu cewnika, nosiłam synka na rękach i żyję! Nic mi nie jest, blizna to niewielka kreska, której nawet nie widac pod bikini! Dziewczyny przestańcie myśleć, że KOBIETA MUSI RODZIĆ NATURALNIE, bo inaczej tracicos bardzo cennego! Pytam się w takim razie co traci? Konieczność znoszenia ogromnych bóli (a po o się męczyć, jeśli można to ominąć - u dentysty też dostajemy znieczulenie i co macie z tego powodu wyrzuty sumienia, że coś straciłyście?), możliwość usłyszenia i zobaczenia dziecka (w niektórych szpitalach dziecko jest także kładzione na brzuch matki, a nawet jeśli nie, można je usłyszeć i zobaczyć), poród rodzinny (coraz częściej mąż może byc przy operacji). Więc powiedzcie mi co straciłam rodząc przy pomocy skalpela? Pozdrawiam Magdaps.Zgadzam się z tobą Madziu (xxmagda) i całuski dla Emilki!
    • Gość: Justyna1212 Re: po cesarce :(( IP: *.* 19.08.02, 10:41
      Ale temat!!! Tak bardzo przydałby mi się komputer po porodzie! Byłam przygnębiona bardzo długo... Minęło juz 2 i pół roku, a we mnie to tkwi. Ja miałam przeogromny żal do lekarzy, że nikt nawet słówkiem nie napomknął, że może być cięcie. Więc ja czekałam aż położą mi Emilkę (pozdrawiam mamę Emilki, która pisała wczesniej)na brzuchu i będziemy z mężem płakać ze szczęścia.... Tak bardzo czekałam na tę chwilę...Wszystko OK, rozwarcie 10 cm, bóle parte i słowa położnej (bardzo miłej skądinąd), że już niedługo. No i prę i prę i czekam na ten moment. Chwilami odpływam, tracę kontakt.Widzę tłum lekarzy, czuję potworny ból (badają)i mówią, że musi być cięcie. Jak ja płakałam i krzyczałam, że nie chcę, że dam radę, że sama urodzę, że przecież juz niedługo. Bardzo długo dochodziłam do siebie i fizycznie i psychicznie. Czułam, że los mi coś zabrał, zabrał mi tę chwilę. Mój mąż był cudowny. Gdy mu wyszeptałam: przykro mi, że mi się nie udało, on powiedział: WSZYSTKO NAM SIĘ UDAŁO; DZIĘKUJĘ CI ZA DZIDZIUSIA. Życie nie bajka, czasem bywa okrutne. Jestem bardzo szczęśliwa, że mam zdrowe dziecko, ale żal do losu został. Bardzo pragnę drugie dziecko urodzic siłami natury. I oczywiście łatwo, miło i prawie bezboleśnie. Marzycielka...
    • Gość: Mariola4 Re: po cesarce :(( IP: *.* 21.08.02, 22:14
      Myślę, że problem nie da sie wytłumaczyć racjonalnie.Miałam dwie cesarki - obie planowane. Pierwszą pod narkozą wspominam jak "naćpany" sen. Pamiętam, że obudziłam się i nie docierało do mnie ,że już po wszystkim- MAM CÓRE ?!. Na drugą byłam lepiej przygotowana psychicznie. Znieczulenie podpajęczynówkowe pozwoliło mi być świadomą tego co się dzieje. Synek nie musiał być położony na moim brzuchu - wystarczyło przytulenie do mego policzka i nie zapomnę nigdy dotyku jego ciepłej główki.Urodziłam ich oboje i jeśli o to zapytają mogę pokazać dowód - ślad gdzie " pan doktor rozciął brzuszek" (jak w bajce o Czerwonym Kapturku -hehe!)
    • Gość: anna.s. Re: po cesarce :(( IP: *.* 07.09.02, 15:23
      Moj pierwszy porod zakonczyl sie cesarka , natomiast drugie dziecko urodzilam silami natury.Dwa rozne porody. Ani na jeden ani na drugi nie bylam przygotowana, przede wszystkim psychicznie. Po cesarce myslalam, ze zaraz umre, nawet to co dzieje sie z dzieckiem niewiele mnie obchodzilo( przez pierwsze godziny naturalnie). po porodzie naturalnym smialam sie, bylam szczesliwa i calkowicie przytomna i od razu moglam byc z maluszkiem. Ale porownujac bole po cesarce z bolami przy porodzie (i po takze), musze przyznac ze te pierwsze sa lzejsze. I teraz gdybym miala wybrac powiedzialabym, ze najwazniejsze zeby urodzic i zeby dziecko bylo zdrowe, a w jaki sposob, to niewazne.
    • Gość: agnieszkad Re: po cesarce :(( IP: *.* 07.09.02, 18:24
      Drogie cesarzowe,rozumiem,że emocjonalnie możecie mieć poczucie pewnej straty.Ale, na Boga, nie poród czyni nas pełnowartościowymi rodzicami. Jeżeli by tak było, ojcowie nigdy nie byli by ojcami( bo przecież nie rodzą) a rodzice dzieci adoptowanych byliby rodzicami drugiej kategorii, choć oddają tym dzieciom całą swoją miłość i serce.Poza tym dziewczyny, jeżeli była cesarka to znaczy,że Waszemu dziecku lub Wam groziło niebezpieczeństwo. Czy pomyśłałyście o tym? Ja wdzięczna byłabym lekarzom żeby mój pierwszy poród zakończył się cesarką. Niestety faszyzm porodów naturalnych spowodował,że teraz mam upośledzone dziecko.Podziękujecie więc losowi i realizujcie swoje macierzyństwo teraz, nie oglądając się do tyłu.Pozdrawiam.
      • Gość: misia Re: po cesarce :(( IP: *.* 09.09.02, 10:52
        Moja cesarka też nie była planowana. Lekarz cała ciąze powtarzał mi, ze dziecko jest średnie a ja jestem super zbudowana do rodzenia itp itd.Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do porodu. Rodziłam tydzień po terminie-wywoływano mi poród kroplówkami, czopkami, przebiciem pęcherza płodowego itp. Bolało jak diabli!!!!!! i nic...... po 15 godzinach, gdy nie miałam juz siły mówić postanowiono o c.c. Byłam bardzo szczęśliwa, że to już koniec. Po "wydobyciu" didzi położóno mi ją przy twarzy-była taka słodka! (ważyła 4200-wg lekarza miała byś nie większaa niz 3600)Moja położna powiedziała "Masz w końcu tę swoją Hanię" W tym momencie nie wiem czy bardziej cieszyłam się z dzidzi czy z tego, ze nic już mnie nie boli. Lekką depresję miałam tylko przez dwie godziny po CC-było mi żal ze nie urodziłam naturalnie, ale byłam też szczęśliwa że dzidzia jest zdrowa i śliczna. Najbardziej martwiłam się tym, że może nie będę mogła karmic piersią-ale udało się , karmiłam 11,5 mies i może robiłabym to do dzis (Hania ma 15m)gdyby nie zatrucie pokarmowe, jakie mi się przytrafiło.Położna pocieszyła mnie,ze prawdopodobnie drugie dziecko będę mogła urodzić naturalnie i to jak wieloródka gdyż miałam rozwarcie 9 cm.Jeśli jednak nie udami się ponownie to wcale mnie to nie zmartwi-najwazniejsze jest zdrowie dzidziusia.Tak więc mamy "cesarkowe" nie ważne jak rodziłyście-najważniejsze ze macie śliczne zdrowe dziciaczki.PozdrawiamMarzena
        • Gość: ewabr Re: po cesarce :(( IP: *.* 09.09.02, 11:12
          Pytasz o to jak się czułyście. No więc ja czułam się psychicznie świetnie. Wiedziałam, że moje dzieciątko przyjdzie na świat niepoobijane, niezmęczone itp. Wiedziałam od początku, że ze względów zdrowotnych będzie CC więc tak naprawdę nawet nie myślałam co by było gdyby...Po cesarce czułam się i czuję - jak pełnowartościowa MAMA, niczego nie straciłam, do niczego nie tęsknię. A lekarz mnie jeszcze utwierdził w przekonaniu, ze tak było dobrze - powiedział, że przynajmniej nie będę miała problemów z "trzymaniem moczu" (moje dziaecko w momencie urodzenia miało 5 kg) oraz, że CC jest bardzo OK ze względu na przyszłe życie seksualne. Nie rozpamiętuj, ciesz się chwilą i tym co przed Tobą.
    • Gość: kabat Re: po cesarce :(( IP: *.* 10.09.02, 07:56
      Wiesz ja strałam się odziecko 4 lata, po drodze poronienie i ciąża pozamaciczna. Potem sugestia adopcja. Jak już zaciążyłam to dla mnie nie ważne było jak urodzić, byle dziecko było całe i zdrowe. Nie w głowie było mi spełnianie sie lub nie. Ale tak ogólnie nie było źle.
    • Gość: cegasia Re: po cesarce :(( IP: *.* 10.09.02, 11:41
      Moja cesarka była planowana ze względu na wielkość Julki (z usg w 38 tyg 4680). Jestem szczęśliwa, że mogłam urodzić przez cięcie, bo pozwoliło mi to uniknąć urazu okołoporodowego Julki i późnych powikłań poporodowych u siebie (nietrzymanie moczu, wypadanie narządu rodnego, itp).Poza tym uważam, że rodziłam "po ludzku", tzn. rodziłam z mężem, po porodzie przystawiono mi dziecko do policzka, karmienie zaczęłam z pomocą pielęgniarek już w 2 godz. po porodzie, dziecko miałam do swojej dyspozycji niemal od razu, nie byłam zmęczona (Julka też nie) i naprawdę ani razu nie pomyślałam, że jest czego żałować.A propos znieczulenia.Dzisiaj poród nie musi być okupiony nieziemskim bólem. Pozwala nam na to rozwój medycyny, który przecież ma nam służyć. Wczoraj słyszałam, że na świecie niemal każdy poród odbywa się w znieczuleniu, a u nas tylko pojedyncze. Dlaczego? Bo nie ma na to pieniędzy.Pozdrawiam, Asia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka