sylvia_b
07.08.07, 11:32
Witam,
W niedzielę odkryłam, że jestem w ciąży. To był 30 dc, a od 24
miałam zabarwiony na brązowo śluz.Nie przejmowałam sie tym zbytnio,
bo wiem, ze to normalne. Przy okazji robienia bety (mam jej 403)
skorzystałam z wizyty u lekarza, który zrobił mi USG (jeszcze rzecz
jasna nic nie widac) i zapisal Luteinę 2xdziennie. Po badaniu USG to
brudzenie zastąpiło już plamienie krwią, jet jej więcej, już bez
śluzu, czystej, bez złuszczającej się śluzówki macicy, ale wciąż za
mało jak na okres, nawet skąpy (mialam zawsze bardzo obfite
krwawienia).
I tak na prawdę to ja mam straszny problem, bo nie wiem co wybrać.
Czy pozwolić tak wczesnej ciąży zadecydować drogą natury czy sie
utrzyma czy nie, czy sztucznie ją od razu faszerować tą luteiną. Czy
jest szansa, że utrzyma się sama jeśli zarodek jest silny i chce
żyć? Moja przyjaciółka nie tak dawno była faszerowana duphastonem od
samego początku i skończyło się to łyżeczkowaniem, bo zarodek sobie
nie poradził choć krwawienie ustąpiło.
Co byście zrobiły na moim miejscu? I przede wszystkim czy jest
szansa, że ciąża przetrwa mimo krwawienia, czy też oznacza ono już
koniec ciąży?
Pozdrawiam