Dodaj do ulubionych

po zabiegu

07.05.08, 12:24
nie miałam wyboru ...trafiłam do szpitala. Wczoraj o 18ej dostałam takich
koszmarnych bóli,że myślałam,ze zejdę. A poprzedni poród uważam za mało
bolesny(to tak dla porównania skali bólu).
Mąż odwiózł mnie do lekarza, do gabinetu. Zbadał mnie i powiedział,że zastrzyk
zaczął działać i zaczyna sie poronienie. I jeszcze,że jakbym przyszła do niego
wcześniej to wysterylizowałby narzędzia i zrobił zabieg a tak..dał mi coś
rozkurczowego i wysłał do szpitala. sama nie wiem jak tam trafiłam bo ból był
okropny(chodziłam po ścianach) i wypływały ze mnie ogromne ilości krwi ze
skrzepami...
Potem szybko trafiłam na oddział.Wezwali anestezjologa i potem to już nic nie
pamiętam.
Jak się dzisiaj rano obudziłam to pamiętałam tylko,że po tym jak przyszedł
anestezjologi i podłączyli mi kroplówkę zaczęło mi się kręcić w głowie...
Byłam nawet chwilę przekonana,zę zabieg będzie dopiero rano,bo pytali mnie co
jadłam i kiedy...a ja przed tym jak dostałam tych skurczy zjadłam duża dawkę
lodów i myślałam,ze nie będą mnie chcieli znieczulać.
Podali mi jeszcze immunoglobulię bo okazało się,że był konflikt rh i wypisali
do domu.
Siedzę tu sama...
mąż ..tylko przyszedł wczoraj przynieść moje dokumenty..dzisiaj pojechał do
pracy...nawet go nie widziałam..
Jakoś strasznie mi źle...
nie umiem tego inaczej nazwać. Niby pogodziłam się z faktem ,ze nie dało się
nic zrobić ale ciężko ...
Cieszę się,ze zabieg robiła bardzo miła pani doktor. Przyszła dzisiaj ze mną
porozmawiać, pocieszyć...więc koniec końców może ten nasz szpital tyko z
opowiadań taki straszny?
Teraz zostaje mi tylko czekać tydzien na kontrolę i dalsze decyzje.
Dzięki że jesteście ze mna...
Obserwuj wątek
    • ameliaand Re: po zabiegu 07.05.08, 12:33
      Bardzo mi przykro. Ja poroniłam samoistnie, więc nie miałam takich
      problemów.
      Trzymaj się cieplutko, wszystko będzie dobrze, kontrola wyjdzie
      idealnie i Pan/Pani Doktor powiedzą Ci kiedy się znów możecie
      starać. Życzę wtedy powodzenia.
      Poza tym mam taki pomysł abyś z mężem w wakacje wyjechała na jakiś
      odpoczynek. Oderwiesz się od wszystkiego.
      Pozdrawiam
      • relaxo1981 Re: po zabiegu 07.05.08, 12:37
        wybieramy się 7 czerwca nad Lazurowe Wybrzeże.
        Nie wiem tylko czy to nie za szybko po zabiegu...
        Na starania i tak lekarz karze mi zaczekac 3 miesiące.Chce przedtem usunąć nadżerkę
    • diabe Re: po zabiegu 07.05.08, 12:37
      bardzo Ci współczuję sad((
      Może poproś męża żeby wzioł sobie wolne do końca tygodnia? myślę, że
      lepiej żebyś tak sama nie siedziała.
      • ameliaand Re: po zabiegu 07.05.08, 12:59
        O i bardzo fajnie że wyjeżdżacie. 3 misiące szybko zlecą mi tak
        zleciały że nie wiedziałam kiedy a teraz jestem w 22 tygodniu.
        Jeśli chodzi o termin, wydaje mi się że nie jest za szybko, ale
        najlepiej jak zapytasz lekarza.
        • relaxo1981 Re: po zabiegu 07.05.08, 13:06
          kurczę, nie wiem czy będę miała siłę na starania o następna ciążę. Chciałabym
          wiedzieć dlaczego tak sie stało, ale pewnie na to nikt nie da mi odpowiedzi.
          Tym bardziej,że o tą ciąże staraliśmy się długo...
          czas pokaże
          • tygrysiatko1 Re: po zabiegu 08.05.08, 01:24
            wiesz... nie kochaj się z mężem z zadaniem do wykonania - muszę
            zajśc w ciąże... często wtedy psychicznie kobieta się blokuje i nie
            może zajść w ciąże, poza tym przestaje się cieszyć z tej bliskości...
            mimo, że jestem położną, nie powiem Ci dlaczego tak się stało...
            czasami nie da się tego ustalić... ale abslutnie nie możesz się
            obwiniać za to co się stało...
    • lilith76 Re: po zabiegu 07.05.08, 13:21
      Przytulam sad
      Wiem co to za uczucie, znam też wrażenie, że nie ma sił psychicznych na kolejne starania, sił by zmierzyć się ze strachem przed kolejną stratą, ale TO MIJA.
      Trzymaj się!
    • kopciuszek1605 Re: po zabiegu 07.05.08, 13:33
      Przeczytaj co ja przeżyłam kochana, opisałam Ci to w twoim
      poprzednim wątku. Ja po dwóch dniach w szpitalu marzyłam o zabiegu...
    • rybitka Re: po zabiegu 07.05.08, 13:43
      Bardzo mi przykro,niestety wiem jak to boli(chodzi mi o ból
      psychiczny).Przeżyłam to dwa razy i ten drugi był gorszy od
      poprzedniego.Ja niestety nie trafiłam na miłych ludzi w tym
      czsie.Najbardziej zabolało jak pan z karetki głupio zażartował,że
      była ciąża i jej niema.Od tego czasu mineło już 7lat,ale dalej to
      przeżywamy jak by to było wczoraj.Najgorsze było jak wyszłam ze
      szpitala,nigdzie nie chciałam wychodzić,bo jak zobaczyłam kobiete w
      ciąży to wpadałam w histerie.Mogę tylko jedno Tobie poradzić,żebyś
      nie czekała długo.Ja po tym wszystkim zajełam się pracą i tak
      zleciało 7 lat i teraz żałuję.Mąż bardzo chciał żebyśmy
      spróbowali,ale ja pod przykrywką pracy i braku warunków
      mieszkaniowych przeciągnełam do tylu lat.Teraz jestem w 15tyg.ciąży
      i z tego bardzo się cieszymy,ale teraz to mąż zamartwia się tym że
      przy dziecku będzie wyglądał jak jego dziadek nie tata a ja
      chciałabym jeszcze przynajmiej dwoje,dlatego żałuje że straciłam
      tyle czasu.Mam nadzieje że dasz rade i nie słuchaj lekarzy któży
      mówią że tak poprostu się stało.Przyczyny trzeba szukać,my
      znależliśmy,wyleczyliśmy i teraz są efekty.Pozdrawiam i trzymaj się
      ciepło,napewno wszystko się ułoży.
    • pacynka27 Re: po zabiegu 07.05.08, 13:53
      > Podali mi jeszcze immunoglobulię bo okazało się,że był konflikt rh

      Podali Ci immunoglobulinę po to żebyś właśnie nie miała konfliktu w kolejnej
      ciąży. To normalna procedura gdy poroni kobieta z grupą krwi Rh-.
      Trzymaj się cieplutko i wypoczywaj na tym lazurowym.
      • relaxo1981 Re: po zabiegu 07.05.08, 14:03
        acha
        no to tak powiedziala mi pielęgniarka...w ogóle jakaś dziwna była bo stwierdziła
        że z jej podaniem musi czekać na wyniki krwi z wrocławia...nie wiem o co
        chodziło bo ja mialam i dałąm im kartkę z potwierdzenie,że mam A Rh-
        • lilith76 Re: po zabiegu 07.05.08, 16:37
          Ja też na zabieg przyjechałam w wynikiem badania krwii (mam RH -), a oni i tak woleli się upewnić, i zrobili jakieś dodatkowe badania krwii. Też następnego dnia dostałam zastrzyk z immunoglobiny.
          Gdybym urodziła się 100 lat wczesniej nie wiem czy zostałabym kiedykolwiek matką z Rh (-) i poronieniem. Ale może wtedy bym nie roniła?
          • grochalcia relaxo 08.05.08, 09:07
            zapraszam teraz na forum PORONIENIE i PROMYCZEK. sa tam wyłącznie
            kobiety po stracie. Nie bedziesz sie czuła taak samotna.

            ciesze sie, ze ten szpital nie okazal sie taki złysmile
            • relaxo1981 Re: relaxo 08.05.08, 09:56
              chciałam tam wejść ale jakoś nie bardzo się orientuję. Tam trzeba wysłać jakieś
              zgłoszenie? Nie widziałam tam żadnych postów takich jak tutaj.Zamiast nich są
              jakieś zakładki do stron z badaniami.Nic z tego nie kumam.Jestem chyba jeszcze
              za bardzo wyłączona psychicznie żeby myśleć logicznie.Jeśli możesz to wytłumacz
              mi po kolei co mam zrobić żeby tam się "wygadac".Dzięki wielkie...myślałam,ze
              będzie mi łatwiej po zabiegu. koszmarne jest samo uczucie,ze wie sie,że dziecko
              które jest w tobie nie żyje...ale jego brak tam jest jeszcze gorszy...
              • grochalcia Re: relaxo 08.05.08, 10:51
                wiem jakie to uczucie, bo przeszlam przez to 2 razy, mimo, ze mam
                jednego, zdrowego synka.

                Promyczej jest forum ukrytym. muisz wyslac zgloszenie do
                wlascicielki forum. piszesz tam, ze masz na imie tak a tak, ze
                jestes po zabiegu i chcialabys z kim pogadac. i tylesmile i za 2-3 dni
                jak e-dziunia odbierze poczte uaktywni twoj nick i bedziesz mogla do
                nas wchodzic.
                bede czekaćsmile

                jest tam naprawde fajnie i mam nadzieje, ze wszystkie pomozemy Ci
                przejsc przez najblizsze ciezkie dni...

                ściskam. Kasia
                • andzia_s Re: relaxo 08.05.08, 22:38
                  relaxo teraz czujesz okropny ból i żal. Ja przechodziłam przez to samo
                  płakaliśmy razem z mężem i razem przetrwaliśmy. To straszny szok dla Was, ale
                  życie idzie naprzód. Ja straciam dziecko w grudniu 2006 roku, teraz jestem w 17
                  tygodniu ciąży i czasami wracam do tamtych dni. Życie płynie cały czas i teraz
                  musisz odpocząć, więc wyjazd jest bardzo dobrym pomysłem. Wszystko się ułoży. Po
                  upływie tych 3 miesięcy zaczniecie przytulanko i efekt będzie. Powodzenia i
                  głowy do góry. Jesteśmy kobietami bardzo silnymi. Niejedno w życiu zniesiemy.
                  • relaxo1981 Re: relaxo 09.05.08, 08:00
                    pewnie,ze jesteśmy w stanie znieść wiele.
                    Mnie najbardziej trzyma w "ramach normalnosci" nowe przedsięwzięcie biznesowe i
                    oczywiście najbardziej córa...
                    Najtrudniej jest gdy praca się kończy a dziecko wieczorem idzie spać...
                    Ale mam nadzieję,ze jakoś z czasem dojdzie do mojej świadomości fakt,że zrobiłam
                    wszystko co było można żeby utrzymać tą ciążę, ale czasem tak jest,że sie nie
                    udaje.Tak przynajmniej mówił mi lekarz.
                    dziwi mnie tylko to,ze w szpitalu powiedzieli mi,że mogę przyjść do kontroli po
                    zabiegu po 3 tygodniach. A mój lekarz kazał mi przyjść po tygodniu. I tak sobie
                    myślę,że gdyby nie daj Boże coś było nie tak to po 3 tygodniach mogłoby dojść do
                    niezłego zakażenia...
                    • cerezanita Witaj Relaxo! 09.05.08, 08:18
                      Nie zauważyłam tego wątku i zadałam Ci pytanie gdzieindziej. Tam już nie
                      odpowiadaj. Dobrze, że jest po wszystkim, dobrze też, że byłaś w szpitalu.
                      Trzymaj się ciepło, jak widzisz wiele z nas może się z Tobą podzielić
                      doświadczeniami i przemyśleniami.
                      Jeśli chodzi o wizytę kontrolną. Do szpitala idziesz za 3 tyg., bo wtedy
                      dostaniesz wyniki badań histopatologicznych. Mnie samej przy tym nie badano --
                      po co ingerować, gdy rany (bo to są rany, choć wewn.) się goją. Ja nie poszłabym
                      do lekarza po tygodniu, uważam, że właśnie badanie może zakazić. Ale to moje
                      zdanie. Jeśli mogę wyrazić moje zdanie, Twój lekarz jest jakiś nadgorliwy, jeśli
                      wiesz, co mam na myśli
                      • relaxo1981 Re: Witaj Relaxo! 09.05.08, 09:58
                        hej,już zdążyłam Ci odpowiedzieć na tamtym wątku.
                        Może i jest lekarz nadgorliwy ale wiesz...ja przez tyle czasu spotykałam się z
                        totalną ignorancją niemożności zajścia w ciążę a potem na samym początku z
                        problemami w ciąży,że jakos ta nadgorliwość mi nie przeszkadza. Co do zakażenia
                        to nie wiem. On mi powiedział,ze mam się umówić z nim na tel bo wtedy
                        wysterylizuje wcześniej narzędzia...
                        Więc sama już nie wiem....
    • alicja0000 Re: po zabiegu 09.05.08, 11:19
      przykro mi, dobrze że masz to już za sobą. Wiele z nas to przeszło, wiele z nas
      cierpiało...Nie jesteś sama, pisz jak masz doła. Czas leczy rany, z dnia na
      dzień bedzie coraz lepiej...zobaczysz smile trzymaj się
      • relaxo1981 Re: po zabiegu 09.05.08, 12:24
        mam nadzieję,ze będzie lepiej. Na razie próbuję maksymalnie zająć sobie czas bo
        siedzenie samej i myślenie o tym co się stało...cóż dopada mnie taki dół jakiego
        w życiu wcześniej nie przeżyłam i ciężko mi sie potem pozbierać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka