Dodaj do ulubionych

Zarodek sie zatrzymał - co dalej?

22.07.08, 14:21
Cześć Dziewczyny,
Chciałam Was prosić o pomoc – kilka informacji bo jestem dosyć
zagubiona. Otóż sytuacja wygląda tak, że mój zarodek zatrzymał się,
nie rośnie i nie ma serca – jestem w 9tyg wg OM a maluch od ponad
tygodnia ma 3mm sad((. Lekarz polecił mi jeszcze czekać tydzień,
zrobić betę ale nie daje praktycznie żadnych szans na pomyślny
rozwój tej ciąży. Powiedział, że jeśli nic się nie zmieni trzeba
będzie podjąć leczenie, niestety nie podał mi żadnych szczegółów
także nie wiem na co mam się przygotować. To znaczy wiem, że trzeba
będzie oczyścić macicę ale nie wiem jak to się odbywa. Trzeba iść do
szpitala, jeśli tak to na ile, czy jest możliwość dostania jakiś
tabletek i bycia w domu? Mieszkam w Wawie i zastanawiam się do
jakiego szpitala najlepiej się zgłosić. Oczywiście wiem, że lekarz
mi wszystko wyjaśni za te kilka dni ale wolałabym się mentalnie
przygotować i oswoić z tym co mnie czeka. Po cichu liczę jeszcze na
cud, że wszystko skończy się dobrze ale musze się tez oswoić z
negatywnym scenariuszem.

Wiem, że to nieprzyjemny temat i pewnie te, które to przeszły
niechętnie o tym piszą ale może ktoś się zdecyduje – to mi bardzo
pomoże.
Przepraszam, że tak długo ale nie potrafię o tym krócej.
Z góry dzięki za pomoc.
Uściskismile
Obserwuj wątek
    • magd.a84 Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 22.07.08, 14:26
      Ja to samo przeżyłam w czerwcu. Lekarz zrobi kolejne usg i jeśli nic
      się nie poprawi(bądz dobrej myśli, może będzie wszystko ok) da ci
      skieroawnie do szpitala na zabieg. W moi przypadku było tak, że w
      szpitalu zrobili mi jeszcze jedno usg (już krwawiłam), badania krwi
      i pod całkowitym znieczuleniem wyłyżeczkowali.

      W twoim przypadku moze być inaczaj.

      Trzymaj się! Jeszcze nic nie wiadomo.
    • niunia8982.2 Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 22.07.08, 15:01
      Też to przeszłam,w grudniu 2006 r,też byłam w 9tc i był sam pęcherzyk,bez
      zarodka,lekarz nie dawał szans,lecz w prost mi tego nie powiedział.po kilku
      dniach zaczełam krwawić,pojechałam do szpitala i okazało się ża dziecko poprostu
      wyleciało.... sad wiem, to bardzo smutne przeżycie. Ale teraz jestem w 20tc i mam
      nadzieje ze moja dzidzia bedzie zdrowiutka,długo nie mogłam się
      pozbierac,rozmyslałam jakie by było,czy syn czy córka,do kogo podobne itd....
      więc z mezem postaraliśmy się o drugie i udało się,choc długo się
      staraliśmy...ale warto było...dla tych kopniaczków..bicia serduszka itd smile
      • pola.2 Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 22.07.08, 15:29
        W szpitalu będziesz jeden dzień. Ja za pierwszym razem pojechałam
        rano i dostałam środek na rozszerzenie szyjki, potem mogłam pojechać
        do domu i wróciłam około 15 na sam zabieg - oczywiście w pełnej
        narkozie. To trwa ok 15 min. Potem się wybudzasz i jak sprawdzą, czy
        wszystko ok można iść do domu. Tak było w prywatnej klinice. W
        państwowym szpitalu byłam od rana do wieczora, poza tym scenariusz
        podobny
    • gryzun Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 22.07.08, 16:14
      Przeżyłam to rok temu w czerwcu. Pojechałam do szpitala z lekkim plamieniem.
      Okazało się, że zarodek jest za mały jak na skończone 8 tygodni, a serduszko nie
      bije. Nie wyraziłam zgody na pozostanie w szpitalu. Lekarz, który wypuszczał
      mnie do domu powiedział, że mam wracać, jak tylko krwawienie stanie się bardzo
      silne, albo pojawią się bóle nie do wytrzymania. Miałam świadomość, że podejmuję
      ryzyko, ale nie żałuję. Całą noc miałam bóle trochę silniejsze od miesiączkowych
      i krwawienie. Rano poroniłam. Po konsultacji telefonicznej na kontrolne usg
      pojechałam dopiero następnego dnia. Nie było potrzeby wykonywania łyżeczkowania
      i za nieco ponad 1,5 miesiąca byłam w kolejnej ciąży (szczęśliwie donoszonej).
    • malgosiek2 Re: Wklejone przez moderatora 22.07.08, 17:02

      Re: Zarodek się zatrzymał - co dalej?
      sowa-1 22.07.08, 14:55 Odpowiedz

      Niestety, ja miałam tak samo miesiąc temu. Na przełomie 9/10 tyg. na
      usg nie było jeszcze serca. Dostałam skierowanie na zabieg. Też nic
      nie wiedziałam.
      Poszłam na drugi dzień, wcześniej lekarka mi powiedziała, żebym się
      przygotowała tak na dwa dni w szpitalu, nie dawała raczej szans.
      Rano zrobili mi badania krwi na bhcg, potem usg, na którym bez
      zmian, ale na zabieg się nie zdecydowali. Po dwóch dniach kolejne
      usg i znowu bhcg, która wzrosła tylko o 12 %. Ale ponieważ
      ja nie miałam żadnych plamień i lekarze nie byli pewni na 100%,
      wypuścili mnie na przepustkę. Po trzech dniach wróciłam i na usg nie
      było już nawet tego co wcześniej, chyba zaczęło się wchłanianie,
      bhcg nie wzrosła prawie w ogóle.
      Lekarz założył mi cytotek - tabletkę dopochwową, na rozszerzenie
      szyjki macicy,za jakąś godzinę zaczął mnie boleć brzuch, a następnie
      zaczęłam krwawić, zaczęło się poronienie. Po ok. 6 godz. po
      wieczornym obchodzie wzięli mnie na badanie i już stamtąd nie
      wyszłam, tylko zrobili mi zabieg łyżeczkowania. Coś mi tam
      "wstrzyknęli" zakręciło mi się w głowie i obudziłam się jak
      usłyszałam, że wiozą mnie z powrotem na salę, potem pielęgniarki
      pomogły mi wstać i położyć się,
      trochę porozmawiałam z koleżankami na sali i usnęłam na dwie
      godzinki. Krwawiłam mocniej tylko po wstaniu z łóżka, potem to
      właściwie taka naprawdę skąpa miesiączka. Sam zabieg był naprawdę
      całkowicie bezbolesny, po nim brzuch już mnie nie bolał. Lekarz
      przed zabiegiem powiedział, że po dwóch godz. mogę iść do
      domu, ale ponieważ zabieg miałam ok. 20, a mąż musiał być w domu z
      dzieckiem, to zostałam na noc. Powiem Ci, że chociaż lekarze nie
      dawali mi szans, to ja też liczyłam na cud. Po założeniu tego
      cytoteku pytałam lekarza ile może to wszystko potrwać, a on
      powiedział, że nie wiadomo, że szyjka powinna się rozszerzyć w
      ciągu 24 godzin. U mnie więc to naprawdę szybko się potoczyło.
      Trzymaj się, może
      będzie dobrze, zawsze trzeba mieć nadzieję.


      Re: Zarodek się zatrzymał - co dalej?
      madziuchna23 22.07.08, 14:57 Odpowiedz

      trudna sprawa bo według OM zarodek powinien mieć w 9 tygodniu około
      2cm i serducho bijące jak szalone, w tak wczesnej ciąży dziecko
      rośnie bardzo szybko i tydzień różnicy to kilka dobrych milimetrów,
      chyba że miałaś bardzo nieregularne cykle i do poczęcia doszło
      późno, 3mm to tak jakoś 4 tydzień ciąży by wypadał.
      niestety wydaje mi się, że szanse są maciupeńkie, nie wiem co Ci
      napisać...
      jeśli okaże się, że ciąża faktycznie się nie rozwija to albo spróbują
      farmakologicznie wywołać poronienie, albo wyczyszczą macicę przez
      łyżeczkowanie,
      ja przy drugim aniołku miałam zabieg rano a wieczorem wypuścili mnie
      do domu, bo czułam się (fizycznie) dobrze, ale przeważnie
      przetrzymują dobę w szpitalu, nie
      wiem jak w warszawie bo mieszkam na śląsku
      pozdrawiam, przepraszam za szczerość i trzymam kciuki, żeby jedna...
    • meresanch Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 22.07.08, 18:03
      witaj
      wiem co czujesz - przechodziłam przez to 2 tyg temu
      na usg wyszło że nie bije serduszko
      dostałam skierowanie do szpitala - pojechałam na pl Starynkiewicza (nadczo) -
      zostałam przyjęta po kontrolnym usg na oddział bo zarodek zaczął się wchłaniać -
      dostałam od razu czopki na poronienie (bo to była moja pierwsza ciąża i nie
      chcieli uszkodzić szyjki macicy bym mogła potem spokojnie mieć dzieci) i
      kroplówkę bym pozostała nadczo wieczorem zaczęłam ronić ok 23 miałam zabieg pod
      narkozą trwał chwilę - rano po śniadaniu wyszłam do domu
      dziś odebrałam wyniki (nie wykształciła sie w pełni kosmówka)
    • alicja0000 Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 22.07.08, 22:02
      Przykro mi bardzo, że i Ciebie to spotkało. Pisząc To mam na myśli obumarcie bo
      inaczej tego nie można nazwać. Jeśli masz porównanie z co najmniej dwóch USG w
      różnych odstępach czasu i na obydwu zarodek ma po 3 mm to przykro mi ale
      scenariusz jest najgorszy. Przeszłam przez to dwa razy. Oczywiście jeśli nic Ci
      nie jest typu: skurcze, krwawienia, zły stan zdrowia można ten tydzień dla
      pewności poczekać i zrobić kolejne usg ale uwzględniając fakt, że zarodki we
      wczesnej ciązy rosną nawet 1 mm na dobę sprawa jest raczej przesądzona. Nie będę
      Cię pocieszać bo to było by dawanie Tobie złudnej nadziei. Zarodki nie
      "odpoczywają" sobie od rozwoju na tydzień-po prostu obumierają. A 3 mm w 9
      tygodniu od OM również nie jest dobrym osiągnięciem, chyba że strasznie Ci się
      owulacja przesunęła i ciąża jest 3 tygodnie młodsza.
      Co Cię czeka? Za tydzień diagnoza o prawdopodobnym obumarciu ciąży.
      Przygotowanie Cię do zabiegu łyżeczkowania bądź nie-o tym decyduje lekarz. Albo
      pójdziesz z tak zwanego marszu do szpitala na zabieg albo zrobisz go prywatnie w
      gabinecie. W gabinecie Ci nie polecam, ponieważ zabieg w gabinecie jest robiony
      tylko w "głupim Jasiu" i strasznie wszystko słychać i czuć. Odgłos "skrobania"
      prześladuje mnie do dziś i już wiem skąd ta okrutna nazwa "skrobanka". Ból jest
      okropny. Szpital mimo swoich wad ma jedną zaletę-narkoza. To "cudowny" stan, w
      którym nic nie czujesz, budzą Cię po 20 minutowym zabiegu a Tobie wydaje się że
      spałaś 20 sekund. Zanim przystąpią do zabiegu podadzą Ci dopochwową tabletkę na
      rozwarcie szyjki macicy. Po jakimś czasie kiedy tabletka zacznie działać
      bedziesz czuła silne skurcze i bóle mocniejsze jak na okres. Będziesz krwawić.
      Po zabiegu moze jeszcze w ten sam dzień (zależy od stanu Twojego zdrowia)
      wypuszczą Cię do domu. Ja leżałam dwie doby. W pierwszej szereg badań-krew,
      ostatnie potwierdzające usg, mocz, ekg. W drugiej dobie z rana zabieg, o 17
      byłam już w domu. Generalnie jest to najgorsze doświadczenie dla kobiety
      pragnącej dziecka- jego utrata. Zetkniesz się na szpitalnej sali z niejedną
      ciężarną z dużym brzuszkiem, mozesz usłyszeć bicie nie jednego dziecięcego
      serduszka co będzie wzbudzać w Tobie poczucie niższości i bezradności. Będziesz
      czuć się gorsza, słabsza, że tobie się nie udało a innym tak. To normalne
      odczucia i nie wolno się ich wypierać. Pamiętaj ze czas leczy rany i kiedyś Ty
      będziesz śmigać z wielkim brzuchem i zajadać kiszonego ogórka z czekoladą.
      Pamiętaj, ze nie jesteś sama i poronień doznało mnóstwo kobiet, każda oczywiście
      przeżywała to na swój sposób. Ja Ci opisałam jak możesz się czuć -bo sama tak
      się czułam ale wszystko tak naprawdę zależy od psychiki. Trzymaj się cieplutko...
      • anikust Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 23.07.08, 10:53
        Kochane,

        Dziekuję za Wasze wpisy i ciepłe słowa. Wiem przynajmniej na co
        powinnam się przygotować. Dziś powinnam odebrać drugi wynik bety -
        ma potwierdzić diagnozę. Z jeden strony mam jeszcze jakąś resztkę
        (dosłownie resztkę) nadzieji, z drugiej chciałabym (choć to może
        strasznie brzmmi), żeby to się jak najszybciej skończyło jeśli ma
        się skończyć, najgorsze dla mnie jest to, że nadal mam objawy ciąży -
        bolący biust, wypryski etc tak jak jeszcze tydzień temu mnie
        cieszyły i napawały dumą tak teraz wydają się jakimś koszmarnym
        żartem i chcialabym, żeby znikneły.
        Jeszcze raz dziękuje Wam za wsparcie smile))

        Uściskismile
        • meresanch Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 23.07.08, 12:33
          trzymaj się
          wiem co czujesz
          też chciałam by się to skończyło/wyjaśniło
        • tiga76 Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 23.07.08, 18:27
          Anikust nie wiem jaka decyzję podejmie Twój lekarz, ale przy
          poronieniu są dwie opcje. Albo czeka sie na poronienie samoistne i
          nie ma zabiegu łyżeczkowania, albo zabieg.
          Ja miałam pierwszą i drugą opcję niestety. Sam zabieg nie byl jakoś
          szczególnie niemiły- po podaniu tabletek dopochwowych zaczęło się
          poronienie- czułam się jak przy miesiączce. Gdy krwawienie się
          nasiliło dostałam znieczulenie dożylne- odpłynęłam i po kilku
          minutach było "po wszystkim". Tego samego dnia mnie wypisali ze
          szpitala.(ja byłam w Bielańskim i polecam, jeśli wogóle taką
          wątpliwą przyjemność można polecić sad )
          Przewagą poronienia samoistnego jest to, że można się starać o
          kolejna ciążę w następnym cyklu. Po zabiegu lekarze radzą odczekać 3
          miesiące.
          • oli.2 Anikust!! 23.07.08, 19:49
            Cześć kochana,
            Czy masz juz wyniki drugiej bety? A jaki masz poziom pierwszej????
            Niestety ale mogę odpisać tobie i tutaj.
            Nie wiem czy przy ciązy 9tyg jest wybór czy możesz ronić w domu sama
            czy w szpitalu, wiele kobiet pewnie ryzykuje. Ja też tak
            zaryzykowałam za namową mojego kolegi gina, ale to był 6 tydzień. I
            z tego co doświadczyłam to raczej nie polecam. Miałam silne skurcze,
            bardzo, troche podobne do porodowych. A potem plum i zbierałam co
            wypadło żeby zawieźć do badania. Następnie poszłam na usg zeby sie
            upewnić ze wszystko się wyczyściło do końca. Mimo tego badania
            wskazującego ze jest ok, krwawiłam strasznie jeszcze 2 tyg. Doszłam
            do takiej anemii ze ledwo funkcjonowałam. Co z tego ze mozna
            zachodzić w nastepnym cyklu jak ja ledwo żyłam. Dałam sobie 8 m-cy
            i dlalej już znasz......siedze jak na szpilach
            ściskam cie mocno i daj znac co słychać
            • anikust Re: Anikust!! 24.07.08, 12:09
              oli.2 zobaczysz tym razem będzie wszystko dobrze smile Będę trzymać
              kciuki, raz zadziałay więc będą działać dalej smile))

              Jeśli chodzi o betę, to rano odebrałam drugi wynik - niestety spada -
              w sobotę było 38 tys wczoraj 31tys . To chyba całkiem przekreśla i
              tak pewnie minimalne szanse na cud.
              Porozmawiam z lekarzem - jednym znajomym i drugim do którego chodzę
              w ramach pakietu i zorientuję się jakie mam opcje jeśli chodzi o
              procedurę, jeśli w ogóle jakieś mam. Jak to mówią "twardym trzeba
              być nie miętkim"wink - żeby to bylo jeszcze takie proste...

              Uściskismile
              • oli.2 Re: Anikust!! 25.07.08, 14:47
                Dziękuje za kciuki, pewnie sie jeszcze przydadzą. Ide na USG znowu w
                poniedziałek.
                Słuchaj, a to nie jest tak ze beta już później spada? Kiedy byłaś
                ostatnio na usg?
                Pozdrawiam i mocno ściskam
                Dawaj znać co u ciebie, proszeeeeee.
                • oli.2 Re: Anikust!! 27.07.08, 19:12
                  Anikust, prosze daj znac co słychac?
                  pozdrawiam
    • alicja0000 Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 24.07.08, 13:00
      To sprawa jest przesądzona...Jeśli mogę Ci doradzić to zdecyduj się na zabieg w
      szpitalu w pełnej narkozie, tak jak wcześniej pisałam to Ci oszczędzi bólu.
      Chyba, że poronisz w domu i nie będziesz musiała mieć zabiegu. Bardzo mi
      przykro. Trzymaj sie
    • ju_ka Re: Zarodek sie zatrzymał - co dalej? 24.07.08, 13:06
      Jeśli nie ma akcji serca,nie ma sensu czekać...Bardzo mi przykro-przeżyłam to
      samo w 11 tc(dziecko umarło w 10 tc)
      Zabieg miałam następnego dnia po USG.
      Wyłyżeczkowanie robi się zazwyczaj w znieczuleniu ogólnym,ja na własne życzenie
      miałam robione w zn.rdzeniowym(byłam przytomna,nie czułam bólu od pas a w
      dól,ale to,co lekarz robił tak)
      Teraz już jestem w trakcie starań o kolejnego dzidziusia.
      Trzymaj się !!i powodzenia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka