Dodaj do ulubionych

Odeszła jedna z nas...

30.08.08, 19:40
forumowiczeksad Zastanawiałam się, czy tu linkować, ale chyba
trzeba... Bo po pierwsze tutaj pisała, a po drugie - ku przestrodze.
Euforia w którymś momencie po porodzie opadnie, bądźmy wyczulone ma
symptomy, uczulmy mężów, żeby na czas nie zabrakło pomocy. Depresja
może się przydarzyć także wiele miesięcy po porodziesad

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36868&w=83613773&a=83919419
(*)
Obserwuj wątek
    • henia76 Re: Odeszła jedna z nas... 30.08.08, 20:17
      nie wiem poprostu co mam powiedziećsad((( brak mi słów...
    • katarina775 Re: Odeszła jedna z nas... 30.08.08, 20:37
      (*)(*)Brak mi słów.
      • monikaa1982 Re: Odeszła jedna z nas... 30.08.08, 21:56
        aż trudno w to uwierzyć...sad
    • corkaswejmamy zatkało mnie. 30.08.08, 22:05

      • aniulekq szok 30.08.08, 22:14

    • ewik_751 Re: Odeszła jedna z nas... 30.08.08, 22:47
      Strasznie przykre, ale tak naprawdę dotyczy coraz większej ilości
      kobiet. Może nie zawsze kończy się z tak tragicznym skutkiem.

      Ja nie miała depresji, a bardziej nerwicę. I jak doszłyśmy z
      lekarką, że to jednak podłoże psychiczne, a nie astma, arytmia
      serca, itp. to powiedziała jedno zdanie, jest pani kolejna.
      Żyjemy w świecie równouprawnienia, kształcimy się, robimy awanse
      zawodowe, rodzimy dzieci, zarządzamy domem. Organizujemy wakacje,
      zabieramy dzieci na dodatkowe zajęcia i nie mamy czasu żeby sobie
      odpocząć, podrzucić dzieci dziadkom lub opiekunce, bo przecież damy
      radę, tylko, że niemoc przychodzi jak złodziej i nagle czujemy się
      tak przytłoczone życiem i obowiązkami, że jedyną ucieczką zaczna być
      trumna.
      Może to koszmarne, ale niestety dopada wiele kobiet. Powstają
      ostatnio fajne bazy czasu matek, mogą w jakiś sposób pomóc, ale
      powinny być raczej jak środek zaradczy niż leczniczy, bo przy
      poważnych problemach potrzebna jest pomoc spcalisty i farmacji,
      cięzka depresja czy nerwica to choroba psychiki, nawet wsparcie
      bliskich to za mało, to jak rak zjada trzeźwość myślenia i człowiek
      jako jedyen wyjście uważa ucieczkę od świata.
      Obok tego, że wiele potrafimy powinnyśmy się nauczyć, że należy nam
      się pomoc, odpoczynek, mamy prawo do niewyprasowanych ubranek,
      bałaganu w domu czy braku obiadu dla męża.
      Też mi łatwo pisać, a trudniej realizować, niestety...

      • sympatyczna1980 Re: Odeszła jedna z nas... 30.08.08, 23:14
        współczuje sad i zycze duzo sily na kazdy kolejny dzien...
    • mama-ola Re: Odeszła jedna z nas... 30.08.08, 23:25
      To straszne...

      Też słyszałam, że depresja dotyka KAŻDĄ kobietę. I ostrzegałam
      koleżanki w ciąży, że tak będzie. Oczywiście patrzyły na mnie
      sceptycznie, bo mówiłam im to, gdy "radośnie oczekiwały słodkiego
      bobasa". Ale mówić trzeba, może komuś to pomoże.
    • liwilla1 Re: jestem w szoku 30.08.08, 23:37
      nie wiedzialam, ze depresja poporodowa moze doprowadzic do tego, ze mloda,
      atrakcyjna kobieta, majaca malutkie dziecko, moze chciec sie zabic... padlo
      najwidoczniej na podatny grunt uncertain niska samoocena, kompleksy, brak
      samoakceptacji, byc moze konflikty w rodzinie, przemeczenie organizmu. ogromny,
      ogromny zal sad
      z calego serca wspolczuje rodzinie, w szczegolnosci mezowi i synkowi sad
      • pestka_ks [*] Na depresję nie ma mocnych:( 30.08.08, 23:46
        Współczucie dla męża i synka
        [*]

        Naprawdę nie trzeba mieć niskiej samooceny i problemów, żeby popaść w
        depresję-szczególnie tę poporodową.
        Po porodzie szaleją hormony, a kobiety często (jak już wspomniał tu ktoś) żyją w
        biegu, do samego porodu pracują i oczywiście super sobie ze wszystkim radzą...
        ale...
        gdy przychodzi diametralna zmiana trybu życia- tak jak właśnie po porodzie-
        zaczyna się walić świat...
        Wiem bo sama przeszłam- tak depresję, która leczyłam ponad 2 lata jak i depresję
        poporodową.
        Ważna jest pomoc kogoś bliskiego (nie koniecznie męża, który często nie bardzo
        rozumie kobiecy "smutek"- w moim przypadku była to mama) i leczenie...

        • liwilla1 Re: [*] Na depresję nie ma mocnych:( 31.08.08, 00:00
          nie chce sie wymadrzac, bo to nie miejsce i watek, ale popasc w depresje, a
          targnac sie na swoje zycie nie jest z soba tozsame. w depresje wpasc jak
          najbardziej - moze kazdy. ale pod jej wplywem zrezygnowac z zycia, z milosci
          bliskich, z calej przyszlosci... do tego potrzeba jednostki o bardzo wrazliwej i
          watlej psychice.
          nie chce o tym tutaj dyskutowac, ale sporo wiem o depresji, chociaz sama takowej
          nie doswiadczylam. mam z nia jednak do czynienia od pierwszych lat mojego zycia
          uncertain i doskonale wiem, jak wielka krzywde potrafi wyrzadzic.
          • memphis90 Re: [*] Na depresję nie ma mocnych:( 31.08.08, 21:19
            > nie chce sie wymadrzac, bo to nie miejsce i watek, ale popasc w depresje, a
            > targnac sie na swoje zycie nie jest z soba tozsame.

            Nie masz pojęcia o czym mówisz. Mówimy o depresji- o chorobie w sensie
            klinicznym, a nie o kilku dniach chandry z powodu deszczu czy kłótni z mamusią.
            A depresja- jako choroba psychiczna- właśnie ma to do siebie, że pojawiają się
            myśli samobójcze, próby samobójcze, a nawet psychoza. Depresję leczy się lekami
            (bynajmniej nie persenem, jak mówią reklamy), często konieczne są
            hospitalizacje. Przyczyny mogą być różne- tak stresy dnia codziennego, jak i
            zmiany hormonalne czy przeróżne zmiany w mózgu.

            > nie doswiadczylam. mam z nia jednak do czynienia od pierwszych lat mojego zycia
            > uncertain i doskonale wiem, jak wielka krzywde potrafi wyrzadzic.
            No widzisz, a ja doświadczyłam... Może jeszcze nie depresji, ale byłam już
            blisko. Też spowodowanej gwałtownymi zmianami hormonalnymi- ale w moim przypadku
            nie po porodzie, a po intensywnej terapii choroby tarczycy. Dopiero koleżanka
            uświadomiła mi co się właściwie dzieje, zmniejszyłam dawki leków i wróciło do
            normy... Ale nie jest to coś, nad czym można sobie zapanować, nie jest to spadek
            nastroju, który poprawia kupno nowej sukienki czy przytulenie. I nie ma
            najmniejszego związku z samooceną, słabą psychiką czy czymkolwiek w tym stylu.
            • liwilla1 Re: memphis 01.09.08, 09:42
              niestety wiem o czym pisze. chociaz wolalabym nie wiedziec.

              oczywiscie mialam na mysli depresje kliniczna, a nie zadna chandre z powodu
              zlamanego paznokcia. jednak nawet potwierdzona medycznie depresja kliniczna nie
              prowadzi kazdej jednostki, ktora jej doswiadcza do wprowadzenia mysli
              samobojczych w czyn. do tego porzeba albo specjalnych uwarunkowan psychicznych,
              albo jakiegos konkretnego zdarzenia jako katalizatora.
              i to chyba Ty nie wiesz co piszesz, bo skoro osobiscie prawie doswiadczylas
              choroby na wlasnej skorza, a jak twierdzisz choroba ta niewatpliwie prowadzi
              kazdego, kto jej doswiadczyl bez wyjatku do przynajmniej prob samobojczych,
              polowy kobiet na tym forum powinnysmy wystawiac podobne jak ten watki.

              i jeszcze jedno - to, ze ktos nie przezyl depresji na wlasnej skorze, wcale nie
              oznacza, ze nie padl jej posrednia ofiara. czasem nawet to jest jeszcze gorsze,
              ale o tym moge podyskutowac z Toba na prv.
              • liwilla1 Re: memphis 01.09.08, 09:53
                tak, moge wiele napisac o depresji. o
                moge napisac jak to jest znalezc bliska osobe przypadkiem po wpakowaniu w siebie
                "zaoszczedzonych" przez miesiace paczki tabletek antydepresyjnych.
                moge napisac jak wyglada swiatlo karetki w nocy, gdy wiesz ze od smierci kogos
                waznego dziela cie minuty.
                a pozniej o pilnowaniu bliskiej osoby by przy Tobie polknela tabletke, by nie
                schowala jej gdzies i pozniej nie sprobowala znowu zrezygnowac z Ciebie, ze
                wspolnego zycia, z calej milosci ktora dajesz.
                moge wiele napisac o atakach agresji, o pobytach w psychiatryku, moge napisac
                jak wyglada osoba po serii elektrowstrzasow.
                moge wiele napisac, jak czuje sie osoba, ktora przez cale zycie jest odtracana
                przez bliska, chora na depresje osobe.
                nadal chcesz podyskutowac memphis?
                • memphis90 Re: memphis 01.09.08, 12:18
                  Wiem, jak wygląda depresja. Potrafię sobie wyobrazić jak czuje się człowiek z
                  depresją. Ale nie zamierzam dyskutować na temat, czy taka osoba ma "słabą
                  psychikę" czy inne "specjalne uwarunkowania". Dla mnie takie szufladkowanie jest
                  obraźliwe dla chorej osoby, która o chorobę nie prosiła, nie zapracowała na nią
                  jak palacz na raka płuc, a często bagaż jej życiowych doświadczeń znacznie
                  przewyższa wszystko to, co może wyobrazić sobie przeciętny zjadacz chleba.
                  Rozmawiałam z kobietami, które przez kilkadziesiąt lat znosiły w życiu piekło,
                  zanim zanim poddały się zniechęceniu i popadły w chorobę- i jestem pełna podziwu
                  dla SIŁY ich ducha...
                  • liwilla1 Re: memphis 01.09.08, 14:40
                    przykro mi memphis, ale nie zgodze sie z Toba. nie szufladkuje nikogo piszac o
                    pewnych okolicznosciach sprzyjajacych skrajnemu rozwojowi tej choroby, ani tym
                    bardziej nie obrazam. takie insynuacje uwazam za wyjatkowo wstretne i bezczelne
                    z Twojej strony.
              • memphis90 Re: memphis 01.09.08, 12:13
                Nigdzie nie napisałam, że każda osoba z depresją koniecznie musi popełnić
                samobójstwo- to tylko Twoja nadinterpretacja- ale że myśli czy próby samobójcze
                są składową tej choroby i każdemu choremu mogą się przydarzyć. Ale nie trzeba
                być człowiekiem o słabej psychice, żeby rozważać czy podjąć próbę samobójczą. W
                samym tym określeniu brzmi jakaś pogarda dla osób, które chorują. To nie zależny
                od naszej woli, można mieć najsilniejszą psychikę i wpaść w psychozę poporodową,
                mieć halucynacje i widzieć w mężu mordercę. Można w 100% akceptować siebie, być
                szczęśliwą matką i żoną- a pod wpływem spadku hormonów czy zmian w
                funkcjonowaniu mózgu nagle targnąć się na życie.
                • pestka_ks memphis90 masz rację 03.09.08, 19:18
                  a Tobie liwilla współczuję, bo sama wiem co znaczy "pilnować" bliskiej
                  osoby...jednocześnie nie zgadzam się z Tobą, co do osób bardziej lub mniej
                  podatnych na depresję- ja zachorowałam choć byłam silna i był to odruch obronny
                  organizmu na ciągły strach o bliska osobę... poczytaj trochę na ten temat- ja
                  naprawdę znam to od "podszewki" niestety...
                  bardzo często depresja nawet po wielu latach- dotyka osoby z bliskiego otoczenia
                  chorego i tu nie ma reguł, a chorują tez osoby o wyjątkowo silnej osobowości,
                  dużym poczuciu humoru i wydawało by się jak burza idące przez życiesad



    • golfstrom Re: Odeszła jedna z nas... 31.08.08, 00:09
      Brak mi słów crying
    • deodyma Re: widzialam jej zdjecia z mezem i dzieckiem... 31.08.08, 08:44
      na pozor szczesliwa kobieta, matka, zona, szczesliwa rodzina i nagle
      taka tragedia... to jest wlasnie najbardziej przerazajacesad
    • ad57 Re: Odeszła jedna z nas... 31.08.08, 17:19
      Aż nie wiem co napisać sad(( przyjrzałam sobie profil i jej i jej mężą na NK wygladała na taką szczęśliwą! szok!!!! sad(((

      (*)(*)(*)
      • pychu Re: Odeszła jedna z nas... 31.08.08, 18:16
        Też weszłam na NK.... Aż nie chce się wierzyć.... Tacy są tam szczęśliwi,
        cudowna rodzina, piękne dziecko i taki finał. Dziewczyny błagam reagujmy
        wcześnie na wszelkie nasze dolegliwości przypominające depresję. Mamy prawo
        wołać o pomoc. Rodzina musi nas rozumieć i być dla nas wsparciem.
        • zamszowa Re: Odeszła jedna z nas... 31.08.08, 20:59
          ja tylko tak ku przestrodze....miałam depresję poporodową, nikt nie wziął tego
          na poważnie...przestałam podchodzić do synka, przewijać, kąpać, przestałam jeść.
          A pediatra wrzeszczał, że mam karmić piersią (to było głównym zrodlem mojej
          depresji),karmiłam,zagrzewana jeszcze do tego przez internetowe militantki
          karmienia piersią. jadłam coraz mniej, wreszcie przy 42 kg na 170 wzrostu lekarz
          rodzinny u ktorego poryczałam się w gabinecie (a zaciągnął mnie tam mąż) dał
          namiar na psychiatrę...dostałam leki.przestałam karmić....poszłam na
          terapię...udało się, ale byłam bliska decyzji, którą podjęcła Aneta...i nikt
          oprócz mojego męża mnie nie słuchał. Mama mówiła: weż sie w garść, koleżanki: co
          ty masz z tym karmieniem, wszystkie karmią i żyją, forumowe mądrale: rób to dla
          dobra dziecka, musisz karmić...gdyby nie mój mąż nie byłoby mnie dzisiaj.
          Wyrazy współczucia dla męża Anety i ich synka.
          • pychu Re: Odeszła jedna z nas... 01.09.08, 07:17
            Dokładnie. Zgadzam się z Tobą. Często najbliżsi nie traktują naszego
            samopoczucia poważnie. Przechodziłam przez to (nie z powodu ciąży), zaczęłam na
            własną rękę brać jakieś tabletki, coraz więcej i więcej aż stałam się wrakiem, a
            rodzina - słyszałam tylko - o co Ci chodzi, chyba przesadzasz, wkręcasz sobie
            coś. Czasem nikt nie zdaje sobie sprawy jaki człowiek czuje się samotny..
    • memphis90 Re: Odeszła jedna z nas... 31.08.08, 21:25
      Bardzo mi przykro, to straszna tragedia dla rodziny sad Ze wszystkich
      istniejących chorób depresja jest chyba najgorsza, bo odziera nas z podstawowego
      narzędzia walki- z woli życia... Wciąż jeszcze mówi się o niej za mało,
      niestetysad Dziewczyny, bądźmy uważne, uwrażliwiajmy rodziny i same też miejmy
      oczy szeroko otwarte...
    • agatacardiff Re: Odeszła jedna z nas... 01.09.08, 01:04
      Dziewczyny przeciez jestesmy tu zeby sobie pomagac!!!!!!
      Ja tez mialam watpliwosci bylam wystraszona w ciazy i przed porodem,niestety
      zycie czasami wcale nie wyglada kolorowo a rzeczywistosc moze nas przerastac.
      Mi pomoglyscie gdy mialam watpliwosci gdy sie balam porodu,dzieki waszym
      doswiadczeniom ,udalo mi sie rozpoznac pierwsze oznaki porodu,starac sie
      zrelaksowac i urodzic.dzis jestem szcesliwa mama miesiecznego Gracjana.
      Pomagajmy sobie bo "zycie choc piekne tak kruche jest..."

      wyrazy wspolczucia dla rodziny Anety.

      Agata
    • lilith76 Re: Odeszła jedna z nas... 01.09.08, 10:17
      Choć to pewnie większość przyszłych mamuś zepsuje forumowy nastrój, to trzeba przełamywać tabu i przyznawać się, że ciąża nie zawsze to czas radości, oczekiwania, ale też smutku, apatii, ambiwaletntych uczuć i strasznego zastanawiania się, czy aby to była dobra decyzja. A po porodzie bywa gorzej. Słodki obrazek pachnącej mamusi, karmiącej jak zawodowa mamka, z wydolnością organizmu chińskiego medalisty olimpijskiego. A jesteśmy tylko ludźmi - zmęczonymi, niewyspanymi.
      Strasznie smutne to co się stało. Jeszcze smutniejsze, że otoczenie nic nie zauważyło. Z doświadczenia wiem, że osoba w depresji potrafi na zewnątrz być uśmiechnięta, towarzyska, ale na litoścć boską - w domowym zaciszu nie da się już grać. Ale bywa.
      • marta2202 Re: Odeszła jedna z nas... 01.09.08, 10:52
        (*)
        Czytałam to wczoraj i do dzisiaj jakoś tak mi dziwnie, chociaż jej
        nie znałamsad
        Taka ładna, uśmiechnieta, młoda dziewczyna.
        Bardzo szkoda mi jej synka!
    • agn22 [*]][*][*] 01.09.08, 11:55

    • olik1980 Re: Odeszła jedna z nas... 01.09.08, 12:11
      Opowiedziałam mężowi o tym przypadku. Przeraził się i obiecał że będzie b.
      czujny. Całkiem niedawno skończyłam terapię psychologiczną, więc mam tendencje
      do depresji, dlatego jak tylko coś będzie się dziać to wracam do swojego
      terapeuty...
    • gonia28b (*)(*)(*) 01.09.08, 12:15
      poryczałam się...
      jest mi strasznie przykro.
    • przeciwcialo Re: Odeszła jedna z nas... 01.09.08, 12:51
      Straszne.
      Dobrze ze coraz więcej mówi się o depresji a wizyta u psychiatry nie
      jest powodem wstydu. Mam kolezanke która wyszła z depresji, leczyła
      się ponad rok, choroba rozwijała sie powoli, podstepnie, maskujac
      się. A po porodzie w tej burzy hormonów tak latwo stracic równowage.
      • lavia78 Re: Odeszła jedna z nas... 01.09.08, 13:40
        a ja przeczytałam tylko tytuł...myślałam że chodzi o to ,ze ktoś zrezygnował z
        pisania o boże!!!!
        strasznie mi przykro!! nie wiem co napisać płakać mi się chce....
        więc zawsze PROŚMY o wsparcie....
        • beatkaa32 Re: Odeszła jedna z nas... 02.09.08, 10:26
          (*) spoczywaj w pokoju Anetko
          • marina0706 Re: Odeszła jedna z nas... 03.09.08, 18:09
            Straszna tragedia sad
            Sama przechodzilam depresję ale nie będąc w ciąży, teraz jestem w 28
            tygodniu i niby jest ok, czasem miewam różne lęki, boję się bardzo
            porodu, ale mój największy lęk to wlaśnie czy depresja nie powróci?
            czy nic złego się nie stanie mnie ani dziecku????
            Ta historia mnie zmroziła, jest mi bardzo przykro i smutno sad
    • matylda_28 Re: Odeszła jedna z nas... 04.09.08, 00:41
      To strasznesad , a najbardziej mi szkoda jej synka...
      • anna11233 Re: Odeszła jedna z nas... 09.09.08, 19:37
        Straszna tragedia.. Wyrazy współczucia dla Pana i synka.
    • tiuia [*] 10.09.08, 23:18
      Biednasad... Ciężko coś napisać w takiej sytuacji. Fotki na NK pokazują fajną, kochającą się rodzinę... Wyrazy współczucia dla męża i synka. A Aneta niech spoczywa w spokoju...
      • irbise Re: [*] 11.09.08, 13:18
        tak strasznie mi przykro...
    • artka20 Re: Odeszła jedna z nas... 11.09.08, 21:21
      Myślę o tym, jak bardzo musiało być jej źle, jak bardzo czuła się
      nieszczęśliwa skoro miłość do własnego dziecka przegrała z tym
      przytłaczającym uczuciem beznadziei... Bardzo mi przykro...
      • asienka28035 Re: Odeszła jedna z nas... 12.09.08, 07:44
        wiem co to jest depresja...sama ją przeszłam mimo młodego wieku!
        dwie próby samobójczesad teraz mam dla kogo żyć...czytałam wszystkie
        wasze "komentarze" i naprawde niewiem co mam napisac...[...]
        współczuje!
    • ewik_751 dobry atrykuł o depresji 12.09.08, 22:41
      Znalazłam artykuł o depresji poporodowej, trochę długi, ale wiele
      wyjaśnia, może komus pomoże:

      Taka smutna, choć mama...

      Najpiękniejszy okres w życiu kobiety – narodziny dziecka – może być
      również jej największym koszmarem. Dzieje się tak, gdy matkę dotknie
      depresja poporodowa. Kto jest na nią najbardziej narażony i jak
      pomóc depresyjnej mamie?
      Oczekiwaniu na dziecko często towarzyszy – jak każdej zmianie w
      życiu człowieka – stres, lęk i niepewność. Niektóre kobiety przez
      całą ciążę mają obniżony nastrój: boją się o przebieg porodu, o
      zdrowie dziecka i wspólną przyszłość. Martwią się o to, czy sprawdzą
      się w roli matki. Po porodzie szybko okazuje się, że kreowany przez
      media obraz szczęśliwego macierzyństwa, atrakcyjnej, doskonale
      ubranej i zadbanej matki z uśmiechniętą rodziną, przeważnie ma się
      nijak do rzeczywistości! Jak wynika z badań, ponad 90 procent kobiet
      przeżywa swoje macierzyństwo inaczej niż sobie wyobrażały i
      przewidywały.

      Łzy nad kołyską

      Zjawiskiem depresji związanej z okresem porodowym badacze zajmują
      się od około 30 lat. Wyróżnili oni trzy rodzaje stanów depresyjnych
      poporodowych, które różnią się częstotliwością występowania w
      populacji, nasileniem objawów oraz patogenezy.

      Najłagodniejszy, to tzw. smutek poporodowy (postpartum blues).
      Doświadcza go ponad połowa kobiet. Pojawia się między 1. a 14. dniem
      po porodzie, a apogeum osiąga między 3. a 7. dniem. Młode mamy nie
      mogą spać, boli je głowa, odczuwają lęk, ciągle płaczą i nie mają
      apetytu. Łatwo je wtedy urazić, bo są nadwrażliwe. Smutek poporodowy
      powinien ustąpić najpóźniej w trzecim miesiącu po urodzeniu dziecka.
      Nie wymaga on leczenia psychiatrycznego, wystarczy by bliscy
      zapewnili kobiecie wsparcie.

      Około 10-20 procent kobiet zapada na depresję poporodową (postpartum
      blues depression) o różnym nasileniu. Najczęściej cierpią na łagodną
      formę tego zaburzenia. U niektórych mogą też pojawić się ciężkie
      stany depresyjne – dotykają one co piątą kobietę, u której wystąpiła
      wczesna faza depresji poporodowej. Najtrudniejszą postacią depresji
      jest psychoza poporodowa. Pojawia się ona raz na 500-1000 przypadków
      i wymaga opieki psychiatry.

      Narażone na depresję

      Z przeprowadzonych przeze mnie w 2000 roku badań wynika, że
      szczególnie narażone na wystąpienie objawów depresyjnych po porodzie
      są kobiety tuż przed lub po trzydziestce, dobrze wykształcone, które
      w okresie ciąży narażone były na ciąg stresujących wydarzeń (czyli
      wszelkich poważnych zmian w życiu, niekoniecznie nacechowanych
      ujemne). To również panie, które oczekując na dziecko miały bardzo
      zmienne i przeważnie złe samopoczucie. Charakteryzowały się również
      wysokim poziomem lęku – co może oznaczać wyższy poziom neurotyzmu, a
      więc również większą skłonność do przeżywania nastrojów negatywnych.

      Depresja poporodowa częściej spotyka pesymistki, lękliwie lub wrogo
      nastawione do otoczenia, które nie radzą sobie ze stresem, mają dużą
      skłonność do introspekcji i często narzekają na wiele dolegliwości o
      podłożu psychosomatycznym. Do grupy ryzyka należą również kobiety
      cierpiące na napięcie przedmiesiączkowe i te, które w ciąży często
      zapadały na przeziębienia i infekcje, a także po patologicznym
      przebiegu ciąży (chorujące na zaburzenia tarczycy, z zagrażającym
      przedwczesnym poronieniem, z nadciśnieniem, ciążą przenoszoną).
      Ważne są również ich relacje z bliskimi – na depresję poporodową
      zapadają głównie żony pozbawione wsparcia rodziny i będące w
      wyraźnym konflikcie z mężem.


      Koszmar macierzyństwa

      Często depresja występuje u kobiet już w czasie ciąży. Nawet u ośmiu
      na dziesięć kobiet depresja ta przedłuża się na okres poporodowy,
      zwłaszcza że na ogół mają one trudniejszy poród. W związku z tym nie
      wolno lekceważyć zmiennych nastrojów kobiet w okresie ciąży, a w
      przypadku długotrwałego obniżenia nastroju najlepiej zwrócić się po
      pomoc do psychologa.

      Przeżywające depresję kobiety zarówno w okresie przed-, jak i
      poporodowym potrzebują wsparcia ze strony bliskich i partnera. Uwagi
      typu: "Wyzwól się z tego, masz kochającego męża i zdrowe dziecko,
      czegóż więcej można chcieć?", wcale nie pomagają, a powodują, że
      kobiety izolują się psychicznie i fizycznie, bo czują, że nie
      sprostały oczekiwaniom otoczenia.

      Matki z depresją poporodową często fantazjują: "Co by było, gdyby
      mąż i dziecko zginęli w wypadku? Takich myśli doświadczałam
      najczęściej w chwilach najgorszych ataków lękowych".
      Odpowiedzialność za dziecko przytłacza je i powoduje, że nie są w
      stanie zająć się nim: "Bałam się i przez cały czas chciałam być z
      moją mamą, nieustannie potrzebowałam pomocy".

      Jakiego wsparcia od rodziny potrzebuje kobieta cierpiąca na depresję
      poporodową? Przede wszystkim akceptacji, zrozumienia, troski i
      miłości. Nie powinno się atakować kobiet radami, żeby przestały
      tkwić w smutnym nastroju i nie przeżywały tego, co właśnie czują.
      Warto z nimi rozmawiać (wysłuchać je!) i spędzać jak najwięcej
      czasu, raczej towarzysząc im w ich smutku niż walcząc z nim, bo to
      jedynie wzmaga u matki z depresją poczucie winy. Gdy nastrój
      depresyjny przedłuża się (powyżej 14 dni), trzeba udać się po pomoc
      do specjalisty.

      Dr Monika Wasilewska jest psychologiem i psychoterapeutą. Interesuje
      się psychologią rozwojową i kliniczną, jej praca doktorska
      poświęcona była depresji poporodowej. Pracuje w Instytucie
      Psychologii Stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka