Witam,
To moja 3 ciąża, jestem w środku 38tygodnia. Dziś w nocy byłam pewna że zaczyna się poród. Niedługo po stosunku poczułam niewielką ilość wypływającego wodnistego płynu i myślałam, że to wody zaczynają odchodzić. Za chwilę poczułam narastające dość bolesne skurcze i bóle krzyżowe najbardziej odczuwane w czasie leżenia. Cała się trzęsłam, ale strałam się nie panikować. Na przestrzeni 2 godzi skurcze zaczęły się wyciszać i pozostał tylko ból w podbrzuszu i niepokój. Rano brzuch bolał nadal i miałam znowu wrażenie wilgotności. Bałam się że wody się sączą więc pojechałam do szpitala. Pan doktor bardzo nieprzyjemny i wsciekły że przyjechałam powiedział że się nie dotknie do mnie, bo nie ma mnie gdzie położyć w razie czego. Zgodził się chyba tylko dlatego, że powiedziałam że mój mąż jest lekarzem, jest dziś na dyżurze i jestem sama z małym dzieckiem,a tu mam najbliżej, poza tym w tym właśnie szpitalu zmarło moje pierwsze dziecko w 37tygodniu i bardzo nalegam.
Okazało się że bez wątpliwości pęcherz jest zachowany, szyjka sformowana od kości krzyżowej dł3cm i kanał przepuszcza palec. Lekarz nie miał czasu dłużej ze mną rozmawiać i poszedł. Tu moje pytania.
Na co wskazują te parametry szyjki i rozwarcia-czy oznaczają jakieś zaawansowanie przygotowania do porodu, czy to norma dla 38tygodnia?
Lekarz zalecił nospę3*dziennie, czy to jakiś standard? dlaczego mam powstzymywać skurcze?
Ból brzucha nasiłił się po badaniu- czy to normalne?
Pzdrawiam serdecznie wszystkie mamy