Dodaj do ulubionych

co na nogach?

21.01.09, 22:34
Zainspirował mnie wątek o butach podczas porodu... Chodzi mi o zwykłe badanie
ginekologiczne, siadacie na fotelu boso, w butach, w skarpetkach?
Ja zawsze chodzę do ginekologa w spódnicy, bo nie mam ochoty paradować po
gabinecie z gołym tyłkiem i potem podciągam spódnicę (często widzę kobitki w
spodniach i tak się zastanawiam jak one to załatwiają, przemykają na fotel z
gołą pupą?) no i na ogół siadam w butach, bo nie lubię chodzić bosymi stopami
po zimnej podłodze. A może jakąś gafę popełniam jednak? Nikt mi jeszcze nic
nie powiedział, ale może faktycznie lepiej zaopatrzyć się na tę okoliczność w
skarpetki?
Obserwuj wątek
    • roksanaa22 Re: co na nogach? 21.01.09, 22:48
      U wszystkich ginekologów u jakich byłam miejsce do rozebrania sie
      jest obok fotela...Siadam w skarpetkach tudzież boso jak jest latosmile
    • kasiulek403 Re: co na nogach? 21.01.09, 22:53
      Zimą też nie nosisz skarpetek?
      A tak poważnie to u mojego lekarza każda z pacjentek dostaje klapki już na
      samym wejściu.
      Piszesz,że zawsze chodzisz w spódnicy,bo nie masz ochoty paradować z gołym
      tyłkiem i to mnie dziwi bo lekarz widzi więcej niż goły tyłek smile
      Poza tym uważam,że lekarz tej specjalności już się napatrzył
      • geos Re: co na nogach? 23.01.09, 18:21
        Ja tez chodzę w spódnicy. Nieważne ile się lekarz napatrzył. Ważne, że ja sie
        czuje komfortowo
    • szyszunia11 Re: co na nogach? 21.01.09, 23:04
      ja mam fajny patent - pończochy pod spodniamismile
      • aurinko5 Re: co na nogach? 21.01.09, 23:12
        Nie zakladam specjalnie spodnic do ginekologa.I wcale sie nie
        wstydze przejsc pare cm z 'gola pupa'.Jestem u ginekologa a nie u
        stomatologa,wiec dla lekarza to nic dziwnego.Buty tez zdjemuje,a
        latem nawet bez skarpetek 'paraduje'.
      • fajnababka3 Re: co na nogach? 22.01.09, 10:17
        dobre.... te pończochy to może jedyna przyjemna rzecz na którą sobie
        gin popatrzy w pracysmile zakładając że to mężczyznasmile
    • thorgalla Re: co na nogach? 21.01.09, 23:20
      Mi zupełnie nie przeszkadza "latanie z gołym tyłkiem" po gabinecie.
      Zawsze mam na zmianę drugą parę skarpetek i je zakładam przed
      badaniem.
    • deodyma Re: co na nogach? 21.01.09, 23:28
      chodze do ginekologa w spodniachsmilespodnic po prostu nie lubie i juz. rozbieram
      sie przy fotelu, obok stoi krzeselko. siadam w fotelu na boso. no i co z tego?
      nie wstydze sie, bo i niby czego? to lekarz. bez przesady.
    • mea8 Re: co na nogach? 21.01.09, 23:33
      Golego tylka u ginekologa sie nie wstydze. A na nogach mam zawsze
      czyste skarpetki, ktore na te okolicznosc mam w torebce.
      • anta1981 Re: co na nogach? 21.01.09, 23:39
        Zawsze chodzę w spodniach na wizytę. Przy fotelu jest krzesełko i tam zostawiam
        rzeczy na fotelu siedzę w skarpetkach. Ponieważ mam robione usg i słuchamy bicia
        serca maluszka mam bluzkę którą łatwo podciągnąć bo brzuszek jest smarowany
        żelem nie wiem czy w spódnicy byłoby tak fajnie. A co do gołej pupy to lekarz
        chyba już dość się naoglądał a mój lekarz jest kobietą więc chyba to dla niej
        nic nadzwyczajnego.
    • deela Re: co na nogach? 21.01.09, 23:47
      przemykam sie na fotel z golym tylkiem
      w sumie to wcale sie nie przemykam tlko normalnie przechodze i na niego wlaze
      jakos nie mam z tym problemu
      wstydliwe zakrywanie sie spodnica i unoszenie jej rabka w celu badania to troche
      smieszne zachowanie doroslej kobiety
    • eilian Re: co na nogach? 21.01.09, 23:54
      Ja w tej spódnicy to chyba z przyzwyczajenia, bo kiedyś chodziłam do takiej
      przychodni, gdzie była najpierw kabina, gdzie należało się "przygotować do
      badania", czyli rozebrać a potem na wezwanie lekarza wchodziło się do gabinetu,
      no i faktycznie, tak z gołym tyłkiem siadać na krześle (zanim nastąpi badanie
      ginekologiczne zwykle jest jakiś wywiad i siada się normalnie na krześle) to
      jakoś głupio, choć widywałam tam babki z spodniach, mimo, że przed wejściem był
      nawet napis, że tylko w spódnicach należy wchodzić.
      Poza tym gabinetem bywałam jeszcze w kilku innych i różnie to jest urządzone,
      najczęściej spotykam się po prostu z łazienką, która wcale nie jest parę cm od
      fotela, ale raczej kilka dobrych kroków i dlatego w tej spódnicy mi jakoś
      zręczniej.
      Ale skarpetki to faktycznie dobry pomysł.

      • ktosiowa.waw Re: co na nogach? 24.01.09, 20:51
        eilian napisała:
        jakoś głupio, choć widywałam tam babki z spodniach, mimo, że przed wejściem był
        > nawet napis, że tylko w spódnicach należy wchodzić.

        jezus, to jak ktoś nie miał spódnicy to nie był przyjmowany? surprised dziwne, doprawdy.

        U mnie, na szczescie są jednorazowe zielone "fartuszki", tak że bez spodni nie
        siadam gołą pupą na fotelu (nawet jeśli jest przecież przykryty ręcznikiem
        papierowym. Załączają też niebieskie,foliowe kapciuszki szpitalne. Także jeśli
        akurat mam rajstopy zamiast skarpet, to mogę założyć.
        A. i dobrym patentem na "wstydliwość" jest zakładanie dłuższej bluzki, tuniki
        bądź dłuższego sweterka, który przynajmniej pacjentce da złudzenie zakrytej pupy.
    • szampanna Re: co na nogach? 22.01.09, 00:01
      Ja zawsze w spódnicy wink czuję się po prostu bardziej komfortowo
      jednak. Nie znaczy to, że jestem pruderyjna i zacofana, ale latanie
      z gołym tyłkiem wolę ograniczyć do minimum - gdybym miała zgrabne i
      szczupłe nogi, może zmieniłabym pogląd na sprawę i postępowanie
      też wink
      A co do stóp, jako że w spódnicy, to zawsze na boso - odcinek do
      fotela pokonuję w klapkach od lekarza. Nie lubię ani skarpetek, ani
      spodni w ogóle, więc nie robię nic dla idei i na siłę.
      • eilian Re: co na nogach? 22.01.09, 00:02
        nigdy się nie spotkałam z propozycją klapek u lekarza
        • anta1981 Re: co na nogach? 22.01.09, 00:29
          Co do wywiadu u lekarza to moja pani gin najpierw chwilkę ze mną rozmawia potem
          badanie i na końcu rozmowa więc jestem już ubrana. Kiedyś też byłam w takim
          gabinecie gdzie trzeba było się najpierw rozebrać dla mnie to jakiś koszmar i
          tak wchodziłam w majtkach i dopiero po wywiadzie rozbierałam się do badania.
          Wydaje mi się że takie gabinety powoli odchodzą do lamusa ja już więcej się do
          takiego nie wybiorę.
    • nglka W butach i ochraniaczach, taki tam zwyczaj n/txt 22.01.09, 02:09
      • marcowa_anula Re: jednorazowe spódniczki :) 22.01.09, 06:14
        U mojego gina najpierw wchodzi się do gabinetu gdzie jest wywiad wstępny, stamtąd przechodzi się do osobnego pomieszczenia z fotelem, usg itp a obok jest łazienka z toaletą gdzie można "się ogarnąć" wink i dodatkowo włożyć spódniczkę jednorazową i jednorazowe kapcie i już w takim kompletnym stroju przejść (dość dużą odległość) do badania. z tymi jednorazowymi spódnicami spotkałam się teraz właśnie po raz pierwszy i myślę, że to bardzo fajny wynalazek.
        • anna-maria3 Re: jednorazowe spódniczki :) 22.01.09, 10:46
          Ano ja też w wiadomej klinice po raz pierwszy się z tym spotkałam anulko wink
          Zazwyczaj ubieram się w to, na co akurat mam ochotę - w ciąży oczywiście
          repertuar ograniczony wink jak ubiorę spódnicę, to tylko ją podciągam do badania,
          jak spodnie, to po prostu wchodzę na fotel z gołą pupą. Swoją drogą tych
          jednorazowych spodnic nie używam - ochraniaczy też nie. Wcześniej u mojego
          lekarza tego nie było i jakoś mi nie brakowało, więc i teraz nie zmieniam
          przyzwyczajeń. Wychodzę z gołymi stopami, ewentualnie w skarpetkach... jak latem
          mam na nogach klapki, to podchodzę w nich aż do fotela i zrzucam gdzieś obok.
        • pestka_ks Re: jednorazowe spódniczki :) 22.01.09, 10:54
          u mojego lekarza tez dostaje się jednorazową "spódniczkę" i kapcie od
          pielęgniarki, która przed wejściem do gabinetu mierzy ciśnienie, waży, wpisuje
          do karty wyniki badań itp.
          Później w gabinecie- w wydzielonej toalecie- trzeba się przebrać i pomaszerować
          do badaniasmile
          Uważam że to bardzo praktyczne i nie trzeba się zastanawiać czy wypada "z gołym
          tyłkiem", czy w skarpetach, czy bez itp. wink
    • rafaellka Re: co na nogach? 22.01.09, 06:54
      U mojego ginia też są jednorazowe spódniczki i kapciochy smile
      Co do reszty, to na fotek układam się albo w skarpetkach, albo w pończochach
    • nimeska Re: co na nogach? 22.01.09, 10:01
      u mojego ginka sa takie "spodnice" do zalozenia by nie paradowac z gola pupa,
      zawsze ide w tym w czym mi wygodniej i na kozetke klade sie albo w butach albo
      z skarpetkach
      • fajnababka3 Re: co na nogach? 22.01.09, 10:25
        U mojego lekarza stoi krzesełko tuż obok fotela. Rozbieram się bez
        widowni za wertikalami a lekarz wchodzi jak już się usadowię na
        fotelu więc paradować można bez krępacji. Na stopy zakładam
        skarpetki bo też nie lubię chodzić boso po ,,cudzych"
        powierzchniach. A co do spódnicy to jak ktoś nie ma tak dyskretnych
        warunków jak ja to zamiast spódnicy warto włożyć tunikę na pewno
        będzie wygodniej podczas słuchania tętna płodu a i tyłkiem się nie
        świeci.
    • balsamina-niecierpek Re: co na nogach? 22.01.09, 10:48
      O tyle nie rozumiem problemu, że wszyscy ginekolodzy u jakich byłam
      kiedykolwiek (od przychodni rejonowej po luksusowe gabinety) mieli
      fotel do badania za parawanikiem i tamże krzesło i wieszak do
      odłożenia rzeczy. Rozbieram się, jest badanie, ubieram się, wracam
      na krzesło przy biurku lekarza. Pewnie sto lat temu były gabinety,
      gdzie rozbierano się przed całą wizytą, ale chyba już to wyszło z
      mody.
      Staram się mieć mało rzeczy do zdjęcia i założenia, żadnych
      skomplikowanych zapięć czy wielu warstw odzieży. Na fotelu na ogół
      siadam w skarpetkach, jeżeli są białe, to się nawet ładnie komponuje
      ze sterylnością gabinetu smile
      • kiraout Re: co na nogach? 22.01.09, 11:50
        nigdy bosą stopą , dlatego od zawsze praktykuję skarpetki. Z gołą pupą też mi
        niewyraźnie (kilka razy spotkałam się z wchodzącymi/zaglądającymi pielęgniarkami
        i to mnie zawsze zawstydzało, jak akurat szłam z gołym tyłem). Jakiś czas temu
        rzeczywiście pojawiły się fartuszki i to jest całkiem ok. Ale jak już spodnie, a
        nie sukienki czy spódnice, to tuniki właśnie smile
        O pończochach też myślałam, ale szczerze mówiąc to trochę mi głupio tak na
        fotelu w pończochach siedzieć, w sumie nie wiem czemu...?
        • bweiher Re: co na nogach? 22.01.09, 12:04
          Zawsze w skarpetkach.A ze moja ciąza przypadła na okres zimowy,to w spodniach i
          jak dziewczyny piszą zazwyczaj tunika.Ale jak się zdarzyło być w "zwykłej"
          bluzce to też nie problem bo fotel jest za parawanem a obok fotela krzesło,na
          którym można zostawić ciuchy.A więc zdjęcie gaci i wczłapanie sie na fotel to
          kwestia sekundy i nikt mojego tyłka nie ogląda.
          A zresztą personel gabinetów ginekologicznych już tyle dup widział,że nawet sie
          tym nie przejmują.Przecież do ginekologa nie tylko cięzarne chodzą,są sytuacje
          kiedy trzeba właśnie zad wystawić...
          • seytan_a_22 Re: co na nogach? 22.01.09, 13:36
            Alez mi problemsmile ja tam wybralam ginekologa mezczyzne, zawsze wybieram lekarzy
            mezczyznsmile zastrzezenie mojego faceta bylo jedno, mial byc brzydszy i starszy od
            niegosmile oczywiscie kwestia kwalifikacji byla najwazniejsza, ale oprocz tego
            musial byc mezczyzna, takie mam i mialam widzimisiebig_grin Wizyta wyglada
            nastepujaco: najpierw laboratorium, mocz, krew, wazenie, mierzenie, z
            laboratorium przechodze do gabinetu z aparatem do CTG, czasem przychodzi tam
            lekarz i bada przy okazji moje piersi, potem do gabinetu doktora gdzie omawiane
            sa wyniki i przeprowadzana rozmowa, w zaleznosci od ilosci pytan dluzsza lub
            krotsza, dalej przechodze do gabinetu z fotelem, rozbieram sie za parawanem,
            chodze najczesciej w spodniach, wiec na fotel wedruje w skarpetkach, nie lubie
            tych jednorazowych kapci...nie mam oporow, by sie pokazywac pol nago, ja bym
            mogla nawet calkiem sie rozebrac, jakos pruderii nie mam we krwismiletym bardziej,
            ze lekarz bada tez doodbytniczo za kazdym razem, wiec tylek moj widzi i tak, po
            badaniu ubieram sie za parawanem, jesli sa jakies dodatkowe rzeczy do omowienia
            to jeszcze rozmawiamy z lekarzem, ma takze biurko w gabinecie z fotelem. Na
            koncu wychodze innymi drzwiami niz weszlam, wprost do recepcji gdzie wypisuja mi
            recepty i terminy nastepnych wizyt. Ta cala przyjemnosc mam obecnie raz na
            tydzien, wczesniej raz na dwa tygodniesmilew sumie nigdy nie zastanawialam sie nad
            kwestia czy siadam na fotel w ponczochach, skarpetkach, czy z golymi nogami, w
            czym jestem to w tym siadam i tyle, kwestia ''swiecenia tylkiem'' jest mi wogole
            obcasmiledodam, ze przy kazdym badaniu jest pielegniarka, a nawet dwie, wiec nago
            oglada mnie duzo osobsmileto jest cena za przyjemnosc bycia w ciazywink
            • embeel Re: co na nogach? 22.01.09, 14:14
              Siadam na fotelu gołym tyłkiemsmile,(fotel znajduje w osobnym pomieszczeniu niż biurko, obok jest przebieralnia) zresztą, nie tylko tyłkiem, ale czasem cala naga, jeśli lekarz bada także piersi. Pierwszy raz się trochę zdziwiłam, bo w Polsce nie spotkałam się z takim zwyczajem, ale po rozmowie z kilkoma osobami zrozumiałam, ze dość powszechne jest rozbieranie się u giba, hm, do rosołu.
              Nie pomykam, poruszam się normalnym krokiem. Wstydu w takich sytuacjach już dawno się wyzbyłam. Skarpetki tez zdejmuję - mam zawsze pomalowane paznokcie. Raz w czasie ciąży nie zdjęłam, bo to były antyzylakowe i nieźle się nasapałam pod koniec 7-go mca, aby je założyć smile, ale były ładne, nie 'babcine'.
            • qwerty3.5 Re: co na nogach? do seytan ... 22.01.09, 15:16
              >>>>> dodam, ze przy kazdym badaniu jest pielegniarka, a nawet dwie,
              wiec nago
              oglada mnie duzo osobto jest cena za przyjemnosc bycia w ciazy <<<<

              Nie , mylisz się- nie wciskaj ciemnoty .To nie cena za bycie w
              ciązy. To, przez lekarza, brak poszanowania prawa pacjenta do
              intymnosci badania a z Twojej strony z kolei ujawnione skłonnosci do
              ekshibicjonizmu.
              • seytan_a_22 Re: co na nogach? do qwerty3.5 ... 22.01.09, 15:25
                i tu sie mylisz!!! moj lekarz posiada tak zaawansowany sprzet, ze do jego
                obslugi potrzebna jest minimum jedna pielegniarka. aparat od USG jest polaczony
                z komputerem, baza danych itd. nie wymagam by moj lekarz latal od monitora
                komputera do monitora USG, by zapisywac wszystkie dane na biezaco, po to ma w
                koncu pielegniarki w gabinecie.
                Przy porodzie tez posiadasz wiecej niz jedna polozna i jakos nikt nie uwaza, ze
                jesli sie na to zgadzasz to masz sklonnosci do ekshibicjonizmu, te kobiety,
                ktore zgadzaja sie na przebywanie studentow przy ich porodzie to wogole chyba
                wedlug ciebie jakies bardzo zboczone sa:/...jak zwykle piszesz glupoty, ale u
                ciebie to juz normalne
                • franczii Re: co na nogach? do qwerty3.5 ... 22.01.09, 17:39
                  seytan_a_22 napisała:


                  > Przy porodzie tez posiadasz wiecej niz jedna polozna

                  Tez niekoniecznie
              • green_naranja Re: co na nogach? do seytan ... 22.01.09, 16:58
                ha ha, qwerty, dobrze powiedziane...brawo!

                wracajac do tematu ja, jako osoba nie posiadajaca sklonnosci do
                ekshibicjonizmu (mimo zgrabnego i atrakcyjnego ciala, uprzedzajac
                spodziewane "kontrargumenty"...wink cenie sobie prywatnosc szczegolnie
                w gabinecie lekarskim, i nie paraduje z golym tylkiem niepotrzebnie.
                na wizyty zakladam bluzki /koszulki tunikowe, a zima zawsze nosze
                podkolanowki wiec zimne plytki mnie nie draznia...wink

                a poza tym chadzam tylko i wylacznie do ginekologow-kobiet, bo
                wychodze z zalozenia, ze moje prywatne czesci zarezerwowane sa dla
                mojego partnera, a nie obcych facetow (co z tego, ze sie taki lekarz
                @naogladal@...co mnnie to obchodzi. JA sobie nie zycze byc ogladana
                przez obcego faceta, i juz. z pruderia nie ma to nic wspolnego).

                moja pani doktor takze ma sprzet specjalistyczny najnowszej
                generacji a mimo to nie wymaga on obecnosci i obslugi sztabu
                pomocniczego, wiec w gabinecie jestem tylko ja i ona.
                no i pierwsze slysze o badaniu przez odbyt co tydzien...to juz nawet
                nie skolonnosci ekshibicjonistyczne, to...a zreszta, przemilcze;wink
                • lubie_gazete Re: co na nogach? do seytan ... 22.01.09, 17:16
                  I bardzo dobrze,dziwię się kobietom mężatką co ściągają majtki przed obcym
                  facetem i dają mu się obmacywać-to chyba jakaś odmiana zboczenia,bo kobiet
                  dobrych gin nie brakuje.
                  Ale niechby mężuś spróbował ściągnąć gacie przed jakąś fajną obcą babeczką to by
                  się działo,a Wy same się nie szanujecie i dobrowolnie pokazujecie tak intymną
                  część ciała jakiemuś frajerowi,który tylko po to poszedł na medycynę.
                  • aniasa1 Re: co na nogach? do seytan ... 22.01.09, 19:10
                    o MATKO!Lubie_gazete....... Naćpałaś się czy co? To ze chodze do gina faceta
                    tzn. ze jestem stukniętą męzatką ściągająca gacie przed innym facetem? Na LITOSC
                    BOSKĄ! Są jeszcze tak głupie dziewuchy jak TY? Lekarz to dla Ciebie frajer? A
                    kim Ty jestes? Zeby oceniac kogos kto będąc na medycynie wybrał taką
                    specjalizację? Moze poczytaj, ze ginekologia to nie tylko oglądanie pipek?
                    Położyłas mnei swoją głupotą! Ze tez są jeszcze takie zacofane kobity... Ja
                    wybierając lekarza prowadzacego kierowałam sie czy jest On fachowcem w swojej
                    dziedzinie a nie partaczem a nie przyszlo mi do glowy kwalifikowac wedlug
                    płci..........
                    Jak Ty dziewczyno przezyjesz porod i pobyt w szpitalu? Zażądasz żeby tylko
                    kobiety Cie "obskakiwaly" Jak lekarz zechce Cie zbadac to nie dasz mu sie
                    "obmacywac"????????????????
                    • balsamina-niecierpek Re: co na nogach? do seytan ... 22.01.09, 19:20
                      Po pierwsze "lubie_gazete" to chłop. Po drugie, to miejscowy troll.
                      Nie wiem, po co go karmią, może ktoś uważa, że jest zabawny. Już
                      parę osób napisało do moderatorek, że proszą o wywalenie go stąd -
                      możesz się przyłączyć.
                    • alicja0000 Re: co na nogach? do seytan ... 22.01.09, 21:13
                      lubie gazete to nie kobieta, to eunuch...i nie ma sie co przejmowac jego
                      odpowiedziami, każdy wtajemniczony je omija i lekceważy
                      • aniasa1 Re: co na nogach? do seytan ... 23.01.09, 02:09
                        a ja gupek sie nabralam.........
                • seytan_a_22 Re: co na nogach? do seytan ... 22.01.09, 17:16
                  Ty chadzasz do kobiet, ja do mezczyzn, bo mam do nich wieksze zaufanie i lepiej
                  sie z nimi dogaduje...
                  twoja pani doktor nie musi miec koniecznie tego sprzetu, ktory ma moj lekarz,
                  wiec nie potrzebuje do obslugi nikogo wiecej, nie mozemy sie o to spierac,
                  a co do badania przez odbyt, no coz od 34tyg ciazy wizyty mam co tydzien i
                  uwazam, ze byc lepiej przebadana dokladnie, jak potraktowana po macoszemu.
                  Badanie jest krotkie i niebolesne, wiec nie widze powodu, by go nie wykonywac
                  jesli ulatwia lekarzowi ocene polozenia macicy i jej stan. A propos w tym samym
                  gabinecie przyjmuje jeszcze pani doktor u ktorej bylam raz ze wzgledu na chorobe
                  mojego lekarza. Wykonywala wszystkie badania co on,pielegniarka byla przy tym
                  takze obecna, ale robila to mniej delikatnie i jakos nie umialysmy sie dogadac.
                  Kazdy wybiera tego lekarza, ktory mu bardziej odpowiada i nie ma o co ostrzyc
                  zebowwink
                  • malwes Re: co na nogach? 22.01.09, 17:33
                    Każdy ginekolog u którego byłam ostatnimi laty (różne gabinety i
                    różne centra medyczne) oferował jednorazowe fartuszki/spódniczki i
                    jednorazowe foliowe buty na czas badania. Są w przebieralni lub obok
                    fotela, który jest zawsze zakryty parawanem lub drzwiczkami.

                    Ale kiedyś bywałam w gorszych warunkach i nie krępowałam się jakoś
                    specjalnie wejść na fotel z gołą pupą - i zwykle też w skarpetkach,
                    czesto zabranych na wizytę bo nie lubię chodzić boso po brudnej
                    podłodze, nie w domu a też podsunąć lekarzowi pod nos buty też jakoś
                    mi nie pasuje wink
            • franczii Re: co na nogach? 22.01.09, 17:31
              seytan_a_22 napisała:

              > oglada mnie duzo osobsmileto jest cena za przyjemnosc bycia w ciazywink

              Absolutna nieprawda, wcale za te przyjemnosc nie trzeba takiej ceny placic nawet
              majac dostep do najnowszych standardow opieki. Dla mnie akurat nie jest bez
              znaczenia umiejetnosc zapewnienia komfortu i intymnosci i krepowalaby mnie
              obecnosc innych osob, nawet przy swiadomosci, ze te osoby ogladaja tysiace
              golych tylkow. To ty sie godzisz taka cene placic ale to oczywiscie twoja
              sprawa widac nic cie to nie kosztuje.
    • aniasa1 Re: co na nogach? 22.01.09, 15:05
      A ja jestem zdziwiona tym, co piszecie ze w tych czasach w gabinetach nie ma
      jednorazowych kapci i spodniczek! Koszmar! Ja juz od kilku lat nie spotkalam sie
      z tym. Zawsze jest w gabinecie łazienka z kibelkiem, umywalką, koszem z nowymi
      jednorazowkami i koszem na brudne. Jedyne co mnie niepokoi, to zeby nie zabic
      sie w tych zielonych kapciuszkach..... Przed ciaza nie byloby problemu zebrac
      sie z podlogi, ale teraz po prostu prosze meza zeby odprowadzil mnie do fotela -
      ktory jest za parawanem lub w malym pomieszczeniu obok. Nie poszlabym do lekarza
      ktory w swoim gabinecie nie dba o komfort pacjentki. Te jednorazowki kosztuja
      grosze! Nie chodzi o to ze wstydze sie swojego ciala, bo na plazy tez latalam
      tylko w sznureczkach, ale czulabym dyskomfort latajac z gołą pipką po gabinecie!
      A juz zupelnie nie wyobrazam sobie rozmowy z lekarzem kiedy ja mam goly tylek,
      Jedyne o czym bym myslała to zeby sie ubrac. Oczywiscie jesli mnie bada na
      fotelu i zadaje pytania to inna sprawa.
      Gybym w promieniu kilkudziesieciu kilometrow nie miala takiego gabinetu z
      ochraniaczami to po prostu kupilabym je sobie sama, i w gabinecie zapytala czy
      dr to nie przeszkadza i zapytalabym czy planuje coś takiego wprowadzic bo to
      jest bardzo dobra rzecz....

      Mozecie mnie śmiało krytykowac, nie zmienie zdania ze pacjentka w gabinecie gina
      ma sie czuc komfortowo i skupiac sie na rozmowie z lekarzem, a nie na tym ze
      jest rozebrana.
    • pola1981 Re: co na nogach? 22.01.09, 16:18
      Kiedys do gina chodzilam tylko i wylacznie w spodnicy. Teraz chodze
      i w spodnicy i w spodniach,jak mam ochote, ale mam na sobie troszke
      dluzsza bluzke, ktora troche zakrywa pupe. Na fotelu siadam boso. Na
      szczescie nie musze paradowac z gloym tylkiem i na bosaka przez
      gabinet, bo lekarz najpierw prowadzi rozmowe, potem kaze isc sie
      przygotowac do badania - a fotel oddziela od lekarza zaslona, wiec
      nawet nie wiedzi jak sie rozbieram. Obok fotela jest krzeslo na
      ubrania. Po badaniu ubieram sie i znow rozmowa.
      • villemo86 Odpowiadam na pytanie autorki! 22.01.09, 16:40
        Ty przychodzisz do gin w spódnicy, a inni pewnie noszą spódnice w torebce i
        zakładają w przebieralni. Ja jak chodziłam do swojego pierwszego gina na nfz to
        właśnie tak wyglądało. Była przebieralnia z toaletą, bidetem itp, tam
        przebierałam spodnie w spódnicę i wchodziłam do gabinetu, gin rozmawiał, badał
        przepisywał receptę i wracałam tam przebrać się znowu w spodnie i wychodziłam.

        Teraz chodzę prywatnie i wygląda to tak. Najpierw wchodzę do gabinetu i siadam
        przy biurku mojej gin, tam rozmawiamy, słuchamy serduszka dzidzi i mierzymy
        ciśnienie, później przechodzę do przebieralni, która znajduje się na środku
        gabinetu jednymi drzwiami, tam mogę się podmyć i przygotować (ma tam kapcie i
        jednorazowe spódnice, ale ja zazwyczaj z tych spódnic nie korzystam, bo chodzę w
        tunice), a w tym czasie moja gin szykuje sprzęt do badania. Drugimi drzwiami
        wychodzę wprost na fotel i tam mnie bada, a później ubieram się i wracam do
        biurka gdzie kończymy wizytę.
    • babsee Re: Seytan 22.01.09, 17:50
      a mnie zaintrygowalo to badanie doodbytnicze.Chyba nie mieszkasz w
      polsce???mysle,ze gdyby lekarz zaproponowal pacjentce w Polsce
      badanie doodbytnicze to jakies 99% by posiniało ze wstydusmile

      i po co az co tydzien do gina chdzic??takie sa zalecenia?
      • anta1981 Re: Seytan 22.01.09, 18:45
        No i na temat pobytu innego personelu poza lekarzem w gabinecie. To na pewno nie
        jest cena bycia w ciąży. Zanim postaraliśmy się o maleństwo chodziłam do lekarki
        z którą zawsze siedziała pielęgniarka, ja przychodzę do lekarza a nie do dwóch
        bab które pewnie później wymieniają opinie na temat pacjentek. Teraz jestem w
        ciąży i zawsze jestem w gabinecie tylko i wyłącznie z panią gin.
        • green_naranja Re: Seytan 22.01.09, 19:11
          pielegniarka powinna byc obecna w gabinecie, ale zabiegowym, a nie
          podczas zwyklej wizyty kontrolnej...
          a mi przy porodzie bedzie asystowac akurat tylko polozna (bedzie
          jedyna osoba poza mna i moim partnerem, jesli uznamy, ze on ma tam
          bycwink. ale tak wyglada porod w wielkiej brytanii. i bardzo sie
          ciesze...
          oczywiscie, zespol lekarzy i pielegniarek bedzie dostepny w razie
          koniecznosci po nacisnieciu alarmowego guzika przy lozku...mam
          jednak nadzieje, ze nie bedzie to konieczne.

          co do oceny stanu macicy przez badanie przez odbyt...nadal jestem
          zszokowana;D mysle, ze wole jednak sprawdzanie tego
          tradycyjna "droga"...
          • pestka_ks ja też:) 22.01.09, 19:21
            tym bardziej że badanie przez odbyt stosuje się głównie u dziewic na pierwszej
            wizycie...
            • seytan_a_22 Re: ja też:) 22.01.09, 21:12
              Odnosnie mojego stwierdzenia ''taka jest cena bycia w ciazy'' to chyba panie nie
              zuwazyly usmieszku na koncu tej wypowiedzi, ton byl zartobliwysmilerobicie jak
              zwykle z igly widly
        • seytan_a_22 Re: Seytan 22.01.09, 21:07
          Nie widze nic zlego w tym, ze pielegniarka jest przy badaniu tym bardziej, ze
          ona patrzy glownie w monitor komputera, ktory obsluguje, a teraz w koncowce
          ciazy pomaga mi sie podniesc z fotela, bo jest mi ciezko, podaje reczniki
          papierowe, reguluje podglowek, by bylo mi wygodnie. Sama sobie takiego
          ginekologa wybralam razem z moim partnerem i jestem bardzo, ale to bardzo
          zadowolona. To, ze wasi ginekolodzy nie wykonuja badania doodbytniczego nie
          swiadczy o tym, ze moj jest gorszy, bo to robi, tym bardziej, ze to badanie jak
          pisalam jest krotkie i niemalze nieodczuwalne. A wizyty mam co tydzien, bo to
          normalna praktyka po 34tygodniu, od 22tyg mialam co dwa tygodnie. Wczesniej co 3
          i pol. Na kazdej wizycie mam wykonane USG i CTG.Uwazam, ze moj lekarz jest po
          prostu super i w na pewno po ciazy bede do niego tez chodzic.Jesli komus
          przeszkadza obecnosc kogo kolwiek przy badaniu oprocz lekarza to pojdzie do
          innego, moj nie narzeka na brak pacjentek, jest wrecz przeladowany terminami i
          ma jedna z najlepszych opinii w miescie.Nie moge zarzucic mu doslownie nic,
          ostatnio z marszu wpadlam mu do gabinetu, bo mialam jakas watpliwosc, o ktora
          zapomnialam sie zapytac dzien wczesniej na wizycie. Weszlam do praktyki,
          powiedzialam, ze chce sie widziec z lekarzem.Po 5minutach miedzy jedna a druga
          pacjentka przyjal mnie i wyjasnil zaistniale watpliwosci.A do tych pan co tak
          walcza o ''poszanowanie prywatnosci'' czy jesli na sali porodowej wydarzy sie
          cos i lekarz przyjdzie z dwiema a nie z jedna pielegniarka do pomocy to
          bedziecie sie klocic, by ta druga wyszla, bo uznacie, ze jemu starczy tylko
          jedna? piszecie tak jakby co najmniej mnie przyjmowano na korytarzu i kazdy
          przechodzacy mogl mnie ogladacuncertain
          • green_naranja Re: Seytan 22.01.09, 21:57
            "czy jesli na sali porodowej wydarzy sie
            > cos i lekarz przyjdzie z dwiema a nie z jedna pielegniarka do
            pomocy to
            > bedziecie sie klocic, by ta druga wyszla, bo uznacie, ze jemu
            starczy tylko
            > jedna? "

            ...nie, nie bedziemy sie "klocic", bo wlasnie po to te pielegniarki
            tam sa, by w razie czego interweniowac.w razie czego, a nie w razie
            niczego...
            ty masz takie a nie inne preferencje i upodobania, coz, ok, twoja
            sprawa, ale nie wymagaj, by bylo to przyjmowane jako cos naturalnego
            czy tez powszechnego.
            ja wole prywatnosc i dyskrecje w sprawach zwiazanych z moja
            fizjologia, zdrowiem a tym bardziej-sprawami tak intymnymi jak
            badania ginekologiczne czy ciazowe....i dbam o to, o ile mam
            mozliwosc. z tego wzgledu nie zyczylabym sobie byc ogladana nago
            przez tabuny lekarzy i pielegniarek gdy nie ma takiej absolutnej
            koniecznosci.
            a mowimy o sytuacjach na taka koniecznosc nie wskazujacych.
            • green_naranja Re: a w ogole 22.01.09, 22:01
              to zgroza napawaja mnie opisy kobiet lezacych na korytarzach
              szpitalnych po porodzie, rodzenie w salach kilkuosobowych, i te
              slynne "obchody", gdzie lekarze wedruja sobie, czesto ze studentami
              i calym entouragem, ogladajac i oceniajac stan kobiet po porodzie
              (lub oczekujacych na porod)....nie wiem, czy to jeszcze ma miejsce w
              polskich szpitalach, ale brzmi to jak horror.i ciesze sie, ze nie
              bede miec z takimi zjawiskami do czynienia...
              • seytan_a_22 Re: a w ogole 22.01.09, 22:20
                slynne "obchody", gdzie lekarze wedruja sobie, czesto ze studentami
                > i calym entouragem

                to ma miejsce w szpitalach na calym swiecie...tylko, ze w Polsce kobiety nie sa
                pytane o zgode na to, a za granica tak... na kims ten student musi sie w koncu
                nauczyc, na filmach, fantomach i martwych cialach nie da sie niestety
                wszystkiego dowiedziec co trzeba. Mysle, ze gdyby po porodzie poproszono mnie o
                to bym sie zgodzila na to, by przy badaniu byli studenci nie mialabym nic
                przeciw, natomiast na sali porodowej chce miec spokoj i nie chcialabym, by
                akurat sie na mnie uczyli. Choc sa kobiety, ktorym to nie przeszkadza.
                • green_naranja Re: a w ogole 22.01.09, 22:25
                  no nie wiem, czy na calym swiecie.pewnie wiele tez zalezy od
                  szpitala.
                  natomiast prawda jest, ze przynajmniej kobieta jest pytana o te
                  zgode poza Polska...
                  ja osobiscie nie zgodzilabym sie. racja, niech sie ucza studenci,
                  ale niekoniecznie na mniewink
                  • seytan_a_22 Re: a w ogole 22.01.09, 22:33
                    pomysl, ze gdyby wszystkie kobiety sie nie zgadzaly tak jak ty, to nie
                    mielibysmy wykwalifikowanych lekarzy i pomysl, ze wtedy ogladaloby cie pieciu
                    niedoczonych, by okreslic co ci dolega, albo sprawdzic czy dziecko rozwija sie
                    prawidlowo. Dlatego moze lepiej dziekuj tym kobietom, ktorym obecnosc
                    pielegniarki przy badaniu nie przeszkadza, bo to na nich ucza sie ci, ktorzy
                    potem dbaja o ciebiesmile
                    • green_naranja Re: a w ogole 22.01.09, 22:57
                      alez doceniam, jak najbardziej-wiem, ze wiecej kobiet sie zgodzi na
                      takie "podgladanie", anizeli odmowi. jestem wiec spokojnawink
    • konikmorski1976 Re: co na nogach? 23.01.09, 13:53
      ja zawsze mam na nogach rajty, grube skarpety, walonki i kalosze. nawet latem.
      • qwerty3.5 Re: co na nogach? 26.01.09, 13:45
        kalosze najlepsze ubłocone..smile)
    • artdesign84 Re: co na nogach? 25.01.09, 04:35
      też chodzę zawsze w spódnicy
      ale ta gdzie chodzę sąklapki jednorazowe w miejscu do rozbierania
      się więc zakładam te klapki smile
      • agar2208 Re: co na nogach? 25.01.09, 18:55
        Bywa, że gabinet jest malutki i rozbiera się przy fotelu. Wtedy chyba nie jest
        potrzebna spódnica , czy buty.
        Ja jednak w ciąży chodziłam do ginekologa mężczyzny. Przebieralnia była w
        toalecie i na fotel trzeba było przejść kawałek.
        Ubierałam coś dłuższego na górę, żebym miała przykryty tyłek, w zimie na nogach
        miałam skarpety (brałam sobie takie na zmianę), jak było cieplej, i nie chodziło
        się w kozakach to w butach podchodziłam do fotela i tam je sciągałam.
    • zoofka Re: co na nogach? 25.01.09, 19:28
      u mojego lekarza dostaje się specjalne klapki na stopy, a buty
      pozostawia się poza gabinetem.
      Poza tym przebieralnia jest za szklanym parawanem vis-a-vis
      samolotu, więc nie mam problemu w czym iść do lekarza.
      Ja nawet wolę zdjąć wszystko z dołu, bo lekarz bada też palpacyjnie
      położenie macicy przez brzuch, więc nie chciałoby mi się zarzucać
      spódnicy na głowę, żeby odsłonić brzuch do badania
    • bridal Re: co na nogach? 26.01.09, 22:36
      chodzę tylko do gabinetow, w ktorych jest lazienka, umywalka,
      jednorazowe ręczniki, fartuszki i ochraniacze na nogi.

      Jeden raz w gabinecie fotel byl ustawiony na wprost drzwi
      wejściowych. Poprosilam lekarza o zamknięcie drzwi na klucz -
      odmówił, więc ja odmówiłam rozebrania się i wyszłam.

      Jestem pacjentką, ale też klientką - zwłaszcza, jeśli to wizyta
      prtywatna - oczekuję więc odpowiedniej usługi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka