monikaaleksandra
04.04.09, 12:07
PIerwszą ciążę przechodziłam znakomicie, do szpitala jechałam na 10-
cm obcasach, zero opuchnięć, żylaków itp. Teraz - makabra. Zadyszka
po 4 krokach, chodzenie po schodach w domu to dystans jak maraton.
Ciężko mi łapać oddech, po prostu mnie zatyka i dyszę jak parowóz.
Nie jestem jakaś specjalnie gruba, w 7 mc ważę 64 kg. A forma - jak
u jakiegoś megagrubasa. Staram się spacerować ale potwornie mnie to
męczy. Od niedawna, jeszcze w zimie chętnie odśnieżałam i latałam
koło domu. Teraz widocznie mam jakiś totalny spadek formy.
Starsza córka jest jak żywioł, mamy, które mają starsze dzieci,
wiedzą co to znaczy, kiedy 3 latek zaczyna badać w góry płot
sąsiada, a ja nie mam siły jej ściągać z góry...
Walczę z lekką anemią, wszystko pewnie przez to, że nie mogę się
odrobaczyć, przyswajanie żelaza - kiepskie. W takiej sytuacji nie
wiem, jak ja będę miała siłę przeć, skoro teraz na nogach nie mogę
nawet długo ustać, mam tylko nadzieję, że nie każą mi rodzić w kucki
albo na stojąco, bo nawet na nogach się nie utrzymam. Oby drugi
poród był lżejszy i szybszy, bo totalnie nie dam rady z taką kiepską
kondycją.
Macie jakies sposoby na poprawę kondycji w III trymestrze? Przecież
ja nawet do szpitala się nie dowlokę....