gochagocha
13.12.03, 20:09
Bylam dzis na USG (u dr Kudly - to dla dziewczyn, ktore go znaja).
Dziewczyneczka pomimo nieprawidlowej pepowiny rosnie dobrze (990 gram) i
jest zdrowa.
Na koniec badania, kiedy wydawalo sie ze wszystko ok, pan doktor dojrzal
petelke z pepowiny wokol karku dzidzi. Stwierdzil, ze to dobrze ze petla
jest luzna i ze jest pojedyncza. Kazal przyjsc na kontrole przed samymi
swietami.
Tak strasznie sie boje. Czytalam tutaj na forum post dziewczyny, ktorej
dzidzia udusila sie pepowina. I od razu stanelo mi to przed oczami.
Tyle juz tego bylo w tej ciazy - zagrazajace poronienie, krwawienia, nisko
usadowione lozysko, stwierdzenie nieprawidlowej pepowiny ... Myslalam, ze
juz dosc. Ale nie - teraz ta petelka ...
Dziewczyny, czy ktoras z Was tak miala?
Czytalam w necie, ze podczas badania USG nie powinno sie informowac
pacjentki o oplataniu pepowina bo to moze byc chwilowe a powoduje duzy stres
u kobiety. Moj lekarz jednak bada dokladnie i mowi wszystko. Bez owijania.
Moj pierwszy synek tez urodzil sie z pepowina na szyjce. Na szczescie
wszystko skonczylo sie dobrze. Nikt mi o tym wczesniej nie powiedzial
(chodzilam wtedy do innego lekarza), dopiero przy porodzie wyszlo to na jaw.
Nie wiem zatem jak dlugo mial ta szyjke owinieta.
Teraz natomiast wiem, ze moja coreczka ma petelke na karku i ciezko mi z
tym, bardzo ... Mam jednak nadzieje, ze USG przed swietami wykaze, ze
dzidzia sie wyplatala i ze swieta beda szczesliwe i radosne ...
Pozdrawiam