Dodaj do ulubionych

inne kraje-czy tam tez dzieci tak choruja w przeds

08.05.06, 16:08
Witajcie!

Tak mnie naszła taka ciekawość, czy w innych krajach, nie wiem w Niemczech, Anglii, czy w Stanach, dzieci też tak bardzo chorują w przedszkolach, zwłaszcza na początku, tak jak to jest w Polsce?
Wiecie coś o tym Rodzice?
tak z ciekawość smile

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • joazuza Re: inne kraje-czy tam tez dzieci tak choruja w p 08.05.06, 17:24
      Otóz nie wiem.
      Ale wiem tez, że nie wszystkie dzieci chorują w Polsce.
      Moja kolezanka ma 3- a właściwie juz 4-latkę.
      Przez cały rok nie było jej w przedszkolu
      jeden tydzień w zimie - ospa.
      jeden tydzień na wiosnę - zapalenie ucha.

      czyli 2 tygodnie nieobecności od 18 sierpnia do dziś - maj.
      Chodzi do przedszkola czynnego w ferie, okresie miedzyswiątecznym.... cały czas
      była w przedszkolu.

      Przypadek?
      nie wiem. Koleżanka jest lekarzem - chirurgiem.
      Nie zważa na katary - uważa, że to nie choroba - "takie infekcje ćwiczą
      odporność i są konieczne".
      nie panikuje.
      teraz jako prawie 4-latka córeczka pierwszy raz dostała antybiotyk na ucho.

      Dziecko przez całe swoej życie CODZIENNIE chodzi na długie spacery (także z
      przedszkolem, to dośc szczególne przedszkole). Zima czy słota - nieważne, poza
      warunkami ekstremalnymi - ale to kilka dni w roku.

      Może przypadek, a może cos w tym jest - w słabej odporności dzieci w Polsce i
      wszechobecnych antybiotykach
      i braku spacerów właśnie, zwłaszcza w zimie.
    • makare1 Re: inne kraje-czy tam tez dzieci tak choruja w p 08.05.06, 18:00
      Nie wiem jak jest w innych krajach, ale ja również uważam że nie wszystkie
      dzieci w Polsce chorują. Mój syn chodził 3 lata do przedszkola, wcześniej 3 do
      żłobka i chorował może w sumie 6 razy. Teraz do żłobka chodzi moja córka. W
      pierwszym roku nie była może 4-5 tygodni, w tym 2 tygodnie. Złapała już
      odporność. Moje dzieci chodzą do "miejsc zbiorowego żywienia"(jak śmieje się
      mój mąż), by Wasze dzieci miały się u kogo leczyć!!!! Czasem to aż mi jest żal
      maluchów, bo drodzy rodzice: NIE KAŻDY KATAREK I ACHU,ACHU WYMAGA ANTYBIOTYKU!
      Nie róbcie krzywdy własnym dzieciom i stymulujcie ich odporność. Zgadzam się z
      przedmówcą: spacery, ruch a i odrobina(!) brudu jeszcze nikomu nie zaszkodziła
      (pisze się w piśmiennictwie, że alergie mogą wynikać z nadmiernej czystości!).
      Pozwólcie swoim dzieciom poznawać świat wszystkimi zmysłami!
      • kate8025 Re: inne kraje-czy tam tez dzieci tak choruja w p 08.05.06, 19:49
        Jasne drogie mamy, że trzeba chodzic na spacery, zdrowo odżywiać, zgadzam się z Wami, ale jedak większość mam z którymi rozmawiam mówi, że pierwszy rok był prawie całkowicie przechorowany, niestety sad
        a pytam z ciekawości...
        moja córka debiutuje w przedszkolu we wrzesniu, więc wtedy się dowiem, jak to z nami będzie.
        a co do antybiotyków na wszystko, to sie zgadzam, że są niepotzrebne w dużej mierze, ale zapisują je lekarze, a nie rodzice...
    • olamka1 Niemcy 08.05.06, 20:08
      Moja córcia ma obecnie 5,5 roku, mieszkamy w Niemczech. Do przedszkola zaczęła
      chodzić w wieku 3 latek. I przez pierwszy rok BARDZO dużo chorowała. Tzn.
      średnio tak: 2 tygodnie w przedszkolu - tydzień w domu. I tak na okrągło.
      Później nabrała odporności. Plus przeszła operację wycięcia 3 migdałka. Jej
      bardzo pomogło, przeziębienia skończyły się jak ręką odjął. Co jakiś czas ma
      katar, ale bez gorączki czy kaszlu i chodzi do przedszkola. Ostatnio była
      zaziębiona porządniej w listopadzie i tydzień nie była w przedszkolu. Jak na
      razie (odpukać) chodzi BEZ PRZERWY. Myślę, że obojętnie w jakim kraju -
      zachorowalność zależy od konkretnego dziecka.
      • graz.ka Re: Niemcy 08.05.06, 20:32
        Dokładnie tak jest smile Na moich 25 maluszków jest około 5-7 - jak to się mówi -
        "nie do zdarcia". Mają miesięcznie - czasem 1-2 dni nieobecności.
    • e_r_i_n Re: inne kraje-czy tam tez dzieci tak choruja w p 08.05.06, 20:43
      Własnie jestem po rozmowie z moja kuzynka. Jej corka ma 5 lat i 4 mce, chodzi
      do przedszkola w Kanadzie (wczesniej chodzila do przedszkola w Polsce) i mowila
      mi, ze Mała ciągle cos przynosi do domu, wiec choruaj wszyscy.
      • kate8025 Re: inne kraje-czy tam tez dzieci tak choruja w p 08.05.06, 21:29
        wiecie dlaczego zapytałam o inne kraje? Bo przypomniałam sobie program, który kiedyś tam oglądałam i tam mówiono, że my się strasznie nad dziecmi trzesiemy(Polacy), że w gdzieś tam indziej niestety nie pamiętam, dzieci tak nie chorują, bo nikt na nie nie dmucha i nie chucha...
        wiem, że dzieci są różne, ja byłam tak chorowita, że nawet nie posłali mnie rodzice do przedszkola,i tak bez tego, rzadko zdrowiałam, tyle, że to nie były infekcje bakteryjne czy wirusowe tylko astma.

        spotkałam dzisiaj koleżankę która posłała córeczke do żłobka jakis rok temu i mała już tam nie chodzi, bo lekarz zakazał(skonczyło się w szpitalu jej chorowanie ciągłe) mała do tej pory nie wydobrzała, ciągle coś w niej siedzi...
        synek kuzyna ciągle na cos choruje i lekarka powiedziała, że nie ma wcale odporności...

        zastanawiam się czym to jest spowodowane?
        zastanawiam sie bo wiadomo, że chciałabym córeczce i sobie oszczędzic chorób, wiem, że "swoje odchorowac musi", ale jakos mi z tym nie bardzo...
        takie refleksje...mam nadzieje, ze te choroby bedą w miarę umiarkowane, że nie będzie bardzo źle

        pozdrawiam
        • graz.ka Re: inne kraje-czy tam tez dzieci tak choruja w p 08.05.06, 21:54
          Mam koleżankę we Francji, która ma dziecko w wieku przedszkolnym. I tak sobie o
          przedszkolach rozmawiałyśmy - spytała, czy w naszym plamnie dnia
          jest "rekreacja". Spytałam - a co to takiego? To tak jak w "Mikołajku" -
          przerwa na powietrzu. Dzieci codziennie są około 40 minut na dworze - no chyba
          że deszcz lub wielki mróz. Raz w tygodniu chodzą na zajęcia sportowe prowadzone
          przez specjalistów . 6 latki uczą się jeździć na nartach (bo ona mieszka w
          średniej wielkości mieście w górach).
          Mogę codziennie wychodzić na spacer, teraz już do ogródka też smile Z moimi 3-
          latkami chodziłyśmy na powietrze od pierwszego dnia, ćwiczymy i bawimy sie na
          sali gimnastycznej - dlatego nie rozumiem argumentów moich koleżanek po fachu,
          że trudno, organizacja, samodzielność, adaptacja i co tam jeszcze itp. Zresztą,
          pisałam tu juz kiedyś na ten temat.
          Ale mam też mamy, które mówią: "ma katar, bo pani na spacery z nimi wychodzi",
          albo zapalenie ucha, bo byłyśmy na dworze, i "proszę nie wychodzić, bo po
          chorobie lekarz zabronił."
          • kate8025 Re: inne kraje-czy tam tez dzieci tak choruja w p 08.05.06, 21:57
            Dzieci są różne i rodzice także, znajdą się tacy, którzy spacerów nie chcą, ale większość, chyba jednak (tu na forum przynajmniej) chciałaby żeby w przedszkolu dzieci miały spacer, zabawe na placu zabaw, czy ogródku codziennie...
            Ruch, a szczególnie na powietrzu na pewno pomaga...
            pozdrawiam
            • kate8025 do Graz.ka 08.05.06, 22:02
              Mam do Ciebie pyatnie, bo jak dobzre zrozumiałam, jestes wychowawczynia w przedszkolu. Podziel się prosze swoim doświadczeniem z chorobami szczegolnie w pierwszym roku i w tejk najmłodszej grupie, jak to z tym jest? Czy myślisz że problemem nr 1 jest to, że rodzice przyprowadzaja chore dzieci? czy można dzieci jakoś uodpornic?(poza przebywaniem na swiezym powietrzu)?

              Za wszelkie rady będę bardzo wdzieczna smile
              Prosze nie myśleć,że jestem jakąś przewrażliwiona matką, że panicznie boję sie chorób, czy cos takiego, ale tyle sie nasłuchałam i naczytałam, że się boje, zwłaszcza, ze zacznę nowa prace i ze zwolnieniami będzie ciężko, a babć niestety zaangazowac nie mogę

              pozdrawiam
              • graz.ka Re: do Graz.ka 08.05.06, 22:58
                Mam prywatne doświadczenia - bo miałam sama dwójkę swoich często chorujących
                dzieci w przedszkolu. U córki branie leków uodparniających skończyło się
                nadwagą i skłonnością do tycia, z którą walczy do dziś, choć udało jej się
                wrócić do normalnego wyglądu, syn miał jako 5-latek wycięte migdałki - i
                dopiero było lepiej.
                Moje doświadczenia zawodowe są takie - 5 - 6 latki chorują statystycznie dużo
                rzadziej - czyli coś jest w tym nabywaniu odporności. Są oczywiście dzieci,
                mające dużo większe tendencje do wszelkich infekcji - niezależnie od wieku.
                A sprawę przyprowadzania chorych dzieci dobrze omówić na pierwszym zebraniu w
                przedszkolu - no cóż, zdarzają się takie sytuacje. Nie jest to problem numer 1 -
                ale tu na forum była już długa dyskusja na ten temat. Stanowiska nawet wśród
                rodziców są podzielone.
                Nie potrafię wskazać jedynego dobrego rozwiązania - i przyczyny.
                Pozdrawiam - grażka
                • kate8025 Re: do Graz.ka 09.05.06, 07:58
                  Bardzo dziekuje, za rady i podzielenie się doświadczeniami. jeszcze jedno pytanie: czy możesz zdradzic jaki to lek uodparniający wywołał nadwagę? chciałabym uniknąć, gdyz sama po lekach na astmę z dzieciństwa jeszcze nie doszłam do sibei mam skłonności do tycia a córcia też do chydzielców nie należy.
                  pozdrawiam
                  • graz.ka Re: do Graz.ka 10.05.06, 18:26
                    Lek nazwywał się Esberitox (lub podobnie) - córka miała po nim ogromny apetyt -
                    efekty zdrowotne były niewielkie, bo i tak chorowała często, pozostając pod
                    opieką babci, która ochoczo przystawała na wszystkie jej jedzeniowe zachcianki.
                    Poza tym lekarz nie zastosował zalecanej przerwy w podawaniu specyfiku, o czym
                    dowiedziałam się dopiero po zmianie pediatry.
                    • kate8025 Re: do Graz.ka 10.05.06, 18:29
                      dziekuje smile
                      lekarka zaleciła nam ribomunyl więc to nie to na szczęście
                  • nika222 Re: do Graz.ka 11.05.06, 14:00
                    Przepraszam, że się wtrącam, ale wszystkie leki na odporność powoduja wzrost
                    apetytu. Przećwiczyłam na swojej córce, nawet taki multisanostol.
        • olamka1 Niemcy - czy rodzice się trzęsą...??? 08.05.06, 23:22
          Zastanawiasz się, czy w innych krajach jest być może inne podejście do
          chorowania dzieci... . A wiesz, że trochę chyba tak - mam na myśli Niemcy. Moja
          córka ze względu na naszą przeprowadzkę chodzi już do drugiegiego przedszkola.
          I w obydwu dzieci CODZIENNIE wychodzą na spacer na ok. 1 - 1,5 godziny.
          Wychodzą nawet wtedy, gdy jest naprawdę siarczysty mróż i wtedy gdy pada
          deszcz. Każde dziecko obowiązkowo ma spodnie i kurtkę przeciwdeszczową oraz
          kalosze. Gdy któreś akurat nie ma to dostaje z wyposażenia przedszkola w danym
          dniu. I jeszcze jaką zauważyłam różnicę: mianowicie nie ma "opozycji"
          czy "krytyki" innych rodziców w stosunku do tych, którzy posyłają zakatarzone
          maluchy do przedszkola itp. Panuje ogólne przekonanie, że dzieci mają
          wychorować się w dzieciństwie, zeby nabrać odporności. Plus zaziębienie
          absolutnie nie jest powodem do zostawania w domu a wskazane jest wychodzenie z
          dzieckiem na dwór, nawet gdy nie puszczamy go do przedszkola to i tak pediatrzy
          zalecają wychodzenie na świeże powietrze. Z moich obserwacji wynika, ze
          większość maluchów gdzieś po około roku chodzenia do przedszkola nabiera
          naprawdę dużej odporności i w szkole to już praktycznie w ogóle nie łapią
          żadnych grypowatych infekcji smile Widze to po rówieśnikach mojej Sary jej trochę
          starszych koleżankach.
          • kerstink Re: Niemcy - czy rodzice się trzęsą...??? 09.05.06, 08:39
            Jak sie zastanawia Kate wyzej, to w Polsce rodzice czesto za bardzo sie trzesa
            nad dziecmi. Poza tym wdlg. mnie Polacy w mniejszym stopniu wychodza na dwor, na
            wycieczki, na rowery itd. i za bardzo sie przejmuja niekorzystna pogoda. Moj
            ojciec natomiast zawsze mawial, ze nie ma zlej pogody, tylko nieodpowiedne
            ubranie i w takim duchu nas rodzice wychowali (w Niemczech). My wychodzimy w
            kazda pogoda.
            Z dziecmi wychodze rowniez, jak sa chore. Trzeba je tylko odpowiednio ubierac,
            jednak swieze powietrze pomaga w leczeniu, lekki ruch rowniez.
            Niestety w przedszkolu w Polsce to roznie wyglada: Paniom czasem sie nie chce,
            rodzice nie ubieraja dzieci jak trzeba i prosza o niewychodzenie dziecka, bo
            wlasnie bylo chore. Znam ludzi, ktorzy nie wypuszczaja dzieci przez 3 tygodnie z
            domu, bo dziecko kaszle. Przeciez to katorga ! I nie dziwie sie, ze dziecko nie
            wyzdrowieje.
            Kolejny podobny temat to ubieranie dzieci - dzieci w Polsce czesto sa przegrzane !

            K.
            • olamka1 Dobrze mówi Twój ojciec... :) 09.05.06, 08:51
              Właśnie takie podejście tutaj odbieram i sama je przejęłam. Że NIE ma złej
              pogody, trzeba tylko się do niej odpowiednio ubrać! I fakt, tez zauważam, ze
              tutaj dzieci się NIE przegrzewa... . Chodzą zdecydowanie lżej ubrane i
              dostosowane do aktualnej pogody a NIE do kalendarzowej pory roku. Na początku
              kwietnia było tutaj ciepło jak latem. I moja Mała była na placu zabaw w
              krótkich spodenkach i koszulce. Wysłałam zdjęcia mailem do mamy i do koleżanki
              w Polsce. Odpowiedziały identycznie: "Czy NIE przesadzam z lekkim ubraniem??? W
              końcu jest początek kwietnia dopiero...". I o to chodzi!!! Co z tego, jeśli
              było BARDZO CIEPŁO smile
              W Polsce wciąż pokutuje podejście rodem ze Święta Zmarłych, gdy na przechadzki
              po cmentarzu kobiety wyciągają FUTRA smile tak, tak. Często komizm, bo 1 listopada
              może być wyjątkowo ciepły...
              • kate8025 Re: Dobrze mówi Twój ojciec... :) 09.05.06, 08:59
                Macie racje, z tymi spacerami, z rowerami, z ubieraniem. Mam tez takie wrażenie, że niektórzy przesadzają z tym ubieraniem. ja przyznam, że ubieram mała jak siebie, jsli mi gorąco to jej tez, przecież to też człowiek i czuje tak samo smile A niektórzy chyba myślą że jest inaczej...
                bardzo mi się spodobała kiedys sytuacja gdy pewnien znajomy poprosil swoja zzone, gdy ta za ciepło ubrała dzieci(a cieplutko było na dworze), że skoro są już gotowi, to żeby ubrała siebie, ona na to, że jest gotowa, a on jej "nie moja droga, jak już ubrałaś tak dzieci w ten upał to załóż sobie futro i zobacz jak się czują!"
                Bardzo mi się to spodobało i dało do myslenia, wtedy jeszcze byłam nastolatką.

                pozdrawiam i dziękuje wszystkim mamom za refleksje i porady
                jutro ide z moja córcia na bilans i tez po to, zby porozmawiac o przedszkolu

              • kate8025 A szcepienia? 09.05.06, 09:00
                No własnie jescze jedno pytanie, jak jest ze szczepieniami w Niemczech? na co szczepicie dzieci? Czy dajecie jakies dodatkowe szczepienia?
                pozdrawiam
                • olamka1 Szczepienia w Niemczech 09.05.06, 12:38
                  Z innych chyba niż w Polsce to przychodzi mi do głowy tylko, że zaszczepiłam
                  siebie i córkę przeciwko kleszczom. Bo tutaj gdzie mieszkamy jest ich podobno
                  bardzo dużo... osobiście się z nimi nie spotkałam chociaż dużo chodzimy po
                  lesie, jednak pediatra sugerował nam szczepionkę. Oraz dzieci szczepi się
                  przeciwko różyczce. Niektórzy szczepią sezonowo przeciw grypie, ja jednak nie.
                • anula9876 Re: A szcepienia? 11.05.06, 13:38
                  Poza obowiązkowymi szczepieniami 3 latka polecam ponadto:
                  - szczepienie przeciwko ospie
                  - szczepienie przeciwko grypie
                  - szczepienie przeciwko pneumococ.

                  Dużo mądrych słów zostało wypowiedziane na tym forum, odnośnie przegrzewania
                  polskich dzieci, zbyt małej ilości ruchu i świeżego powietrza. Przestrzegam
                  jednak przed nowym stereotypem: "pochoruje sobie, to się uodporni" To nie do
                  końca jest prawda, lepiej uodparniac dziecko odpowiednią dietą, ruchem i
                  odpowiednim trybem dnia, bo uodparnianie chorobami może prowadzic do ciężkich
                  powikłań. Dziesięciu tego uniknie ale akurat twojemu dziecku może się to
                  przytrafić. Źle leczona ospa na przykład może spowodować ciężkie opryszczkowe
                  zapalenie jamy ustnej lub gardła, a przecież wystarczy dziecko zaszczepić.

                  W Anglii wygląda to w ten sposób, że dzieci (które do przedszkola posyła się od
                  6 miesiąca życia) chodzą cały czas ze strasznym ropnym katarem lejącym sie z
                  nosa. Dzieci mojej szwagierki (4 lata i 3 lata, oboje w przedszkolu od 9
                  miesiąca życia) chyba nigdy nie były zdrowe dłużej niż 2-3 dni. Tam też panuje
                  zgoda na zostawianie chorego dziecka w przedszkolu (nie istnieje coś takiego w
                  pracy jak opieka nad dzieckiem) i przekonanie, że chorowanie uodporni dzieci.
                  Niestety patrząc na statystyki, to sie nie potwierdza. Odsetek alergików i
                  dorosłych z chorobami zatok mają chyba największy w Europie. Panuje tam moda na
                  nieleczenie dzieci w ogóle, dlatego prawie wszystkie mają policzki czerwone od
                  rumienia alergicznego. Termometrów w domu tez się nie trzyma, a sposobem na
                  obniżenie temperatury jest... rozebranie rozgorączkowanego dziecka do naga.
                  Lekarze (rodzinni) przeważnie nie znają tam angielskiego (są to przewaznie
                  arabowie, hindusi i czarnoskórzy), nie znają też terminów medycznych, a
                  zbadanie dzieska ogranicza się do spojrzenia na niego z odległości 50 cm, bez
                  dotykania i zaglądania do gardła. Stetoskopów się nie używa, przepisane
                  lekarstwa są przeważnie takie same (typu wapno i witaminy) niezależnie od
                  dolegliwości. Gdy szwagierka zasugerowała lekarzowi, że może powodem ciągłych
                  chorób jest przerost 3 migdała, to powiedział tylko, że on nie zna tego terminu
                  po angielsku, więc niech ona to sprawdzi w słowniku medycznym i przyjdzie
                  jeszcze raz po skierowanie.. Nie poszła.

                  a propos naszej służby zdrowia: często nie zdajemy sobie sprawy jak cenną rzecz
                  otrzymujemy w kiepskim opakowaniu.
                  • kerstink Re: A szcepienia? 11.05.06, 15:39
                    Akurat ja bym na te dodatkowe nie szczepila, ale to juz bardziej sprawa osobista
                    niz zalezna od kraju. Rowniez bym dokladnie sie przyjrzala obowiazkowym
                    szczepieniom, jest ich za duzo w krotkim czasie i nie bez konsekwencji dla
                    zdrowia dziecka.
                    K.
                    • mimka21 Do kerstink - prywata:) 12.05.06, 12:38
                      Kerstink, ja wlasnie przeprowadzam sie do Polski z Niemiec. (maz - Niemiec). Czy istnieje jakas
                      alternatywa dla przedszkola niemieckojezycznego (ono jest chyba na Mokotowie)? Nie mam ochoty wozic
                      dziecka przez cale miasto (a i koszta sa niebagatelne). No i fajnie by bylo, gdyby corka (a w przyszlosci
                      rowniez syn) jakis kontakt z niemieckim miala... Moze masz jakies pomysly?
                      pozdrawiam
                      Monika
                      • dar25 inne kraje-dzieci choruja tak samo! 12.05.06, 13:33
                        Na temat chorowania dzieci w innych krajach: Mam koleżankę w Danii- jej córki
                        choruja równiez często! W Danii również jak w Anglii nikt sie nie przejmuje
                        lecacym katarkiem z nosa, dzieci są ubierani bardzo leciutko. Na dworze spedzają
                        większa cześc przedszkolnego dnia, maluchy ZAWSZE (zimą też) śpią w kolyskach na
                        świeżym powietrzu na zadaszonym tarasie! Antybiotyki dostają tylko w skrajnych
                        przypadkach, dzieci sa leczone syropkami i witaminkami. Ale ospy, zapalenia
                        ucha, alergii i t.d. je też nie omija...
                        Dzieci kolezanki z Rosji raczej choruja mało, antybiotyki ich mama im nie
                        serwuje, ale ospy, alergii i inne cuda je tez nie omineły...
                        Moje dziecko chodzi do tej samej grupy co córka sasiadki. Mała sasiadki choruje
                        non-stop, ostatnio wylądowała w szpitalu...Ale jej matka zawsze daje córce na
                        poczatek katarku "lekki"antybiotyk, potem idzie mocniejsza artylerija. Mała
                        pewnie nie ma żadnej odpornosci- przed przedszkolem brała Rybomunyl-nic to nie
                        dało! Moj syn-ma jakies uczulenia na banana, czekolade- czasami choruje, ale
                        zawsze staram sie stosowac domowe środki, które zazwyczaj sa wystarczajace. No i
                        przed przedszkolem moje dziecko dziennie spedzało na dworze 3-4-5h! Nawet przy
                        katarze... Ale niestety w przedszkolu dzieci na dwór zaczeły wychdzic dopiero
                        teraz... a przez cała zime zarazki krażyły po sali...
                        A więć dzieci sa różne, różnie jest z tym chorowaniem...
                        A słysałam pewną opinię że właśnie Duża ilość szczepień naszych dzieci wywołuję
                        częstrze uczulenie i osłabie naturalnej odporności. Np-nie widze powodu dla
                        którego miałabym szczepić dziecko na ospę (jak nie jest przewlekle chore)-
                        przechorowaliśmy-łagodnie i z głowy!
                        Powodzenia w starcie przedszkolnym!
                        • gyokuro Re: inne kraje-dzieci choruja tak samo! 12.05.06, 18:22
                          Ludzie mają dziwne podejście do swoich dzieci... U nas w szkole jest dla
                          młodzsych dzieci gimnastyka korekcyjna i powinien na nią chidzic pewien
                          chłopiec, który jest zbyt gruby i chodzi dziwnie bo ma ten kręgosłup nie
                          taki... No i po paru pierwszych zajęciach został zabrany, "bo on się tak poci".
                          No kurcze, gruby jest to się poci!!!
                          I tak to u nas jest.
                          • kate8025 Re: inne kraje-dzieci choruja tak samo! 12.05.06, 19:17
                            no dziwne by było gdyby dzieci sie nie pociły po wfie, czy zabawie intensywniejszej....
                            to faktycznie dziwne podejście.

                            Tak sobie myślę, po przeczytaniu tych postów i wydaje mi sie, że my chuchamy, dmuchamy, no staramy sie dbac o te nasze dzieci, jak najlepiej, czasem skutek jest odwrotny. Ale to co piszecie o Anglii to mnie lekko przeraza, tzn. całkowite nieprzejmowanie się katarami kaszlami itd, ten brak termometrów gdzieś tam indziej.

                            Jednak będę za zdrowo rozsądkowym podejściem, za umiarem we wszystkim.
                            Mam nadzieje, że moje dziecko przesadnie chorowac nie bedzie jak do tej pory

                            pozdrawiam
                      • kerstink Re: Do kerstink - prywata:) 13.05.06, 21:39
                        To przedszkole znajduje sie chyba teraz nawet w Wilanowie, czyli jeszcze dalej.
                        Przez chwile o tym myslalam, ale zdecydowalam sie, bo godzine dojazu rano i
                        wieczorem, liczac na korki to ja dziekuje. Poza tym godziny otwarcia takie
                        troche dla niepracujacych mam. Nie znam alternatywy. Moje dzieci (dwujezyczne
                        ale z przewage polskiego) chodza do zwyklego przedszkola. Mysle o tym, zeby
                        znalezc im kogos do jezyka, bo ze mna to wiedza, ze polski tez przejdzie. Poza
                        tym to jesli nie ma przeciwwskazan (obecnosc gosci etc.) to z nimi zawsze
                        rozmawiam po niemiecku. Ile corka ma lat ?

                        Pozdrawiam i zycze milej przeprowadzki, K.
                        • mimka21 Re: Do kerstink - prywata:) 15.05.06, 08:30
                          Czesc,
                          corka bedzie miala we wrzesniu trzy lata, synek ma rok 14 mies. i jeszcze go problem jezykowy nie
                          dotyczy, bo jeszcze nie mowismile No nic, bedziemy sie rozgladac za jakimis Niemcami w Warszawiesmile
                          pozdrawiam
                          Monika
                  • uffa1 Re: A szcepienia? 12.05.06, 21:58
                    Ja tez szczepie tylko na te podstawowe + menigokoki (bo SEPSA jest choroba
                    smiertelna).
                    Tydzien temu corka przechodzila ospe. Przeszla ja baaardzo lagodnie, po ospie
                    nawet sladu nie ma. A kolega z przedszkola, ktory byl szczepiony tak zle
                    przechodzil ospe, az znalezli sie w szpitalu... Wiec te szczepienia nie sa w
                    100% pewne!
            • magdalena18 Re: Niemcy - czy rodzice się trzęsą...??? 15.05.06, 23:22
              Może i w Polsce sie trzęsą zbytnio, ale ja z kolei znam przykład mojej koleżanki
              która absolutnie sie nad swoim dzieckiem nie trzesie, ale w przedszkolu jest
              zasada, przestrzegana przez rodziców i przedszkolanki, że dziecko przyprowadza
              się zdrowe, a po chorobie lekarz musi wystawić zaświadczenie że dziecko jest już
              całkiem zdrowe i może bez szkody dla siebie i dzieci innych wrócić do
              przedszkola. Dziecko z jakimikolwiek objawami chorobowymi nie przyjmuje się do
              przedszkola. I moja koleżanka twierdzi że chyba dzięki temu dzieciak choruje i
              opuszcza niewiele. I chyba ma racje bo dzieci wychowujemy podobnie a moje przez
              pewien okres były wiecznie chore podobnie jak inne dzieci w przedszkolu. Ilość
              antyboli zapisywanych w Szwecji, Anglii czy Francji - i tu znowu doświadczenia
              znajomych- dzieciom i posyłaniu ich do przedszkoli jest zastraszająco duża.
    • uffa1 Re: inne kraje-czy tam tez dzieci tak choruja w p 12.05.06, 21:55
      Moja corka pierwszy rok chodzenia do przedszkola zaliczyla w Szwajcarii.
      Chorowala 'tak sobie', ale byly dzieci, ktore chodzily tydzien, a potem 2
      chorowaly.
      Ola teraz nabrala odpornosci, chodzi w Polsce do przedszkola od wrzesnia i byla
      raz chora na zapalenie ucha (obylo sie bez antybiotyku) i teraz na ospe.
      Wychodzi na to ze w Polsce mniej chorowala (ale to naprawde nie zalezy od
      kraju), tylko od odpornosci dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka