Dodaj do ulubionych

adaptacja w przedszkolu-może to polska specyfika?

09.09.07, 00:12
Moje dziecko, 3-letnie, właśnie zaczęło chodzić do przedszkola.Po
przeczytaniu wielu watków na tym forum widzę,że jesteśmy średnią
krajową- czyli:jeszcze w domu,"nie chcę nigdy iść do
przedszkola",wielki płacz i histeria przy rozstaniu,potem się dość
szybko uspokaja(właściwie nazwałabym to rezygnacją-i tak mama nie
wraca)i dość ładnie bawi-popłakuje w trakcie coraz mniej.Ale mam
taką refleksję-słyszałam kiedyś od znajomej mieszkającej obecnie na
stałe w Szwecji,że tam jest absolutnie NIEDOPUSZCZALNE,żeby matka
zostawiła w przedszkolu płaczące dziecko.MUSI siedzieć w przedszkolu
tak długo,aż dziecko przywyknie.Jeśli trwa to godzinę-w
porządku,jeśli miesiąc czy dwa-trudno,nie wolno zostawić
malucha,które jeszcze nie jest gotowe na bezstresowe
rozstanie.Wiem,że u nas nawet trudno sobie wyobrazić podobną
sytuację-25 dzieci i 25 mam w przedszkolu-ale właściwie-dlaczego nie?
Dlatego,że w Polsce wszyscy uważają,że przedszkolak MUSI płakać,bo
to standard?Kiedyś standardem było,żeby zabierać noworodki od matek
zaraz po porodzie i oddawać tylko na karmienie-wyobrażacie to sobie?
Albo nie wpuszczano rodziców za próg oddziałów szpitalnych dla
dzieci-sama to przeżyłam jako dziecko i dobrze pamiętam.Więc może my
matki,nie powinnyśmy się zgadzać na "taki standard"?Może jednak nie
koniecznie wszystkie(albo zdecydowana wiekszość)dzieci musi mieć
właśnie takie przedszkolne początki?Macie jakieś przemyślenia(lub
doświadczenia) w tym względzie?Napiszcie proszę,bo ja biję się z
myślami-może powinnam wziąć sobie urlop i siedzieć w przedszkolu do
skutku?Jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • iwwona75 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 08:35
      Jestem ZA. Moja teraz czteroletnia córeczka miała w tamtym roku
      nieudany start ( trzeba było zostawić dziecko i wyjść) .
      Zrezygnowaliśmy po kilku dniach. PRzy rozstaniu nie było płaczu,
      tylko póżniej praktycznie bez przerwy. My mogliśmy zorganizować
      opiekę dla dziecka w domu. Teraz chodzi do przedszkola gdzie jest
      wskazane zostawanie razem z dzieckiem. Jest całkiem inaczej, ale to
      też może i różnica wieku. Wiem że dziecko przyzwyczai się ( ale
      jakim kosztem ? ). Masz rację że za kilkanaście lat takie
      zostawianie dziecka może być wyjątkiem ( mam nadzieję)Pozdrawiam
      • meg_2 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 09:28
        Wiem, że jest to bardzo trudne pomóc dziecku w pierwszych dniachw przedszkolu.
        W większości przedszkoli jednak przestaje być stosowana metoda odrywania od
        rodziców. W pierwszych dniach uczestniczą rodzice. Nie można mówić, żę jest to
        specyfika polisch przedszkoli bo to generalizowanie. A jeśli chodzi o Szwecję to
        nie dawałabym jej za przykład. Tam "chuchanie" i "dmuchanie" na dzieci jest
        doprowadzone do takiego stopnia, że dziecko ma prawo zadzwonić na policję kiedy
        rodzic na niego nakrzyczy.
        • boranet Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 18:25

          Ja właśnie z tego względu jestem rozczarowana przedszkolem, które
          wybrałam dla córki. MOje dziecko chodziło wcześniej do żłobka, w
          którym adaptacja wyglądała tak, jak powinn tzn. przez tydzień
          chodziłam do żłobka z dzieckiem i stopniowo mała przyzwyczjała się
          od cioć, dzieci i otoczenia. I bardzo lubiła swój żłobek. Teraz
          przyszła pora na przedszkole. I mam dramat, bo małą siłą odrywają
          ode mnie, jest histeria, budzenie się w nocy. Potem niby się trochę
          uspokaja, ale czasami popłakuje. No ale niestety przedszkole nie
          przewiduje możliwości siedzenia z dzieckiem w tych pierwszych
          dniach... No i jest tak, że rano obie płaczemy bo nie mam możliwości
          aby zostawić ją z kimś innym a pracować muszę... Też uważam, że
          byłoby więcej korzyści z tego, że rodzic zostałby z dzieckiem te
          kilka godzin. I wcale nie musi to być od razu 25 dzieci+ rodzice.
          Przecież można by było to jakoś rozłożyć w czasie. No ale cóż,
          polska rzeczywistość... Przedszkole przecież wie lepiej... Dzieci
          się przyzwyczją... Tak, tylko jakim kosztem?!
          • hanna26 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 19:28
            Tak, ja też słyszłam od koleżanki, która od lat mieszka w Szwecji, że tam jest niedopomyślenia, żeby matka oderwała od siebie siłą płaczące dziecko i po prostu wyszła z budynku. "Chyba zadzwoniliby na policję i odebrali jej prawa" - śmiała się. Co prawda moja córka chodzi już drugi rok do przedszkola, zaadoptowała się w miarę szybko, nie było specjalnych problemów itd. - ale uważam, że w tym wypadku racja jest absolutnie po stronie rozwiązań szweckich.
            Cóż to za argument, że dziecko czeka jeszcze w życiu wiele stresów, więc niech się już teraz wprawia? Tak, to prawda, że czowiek, a zwłaszcza dziecko jest w stanie przyzwyczaić się niemal do wszystkiego - ale jakim kosztem? Czy rzeczywiście fundowanie kilkulatkowi potężnej dawki stresu, rozpaczy, braku poczucia bezpieczeństwa - pozostanie zupełnie bez wpływu na jego psychikę? A potem statystycy, naukowcy, lekarze, dziwią się: skąd w społeczeństwie tyle chorób, których przyczyną jest stres.
    • dronka3 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 10:35
      im dłużej żegnasz się z dzieckiem, im dłużej ocierasz łzy, tym dłużej dziecko
      będzie płakać i wzruszać tym rodzica, który najczęściej się poddaje... widziałam
      niejedną taką scenę
      • joasiiik25 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 12:05
        Matka nie powinna przeciagac pozegnania z dzieckiem wiec w mysl tej
        zasady nie powinna zostawac w przedszkolu.
        wiecej z tego wyniknie klopotow niz korzysci.
        Druga sprawa,ze nie wszystkie 3 latki sa gotowe emocjonalnie i na
        tyle dojrzale na uczeszczanie do przedszkola....warto wtedy zostawic
        dziecko w domu niz od malego ma sie nabawic fobi szkolnej.
        Jezeli dziecko mimo uplywu dni nadal histerycznie i kurczowo trzyma
        sie opiekuna rodzica tuz przed wejsciem na sale przedszkola, kiedy
        zaczyna sie moczyc (mimo iz wczesniej tego nie robilo), jakac i
        wystepuja u niego "nietypowe " stany goraczkowe- wywolane na dle
        nerwowym- warto przemyslec sens osylanie dziecka do przedszkola
    • aqua37 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 12:08
      wszystko sie zgadza, ale ... No wlasnie.
      Po to przedszkola organizuja zajecia adaptacyjne tuz przed
      rozpoczeciem roku szkolnego, zeby dzieci pobyly w przedszkolu z
      rodzicami. U nas duzo to dalo. Pierwsze dni dzieci bawily sie z
      nauczycielkami i rodzicami - zabawy integracyjne, pozniej rodzice
      zaczeli sie wycofywac, ale takie bylo zalozenie tych zajec. No i
      udalo sie. Od 3 wrzesnia nie plakalo duzo dzieci, a ci ktorzy
      plakali powoli z obserwatorow stali sie uczestnikami.
      Z drugiej strony - jak zapewnic prawodlowe wejscie maluchow w grupe
      jezeli dla ponad polowy dzieci przedszkole jest pierwszym miejscem
      gdzie zostawiaja ich rodzice? Przed pojsciem do przedszkola rodzice
      powinni przyzwyczajac dzieci do tego, by choc na krotko zostawaly z
      kims innym niz rodzic. Moi rodzice nie jednokrotnie zglaszali, ze
      ich dzieci nigdy jeszcze bez nich nie zostawaly sad Wiec
      posrednio "dramat przedszkolny" generuja sami rodzice.
      Najtrudniejsze jednak sa dwa pierwsze tygodnie. Czasem adaptacja sie
      nie udaje , ale takie przypadki sa sporadyczne.
      co do zostawania rodzicow w sali w pierwsze dni - jestem za ...ale w
      przypadku kiedy zostaja wszyscy rodzice. Co powiedzialybyscie na to
      gdybyscie akurat Wy nie mogly zostac, a przy wiekszosci dzieci
      byliby rodzice ? Jak wtedy czuloby sie Wasze dziecko?
      • aqua37 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 12:20
        dodam jeszcze jedno - przedszkole jest miejscem gdzie dzieci zostaja
        bez rodzicow, ale zazwyczaj proponuje sie rodzicom wspolprace -
        zajecia otwarte , uroczystosci, imprezy grupowe. Jak to sie dzieje,
        ze w takich kontaktach bierze udzial coraz mniej rodzicow ? Kiedy
        zaprasza sie rodzicow pierwszym pytaniem zazwyczaj jest z ich
        strony - jak dlugo to potrwa? zaprasza sie specjalistow, ktorzy
        prowadza ciekawe spotkania dla rodzicow ( czesto podejmujac tematy
        proponowane przez rodzicow ) a pozniej okazuje sie , ze z calego
        przedszkola zainteresowanych jest moze z 5 osob. Podczas takich
        spotkan w grupach rodzice moga poobserwowac co dzieci juz sie
        nauczyly, jak sie zachowuja , jak pracuje nauczycielka, spedzic czas
        z dziecmi na zabawie, ale czesto wlasnie ci rodzice , ktorzy maja
        sporo roszczen nie pokazuja sie wcale. a najczesciej jest wlasnie
        tak, ze rodzice okazuja swoje zainteresowanie na poczatku wrzesnia,
        a potem juz wspolpraca z ich strony jest zerowa.
        • dronka3 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 12:27
          święta prawda, obserwuję to samo u siebie. to przykre, że rodzicom nie zależy,
          żeby zobaczyć dziecko na zajęciach, uroczystościach, żeby uczestniczyć w
          zebraniach i prelekcjach... a na początku roku wydawałoby się, że wszyscy tacy
          zainteresowani...
    • bazylea1 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 12:37
      z tego co wiem w Szwecji do przedszkola idą roczniaki wiec to trochę
      inna sytuacja (choc u nas w żłobkach panuje ta sama zasada tzn
      zostawia sie płaczące dziecko sad ). moze grupy są mniejsze? chociaz
      ja jestem w stanie sobie doskonale wyobrazic 25 rodziców z dziecmi
      na sali - czasem przy roznych imprezach jest tyle i do przeżycia. na
      adaptacji niektore dzieci były nawet z 2-3 opiekunami. także jest to
      pewnie kwestia mentalnosci. u nas w przedszkolu nie bylo prawie w
      ogole płaczu ale grupa była złożona z byłych żłobkowiczów oraz
      dzieci w wieku 4 lat które wczesniej się nie dostały. tak, byc moze
      jest to to jedna z tych rzeczy o których przyszłe pokolenia będą
      mówić "jak tak można było". coz robic, ja nie mam siły na walkę z
      wiatrakami, w żłobku młodszego były dni adaptacyjne i chodził ze mną
      i z nianią ale to oczywiscie nie wystarczyło zeby nie płakał teraz.
      mam nadzieję ze traumy przez to nie będzie miał tak jak starszy nie
      miał.
      • aqua37 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 13:01
        bazylea1 napisała:

        > ja jestem w stanie sobie doskonale wyobrazic 25 rodziców z dziecmi
        > na sali - czasem przy roznych imprezach jest tyle i do przeżycia.

        Moja droga , imprezy w ciagu roku szkolnego to co innego niz
        pierwsze dni w przedszkolu. U nas na imprezach sa w salach cale
        rodziny ( rodzice , rodzenstwo, dziadkowie ), ale wtedy juz dzieci
        maja adaptacje za soba .


        na
        > adaptacji niektore dzieci były nawet z 2-3 opiekunami. także jest
        to
        > pewnie kwestia mentalnosci.

        ale, tez na adaptacyjnych na pewno nie bylo "kompletu dzieci"
        i "kompletu rodzin".

        u nas w przedszkolu nie bylo prawie w
        > ogole płaczu ale grupa była złożona z byłych żłobkowiczów oraz
        > dzieci w wieku 4 lat które wczesniej się nie dostały. tak, byc
        moze
        > jest to to jedna z tych rzeczy o których przyszłe pokolenia będą
        > mówić "jak tak można było". coz robic, ja nie mam siły na walkę z
        > wiatrakami, w żłobku młodszego były dni adaptacyjne i chodził ze
        mną
        > i z nianią ale to oczywiscie nie wystarczyło zeby nie płakał
        teraz.
        > mam nadzieję ze traumy przez to nie będzie miał tak jak starszy
        nie
        > miał.
    • dorotamakota1 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 13:34
      Dla mnie to głupi pomysł bo:
      1. Adaptacja w przedszkolu wydłuży się,
      2. Przedszkole jest dla dzieci rodziców pracujących i nie każdy może
      mieć wolne aby siedzieć z dzieckiem w przedszkolu,
      3. Co z tymi dziećmi których rodzice nie mogą zostać? Czy nie będzie
      im przykro, że wszystkie inne dzieci mają koło siebie mamusię,
      tatusia..
      4. Nawet jeśli rodzic nie pracuje to na pewno ma milion innych
      ważnych spraw do załatwienia niż siedzenie w przedszkolu...
      5. Przedszkole jest dla dzieci!!!
    • mama303 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 13:36
      Może to niepopularne co napisze ale jak dla mnie to całkiem normalne
      że dzieci przeżywają pierwsze dni w przedszkolu - jedne bardziej,
      inne mniej ale wszytskie jednak to bardzo przeżywają i nawet
      dziwiłoby mnie gdy dziecko w ogóle nie przeżywało takiej ogromnej
      zmiany w swoim życiu.
      To chyba tylko największe twardziele czyli dzieci bardzo stabine
      emocjonalnie wchodzą w przedszkole jak w masło. U mojej cóci w
      grupie była tylko jedna taka dziewczynka. Były płacze, spazmy itd.
      itp.
      Ludzie to sa małe dzieci, nie mają poczucia czasu, niejednokrotnie
      to ich pierwsze poważne rozstanie z rodzicami i domem.
      Zajecia adaptacyjne mogą byc ale moim zdaniem niewiele tu pomogą a
      jedynie przesuną stres rozstania w czasie i tyle, a widzac reakcje
      niektórych rodziców to takie zajecia tylko mogłyby zaszkodzić.
      • dorotamakota1 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 15:41
        Popieramsmile
        Dla dzieci to musi być ogromny stres i muszą się z nim uporać bo w
        życiu jest pełno stresów...
        Choćby zmiana pracy - jaki to jest stres!
        Ale wtedy niestety nie możemy ze sobą zabrać osoby która nas
        wesprze...
        Ciekawa jak mój pracodawca zareagowałby gdybym do nowej pracy
        przyszła z mężem do towarzystwa...smile
        • marianna18 Re: dorotamakota... 10.09.07, 09:18
          współczuje Twojemy dziecku. Dziecko ma inną dojrzałość emocjonalną,
          pójście do przedszkola to poważny etap w życiu dziecka i można
          wygospodarować parę dni urlopu, no ale jak piszesz masz wiele
          wąniejszych spraw...to powtarzam współczuję
          • dorotamakota1 Re: dorotamakota... 10.09.07, 22:49
            marianna18 napisała:

            > współczuje Twojemy dziecku. Dziecko ma inną dojrzałość
            emocjonalną,

            hmmm tylko któremu bo mam ich dwojesmile

            > pójście do przedszkola to poważny etap w życiu dziecka i można
            > wygospodarować parę dni urlopu,

            jeśli chcesz wiedzieć ja nie pracuję, a pare dni urlopu na pewno nie
            wystarczy na adaptację poprzez bycie z dzieckiem w przedszkolu...

            no ale jak piszesz masz wiele
            > wąniejszych spraw...to powtarzam współczuję

            tak... szukam pracy... i wolę współczuć dzieciom które głodują i
            chorują niż dzieciom mam które mają wszystko i chodzą do przedszkola
            z uśmiechem...
    • ewcia1976 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 16:59
      Będę niepopularna. Jestem przeciw. Całe nasze dorosłe życie to stres. I warto
      aby dziecko powoli do niego przyzwyczajać. Rozstanie z mamą jest przykre dla
      każdego malucha ale skoro jest nieuniknione po co je przeciągać?
      Wiem, ze mówimy o małych dzieci ale czy nie przyzwyczailiśmy się, ze w życiu ma
      być tylko tylko różowo. Bez skrajności bo wychowamy pokolenie flustratów.
    • monia420 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 09.09.07, 19:48
      a ja włąsnie ze swoim 2,5 latkiem "koczuję" w przedszkolu, by mu
      nieco złagodzić start.. nikt mnie nie wyprasza i myślę, ze nam się
      udasmile
    • marianna18 Re: ja siedziałam miesiąc 10.09.07, 09:12
      ze swoim synkiem. Pani kazała mi juz zabierać go drugiego dnia, ale
      na szczęście trafiłam w tym przedszkolu na dobrą Panią psycholog i
      pedagog. Po miesiącu żal mu było wychodzić z przedszkola. Ja nie
      jestem zwolennikiem szokowych rozwiązań w żadnej dziedzinie. To jest
      ogromny stres dla trzylatka.
      • dorotamakota1 marianna18 10.09.07, 22:54
        marianna18 napisała:

        > ze swoim synkiem. Pani kazała mi juz zabierać go drugiego dnia,
        ale
        > na szczęście trafiłam w tym przedszkolu na dobrą Panią psycholog i
        > pedagog. Po miesiącu żal mu było wychodzić z przedszkola. Ja nie
        > jestem zwolennikiem szokowych rozwiązań w żadnej dziedzinie. To
        jest
        > ogromny stres dla trzylatka.

        Kto tu mówi o szokowych rozwiązaniach...
        Dla moich dzieci pójście do przedszkola nie było żadnym szokiem bo
        wcześniej opowiadałam o nim chodziłam tam z nimi itp.
        Były łzy ale nie z powodu żadnego "szoku" przez rozstanie tylko
        tęsknoty i adaptacji...
    • gosia_1412 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 09:25
      witam! zgadzam sie z toba w 100% moj 3 letni synek zaczol chodzic do przedszkola
      mieszkam we francji i jeszcze nie calkiem umie mowic po francusku tak jak moj
      syn, nasze rozstania wlasnie tak wygladaja: placza i wolanie ze on chce do
      mamysad serce mi sie kraje jak mam go tam zostawiac nie pracuje i mam dla niego
      czas chciala bym z nim zostac do czasu kiedy sie zaklimatyzuje i nie bedzie
      protestowal jak bede wychodzic ale nie umie sie na tyle "dogadac" chyba
      przestane go puszczac do przedszkola bo boje sie o niego ze to wplynie w jakis
      sposob na jego psychike.
      • hillroad Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 09:44
        ja mieszkam w Anglii i jak moja córka szła do przedszkola miała dwa
        i pół roku- siedziałam z nią grubo ponad dwa miesiące i mogłabym
        chyba siedzieć w nieskończoność. zostawiłam ale płakała tylko parę
        minutek przez chyba trzy dni, a teraz sama pędzie do przedszkola
        najlepiej jak tylko wstaniesmile
        a co do języka to jest jedynym polskim dzieckiem w przedszkolu (i w
        okolicy też nie ma Polakó), więc nie ma wyboru i musi przyswajać
        angielski, co idzie jej bardzo szybkosmile
        prawda jest taka że czy to w Polsce czy w innym kraju, każde dziecko
        potrzebuje inną ilość czasu na aklimatyzację i również od nas zależy
        jakl ona będzie przebiegać. ja zawsze opowiadałam jak w przedszkolu
        jest super, że nauczy się języka, będą książeczki, zabawki i inne
        dzieci, miłe panie...
        trzymam kciuki za wszystkie maluchysmile
        pozdrawiam e.
    • 1012ja Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 15:03
      My też zostajemy troche z dzieckiem, tzn. mąż. I jest co raz lepiej.
      Jesteśmy jedyni. Nikt nie robi problemu.
      • leigh4 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 16:13
        Nie tylko w Szwecjismile Tak jest również w Danii, Anglii, USA i
        Francji-podaje te kraje, z których mam "dane" od znajomych mających
        dziecismile I w Polsce równiez tak już nie jest wszedzie. W
        przedszkolu mojego synka jeszcze w czerwcu zastrzeżono, aby rodzice
        uwzględnili w swoich planach okres adaptacyjny. Nie jest
        usprawiedliwieniem, że mama musi iść do pracy. Sama również jestem
        mama pracująca, ale przecież mamy urlopy i to w dużym stopniu od nas
        zależy jak i kiedy go wykorzystamy (a wrzesień to akurat nie jest
        szczyt popularności urlopowej)...
    • neomia Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 17:39
      A może czas przeciąć pepowinę łącząca was z dzieckiem, pozwolic na
      swobodny start w grupę rówieśniczą i dorosnąć mu? Myślę, że w wielu
      przypadkach to rodzic musi dojrzeć do rozstania z dzieckiem. Nie
      dziwię się, że dziecko coraz mocniej płacze przy rozstaniu, jeśli
      jego mam zalewa się łzami. My rodzice jesteśmy dorośli, to my mamy
      dać wsparcie naszemu dziecku w nowej trudnej dla niego sytuacji.
      Również bałam się o start moich dzieci w przedszkolu, ale w
      najlepszy sposób jak umiałam starałam się przygotować ich do tego.
      Byl to dla mnie najtrudniejszy okres, a moje dzieci jako trzylatki
      cudownie weszły w rolę przedszkolaka. Sadzę, że nasze przedszkole
      jest jednak wyjątkowe, bo w tym roku chciałam przygotować moje
      dzieci, aby nie wystraszyły się płaczących dzieci i powiedziałam jak
      może wyglądać taki poranek w przedszkolu i że warto pocieszyć
      płaczącego kolegę. I chyba zbytnio się starałam, bo mój synek
      codziennie ze zdziwieniem mówi, że dzieci nie płakały......
      Moim zdaniem pomyślna adaptacja przedszkolna to wypadkowa kilku
      czynników - dojrzałość dziecka, podejścia/dojrzałość rodziców i
      zaangażowanię pracowników przedszkola.
      Są dzieci które muszą zaczekać na start i należy to bezwzględnie
      uszanować.
      • fogito Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 19:08
        A ja mysle, ze dziecku jest latwiej i szybciej akceptuje przedszkole
        jesli mama nie przedluza rozstania. Takie dlugie pozegnania i
        posiadywanie w przedszkolu tylko doprowadzaja dziecko do jeszcze
        wiekszego rozzalenia. Ja poslalam dziecko w Stanach i tam absolutnie
        nie bylo mowy o siedzeniu razem z dzieckiem. Moj synek na szczescie
        nie plakal, ale tez nie widzialam, zeby inne dzieci histeryzowaly
        bez mam. Teraz chodzi do angielskiego przedszkola w Polsce i tez
        jest zasada, ze pozegnania maja byc krotkie. Jesli dziecko placze a
        mama musi wyjsc to po kilku minutach nauczyciel wysyla jej smsa z
        informacja jaka jest sytuacja. Zwykle po tych kilku minutach dziecko
        juz nie placze. Moj syn mial kryzys po dwoch tygodniach i przez trzy
        dni nie chcial zostac w przedszkolu. Jednak nauczycielka brala go na
        rece i po pozegnaniu z mama wychodzila do sali. Serce mi sie krajalo
        jak krzyczal, ze chce do mamy, ale za 5 minut przyszedl sms, ze juz
        nie placze. Po trzech dniach nie bylo problemu i od tej pory biegnie
        do przedszkola jak na skrzydlach.
        Czasami lepiej sie nie roztkliwiac i nie nakrecac zalu dziecka, bo
        wiadomo, ze przy mamie placze sie dluzej.
        • hanna26 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 20:17
          Wydaje mi się, że ta dyskusja nie ma sensu, ponieważ część z Was kompletnie nie rozumie, o co tu chodzi.
          Przecież nie chodzi o to, żeby siedzieć przy dziecku przez cały dzień, zalewając się łzami. Mało tego. Jeżeli matka uwzględni w swoich planach "szwedzki" okres adaptacji (nazwałam go "szwedzkim", bo z innych krajów nie mam widaomości z pierwszej ręki), to nie ma przecież najmniejszych powodów do nerwów, płaczu, itd. Po co ma się denerwować, skoro nie zostawia swojgo dziecka rozpaczającego, tylko zwyczajnie siedzi z nim w przedszkolu? Być może te z was, dla których ta forma przyzwyczajenia malucha do przedszkola jest jedynie "niepotrzebnym zalewaniem się łzami" i "przedłużaniem rozstania" pisze właśnie z pozycji zdenerwowanych matek, które muszą gnać do pracy, nie zważając na płacz dziecka.
          Nie wiem dokładnie, kiedy moja koleżanka ze Szwecji rozpoczęła pracę, ale na pewno nie z początkiem września. Po prostu tam w powrocie do pracy uwzględnia się również i uczucia własnego dziecka.
          • fogito Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 20:40
            Ja nie jestem zdenerwowana i nie gnam do pracy, a dziecko wychodzi z
            przedszkola o 13:00.
            Szwecja to nie Ameryka ani tez Polska. W Szwecji niektore sprawy
            spoleczne zostaly doprowadzone do absurdu. Ale o tym kazda moze
            sobie poczytac smile
            • kropkacom Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 21:12
              Tez nie zaczęłabym pracy zaraz od września. Jestem w takiej sytuacji że
              dzieci zaczęły chodzić do przedszkola ja chcę właśnie znaleźć pracę. Nie wiem
              czy nie odłożyć tego trochę bo już mi jedno zachorowałosad A po za tym to dopiero
              początek roku szkolnego i mimo iż na razie jest ok to trzeba sie liczyć z regresem.
              Mieszkam za granicą w Republice Czeskiej. Tutaj (w naszym przedszkolu) można
              było zostać na początek z dzieckiem i odbierać wcześniej. Ja z powodu braku
              awantur zaraz po przebraniu sie maluchów wychodziłam. Płakała tylko dwójka
              dzieci (trzylatki). Ogólnie panie wychodzą z założenia że lepiej dzieciaczka
              zostawić i dać mu szanse na zaaklimatyzowanie sie. Ale jak pisałam mamy zostawały.
          • mama303 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 10.09.07, 21:11
            Ja wzięłam kilka dni urlopu kiedy moje dziecie szło do przedszkola
            po raz pierwszy ale po to aby być w razie potrzeby w domu i móc
            zabrac dziecko /byłam pod telefonem/ a nie po to aby koczowac z
            dzieckiem w przedszkolu.
            W końcu w tym wszystkich chodzi o to aby właśnie dziecko zostało
            samo w przedszkolu i zaakceptowało tę sytuacje a nie żeby odwlekac
            ten moment.
            Moja mama pedagog dlugoletni zawsze mówiła że z debiutujacymi
            przedszkolakami sobie łatwo poradzi ale z debiutujacymi rodzicami
            przedszkolaków - o to trudna sprawa.
    • aniko16 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 12.09.07, 12:41
      Masz całkowitą rację. Przejmujący płacz i nie znajdywanie ratunku u
      rodzica nie powinien być standardem. U nas nie był i to dzięki
      mężowi. Powiedział, że w nosie ma torię "musipłakać"
      i "jakośprzywyknie" i że nie zostawi płaczącego dziecka w
      przedszkolu. W konsekwencji odpuściliśmy sobie jeden rok i synek
      zaczął karierę przedszkolaka jako 4 latek. Zupełnie bezboleśnie i
      bez płaczu. Nawet bardzo polubił przedszkole.
      • mayra3 Re: adaptacja w przedszkolu-może to polska specyf 12.09.07, 14:05
        Aniko masz 100% rację; myślę, że nie bez powodu mozliwosc
        wykorzystania urlopu wychowawczego trwa do 4-go roku życia dziecka i
        nie jest to wymysł ostatnich rzadów, ale zaistniał on juz na
        poczatku funkcjonowania naszego kodeksu pracy. Jasne, że nikt nie
        zmusza Mam do bycia z dzieckiem w domu, ale nie uwazam za prawidłowe
        zmuszanie dziecka do zostania przedszkolakiem w wieku 3 lat (a
        często wcześniej). Akurat tak się składa,że gro naszych znajomych to
        lekarze ( chociaż ja sama -nie ) i nikt z nich nie "puścił" do
        przedszkola dziecka mniejszego niż 4-letnie ( opiekunki, jeszcze raz
        opiekunki). I jakoś pomimo zaoszczędzenia im stresu wyrosli na
        dających sobie znakomicie w życiu radę nastolatków ( obecnie wiek
        gimnazjalno-licealny, a w dwóch przypadkach to już studenci)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka