Dodaj do ulubionych

iczmp- Łódź

30.12.04, 13:41
No wlasnie jak wygladaja tam porodowki . Do porodu mozna sie zgaszac na I
oddzial porodowy , II oddzial porodowy i perinatologie, czy tak? Wiem ,ze na
perinatologii nie ma chyba sali do porodow rodzinnych , a porodowka wyglada
tak ,ze sa tam jakies trzy oddzielone od siebie salki do rodzenia , obok
ktorych jest jakis pokoik rekraacyjny z lazienka , a jak to wyglada na I i II
bloku porodowym , czy tam sa sale do porodow rodzinnych , ile kosztuja?
Obserwuj wątek
    • lesia28 Re: iczmp- Łódź 05.01.05, 19:49
      Cos Łodzianki tu chyba nie zagladaja.
      • szosztra Re: iczmp- Łódź 15.01.05, 22:02
        ja mam podobny problem nic nie wiem o czmp.rodze za 1,5 miesiaca. moze jednak
        ktos cos wie?
        • juzta Re: iczmp- Łódź 24.01.05, 12:06
          Witam. Wiem, że wszystko jest względne, że każdy ma rózne odczucia i poglądy na
          jedno zagadnienie...
          Mój pobyt w CZMP w Łodzi na oddziale perinatologii czyli III piętro był
          koszmarem. Rodziłam tam córeczkę 9 września 2004r. Miałam rodzić w Szpitalu im.
          Rydygiera, ale akurat przez tydzień był tam remont. I właśnie w tym
          nieszczęsnym tygodniu mojej córeczce zachciało się wyjść na świat. Do CZMP
          trafiłam przez przypadek. Porodówka - to spora sala podzielona ściankami, z 3
          czy 4 łóżkami. Jest tam jakaś salka relaksacyjna (obok toalety), z której ja
          nie miałam szansy skorzystać. Na dole w izbie przyjęć ok 1 godziny czasu trwały
          badania, czekałam na panią położną, potem czeakałam na lekarza. Następnie
          musiałam czekać na pozostałe 2 pacjentki, bo pani pielęgniarce nie opłacało się
          jechać na górę tylko ze mną, więc cierpliwie musiałam znowu zaczekać na
          pozostałe Panie. Jak trafiłam w końcu na górę na O/Perinatologii podłącząno
          mnie do ktg i "przykuto" mnie do łóżka. Nie mogłam nawet wstać, żeby pójść do
          łazienki. Co jakiś czas wpadał jakiś lekarz, który dokonywał dosyć bolesnego
          badania. Mój Mąż cały czas ze mną był. Za poród rodzinny i za znieczulenie nie
          są pobierane żadne opłaty.
          Ja w końcu miałam cesarskie cięcie. Po wyjęciu Małej od razu zabrano Ją na salę
          obok i dopiero po paru minutach pokazano mi Ją przez jakieś 10 sekund, mogłam
          dac Jej tylko buziaka i na tym koniec. Z Małą było wszystko w porządku, ale nie
          miałam możliwości przytulic Jej do mnie, czy "nakarmić". Moja córeczke
          zobaczyłam dopiero następnego dnia wieczorem.
          Potem po porodzie, ok. 22:00 trafiłam na salę poporodową, sale są 2-3-4
          osobowe. Moim zdaniem 1-osobowe sale to bezsens, można zwariować. Następnie w
          nocy raz poprosiłam o środek przeciwbólowy (kurczenie się macicy było dosyc
          bolesne), dostałam go z łaski. I tak nie wiele pomógł. Drugi raz poprosiłam
          rano i usłyszałam, ze wpisuja mnie na czarną listę, bo już drugi raz proszę o
          zastrzyk przeciwbólowy. Aha, dopiero rano zmieniono mi te wszystkie podkłady,
          na których leżałam. Nie robiono tego zbyt często, nie chcę nawet tego opisywać.
          Nikt się mną nie zainteresował do późnego popołudnia, wtedy przyszedł mój Mąż i
          dopiero na Jego interwencję odłączono mi cewnik, co mozna było zrobić rano po
          12 godzinach i dostałam coś do jedzenia. Mogłabym wcześniej pójść do córeczki,
          a raczej doczłapać. Dzieci są w sporej odległości na oddziale noworodkowym. Ta
          odległość była naprawdę spora dla Mam po cesarskim cięciu, po fizjologicznym
          porodzie zreszta też. Aha, karmienia są o ustalonych godzinach, 6:00,9:00,12:00
          itd. Czasami jak zeszły się wszystkie Mamy to nie wystarczało krzeseł dla
          wszystkich. Paranoja. Moje dziecko nie za bardzo chciało jeść o tych
          wyznaczonych godzinach. Ponadto dokarmiano moją Małą sztucznym mlekiem, chociaz
          błagałam, aby tego nie robiono. Miałam nawał pokarmu, z którym nie mogłam sobie
          poradzić. Kiedy prosiłam o pomoc Panie położne, kazały mi tylko masować i
          odciągać. Moje piersi były jak kamienie. Nikt nie pokazał mi jak masować, ile
          pokarmu odciągnąć, żeby nie wzbudzac laktacji itd. Naprawdę byłam
          zdezorientowana, po 3 dniach dowiedziłam się, ze muszę ograniczyć tez picie.
          Zastanawiałam się gdzie ja jestem, tyle sie mówi o rodzenieu po ludzku, o
          karmieniu piersią... A tu jakby czas się zatrzymał w latach 70-tych, okres
          gierkowski dosłownie. Poza tym ani razu nie rozmawiał ze mną pediatra o stanie
          dziecka. Nie wiedziałam nic. Marzyłam o powrocie do domu. Nie myślcie, że ja
          jestem jakąś królewną na ziarnku grochu. Tam naprawdę było beznadziejnie, żadna
          z dziewczyn nie była zadowolona, ze tam rodziła. Nie będę opisywać pozostałych
          sytuacji. Obowiązku chodzenia bez majtek, leżenia bez majtek, chowania toreb z
          ubraniami za szafkami, bo będzie obchód z Panem profesorem i ogólnego popłochu
          przed obchodem, ani tego, że jak zgłosiłam goraczkę poloznej to i tak nikt sie
          u mnie nie pojawił. Szkoda słow.
          Cieszę się, że u mnie i z moją Małą było wszystko ok.
          Nie chcę nikogo straszyć tym 3 piętrem. Jednak każdej znajomej odradzałabym
          poród na tym oddziale. Słyszałam, że na innych piętrach jest inaczej, dzieci sa
          z Mamami, inna atmosfera.
          Nie chcę też generalizować, że wszystkie Panie położne są tam beznadziejne,
          zdarzały się wyjątki:o)
          Podsumowując, nie polecam O/ Periantologii CZMP, zresztą o porodzie bardzo
          szybko się zapomina.
          Teraz to się śmieję z tego wszystkiego.
          Pozdrawiam :o)
          • kingusi Re: do wypowiedzi juzty 01.02.05, 22:23
            popierqm calkowicie takiego koszmaru nikomu nie zycze , panie doktorowe
            ochydnie niemile aroganckie,badaja jakby mialy obrzydzenie do kobiet w ciazy,
            dostep do dziecka tragiczny,gdyz leza dzieci na zupelnie innym odziale,
            wielokrotnie gdy szlysmy karmic odsylano nas z powrotem, bo dzieci spia, owszem
            spaly wszystkie nakarmione bebikiem, polozne mile ale tylko te mlode,[ to
            optymistyczne moze sie cos zmieni za kilka lat jak te stare niemile krowy pojda
            wreszcie na emeryture]
            • juzta Re: do kingusi od juzty 02.02.05, 11:06
              Dziękuję za zrozumienie.
              Masz całkowitą rację. To dokarmianie bebikiem było dla mnie koszmarem, kiedy
              miałam nawał pokarmu w piersiach. Błagałam codziennie Panie położne, żeby do
              mnie dzwoniły, jeśli Magda się obudzi i bedzie płakać. W ciągu mojego 5-
              dniowego pobytu zadzwoniono po mnie 1 raz.
              Kiedy pojawiłam się, zaraz po uwolnieniu od cewnika na sali noworodkowej, nikt
              nie zainteresował się mną. Dostałam Magdę do rąk i tak nas zostawiono z
              tekstem: "Proszę karmić..."
              Kolejna ciekawostka: nastepnego dnia dostałam tzw. "ochrzan" za to, że biorąc
              dziecko do karmienia nie przewinęłam go. Skąd to miałam wiedzieć, że mogę
              jednak dotknąć się do mojego dziecka. Okazało się, że jesli chodzi o wymianę
              pieluch to oczywiscie, że osobiste zajmowanie się noworodkiem jest wskazane smile
              Ja ucieszyłam się z tej informacji, bo kazda choć odrobinę dłuzsza chwila
              spędzona z córeczką była dla mnie wielką radością.
              Traktowanie pacjentek przez personel było straszne, dehumanizacja po prostu.
              Nie będę opisywać reszty, bo nie chcę sobie przypominać tego cudownego pobytu w
              szpitalu.
              Kiedy rodziłaś? Może jednak się znamy.
              Pozdrawiam.

              • kingusi Re: do kingusi od juzty 02.02.05, 14:16
                7 grudnia mialam cc, opisalam dokladnie w innym watku na temat CZMP jedno sobie
                obiecalam nigdy wiecej matki polki
                • juzta Re: c.d. do kingusi od juzty 02.02.05, 19:45
                  Ja miałam CC 9 września.
                  Moje odczucia są identyczne.
                  Decyzja też.
                  Nigdy więcej ICZMP w Łodzi.
                  Serdecznie pozdrawiam.
                  J.
      • alfa36 Re: iczmp- Łódź 07.03.05, 10:01
        Podciągam, bo już jutro ide do szpitala i nie wiem, co zabrać
    • lesia28 Re: iczmp- Łódź 24.01.05, 14:23
      bardzo dziekuje ci za tak dlugi i wyczerpujacy opis
      • juzta Re: iczmp- Łódź 24.01.05, 21:11
        Nie ma za co.
        Życzę Tobie i Maluszkowi dużo zdrowia oraz miłych przeżyć w czasie porodu.
        Pozdrawiam.
        :o)
        • lesia28 Re: iczmp- Łódź 24.01.05, 21:54
          Jestem teraz juz troche zdezorientowana, bo moja znajoma chwalila sobie
          perinatologie, bo podobno porodowka na tym oddziale i tak jest najbardzie
          kameralna , tylko ze ona miala na tym oddziale swoja pania dr do ktorej
          chodzila prywatnie. Moja pani dr z medicovera najchtniej wysyla na II oddzial
          porodowy , on tez jest podobno na III poziomie ,ale do porodu i tak sie podobno
          zjezdza na poziom zerowy , na tą tzw masówkę , bedziemy rodzic z mezem ,ale
          jak sala jest zajeta ,to trzeba rodzic na tej ogolnej i to mnie najbardziej
          przeraza. Czy sa jakies polozne w ICZMP , ktore mozna poprosic o ochrone krocza?
          • agatha61 Re: iczmp- Łódź 25.01.05, 10:49
            ja rodze w marcu w czmp (termin na 18) i mam lekarke na V pietrze poczatkowo
            tam wlasnie mialam rodzic, ale umowilam sie z polozna polecona przez kilka osob
            i ona jest wlasnie na III pietrze na perinatologii no wiec wychodzi ze wyladuje
            tam - poozna powiedziala ze jesli chce rodzic z nia to musze isc na III, ale ja
            sie tym faktem nie stresuje, to ze dzieciaczka nie mozna miec przy sobie to ez
            troche plus, bo jak sie zle czujesz to nikt na ciebie nie patrzy krzywo tylko
            po prostu odpoczywasz a jak sie czujesz dobrze to nikt ci nie zabroni siedziec
            przy dziecku w jego salce, podobno (mowila mi kolezanka) wcale nie jest tak
            rygorystycznie z godzinami karmienia jak dziecko placze i jest glodne to na
            pewno cie zawolaja chociazby zeby miec swiety spokoj. a jesli chodzi o pokoje
            do rodzenia to lekarka powiedziala ze one sa niby kameralne ale: nie ma tam
            okien i nie jest przyjemnie a poza tym w razie komplikacji to i tak cie
            przewoza gdzies no bo tam nie ma takiego sprzetu. Poza tym uwazam ze po
            porodzie jak jest ok to lezy sie dwa dni wiec nie ma co z tego powodu rozpaczac
            bo to minie szybciej niz nam sie wydaje tym bardziej ze mamy juz na swiecie
            dzieciaczki. Jesli chodzi o ochrone krocza to moja polozna powiedziala ze to
            zalezy od syt jesli ma byc gorzej przez nienacinanie to lepiej zrobic delikatne
            naciecie - ale nie mozna generalizowac bo kazde krocze jest inne.
            A napisz kiedy rodzisz moze sie spotkamy w czmp?
            • lesia28 Re: iczmp- Łódź 25.01.05, 11:13
              Raczej sie nie spotkamy , bo mam termin na 23 czerwca ,mozesz dac mi namiary do
              tej swojej poloznej , jak sie nazywa?
            • kingusi Redo agathy 01.02.05, 22:27
              kochanie jestem zadziwiona twoim optymizmem, napisz prosze po porodzie czy
              twoje marzenia sie spelnily
            • kingusi Redo agathy 01.02.05, 22:27
              kochanie jestem zadziwiona twoim optymizmem, napisz prosze po porodzie czy
              twoje marzenia sie spelnily
    • lesia28 Re: iczmp- Łódź 25.01.05, 11:15
      A jeszcze jedno pytanie jaki oddzial jest na piatym pietrze?
      • agatha61 Re: iczmp- Łódź 26.01.05, 18:08
        napisz swojego maila to ci podam namiary do niej
        Agata
        • lesia28 Re: iczmp- Łódź 26.01.05, 19:12
          Poprosze na maila gazetowego lesia28@gazeta.pl
          • sylka22 Re: iczmp- Łódź 11.02.05, 12:22
            cześć
            ja rodziłam w pażdzierniku 2003 roku w Marce Polce i powiem że byłam bardzo
            zadowolona

            poszłam do szpitala 16 pażdziernika (termin miałam na 15 października) przyjęto
            mnie na oddział patologii ciąży na III piętrze ..dlatego na patologii bo całą
            ciążę chodziłam do pekarza tez w matce polce przyjmującego w poradni patologi
            ciązy..wody mi odeszły o 3 w nocy 20 października..zwiezli mnie na porodówke
            (bl. porodowy I ), podłączyli pod ktg..mój mąż zaraz przyjechał i o 5 rano
            zaczęła mi się akcja porodowa, położne były świetne, strasznie mi pomagały,
            poród oczywiście był rodzinny...zaraz po urodzeniu dali mi małego na brzuch,
            zmierzyli zwazyli i zabrali do kąpania i na godzinke wsadzili go do cieplarki,
            bo na tej porodówce jest tam troche zimno..ja jeszcze na porodówce zostałam 2
            godzinki żeby dojść do siebie i póxniej mnie przewieżli na IV piętro na I
            oddział Ginekologiczno-połozniczy i noworodkowy i odrazu przyniesli mi
            Gabrysia..malutkiego miałam cały czas przy sobie, nawet jak miał miec solarium
            przy podwyższonej żółtaczce to inkubator tez mi wstawili do sali...sale sa tam
            2 i 3 osobowe..wiec było z kim pogadac...

            jak dla mnie było super...połozne wszystko tłumaczyły..kazały karmic piersia
            nawet jak miałam zastój pokarmu więc nie kazały mi wcale dokarmiac go bebiko..

            ja byłam bardzo zadowolona...

            aha, tamjest bardzo dobry lekarz ANdrzej Kunert o ile dobrze pamiętam, jest
            świetny przy USG potrafi bardzo dobrze opowiadac i chyba (z tego co tam
            słyszałam) najlepiej potrafi okreslic płec dziecka, podobno bardzo rzadko sie
            myli...prywatnie z tego co wiem przyjmuje na Broniewskiego

            pozdrawiamy
            Sylwia, Gabrys i mężuś (wciąż zapracowany sad )
            • alfa36 Re: sylka 22 11.02.05, 15:21
              Witaj! Do jakiego lekarza pracujacego na patologii chodziłaś? U mnie to
              początki ciaży (niestety zagrożonej)i zaczęłam do doktora Buczka, ktory pracuje
              właśnie na patologii. Jednak wiele dobrego słyszałam o prof. Radwanie. Wizyty,
              jeśli chodzi o koszty zbliżone (w Medaxie gdzie chodzę 80 zł w Gamecie, gdzie
              pracuje Radwan jeszcze nie wiem, ale podobno są to zbliżone koszty). Nie wiem
              na kogo sie zdecydować. Jak każda kobieta chcialabym jak najlepiej. Nie jestem
              lodzianką, mieszkam ponad 100 km stąd, ale wiele dobrego słyszałam własnie o
              łódzkich lekarzach i dlatego chcialabym byc pod ich opieką. Pozdrawiam.
              • sylka22 do alfa36 12.02.05, 09:15
                witam !!
                ja chodziłam do doktora Marka Jacaszka...tez nie narzekałam, choć nie moge
                powiedzieć że był jakis wylewny...ale na opieke nie narzekałam..o wszystko
                pytał, wszystkie badania zlecał, łacznie z toksoplazmozą..nawet zjawił sie jak
                rodziłam...wiem ze duzo kobiet tam do poradnii patologii ciąży chodzi do
                doktora Millera...podobno jest bardzo dobry (ale ja nie wiem nigdy u niego nie
                byłam) natomiast raz byłam na wizycie, bo nie było mojego u dr. Jana
                Krajewskiego i musze przyznac że byłam pod wielkim wrażeniem, sam sie o
                wszystko pytał, wszystko dokładnie opowiadał..jak dla mnie super..ale nie mam
                pojęcia czy on jeszcze na patologii przyjmuje bo słyszałam ze na inną poradnie
                miał się przenosić.
                pozdrawiam
                • handi Re: do sylka 22 27.02.05, 11:18
                  Kochana moja ciąże prowadził Jan Krajewski, chodziłam do niego prywatnie w
                  Rzgowie. Zdecydowałam się na niego gdyż słyszałam dużo dobrego, tymczasem moje
                  odczucia były zupełnie inne. wizyty trwały ok 10 min. Jedyne co potrafił
                  naprawdę dobrze to zbadać naprawdę delikatnie. Poza tym pod koniec ciąży nie
                  dał mi skierowania na posiew a miałam zakażenie o którym dowiedziałam sie już
                  po porodzie. Dziecko 10 dni po urodzeniu na antybiotyku w szpitalu. Acha i
                  zafundował mi kleszcze... bez komentarza....
                  • alfa36 Co zabrać do CZMP? 04.03.05, 21:44
                    W przyszłym tygodniu muszę na kilka dni jechać do szpitala. Chodzę do lekarza
                    pracującego na oddziale perinatologii. Co trzeba tam zabrać? Boję się, bo coś
                    czytałam na forum niezbyt pochlebne opinie o tym oddziale. Mam jednak stamtąd
                    lekarza i dlategowłaśnie tam. Mam nadzieję, że nie będzie źle.
    • alfa36 Re: iczmp- Łódź 07.03.05, 10:02
      Podciągam, bo juz jutro ide do szpitala i nie wiem, co zabrać
      • ka-ka Re: iczmp- Łódź 07.03.05, 16:24
        rodzilam w sierpniu na oddziale perynatologii-cc
        i bylo ok
        jedyny minus (duzy) to to ze trzeba chodzic do dzieciaczkow
        ale np. nikt bez mojej wiedzy i zgody nie dokarmial malej,zawsze wolano jak sie
        dzidzia obudzila na karmienie,na kapiel,itp
        jak tylko ktos chcial to dawali srodki przeciwbolowe,zmieniali podklady jak
        tylko chcialas,posciel zmieniali co 2 dni
        ja nie narzekam,nikt nic nie kazal chowac za szafki przed obchodem, i do majtek
        tez nic nie mieli
        to dziwne ze mamy tak skrajne odczucia co do tego oddzialu?
        pozdrawiam i powodzenia

        a co do tego co trzeba zabrac to chyba tylko takie podstawowe rzeczy
        i wez moze talerzyk,kubek i sztucce(bo byl z tym problem)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka