monika.turlej
21.04.05, 11:24
Witam,
2 kwietnia urodziłam ślicznego, dużego (4,240 kg) chłopca. Rodziłam na
Starynkiewicza. Nie wiem co mnie podkusiło!!!!! Może to, że leżałam tu na
patologii w 8 m.c. Szpital jest stary i należałoby go wyremontować, ale
wrażenie zrobiły na mnie pielęgniarki, które były ciepłe i zawsze służyły
pomocą i na położnictwie też myślałam, że takie będą.
Skurczy dostałam w piątek wieczorem o 18. O 21 podłączyli mnie do KTG i tak
zostałam do 11 w sobotę. Jak przyszedł lekarz z oddziału patologi to złapał
się za głowę co ze mną wyprawiają. A pielęgniarka i pani doktór przychodziły
co godzinę sprawdzić mi ciśnienie, rozwarcie. Pęcherz z wodami płodowymi
przebiły mi dopiero o 4 rano w sobotę, bo się bały. Za sciany słyszeliśmy z
mężem tylko chrapanie "zmęczonych" pań. Miałam znieczulenie, po którym
podaniu mogłam zrobić wszystko, ale kazano mi leżeć, dopiero nad ranem jak
przyszła pani doktor z patologii dowiedzieć się co się dzieje zemną (bo ciążę
przenosiłam 9 dni) kazała mi wstać, chodzić, skakać na piłce, ale ja na to
nie miałam siły, z piłki spadałam, mąż mnie musiał trzymać. W końcu zaczęłam
wymiotować (a one powiedziały że cały organizm rodzi. Znieczulenie
przestawało działać, z prawej strony brzucha zrobiła mi się biała plama
(znieczulenie tam nie działało), a mały upodobał sobie to miejsce to
tłuczenia. W końcu przy rozwarciu prawie 9, które zaczęło mi się zmiejszać,
podpisałam zgodę na cesarskie cięcie.
Powiem krótko wykończyły mnie i mocno zniechęciły do następnej ciąży.
Po porodzie też nie ma opieki, wiadomo że po cesarskim cięciu kobiecie jest
rudniej niż po porodzie naturalnym, ciągną ją szwy jest ogólnie osłabiona,
ale żeby jaka pielęgniarka pomogła. Żadna, ich zadania to przyjście i
powiedzenie "mierzymy temperaturę". Jak następnej nocy po porodzie byłam już
na sali ogólnej, a mały płakał, bo jeszcze nie umiła dobrze ssać a ja nie
potrafiłam go dobrze przystawić do piersi, poszłam na oddział noworodkowy,
aby go dokarmiono, ale powiedziano mi, że mam pokarm, i mam wracać i go
karmić, rzeczywiście miałam pokarm, ale mało, bo cesarce mleko pojawia się
później. Jedynie co lekarze pediatrzy są naprawdę dobrzy i widać że przejmują
się dzieciątkiem.
A jeszcze łóżka mają takie, że jak się położyć to wstanie zajmuje min 10 min,
a jescze z rozciętym brzuchem to nieźle trzeba się nagimnastykować.
Było strasznie!!!!!!!!!!!!!
Dziewczyny jeżeli zależy Wam na dobrych wspomnieniach i dobrym samopoczuciu
to omijajcie ten szpital z daleka!!!!!!!!