Urodziłam w CZMP na IIIp. na oddziale perinatologii.
Od razu wiedziałam, że po porodzie dzieci są na oddziale noworodków i trzeba
samemu do nich chodzić. Więc się na to psychicznie przygotowałam, a ponieważ
miałam cesarkę, do pewnego momentu nawet było mi to na rękę, bo spokojnie
mogłam dojść do siebie.
Gorzej było z położnymi i niektórymi lekarzami.
Ludzie jak to ludzie, mają lepsze dni i gorsze, nie mniej jednak nic nie
usprawiedliwa chamstwa i drobnomieszczaństwa!
Według mnie, na czarną listę ginekologów należałoby wpisać: Panią dr Głowacką-
Rżanek, osoba wyjątkowo kąśliwa, zakompleksiona lub przechodząca właśnie
klimakterium, a także Pana dra Buczka, facet powinien się przekwalifikować i
pracować z przestępcami niż z rodzącymi kobietami! Nigdy w życiu nie byłam
tak fatalnie zbadana i potraktowana!
Natomiast fantastyczni są:
Pan dr Jaczewski - fachowiec, dżentelmen z poczuciem humoru i do tego
przystojny

dr Kaczmarek, tego lekarza to chyba wszyscy lubią (także
bardzo przystojny), a także Pani dr Jędrzejczak-Madej, pomimo tego, że badała
mnie na skurczach (bo musiała)czułam się przy niej bezpiecznie i dobrze.
Rewelacja!
O złych położnych nie będę wspominać, bo na szczęście wymieniają się z tymi
dobrymi! A Te dobre to:
Ola Stachurska,
Iza Trawczyńska,
Dorotka ...?
Jola Parafinuk.
Świetne położne i po prostu dobre kobiety!
Ogólnie pobyt w szpitalu nie należy do przyjemności, ponadto, każdy inaczej
reaguje w sytuacjach kryzysowych, ja oceniam oddział Perinatologii na -4... w
innych szpitalach nie leżałam, więc nie mam porównania.