Starynkiewicza - zapytanie

12.04.06, 13:53
Witam dziewczyny,
mam kilka pytań do mamuś ostatnio rodzących swoje dzidzie w tym właśnie
szpitalu:
interesuje mnie co trzeba mieć na położnictwie:
1. Pieluchy dla dziecka - czy trzeba mieć swoje, czy daja, w jakich ilościach
i jakiej firmy?
2. Kosmetyki dla dziecka - co jest na oddziale?
3. Podkłady poporodowe - czy są i jak tak to w jakich ilościach?

Z góry bardzo dziekuje za odpowiedzi,
pozdrawiam,
Magda
    • justi_x Re: Starynkiewicza - zapytanie 13.04.06, 23:11
      Witam
      Ja urodziłam 3 kwietnia na Starynkiewicza.
      Nie dają pieluch dla dziecka- trzeba mieć swoje.
      Jeśli chodzi o kosmetyki dla dziecka- pielęgniarki kąpią używając szpitalnego
      mydełka- wszystko inne musisz mieć.
      Rodziłam przez cc więc na sali pooperacyjnej dostawałam podkłady z ligniny,
      potem już miałam swoje, ale nie sądzę żeby szpital zapewniał- nie było takiej
      możliwości.
      Pozdrawiam
      • aska34 Re: Starynkiewicza - zapytanie 14.04.06, 14:18
        szpital nic nie zapewnia, a zdarzyło się, ze zabrakło papieru toaletowegosad(
        z tego co wiem myją maluchy w płynie marki Johnson, wiem bo widziałam dziecko
        uczulone na ten płyn
        pozdrawiam
        joanna
      • guciom Re: Starynkiewicza - zapytanie 14.04.06, 17:31
        justi_x bardzo dziekuje za odpowiedz,
        ja mam cc 25.04, ciaze prowadze u doc Wielgosia,
        czy mialas lekarza prowadzacego w tym szpitalu?
        i jak opieka po porodzie dla mamy i dzidzi?
        Zycze zdrowych, pogodnych i rodzinnych Świąt,
        pozdrawiam,
        Magda
        • agathos3 Re: Starynkiewicza - zapytanie 15.04.06, 12:07
          Mnie prowadziła dr Borowiecka. Nie miałam z tego powodu żadnych ułatwień, może
          na Izbie Przyjęć wszystko poszło szybciej. Poród wspominam dobrze (sn ze
          znieczuleniem), choć musiałam bez przerwy leżeć pod KTG (tętno dziecka spadało)
          no i zostałam standardowo nacięta (boli mnie do dziś, a minęły 4 miesiące).
          Opieka po porodzie bez zastrzeżeń, o ile nie wymagasz cudów od nielicznej i
          zabieganej kadry. Były wyjątki, ale jak to w życiu, każdy może mieć zły dzień.
          Nie dają podpasek ani pieluch. Do kąpieli używają płynów Johnson& Johnson.
          Opieka laktacyjna świetna (moim zdaniem), bo zawsze mogłam liczyć na pomoc. O
          dziecko dbają bardzo, pediatrzy są tam naprawdę świetni. Na Oddziale Noworodków
          spotkałam tylko jedną zmianę, gdzie życzliwość była zerowa. Standardem jest, że
          nie pozwalają być przy zabiegach dokonywanych na dziecku (pobranie krwi,
          założenie woreczka itp.),ale dla mnie było to zrozumiałe - matki bywają jak
          lwice i rzucają się na każdego, kto "krzywdzi" ich dzieci.
          Niestety dokarmiają butlą, jednak muszą być ku temu ważne powody. Pamiętam te
          kolejki do dokarmiania, niemal każda matka myślała, że brakuje jej pokarmu i
          przynosiła dziecko do dokarmienia. Oni tam robią to bardzo niechętnie i przede
          wszystkim uczą matkę przystawiania dziecka do piersi. Nie odebrałam tego jako
          nieżyczyliwości.
          Generalnie ogólna życzliwość i wsparcie dla młodej matki, ale bez przesady. Jak
          to w placówkach państwowych. Oni naprawdę mają co robić i jest ich mało.

          Życzę szczęśliwego rozwiązania i zdrowia dla Ciebie i Maluszka.

          P.S. Nie jedz tam gotowanych buraczków ani marchewki z obiadu! Położne twierdzą,
          że w kuchni dodają saletry i maluchy mają okropne kolki. Żarcie jest monotonne i
          lepiej mieć jakieś "dostawy" z zewnątrz. Przy lakatacji jest się ciągle głodnym,
          he, he. Mam to do dziś. smile
          • guciom Re: Starynkiewicza - zapytanie 15.04.06, 19:09
            agathos3,
            dzieki za zyczenia,
            ja rodzilam swoja pierwsza coreczke 3 lata temu wlasnie na Starynkiewicza i
            widze ze pomimo uplywu czasu nic tam sie nie zmienilo, poza pediatrami jak
            piszesz ze sa OK nas wyposcili (mnie po cc) w 3-ciej dobie a w piatej mala
            trafila na Dzialdowska z wysoka bilirubina no ale teraz bedzie lepiej,
            co do marchewki i buraczkow to jak widze standard ale dzieki za przypomnienie,
            zycze zdrowych, pogodnych Swiat,
            pozdrawiam,
            Magda
        • justi_x Re: Starynkiewicza - zapytanie 19.04.06, 10:15
          Witam.
          Moją ciążę prowadziła doktor Gadomska.

          Opieka po porodzie jest bardzo dobra zarówno dla matki jak i dziecka- zwłaszcza
          pediatrzy byli świetni, rozmawiali, tłumaczyli.
          Gorzej za to z salowymi i obsługą kuchni, ale to mało ważne.
          Pozdrawiam.
    • aborka Re: Starynkiewicza - zapytanie 14.04.06, 16:30
      ja tylko z taką dygresją : dla dziecka po porodzie nie potrzeba żadnych kosmetyków. Tak naprawde to nawet mydło nie jest potrzebna. Dzieci sie smaruje niczym, dopiero po miesiącu jest sens ale tylko jak coś sie dzieje ze skórą. To jest rada połoznych ze szkoły rodzenia. Ja mojego synka nigdy niczym nie smarowałam ani nie zasypywałam. Tylko linomag do pupy i mydło dove. A reszte mozna kupic potem - w zalezności od potrzeb.( No a jak juz trzeba to najlepsza jest oliwa z oliwek i mąka kartoflana)
    • patysiak Re: Starynkiewicza - zapytanie 18.04.06, 20:17
      wklejam odpowiedz ktorej udzielilam jednej z was na prive.
      Rodzilam na starynkiewicza 7 marca br. Jesli chodzi o warunki porodu to moze
      opisze wszystko od poczatku. na izbie przyjec robia z toba wywiad, zbieraja
      wszystkie informacje, zapisuja sobie itp. potem lewatywa (jak nie chcesz to nie
      musisz ale radze skorzystac jesli potem nie chcesz sie krepowac podczas fazy
      parcia). salowa ktora robi lewatywe prowadzi cie na pierwsze pietro na
      porodowke (niesie twoja torbe - zdziwilo mnie to). jak akurat jest wolna sala
      to cie klada na jednej z trzech porodowek(jednoosobowe).jesli akurat sa zajete
      to spacerujesz sobie po korytarzu i glowa ci peka od mysli (ja sie
      zastanawialam jak uciec).bardzo zachecam do odwiedzenia oddzialu przed porodem.
      mozna sie mile zaskoczyc. polozne bardzo chetnie oparowadzaja po salach i
      wszystko pokazuja. wystarczy powiedziec ze planujesz u nich rodzic.
      Jak juz jestes na sali porodowej, podlaczaja cie do ktg, kroplowki itd.
      generalnie jesli jestes daleko przed finalem, nikt specjalnie nie bedzie kolo
      ciebie skakal wiec leppiej miec kogos do towarzystwasmile.ja mialam to
      nieszczescie ze nie moglam miec aktywnego porodu z uwagi na tetno malego
      (spadala jak sie ruszalam) ale jesli chcesz mozesz korzystac z pilki, drabinek,
      wanny itd. co tylko chcesz zeby sobie ulatwic sprawe. co jakis czas wpada
      lekarz lub polozna, badaja rozwarcie, jesli masz jakies pytania, odpowiadaja na
      nie. atmosfera jest luzna, nikt nie jest spiety, podczas mojej pierwszej fazy
      bylo w sumie nudno smile dobrze ze byl ze mna moj narzeczony bo troche glupio tak
      samej by tam bylo lezec. pewnie inaczej to wyglada gdy porod toczy sie bardzo
      szybko. aha, podczas porodu sa studenci ale oni na serio nie przeszkadzaja a
      wrecz przeciwnie. chca byc pomocni i jesli widza ze cie wkurzaja ida na
      zewnatrz. ja akurat miedzy skurczami ucinalam sobie z nimi pogawedki smile trafily
      mi sie 2 studentki z ktorych zadna nie chciala byc polozna ani lekarzem
      ginekologiem ale musialy odbebnic praktyki na porodowce smile

      kiedy zaczyna sie akcja, zbiega sie sporo ludzi. to co nas zdziwilo to to ze
      wszysscy wiedzieli co robic, czulam sie jak w niemieckiej fabryce, kazdy
      wykonywal swoje, nie wiedzialam za bardzo czy jest jakis "kapitan" na tym
      statku. po prostu dzialo sie ...
      jak juz malutki sie urodzi, wszystkie zabiegi z nim wykonuja obok ciebie.
      nigdzie go nie zabieraja. klada ci go na brzuchu, to jest rzeczywiscie
      najcudwniejsza chwila ... naszego malutkiego zabrali na obserwacje niestety
      wiec nie mialam go potem przy sobie.

      kiedy jestes szyta (jesli mialas nacinane krocze) daja malego tacie i wychodzi
      on z nim na korytarz. troche to jest brutalne moim zdaniem bo tu z jednej
      strony piekna chwila a z drugiej zderzenie ze wszystkimi obcymi na szpitalnym
      korytarzu.jak juz jestes zaszyta, lezysz sobie przy porodowkach (niestety
      oznacza to korytarz) przez 2 godziny.badaja ci tetno, cisnienie, dogladaja czy
      wszystko z toba ok. mnie bylo potwornie zimno wiec poprosilam o koce bo cala
      sie trzeslam.i w sumie to mnie bylo wszystko jedno gdzie leze, poza tym byl
      pozny wieczor wiec nikt tam niepotrzebny nie lazil obok.

      po 2 godzinach dostalam srodki przeciwbolowe (czopki)i zawiezli mnie na sale
      trzyosobowa.nie polecam ... nie maja lazienek, sa malutkie i duszne, jak wpada
      rodzina to nie da sie wytrzymac jest taki tlok. zero intymnosci, a jak
      dzieciaki zaczna plakac to istny meksyk ... opieke do tego momentu oceniam jako
      bardzo dobra. niczego mi nie brakowalo ale tez potrzeb zadnych nie mialam.
      chcialam tylko lezec i odpoczywac.
      akurat nie bylo wolnych tych pojedynczych (200 zl za dobe) i podwojnych (150
      zl). jesli jest taka mozliwosc - wskakuj od razu do lepszej sali. ja po 2
      dobach w trojce przenioslam sie do dwojki. lazienka, duzy pokoj, fotele do
      karmienia. inny swiat. tylko dzieki temu nie oszalalm a lezalam tam tydzien w
      sumie.
      potem to juz z ta opieka roznie bywa. generalnie dam jedna rade: o wszystko
      sie upominaj. trzeba byc troche upierdliwa. inaczej polozne same z siebie nie
      beda sie pytac czy czegos potrzebujesz choc oczywiscie podczas porannego
      obchodu (sa dwa ginekologiczne, rano i wieczorem oraz jeden pediatryczny rano)
      padaja pytania: "jak sie pani dzis czuje?", "czy czegos pani brakuje". ja jak
      juz doszlam do siebie mowilam "czuje sie tu beznadziejnie i chce juz do domu".
      co do oplat.znieczulenie jest za darmo, porod jest za darmo, sala trzyosobowa
      jest za darmo.na serio. i znieczulenie dostaje sie zawsze gdy sie o nie poprosi
      pod warunkiem ze nie ma przeciwwskazan (oczywiscie musisz miec minimum 4 cm
      rozwarcia, nie wiecej niz 8). znieczulenie nic nie boli. przynajmniej mnie nie
      bolalo a ze jest podawane miedzy skurczami to nawet jakby bolalo to i tak
      skurcze bola bardziej smile
      nie mialam opalconej poloznej ani lekarza. choc tak sie zlozylo ze prowadzil mi
      ciaze lekarz z tego spzitala wiec bylam od poczatku w dobrych rekach. z
      obserwacji wnioskuje jednak ze nie ma znaczenia czy kogos stamtad "znasz" i czy
      kogos oplacasz. dbaja o wszystkich i kazda dziewczyne potraktuja najlepiej jak
      potrafia.moim zdaniem nie ma sensu wykupowac poloznej.chyba ze nikt nie chce z
      toba rodzic (maz, partner, mama, kolezanka itd). polozna do porodu na
      wylacznosc kosztuje 700 zl.jedyna ktora moge ci polecic jest ania stachyra. nie
      potrafie powiedziec inaczej: jest po prostu najlepsza. znalam ja jeszcze ze
      szkoly rodzenia i mialam to szczescie ze odbierala moj porod podczas swojego
      normalnego dyzuru.

      moje rady na swiezo. pij w szpitalu duzo wody (trzeba miec wlasna), niech ktos
      ci dowozi jedzenie (bo szpitalne jest straszne a do tego porcje jak dla kotka a
      nie kobiety ktora wlasnie ukonczyla maraton i jest wyglodzona),koszule nocne na
      zmiane (krwawi sie strasznie na poczatku, a chodzenie z podkladem bella konczy
      sie zwykle zabrudzeniem koszuli), podklady bella (na poczatku szla paczka
      dziennie). poza tym nastaw sie na nauke karmienia. sorry, nie chce straszyc ale
      strasznie duzo sie mowi o porodzie a moim zdaniem porod przy tym co sie dzieje
      potem to pikus. trzeba nauczyc sie dostawiac dziecko do piersi, prosic polozne
      o pomoc (ja bezczelnie dzwonilam po nie nawet 5 razy na godzine zeby mi
      pomogly) bo to na serio nie jest takie latwe. poza tym ... co tu duzo gadac,
      jesli bedziesz nacieta i zszyta to pierwsze 2 doby nie naleza do przyjemnych.
      najgorsze jest wstawanie z lozka.jedyne pocieszenie: po 2 tygodniach wszystko
      mija.jesli bedziesz cierpiala wspomnij moje slowa: to minie smile

      porodu sie nie boj. to dobry szpital. nie zrobia tobie i dziecku krzywdy. czy
      bedzie bolao??? no troche musi. inaczej sie nie da ale moim zdaniem jest to bol
      ktory na serio mozna zniesc a jesli bedziesz rodzila ze znieczuleniem to wrecz
      robi sie blogo. wszystko co wazne zaczyna sie tak naprawde potem. ja
      przynajmniej takie mialam podejscie i chyba dzieki temu sie nie
      rozczarowalam.trzeba urodzic dziecko najszybciej jak sie da, wypisac ze
      szpitala najszybciej jak sie da. i wtedy dopiero zaczyna sie to co wazne.

      pozdrawiam

      a tu jest moja relacja bardziej emocjonalna:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30423&w=38563420
    • qwert51 Re: Starynkiewicza - zapytanie 19.04.06, 09:36
      czy sale jednoosobowe,sa jednoosobowe, czy tylko oddzielone ściankami,bez drzwi
      i to ściany nie do samego sufitu? czy za poród rodzinny się płaci?
Pełna wersja