Dodaj do ulubionych

po niemieckiej stronie granicy

24.04.06, 12:28
czy mogłybyście polecić szpital w Niemczech w pobliżu granicy, na wysokości
mniej więcej Berlina? Mieszkam w Poznaniu i bardzo chciałabym rodzić w Niemczech.
rozmawiałam ze szpitalem w Schwedt (na wysokości naszego Szczecina). Można tam
rodzić za darmo, w warunkach doskonałych, szczególnie w porówaniu z niektórymi
naszymi szpitalami. Znieczulenie do wyboru, wybór pozycji, cc na życzenie są w
standardzie (i za darmo). na wszelki wypadek kontaktowałam sie z NFZ, czy na
pewno refunduja taki poród, potwierdzili. dla zainteresowanych podaję www:
www.klinikum-uckermark.de
i nr polskojęzycznej informacji: 0049-3332-532860 (podobno sporo Polek tam rodzi).
Dla mnie to jednak daleko.
Obserwuj wątek
    • agawa5 Re: po niemieckiej stronie granicy 24.04.06, 14:26
      Troche daleko, ja rodzilam w sw. Rodzinie w Poznaniu i byłam zadowolona bardzo.
      Nie myslalas o tym szpitalu?
      • earl.grey Re: po niemieckiej stronie granicy 24.04.06, 16:11
        chcę cc na życzenie...
        • agawa5 Re: po niemieckiej stronie granicy 25.04.06, 09:00
          rozumiem
    • agawa5 Re: po niemieckiej stronie granicy 25.04.06, 13:50
      Earl grey moja kolezanka z pracy rodziła 2 razy przez cc. raz ze wskazan, drugi
      raz na zyczenie. Ciaze prowadzil i cc robił dr Koźma ze sw. Rodziny. Nie mam
      niestety na niego namiaru, a kolezanka zwolnila sie i nie mam do niej telefonu.
      Bylam na wychowawczym i nie zdazyłam wziac kontaktu przed jej odejsciem.
      Poszukaj tego lekarza, umow sie nie konsultacje moze uda sie z cc w Poznaniu
      • earl.grey Re: po niemieckiej stronie granicy 26.04.06, 14:33
        dzięki za radę. Teoretycznie cc na życzenie nie istnieje w polskiej publicznej
        służbie zdrowia, ale może są jeszcze lekarze "starej daty", którzy uznają samo
        poprzednie cc za wskazanie, albo stan blizny, czy coś, kiedys przecież jedno cc
        determinowało następne.
        A o szpitalach niemieckich ktoś coś jeszcze może wie? Nie powiem, kuszą mnie
        niemieckie warunki... No ale nie na tyle, żeby aż do Schwedt jechać.
        • martunia78 Re: po niemieckiej stronie granicy 26.04.06, 17:47
          ja myslałam o schwedt, tylko zastanawiaja mnie formalności, np. becikowe czy w
          takiej sytuacji się należy skoro dziecko urodzone za granicą?
          Mam troche bliżej ale i tak mam wątpliwości...
          • earl.grey Re: po niemieckiej stronie granicy 26.04.06, 19:59
            a patrz, na to nie wpadłam. Na zdrowy rozum becikowe nie powinno mieć związku z
            miejscem urodzenia dziecka, które ma polskie obywatelstwo. Do wniosku załączasz
            - potwierdzoną kserokopię dokumentu tożsamości wnioskodawcy
            - odpis skrócony aktu urodzenia dziecka
            - oświadczenie wnioskodawcy, iż na to samo dziecko nikt nie ubiega się o
            zapomogę w innym miejscu
            nie wydaje się, żeby coś z tego miało przeszkadzać w urodzeniu dziecka poza
            granicą.
            Ale zdrowy rozum nie zawsze okazuje się przydatny w kwestiach urzędniczych.
            • agawa5 Re: po niemieckiej stronie granicy 27.04.06, 08:56
              Ja tam wolałabym komfort porodu i piekne wspomnienia, niz te ich tysiac złotych
              gdybym miała juz wybierac.
              • earl.grey Re: po niemieckiej stronie granicy 27.04.06, 11:15
                w dodatku zdaje się że też sie to nie wyklucza.
                Ale gdybym musiała wybierać, to też bym wolała komfort i piękne wspomnienia. A
                jeśli chodzi o Niemcy, to można to mieć (prawie) za darmo, w Polsce za to samo
                trzeba porządnie zapłacić, więc i tak by się opłacało, nawet przy rezygnacji z
                becikowego.
    • beatkacg Re: po niemieckiej stronie granicy 27.04.06, 13:20
      Moja znajoma rodziła w Schwedt, z tym że mieszka niedalko Szczecina, moge to
      jeszcze zrozumiec gdy sie dobrze zna niemiecki, ona ni w ząb, z pielegniarkami
      nie mogła sie dogadac,dobrze ze jak rodziła to jedna z położnych znała ciut
      niemiecki, raz prawie dziecko włozyła do goracej wody gdy pielegniarka nie
      skonczyla jeszcze szykowac kąpieli dla dziecka, o ile dobrze pamiętam to mała
      nie miała podstawowych szczepien ktore u nas robia noworodkowi w szpitalu.
      dostala recepte na jakis lek, to i tak do polskiego lekarza zeby to samo lub
      odpowiednik przepisal bo niemieckie recepty u nas sa nie wazne. Nie wspomnę już
      o tym że każdy dokument do tłumacza zaprzysięgłego, akt urodzenia i inne, długo
      czekała na nadanie numeru pesel i wydała na to sporą sumkę - musiała się
      zapożyczyć, więc cześć becikowego wydała na długi, a zdaje sie ze becikowe tez
      mozna odebrac przez jakis okreslony czas, gorzej jak z formalnościami nie
      zdązysz i zabraknie Ci np. jednego dnia.
      Nie mówię że wy jesteście takie i z Twojej wypowiedzi wnioskuję że kierujesz
      się dobrem potomka ale moja znajoma robi dużo rzeczy na pokaz i to nazywa się
      że RODZIŁA W KLINICE W NIEMCZECH nie kiedowała się wyłącznie dobrem dziecka.
      Czy naprawdę w Poznaniu nie ma dobrego szpitała z przyzwoitymi warunkami?
      Piszesz że chodzi Ci głównie o cesarkę na życzenie, jak doliczysz koszty
      dojazdu, twojego, ojca dziecka i to pewnie parę razy chyba że zapłaci tam za
      nocleg, koszty tłumaczeń to z pewnościa wyjdzie więcej niż u nas koszt cesarki
      na zyczenie - bo chyba jest taka możliwość, i nie chodzi mi o łapówkę tylko o
      cennik szpitala z rachunkiem do ręki. Zastanów się nad tym, mam nadzieję że nie
      odbierzecie tego jako krytyki tylko porównywałam ze szwagierką która prawie w
      tym samym czasie rodziła w szpitalu w Pyrzycach, sorki że tak się rozpisałam
      • beatkacg Re: po niemieckiej stronie granicy 27.04.06, 13:23
        oczywiście miało być że jedna z położnych znała ciut polski nie niemiecki
        • earl.grey Re: po niemieckiej stronie granicy 27.04.06, 13:40
          O tyle się uparłam na Niemcy, że tam jest za darmo i cc bez proszenia się. Do
          najbliższego prywatnego szpitala mam 300 km, ale fakt - trochę jednak bliżej niż
          do Schwedt. W Poznaniu nie ma prywatnego szpitala, a łapówek nie chcę płacić, po
          pierwsze dla zasady, po drugie ze strachu (nie masz umowy i mogą się nie
          wywiązać), a po trzecie jak mam płacić 2.500 nieuczciwie i za warunki takie
          jakie są w publicznym szpitalu, to wolę dać tyle samo np. w Feminie i mieć
          warunki super (no ale te 300 km).
          Jak napisałam maila do Schwedt, to odpisali mi po polsku, ordynator jest
          Polakiem, zatrudnia też Polaków ze Szczecina. Mówił, że są w dużej mierze
          nastawieni na polskie pacjentki, no to się chyba powinni umieć z nimi dogadać.
          Ja zresztą mówię po angielsku i ufam, że lekarze tam chyba też powinni? W końcu
          biorą udział w najróżniejszych międzynarodowych konferencjach, które zazwyczaj
          odbywają się po angielsku.
          A założyłam ten wątek w nadziei na to, że ktoś podrzuci jakieś namiary na
          szpital bliżej Poznania, czyli po niemieckiej stronie bardziej na wysokości
          Berlina, bo jak zsumuję wszystkie utrudnienia związane z wyjazdem do Schwedt, to
          faktycznie pewnie mi lepiej podjechać w Polsce do Lubina, Warszawy albo Lipna.
          Na becikowe jest trzy miesiące czasu, to chyba się powinno zdążyć. A jeśli nawet
          nie, to w Polsce najtańsze cc kosztuje 2.500 z pobytem plus dojazd (niewiele
          mniej niż do Schwedt), a w Niemczech mam to samo za darmo, ewentualnie dopłata
          10 euro za dzień pobytu, chociaż podobno w przypadku porodu to nie obowiązuje.
          No to rachunek jest prosty, opłaca się nawet stracić becikowe. Tym bardziej,
          jesli miałabym decydowac się w Polsce np. na Warszawę (5.000 minimum).
          • katrint Re: po niemieckiej stronie granicy 28.04.06, 13:49
            Earl.grey a dlaczego chcesz płacić 2,5 tys w Feminie? No chyba ,że nie jesteś
            ubezpieczona to sprawa jest jasna.Lekarze z Feminy traktują kolejny poród po
            uprzedniej cc jako wskazanie do cc,więc o nic nie musisz się prosić ani za nic
            płacic.Masz gwarantowane cc w cenie pobytu,czyli 800 lub 500 złotych w
            zależności od sali
            • earl.grey Katrint 28.04.06, 16:03
              masz u mnie wirtualnego buziaka (chyba że wolisz wirtualne piwo) za tę dobrą
              wiadomość!
              Jestem ubezpieczona, ale oczywiście nikt nie uznaje poprzedniej cc za
              wszkazanie, mimo upływu mniej niż dwóch lat, więc uznałam, że musi byc na zyczenie.
              • katrint Re: O piwko chętnie:))) 28.04.06, 18:41
                Chodziłam do Feminy na szkołę rodzenia i położna na zajęciach z cesarki mówiła
                nam ,że kazda cesarka to wskazanie do nastepnej cesarki i że lekarze stamtąd
                tak do tego podchodzą.Pomijam już fakt,że lekarz na pierwszej wizycie pyta czy
                chcę rodzić naturalnie czy przez cc(i w grę nie wchodzi żadna łapówka,chodzi o
                moje preferencje,które są dla niego ważne).Ja zmieniłam swojego lekarza w moim
                mieście,który na słowo cesarka dostał jakiejś furii i poczułam się jakbym go
                namawiała conajmniej do zabójstwa na zlecenie.Teraz byłam u lekarza w Feminie
                już na 2 wizytach i wrażenia mam bardzo pozytywne.Młody,wykształcony
                człowiek ,dla którego najbardziej liczy się komfort pacjentki.Żałuję,że nie
                chodziłam do niego od początku ciąży ale odległość mi uniemożliwiała(ok 40km).
                Za dwa tygodnie mam wizyte,na której podejmiemy ostateczną decyzję co i jak, bo
                będzie to już 38tydzień
                • earl.grey no to piwko! 28.04.06, 19:30
                  to prywatny szpital, więc dbają. I mogą robić cc na życzenie. Dla ciebie to 40
                  km, a dla mnie 300 niestety, ale zdaje się, że Femina to najbliższy POznania
                  prywatny szpital... Dlatego rozważam ewentualnie szpital w Niemczech, jeśli
                  namierzę jakiś bliżej.
                  • katrint Re: no to piwko! 28.04.06, 19:35
                    Wiesz do psn nie odważyłabym się jechać 300 km ale do cesarki jak
                    najbardziejsmile))
    • aga_sama Re: po niemieckiej stronie granicy 28.04.06, 15:46
      Earl grey, weź do łapki mapę i wybierz większe miasta po niemieckiej stronie,
      najbliżej Poznania. Sprawdz w necie, czy są w tych miastach szpitale, powysyłaj
      im maile po angielsku, podzwoń i wszystkiego się dowiesz ze źródła.
      Ja wiem, że szpitale w okolicach goerlitz/ zittau chętnie przyjmują Polki.
      Życzę powodzenia smile
      • earl.grey Aga_sama 28.04.06, 16:07
        dzięki. tak zrobię. Jak nie odpiszą po angielsku to i tak nie będę mogła u nich
        rodzić, bo się nie dogadamy.
        Dostałam tez od kogoś link do wyszukiwarki poszczególnych świadczeń medycznych w
        Niemczech, więc skorzystam z tego.
        Gdyby mimo wszystko ktos miał osobiste doświadczenia, to bardzo proszę.
        • aga_sama do earl grey 28.04.06, 22:30
          Czytałam Twoje posty dot. łapówek (chyba na CiP} i od jakiegoś czasu śledzę
          Twoje zabiegi w sprawie cc. Im bliżej porodu, tym bardziej zaczynam Cię
          rozumieć. Życzę powodzenia, wierzę w Twoją determinację smile
          • earl.grey Re: do earl grey 29.04.06, 16:26
            W moim przypadku chodzi o cc. Jestem zdania, że kobieta powinna miec możliwość
            wyboru rodzaju porodu. Chyba lekarze w Niemczech nie są gorzej wykształceni od
            naszych, a i w Niemczech i w Ameryce i w Kanadzie to norma.
            Ale to nie jest tylko kwestia wyboru rodzaju porodu, ale też warunków, w jakich
            ten poród się odbywa i szacunku do pacjentki w ogóle. nie wszystko daje się
            wytłumaczyć barkiem pieniędzy. Na pewno jest dużo lepiej niż było choćby 15 lat
            temu, kiedy miałam 21 lat i powinnam rodzić dzieci, ale się zupełnie do tego nie
            paliłam, między innymi dlatego, że myslałam, że poród to musi być ból, strach i
            generalnie trauma. Ale np. w tak dużym mieście jak Poznań nawet teraz nie udało
            mi się znależć lekarza/szpitala/położnej, którzy zgodziliby się na wybór pozycji
            w drugiej fazie porodu albo mieliby chociaz blade pojęcie o aktywnej ochronie
            krocza. Gdzie tam - pierworódki "trzeba" nacinać i już. Takie rzeczy to nie jest
            kwestia finansów w ochronie zdrowia, tylko dobrej woli i chęci kształcenia. I to
            mógłby wymusić z jednej strony odpływ pacjentek a z drugiej nacisk ze strony NFZ
            na zmianę standardów.
            I o ile rozumiem, że bedąc juz na porodówce mamy małą możliwośc wykłócania się z
            personelem o nasze prawa, o tyle uważam, że mamy pole do popisu przedtem -
            możemy szukać dla siebie i swojego dziecka lepszych warunków, troskliwszych
            położnych, bardziej kompetentnych lekarzy, którzy nie będą nas traktować z góry.
            Nie musimy zdawać się na przypadek, ani zakładać, że "tak już musi być".
    • uffa1 No a paszport dla dziecka?? 28.04.06, 23:20
      Pytam z ciekawosci: a co z paszportem??
      Przeciez nie mozna przejechac przez garnice z dzieckiem bez paszportu czy
      jakiego kolwiek dokumentu (a wyrobienie to min. 3 tygodnie). Ja rodzilam w
      Szwajcarii, wtedy tam mieszkalimsy i wyrobienie paszportu to droga nie uslana
      bynajmniej rozami wink... No chyba ze cos sie zmienilo...
      • vasylkova Re: No a paszport dla dziecka?? 29.04.06, 11:29
        Chyba powinna byc jakas mozliwsc, np. na wypadek, jakbys byla na wycieczce i urodzila przedwczesnie? Przeciez nie kaza Ci wtedy czekac na paszport z niemowleciem nie wiadomo ile, w obcym kraju.
    • alagodz Re: po niemieckiej stronie granicy 29.04.06, 13:32
      Dziś w tv regionalnej pani z NFZ się wypowiadala, że za Polki rodzące w
      Niemczech NFZ placi 4x drożej niż za porod w polskim szpitalu, ale nic na to
      nie poradzi bo prawo unijne gwarantuje dostępność świadczeń.
      Jeżeli dużo Polek tam będzie rodzić to wymusi to zmiany w polskich szpitalach,
      czy to tylko pobożne życzenie? Pewnie za daleka droga od placącego czyli
      pacjentki przez NFZ do uslugodawcy -szpitala. Ale finanse są b. dobrym
      argumentem.
      • earl.grey Re: po niemieckiej stronie granicy 29.04.06, 15:46
        to coś jak strajk włoski. wszystko zgodnie z prawem, ale dość silny nacisk.
        Przyznam, że nie pomyslałam o tym w ten sposób, ale jeszcze trochę, to zacznę
        całą kampanię na rzecz rodzenia przez Polki za granicą - wtedy może NFZ wymusi
        jakoś na szpitalach zmiany na korzyść. Poznań jest tak strasznie konserwatywny
        połozniczo, ale w miarę blisko stąd do Niemiec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka