Dodaj do ulubionych

Szpital "Inflancka"

IP: *.* 16.01.02, 10:56
Kochane dziewuszki,Czy któraś z Was rodziła na Inflanckiej? Jakie są wasze doświadczenia z tego szpitala, czy możecie polecić jakąś położną? Zastanawiam się pomiędzy Szpitalem na Inflanckiej, a Żelazną.Pozdrawiam Was wszystkieBeata
Obserwuj wątek
    • Gość: Basia_mama_Patryka Re: Szpital "Inflancka" IP: *.* 16.01.02, 11:33
      Belcia, wpisz w wyszukiwarkę Inflancka i znajdź wątek Inflancka - lekarz i szkoła rodzenia. Dowiesz się z niego co nieco.PozdrawiamBasia
    • Gość: kasiaz Re: Szpital "Inflancka" IP: *.* 17.01.02, 11:41
      Ja takze mysle o Inflanckiej ze wzgledu na moja lekarke prowadzaca. Biore jednak jeszcze pod uwage IMiD. Planuje wybrac sie na Inflancka i zobaczyc jakie sa warunki. Jesli dowiesz sie o czyms, to prosze opublikuj to. Kiedy rodzisz?Pozdrawiam Kasia (31 tydzien)
    • Gość: anuś Re: Szpital "Inflancka" IP: *.* 17.01.02, 12:28
      Własnie tam rodziłam. Jak chcecie poród rodzinny to polecam. Jak macie rodzić same to lepiej gdzie indziej. Położna bardzo fajna ma na nazwisko Szwarc. Imienia nie pamietam, chyba Ewa. Świetna jest pani doktór Karwacka. Dość młoda ale bardzo fajna i zna się na rzeczy. Szpital, jak szpital ma plusy i minusy. Plusy - spokój na porodach rodzinnych, same miłe położne, czysto.Minusy - wypisują w drugiej dobie i trudno zostać dłużej jeśli nie ma wyraźnych wskazań (a nie wszystkie kobietki czują się na siłach by w drugiej dobie iść do domciu). No i na porodówce ogólnej jest kiepsko. Na razie na tyle. Jak macie pytania to piszcie tu czy na priva. Pozdrawiam anuś
      • Gość: Dorcia23 Re: Szpital "Inflancka" IP: *.* 19.01.02, 00:31
        Ja rodzilam na Inflanckiej w sierpniu 2001 - NIE POLECAM ... a co do dr. Karwackiej to rzeczywiscie zlota kobieta ... odbierala moj porod i bardzo mi pomagala (polozna rowniez , ale nie pamietam jak sie nazywala) Niestety juz po porodzie musialam wyjsc z sali o wlasnych silach bo na tej obok przez ktora miescil sie w drzwiach wozek rzeby mnie wywiezc byl remont . Na sale na ktora trafilam po porodzie nawet nikt sie nie pofatygowal przyjsc i zobaczyc chociazby czy zyje ( mialam duza utrate krwi podczas porodu) , nie pokazano mi jak przystawiac dziecko do piersi . Musialam czekac az maz przyjedzie zeby wyjsc sie podmyc czy nawet wysiusiac , a lozka to juz zabytki , zejsc z nich (zwlaszcza jesli mialo sie rozcinane krocze) KATASTROFA , wszysko mnie bolalo . Mi akurat udalo sie wyjsc w 4 dobie chociaz sam ordynator byl w szoku czemu ja tam tak dlugo jestem . Wiec jesli macie wybor wybierzcie jakis inny szpital np. IMiDz a co do Zelaznej tez mam mieszane uczucia (ale osobiscie nie sprawdzilam) Ale sie rozpisalam ... PRZEPRASZAM jesli za dlugo . Jak bedziecie mialy jakies pytania to piszcie .POZDRAWIAM . Dorota_m_Sarci
        • Gość: Kreska Re: Szpital "Inflancka" IP: *.* 03.05.02, 20:31
          Dorciu, z tego co piszesz myslę, że leżałyśmy na tej samej sali z naszymi maluszkami (a wcześniej na patologii). Czy pamiętasz może małego Kacperka z plamą od kropli na oku i jego mamę? Jeśli masz ochote, skrobnij na prv brzoze@inetia.pl, co u Wasz słychać.Pozdrawiam, Magda
    • Gość: refi Re: Szpital "Inflancka" IP: *.* 26.04.02, 13:30
      Dziewczyny!Zdecydowanie odradzam Inflancka. Co prawda mialam cesarke (31/05/01) i nie moge sie wypowiadac na temat prowadzenia porodu przez polozna. Natomiast opieka po porodzie pozostawia wiele do zyczenia-przede wszystkim nikt nie pomaga przy dziecku (nie mowie oczywiscie o wyreczaniu we wszystkich czynnosciach ale chociaz o pokazanie czegokolwiek). Druga sprawa to pediatrzy-nic sie od nich nie dowiecie, a taka jedna baba (nie pamietam nawiska) to przekladala niemowlakami jakby byly klodami drewna a nie zywymi istotkami. Pediatrzy fatalni!!! Ale co do karmienia piersia nie mam wiekszych zastrzezen-kazdy staral sie pomoc (do tej pory karmie Jaska).Pozdr,Renata mama Jasia
    • Gość: M_iśka Re: Szpital "Inflancka" IP: *.* 27.04.02, 23:09
      NIE POLECAM zgadzam się w całej rozciągłości z Dorcią u mnie była identyczna sytuacja a do tego nawrzeszczano na mnie,że córka w nocy płacze zamiast spać i jaka to ze mnie matka.Kiedy chciałam wezwać siostrę i nacisnęłam alarm a ten niechcący się zaciął to myślałam,ze mnie wyrzuci ze szpitala,powiedziała "jak ma się siłę tak mocno wcisnąć,to ma się też siłę pofatygować się osobiście a nie alarmy włanczać.Nie umierasz to nie dzwoń"Mało nie padłam trupem.A sama chciałam tam rodzić-o ja głupia.Nigdy więcej!!!Monika
    • Gość: konstancja23 Re: Szpital "Inflancka" IP: *.* 01.05.02, 18:30
      :hello:towa rodziła tam w marcu 2000 i NIE POLECA I NIGDY WIĘCEJ, zreszta drugiego malucha urodziła na Madalińskiego i była bardzo zadowolona. Na Inflanckiej bardzo źle ją zszyto, rana goiła się dwa m-ce, nie poinformowano jej, że przy porodzie pękł trzon macicy i był zszywany (i kawałek macicy też). na oddziale poporodowym nie mogła nawet chwili odpocząć, bo była to kilkuosobowa sala - jej brat zafundował jej osobny pokój, ale i tak uciekła po jednej dobie ze szpitala, bo ciągle kazano jej przystawiać do piersi - to normalka i rozumiem - tylko że maluch miał bardzo silny instynkt ssania, co stwierdziła nawet bardzo zaskoczona tym faktem położna i w efekcie prawie odgryzł swojej mamie brodawkę - a moja bratowa stwierdziła, ze krwią nie będzie dziecka karmić. Nie chciano małego dokarmić (10 ml mleka to było dla niego za mało)i płakał z głodu całą noc - po powrocie do domu dostała Nan ha i zasnął. Przed drugim porodem moja bratowa stwierdziła, że jeśli zdecyduje się na pooród na Inflanckiej, to także wyjdzie po jednej dobie. drugi maluch urodził sie na Madalińskiego i szył ją czarnoskóry lekarz, którego nazwiska teraz nie pamiętam, ale zrobił do po mistrzowsku i kobiety normalnie chodziły (na Inflanckiej wszystkie mamy po prodzie ledwo powłóczyły nogami po korytarzu). Gdyby kogoś interesowały szczególy to zapraszam na priva, a ja dowiem się od bartowej tych szczegółów.Buziaki:crazy: @gata
      • Gość: Rokitka Re: Szpital "Inflancka" IP: *.* 05.05.02, 12:56
        A ja rodział w tym szpitalu i jestem ogólnie zadowolona. Jedyny minus to fakt, że o wszystko trzeba było się upominać (w moim wypadku biegać za lekarzem, żeby dowiedzieć się o stan maluszka i poszukiwać pielęgniarki laktacyjnej, żeby pomogła w przystawieniu do piersi). Poza tym było super :-)Rodziłam razem z mężem - w pierwszej fazie położna przychodziła do nas, radziła, ale nie była nachalna. Jedyny minus to ten, że nie pukała do zajmowanego przez nas pokoiku."Obsługa" przy porodzie również nie budziła zastrzeżeń - położna spisała się na medal - Emilka była z nami po 5 skurczu partym. O nacięciu krocza zostałam uprzedzona. Po kazdym skurczu dzidzia miała sprawdzane tętno.Lekarz zszył mnie w znieczuleniu, w tej chwili nawet już nie czuję, że miałam tam jakiekolwiek rozcięcie.Po porodzie (ok. 22.30) przewieziono mnie do pokoiku, mąż został z nami do rana. Położna przychodziła kilkakrotnie, żeby sprawdzić, czy wszystko jest ok ze mną i czy dzidzia dobrze ssie.Następnego dnia ja poszłam na ogólną salę poporodową a mąż powędrował do domu. A następnego dnia wróciliśmy do domu.Mój pobyt w tym szpitalu naprawdę nie przypominał w niczym opisywanych powyżej "horrorów".Pozdrawiam,Ania z Emilką (7 miesięcy)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka