Gość: nubia
IP: *.*
03.12.02, 15:01
Witam,w zasadzie sama rodziłam w tym szpitalu i w zasadzie byłam zadowolona, i w zasadzie teraz składam ręce do Boga ,że uchronił moje dziecko przed zakażeniem!!!!!!W łodzkich gazetach można dużo przeczytać na ten temat: "Sanepid zamknął oddział patologii noworodków"W środę będą znane wyniki badań bakteriologicznych w łódzkim szpitalu im. Madurowicza, w którym zmarły trzy noworodki. Według nieoficjalnych informacji, jeśli badania potwierdzą tragiczny stan sanitarny szpitala, cały pion ginekologiczny zostanie przeniesiony do Centrum Zdrowia Matki Polki.Na razie „Madurowicz” jest zamknięty. Wczoraj nikt nie mógł tu wejść bez zgody dyrektora, który był nieuchwytny. Skontaktowali się z nami natomiast lekarze z oddziałów ginekologicznych i położnictwa. Według nich, infekcje wewnątrz-szpitalne były w tym szpitalu wielokrotnie.– Bywało, że rodził się zdrowy noworodek, a już następnego dnia był zakażony – mówi jeden z lekarzy. – Silne, zdrowe dziecko potrafi zwalczyć zakażenie szpitalne. Wcześniakom nie zawsze się to udawało. W naszym szpitalu była już i salmonella, i gronkowiec, a przed kilku laty klebsiella pneumoniae.Z danych sanepidu wynika, że zmarło wtedy czworo dzieci, a rok temu z powodu infekcji kolejnych dwoje.– Zebraliśmy już posiewy ze wszystkich możliwych miejsc: sprzętu medycznego, parapetów, rur kanalizacyjnych, ścian, podłogi. Dopóki nie upewnimy się, że w szpitalu nie ma zakażeń, nie wydamy zgody na jego funkcjonowanie – mówi Urszula Polińska, dyrektor wojewódzkiego sanepidu.W czerwcu tego roku sanepid poinformował Prokuraturę Rejonową Łódź Polesie o bakteriach, występujących w oddziałach położnictwa zabiegowego i noworodków oraz w bloku operacyjnym. Gronkowce i laseczki tlenowe były m.in. na prześcieradłach, bokach stołu operacyjnego, parapetach, rękawiczkach, ścianach, inkubatorach, a nawet w wacie w pojemnikach.Zdaniem dyrektora wojewódzkiego sanepidu, w każdym szpitalu, zwłaszcza w takim jak „Madurowicz”, powinny działać oddziały epidemiologiczne, które na bieżąco monitorują występowanie zakażeń i ich przyczyny.Z „Madurowicza” wywieziono do innych łódzkich szpitali, m.in. do Centrum Zdrowia Matki Polki i Instytutu Pediatrii przy ul. Spornej, ponad dwadzieścia kobiet w ciąży oraz osiem noworodków. Kilka matek wypisało się ze szpitala na własną prośbę.Decyzją sanepidu zamknięto oddział patologii noworodków, a dyrektor szpitala wstrzymał przyjęcia kobiet ciężarnych. Do szpitala wkroczyła Prokuratura Rejonowa, która sprawdzi, czy nie doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci noworodków. "Szukają zabójczych bakterii"Prokuratura sprawdza okoliczności śmierci trojga noworodków, które przyszły na świat w szpitalu im. Madurowicza i zmarły w wyniku zakażenia bakterią klebsiella pneumoniae.Przez cały dzień pięciu pracowników Sanepidu szczegółowo kontrolowało wczoraj wszystkie oddziały oraz szpitalną kuchnię, kuchenki oddziałowe, toalety i łazienki.– Prześledzimy całą drogę pacjentki od izby przyjęć przez porodówkę do oddziału położniczego – zapewnia Urszula Jędrzejczyk, Powiatowy Inspektor Sanitarny w Łodzi.– Pobierzemy wymazy czystości ze sprzętu, umywalek, wanienek i inkubatorów. Zrobimy badania na jałowość i czystość powietrza. W czerwcu, w czasie ostatniej kompleksowej kontroli szpitala nie było zastrzeżeń co do czystości placówki. Wbrew ostatnim doniesieniom prasowym nie nakazaliśmy zamykania żadnego ze szpitalnych oddziałów.Według dyrekcji szpitala zakażenie bakterią klebsiella pneumoniae, którą wykryto u trojga zmarłych noworodków, było infekcją wrodzoną i pochodziło od matek. Tak wynika z badań wymazów z ucha, pobranych jeszcze za życia dzieci.W piątek po południu szpital im. Madurowicza opuściło kilkadziesiąt pacjentek. Wczoraj tylko oddział ginekologiczny funkcjonował normalnie. Na oddziale ciąży powikłanej nie było ani jednej pacjentki, na położnictwie zostało 10 kobiet, a na oddziale patologii noworodków leżało 7 dzieci.– Musieliśmy wstrzymać przyjęcia ciężarnych kobiet i wypisać pacjentki do innych szpitali, ponieważ przenosimy tymczasową izbę porodową do świeżo wyremontowanych pomieszczeń – tłumaczy prof. Jacek Suzin, dyrektor Instytutu Ginekologii i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. – Termin przeprowadzki planowany był od kilku tygodni i ta decyzja nie miała żadnego związku ze sprawą zakażenia bakteriami klebsielli pneumoniae.Pacjentki, które leżały już na oddziałach, w piątek i w sobotę przeniesiono do innych szpitali położniczych.– Z powodu zamknięcia porodówki w Madurowiczu przez kilka godzin mieliśmy zablokowany oddział i musieliśmy odsyłać pacjentki, ale sytuacja została już całkowicie opanowana – mówi Janusz Lasota, ordynator oddziału ginekologii i położnictwa w szpitalu im. Rydygiera. – Kobiety, które do nas trafiły były w dobrym stanie i urodziły zdrowe dzieci.*****Łódzki Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki i szpital im. Madurowicza są jedynymi szpitalami w województwie, które mają tzw. trzeci poziom referencyjny. Trafiają do nich przypadki patologiczne z całego regionu.W pierwszym półroczu 2000 roku w ICZMP umieralność okołoporodowa (a więc spowodowana m.in.infekcjami i wadami wrodzonymi) wynosiła 36,08 promila, w pierwszym półroczu 2001 roku – 32,11 promila i w tym roku – 29,36 promila. W analogicznych okresach w szpitalu im. Madurowicza umieralność kszałtowała się na poziomach: 2000 – 17,4 prom., 2001 – 23,76 prom. i 2002 – 11,31 prom. (dane Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego).W pierwszym półroczu 2002 roku większą umieralność niż w szpitalu im. Madurowicza odnotowano między innymi w Szpitalu Wojewódzkim w Piotrkowie Trybunalskim (12,96 prom.) i w Szpitalu Powiatowym w Łasku (11,95 prom.).