Dodaj do ulubionych

szpitale w Gdyni

IP: *.* 19.02.03, 09:49
Witam wszystkie mamy z Trójmiasta !!! Nie jestem rodowitą Pomorzanką(jeśli mogę to tak określić) dlatego niewiele wiem o tutejszych szpitalach . Znalazłam sporo informacji O szpitalach Gdańskich jednak chciałabym rodzić w Gdyni .Wiem o dwóch dobrych szpitalach -Morski i Miejski ,może któraś z was rodziła w jednym z tych szpitali i coś może mi doradzić , bardzo mi zależy na ludzkim porodzie , a po niektórych wypowiedziach jestem przerażona co sie dzieje w szpitalach . Wczoraj zwiedziłam szpital Morski i mam mieszane uczucia przede wszystkim co do porodówki tylko 3 sale i jedna z wanną - lekarz , który mnie oprowadzał powiedział że trzeba liczyc na szczęście - to niewielka pociecha - liczę na waszą pomoc - Renik
Obserwuj wątek
    • Gość: Asik25 Re: szpitale w Gdyni - uwaga długie IP: *.* 19.02.03, 10:31
      Och Renik jak ja dobrze Cię rozumię.Oba szpitale są porównywalnie ocenione przez fundację Rodzić po ludzku. http://www.rodzicpoludzku.pl/Jestem w 35 tyg i wcześniej dokładnie interesowałam się opiniami na temat tych dwóch szpitali. I jaki wniosek? Tyle opinii ile porodów. Na pewno nie życzę Ci abyś musiała tak jak ja trafić na patologię ani Redłowo ani Miejski nie ma ludzkiego oddziału patologii. W obu koszmar. Ja byłam w redłowie a kumpela jest w miejskim. Ale chyba nie ma szpitala z miłą patologia. Wracając do opinii o porodach. Mogę Ci podać jednakową ilość opinii pozytywnych i negatywnych o każdym z tych szpitali. Znam relacje z cesarskich cięć, porodów z próżnociągiem a z drugiej strony historie o szybkich i wspaniałych. Ogromnie dużo zależy od samej Ciebie a dokładniej Twojego szczęścia. Jeśli masz mieć łatwy poród to bedzie on łatwy wszędzie a jesli pojawia się komplikacje to... Ogromnie dużo zależy od położnych. Sam szpital i sprzęt owszem ale jeśli trafisz na cudowną położną w jednym a wredną (niestety też takie są) w drugim to cóż Ci po całym sprzęcie... Kolejny powód do liczenia na szczęście to ilość porodów w danym dniu w konkretnym szpitalu. W jedym bedzie razem z Toba 5 innych kobiet a w drugim akurat możesz być sama. Wnioski nasuwają się same. Oczywiście i tu pewnie Cię pocieszę opinii pozytywnych jest wiecej ale... ogólnie a nie o konkretnym szpitalu. czyli znowu wychodzi, że nie ma różnicy. Mi wystarczyło usłyszeć po jednej fatalnej relacji z każdego ze szpitala żeby się załamać i poczuć okropną bezradność. Bo cóż z tego, że wiele jest pozytywnych gdy np taki koszmar może sie powtórzyć i tafi akurat na mnie. Pocieszenia rodziny w stylu "bądź dobrej mysli i licz na szczęście jeszcze bardziej mnie dobijały". Zapytasz pewnie co zrobiłam zatem?Po pobycie na Redłowie podjęłam ostateczną decyzję. PUCKTak tak. Jest to najlepszy szpital w Polsce i wiele kobiet dałoby duzo aby mieć go tak blisko jak my mamy. Sprawdziłam jedzie się do niego w zależności od pory dnia czy nocy i warunków atmosferycznych od 20 do 40 min. Może te 40 będzie mi się wydawało wiecznościa ale na pewno nie urodzę w drodze, bo trafiłabym do księgi rekordów guinessa. Warunek jest taki aby nie czekać długo w domu tylko szybko jechać do szpitala. Jeśli to bedzie fałszywy alarm to... nikt się nie obrazi a Ty po raz kolejny przećwiczysz trasę :-)I nie chodzi o poród w wodzie, bo może wcale z niego nie skorzystam ale o SAME pozytywne opinie wśród mam po porodzie w tym szpitalu, przemiły personel, niewielkie obłożenie.Do tego udało mi się odszukać lekarza, który pracuje w tym szpitalu w Pucku a przyjmuje prywatnie w Gdyni. Całą ciążę chodziłam do przychodni ale teraz pod koniec wydam troszke kasy z nadzieją, że jego pieczątki w karcie ciąży zapewnia mi komfort i przychylne oko obsługi. A może będę miała szczęście i ten lekarz będzie na dyżurze? I cóż właściwie szczęście tylko do tego będzie mi potrzebne, bo cała reszta nie ma prawa sie nie udać. Muszę jednak tak jak i sam szpital zwrócic uwagę na jedo. Przyjmuja oni porody po 35 tyg. Powód? Nie mają sprzętu dla małych wcześniaków. rozumię to. Nie da sie pogodzić wszystkiego a szczerość jest tu bardzo ważna. Zatem muszę wyleżeć do końca tego tygodnia i... jadę do Pucka. I wiesz co? W moim przypadku bardzo ważne jest nastawienie psychiczne bo okropna ze mnie panikara i tylko ten Puck zapewnia mi komfort psychiczny.Oczywiście jak tylko wrócę to umieszczę na forum szpitale i pomorskie dokłady opis mojego porodu w Pucku. pozdrawiam Asia z 35 tyg Brzuszkiem-Dominiką
      • Gość: oscarek Puck IP: *.* 19.02.03, 12:38
        Dzieki za szybką odpowiedz na mój list ,nie myślałam o porodzie poza Trójmiastem ale słyszałam o szpitalu w Pucku. Mieszkam w Gdańsku - Brzeźnie i do Gdyni mam już kawałek ,ale pomyślę o tym i może wybiore się tam na wycieczkę w nastepny week-and . Na szczęście mam jeszcze mnóstwo czasu (15 tydzień) ale jestem niecierpliwa i lubię wcześniej wszystko zaplanować, a wybór szpitala jest bardzo ważny . Słyszałam o możliwościach opłacenia położnej ,która by odebrała poród - może masz jakies informacje na ten temat. Pozdrawiam serdecznie Renik
        • Gość: Asik25 Re: Puck IP: *.* 19.02.03, 14:02
          Jeśli chodzi o Puck to na temat położnych do wynajecia nie wiem nic ale też jestem pewna, że nie ma takiej potrzeby w tym szpitalu. Podejrzewam, że chodzi Ci o położne w Gdyni lub Gdańsku. Co do Gdańska to pojawiła się kiedyś na forum smutna historia o położnej, która obiecywała złote góry a jak zaczynał się poród to umywała ręce tłumacząc się chorobą, wyjazdem, brakiem możliwości stawienia się w szpitalu. Ale jestem pewna, że gdybyś poczytała trochę starsze posty na nszym regionalnym forum to coś znajdziesz. W Gdyni w Redłwoie jeszcze nie ma legalnej możliwości zapewnienia sobie położnej choć myślą o tym intensywnie o ja już pewnie nie zdążę ale do czasu Twojego porodu to już pewnie będzie ustalone. Wtedy pewnie najlepiej wybrać jakąs ze szkoły rodzenia. Co do miejskiego to wiem, że jest kilka super położnych, które na dyżurze nic nie dostały a były cudowne (nie znam niestety nazwisk) więc nie zawsze trzeba płacić i może się udać. Podobno czasem wystarczy, że jak już będziesz na miejscu to mąż lub bliska osoba wręczy czekoladki lub kawę i jest OK. Ale ja nie jestem za takim sposobem, bo czy kawa lub czekoladki dają poczucie bezpieczeństwa? Ja aby uniknąc dojazdu na czas do Pucka rozważam położenie się na patologię w Pucku na jakiś czas przed porodem, tylko jeszcze nie wiem czy to jest wykonalne. pozdrwiamasiaps. poważnie polecam przesledzenie nawet bardzo starych postów na naszym reginalnym forum
          • Gość: kedas Re: Puck IP: *.* 20.02.03, 14:27
            Bylem razem z zona przy porodzie i duzo rozmawialismy wiec dorzuce swoje trzy grosze:Zjezdzilismy szpitale gdynskie i zdecydowalismy sie na Puck. W Miejskim mielismy nawet pewna protekcje, ale jak zobaczylismy ten szpital, kulture personelu, tlok i odwiedzanie matek na klatce schodwej oraz izbe przyjec polaczona z iba ogolna (siedzi sobie taka "ciezarowka" czeka na porod a tu faceta z urwana reka akurat przywoz na noszach obok - to musi dobrze robic na samopoczucie) to sobie odpuscilismy.W Redlowie mielismy wrazenie ze wszystko jest OK, ale jednoczesnie jest to troche hipermarket - jedna z adruga, jedna za druga, nie ma czasu na zabawe a i personelu nie ma tyle zeby dogadzac kazdej z osobna.Do Pucka przyjechalismy o 4 rano - zadnych dasow, ze kogos budzimy czy cos takiego. Panie wprowadzily nas na sale (wystroj taki, ze daj boze miec tak w domu). Polozna byla praktycznie caly czas z nami. Wybierasz pozycje jaka chcesz (woda? - prosze bardzo, wisiec do gory nogami z zyrandola - tez nie problem), mezowi podpowiadaja w czym sie moze teraz przydac i nie stoi czlowiek jak niepotrzebny mebel.W efekcie rodzilismy w wannnie, na worku sako, na lozku, na stolku porodowym i znopwu na lozku.Jak tylko tetno spadlo to pojawil sie lekarz i byl do konca porodu.Z tego co zona mowila pozniej, to wystarczy poprosic o pomoc i polozne leca natychmiast. Jest maly ruch, nieduzy oddzial (30 lozek a przecietnie polowa zajetych) wiec moga sobie pozwolic na wieksze zaangazowanie w podejsciu do indywidualnej pacjentki (np. zadnego burczenia gdy po raz trzeci z rzedu zona poplamila posciel - wymiana calej i po krzyku). Nauczyli przystawiac do cyca. Odwiedziny sa zorganizowane w malym pokoiku, w ktorym mozecie posiedziec sam na sam z malenstwem.Ogolnie bardoz pozytywne wrazenia jesli chodzi i o sam porod i o pobyt na oddziale. Na pewno drugie dziecko tez bedziemy tam rodzic.PozdrawiamWaldek
            • Gość: oscarek Re: Puck do Waldek IP: *.* 20.02.03, 17:47
              Dzięki za dokładny opis szpitala - ciekawa jestem skąd dojeżdżaliście , my mieszkamy w Gdańsku i boję sie troszkę długiej podróży . Może orientujesz się ile czasu zajmuje dojazd z Gdańska do tego szpitala?? i jak poradziliście sobie ze szkołą rodzenia przyszpitalną , a może chodziliście do prywatnej ?? Nie wiem jak rozwiązać ten problem powinno sie chodzic do szkoły przy szpitalu , w którym będzie odbywał się poród , a może w Pucku nie zwracaja na to zupełnie uwagi ?? - gdybyś miał chwilke to napisz co wiesz na te dwa tematy - Pozdrawiam Renik
              • Gość: kedas Re: Puck do Waldek IP: *.* 21.02.03, 12:30
                HejDOJAZDMy mieszkamy w Gdyni-Chwarznie,kilometr od obwodnicy wiec trasa wiodla obwodnica, przez Rumie, Rede i dalej droga na Wladyslawowo do samego Pucka.Robilem testy i jadac rozsadnie w dzien dojezdza sie w 30-35 minut a w nocy w 15-20 (no - troche depczac na gaz, ale wymyslilem sobie, ze zaden policjant nie wlepi mandatu jak obok zona bedzie wydawac odpowiednie dzwieki).Z Gdanska to zalezy skad: generalnie doliczylbym ile musicie jechac do obwodnicy i jakies 10 minut zeby znalezc sie na wysokosci Chwarzna (dalej to juz w zgodzie z moimi testami).Generalnie to nie ma sie co bac wg mnie. Jesli to pierwsze dziecko to nie urodzisz w pol godziny. Nam skurcze zaczely sie o 1.30 w nocy. Do 3.00 spokojnie sprawdzalismy z zegarkiem czy sa regularne i o 3.30 wyjechalismy do spzpitala a o 4.00 bylismy juz po przyjeciu na porodowke.A ustalilismy wczesniej ze jakby sie dzialo cos gwaltownego (odejscie wod,niepokojace krwawienia itp) to jedziemy do Redlowa... Radze tak samo: Puck jako docelowy a awaryjny ten ktory blizej. To daje pewien spokoj ducha.SZKOLA RODZENIAChodzilismy do szkoly rodzenia w Sopocie na Jana z Kolna (w budynku przychodni zaraz kolo SKM Sopot Wyscigi). Prowadzi Jagoda Mogielnicka, dla pan za darmoche jesli maja skierowanie od lekarza (kazdy ci da) a panowie 10 za zajecia. Dla mnie bomba, bo naprawde teraz jest duzo latwiej jak juz sie dziecko urodzilo i trzeba sobie radzic. Szkole polecam takze dlatego, ze Jagode znaja chyba we wszystkich szpitalach (kupe lat pracowala w Redlowie, a oddzialowa z Pucka jest jej kolezanka) - zawsze jakis dodatkowy usmiech poloznej mozna dzieki temu zarobic :)W zadnym szpitalu - z tego co wiem - nie czepiaja sie do KTOREJ szkoly rodzenia chodzisz. Komfort moze ew. polegac na tym, ze jak trafisz, to moze porod odnierac ta sama polozna, z kotra mialas kontakt w szkole. Inna sprawa, ze jak porod ci akurat wypadnie tak ze jest zmiana personelu (np. 7 rano, to i tak nastepna bedzie kontynuowac).PozdrowkaWaldek
      • Gość: Martaa Re: szpitale w Gdyni - uwaga długie IP: *.* 22.02.03, 22:49
        Witam.Moja córka urodziła się w szpitalu miejskim w Gdyni.Przy wyborze szpitala kierowałam sie ocenami fundacji "rodzić po ludzku" i naprawde nie wiem jakim cudem ten szpital uzyskal taka dobra opinię.Szkoła rodzenia sprawiała doskonałe wrażenie, i wydawało mi się, że poród musi być także przyjemny. Nic bardziej błędnego. Nikomu nie życzę takich wrażeń. Poczawszy od chamskiego lekarza, złośliwych pielegniarkach a skończywszy na pobycie na oddziale po porodzie. Z powodu lekarza idioty moja córka trafiła od razu na OIOM noworodków na Zaspie, a ja przez 2 dni po cesarce /całkowita narkoza/ nie mogłam się doprosic o jakakolwiek informacje albo pomoc w powrocie do normalnego funkcjonowania. Jedynie dostawałam relanium żeby jak powiedział lekarz:"głupia baba nie histeryzowała". NIe chciano mnie przenieść do szpitala w którym leżało moje dziecko w stanie krytycznym. Dopiero po awanturze jaką urządziła moja rodzina udało mi sie zobaczyć moje dziecko. Z porodu w szpitalu miejskim najlepiej pamiętam lewatywę, o która nikt mnie nie pytał /a uwierzcie, że w trakcie skurczów trudno oponowac/ zaaplikowana w brudnym pomieszczeniu na obskurnej kozetce przy szeroko otwartym oknie. Na moja prośbę, żeby owinąć się kocem /bo byłam cała spocona/ położna odparła, że nic mi nie będzie. Skończyło się zapaleniem gardła.pozdrawiamMarta
        • Gość: oscarek Re: szpitale w Gdyni - uwaga długie IP: *.* 23.02.03, 10:09
          Dziękuje za odpowiedź i przykro mi z powodu twoich przeżyć . To straszne co napisałaś - żadnych wiadomości o dziecku i jeszcze pretensje o twoje zdenerwowanie - już nawet nie myślę o tym szpitalu zostane przy Morskim i Pucku. Pozdrawiam i mam nadzieję, że wszystko się dobrze ułożyło z twoim maleństwem - Renik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka