29.12.06, 17:16
Szkoda, że pojawiła się tylko jedna wypowiedź "studenci byli życzliwi" w
stosunku do tych "bez mojej zgody", bo jako studentka położnictwa osobiście
dostałam wiele podziękowań za pomoc przy porodzie, za nauke oddychania, za
proponowanie pozycji i ćwiczeń, własnoręczny masaż, obecność, rozmowe,
zrozumienie i troske.
Studenci nie są na sali porodowej z ciekawości. Pod okiem położnej wykonują
czynności, do któych wcześniej zostali przygotowani teoretycznie, żeby
wkrótce móc pracować samodzielnie. Studentka położnictwa za chwile będzie
położną i jeśli nie nauczy się podczas studiów pod okiem starszej położnej to
spaprze poród już pracując w zawodzie.
Obserwuj wątek
    • ata_11 Re: Warszawa 08.01.07, 20:59
      popieram studencii sa najlepsi....np na inflanckiej i niektore ruciniary
      moglyby troche czerpac zyczliwosci od tych mlodych uczacych sie ludz
    • m19722205 Warszawa 25.02.07, 13:18
      Siódmego stycznia 2007 urodziłam synka w szpitalu na Inflanckiej, wcześniej
      byłam w szpitali Bielańskim, ale zostałam odesłana do domu ponieważ jak się
      dowiedziałam było za wcześnie , co dziwne miałam od kilku godzin skurcze
      porodowe co 10 minut i sączenie wód płodowych, nie wiem czy wszyscy lekarze są
      tacy w szpitalu Bielańskim może miałam pecha ? Na szczęście na Inflanckiej
      przyjęli mnie bez problemu urodziłąm w 50 minut po wejściu na porodówkę, nie
      wiem jakie objawy zdaniem lekarki z Bielańskiego powinnam mieć żeby mnie
      przyjęła do szpitala? Partactwo i tyle. No ale co zrobić. Nie polecam
      Bielańskiego pomimo, że jest po remoncie i warunki są wspaniałe ale personel
      nie godny polecenia, pomomo, że mówiłam iż jestem z polecenia i miałąm typowe
      objawy akcji porodowej nie zostałam przyjęta do szpitala, draństwo i tyle. Na
      Inflanckiej warunki średnie ale personel bardzo życzliwy choć trochę zakręcony
      ale może dlatego że akurat były trzy porody prawie równocześnie. No i trzeba o
      wszystko się dopytywać po kilka razy ale odpowiadają na pytania. Ogólnie
      nieźle. Po porodzie sala 5 osobowa, personel zainteresowany samopoczuciem mam i
      ich pociechami, tylko niestety nie pomagają przy przewijaniu a po porodzie nie
      zawsze ma się siłę. Po 2 dobach do domu. teraz cieszę się, że mam to już za
      sobą. Ogólnie polecam Inflancką.
    • mamabe2 Re: Warszawa 26.02.07, 15:12
      Rodziłaś już własne dziecko? Ciekawe, czy chciałabyś, żeby przy Twoim porodzie
      wgapiał Ci się w krocze tłum studentów.
      • beatar9 Re: Warszawa 26.02.07, 15:29
        witam,wszytsko zależy od regulminu wewn.szpitala-mimo,że rodząca ma prawo
        odmówić obecności studentów to jeśli regulamin stanowi inaczej to studenci mogą
        być obecni bez zgody rodzącej;rodziłam na solcu i ze studentami miałam
        styczność po porodzie-mili,pomocni,kilka razy dziennie pytali czy czegoś
        potrzebujemy-cześciej od personelu,pytali nas o szczegóły,przypatrywali się jak
        zajmujemy się dziećmi..nie zmienia to postaci rzeczy-osobiście nie chciałabym
        aby oprócz personelu i męża był ktoś jeszcze mimo,że miałam wzorowy
        poród,pozdrawiam
        • imbirka Re: Warszawa 27.02.07, 12:41
          beatar9 napisała:
          witam,wszytsko zależy od regulminu wewn.szpitala-mimo,że rodząca ma prawo
          > odmówić obecności studentów to jeśli regulamin stanowi inaczej to studenci
          mogą > być obecni bez zgody rodzącej;

          Nie masz racji, regulaminy i wewnętrzne uregulowania instytucji nie mogą być
          sprzeczne z prawem. W tym przypadku prawo pacjenta do intymności i poszanowania
          prywatności jest prawem nadrzędnym, i to regulaminy powinny się do niego
          dostosować, a nie odwrotnie.
    • beatab78 Warszawa 26.02.07, 16:50
      zgadzam sie z opinią zawartą w artykule rodzić po ludzku a dotyczącą szpitala
      MSWIA, a w szczególności personelu medycznego, który zajmuje się noworodkami.
      Panie są nieuprzejme, zdawko zbywają troskliwą matkę zadającą pytania, nie
      pomagają matce w pielegnacji a co ważniejsze w karmieniu noworodka, a młoda
      mama która pierwszy raz rodzi ma z tym ogromne problemy, gdyż zarówno ona jak
      i dziecko ucza się tej czynności. Następstwem takich historii są żółtaczka
      zanik pokarmu.
      wiemy że naturalne karmienie jest najlepsze dla dziecka, gdyż może ograniczyć
      lub zupełnie wyeliminować np. alergię pokarmową.( mleko Matki przy odpowiedniej
      diecie jest mniejszym zagrożeniem powstania alergii pokarmowej.Jednego dnia
      w trakcie mojego pobytu żadna z pielęgniarek noworodkowych przez cały dzień
      nawet nie zajrzała do sali!Po niecałych dwóch dobach chciano mnie wypisywac do
      domu tym czasem wieczorem pojawiła się żółtaczka po porodowa.Lecz moja
      wypowiedź nie była by pełna gdybym nieuczyniła głębokich ukłonów w stronę
      lekarzy ginekologów i pani położnej, która przyjmowała poród.
    • tygrysiatko1 Re: Warszawa 26.02.07, 23:11
      hehe.. sama jestem studentką 3 roku położnictwa... osobiście uważam że jeżeli
      pacjentka nie chce obecności studenta przy porodzie to nie... ale do tej pory
      osobiście nie spotkałam się z tym...
      rozmawiałam ostatnio z moim kolegąna ten temat, który stwierdził, że absolutnie
      on nie życzy sobie obecności studentów przy ich porodzie (jego i żon), on chce
      wyłącznie "fachowy" dyplomowany personel.. i zadałam mu trylko jednno
      pytanie... czy chciałby aby polłożna z mgr stawała do porodu i żeby to był jej
      pierwszy poród w życiu... kiedyś musimy się tego nauczyć... a niestety jest to
      coś czego trzeba nauczyć się " na kimś"... przy czym niegdy nie robimy nic na
      własną rękę, bez polecenia/zgody personelu fachowego...
      • mama_frania Re: Warszawa 27.02.07, 11:46
        Przed porodem też myślałam, ze w życiu bym się nie zgodziła na obecność
        studentów. Ale teraz kiedy jestem już po myślę, ze nie miałabym nic przeciwko- w
        końcu to nie przypadkowi "gapie" tylko przyszli profesjonaliści, którzy powinni
        się wcześniej wielu rzeczy nauczyć. Lepiej, zeby robili to na zywym przykładzie,
        a nie tylko z ksiązki.
        Z drugiej strony uważam, że kobieta rodząca powinna mieć wybór- jesli nie chce
        tłumu osób to powinna mieć możliwość odmówić. Mnie tam nie obchodziło ile osób
        jest wokół mnie- byłam zbyt skupiona na sobie.
    • bonny_m Re: Warszawa 27.02.07, 12:09
      Gdyby nie studentka przy moim porodzie nie zobaczyłabym szklanki wody, nie
      wiedziałabym jak oddychać i jak karmic moją dzidzię... Jej pomoc była
      bezcenna!!! Okazała wiecej zaiteresowania i życzliwości niż pozostały personel
      szpitala. Z resztą drogie Panie... gdy czuje się bóle parte trudno jest myśleć
      o tym ilu studentów na mnie patrzy. Oni są tam po to by nam pomóc i zdobywać
      doświadczenie. Ciężko byłoby im to robic na manekinach smile
      • mamabe2 Re: Warszawa 27.02.07, 13:11
        Jeeli wszystkim jest tak wszystko jedno przy bólach partych, kto jest przy
        porodzie , to dlaczego walą takie tłumy dziewczyn do szpitali, gdzie są
        komfortowe warunki porodu , super sale, brak studentów nawet za duże
        pieniądze.Zresztą to widać czytając posty natym forum. Mnie tam nie było
        wszystko jedno, nawet na sam koniec, rodziłam w św. Zofii i bardzo sobie chwalę
        to, że przy porodzie był tylko mój mąz i położna, a nie tłumy.
        • bambucza77 Studenci Warszawa 11.04.07, 13:47
          Nie wiem jak to wygląda w rzeczywistości, ale faktycznie tłum studentów wydaje
          się być krępujący, w tej i tak stresującej i mało komfotowej sytuacji.
          Natomiast obecność i fachowa pomoc jednej osoby - byłaby przeze mnie mile
          widziana.
        • gosia_grabosia Re: Warszawa 13.05.07, 22:44
          tylko pamiętaj, że ta twoja położna musiała gdzieś się nauczyć zawodu.
    • divideit Re: Warszawa 11.04.07, 20:58
      SZACUNECZEK smile))
    • felka-2004 Re: Warszawa 12.05.07, 19:56
      Witam, ja rodziłam w 2005 roku na bródnie. Oczywiście że nikt nie zapytał czy
      zgadam się na obecność studentów czy nie. Podczas już akcji porodowej weszło
      sobie ich trzech. Cały czas z tego co pamiętam, to komentowali coś, rozmawiali
      sobie. A to że ja rodziłam jakoś nie za bardzo ich interesowało. To był
      poniedziałek - albo zdawali sobie relację z tego co robili w weekend albo po
      prostu komentowali moje zachowanie. Jakoś nikt z nich mi nie pomógł, nawet nie
      miał takiego zamiaru. Byli tam bo po prostu tak im kazali i tyle.
      Pozdrawiam
    • gosia_grabosia Orłowski 13.05.07, 22:42
      nie wiem ską takie opinie o tym szpitalu. leżałam tam 10 dni na położnictwie bo
      młody był chory i mogłam trochę poobserwować.

      codziennie pediatra z info o dzieciach była na sali, siostry co drugi dzień
      jeździły z całym przybornikiem i pokazywały czyszczenie kikuta, mój młody nigdy
      nie wrócił zmarznięty z kąpieli.

      Co do studentów - mnie bardzo studentki pomogły, szczególnie jedna (kurcze
      zapomniałam imię sad) Można powiedzieć, że wychodziła ze mną poród i jestem jej
      bardzo wdzięczna za opiekę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka