Dodaj do ulubionych

o co chodzi z Żelazną

19.02.07, 14:51
W wielu postach spotykam się ze stwierdzeniem, że "mam małe szanse na
żelazną". Cholewcia, o co chodzi? Co mozna zrobić, aby urodzić w tym
rozkosznym miejscu? Ja nie mam jeszcze lekarza, ale już czuję wielkie
podniecenie i chęć aby urodzić na Żelaznej...skoro tam jest tak super..co mam
zrobić? Moze podacie jakiś algorytm, jakąś receptę?
Pozdrówka
Obserwuj wątek
    • kania_kania Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 15:05
      Zelazna leci na opinii. Dlatego kupa kobiet zapiera sie rekami i nogami, odklada
      ciezka kase na lekarza prywatnego, polozna, szkole rodzenia itp, zeby tylko sie
      tam dostac.

      Zasada jest prosta. Im wiecej kobiet bedzie chcialo sie tam dostac, tym wiecej
      sie nie dostanie (ilosc lozek jest ograniczona). A przez taka "fame" Zelazna
      leci sobie w kulki z pacjentkami, ktore licza na porod "nieplatny", czyli bez
      dodatkowych gadzetow, czy nawet przebadanie na patologii, jak sa problemy.
      • p.o.v Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 15:10
        Z tego co się zorientowałam, to bezpłatny poród na żelaznej to trochę fikcja.
        Ale ma najwięcej serduszek czy czegoś tam w rankingach szpitali. A to jest
        jednak ważne. Ja też chcę urodzić w kompetentnych rękach, aby mój narzeczony
        był przy mnie i zeby było czysto i schludnie.
        Jak znaleźć lekarza, który poprowadzi moją ciążę? Czy mam zadzwonić do
        przyszpitalnej przychodni? Co radzicie?
        • gingers73 Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 15:16
          Dodzwonić się tam - cud.
          Mają jakąś nową centralkę i kiszka
      • monikaj21 Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 15:25
        kania_kania napisała:

        > Zelazna leci na opinii.

        To prawda ale to chyba nic złego - ja właśnie opiniami kierowałam się
        wybierając szpital, choć oczywiście nie twierdzę, że z innego niż Żelazna nie
        byłabym zadowolona - ktoś z Żelaznej może być niezadowolony, a może być
        zachwycony innym szpitalem. Tylko że wśród moich znajomych i zasłyszanych
        opinii stosunek głosów pozytywnych do negatywnych był zdecydowanie wyższy dla
        Żelaznej niż innych szpitali.
        Poza tym trafiłąm na bardzo fajną lekarkę z Żelaznej poleconą na forum i tak
        już zostało.
        Tym razem też odkładam kasę żeby tam urodzić. Oczywiście zastanawiałam się nad
        innym rozwiązaniem ale jak porównuję opowieści z porodów moich koleżanek z
        innych szpitali z Żelazną to utwierdzam się w przekonaniu że dla mnie nie
        spotkanie się z tamtejszymi lekazami/połoznymi jest warte tych pieniedzy.
        Chociaż nie wykluczam, że miałabym szczęście i trafiłabym na fajnych ludzi, ale
        co jeśli nie?
        • p.o.v Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 15:32
          Monika, czy byłabyś tak miła i dała namiar do lekarki? Na mojego maila?
          p.o.v@gazeta.pl

          Pozdrawiam
          • monikaj21 Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 16:07
            Wysłałam
            • p.o.v Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 16:26
              Dzięki wielkie, już dostałam. Chyba wypróbuję, intuicja mi mówi, że będzie
              dobrze. Czy to jest tak, że pani doktor pomaga dostać się na Żelazną?
              • monikaj21 Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 16:31
                Podobno posiadanie lekarza z Żelaznej zwiększa prawdopodobieństwo.
                Większe prawdopodobieństwo daje umowa z położną.
                • p.o.v Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 16:45
                  Czy ta cena która jest podana na stronie szpitala - 1500 zł - to jest
                  faktycznie obecność położnej? Czy tyle kosztuje "zgoda szpitala na obecność
                  położnej" a dodatowo jeszcze muszę zapłacić za jej pracę? Przepraszam ,ze
                  zadaję kretyńskie pytania...właśnie niedawno wziełam kredyt na mieszkanie i
                  spotkało mnie mnóstwo zasadzek...smile więc wole teraz podpytać z góry smile
                  • monikaj21 Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 17:20
                    Tyle się płaci za położną (a właściwie 1600 bo jeszcze 100 zł za założenie
                    karty) - płaci sie w kasie - część z tego jest dla szpitala, część dla
                    położnej. Musisz też doliczyć salę do porodu rodzinnego czyli 800 złotych.
                  • laminja Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 17:53
                    to jest cena za indywidualną opiekę wybranej położnej - za jej pracę (szpital
                    część pieniędzy zachowuje dla siebie, resztę przekazuje położnej). Koło 36tc
                    podpisuje się z nią umowę. Od tego czasu położna jest dyspozycyjna - można do
                    niej dzwonić z pytaniami. Kiedy poród się zacznie położna przyjeżdża specjalnie
                    do szpitala i zajmuje się tylko swoją pacjentką. Dodatkowo płaci się 100zł za
                    podpisanie umowy (położna wypełnia wtedy dokumentację szpitalną, co minimalizuje
                    formalności na Izbie Przyjęć). Trzeba też opłacić salę porodową o podwyższonym
                    standardzie (800zł). Zatem za poród z "własną" położną w sali porodowej o
                    podwyższonym standardzie zapłacisz 2400zł. Płaci się do kasy szpitala przy
                    wypisie ze szpitala.
                    • kania_kania Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 09:51
                      > Zatem za poród z "własną" położną w sali porodowej o
                      > podwyższonym standardzie zapłacisz 2400zł. Płaci się do kasy szpitala przy
                      > wypisie ze szpitala.

                      O rany... a porod w DN - 2500 zl...

                      A ja na Inflanckiej za polozna, indywidualna sale i "jedynke" po porodzie (3
                      doby) zabule ponizej 2 tysiecy...

                      Kania
                      • laminja Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 10:04
                        tylko mimo niższych cen w innych szpitalach (a rosnących w św. Zofii) liczba
                        porodów na Żelaznej nie spada.

                        Na szczęście św. Zofia nie jest jedynym szpitalem w Warszawie i nikt nie musi
                        tam rodzić smile
                        • kania_kania Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 10:46
                          Mnie to po prostu dziwi smile Ale psychologia tlumu dziala big_grin

                          Kania
                          • monikaj21 Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 13:43
                            Kaniu, muszę Ci powiedzieć, że jak przeczytałam, że będziesz rodzić na
                            Inflanckiej to mi włosy na karku stanęły. Nie wdając się w szczegóły - mam taką
                            traumę na Inflancką, że oddałabym wszystkie pienądze żeby mi tylko nie kazano
                            tam rodzić.
                            Na szczęście różni jesteśmy i mamy różne doświadczenia.
                            • kania_kania Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 13:50
                              Znam opinie o Inflanckiej. Wiem, czego moge sie spodziewac. Lezalam tam 3 razy w
                              ciagu ostatnich 2 lat, poznalam polozne, pielegniarki, lekarzy, podejscie do
                              pacjenta.

                              Czytajac na forach o innych szpitalach (rowniez o Zelaznej) i podsumowujac, to
                              kazdy szpital wypada tak samo. Dlatego po prostu nie widze potrzeby przeplacac.
                              Wiem, na co licze, co moge dostac a o co zadbac musze sama.

                              Kiedys rodzilam w Praskim. I urodzilam, po ludzku, choc wtedy takie pojecie
                              ledwo raczkowalo smile I nie mialam indywidualnej poloznej, osobnej sali itp.

                              Kania
        • kania_kania Re: o co chodzi z Żelazną 19.02.07, 15:38
          Ja nie licze na szczescie smile Po prostu to samo, co na Zelaznej mam w innym
          szpitalu za polowe mniejsze pieniadze, bez ryzyka odeslania mnie.

          Zelazna jedzie na opinii - to jest fakt, bo z tego co czytam to forum i kilka
          innych ma opinie pozytywne i negatywne. Oczywiscie mozna trafic na super zespol
          i same mile zmiany pielegniarek, ale mozna tez przezyc niezbyt mile chwile i
          miec niesmak, zwlaszcza, jak sie wywali tyle kasy.

          Mnie po prostu dziwi ten "owczy ped". Wiadomo jest, ze jak lozek nie bedzie, to
          czy chodzilas do szkoly rodzenia, czy placilas lekarzowi za wizyty - nie przyjma
          Cie. Odesla Cie gdzies (tak jak Zelazna ma w zwyczaju), zebys sama sobie
          znalazla szpital, ktory Cie przyjmie.

          Kania
    • ulakoszula Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 06:29
      Tak na marginesie: tak wysokich kosztów wcale nie trzeba ponosić. Szkoły rodzenia są bezpłatne dla zamieszkałych lub pracujących w Warszawie, to samo z prowadzeniem ciąży w "Zdrowie, mama i ja". Trzeba tylko wysłać męża żeby zajął kolejkę do zapisów. Zostaje opłacenie pojedynczej sali i ewentualnie położnej - z tym że z tego co się orientowałam - nie ma różnicy między opieką przez położną opłaconą a położną z dyżuru.
      • wahb Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 08:38
        a moze kase przepuscic na dziecko i siebie a urodzic na starynkiewicza?
      • monikaj21 Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 09:01
        To prawda - położne z Żelaznej są świetne. Po porodzie leżała ze mną na sali
        dziewczyna, która rodziła z tą samą położną co ja (ja miałam umowę, ona - z
        dyżuru). Zajmowała sie nią super, myślę, że tak samo jak mną.
        Ja jednak umówiłam się z tą samą położną i tym razem nie tyle ze względu na
        komfort co na prawdopodobieństwo dostania się do szpitala. Chociaż nie ukrywam,
        że komfort był ogromny również ze względu na to, że przez pierwsze 8 - 9 godzin
        rodziłam w domu 'przez telefon'. No i po porodzie ta umowa okazała się dla mnie
        super bo miałam komplikacje z gojeniem krocza i jeszcze przez kilka tygodni
        miałam zapewnioną opiekę.
        • p.o.v Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 10:12
          A jeżeli opłacona przez nas położna ma w dzień naszego porodu dyżur i musi
          zajmować się także innymi rodzącymi? Przecież opłaciłyśmy stałą opiekę podczas
          porodu...taki ryzyk fizyk...
          W sumie też bym wolała wydac te pieniądze na dzidzię, ale to mój pierwszy poród
          więc już się boję smilea dopiero 5 tydzień. Obciach co?
          • nat10 Re: o co chodzi z Żelazną 20.02.07, 13:49
            jeśli położna w TEN dzien ma dyżur,to sąchyba jakieś położne rezerwowe i wtedy
            szpital wzywa inną a ta "Twoja" zajmuje się Toba.Tak mi tłumaczyła jedna z Żelaznej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka