Dodaj do ulubionych

Do ciężarnych, rodzących i położnic

22.08.07, 14:26
Chcę napisać kilka słów do wszytkich, którzy na takich forach jak to
wygłaszają różne opinie i poglądy na temat szpitali, lekarzy,
położnych i opieki połozniczej. Mam wrażenie że w pewnym pomencie
wszyscy zaczęliście traktować szpitale jak hotele a pracowników jak
służbę. Teraz pacjenci maja same prawa a żadnych obowiązków. To że
poród boli to wina położnej, że dziecko nie chce ssać to wina
pediatry, że bolą piersi i krocze czy brzuch to wina ginekologa, że
dziecko jest chore to wina szpitala.
Szpital jest okropny bo ogranicza wam odwiedziny. Nie ważne ze
pacjentka z sali może ma juz dość i przychodzi sie skarzyć,
wprowadzacie dzieci i macie pretensje ze je ktos wyprasza. No bo co
z tego że na położnictwie są piersi na wierzchu, krocza i wkładki
zakrwawione. niech sie dzieciaki na to patrzą i jeszcze niech
przynosza na oddział noworodków choroby zakażne, bo i tak bedzie na
szpital jak coś sie przydarzy.
Noworodek ssie - zle, nie ssie - zle, płacze - żle, spi - zle. jak
wam dogodzic, jak na oddziale jest 50 pacjentów i 2 polożne.
Dzwonicie dzwonkami zeby wam poduszkę poprawić, alebo dziecko
przewinąć i nie wazne ze my rzucamy wszystko i lecimy z dusza na
ramieniu.
Pracuje w tym zawodzie juz kilka lat. Jestem położna i czasem aż sie
we mnie gotuje. Czasem myślcie co robicie i mowicie, bo my też
jesteśmy tylko ludzmi.
Na szczęście są jeszcze kobiety, które wiedzą, że macierzyństwo to
nie tylko radość, ale przede wszystkim obowiązki, których nikt za
nich nie wykona. i to im właśnie dziekuje serdecznie bo jeszcze
czasem czuję ze moja praca ma sens.
Obserwuj wątek
    • omena2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 22.08.07, 15:39
      Każdy przypadek jest indywidualny, ale jak przeczytałam ten wątek to
      we mnie też się zagotowało. Jakby każda położna miała takie
      podejście to moim zdaniem nie powinno być zawodu położnej. Ale
      nawiązując to wiele osób, które maja opłaconą prywatną opiekę
      medyczną to jakoś nie narzekają na personel medyczny, bo personel
      się stara. Więc można wyciągnąć tylko jeden wniosek. Jak chcesz
      człowieku być traktowany po ludzku to musisz zapłacić extra lub mieć
      oczywiście układy inaczej nie licz na państwową służbę zdrowia, bo
      wszystkie pomyłki, jakie się zdarzają to Twoja wina i Bogu dziękuj,
      że mogłeś się urodzić nie płacąc. Piszę to na podstawie
      doświadczenia, jakie posiadam.
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 22.08.07, 15:51
        Wniosek jest inny. Jak chcesz być traktowany po ludzku to też tak
        traktuj ludzi. Położna to tez człowiek. Nie chodzi o pieniądze tylko
        o normalność. Ja za swoją pracę dostaję pensje, to ze jest ona taka
        a nie inna to nie jest wina pacjentów i nie musza oni dodatkowo
        płacić. Tylko we mnie też sie gotuje jak czasem czytam te opinie.
        Ludzie powinni być krytyczni co do własnej osoby. Ale niech to
        dotyczy wszystkich. Pracowników służby zdrowia i pacjentów.
        • alfa156 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 22.08.07, 15:56
          ale fakt sa laski nie podchodz bez kija prawda jak zwykle po srodku
        • pasmois Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 22.08.07, 16:03
          A ja sie zgadzam z js-j.
          Za chwile bede po raz 3 mama, dotychczas korzystalam tylko z
          panstwoweej opieki zdrowotnej, bez dawania lapowek, prywatnych
          poloznych itp. Po pierwszym porodzie polozna dostala ode mnie kwiaty
          ktore przyniosl moj Maz i to byl jedyny " dowod wdzieczosci" za
          pomoc przy porodzie. Natomiast mnie w domu nauczono szacunku do
          innych ludzi. I to procentuje.
          Moze nigdy nie prosilam/dzwonilam dzwonkiem po pomoc przy
          przewinieciu czy karmieniu - mysle ze mozna to powiedziec jak
          pielegniarka zaglada do pokoju - siostro bede potrzebowac pomocy
          przy karmieniu, zadzonie za pol godz/godzine. Ja uwazam ze z kazdym
          idzie sie dogadac tylko trzeba rozmawiac a nie zadac.

          Ale faktem jest ze czasem pracownicy szpitala sa niemili, i biore
          poprawke na to ze sa przepracowani, maja malo placone itp Ale ja tez
          nie zawsze bylam zadowolona z mojej pracy i placy a mimo to musialam
          wykonywac sowje obowiazki najlepiej jak potrafilam. Zawsze mozna
          zmienic prace. Poza tym trzeba wziac pod uwage ze to co dla mnie
          jest proste - dla innej kobiety po porodzie bedzie problemem

          A wiec drogie Panie - empatia, zrozumienie i szacunek w obu
          kierunkach..
          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 22.08.07, 16:06
            > A wiec drogie Panie - empatia, zrozumienie i szacunek w obu
            > kierunkach..
            I własnie o to mi chodzi!!! O normalność!!! Dzieki takim pacjentkom
            praca nadal sprawia mi radość i daje satysfakcje. Powodzenia
      • alfa156 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 22.08.07, 15:54
        Płacenie to jedno zgadzam sie, ale jakos na dyzue zdazaja sie
        kobitki dlamktorych nie jest problemem pomoc kobitce z rozprutym
        kroczem, albo brzuchem. owszem sa laski pele prenesji i wymagajace
        poprawy poduszki, ale chyba raczej mniejszosc z nas. a coz chcesz od
        laski kotra lezy obolala, z pierwszym dzieckiem, ze poprosi albo
        zadzwoni o pomoc, aby pokazac jak sie przebiera, albo karmi. mysle
        ze mamy pelne prawo oceniac personel szpitala, i robimy to chwalac
        sobie albo nazekajac.
        • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 22.08.07, 16:00
          Jeszcze mi sie nie zdarzyło zebym odmówiła komuś pomocy. Nawet w
          najdrobniejszej rzeczy. Ale mylisz się pisząc, że "laski pełne
          pretensji" to mniejszość. I wiem co mówię. Problem zaczyna się wtedy
          gdy mam do wyboru albo ratowac dziecko które sie właśnie
          zachłysnęło, albo biec na dzwonek bo nie wiem co sie dzieje "dzwonek-
          to dla mnie alarm pilny". I trafia mnie jak sie okazuje ze mam
          zajmować sie bzdetami jak podusza. I zeby byla jasność w ten sposób
          zachowuja sie nie tylko pacjentki które nie wstają, ale nawet takie
          które usilnie wybierają sie do domu.
          • alfa156 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 10:13
            jak lezalam na poloznictwie to w sumie nie oczekiwalam, niczego dla
            siebie tylko dla malej i tak bylo, nigdy nikt nie odmowil mi pomocy
            czy porady. jesli ktos oczekuje w panstwowym szpitalu hotelu 5 * z
            prywatna obsluga no to szczescia w narzekaniu zycze.
    • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 22.08.07, 16:04
      Jak napisałam na początku są cudowne kobiety, cudowne matki z
      którymi sie bardzo dobrze współpracuje, które słuchaja naszych rad,
      zgłaszają problemy bez obwiniania całego świata i w sposób NORMALNY.
      Wiem, że pacjentów sie nie wybiera, ale skoro wy wygłaszacie opinie
      o nas to pozwólcie tez ze druga strona sie wypowie. Nie jestem
      adwokatem wszystkich położnych, bo w tym środowisku też są ludzie i
      ludziska. Chcialam tylko przedstawić swoj punkt widzenia.
    • paulinka91 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 07:57
      ja wiem o czym Pani mówi. Rodziłam dwa razy i za każdym razem dziwiłam się
      kobietom z którymi leżałam na sali, że mają takie pretensje i żądaniowy stosunek
      do położnych i pielęgniarek. Że je okłamywały, że coś robią a nie robiły, że
      próbują karmić piersią a nie próbują, że dzwonią tylko po to żeby ktoś im
      przewinął dziecko. Dla mnie to sytuacje chore bo oczywiście rozumiem,że kobieta
      która nigdy nie przewijała dziecka może mieć z tym problem ale nie może prosić o
      przewinięcie enty raz pielęgniarkę, zwłaszcza że do niej przychodzi mama, ciocia
      Bóg wie kto jeszcze i one też mogą pomóc. Ja na oddziale leżałam 6 dni o nic nie
      prosiłam wszystko chciałam sama robić oczywiście mi było łatwiej bo to już
      drugie dziecko i doświadczenie mam. Ale widziałam, że położne i pielęgniarki i
      tak do mnie przychodziły pytały czy wszystko ok czy mogą w czymś pomóc i czy
      wszystko co mi jest potrzebne mam i jak mały miał kroplówkę i był na innej sali
      do której raczej nie można było wchodzić to jak widziały że krążę wokół tych
      drzwi to mi same pozwalały wejść.I to są ludzkie zachowania. DZIęKI im za to bo
      to dużo dla mnie znaczyło

      Paulina z Majką 4 lata i Piotrusiem 20 dni
    • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 08:14
      ja akurat mam inne doświadczenia. Położne w szpitalu, w którym
      rodziłam, były aniołami. Przychodziły na każdy dzwonek, BO OD TEGO
      TEN DZWONEK JEST. Tak, prosiłam o pomoc w karmieniu, nawet w środu
      nocy, bo kompletnie mi to nie wychodziło (przez 3 dni) i miałam
      pogryzione do krwi brodawki. Tak, prosiłam o pomoc przy przewijaniu,
      bo z początku nie dawałam sobie rady. Tak, prosiłam o środki
      przeciwbólowe (nawt dostałam opr..., że nie zadzwoniłam, tylko
      poszłam do dyżurki!), bo mnie bolało. Tak, położne musiały po 2-3
      razy powtarzać, co do mnie mówiły, bo hormony tak mi wariowały, że
      nie rozumiałam, czego ode mnie chcą. Zawsze byłam przy tym uprzejma,
      a położne odwzajemniały mi się identycznym traktowaniem. I do
      szewskiej pasji doprowadzają mnie historie, z których wynika, że w
      innych szpitalach ww prośby położnic traktowane są jak fanaberie.
      Kto nie czuł się tak podle po porodzie (nota bene, czy rodziłaś juz
      dzieci?), ten nie wie, o czym mówi.

      Dodam na koniec, że dzięki moim 'fanaberiom' wyszłam ze szpitala
      umiejąc przystawiać dziecko do piersi, przewijać, że wiedziałam, jak
      siadać, żeby jak najmniej mnie bolało i jak często mogę brac środki
      przeciwbólowe. A jak w tym samym szpitalu rodziłąm drugą córke, to
      pomoc położnych nie była mi prawie w ogóle potrzebna. I to dzieki
      ich poświęceniu przy opiece nade mną dwa lata wcześniej.
      • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 09:02
        Ja byłam cichą pacjentką, uśmiechniętą, ale opieka na oddziale
        pozostawała wiele do zyczenia, dzwonki są pochowane, można dzwonić i
        tak nikt nie przyjdzie albo z dużym opóźnieniem. Empatia? nie było
        żadnej. leżałam na sali seścioosobowej i nikt nie nadużywał dzwonka,
        choć i tak trzeba było się do niego dokopać. Dziewczyna mówi, że źle
        się czuje, połozna fuknęłaże jest po porodzie, za moment zasłabła,
        szukałyśmy tego cholernego dzwonka, dopiero jak zaczłęyśmy wołać to
        ktoś przyszedł. Nie można się doprosić o żadne leki przeciwbólowe, a
        w koncu chyba w XXIw. mozna jakoś złagodzić ból. Empatia po raz
        kolejny?- leżalam przy drzwiach, połozne po cc rozebrały mnie do
        naga przy wszystkich, przy otwartych drzwiach i tak mnie myły, nie
        wazne kto szedł korytarzem, ciekawe czy one by chciały tak
        paradować. Wystarczyło zrobic to w miarę dyskretnie, choć troche
        zakryć. Po cc dostałam dreszczy, ogólnie czułam się nie za dobrze,
        mój mąż przyszedł do mnie - jest lekarzem w tym szpitalu - 4 godziny
        po cc i powiedział, że mu się włos zjeżył, że po przewiezeniu na
        salę w ciągu 4 h nikt nie zajrzał, on także pracuje na oddziale
        zabiegowym i takie rzeczy nie mogą mieć miejsca, nad każdym
        pooperacyjnym pacjencie jest non stop opieka, bo rózne rzeczy mogą
        się wydarzyć. Piszesz, że źle, że dziecko łacze, koleżanka z sali
        zgłaszała kilkakrotnie, że jej dziecko za dużo płacze, a ma juz
        jedno i cos jest nie tak. Żadnej reakcji, tylko dzięki jej
        kilkukrotnym w kółko prosbom na drugi dzien zrobiono dodatkowe
        badania - ciężkie zakażenie układu moczowego, przedłuzony pobyt w
        szpitalu. Wiedziałam, że będę miała problemy z karmieniem po
        zabiegach onkologicznym na piersiach, nikogo to nie obchodziło,
        wzruszenie ramion, ze nie chce karmić, absolutnie powiedziano, że
        nie dokarmią dziecka, położna przyszła i zaczęła cisnąć mi piersi,
        aby pokazać że mleko jest - było parę kropel. na drugi dzien piers
        sine, po wyjściu przyszła położna środowiskowa - piersi w siniakach -
        zapytała się czy czasem mąż mnie nie bije. Mleka po prostu nie
        było. Opieki też nie. Dziękowałam niebiosom, gdy wychodziłam. Bo
        więcej bym tam nie wytrzymała.
        Dla porównania wczesniej leżalam na patologii i połozne były
        cudowne. Na połzoncitiwe pacjentki sa traktowane jak intruzki,
        fuknięcia, rzadka pomoc. Zreszta to samo jest wyrazone o tym w
        szpitalu przez inne pacjentki w listach Fundacji Rodzic po Ludzku.
        Więc nie wszyscy przesadzają. I empatia powinna być też w drugą
        stronę, może mamę coś niepokoi, może boli itd..
      • lukrecja34 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 09:07
        prawda jak zwykle leży pośrodku.są pacjentki,które rodzą dziecko i nie mają
        zielonego pojęcia o opiece nad tym dzieckiem i dlatego wołają co chwila położną
        lub pielęgniarkę.wszystko zależy od tego w jaki sposób to robią.jeśli w
        miły,uprzejmy,z uśmiechem to ok.przecież personel medyczny to zwykli
        ludzie,położna może się źle czuć,boli ją głowa,ma okres.i nie mówcie,że to
        należy do jej obowiązków bo obowiązki to jedno a samopoczucie to drugie.
        gorzej jak pacjentki mają postawę roszczeniową(oj dużo takich jest)na
        zasadzie-wszystko mi się należy,położna jest tylko dla mnie,ma bez szemrania
        spełniać moje polecenia i ma być zawsze miła.położna to nie służąca czy kozioł
        ofiarny bo młoda mamusia ma humory,hormony i bóle.istnieją takie słowa jak
        proszę,dziękuję,które potrafią zdziałać cuda.
        ja rodziłam w państwowym szpitalu,nikomu nie dawałam łapówek,położne były
        przemiłe,pomocne i uprzejme.
        miałam praktyki w różnych oddziałach i wiem jedno-ludzie,pacjenci potrafią być
        wstrętni i doprowadzić człowieka do szewskiej pasji swoimi wymaganiami,żądaniami
        i kaprysami nie widząc przy tym drugiego człowieka
        • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 09:43
          Ja też uważam że prawda jest po środku. Jak pisalam wcześniej nie
          jestem adwokatem wszystkich położnych i nie krytykuje wszystkich
          pacjentów. Chciałam tylko zwrócić waszą uwagę na fakt ze My tez
          jestesmy ludzmi, tez jestesmy kobietami, tez jestesmy matkami,
          rodziłyśmy, karmiłyśmy piersia, też nam szalały hormony i wlasnie
          dlatego wiemy ze pomoc młodym mamom jest potrzebna, ze wiedze chłoną
          jak gąbka ale tak jak wy chcecie "rodzic po ludzku" tak my
          chcemy "pracowac po ludzku"...
          • malgosiak Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 21:29
            dzieki js- j za watek.
            za 2 miesiace rodze swoje pierwsze bilogiczne dziecko. adoptowana
            coreczka ma 5 lat.
            w jednym z warszawskch szpitali chodzimy z mezem do szkoly rodzenia
            i przyznam, ze postawa niektorych par mnie czasem zaskakuje. wielka
            postawa roszczeniowa. wiem, ze mamy akcje "rodzic po ludzku", ze
            pacjentki sa coraz bardzie swiadomwe swoich praw, ze 20 lat temu
            traktowano kobiety na porodowce jak bydlo (na wsiach nadal tak
            jestsad).a le czasem, mam wrazenie - ze przesadzamy. chcemy wszystko
            od razu, bez bolu i TYLKO DLA MNIE!
            na porodowce nigdy nie bylam, ale dwie ciaze stracilam i lezalam na
            ginekologii. przewinelo sie przez moje sale duzo dziewczyn z
            poronieniami. prawie wszystkie od rana do wieczora psioczyly na
            pielegniarki i polozne - tak jakby to byla ich wina, ze stracily
            dziecko. jedna chciala pozywac pracodawce, bo kazal jej pracowac w
            szkodliwych warunkach (jezdzila tramwajem), ale nie widziala nic
            niestosownego w tym, ze palila jednego papierosa za drugim.

            mysle, ze mechanizm jest taki - wyobrazamy sobie porod jako
            mistyczne przezycie, a tu okazuje sie, ze boli, krwawi, komlikuje
            sie, pokarm nie leci. trzeba znalezc winnych - rzadko szukamy w
            sobie. kto jest najblizej - polozna i lekarz.

            oczywiscie sa przypadki ewidentnych zaniedban w szpitalach, jak
            wszedzie. trzeba je napietnowac, ale nie uogolniac.

            pozdrawiam.
      • ja-hoja Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 12.09.07, 22:03
        Ale zadna z nas-poloznych nie wymaga od Ciebie wiedzy na wszelkie
        tematy dotyczace porodu,macierzynstwa itp.Od tego w koncu
        jestesmy.Sama piszesz,ze przy 2 dziecku nie wymagalas juz tyle
        pomocy.Ja sama rodzac pierwsze dziecko lezalam na 4 osobowej sali-
        nie super izolatce z calodobowa opieka.Wiem co potrafila robic pani
        po 6 porodzie,ktora wlasnie wrocila z papierosa w WC,polozyla sie
        demonstracyjnie do lozka i dzwonila po pomoc w przebraniu
        dziecka!!!!!!!!Komentujac to slowami:" a co k... od tego sa!"To o
        takie przypadki chodzi.Nie o pomoc kobiecie,ktora jej naprawde
        potrzebuje.ZROZUMCIE TO!!!!!!!!!!!!!!!
    • 77toxic Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 10:01
      i tu boje brawo za odwage i celnosc wypowiedzi
      od siebie dodam tyle ze faktycznie wiekszosc pan przychodzac do szpitala
      "nastawia" sie za traktowanie jalby byla jedyną rodzaca czy poloznica na calym
      swiecie... zycze paniom wiecej samodzielnosci i dyscypliny wink
      ah i nie jestem pracownikiem sluzby zdrowia i w rodzinie rowniez nie mam nikogo
      zwiazanego z zawodem a moja opinia to wynik obserwacji po niejednokrotnym
      pobycie w szpitalach...
    • mim288 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 11:25
      Dtroga Pani Połozno, szpital to dla personelu miejsce pracy a nie
      relaksu, a pacjent to klien więc ma prawa, a nie obowiązki. Tak
      jest w absolutnie kazdym zawodzie, to normalne, że klient chce żeby
      jego sprawy szły dobrze i nie obchodzi go jakie personel ma z tym
      trudności. Z tym, że w innych zawodach, jak ktoś ma trudności ze
      zrozumieniem tego prostego faktu, to szybko traci pracę, a w
      szpitalach personel wiecznie obnosi niekomptencję, niezadowolenie
      (czy wręcz zwykłe chamstwo) i nikt jakośc nie powie wprost, że jak
      sie komuś warunki pracy nie podobają to sie po prostu zwalnia i
      idzie tak gdzie mu bedzie świetnie, albo po prostu wykonuje swoją
      prcę w sposób kompetentny i uprzejmy.
      Nawiasem mówiąc rodziłam dwa razy w prywatnej klinice i jak widac
      można poród zorganizowac tak, że nie boli i wszyscy sa zadowolenie,
      trzeba tylko chciec i umieć (a z tym krucho bywa bardzo
      w "zwykłych" szpitalach - ostatnio odwiedziłam znajomą po porodzie -
      dzieci płacza w każdej sali a z 10 połoznych i pielęgniarek siedzi
      na ... i ćwiczy ruchy szczęką gadając i pijąc kawę - z takim
      podejściem rzeczywiście problemy sa nierozwiązywalne, a pacjenci
      upierdliwi).
      • nec_nec Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 11:34
        Dokładnie, ja bym ja tak traktowała Klientów jak niekótre położne to
        bym wyleciała z pracy z hukiem za pierwszym podejściem. Natomiast
        słyszałam często argument, że niestety, ale skoro mało zarabiają
        to..Niestety - ja jako szary obywatel mam mało do powiedzenia na
        temat płacy, pretensje prosze kierować od władzy, ja płacę
        regularnie składki i nie mam żadnego wpływu na ich rodzielanie.
        Staram się głosować na partie deklarujące zmianę służby zdrowia, ale
        jak widać mało to daje. A natomiast położne/pieleniarki kierują
        pretensje do pacjentów swoim zachowaniem. Ponadto kobieta po
        porodzie z pierwszym dzieckiem ma prawo zadawać mase pytań, mieć
        wątpliwości i do kogo ma to kierować???????? Do połoznych w
        szpitalu, lekarzy. Od tego są ! a nie problem, ze dzownek został
        użyty. Na oddzile gdzie rodziłam panowało zahukanie położnic przez
        panie położne, nikt nie śmiał się odezwać, nie mówiąc o głupim
        zadaniu pytania! jak się dowlekłam do dyżurki to tylko wzork "czego
        tu.." panie zajęte rozmową. Głupia ja i przepraszam szanowne Panie
        Położne że nie kupiła sobie wody po porodzie, w tym felworze
        zapomniałam, a rodziłam w upał, nie mogałm potem na oddziale o
        głupie picie się doprosić przez dłuższy czas. Potem przestałam się
        odzywac, prosić, bo nie było sensu. ale jak to mówią wszystko co
        robisz wróci w trójnasób do ciebie.
        • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 11:56
          Proponuje zeby dwie ostatnie panie przeczytały to co pisalam
          wczesniej. Nie chodzi o pieniądze, nie chodzi o udzielanie pomocy
          tylko o szacunek. A w stwierdzeniu ze pacjent nie ma obowiazków jest
          zawarte własnie to o co mi chodzi. Postawa roszczeniowa i wydawanie
          rozkazów. A faktem jest tez ze wszyscy widza polozne tylko wtedy jak
          usiada na kawe czy herbate, ale my tez mamy do tego ustawowe prawo.
          No ale mnie to juz nic nie zdziwi. Bo jak pacjentki wchodza za nami
          do toalety to juz jest szczyt, a nasza fizjologia jest nieublagana i
          tez musimy czasem oddac mocz w ciagu 12 godzin dyzuru...
          • nec_nec Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:05
            Własnie ja nie miałam postawy roszczeniowej, a prosiłam o pomoc,
            uzywając słowa "CZY mogłaby Pani.." itd. Ustawowe prawo przewiduje
            15 minut na przerwę śniadaniową. Ah własnie, fizjologia...miałam
            cewnik, ale czułam się kiepsko, przyszła położna i powiedział, że go
            wyciagnie, poprosiłam, aby go zostawiła. Niemniej bez słowa go
            wyjęła i skwitowała to słowami " ale dojdziesz do łazienki albo się
            zlejesz w łózko". I niemniej na forum nie zauważam wpisów
            negatywnych roszczeniowych (do tego odnosił sie chyba wątek głowny),
            ale raczej po prostu brak ludzkich odruchów w stosunku do pacjentek.
            I jeszcze raz powtórzę, nie zauważyłam u nikog postawy roszczeniowej
            w trakcie mojego pobytu, wręcz odrotnie traktowanie nas "per ty",
            bez odrobiny ludzkich odruchów. I było takie zahukanie na oddziale,
            że nie wyobrażam sobie, aby pacjentka mogła być roszczeniowa,
            połozne by chyba ją zjadły.
            • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:30
              Dla scisłości dwie 15 minutowe przerwy...A ty na oddziale bylas
              kilka dni, a ja jestem juz kilka lat i wiem co mowie.Ty nie
              widzialas postawy roszczeniowej, a ja sie z nia stykam codziennie.
              Nie uogolnam oczywiscie, alwe moglabym tu przytoczyc wiele historii
              z hamskimi pacjentkami i ich rodzinami w tle. Sa przepisy ile cewnik
              moczowy moze być w pęczerzu - do 12 godzin- a im dluzej tym wieksze
              ryzyko wprowadzenia infekcji, wiec wyjmowanie go ma swoje
              uzasadnienie.
              • nec_nec Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:40
                A czy nie mogła tego powiedziec mi połozna??? i a w drugą stronę,
                skoro jesteś położną - w jaki sposób reagować na odzywki personelu,
                na nieludzki sposób traktowania, skoro oddziałowa ma to gdzieś,
                ordyantor tudzież. Niestety ale w relacji pacjent=pracownik służby
                zdrowia pacjent jest zawsze niżej, bo jest zdany na łaskę i niełaskę
                pielęgniarek itd. Przerwa w pracy - art 134 kp - jedna 15 minutowa.
                Kodeks pracy nie przewiduje dwóch przerw, może być to zawarte np. w
                układzie zbiorowym. Ja mam jedną.
          • mim288 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:41
            Droga Pani, jak się pracuje w usługach (przykro mi lecznictwo to
            właśnie usługi) to sie ma prawo do przerwy jak żaden z klientów nic
            nie chce. Przedstawiciele innych zawódów też tak mają i zyją. Moi
            klienci mogą miec do mnie prezensję, że pada deszcz, nie mówię, że
            mi sie to podoba, że ich strasznie lubię, ale muszę być dla nich
            uprzejma i kompetentna bo mam świadomość, że moje śniadanie, obiad
            i kolacja i przedszkole moich dzieci itd. jest zapłacone z
            pieniędzy, które oni płacą. Tak samo jak pensje pracowników służby
            zdrowia pochodzą z pieniędzy, które płaca ci okropni pacjenci na
            NFZ. A opinie, na temat kto jest jaką matką, czy wystarczajaco
            kompetentną i jaki ma stosunek do życia to przepraszam, ale
            personel medyczny powinien zachować dla siebie, ma wykonywać swoje
            obowiązki, za które dostaje pieniądze (takie na jakie sam wyraził
            zgode podpisując umowę o pracę). jakby każdy się wypłakiwał, że ma
            niemiłych klientów to świat chyba zanosiłby sie szlochem, to może
            raczej pracownicy służby zdrowia nie moga pojąć prostego faktu, że
            do pracy chodzi się, żeby wykonywac obowiązki i zarabiac pieniądze
            na życie, a nie po docenienie, zrozumienie, poczucie sensu i co tam
            jeszcze.
            • nec_nec Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:45
              nic dodać, nic ująć...Klient nasz Pan, ja też mam śniadanie, jak mam
              wolną chwilę, ale jakby przyszedł Klient a ja piję kawkę bo mam
              przerwę to byłaby ostatnia kawa w tej pracy. Bo moja pensja pochodzi
              z Klientów. Jestem ZAWSZE dla nich miła, nie mam prawa być
              nieuprzejma, naprawdę nikogo nie obchodzi, że się nie wsypałam, że
              dziecko ma kolkę, że mam okres. Mam być i koniec, a Klient ma być
              zadowolony. I może chcież wszystko. Klient nasz Pan. Proste relacje
              gospodarcze. Prosze się zatrudnić np. w banku, w telecentrum, na
              infolinii - szybko Pani zmieni zdanie w jaki sposób nalezy się
              odnościć do Klientów.
              • kingusi Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 30.08.07, 09:57
                Gratuluje takim paniusiom jak ty podejscia do zycia, bo podejscie na zasadzie:
                ja mam tez niemilych klientow i sie musze uzerac wiec polozna niech sie użera ze
                mna bo to jej obowiązek-to jest zwykłe hamstwo i brak wychowania. Ja nie
                wyobrazam sobie polozyc sie do szpitala i byc niemilym babskiem z roszczeniami
                i niech nade mna skacza bo ja tez nad swoimi klientami skacze, niech nie jedza
                sniadania, bo ja tez nie zawsze jem pracy w...-to jakis absurd i radze takim
                osobom na forum sie nie kompromitowac i nie kompromitowac innych osob ktore tez
                maja do czynienia na co dzien z roznymi klientami a mimo to nie zachowuja sie
                jak roszczeniowe babska.Nie szukajcie usprawiedliwienia nad swoim hamstwem i
                brakiem wychowania bo o nic innego tu nie chodzi tylko o brak wychowania...
                • kingusi poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 30.08.07, 10:02

                  swoja wypowiedz kieruje do pań typu:nec nec
                  • mamabe2 Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 30.08.07, 10:40
                    O widzę, że zawiązuje się kółko wzajemnej adoracji uciskanych
                    położnych....A miałam wrażenie, że to forum nie jest dyskusyjne
                    tylko informacyjne o szpitalach dla kobiet w ciąży...
                    • js-j Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 30.08.07, 11:04
                      Ten post napisala wlasnie tu bo jest skierowany wlasnie do
                      nas...mnie tez dziwi az tyle glosów popierajacych i rozumiejacych o
                      co mi naprawde chodzi...ale widze ze niektorych to boli...az dziwne
                      ze polozne wreszcie nie daly sie zakrzyczec...
                      • nec_nec Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 30.08.07, 11:29
                        Napisz w drugą stronę, jak jako pacjentką nie zostac zakrzyczana
                        przez połozne/pielęgniarki? pytam normalnie, byc może kiedyś będe
                        jeszce rodzić, w jaki sposób prosić o pomoc, w trakcie mojego pobytu
                        jak pisałam dzwonki powyłączane, można było kilka razy prosić o to
                        samo - pozostawało bez echa..oddziałowa widziała i nie reagowała. To
                        w jaki sposób ja jako pacjentka mam wyegzekwować ten minimum
                        pomocy??
                        • js-j Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 30.08.07, 11:36
                          Ja juz nieraz pisalam ze nie jestem adwokatem wszystkich...pewnie
                          nie rodzilas u nas bo nasza oddziałowa nigdy nas nie slucha...u niej
                          pacjentka to swietosc i ma zawsze racje...przykro mi ze masz takie
                          doswiadczenia...naprawde...wiemy ze sa takie polozne i to nie jest
                          ok...ja jedyne co moge doradzic to normalnosc i pytania, czasem
                          trzeba pojsc po pomoc i o nia poprosic...ja nigdy nie odmawiam...i
                          dlatego napisalam tego posta bo tak jak Ciebie bolala taka opieka (i
                          sie nie dziwie) to mnie tez czasem boli zachowanie pacjentek...jak
                          zwykle ZŁOTY ŚRODEK...
                  • nec_nec Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 30.08.07, 11:25
                    Przepraszam bardzo, ale nigdzie nie byłam hamska! nigdzie i nigdy.
                    ani tutaj ani w szpitalu, ani roszczeniowa. Nie prosiłam, nie
                    groziłam. Nie otrzymałam pomocy, przełknęłam to i wyszłam do domu.
                    Więc pohamuj sie kobieto, bo teraz to Ty jestes hamska i nie umiesz
                    wyszukać sensu informacji o Klientach, że moga być rózni. I utopia
                    jest oczekiwać, iż wszyscy tacy będą, bo albo mają zły dzień albo
                    coś ich boli. I są mili Klienci i nie mili. I może być to kiedyś
                    kubeł zimnej wody dla położnych, pielęganiarek oczekujących tylko
                    miłych pacjentek/Klientek, gdy sprywatyzuja wszystkie szpitale.
                    Położna nie użerała sie ze mną jeszcze raz podkreślam, bo opieki
                    prawie nie było - więc po pierwsze nie dopisuj mi słow, które nie
                    naspiałam. Po drugie w związkuz tym, iż tak nie napisałam nie
                    zarzucaj mi braku wychowania i hamstwa, skoro tak nie postąpiłam!
                    Nie jestem paniusią ani roszczeniowym babskiem - jak na razie to
                    tylko Ty wykazujesz się hamstwem, bo ja nikogo nigdy nie obrażam
                    podobnymi słowami.
                    • kingusi Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 30.08.07, 13:06
                      nec_nec napisał:

                      > Przepraszam bardzo, ale nigdzie nie byłam hamska! nigdzie i nigdy.
                      > ani tutaj ani w szpitalu, ani roszczeniowa. Nie prosiłam, nie
                      > groziłam. Nie otrzymałam pomocy, przełknęłam to i wyszłam do domu.
                      > Więc pohamuj sie kobieto, bo teraz to Ty jestes hamska i nie umiesz
                      > wyszukać sensu informacji o Klientach, że moga być rózni. I utopia
                      > jest oczekiwać, iż wszyscy tacy będą, bo albo mają zły dzień albo
                      > coś ich boli. I są mili Klienci i nie mili. I może być to kiedyś
                      > kubeł zimnej wody dla położnych, pielęganiarek oczekujących tylko
                      > miłych pacjentek/Klientek, gdy sprywatyzuja wszystkie szpitale.
                      > Położna nie użerała sie ze mną jeszcze raz podkreślam, bo opieki
                      > prawie nie było - więc po pierwsze nie dopisuj mi słow, które nie
                      > naspiałam. Po drugie w związkuz tym, iż tak nie napisałam nie
                      > zarzucaj mi braku wychowania i hamstwa, skoro tak nie postąpiłam!
                      > Nie jestem paniusią ani roszczeniowym babskiem - jak na razie to
                      > tylko Ty wykazujesz się hamstwem, bo ja nikogo nigdy nie obrażam
                      > podobnymi słowami.

                      Po pierwze ja nie pisalam o Twoim rzekomym grzecznym zachowaniu w szpitalu tylko
                      o wypowiedzi na forum, ze gdybys ty dla klienta... ze gdyby klient...itd
                      Po drugie dziwi mnie Twoj post bo oddzialowa to nie jest instytucja najwyzsza w
                      szpitalu jest jeszcze naczelna pielegniarek czy poloznych albo ordynator ja bym
                      poszla na skarge
                      Powtarzam ja krytykuje wpisy typu: ja tez mam hamskich klientow a musze byc
                      grzeczna czy: ja tez czasem nie moge zjesc sniadania a juz targowanie sie komu
                      ile przerwy przysluguje na sniadanko to szczyt wszystkiego dla mnie praca
                      urzedniczki przy biurku jest nieco inna niz praca poloznej czy pielegniarki
                      ktora biega caly dzien a jak usiadzie to jest wielkie halo.Ja rozumiem ze ludzie
                      sa rozni w roznych zawodach ja tez rodzilam i trafilam na hamstwo a nawet
                      znieczulice ale od jednej poloznej i niemal wszystkie jej kolezanki mnie za
                      nia przepraszaly a uwierz mi ze to byla osoba ktora mowila do innej poloznej
                      zeby nie wolala matek na karmienia(moje dziecko niestety bylo w oddziale obok )
                      bo to jest obrzydliwe albo poszlam kiedys rano do dziecka ktore wylo wnieboglosy
                      a ta polozna powiedziala mi ze nie wejde do mojego dziecka bo jest nienażarte a
                      wogole to zebym odchudzila meza!Kobiety ktore lezaly na tym oddziale liczyly
                      dyzury kiedy jej nie bedzie w pracy ale powtarzam to byla jedna niekompetentna
                      osoba jedna! i nigdy nie uogolnilabym ze wszystkie polozne czy wszyskie
                      pielegniarki to sa takie czy siakie, bo sa to zawodu w ktorych ofiaruja one
                      siebie i czesto kosztem wlasnego zdrowia pomagajac innym ludziom ktorych
                      wdziecznosc jest taka jak na powyzszych postach-wierze w to ze w takich
                      sytuacjach mozna sie wypalic zawodowo. A co do mnie-ja na te pania zlozylam
                      skarge i tyle wlaczajac w to cytaty jej wypowiedzi .
                      O ile jestem sklonna zrozumiec zmeczenie czy wypalenie zawodowe pol czy
                      pielegniarki ktora calew zycie skacze nad pacjentami o tyle nieuprzejmosci
                      urzedniczek zrozumiec nie moge ...
                      • nec_nec Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 30.08.07, 13:41
                        Nie jestem urzędniczką, pracuje w dużej prywatnej firmie, gdzie
                        zajmuje się także sprawami Klientów. Nadal podtrzymuje, iż używanie
                        słów hamskie, brak wychowania - jakie użyłaś (a w temacie wymieniłas
                        głownie mnie) - nijak sie miewa do moich wypowiedzi. Czy moja
                        wypowiedź , iż mam róznych Klientów była hamska? że musze być dla
                        nich miła także?? ja także biegam i to nieraz, nie siedze tylko przy
                        biurku. Poza tym nie napisałam także że jestem nieuprzejma, tudzież
                        urzędniczką, więc podtrzymuje odnośnie braku zrozumienia dla użycia
                        słowo hamstwo pod moim adresem. oczywiście mogłam wywołać burze,
                        pójść do ordynatora itd, jednakże miałam pewną świadomość, iz
                        przeciez oni to widzą, poza tym jeśli ktoś jest wyplony, grubiański,
                        nie ma podejścia do pacjentek to - jesli moja ewentualna skarga
                        dałaby efekt - nic by to nie zmieniło. Bo chodzi o to, aby
                        położne/pielęgniarki - niektóre - same zrozumiały, że kobieta po
                        porodzie jest oboała, nie zawsze wie jak zajmowac się dzieckiem itd.
                        Tudzież podtrzymuje swoją wypowiedź, że jeśli doszłoby do
                        prywatyzycaji szpitali to wyliczanie przerw śniadaniowych, pomoc
                        pacjentów i jakość tej pomocy byłaby taka jak napisałam, jaka jest w
                        wielu firmach. gdzie od pacjenta-klienta zalezy ilość gotówki
                        wpływającej na konto danej firmy, a co za tym idzie płaca i byt tej
                        instytucji. I nie jest to wyliczanie, a życie gospodarcze, gdzie
                        jakość obsługi (m.in0 ksztłtuje popyt/podaż i rentownosć
                        • js-j Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 31.08.07, 09:32
                          Mam wrazenie ze straszysz ta prywatyzacją...a powiem Ci ze ja tez
                          jestem zdania ze to jedyny sposob uzdrowienia sytuacji w służbie
                          zdrowia...nie boje sie jej...bo moja prace bede wykonywac jak do tej
                          pory...a na forum zawsze bede mogla wyglaszac takie opinie i zwracac
                          uwage na pewnie zachowania...chyba ze zmienia sie regulaminy
                          wewnetrzne szpitali czy oddziałów...
                          • nec_nec Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 31.08.07, 10:07
                            Ale ja nie straszę, ja zyczę!! bo wg. mnie to jedyne wyjśćie na
                            uzdrowienie słuzby zdrowia, aby personel zarabiał godnie, aby były w
                            miarę ludzkie warunki w szpitalach, aby ni ebyło sytuacji, iz jest
                            brak leków z powodu brak finansów. I położne/pielęgniarki oddane
                            swojej pracy, pacjentom - a piszesz, iz sama taka jesteś - miałyby
                            zdecyowanie lepiej materialnie niż teraz, a i odwrotnie pielęgniraki
                            od której nie można uzyskac żadnej pomocy, warczące - system rynkowy
                            by usunął z pracy. I byłoby ok. A co do wygłaszania opinii, nikt
                            nikomu nie broni jej wygłaszania, ot co...ty zwracasz uwagęna pewne
                            zachowania personelu i odwrotnie pacjentki na forum zwracają uwagę
                            na personel i poródówki.
                            • js-j Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 31.08.07, 10:17
                              Dokladnie...i mam nadzieje ze w obie strony to zadziala i ze zarowno
                              polozne jak i pacjentki zaczna wspolpracowac a nie zwalczac sie...
                              naprawde czasem trzeba tylko odrobine dobrej woli a wszystkim bedzie
                              latwiej i przyjemniej...i o to chcialam apelowac w tym
                              poscie...tylko o to...
                              • cota Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 31.08.07, 10:23
                                ehhh, ale moim zdaniem jeszcze wiele wody upłynie zanim to się
                                zmieni. Rozumiem, ze pacjentki też powinny to zrozumiec, ale połozne
                                również! ja wiem, wiem, nie jesteś adwokatem wszystkim, ale
                                środowisko medyczne też plizzzzzzz niech zrozumie, że przy pierwszym
                                dziecku, po porodzie naprawdę trzeba sie wykazać trochę większa
                                empatią itd. I nie wiem jak to zmienić. Bo czasem jak przeglądam
                                fora to sa szpitale, za którymi od bardzo dawna ciągnie się zła
                                sława, pacjentki pisza: tylko nie tam, niestety czasem nie mają
                                gdzie indziej rodzić, bądź szpital ma dobry sprzęt i zaciskają zęby
                                i idą. I żadne apele, posty nic nie zmieniają. jak to zmienić?
                                • js-j Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 31.08.07, 10:48
                                  Ale fora maja to do siebie ze mozna na nich napisac wszystko...ja
                                  osobiscie znam lekarzy o ktorych czasem piszecie...czytam te posty i
                                  czasem sie dziwie...nie ma takiego ktorego wszyscy chwala lub
                                  wszyscy gania...ja z nimi pracuje i czasem moje zdanie na ich temat
                                  jest o 180 stopni inne niz wasze..i to dziala w obie strony...sa
                                  rozni lekarze i jednym pacjentkom ich styl prowadzenia ciazy
                                  odpowiada a innym nie...opinie o szpitalach sa tez rozne...o tym
                                  samym pisze sie i bardzo dobrze i bardzo zle...a poza tym ja jednak
                                  wierze ze posty i apele moga cos zmienic,bo do tego wystarczy tylko
                                  troche checi i bedzie lepiej...
                                  • rasatii Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 31.08.07, 13:03
                                    uwazam,ze apele i posty moga cos zmienic,ale jesli wyjda poza to
                                    forum,a poza tym nie wierzylabym im tak do konca,bo czesto maja w
                                    sobie malo obiektywizmu i podyktowane sa emocjami,a czasami sprawe
                                    zawali tylko jedna polozna,a juz krytykuje sie caly personel,sledze
                                    to forum od jakiegos ,z czystej ciekawosci,bardzo zaskoczylo mnie
                                    jedno-ze malo jest wypowiedzi wlasnie obiektywnych,zawierajacych
                                    konkretne tematy informacyjne,pozytywnych,a sa wrecz straszace,ze
                                    jak ktos pierwszy raz rodzi to musi niezlego pietra miec idac do
                                    szpitala,poza ty kiedys na forum jedna z dziewczyn zaczela watek aby
                                    mamy podaly sposoby co trzeba zmienic aby praca poloznych byla
                                    sprawniejsza i mialy wiecej czasu dla pacjentek i efekt byl taki ze
                                    nikt sie nie wypowiedzial a na rzekaja wszystkie,a szkoda bo moze
                                    wspolnymi silami daloby sie cos zmienic,bo zapewniam z epolozne tez
                                    czasami czytaja to forum i dlatego jak kolezanka,jestem
                                    zaskoczona,jak cos nie raz czytam na temat swego szpitala lekarzy i
                                    kolezanek z oddzialu i czasami jak rozpoznaje w forumowiczce swoja
                                    pacjentke i widze co,potrafi wypisywac,a co innego dzialo sie w
                                    szpitalu,to jest mi poprostu przykra,ze okazala sie nie dokonca
                                    uczciwa
                      • d.o.s.i.a Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 02.09.07, 21:42
                        Dziewczyny, na Boga: chamski pisze sie przez CH!!!!!
                        • queen_elizabeth Re: poprzedni post był do nec nec i jej podobnych 14.11.07, 15:23
                          No nareszcie!!! Juz sama miałam to napisać...
            • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:49
              To jaki kto ma stosunek do życia mnie nie interesuje, ale jaki kto
              ma stosunek do mnie to juz troche tak. Nie jestem typem osoby która
              pozwoli sobie narobic na glowe. Nie zalezy mi na tym aby nikt nie
              mial problemow, pytan itd. Bo wiem na czym polega moja praca i nigdy
              nikomu pomocy nie odmowilam. Powtarzam po raz setny - pracownik
              służby zdrowia tez człowiek i należy mu sie szacunek. I niech nikt
              nie wymaga zebym siedziala cicho jesli ktos mnie obraza i straszy.
              bo ja znam swoje obowiazki ale rowniez i podstawowe prawa.
              • nec_nec Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:55
                przeciez nikt Cię nie straszy! każdem nalezy się szacunek, a co
                powiesz o statusie pacjenta który nie może się odezwać, ani o nic
                poprosić, w szczególnej dla jego sprawie, bo jest chory, obolały
                itd. Mi tez się wydwało, że jest trwarda, a jeszcze pół roku po
                porodzie miała dreszcz na plecach jak przejeżdżałam obok szpitala.
                • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:02
                  Pacjenci na oddziale potrafia straszyć, kobiety nasyłaja na nas
                  swoich mezów. Pacjenci mają prawa, ale my tez mamy. Sa na oddziałach
                  regulaniny funkcjinowania. W dzisiejszych czasach mozna sie o
                  szpitalu dowiedziec wszystkiego. Jak funkcjonuje , jakie sa zwyczaje
                  a nie potem juz podczas pobytu robic awanture bo maz nie moze zostac
                  na noc...
                  • anika305 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 11:31
                    Sytuacja jak w każdym zakładzie usługwym. Pracujesz z ludzmi jestes narazona na
                    różne zachowania, nie tylko takie jakie byś sobie życzyła. Jak dziewczyny piszą
                    wszyscy,którzy obsługują klientów nie jedno mogą powiedzieć na temat ludzkich
                    zachowań, gróźb, stresu, nerwów i płaczu po chamskim traktowaniu przez klienta.
                    Masz o tyle gorzej, że pracujesz z klientami którzy mocno cierpią i przeżywają
                    nagłe zmiany nastrojów związane z szaleństwem hormonów. Zresztą jako położna
                    sama o tym wiesz.
                    Inna sprawa to kultura osobista zarówno pacjentek jak i położnych- ludzie są
                    różni. Nie wszystkie pacjentki sa chamskie i nie wszystkie położne są jak Ty i
                    podchodzą do drugiego człowieka z szacunkiem.
          • sandraa3 w ktorym szpitalu 25.08.07, 14:39
            sa takie polozne, pedzace na zlamanie karku, zeby pomoc rodzącym,
            nie mające czasu zrobic siusiu? Pierwsze słyszę i niezmiernie mnie
            to dziwi...
    • yola13 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:37
      Widac ze pracujesz w państwowym szpitalu, nie uwłaczając, ja miałam
      rozwiazanie w prywatnej klinice i wszystkie pielegniarki ktore w tym
      czasie tam były okresliłabym mianem Aniołow, ciekawe dlaczego w
      państwowych szpitalach tak mało tych Aniołów? Moze czas zmienic
      prace na lepszą i lepiej płatną?
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:43
        Ja kocham moja prace, a gdyby chodzilo mi o pieniadze to faktycznie
        zmienilabym zawod juz dawno. Nie rozumie czemu was tak boli ze
        upomnialam sie o szacunek dla naszej pracy i nas samych.
        • nec_nec Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:46
          Bo niestety zbyt często nie widac jakoś tego szacunku w drugą
          stronę..
          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:56
            Nie chce zmieniac swojej pracy i nie zamierzam tego robic. w ciągu
            12 godzinnego dyzuru mam prawo do dwoch 15 minutowych przerw lub
            jednej 30 minutowej. Nie zdarzylo mi sie zebym odmowila komus pomocy
            nawet podczas posilku. Zostawia sie wszystko i idzie. Bo to moj
            obowiazek i mam tego swiadomosc.
            • mim288 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:07
              Właśnie Twoja wypowiedż świadczy o tym, że nie bardzo jednak
              rozumiesz. Własnie o to chodzi, że klienci moga być mnieuprzejmi i
              niemili, a personel nie i na tym polega róznica między byciem w
              pracy (gdzie się swoje poglądy na życie i właściwości usposobienia
              chowa do kieszeni), a byciem poza pracą - gdzie możesz sobie nie
              dać "narobić na głowę, straszyć itd. Niawiasem mówiąc niezmiernie
              rzadko się zdarza, że zadowolony klient ochrzania, czy straszy
              personel jakiejkoliwek instytucji, albo go nie szanuje. Jesli więc
              takie problemy sa nagminne to może jednak problem jest po drugiej
              stronie. W innch instytucjach jeżeli klienci mają zastrzeżenia do
              jakiejś osoby, to oznacza, że nie nadaje sie ona do pracy (nie
              wazne czy zastrzeżenia są "merytoryczne", czy dotyczą tego, że ktoś
              ma za mało ciepły usmiech - klienci mają być zadowolenie, bo
              inaczej moga iść gdzie indziej - niestety w słuzbie zdrowia każdy
              musi bulić na NFZ, bo pewnie problem sam by się rozwiązał żadko kto
              dałby złotówke bodaj z własnej woli).
              • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:15
                Niezaleznie od tego czy jestem w pracy czy nie nie zycze sobie aby
                ktos mnie obrazal. Nie twierdze ze takie pacjentki sa nagminne, ale
                zdarzaja sie i to coraz czesciej, a ja np. kazda pacjentke traktuje
                tak samo, wszystkim staram sie pomoc i nic na to nie poradze ze ktos
                nie dorosl do macierzynstwa, ale tez nie pozwole na sobie
                wyladowywac flustracji. I nie chodzi o to ze nie udziele pomocy,
                tylko o to ze zawsze mowie ze nie zycze sobie aby ktos w niegrzeczny
                sposob sie do mnie zwracal.
                • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:20
                  A co to znaczy wg Ciebie że nie dorósł do macierzyństwa? połozne są
                  cwane bo wiedza o pielęgnacji po porodzie i dziecka, a tutaj mama z
                  szalejącymi hormonami, obolała, nowa sytuacja to wiadomo, że mam
                  masę wątpliwości. Dla mnei nie dorośnięcie do macierzyństwa to np.
                  porzucenie dziecka,itd. Zresztą widać troche po twoich postach, że z
                  jednej strony piszesz, iż zachowujesz się jak siostra miłosierdzia,
                  a sposób pisania masz..hmmm.. wyniosły do pacjentek - takie mam
                  odczucia.
                  • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:24
                    Bo w pracy mam byc taka wlasnie siostra milosierdzia. Wszyscy tego
                    ode mnie oczekuja. I wiekszosc z was daje tutaj temu potwierdzenie.
                    Mam sie usmiechac, nie narzekac, nie jesc, nie pic, nie sikac. A na
                    tym forum moge powiedziec wam - przyszlym i obecnym mamom- ze sa
                    dwie strony medalu. A niedorosniecie do macierzynstwa dla mnie
                    oznacza rowniez to ze dla kobiety najwazniejsze jest ze ma sie
                    wyspac, dziecko powinni jej nakarmic , przewinac, poprzytulac i moze
                    jeszcze wychowac, zeby nie plakalo...
                    • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:28
                      widzisz punkt widzenia zalezy od punktu patrzenia: u mnie na sali
                      mama oddała dziecko do innej sali bo chciała się przespać, była
                      bardzo wycieńczona porodem, ja chciałam, aby pokazali jak karmić
                      albo podkarmić bo miała problem lakatcyjny, przewijać tez nijak na
                      początek nie umiałam - założyłam pampersa tył na przód....zależy jak
                      się spojrzy, czy ma się zdolność empatii = (zgodnie ze słownikiem)
                      poznawcza świadomość i rozumienie emocji oraz uczuć innej osoby. W
                      tym sensie zasadniczym znaczeniem terminu jest intelektualne lub
                      pojęciowe uchwycenie, zrozumienie afektu kogoś innego;
                      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:34
                        Jak wy rozumiecie wszystko jak wam pasuje. Nie chodzi mi o to zeby
                        wam nie pomagac. Nie chodzi o moja postawe tylko o wasza. Praca
                        poloznej polega na pomocy przy karmieniu piersia, pomocy w
                        pielegnacji, edukowaniu poloznic i tego nikt nie neguje. Chodzi o
                        postawe niektorych kobiet - roszczeniowa, agresywna, hamska...
                        • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:36
                          Chamska - jesli już.
                          Dla mnie chamska postawa Klienta to np. k..a mac chce to i to i to
                          natychmiast..i wiesz co siostrzyczko? musze to zrobić z usmiechem na
                          ustach, bo żyję z Klientów.
                          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:39
                            Moze roznica polega na tym ze ja tak ludzi nie traktuje i nie chce
                            aby ktos mnie tak traktowal i napewnio nie bede sie usmiechac w
                            takich chwilach, bo mam dla siebie jeszcze odrobine szacunku...
                            • nec_nec Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:40
                              jak ja leżalam to wiele bym dała by połozna mi pomogła i wcale nie
                              musiała się usmiechać sad
                              ale znieczulica totalna..
                    • maurra Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 26.08.07, 14:18
                      A niedorosniecie do macierzynstwa dla mnie
                      > oznacza rowniez to ze dla kobiety najwazniejsze jest ze ma sie
                      > wyspac, dziecko powinni jej nakarmic

                      Alez proszę cie
                      ja po kilkunastu godzinach porodu chciałam się wyspać, gdzie tu herezja jakaś i
                      niedojrzałość? Rodząca to nie automat na cztery baterie, rodziłam 24h + nocka
                      wstecz w domu nieprzespana z powodu skurczy. Kiedy w końcu to się skończyło,
                      TAK, chciałam się wyspać, byłam wyczerpana, ledwo kontaktowałam, nie każda
                      mamuśka dostaje skrzydełek, jak jej dzidzi na brzuszku kładą. Ja nie dostałam,
                      poprosiłam pielęgniarki o zabranie dziecka bo wówczas było dla mnie
                      NAJWAZNIEJSZE, żeby odespać. To nie fanaberia czy niedojrzałość tylko normalna,
                      fizjologiczna potrzeba organizmu na boga
                      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 26.08.07, 19:04
                        Ja rozimue ze mloda mama chce odpoczac po porodzie i to zupelnie
                        normalne...ale jesli to trwa 3,4 dni a nawet tydzien no to cos jest
                        nie tak moim zdaniem...tym bardziej ze w dzien przyjmuje tuzin
                        odwiedzajacych, biega po oddziale na plotki do innych pacjentek i
                        nagle sie okazuje wieczorem ze jest bardzo zmeczona...tak bardzo ze
                        nie jest w stanie zajac sie SWOIM dzieckiem...ALE ROZNE LUDZIE MAJA
                        PRIORYTETY...
                        • ciociacesia Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 15.09.07, 11:29
                          myślałam ze po porodzie leży sie w szpitalu góra dwa dni?
              • yola13 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 10:20
                mim288 napisała:

                Własnie o to chodzi, że klienci moga być mnieuprzejmi i
                > niemili, a personel nie i na tym polega róznica między byciem w
                > pracy (gdzie się swoje poglądy na życie i właściwości usposobienia
                > chowa do kieszeni), a byciem poza pracą - gdzie możesz sobie nie
                > dać "narobić na głowę, straszyć itd.

                dokładnie jak piszesz, to sa podstawy jakich ucza sie wszyscy o
                obsłudze klienta, nie mozna pokazywac swoich humorów przed klientem,
                nawet jakby ten był najwiekszym chamem
                • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 10:22
                  Powtórze po raz setny...nie pokazuje swoich humorów przed
                  pacjentkami...dlatego pisze to tutaj...
        • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:55
          Upominasz się o szacunek. Rozumiem, każdy ma do niego prawo. Prawda
          jest jednak taka, że chociażby na tym forum na jednej stronie
          pojawia się kilka wpisów o koszmarnym traktowaniu pacjenta przez
          presonel medyczny, a jakoś nigdy wcześniej nie było glosów położnych
          skarżących się na pacjentów. I dlatego tak mnie to boli, gdy ktoś mi
          wypomina, że jestem złą pacjentką, bo chcę troskliwej opieki!!!
          Nawet jeśli jest to prośba o poprawienie poduszki czy zaprowadzenie
          do toelety (wierz mi, czułam się tak słabo, że potrzebowałam takiej
          pomocy)
          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 12:58
            Nie twierdze za pacjentki sa złe bo chca troskliwej opieki, tylko ze
            potrafia byc hamskie, wydawac rozkazy i obrazac nas. Nie pojawiaja
            sie takie watki na forum bo kazdy sie z wami obchodzi jak z jajkiem.
            • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:00
              "bo kazdy sie z wami obchodzi jak z jajkiem."
              dobre, dobre, buahahaha Matko to jak ze mna obchodzono się jak z
              jajkiem, to jaka byłaby opieka "bez jajka"??
            • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:05
              Wierzę, że pacjentki potrafią być chamskie, bo z chamstwem można
              spotkać się wszędzie. Wierz mi, nie w każdym szpitaku obchodzą sie z
              pacjentkami 'jak ze śmierdzącym jajkiem', bo dgybym Ci opowiedziała,
              w jakich warunkach i z jaką troskiliwą opieką przyszło mi leżeć w
              szpitalu, w którym usuwano mi moja pierwsza martwą ciążę, to włosy
              stanęłyby Ci na głowie i byłoby Ci wstyd za kolegów lekarzy.
              • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:12
                Powtarzam po raz kolejny NIE JESTEM ADWOKATEM WSZYSTKICH. Przyznaje
                ze zdarzaja sie karygodne błedy pracownikow słuzby zdrowia za ktore
                nalezy karac i to bardzo surowo.
                • mim288 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:26
                  Ponawiam stwierdzenie: klient ma prawo byc nieuprzejmy,
                  roszczeniowy, wydawać rozkazy, bo za to płaci, a persolel nie ma
                  prawa, bo to jego praca. Jeśli tego nie rozumiesz to może nie
                  pacjentki nie dorosły do macierzyństwa, a Ty nie dorosłaś do
                  wykonywania zawodu. Różnica miezy publicznym szpitalem a innymi
                  miejscami pracy jest jednak taka, że Ty pracujesz, a w innych
                  miejscach już pewnie nie miałabyś takiej mozliwości.
                  • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:31
                    gdyby wszystkie szpitale były prywatne to połozne i pielęgniarki
                    szybciutko poznałyby prawa rynku i ze klient może być nieuprzejmy,
                    roszczeniowy, chcący róznych rzeczy....oj szybciutko by się
                    nauczyły, bo jak na razie to baaardzo błoga nieświadomość
                    • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:36
                      I o tym pisze... wszystko sie nam nalezy, my mamy prawo, a położna
                      bez slowa ma wypelniec nasze rozkazy i polecenia. Gratuluje
                      podejscia do innych ludzi...
                      • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:38
                        Ty chyba naprawdę nie rozumiesz o co chodzi...czy pacjentka mówi Ci
                        skocz mi do sklepu, wymodeluj fryzurę, zrób mi drinka i maniciure po
                        porodzie? czy może chcą coś innego? leków przeciwbólowych, pomocy
                        przy przewijaniu, karmieniu itd
                        • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:41
                          To ty nie rozumiesz ze nie chodzi o udzielanie pomocy bo to nasza
                          praca i ja to wiem. Chodzi o odrobine krytycyzmu i szacunku do nas,
                          bo zaslugujemy na to jak kazdy czlowiek i skoro ja kobiete traktuje
                          z szacunkiem to MAM PRAWO oczekiwac tego samego.
                • szamalka Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:43
                  Zgadzam się z autorką tego wątka. Sama urodziłam 3 tygodnie temu, w
                  szpitalu byłam naszczęście tylko 2 doby. Poród był siłami natury,
                  bez znieczulenia, bez indywidualnej opieki, bez opłacanej położnej,
                  bolało mnie jak cholera a jednak jestem całym sercem wdzięczna
                  całemu zespołowi lekarskiemu jaki mi pomagał, bo byli to ludzie
                  pracujący z powołaniem, sercem, odnoszący się do mnie ciepło i mnie
                  wspierający. Jednak dramat był po porodzie; leżałam na sali z 4
                  innymi Paniami, młodymi mamami, które tylko narzekały na niemiłe
                  pielęgniarki, na złych lekarzy, złe jedzenie i generalnie wszystko
                  im niepasiło, nawet obchód był wedługnich zły. Przepraszam ale ja do
                  szpitala szłam urodzić dziecko, jedyne o czym marzyłam to to żeby
                  niebyło komplikacji, żeby moja miłość była zdrowa i żeby udało mi
                  się bezproblemu karmić. Miałam do czynienia z tym samym personelem
                  co moej współlokatorki a jednak mam inne zdanie na temat pracowników
                  szpitala, wszystko według mnie było wporządku. Pielęgniarki
                  przychodziły często, pytały czy karmimy czy są jakieś problemy. I
                  wszystkie były dziewczyny cicho jak trusie a jak pielęgniarka wyszła
                  to się czepiały, że tylko zapytała czy niema problemów. Słów mi
                  brakowało bo to był szpital gdzie naprawdę młodych mam było bardzo
                  dużo i widać było, że personel ma co robić i jest zabiegany ale
                  nielekceważy swoich obowiązków. Powiem krótko, gdyby chociaż połowę
                  tego czasu przez który młode mamy narzekały poświęciły na próby
                  karmienia to niemiałyby takich z tym problemów. Wiem, że się pewnie
                  narażam niektórym mamą ale ja też miałam pokrwawione brodawki, też
                  mnie tyłek bolał a jednak byłam miła w stosunku do ludzi, którzy
                  pracują w szpitalu. Dlaczego byłam miła? Bo tak mnie wychowano, żeby
                  być kulturalnym wystarczy chcieć.
                  • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:45
                    Szamalka odradzasz moja wiare w ludzi... Dzieki za NORMALNOŚĆ!!!
            • mola28 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.10.07, 21:26
              Kochana do kogo ty to wszystko piszesz na tym forum przecież sama
              widzisz że to wszystko to są ciemniaki, szkoda słów i nerwów... też
              położna.pozdrawiam
              • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 05.10.07, 14:56
                To troche drastyczna opinia...i nie mogę sie z nią zgodzić...
                Słów mi nie szkoda bo rozmawiac zawsze warto, a nerwów też nie ma bo
                i o co... pokazałam nasz (mój) punkt widzenia sprawy i ile ludzi
                tyle opinii...moze kogos przekonalam a napewno wzbudzilam dyskusje i
                to juz duzo... nie chcialm nikogo obrazic, nie pisalam personalnie
                do nikogo... kilka osób mnie zrozumialo (chociaz nie zawsze poparło
                moje racje) i dla nich twierdze ze nie wszyscy na forum
                to "ciemniaki"...pozdrawiam
    • marek782 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:33
      Czytam i aż się boję iść rodzić (termin na styczeń), może lepiej
      ukryję się w piwnicy, bo wyjście do szpitala to dziś jak rosyjska
      ruletka sad Zawsze byłam silną osobą, jestem miła ale i stanowcza,
      jeśli będę rodzić to nie z roszczeniami, ale jeśli tylko natknę się
      na chamstwo chyba osobiście przeprowadzę naukę empatii i kultury i
      oby sił mi wystarczyło. Zawsze się śmiałam ze znajomymi że do torby
      do szpitala mój chłopak ma również zabrać ze soba "tonfę" to taka
      czarna policyjna pałka smilektóra kiedyś służyła mi w szkole
      ochroniarskiej, zawsze mogę powiedzieć że to zabawka dla dziecka smile
      Poważnie mówiąc wiem jakie potrafią być kobiety w szpitalu (moją
      babcię sama chciałam wyrzucić przez okno jak zobaczyłam jak traktuje
      personel)ale rację też mają dziewczyny które pzreżyły straszne dni
      po porodzie, a tych niestety jest więcej sad
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:37
        Jest ich wiecej bo ja jestem jedyna polozna na tym forum...
        • nec_nec Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:39
          oj, nie jedyną, nie jedyną..
          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 13:43
            No to jedyna, ktora postanowila sie odezwac w tym temacie...
            • marek782 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 14:02
              Niewątpliwie każda z nas ma rację. Wiem co znaczy być dla klienta
              (pracuję na infolinii w banku),że często wszysko jest "naszą
              winą" "to my jesteśmy tacy a tacy". Każda z nas reprezentuje
              pracowdawcę ( to kiedyś usłyszałam od niezadowolonego klienta)i
              powinnam się wstydzić albo zmienić pracę. Oczywiście gdzieś ktoś
              popełnił błąd ale dostało się mi, tyle tylko że praca w firmie a
              skaładanie przysięgi np. lekarskiej to chyba jest różnica? Nie
              jestem z zamiłowania bankowcem ale muszę być uprzejma, jeśli któraś
              z położnych też zawodu nie wybrała z powołania uprzejmości może się
              nauczyć. Tak samo jak każda z nas musiał się nauczyć swoich
              obowiązków ( dbać o klienta i o pacjenta) nieważne z której się
              strony patrzy.
              • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 14:07
                Ja wybralam swoj zawod swiadomie i nie zaluje tej decyzji. I w tym
                watku nie chodzi o to ze polozne sa niemile bo takich tu wiele, tu
                chodzi o to ze niektore pacjentki tez sa wredne. Ty sie mozesz
                poskarzyc na swoich klientow chocby tu, wiec ja tez mam takie prawo
                i z tego korzystam.
                • lacitadelle do js-j 23.08.07, 14:35
                  nie zgadzam się z Tobą: klient nasz Pan - taką zasadą powinni kierować się
                  wszyscy producenci i usługodawcy.

                  Opowiem na swoim przykładzie: ot, choćby dzisiaj klient bardzo mnie zdenerwował,
                  może nie był chamski, ale krew się we mnie zagotowała. I co? Porozmawiałam o tym
                  z kolegą z pracy, a do klienta wysłałam bardzo uprzejmego maila, zwalając jego
                  winę na siebie i wyrażając nadzieję, że ten incydent nie zakłóci naszej miłej
                  współpracy.

                  Jeżeli ten klient w dalszym ciągu będzie sprawiał problemy i dojdę do wniosku,
                  że nie opłaca mi się dalsza współpraca, to znajdę jakiś "obiektywny" powód, żeby
                  miło i profesjonalnie zakończyć nasze kontakty. Jeżeli bym nie miała możliwości
                  (np. podpisana umowa o długoletniej współpracy, inna branża i inne zasady
                  współpracy), to trudno, dalej będę miła dla niego, a co najwyżej poskarżę się
                  jeszcze mężowi.

                  Ale na pewno nie napiszę tu na forum, w jakiej branży pracuję, bo nie chcę
                  dopuścić do sytuacji, żeby klient - choćby potencjalny - usłyszał z moich ust
                  złe słowa na temat swój czy innego klienta.

                  W mojej firmie wszyscy kierują się takimi zasadami, mamy setki klientów i nigdy
                  jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś powiedział o nas złe słowo (no może czasem
                  narzekają na wysokie ceny wink.

                  A jeżeli chodzi o chamstwo, to cóż - wydaje mi się, że nawet chamscy ludzie
                  spuszczają z tonu, jeżeli nie dasz im się sprowokować, czasem nawet zaczynają
                  mieć wyrzuty sumienia, jak ktoś im uprzejmością na chamstwo odpowiada. Tak już
                  jest, że do zażegnania konfliktu ktoś musi ustąpić, być cierpliwy, znosić coś z
                  pokorą i pozostawać uprzejmy mimo wszystko - w przypadku stosunków z klientem,
                  to zawsze powinnaś być Ty.
                  • js-j Re: do js-j 23.08.07, 17:21
                    Ja nie twierdze ze jestem chamska dla pacjentow, mi tez tego nie
                    wolno. I dlatego na forum o tym pisze, zeby dac komus do myslenia. A
                    to ze zwróce uwage jak ktos jest nieuprzejmy to jest moje prawo i
                    korzystam z niego...
            • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 14:05
              No to się kompletnie nie rozumiemy. Wcale nie twierdzę, że pacjent
              ma prawo byc chamski! Ale jak wrócisz do swojego pierwszegi posta,
              to zauważysz, że kierujesz swoja pretensje do kobiet tu piszących i
              zarzucasz im brak wychowania, bo uważaja za swoje prawo, żeby
              położna poprawiła im poduszkę bądź przyszła wedzwana dzwonkiem. może
              dla Ciebie są to bzdurne potrzeby, ale dla położonic nie. Stąd moja
              gorycz.
              • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 14:08
                Oprócz pierwszego posta pisalam potem jeszcze wiele i wiele w nich
                wyjasnialam. Wiec moze przeczytaj je wszystkie aby miec jasnosc
                sytuacji...
                • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 14:51
                  A czego się spodziewałaś? napisałaś bardzo kontrowersyjnego i
                  obraźliwego posta, a teraz nie wiesz, jak się z niego wycofać.
                  • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 17:14
                    Z niczego sie nie wycofuje i podtrzymuje każde napisane tu słowo.
                    • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 19:34
                      'Noworodek ssie - zle, nie ssie - zle, płacze - żle, spi - zle. jak
                      wam dogodzic, jak na oddziale jest 50 pacjentów i 2 polożne.
                      Dzwonicie dzwonkami zeby wam poduszkę poprawić, alebo dziecko
                      przewinąć i nie wazne ze my rzucamy wszystko i lecimy z dusza na
                      ramieniu.'

                      To są Twoje własne słowa z pierwszego posta. Dla mnie są obraźliwe.
                      • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 19:39
                        Za szybko wysłałam.

                        Sa obraźliwe, bo dla Ciebie poprawianie poduszki, dzwonienie
                        dzwonkiekm czy pomoc przy przystawianiu do piersi do fanaberia. A ja
                        Ci mówię, jako kobieta z doświadczeniem, że to nie kobiece
                        widzimisię, ale autentyczna potrzeba. Szkoda, że te rzeczy
                        wykonujesz z zacisniętymi zębamisad Na szczęście połozne, z którymi
                        się zetknęłam, nie uważały dzwonka w środku nocy za dopust boży.
                        • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 19:55
                          Oczywiscie ty rozumiesz moje slowa jak chcesz. Poczytaj pozostale
                          posty to moze zrozumiesz o czym pisze i o co mi chodzi. A skoro
                          zdrowa, młoda, chodzaca kobieta chce zebym jej poprawiala poduszke
                          to ja sie czuje jak sluzaca a nie polozna...
                          • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 20:48
                            Widać jednak to nie Ty czytasz posty innych. Nie rozumiesz
                            najwidoczniej, co to znaczy czuć się tak źle, że trudno samej dojść
                            do toalety, bo nogi trzęsą Ci się jak galareta a oczy masz
                            zapuchniete od płaczu, bo nie umiesz powstrzymać łez. I taki masz
                            zawód, że nie tylko spotykasz uśmiechnięte mamy ze spiącymi słodko
                            niemowlętami, ale jak trzeba, to Twoim psim obowiązkiem jest
                            podetrzec tyłek, zszyc krocze czy choćby poprawić tę cholerną
                            poduszkę. Korona Ci z głowy nie spadnie. Jak tego nie rozumiesz, to
                            zmień zawód.
                            • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 21:05
                              Jak trzeba to pomoge dojsc do toalety,podam basem i wytre tylek. Ale
                              jak ktos sie ze soba piesci i ma kaprysy, to niech poniewiera kims
                              innym bo nie jestsm od tego zeby ktos sie na mnie wyladowywal...
                              • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 22:15
                                Bardzo ciekawe, skąd możesz widziec, czy kobieta się ze soba pieści,
                                czy naprawdę potrzebuje pomocy. Tak jak niektórzy nie rozumieja, że
                                bóle miesiączkowe mogą byc silniejsze od bóli porodowych, bo tego
                                nie doświadczyli. A ja wolę co miesiąc rodzic, niż cierpieć z powodu
                                okresu.
                                • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 22:53
                                  Bo mam oczy i widze, slysze, obserwuje i bardzo mi przykro ze masz
                                  takie bolesne miesiaczki...
                              • d.o.s.i.a Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 27.08.07, 21:00
                                > Ale
                                > jak ktos sie ze soba piesci i ma kaprysy, to niech poniewiera kims
                                > innym bo nie jestsm od tego zeby ktos sie na mnie wyladowywal...


                                Oj kochana, z takim podejsciem, to Ty w prywatnej firmie jednego dnia bys nie
                                przepracowala.

                                Nawet nie wiesz z jakimi upierdliwymi, chamskimi, pieszczacymi sie klientami
                                inni ludzie musza na codzien sobie radzic. Z usmiechem, bez slowa skargi. Brac
                                kazda wine na siebie, przepraszac i zyczyc milej wspolpracy na przyszlosc.

                                Ja w pracy co najwyzej sobie moge popsioczyc pod nosem, albo ewentualnie
                                koledze. A pomoc klientowi musze zawsze. Z usmiechem na ustach. I nie do mnie
                                nalezy ocena czy jest chamski czy sie piesci, czy ma kaprys...

                                Innymi slowy: klient ma prawo byc chamski, ma prawo sie piescic i ma prawo miec
                                kaprysy. W najbardziej podbramkowych sytuacjach, jakie zdarzyly mi sie do tej
                                pory, kiedy klient darl sie na mnie przez telefon, powiedzialam mu, ze jestem tu
                                po to aby mu pomoc, ale jestem czlowiekiem i nie zgadzam sie aby mowil do mnie
                                takim tonem, ale oczywiscie chetnie pomoge rozwiazac mu jego problem. I to
                                jedyne na co moge sobie pozwolic.
                            • malgosiek2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 13:07
                              b.wierzbowska napisała

                              to Twoim psim obowiązkiem Korona Ci z głowy nie spadnie.

                              A Tobie korona z głowy nie spadnie jak uszanujewsz czyjś zawód,nie
                              obarżając nikogo.
                              Wiesz ja też jestem położną i NIE znaoszę jak ktoś o czyjejś parcy i
                              nie ważne czy kelner czy ekspedientka mówi ,że to ich psi obowiązek.
                              Pisząc taki tekst poniżasz godność wszystkich ludzi pracujących dla
                              innch.
                              O Twojej parcy również mogę napisać,ze masz być nieziemsko dla mnie
                              miła,bo to Twój psi obowiazek.
                              I jak się będziesz czuła słysząc takie teksty?
                              Przypuszczam,ze niezbyt miło jednak.
                              Więc nie pisz takich upokarzajcych tekstów.
                              Pzdr.Gosia
                              • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 13:12
                                Hm, moim psim obowiazkiem jest przygotować się do zajęć i
                                przeprowadzic je sprawnie i ciekawie. Dla mnie nie brzmi to
                                obraźliwie, ale jesli poczułas sie moimi słowami urazona, to
                                przepraszam.
                                • malgosiek2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 13:21
                                  Moze nie tylko ja się poczułam obrażona,ale mogę przypuszczać,że
                                  kobiety praujące "oko w oko "z ludźmi na co dzień też mogły.
                                  Dla mnie jak pisałam to poniżenie drugiego człowieka i brak szcunku
                                  dla niego i jego wykonywanego zawodu.
                                  To też weź pod uwagęwink
                                  Pzdr.GOsia
                      • skateskate Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 28.08.07, 09:03
                        co to znaczy "rzucamy wszystko"??
                • marek782 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 15:02
                  Wypowiadam się choć jeszcze nie miałam przyjemności? spędzić ani
                  jednego dnia w szpitalu (ostatni pobyt w wieku 8 lat i to raptem 3
                  dni)więc nie wdając się w dalsze -kto ma racje- będę po prostu sobą.
                  Bez żadnego dyrygowania, rozkazywania, tylko prośby i uśmiech.
                  Jednakże siostro co jeśli to nie będzie przynosiło żadnych efektów
                  pomocy? Bo z moją naturą mogę szybko przejść w drugą skrajność (nie
                  chamstwo ale stanowczość).
                  Niewątpliwie w styczniu przekonam się na własnej skórze jak to jest
                  być po tej drugiej stronie niż pani.
                  Dziękuję wszystkim za informacje na pewno mi się przydadzą.
                  Pozdrawiam i życzę samych miłch pacjentek\klientek smile
                  • malgosiak Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 12:33
                    mam pytanie do dziewczyn niezadowolonych z pobyty na porodowkach -
                    ILE Z WAS PO PORODZIE ZLOZYLO SKARGE U PIELEGNIARKI PRZELOZEONEJ LUB
                    ORDYNATORA?
                    ILE CHOCBY POSZLO POROZMAWIAC?
                    uwazam, ze obrazanie kogos na forum niewiele zmieni w naszych
                    szpitalach. chyba ze komus chodzi tylko o narzekani.
                    jako matka, kobieta w 30 tyg. ciazy, wielokrotna pacjentka na
                    oddzialaach gnekologicznych mowie - kazdy kij ma dwa konce. polozna
                    tez czlowiek.
                    • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 14:16
                      nie składałam z prostego powodu - zarówno ordynator,jak i oddziałowa
                      widzieli zachowanie personelu-nie było rekacji,w związku z tym moje
                      pismo niewiele by dało. Nie było sensu.
                      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 14:28
                        No to moze jeszcze jedna kwestie porusze...naszego szefostwa...
                        Piszecie ze np. polozne nie zabraly wam dziecka po cieciu, a u nas w
                        szpitalu jak to robilysmy to oddziałowa nam zmywala glowe bo wedlug
                        przepisów w systemie rooming-in (to u nas kwestia dyskusyjna)
                        dziecko moze byc oddzielone od matki na godzine w ciagu doby...
                        Podobnie z dokarmianiem,oddziałowa ma do nas pretensje ze karmimy
                        dzieci bo szpital ma tytuł "Szpitala przyjaznego dziecku" i nie
                        wolno nam dokarmiac...
                        Zakazano nam uzywania cewników do tego aby pomoc dzieciom oddac
                        smółke wiec musimy odprawiac mamy z kwitkiem albo narazac sie na
                        nagane szefowej...
                        Wiec moze przydaloby sie pojsc do naszego szefostwa bo my same nie
                        jestesmy w stanie o pewne rzeczy zawalczyc bez waszego poparcia...
                        Jestesmy czesto miedzy mlotem a kowadlem i wychodzimy na jedze bez
                        serca...
                        • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 15:16
                          to moze te skarge nalezaloby zlozyc u naczelnej pielegniarki badz
                          dyrekcji,jesli uwazacie ze u oddz i ordynatora nic nie wskoracie,ale
                          wlasnie bez waszych glosow,tak jak kolezanka wyzej pisala nic nie
                          wskorami,bo polityka szpitala jest taka a nie inna,pewne zarzadzenia
                          wprowadzane przez profesora kliniki pol-gin badz neonatologa,do
                          ktorych my musimy sie stosowac,nie podobaja sie pacjentkom,podam
                          taki przyklad z wprowadzeniem toaletek u now-zarzadzenie wprowadzila
                          pani profesor neonatolog, a pacjentki zarzucaly nam poloznym,ze nie
                          kapiemy dzieci bo nam sie nie chce,na szczescie stare dzieje,ale to
                          przykre zarzuty,tak samo jak nie ma zabierania dzieci na noc,ze now
                          z pacjentka po cc na dzien dobry wjezdza na sale poop,ze nie moze
                          osoba z rodziny zostac z poloznica na noc itp,sa to zarzadzenia
                          szpitala,a zazwyczaj wszyscy wymyslaja poloznym jakbysmy to my
                          wprowadzaly zarzadzenia,my je tylko realizujemy,a moze wlasnie wasze
                          niezadowolenie naglosnione od razu na miejscu nie psuloby opinii
                          calemu srodowiskowi
                          • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 15:40
                            no coz,zarzadzenia to jedno a zachowanie to drugie i na pewno sposob
                            pracy szpitala nie upowaznia do lekcewazenia i nieodpowiedzialnego
                            podejscia personelu i nie usprawiedliwia takze pacjentek i ich
                            zachowania,czasami pozastawiajzcego wiele do zyczenia,tak wiec znow
                            klania sie stara prwda ze kij ma dwa konce,zalezy,ktory koniec
                            uderzy ten sie odzywa,byle sprawiedliwie,
        • magaca1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 15.10.07, 12:51
          Witam ,tez jestem położną-chciałam wszystkim pacjentkom zwrócić jeszcze uwage na coś jeszcze-praca położnej na oddziale położniczym to nie tylko pomoc przy karmieniu ,przewijaniu dzieci,doprowadzaniu kobiet do łazienki.Nasza praca również polega na opiece nad pacjentką po zabiegu operacyjnym(cięcie cesarskie),nad pacjentką która urodziła wcześniaka,lub chore dziecko(jest to bardzo obciążające psychicznie).I takim sytuacjom poświęca sie większość czasu.I uwierzcie mi kiedy się już przyjmie czwarta pacjentkę po c.c.(z czego powiedzmy z jedną już sie przepłakało pół godziny bo dziecko jest w ciężkim stanie ,a to jej 4-ta ciąża i czwarty poród,a jeszcze nie ma dziecka),to człowiek naprawde nie ma siły podejść do pacjentki przystawić dziecko do piersi po raz czwarty tego dnia.Proszę tu wszystkich by nie porównywać pracy położnej do pracy pani w biurze!!!praca położnej jest pracą umysłową(długo sie uczymy by pracowąć w zawodzie),fizyczną(dźwiganie pacjentek ,przejeżdżanie łóżkami,częste pochylanie sie nad pacjentkami)i ciężką psychicznie(właśnie kontakt z ciężkimi przypadkami,ze śmiercią ,chorobami ,cierpieniem kobiet i dzieci).Nie wiem czy pani w biurze w jednej minucie pociesza kogoś po śmierci najbliższej osoby,w następnej ratuje zachłysniete dziecko(sama modląc sie żeby temu dziecku nic sie nie stało),za chwile przyjmuje kobietę po c.c,która ma bardzo wysokie ciśnienie i nie wiadomo czy za chwile nie bedzie miała ataku rzucawki?A i takie dyżury sie zdarzają.I wtedy jeśli inna kobieta zadzwoni żeby jej poprawić poduszke lub zgasić światło...to bardzo ciężko na to spokojnie zareagować,a jeśli jeszcze w dodatku jest to 3-cia w nocy to jest to juz prawie niemożliwe i gratuluję wszystkim którym by sie to udało!!Kobiety zrozumcie ,że oprócz waszego pokoju,jest jeszcze dużo innych pokoi,sala pooperacyjna,a położnych góra dwie.I dzwonki naprawde nie są od tego by chodząca pacjentka prosiła o zgaszenie światła-bo to nie jest hotel,tylko do zgłaszania nagłych stanów,ewentualnie dla pacjentek leżących.I naprawde ciężko po przyjęciu pacjentki która urodziła dziecko i dzisiaj sie dowiedziała ,że ma zespół Downa ,iść i tryskać humorem do innych pacjentek.Do tego dochodzą takie drobiazgi jak latanie po szpitalu i pozyczaniu sprzętu,bo wszędzie ,wszystkiego brakuje.Pozdrawiam wszystkich.
    • mim288 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 15:29
      Napisałaś, że pracujesz w zawodzie kilka lat. Ja pracuje z
      klientami kilkanaście lat i sytuacje, gdy klient "wyładowywał" sie
      na mnie "za niewinność" moge zakwalifikować jako absolutnie
      jednostkowe. Nie sądzę, żeby akurat pacjentki były grupą
      szczególnie "wredną" (jak się wraziłaś) z natury w porównaniu do
      innych ludzi, więc jeśli masz nagminny problem z brakiem szacunku,
      i niezadowoleniem z ich strony, to może powinnaś zamiast ich
      oceniać podmnieść jakość Swojej pracy i stosunku do nich. Mówisz,
      że niektóre pacjentki nie dorosły do macierzyństwa, z tego co
      piszesz wynika raczej, że to Ty nie dorosłaś do dorosłego życia i
      zachowujesz się jak rozkapryszona panienka, która "Chce szacunku"
      dla siebie. Postaraj sie najpierw na ten szacunek ze strony innych
      zasłużyć.
      Praca połoznej polega własnie na tym - między innymi - żeby
      poprawiać poduszkę (pacjentkom po cc zwłaszcza pierwszym w życiu
      jest z tym trudno, pokazywac jak przewinąć (naturalne, że matka boi
      się o swoje pierwsze dziecko, stwarzać poczucie bezpieczeństwa, to
      jest coś, co trudno przecenić. Z mojego pierwszego porodu i pobytu
      w szpitalu nie pamiętam koloru ścian, nie pamiętam, czy mój pokój
      był ładny i jaka była łazienka, pamiętam za to jak ciepłe, miłe
      cierpliwe i wspierające były WSZYSTKIE położne, pielęgniarki,
      lekarze, nawet salowa i jak wchodziły zapytać się czy nie trzeba
      pomóc zanim moja córka zdążyła głośniej zapłakać. Też miały sporo
      dzieci, a w nocy była w ogóle tylko jedna położna, ale może
      nie "należała im się" przerwa, jak dziecko akutrat płakało, albo ja
      nie mogłam sie podnieść na łóżku, bo nie bardzo mi po pierwszym cc
      to wychodziło. I powiem Ci tylko tyle, że zawsze będę im głęboko
      wdzięczna i złego słowa na nie nie powiem, natomiast mój stosunek
      do panien mających takie poglądy jak ty prezentujesz na forum jest
      zgoła inny.
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 17:17
        Mozliwe ze przezyłam wiecej niz ty, klepszych i gorszych dni i wide
        dorosle zycie z powodzeniem. Znam swoje obowiazki w pracy i nadal
        uwazam ze nie robie nic zlego i niestosownego jesli wymagam szacunku
        od czesto mlodszych ode mnie kobiet...
        • lacitadelle Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 16:07
          > Mozliwe ze przezyłam wiecej niz ty, klepszych i gorszych dni i wide
          > dorosle zycie z powodzeniem. Znam swoje obowiazki w pracy i nadal
          > uwazam ze nie robie nic zlego i niestosownego jesli wymagam szacunku
          > od czesto mlodszych ode mnie kobiet...

          a mogę zapytać, w jaki sposób te wymagania egzekwujesz? I co robisz, jeżeli
          pacjentka Ci tego szacunku nie okazuje?
          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 20:15
            Witam wszystkich. Wlasnie wrocilam z pracy i sprawdzam co sie tu
            dzieje i w zasadzie bez zmian... Witam kolezanke polozna smile
            Jak widze sprawdza sie teoria uderz w stół a nozyce sie odezwe...
            Ale dzis nic nie popsuje mi humoru a wiecie czemu? Bo mialam cudowny
            dyzur... 12 godzin na nogach, w upale, pot mi sie lał po tyłku,
            mnóstwo pracy i pacjentek z problemami, ale każda uprzejma i otwarta
            na pomoc i radę... I powtarzam po raz kolejny ze ja sie tu nie
            upominam o pieniadze bo nikt dla kasy nie wykonuje tego zawodu, tu
            chodzi poprostu o wdziecznosc i slowo dziekuje...
            A dla dziewczyny która napisala ze na oddziale pracuja ulomne
            polozne...no moze jednak nie skomentuje tylko pogratuluje kultury
            osobistej...
      • malgosiak Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 15:16
        jsj - domyslam sie, ze ansz szpital jest pelen sprzecznosci. z
        jednej strony dyrekcja, z drugiej - rodzice.
        jedne mamy chca dokarmiania, inne nie.
        cota - mozna zlozyc skarge pisemna. wyznaje zasade - jest papier -
        jes sprawa, nie ma papieru - jest tylko bicie piany na forum
        gazeta.pl
        • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 15:19
          Ale to nie ja zaczłęam wątek.A odnośnie bicia piany na forum to
          wypowiedziałams się, iż postulaty położnych należa wprowadzać w
          życiu rzeczywistym-zamiast jak piszesz bicia piany na forum.
          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 15:22
            Wątek ja zaczelam...
            To rownie dobrze mozna by stwierdzic ze skargi i opinie kobiet
            wyrazane na forum to tez bicie piany bo nie sa to skargi w realu,
            rzeczowe, na papierze z pieczątka "przyjęto"...
            Forum jest do wyrazania swoich opini chociazby tym najmniej
            popularnych...i to robimy...
            • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 15:25
              No własnie. I tak jak odnośnie opieki w szpitalu gdzie rodziłam nad
              położnicami już pisałam-było źle. Tak jak patologię -jeśli odpukać,
              coś się dzieje-to polecałam wszystkim moim znajomym ciężarówkom.
              Kobiety anioły tam pracowały, z dobrym słowem na ustach, podnosiły
              na duchu, dodawały wiary, że będzie ok. I było super.
    • bzdety_kotlety Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 15:56
      To prawda, że zdarzają się roszczeniowe pacjentki, nadwrażliwe, skupione
      wyłącznie na swojej osobie i na tym co przeżyły. Często rodzące przenoszą winę
      na personel za ciężki poród, komplikacje. Czasami jest w tym odrobina racji wg
      racjonalnego rozumowania, ale lekarze ZAWSZE wiedzą co w danej sytuacji jest
      najlepszym rozwiązaniem. Zwyczajnie TRZEBA im zaufać, taki prosty układ. I być
      pełną pozytywnej myśli i wiary.
      Każdy z nas jest inny, chociaż każdego obowiązują zasady kultury osobistej, nie
      ma lepszych i gorszych. Każda z nas chciałaby po porodzie, sn czy cc, "lekkim"
      czy wydłużającym się w nieskończoność, usłyszeć choćby kilka słów: dobrze
      poszło, jest pani silna, gratuluję od tegoż personelu. Aby nie zostać jeszcze
      dodatkowo upokorzoną w tych chwilach szczęścia nieznanego dotąd, ale też w
      stanie niesamowitego zmęczenia, bólu, niepewności jeśli z maleństwem coś się
      dzieje, ogólnego oszołomienia całą nową sytuacją.
      Wystarczy wytłumaczyć, rozmawiać z pacjentką i wyjaśniać jej kwestie o których
      często nie ma bladego pojęcia. Nie traktować jako zła koniecznego, któremu
      trzeba zmieniać podkład na łóżku bo zakrwawiony, po raz kolejny pokazać jak
      przystawiać dziecię do obolałej piersi w której często jest tylko kilka kropelek
      pokarmu, odpowiedzieć dlaczego dziecko ma często czkawkę, dlaczego ma krostki,
      dlaczego płacze. Wiem, dla was to nieistotne pytania - dla nas cenne informacji
      rozwiewające nasze zaniepokojenie.
      Ja zaznałam i dobrego i złego podczas porodu i pobytu. Lekarzowi i położnym przy
      porodzie będę wdzięczna w nieskończoność. Po 22 godz dyżuru byli skupieni,
      skoncentrowani, pomocni, pełni dobrego humoru (powiedziałabym czarnego humorusmile
      Cały zespół wraz z praktykantkami - aniołkami, salową porozumiewali się bez
      słów. Lekarz dwa razy uścisnął mi po wszystkim rękę gratulując, a ja nie
      chciałam jej puścić... Wielcy Ludzie z Powołaniem.
      Natomiast na oddziale noworodkowym tragedia. Powielałbym historie pisane przez
      mamy powyżej. Najlepiej zapłacić.... Ja nie płaciłam! Poradziłyśmy sobie z małą,
      choć trzeba było tupnąć nogą - tzw. "terror laktacyjny" i brak możliwości
      dokarmiania przy moich pustych zasobach i słabnącym dziecku. Pediatra rzadko
      badał dzieci, położne omijały z daleka i tylko powtarzały - dostawiać,
      dostawiać, dostawiać, a morfologia dziecka coraz gorsza....

      Jedną zależność jednak zauważyłam. Młodszym pielęgniarkom i położnym zależy.
      Starszym wisi... albo co gorsze przeszkadza już ta praca.
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 17:18
        Ja mysle ze zaliczam sie do mlodszych poloznych i praca mi nie wisi.
        Wypelniam swoje obowiazki z zacisnietymi zebami a na forum pisze wam
        prawde czy wam sie podoba czy nie...
        • imbirka Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 17:35
          Już wiele razy na tym forum okazywało się, że to co dla młodych mam jest
          oczekiwaniem minimum pomocy i opieki ze strony położnych, dla tych drugich było
          nie wiadomo jakim roszczeniem, nie mówiąc już o takich sprawach jak pytanie o
          zgodę na zabiegi czy pełna informacja. Nie przeczę, że może się okazać, ze
          spotyka cię chamstwo ze strony pacjentek - tak jak w każdym innym miejscu pracy.
          Ale spróbuj popatrzeć uważniej, czy to rzeczywiście chamstwo, czy to twoje
          przemęczenie sprawia, że tak patrzysz na kobiety. Fakt, że dla ciebie to 1000
          pacjentka, a dla niej to jedyne takie doświadczenie w życiu, to, jak mi się
          wydaje, jedna z trudniejszych spraw w tym zawodzie. Można z tego wybrnąć
          konstruktywnie, i być z kobietą, można popaść w rutynę i obojętność. A jeśli,
          jak piszesz,
          > Wypelniam swoje obowiazki z zacisnietymi zebami
          to dzieje się z Tobą coś niedobrego, może to wypalenie zawodowe. Ja bym nie
          chciała, aby mój poród przyjmowała położna z zaciśniętymi zębami, pełna
          ukrywanej niechęci. Nie chciałabym, aby ktoś się mną opiekował, tak naprawdę
          tego nie chcąc.
          • szamalka Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 17:48
            Wydaje mi się, że przez wyrażenie się słowami "Wypełniam swoje
            obowiazki z zacisnietymi zebami" autorka miała na myśli to, że
            pacjentki bywają różne, bardziej i mniej kulturalne, miłe i
            niesympatyczne a Ona bez względu na stan i zachowanie tych Pań
            traktuje je tak samo, chociaż bywa to trudne. Tych zaciśniętych
            metaforycznie zębów nieodebrałam jak żalu za niedocenianie czy
            wypalenie zawodowe. Niemam wrażenia, że autorka atku nielubi swojej
            pracy, wręcz przeciwnie.
          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 19:19
            I okazuje sie ze jak ktos chce to rozumie o co mi chodzi, a jak
            uznaje moje wypowiedzi za atak to odbiera wszystko opacznie. Ja tu
            nikogo personalnie nie wskazuje i chcialam tylko przedstawic swoj
            punkt widzenia i to zeby kobiety tez czasem myslaly jak sie
            zachowuja i jaki maja stosunek do ludzi, ktorzy chca im pomoc i od
            tego sa. I gwarantuje ze nie mam zespolu wypalenia zawodowego.
            • imbirka Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 20:49
              Jeśli źle Cię zrozumiałam, przepraszam. Na tym polega specyfika rozmów na forum,
              nie zawsze to co napisane, jest rozumiane tak jakbyśmy chcieli - zresztą
              podobnie bywa w realu. Pozdrawiam.
    • maremina Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 21:14
      ja myślę, że jak wszędzie najlepszy jest złoty środek. Rodziłam w
      marcu przez cc. Wiadomo, rana na brzuchu, ciężko się ruszyć.
      Tymczasem trafiłam na położną na nocnej zmianie, która na pytanie,
      czy może wziąć dziecko na 2 godziny na salę noworodkową (pierwsza nc
      po cc) odpowiedziała, ze ma gorsze przypadki i nie weźmie. Nie
      powiem, co pomyślałam. I pierwszą noc i każdą kolejną spędziłam sama
      opiekując się dzieckiem. Potem trafiłam natomiast na cudowne
      położne, z którymi po prostu można się było dogadać. Np. nie miałam
      świadomości, że lepiej dla nich, kiedy przyjdę i o coś poproszę
      zamiast korzystać z dzwonka (wydawało mi się to równorzędne; moze to
      naiwne myślenie, nie wiem) - położna to po prostu normalnie
      powiedziala i w porządku. Myślę, że dużo zależy od podejścia. Obu
      stron.
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 21:19
        Zgadzam sie. My zabieamy noworodka w pierwsza noc po cieciu jesli
        matka sobie tego zyczy, dzwonek to alarm wiec jesli to nie jest
        kryzysowa sytuacja to tez wolimy jesli pacjentka przyjdzie i nam
        powie czego potrzebuje. A potem zdrowe noworodki przebywaja na
        salach z matkami bo o to walczyła fundacja rodzic po ludzku o
        rooming-in i staly kontakt matki z dzieckiem...
        • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 22:18
          Dołączę się do kwestii dzwonka, bo w szpitalu, w kórym rodziłam,
          służył on do zgoła czegoś innego - do prośby o pomoc nie tylko w
          przypadku ratowania życia.
          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 22:54
            No czasem dzwonek służy do dzwonienia, czasem do patrzenia, czasem
            do sluchania...co kto woli...
        • nunia01 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 23:34
          przeczytałam uważnie cały wątek i tutaj odpadłam : "A potem zdrowe noworodki
          przebywaja na
          > salach z matkami bo o to walczyła fundacja rodzic po ludzku o
          > rooming-in i staly kontakt matki z dzieckiem..."
          Coś mi się widzi, że Fundacja walczyła o prawo a nie o przymus.
          A ktoś tutaj realizuje swoje służbowe obowiązki na zasadzie - chciałaś to masz -
          jakby było po mojemu to by ci było lepiej - a tak to sobie cierp.
          Kobieta chyba może prosić o zaopiekowanie się dzieckiem, ma prawo do złego
          samopoczucia i jeśli szpital stwarza jakieś możliwości to skorzystanie z nich
          powinno zależeć od woli pacjentki a nie widzimisia pani położnej.
          Za chwile okaże się, że przyjmując podobny sposób myślenia położna zaprezentuje
          podejście: chcesz sobie rodzić na klęcząco, ja się muszę schylać, nie chciałaś
          wejść na łóżko bo jakaś Fundacja wmówiła ci, że masz do tego prawo - to ja ci
          nie powiem kiedy przestać przeć i popękasz w rozgwiazdę, albo lepiej - chlasnę
          cię nie koniecznie potrzebnie, ale za to poza szczytem skurczu i będzie ci
          wesoło - jakbyś wlazła na łóżko to bym była miła.
          Odnośnie Twojej wiedzy co do samopoczucia kobiet po porodzie - zawsze przypomina
          mi się post dziewczyny, która pisała, że miała w pracy współpracownicę, która od
          pierwszych tygodni ciąży narzekała, że się źle czuje - dla niej było to dziwne,
          bo sama w ciąży czuła się świetnie i wszystkim mówiła, że tamta się pieści -
          przestała tak mówić kiedy tamta poroniła.
          Na pewno trafiają się niemiłe czy niekulturalne pacjentki, tak jak trafiają się
          niemili czy niekulturalni ludzie, ale z tego co się naczytałam to raczej położne
          czują się 'górą'.
          I pozwalają sobie nagminnie na 'tykanie' pacjentek, niekulturalne odzywki,
          wykonywanie zbędnych zabiegów (tzn wynikających z widzimisię lub rutyny) bez
          pytania o zgodę czy bez informowania o celu.
          Niestety ludzka natura jest taka, że lubi się dowartościowywać na słabszych - a
          zdezorientowana kobieta po porodzie czy w jego trakcie - jest bardzo dobrym celem.
          • ailija Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 23.08.07, 23:52
            Ja rónież przeczytałam uważnie cały wątek. Uważam, że każda ma jakąś
            swoją rację. Położna, oczywiście, jak każdy, ma prawo ponarzekać
            sobie na swoje pacjentki, te pieszczące się ze sobą i te humorzaste.
            Pacjentki też mają prawo ponarzekać sobie na opiekę ze strony
            położnych, tych nadąsanych i tych pracujących z zaciśniętymi zębami.
            Nie wiem jaką położną jest autorka tego wątku i daleka jestem od
            oceniania, mimo, że z jej słów wyczuwa się coś pomiędzy złością a
            żalem. Ma prawo być sfrustrowana, jak każdy. Ma prawo do przerwy na
            kawę czy "siku". Ma prawo o tym pisać i użalać się nad swoim losem.
            Ale droga pani położno! Większość z nas doświadczyła tej waszej
            opieki, jedne lepszej, drugie gorszej. I zdaję sobie sprawę, że
            zarówno Twój żal do tych "pieszczących się ze sobą" uraził
            pacjentki, tak nasze żale do położnych (sama przyznasz, że nie
            zawsze pomocnych, a wręcz chamskich) odbijają się na Tobie.
            Na zakończenie życzę dużo cierpliwości i (mimo wszystko) zadowolenia
            z pracy (jaka by ona nie była).
        • mim288 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 10:38
          Moja Miła, o to właśnie chodzi, że jeżeli przebywanie dziecka z
          matką ma oznaczac, że połozna sie nim zajmie dopiero jak swiat się
          wali, to po co zatrudniac tyle połoznych (za kasę NFZ), może
          starczy zatrudnic jedną, a resztę wysłać na błogi odpoczynek, któy
          jak widać jest Twoim ideałem pracy zawodowej.
        • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 11:49
          Rodziłam w grudniu 2006 swoje pierwsze dziecko. Na bloku porodowym
          położne suuuuper (nie opłacone - szpital Żelazna. Natomiast na
          oddziale położniczym - tragedia.Wieczne pretensje, nawet jedna mi
          wykrzyczal, że co ja sobie myśle,że poród tylko boli i koniec?Teraz
          dopiero zaczyna się macierzyństwo...(krew mi leciała z piersi, bo
          żle przystawiałam dziecko). Była interwencja u lekarza, przysłali mi
          nawet konsultanta laktacyjnego, w poradni bym musiała zapłacić
          80zł.Mam wrażenie,że te lepsze położne są przy porodach, a te mniej
          rozgarnięte na oddziale. Trochę taka różnica jak między pomocą
          dentystyczną a instrumentariuszką.Szkoda tylko, że nikt nie pomyśli,
          że niektóre kobiety mają cięzki poród i potrzwebna im prawdziwa
          pomoc.
          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 20:17
            Witam wszystkich. Wlasnie wrocilam z pracy i sprawdzam co sie tu
            dzieje i w zasadzie bez zmian... Witam kolezanke polozna smile
            Jak widze sprawdza sie teoria uderz w stół a nozyce sie odezwe...
            Ale dzis nic nie popsuje mi humoru a wiecie czemu? Bo mialam cudowny
            dyzur... 12 godzin na nogach, w upale, pot mi sie lał po tyłku,
            mnóstwo pracy i pacjentek z problemami, ale każda uprzejma i otwarta
            na pomoc i radę... I powtarzam po raz kolejny ze ja sie tu nie
            upominam o pieniadze bo nikt dla kasy nie wykonuje tego zawodu, tu
            chodzi poprostu o wdziecznosc i slowo dziekuje...
            A dla dziewczyny która napisala ze na oddziale pracuja ulomne
            polozne...no moze jednak nie skomentuje tylko pogratuluje kultury
            osobistej...


            • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:30
              Nie napisałam ułomne tylko mniej rozgarnięte. Napisz w którym szpitalu
              pracujesz, to będę go omijała szerokim łukiem.Będziesz miała jedną
              niesubordynowaną pacjentkę mniej.A może wy nie chcecie pomagać, żeby potem
              wydawać forsę w poradniach laktacyjnych? Ja też pracuję z ludźmi i nie wymagam
              wdzięczności, po prostu za swoją pracę dostaję pensję.Potrzebujesz
              dowartościowania, czy co? Ciekawe w ogóle, czy Ty rodziłaś i byłaś w szpitalu na
              łasce i humorach innych.
              • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:35
                U mnie na oddziale nikt nie jest na mojej łasce bo ja nie jestem
                niczyim panem i władcą. Poradnia laktacyjna działa u nas bezpłatnie
                i ja tez w niej pracuje. I nie uwazam sie za mniej rozgarnieta tym
                bardziej ze pracowalam swego czasu na porodowce.
    • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:01
      W tym roku skończyłam położnictwo na AM... w ciągu trzech lat
      studiów napatrzyłam się na wiele posatw i personbelu i pacjentek...
      i często obie str pozostawiają bardzo wiele do życzenia. i to, że Wy
      nie jesteście niemiłe i niesympatyczne nie oznacza, że takich kobiet
      nie ma...
      nie ma zielonego pojęcia o zasadach i robi awanturę..
      pamiętam jak na położnictwie kobieta 3h po porodzie zrobiłam
      karczemną awanturę, że dzicko nie umyte... nie mając zielonego
      pojęcia na temat standardów i postępowania.. dzicko po porodzie myje
      się nie wcześniej jak 6h po porodzie, a część szpitali uważa, że do
      12h...
      ja mam taką zasadę... dla każdej pacjentki na dzień dobry jestem
      miłą i uprzejma, pomocna... ale wymagam szacunku... jeżeli go nie
      ma... to niestety, ale daję pani znać, że nie jest jedyną pacjentką
      na oddzile... któraś z Was pisała, że leżała w sali 6 osobowej i w
      ciągu dyżuru położne zajrzały 2 - 3 razy... jak myślicie ile jest
      takich sal na oddziale?? a położnych na dyżurze zazwyczaj 2...
      • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:14
        Witam młodą koleżanke po fachu smile I juz zycze duuużo cierpliwości w
        pracy zawodowej. Powodzenia smile
        • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:18
          wink
          dziękuję bardzo... wiem, że się przyda... ale są takie pacjentki,
          których słowa rekompensują wszystko...
          • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:19
            I dla nich własnie chce sie ciągle chodzić do pracy. Oby ich było
            jak najwięcej...
            • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:25
              chociaż tekst jednej "miłej" pani na dzień dobry rujnuje cały
              dzień... i wtedy dośc trudno jest utrzymać uśmievch na twarzy...
              mnie do szału np. doprowadza jak wchodzę na salę i nałóżku położnicy
              siedzi jakiś odiwedzający... i jak jeszczez za pierwszym razem
              staram się z uśmiechem powiedzieć "bardzo proszę nie siadać nałóżku
              pacjentki, do tego służą krzesełka" to za drugim razem nie silę się
              na uśmiech...
              • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:32
                Siadanie na łożkach, wprowadzanie dzieci na oddział...mogłybyśmy tu
                mnożyc takie przykłady zachowan które trudno wyegzekfowac chociaż sa
                tak proste. Czasem mam wrażenie ze działam jak katarynka bo musze
                ciagle mowic jedno i to samo... a co najgorsze bez skutku.
                A co najlepsze i tak większość pacjentów mysli ze robimy to ze
                złośliwosci i flustracji mimo ze zawsze staram sie tłumaczyć
                dlaczego wlasnie tak powinno byc...
                • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:36
                  tysia.w napisała:

                  > Siadanie na łożkach, wprowadzanie dzieci na oddział...mogłybyśmy tu
                  > mnożyc takie przykłady zachowan które trudno wyegzekfowac chociaż sa
                  > tak proste. Czasem mam wrażenie ze działam jak katarynka bo musze
                  > ciagle mowic jedno i to samo... a co najgorsze bez skutku.
                  > A co najlepsze i tak większość pacjentów mysli ze robimy to ze
                  > złośliwosci i flustracji mimo ze zawsze staram sie tłumaczyć
                  > dlaczego wlasnie tak powinno byc...
                  musisz mówić to samo, bo zmieniają się pacjentki, nie zauważyłaś?
                  • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:40
                    często do tych samych pacjentek się powtarza to samo na temat
                    siadania na łóżku... co jest przerażające... w domu też siadacie na
                    pościeli w spodniach, w których chodzicie po ulicy??
                    • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:45
                      Na Zelaznej, w szpitalu, w którym rodziłam nie było nic o siadaniu na łożku,
                      wręcz kazano mi drugiej nocy wziąć dziecko do łóżka, mimo że za czysta pościel
                      nie była.Ale nikt się tym nie przejmował. Zakazy są na terenie całego kraju, czy
                      tylko gdzie niegdzie?
                      • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:47
                        My caly czas mowimy o odwiedzajacych siadajacych na łózkach...
                        Dziecko Cie odwiedziło w 2 dobie?
                      • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:52
                        DZIECKO do TWOJEGO ŁÓŻKA, do Twoich bakterii, którymi i tak będzie
                        się kolonizowało... a nie męża do łóżka, teściowej, koleżanki, mamy,
                        i innych pociotek z ich bakteriami i całym syfem z ubrań, a później
                        w to wszystko kładziesz dziecko... później są pretensje, że dziecko
                        choruje.. skąd wiesz na czy Twój gość nie sziedział przed chwilą w
                        tramwaju na miejscu po bezdomnym?? a teraz w tych samych spodniach
                        siadam na Twoim przescieradle?? poza tym po porodzie czy sn czy cc
                        są otwarte wrota dla zakżeń...
                        • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:54
                          Nie unos siesmile Oj ten młodzieńczy temperament...smile
                          • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:57
                            skąd wiesz,że młodzieńczy? Drugi fakultet psychologia?
                          • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:00
                            tysia.w napisała:

                            > Nie unos siesmile Oj ten młodzieńczy temperament...smile
                            Widzę, że kochana siostra dysponuje również poczuciem humoru, dlatego ponawiam
                            pytanie z jakiego jesteś szpitala?
                            • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:03
                              to była wypowiedź skierowana do mnie wink
                              bez fakultetu ze względu na WIELKIE LITERY wiadomo, że się
                              uniosłam...
                              a uniosłam się bo denerwują mnie takie wypowiedzi..
                              • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:11
                                Jasne że do Ciebie winkStudiuj dziewczyno i pnij sie wyzej. Ja tez
                                zrobilam mgr poloznictwa i dla poszerzania wiedzi i wlasnej
                                satysfakcji warto bylo to zrobic chociaz wcale nie chce odchodzic z
                                odcinka...
                                • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:19
                                  pewnie, że warto.. ja chcę zostać u siebie w zakładzie jako
                                  wykładowca... a bez mgr nie da rady... oczywiście poza pracą w
                                  szpitalu...
                            • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:13
                              Forum gwarantuje mi anonimowosc i pozwol ze z niej skorzystam mimo
                              ze zaraz sie posypia oskarzenia ze wstydze sie swoich pogladów, ale
                              trudno...ja wiem ze tak nie jest...
                              • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:16
                                A jak jest ? Jednak wszystko na to wskazuje.
                        • mim288 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 27.08.07, 14:20
                          Wiesz na moim łóżku siadali odwiedzający (prywatny szpital, nikt mi
                          nie robił uwag) i (o zgrozo!) starsze dziecko (z jego bakteriami
                          prosto z przedszkola) odwiedziło młodsze i dało siostrzyczce
                          buziaka) - co w tym szpitalu jest normą, i wszyscy są zdrowi i
                          szczęśliwi, a dzieci miały od początku dobry kontakt - mama nie
                          zniknęła w nieznanym szpitalu przez to wstrętne Młodsze Dziecko,
                          ale mamę można było zobaczyć i siostrzyczkę też. Rozumiem, że wdwa
                          czy trzy dni po porodzie to wielka różnica i hordy bakterii tatusia
                          juz dziecku nie szkodzą, a może nadal nie powinien siadac na łozku
                          mamusi (jeśli przypadkiem mają wspólne to kanał).
                          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 27.08.07, 15:14
                            A na ilo osobowej sali lezalas?
                  • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:43
                    Wyobraz sobie ze zauwazam takie fakty, ale jak mówie do jednej
                    pacjentki podczas jednego dyzuru kilka lub kilkanascie razy to samo
                    bez skutku to ja tego nie potrafie zrozumiec...
                • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:38
                  tak na mnie kiedyś mąż pacjentki naskoczył, że co ja sobie wyobrażam
                  mówiąc mu gdzie ma siedzieć...
                  hehe i do lekarza na skargę poleciał... i tu się zdziwił...
                  ale są też takie położne czasami, że dziwię się, że pacjentki skarg
                  nie pisza na nie.. a szkoda, bo później kobitki wyrabiają sobie
                  opinię na temat całego środowiska po żałosnym zachowaniu niektórych
                  położnych...
                  • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:46
                    Ja juz na poczatku postu napisalam ze nie jestem adwokatem
                    wszystkich poloznych i ze nie oskarzam wszystkich pacjentow. Chialam
                    pokazac kobietom druga strone medalu. Ale wiekszosc z nich widzi
                    wady tylko w nas i usprawiedliwia wszystkie zachowania pacjentek. Ja
                    mam swiadowosc ze sa niemile polozne, ale to w zaden sposob nie
                    usprawiedliwia niegrzecznego zachowania poloznic i ich rodzin...
                    • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:53
                      tysia.w napisała:

                      > Ja juz na poczatku postu napisalam ze nie jestem adwokatem
                      > wszystkich poloznych i ze nie oskarzam wszystkich pacjentow. Chialam
                      > pokazac kobietom druga strone medalu. Ale wiekszosc z nich widzi
                      > wady tylko w nas i usprawiedliwia wszystkie zachowania pacjentek. Ja
                      > mam swiadowosc ze sa niemile polozne, ale to w zaden sposob nie
                      > usprawiedliwia niegrzecznego zachowania poloznic i ich rodzin...
                      Kochane tak naprawdę to jest to forum dla nas pacjentek by dowiedzieć się gdzie
                      warto rodzić. Napiszcie z jakich jesteście szpitali i jak ktoś będzie chciał to
                      skorzysta z Waszej opieki. Żegnam
                      • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:55
                        Żegnamy!
                        • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:56
                          nie ciesz się tak, bo jeszcze wrócę.
                          • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:01
                            Mam sie bac? To grożba? Noo gratuluje...
                            • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:04
                              tysia.w napisała:

                              > Mam sie bac? To grożba? Noo gratuluje...
                              Nie, nie jest to grożba, piszę poważnie. Być może sa tu mamy, które zgadzają się
                              z Twoim zdaniem i chciałyby być pod Twoją opieka. Ja mam inne potrzeby i z tych
                              powodów chcę uniknąc w przyszłości szpitala, w którym pracują osoby z
                              nastawieniem takim jak Ty.
                              • tysia.w Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:08
                                W dzisiejszych czasach masz wolnosc wyboru wiec zycze Ci abys
                                wybrala szpital, który spełni Twoje oczekiwania.
                      • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 21:55
                        mnie możesz spotkać w każdym jednym warszawskim, bo zamierzam
                        jeszcze 2 lata robić mgr...
                        • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:11
                          Kiepsko, bo za dwa lata planujemy drugie dziecko. Mam tylko nadzieję, że jak
                          zaczniesz pracę na dobre to może sama będziesz miała dziecko i będziesz mogła
                          wczuć sie w sytuację rodzącej.Chyba,że już jesteś mamą.....
                          • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:15
                            nie bój się... napisałam, że na dzień dobry jestem miła i
                            sympatyczna i nawet za pierwszym raze z uśmiechem mówię o siadaniu
                            na łóżku, jak trzeba to tłumaczę dlaczego...
                            z tego co wiem, to pacjentki nie skarzyły się na moją opiekę, a
                            nawet były zadowolone... więc nie obawiaj się...
                            • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:19
                              tygrysiatko1 napisała:

                              > nie bój się... napisałam, że na dzień dobry jestem miła i
                              > sympatyczna i nawet za pierwszym raze z uśmiechem mówię o siadaniu
                              > na łóżku, jak trzeba to tłumaczę dlaczego...
                              > z tego co wiem, to pacjentki nie skarzyły się na moją opiekę, a
                              > nawet były zadowolone... więc nie obawiaj się...
                              Teraz poważnie, co z tymi łózkami? Na Żelaznej nawet nie było za bardzo krzeseł
                              dla tatusiów. Fakt, do jednej mamy mogły przychodzić jednorazowo 2 osoby. Byłam
                              w sali 2 osobowej i przychodzili tylko nasi męzowie, ale siadali na łóżkach z
                              dziecmi na ręku. Nikt nic nie mówił.
                              • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:23
                                Tygrysiatko 1 dokładnie to wytłumaczyła...
                              • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:28
                                DZIECKO do TWOJEGO ŁÓŻKA, do Twoich bakterii, którymi i tak będzie
                                się kolonizowało tak... ale nie męża do łóżka, teściowej, koleżanki,
                                mamy,
                                i innych pociotek z ich bakteriami i całym syfem z ubrań, a później
                                w to wszystko kładziesz dziecko... później są pretensje, że dziecko
                                choruje.. skąd wiesz na czy Twój gość nie sziedział przed chwilą w
                                tramwaju na miejscu po bezdomnym?? a teraz w tych samych spodniach
                                siadam na Twoim przescieradle?? poza tym po porodzie czy sn czy cc
                                są otwarte wrota dla zakżeń...

                                dziwię się, że nie ma tam krzeseł dla odwiedzających na
                                położnicttwie... na ginekologii są... przy każdym łóżku...
                                • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:32
                                  tygrysiatko1 napisała:

                                  > DZIECKO do TWOJEGO ŁÓŻKA, do Twoich bakterii, którymi i tak będzie
                                  > się kolonizowało tak... ale nie męża do łóżka, teściowej, koleżanki,
                                  > mamy,
                                  > i innych pociotek z ich bakteriami i całym syfem z ubrań, a później
                                  > w to wszystko kładziesz dziecko... później są pretensje, że dziecko
                                  > choruje.. skąd wiesz na czy Twój gość nie sziedział przed chwilą w
                                  > tramwaju na miejscu po bezdomnym?? a teraz w tych samych spodniach
                                  > siadam na Twoim przescieradle?? poza tym po porodzie czy sn czy cc
                                  > są otwarte wrota dla zakżeń...
                                  >
                                  > dziwię się, że nie ma tam krzeseł dla odwiedzających na
                                  > położnicttwie... na ginekologii są... przy każdym łóżku...
                                  Czy to znaczy, że dziecko nie powinno spać z rodzicami? Pediatra w szpitalu
                                  powiedział, że jak ma mi być łatwiej karmić w nocy to nie ma problemu, chyba,
                                  żeby mąż miał infekcję wtedy się izolować.
                                  • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:38
                                    nie... chodzi o to, że jak idziesz spać ze swoim dzieckiejm i mężem
                                    w swoim łóżku to ok.. to są wasze domowe bakterie... a Ty jesteś
                                    umyta, Twój mąż też.. oboje jesteście w piżamach (albo nie), ale nie
                                    w ciuchach, w których chodzicie po ulicy, siadacie w autobusach,
                                    tramwajach, na ławkacgh w parku... teraz rozumiesz o co mi chodzi??
                                    • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:43
                                      tygrysiatko1 napisała:

                                      > nie... chodzi o to, że jak idziesz spać ze swoim dzieckiejm i mężem
                                      > w swoim łóżku to ok.. to są wasze domowe bakterie... a Ty jesteś
                                      > umyta, Twój mąż też.. oboje jesteście w piżamach (albo nie), ale nie
                                      > w ciuchach, w których chodzicie po ulicy, siadacie w autobusach,
                                      > tramwajach, na ławkacgh w parku... teraz rozumiesz o co mi chodzi??

                                      Rozumiem i dzięki za odpowiedz. A dla Żelaznej jeden punkt mniej za te łóżka i
                                      za brak ochraniaczy na buty. Może jednak za te dwa lata się spotkamysmile....jeśli
                                      wszystko pójdzie dobrze.






















                                      • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.08.07, 22:45
                                        hehe... czyli jednak nie jestem taka okropa wink cieszy mnie to
      • imbirka Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 25.08.07, 08:50
        > pamiętam jak na położnictwie kobieta 3h po porodzie zrobiłam
        > karczemną awanturę, że dzicko nie umyte... nie mając zielonego
        > pojęcia na temat standardów i postępowania.. dzicko po porodzie myje
        > się nie wcześniej jak 6h po porodzie, a część szpitali uważa, że do
        > 12h...

        Abstrahując od formy, w jakiej się to odbyło, skąd ta Pani miała wiedzieć jakie
        są zasady w danym szpitalu, skoro nikt o tym nie informuje? To nie pacjent ma
        obowiązek wiedzieć wszystko o działaniu szpitala, przykro mi, ale na tym polega
        pełna informacja - to położne zawczasu powinny poinformować jakie zasady
        obowiązują, a jeśli nie ma na to czasu, to szpital może wydać ulotkę, w której
        opisze swoje standardy.
        • lemonka77 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 25.08.07, 09:37
          A potem zdrowe noworodki
          przebywaja na
          > salach z matkami bo o to walczyła fundacja rodzic po ludzku o
          > rooming-in i staly kontakt matki z dzieckiem..."
          No właśnie część położnych w szpitaluw którym rodziłam zbyt gorliwie
          zabiegały o wypełnianie tego PRAWA - byłam po cc nieprzytomna po
          prostu ledwo otwierałam na chwilę oczy a tu położna przybiega z moim
          dzieckiem Pani.... proszę dajemy Pani dzidziusia i sru położyła mi
          dziecko z brzegu łóżka , żeby nie dziewczyna która leżała ze mną na
          sali to by mi dziecko z lózka spadło ale pewnie - lepiejdadzciaki do
          matek nawet tych które "edwo żyją"i mieć spokój. Wiem jedno że gdyby
          nie mój mąż który przez 8 dni pobytu po porodzie - dostalam infekcji
          krwi- to chyba bym stamtąd uciekła. A ponieważ miałam tą infekcję to
          3 razy dziennie miałam po trzy kroplówki które już nie chciały
          lecieć bo coś mi się z żyłami robiło to co oczywićie położn a robiła
          jak widziała że jestem pod kroplówką - oczywiście bach mi dziecko do
          łóżka a potem z pretensją do mnie że jestem jedyną matką która nie
          ma dziecka w łążku tylko w tym wózeczku leży - a ja sie bałam że go
          zgniotę po cc ledwo sie ruszałam przez pierwsze 3dni a poatym
          jeszcze te kroplówki.
          A już z dokarmianie to po prostu komedia była tak im sie nie
          chciało - oczywiście niektórym ze trzy były naprawdę spoko i pomocne-
          nacisnęła mi jedna pierś i oczywiście w krzyk prosze pani pani ma
          pokarm prosze karmić dziecko my go nie będziemy dokarmiać bo leci
          pokarm z piersi (dodam że 4 krople raptem poleciały i piersi małam
          zupełnie miękkie) No ale przeciez lepiej żeby pacjence dziecko sutki
          niemalże odgryzło z głodu niż co trzy godziny mieć zajęcie z
          dokarmianiem - dobrze ze w szpitalu są też LEKARZE którzy każą
          położnym np dokarmiać dzieci bo inaczej to ..... eh po prostu brak
          słów Napisze ze rodziłam szpitalu w Świdniku Woj Lubelskie i na
          10położnych 2 były tak koszmarne że najbardziej mi sie wydarzenia z
          nimi utrwaliły wię można powiedzieć zę pracują na negatywną ocenę
          oddziału właśnie te dwa babsztyle. Pozdrawiam wszystkie miłe i
          ludzkie położne które nie myśla tylko o tym by tyłek połozyć na
          wrsalce w dyżurce...........
        • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 25.08.07, 09:45
          owszem, ale nie formą "Niech Pani sama sobie brudna chodzi moje
          dziecko MA BYĆ UMYTE!!!"
          My nie jestesmy służbą w szpitalu... wystarczy grzecznie zapytać...
        • tygrysiatko1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 25.08.07, 10:43
          i żeby nie było.. ja nie mam pretensji, ani żalu jezeli pacjentka o
          coś prosi... od tego tam jesteśmy, żeby pomagać... ale jednak pewne
          formy zachowań powinny obowiązywać... i nie dziwcie się drogie
          Panie, jeżeli nastawiona rosszczeniowo pacjentaka nie będzie
          traktowana miło i z uśmiechem...
        • sabciasal rozwiązanie problemu? 27.08.07, 18:46
          imbirka napisała:
          "Abstrahując od formy, w jakiej się to odbyło, skąd ta Pani miała wiedzieć jakie
          są zasady w danym szpitalu, skoro nikt o tym nie informuje? To nie pacjent ma
          obowiązek wiedzieć wszystko o działaniu szpitala, przykro mi, ale na tym polega
          pełna informacja - to położne zawczasu powinny poinformować jakie zasady
          obowiązują, a jeśli nie ma na to czasu, to szpital może wydać ulotkę, w której
          opisze swoje standardy."

          moim zdaniem tu tkwi sedno problemu - brak informacji od personelu.
          Pracownikom szpitala chyba zazwyczaj wydaje się, ze pacjenci znać musza
          wszystkie obowiązujące zasady; nawet jeśli sa one odmienne niz w sąsiednim
          szpitalu czy oddziale;

          do założycielki wątku: może wystarczy zwrócić uwagę, ze dzwonka nalezy używać w
          sytuacjach kryzysowych, a nie w celu wezwania położnej po poradę czy poprawienie
          poduszki? A jesli niestety regulamin szpitala pozwala na jego używanie w każdej
          sytuacji - to dlaczego pretensje do pacjentek?
          Skąd pacjentka ma wiedziec, co i w jakiej kolejności robi się na danym oddziale,
          skoro nie są to prawa powszechnie obowiazujące, a jedynie przyjęte lokalnie?
          Może to nie pacjentki wam szwankują, a organizacja pracy i komunikacja z
          pacjentami?
          Dla wyjasnienia: nalezałam do pacjentek cichych i trwających w szoku
          poporodowym, nie miałam zadnych żądań, tylko jedną prośbę o leki przeciwbówlowe
          (zignorowaną);
          nie narzekam na opiekę po porodzie - twierdzę, że w szpitalu gdzie rodziłam po
          prostu jej nie było; A dzwonki były wyłączonesmile))
          ot, takie proste rozwiazanie organizacyjne....
          • js-j Re: rozwiązanie problemu? 27.08.07, 18:54
            Nie jest dla mnie problemem udzielenie informacjio pacjentce i
            przyblizenie panujacych w oddziale zasad...problem zaczyna sie
            wtedy, gdy moje slowa sa ignorowane a przed chwiila uslyszane zasady
            lamane... no bo jak i ile razy trzeba powtarzac to samo?
            • skateskate Re: rozwiązanie problemu? 28.08.07, 09:06
              js-j napisała:

              > Nie jest dla mnie problemem udzielenie informacjio pacjentce i
              > przyblizenie panujacych w oddziale zasad...problem zaczyna sie
              > wtedy, gdy moje slowa sa ignorowane a przed chwiila uslyszane zasady
              > lamane... no bo jak i ile razy trzeba powtarzac to samo?

              do skutku.I to z uśmiechem na twarzy.
              • js-j Re: rozwiązanie problemu? 28.08.07, 20:36
                Ja jestem tylko czlowiekiem i mam ograniczona cierpliwosc... a skoro
                ktos ignoruje moje slowa to znaczy ze mnie nie szanuje ...i wracamy
                do punktu wyjscia...ja sie poprostu na to nie godze...
          • kiniak22 Re: rozwiązanie problemu? 28.08.07, 14:12
            to ja mam propozycje skoro poloznym i pielegniarkom jest zle, niech kobieta ma
            wybor czy chce miec dziecko przy sobie czy woli zeby to one sie nim zajmowaly,
            dawniej polozne przewijaly, czesto karmily i ogolnie zajmowaly sie dzieckiem,
            matka dostawala dziecko tylko do karmienia i tyle, wtedy polozna miala kupe
            roboty bo i dzieci bylo duzo, a teraz jak dzieci sa z matkami co one robia? a no
            wlasnie biegaja do dzwoniacych bez powodu pacjentek bo chca zeby im dziecko
            przewinac (bo sama nie umie), zeby przebrac (bo ona nie umie) to trzeba bylo
            zobaczyc ktore to dziecko, a moze pierwsze i mloda mama nie umie sobie poradzic
            sama tym bardziej wymeczona porodem, a tu kaza wstac, zrobic siku, i siedziec
            potem i ciagle przystawiac, przystawiac, a mama chcialaby polezec bo ja wszystko
            boli, a to ze sa paniusie ktore przyszly do szpitala zeby im ktos podusie
            poprawial to trudno, tacy ludzie tez sa i niestety trzeba sie z tym liczyc, zle
            wam na poloznictywie, trzeba bylo zostac ksiegowym bo nie trzeba pracowac z
            ludzmi, ja rodzilam 2 razy, nigdy nie dzwonilam po nikogo chociaz za kazdym
            razem mowiono mi zebym dzwonila gdybym czegos potrzebowala, moze wy tez tak
            mowicie a potem macie pretensje, to zaznaczcie ze ten guzik jest w razie gdyby
            sie cos stalo a nie kiedy mama cos chce, a te poduszki poprawiacie pewnie po
            cesarce jak kobieta lezy plackiem i sie ruszac nie wolno, a moze gdyby tak jakas
            polozna i pielegniarka zrobila sobie obchod co pare godzin i popytala czy czegos
            mamom nie trzeba to by rozwiazalo problem ciaglego wzywania guzikiem?!
      • d.o.s.i.a Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 27.08.07, 21:10
        > ja mam taką zasadę... dla każdej pacjentki na dzień dobry jestem
        > miłą i uprzejma, pomocna... ale wymagam szacunku... jeżeli go nie
        > ma... to niestety, ale daję pani znać, że nie jest jedyną pacjentką
        > na oddzile... któraś z Was pisała, że leżała w sali 6 osobowej i w
        > ciągu dyżuru położne zajrzały 2 - 3 razy... jak myślicie ile jest
        > takich sal na oddziale?? a położnych na dyżurze zazwyczaj 2...


        W prywatnej firmie szybko zmienilabys zdanie...
        • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 27.08.07, 21:17
          Chyba niedoladnie czytalas wszystkie posty...nikt nie pisal ze nie
          pomaga takim pacjentkom...ale czy to ze takie sa, a ja jestem dla
          nichm - wszystko usprawiedliwia...czy ja sie musze godzic na
          chamstwo...?Ja uwazam ze nie!niezależnie od tego czy to prywatna
          firma czy panstwowa...ja nie mowie na oddziale "jest pani chamska i
          pani nie pomoge"...dlatego napisalam tutaj tego posta zeby pokazac
          druga strone medalu...to wszystko...
          • skateskate Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 28.08.07, 09:04
            jako żywo, komuna!!!
          • d.o.s.i.a Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 28.08.07, 18:13
            > czy ja sie musze godzic na
            > chamstwo...?


            A jak rozumiesz definicje chamstwa? Bo jezeli to "tylko" fochy,
            obrazona mina, niecierpliwy glos, albo ton nie znoszacy sprzeciwu,
            albo postawa typu "przynies, wynies, pozamiataj", albo nawet
            krzyk... to niestety, ale klienci wlasnie tacy sa. Klient nasz pan,
            nawet najbardziej upierdliwy. I kazdy kto pracuje z klientami wie,
            ze na takie "chamstwo" trzeba niestety odpowiadac usmiechem,
            ewentualnie grzecznie poprosic o znizenie tonu to bedzie nam sie
            lepiej rozmawialo. Bo w przeciwnym razie wylatuje sie z pracy. Bo
            klient niestety ma prawo stroic fochy i byc nieuprzejmy - w koncu
            placi za usluge.

            Inna sytuacja sa wyzwiska, albo rekoczyny - wtedy oczywiscie prawo
            Cie chroni. I to jest definicja chamstwa "wlasciwego". I tylko wtedy.

            Jezeli wydaje Ci sie, ze mozesz reagowac i obrazac sie na kazda
            krzywa mine, czy warkniecie ze strony pacjenta, to proponuje
            popracowac troche w prywatnej firmie. Wtedy zobaczysz ile trzeba
            czasem znosic w pracy. A Ty masz po prostu lepsza sytuacje, bo
            pracujesz w szpitalu panstowym, gdzie jeszcze nie wszystkie
            standardy obslugi klienta nie dotarly.

            I nie obrazaj sie, ja Ci po prostu pisze jak jest w innych firmach.
            • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 28.08.07, 20:34
              Wy wszystkie w prywatnych firmach macie gorzej, ja mam sie na
              wszystko godzic i powinnam siedziec cicho...no chyba jednak mi to
              nie odpowiada.
              Ja sie na moje pacjentki nie obrazam wiec prosze nie dorabiac mi
              ideologi.
              A w kazdym szpitalu mozna zlozyc skarge na pracownika...
    • laminja Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 25.08.07, 12:49
      przeczytałam cały wątek i mam wrażenie, że wszystkie pomijacie bardzo ważną
      kwestię. W ostatnich latach wiele się w polskim położnictwie zmieniło, na
      początku lat 90. nikt sobie nawet nie wyobrażał odwiedzin na oddziałach
      położniczych. Pamiętam, jak w szpitalu na Karowej tatusiowie stali na rogu
      Karowej i Wisłostrady, a mamy pokazywały dzieci z okna toalety na II piętrze.
      Zmieniły się przede wszystkim oczekiwania kobiet, niestety w wielu miejscach nie
      zmieniły się możliwości. Oddziały często są za małe (wiele szpitali mieści się w
      zabytkowych budynkach, lub gmachach budowanych kilkadziesiąt lat temu kiedy były
      zupełnie inne założenia) i zbudowane tak, że ciężko je dostosować do
      dzisiejszych oczekiwań. Brakuje też personelu - są lata , w których z zawodu
      odchodzi więcej położnych niż kończy studia. Nie ma możliwości zatrudnienia tylu
      położnych, żeby przy pełnym obłożeniu bez problemu wyrabiały się z opieką nad
      wszystkimi swoimi pacjentkami. Położne mają więcej obowiązków, pod opieką kobity
      i dzieci, odpowiadają też za naukę i przebieg karmienia piersią, pielęgnację
      noworodków. Wzrasta też liczba cc - to też dodatkowe obowiązki dla położnych, bo
      dochodzi opieka nad pacjentkami po operacji, pomoc przy wstawaniu i kąpieli,
      pielęgnacja rany. A szpitale są nadal tej samej wielkości, nie da się tam
      dołożyć dużo więcej personelu. Nie da się też ukryć, że i my pacjentki
      przeszłyśmy przemianę, wiemy znacznie więcej, wzrosły nasze oczekiwania,
      jesteśmy trochę mniej samodzielne niż pokolenie naszych mam czy koleżanek, które
      rodził jeszcze 20 lat temu. Osobiście nie wiem jak te kobiety dawały sobie wtedy
      radę, ja potrzebowałam sporo pomocy i przy karmieniu i przy pielęgnacji dziecka.
      Był też przy mnie mąż, mało w pierwszym okresie przebywałam sama... Mamy więc
      trochę patową sytuację - oczekiwania rosną szybciej niż możliwości. Ale idzie ku
      lepszemu, edukacja w szkole położnych też się trochę zmieniło, pojawiły się w
      niej aspekty psychologiczne. Na wielu oddziałach położne wspierają doradcy
      laktacyjni i psychologowie. Niestety czasami nie widzimy samych siebie po
      porodzie, poddane działaniom hormonów z miłych babek potrafimy się zmienić we
      wstrętne babska. Wiele z nas jest też skrajnie zmęczonych i zagubionych, a
      położne też miewają lepsze i gorsze dni. Myślę, że zamiast się koncentrować na
      tym jacy są inni spójrzmy najpierw na siebie. Na chamskie zachowania trzeba też
      zwracać uwagę kierownictwa - tylko tak da się wyeliminować osoby, które nie
      potrafią pojąć obowiązujących w naszym świecie reguł.



      dla rroodej smile
      • malgosiek2 Re: Laminja,pieknie to ujęłaś:) Dziękuję 25.08.07, 14:42
        Wierz mi,ze my jako służba zdrowia czasami potrzebujemy takich słów
        pocieszenia.
        Własnie,bardzo wiele się zmieniło w szpitalach i będzie nadal się
        zmieniac,ale do tego potrzeba jest wola i chęć obu stron czyli
        zarówno pacjentek jak i pracowników szpitala.
        Mnie też się odechciewa uśmiechu jak na dzień dobry ktoś na mnie
        krzyczy,żąda tego czy owego i od razu ma postawę roszczeniową,nie
        dając sobie nic powiedzieć czy wytłumaczyć.
        W przychodni tez często "obrywamy"od pacjentów więc nie jest to
        domena szpitaliwink
        Pzdr.Gosia
        • laminja :) 25.08.07, 14:55
          bo ja z jednej strony wiem jak to jest być pacjentką, ale z drugiej wiem jak się
          pracuje w szpitalu, bo znam wiele osób pracujących w różnego rodzaju placówkach
          służby zdrowia. Jednak przede wszystkim widzę (w dużej mierze za sprawą tego
          forum) jaka jest dynamika zmian w postawie kobiet, a znając realia wiem, że
          służba zdrowia jeszcze przez jakiś czas nie ma szans się tak szybko zmieniać i
          rozwijać. Warto jednak szukać pozytywów i dostrzegać zmiany jakie zaszły w
          ostatniej dekadzie smile
          • js-j Re: :) 25.08.07, 17:49
            Ciesze sie ze coraz wiecej osób rozumie o co chodzi w tej wspolpracy
            i widze ze mimo wielu atakow na nas jako pracownikow i na mnie na
            tym forum sa madre, zdroworozsadkowe glosy, ktore potrafia
            obiektywnie spojrzec na sytuacje ... dzieki ...
            • malgosiek2 Re: :) 25.08.07, 21:34
              I jeszcze cośsmile
              Jesteśmy narodem malkontentów,marudzimy etc.
              A tak naprawdę nie doceniamy tego co już mamy,co zostało osiągnięte.
              W ogóle nie zastanawiamy się nad tym.
              Jak zwykle lepiej psoiczyć,narzekać i nie zauważać tych lepszych
              stron.
              Też pamiętam czasy "rozmów"żon z mężami tylko z okna szpitalnej
              toalety itp.sytuacje.
        • mim288 Re: Laminja,pieknie to ujęłaś:) Dziękuję 27.08.07, 14:30
          Cytując Gombrowicza "nie bedziemy przecież mierzyć wysokości
          naszego wzlotu głębia naszego upadku", to że było totalnie
          koszmarnie, nie znaczy, ze nalezy się cieszyc z tego co jest teraz.
          A że jest źle widac chocby po statystykach sądowych i liczbie
          zasądzanych odszkodowan za błędy na oddziałach położniczych.
          Zreszta do pracy nie chodzi sioę dla realizacji potrzeb (poza
          matarialnymi) i dla poprawy nastroju. Uśmiech dla klientów (więc i
          pacjentów) w przeciwieństwie usmiechu dla np. męża jest
          obowiązkiem i tyle. Ciekawe że przedstawiciele innych zawodów jakoś
          to rozumieją, a zawody medyczne nie (może dlatego, że ci co
          nierozumieją w każdej działaności "rynkowej" po prostu tracą pracę).
          • laminja Re: Laminja,pieknie to ujęłaś:) Dziękuję 27.08.07, 14:56
            A ja myślę, że należy się cieszyć z tego, że ostatnie 17 lat przyniosło tak
            ogromne zmiany - zwłaszcza mentalne! Przedstawiciele innych zawodów też mają
            swoje bolączki i potrafią się zachowywać bardzo różnie.

            Ilość spraw w sądach odszkodowań jest efektem znacznie wyższej świadomości
            społeczeństwa i możliwości dochodzenia swoich praw, a nie wzrostu ilości
            popełnianych błędów. Zaręczam Ci, że kiedyś było ich znacznie więcej. O wiele
            większa była też umieralność okołoporodowa noworodków i rodzących.

            Nie widziałam w żadnym regulaminie pracy (w żadnej firmie) obowiązku uśmiechu wink
            Myślę, że zdecydowana większość położnych mimo braku takiego punku wiele razy
            się uśmiecha. Tak się jednak składa, że jeśli dobrze Cię gdzieś potraktują to
            przeważnie mówisz o tym 2-3 osobom, jeśli źle 10 (były kiedyś robione takie
            badania). W prawach niepisanych jest jednak obowiązek kulturalnego odnoszenia
            się ludzi wobec siebie i to się tyczy tak samo pracowników jak i ich klientów.

            Gdyby pacjentki źle potraktowane przez personel pisały skargi pewnie podejście
            niektórych pracowników służby zdrowia zmieniałoby się szybciej - niestety jeśli
            zapytasz piszące tutaj o złym traktowaniu kobiety ile z nich złożyło skargę
            obawiam się, że będzie to wynik bliski zeru uncertain
    • mdulniak Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 25.08.07, 22:43
      Ja ma pytanie do autorki wątku.
      Jakie właściwie są obowiązki położnej /pielęgniarki na oddziale
      poporodowym?
      Rozumiem, że jest w szpitalach coś takiego jak zakres obowiązków,
      Więc jeśli mogłabyś opisać będe wdzięczna.
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 26.08.07, 08:02
        Połzna na oddziale poporodowym zajmuje sie ogólnie pojeta edukacja
        kobiety i jej rodziny w zakresei opieki nad dzieckiem:
        -przewijanie
        -karmienie piersia - technika, pozycje
        -kapiel
        -pielegnacja kikuta pepowiny
        I z zakresu opieki polozniczej:
        -dieta matki karmiacej
        -samoopieka i samopielegnacja w okresie pologu
        -pomoc w trudnosciach z karmieniem piesia-nawal pokarmu, bolace lub
        wklesle brobawki
        -pobieranie badan u poloznic i dzieci
        -wykonywanie zlecen lekarskich.
        To tak mniej wiecej...
        A teraz pewnie sie posypia posty jak to polozne nie wywiazuja sie z
        obowiazkow...Wiec od razu umrzedzam ze nie pochwalam tego i nie
        usprawiedliwiam a wiem ze to sie zdarza...niestety.
        Na tym polega nasza praca i ja bym osobiscie chciala wykonywac swoje
        obowiazki a jedyne czego od pacjenta oczekuje to odrobine szacunku
        bo z tym roznie bywa...
    • mamakrzysia4 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 25.08.07, 23:46
      dziękuję za tą wypowiedz z drugiej str barykady
      ja wzywając pielęgniarke o 2 w nocy z gorączka blisko 40 stopni i
      piersiami twardymi jak kamienie usłyszałam, że trzeba było piersi
      hartować a nie zawracać głowe po nocy. A mój mój partner po moim cc
      usłyszał, że siostra chętnie mnie umyje i będzie czuwać calą noc ale
      to kosztuje.....100zł
      Narzekam? tak
      Skarże się? tak
      Ostatnio wezwałam lekarza w nocy do chorego dziecka: mały miał 16
      msc, bardzo wzdęty brzuszek, był rozpalony i strasznie płakał.
      Lekarz nawet nie zbadał synka. Stwierdził że traktujecie nas jak
      Kaczyńscy wcisnął skierowanie do szpitala.
      Lekarz, pielęgniarka czy położna to oprócz zawodu też powołanie, to
      nie trzepanie kasy to SŁUŻBA
      też pracuje w tzw budżetowce i też chciałabym zarabiać średnią
      krajową: ale Polsce daleko do Niemiec, czy Szwecji. Też w sferze
      kultury i stosunków międzyludzkich. Szacunek, życzliwość a potem
      wyciągnięta łapa po kase
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 26.08.07, 07:55
        I znow wraco motyw pieniedzy...Mi nie chodziło o pieniadze tylko o
        stosunek pacjentów do nas i naszej pracy...ja bym chciala od
        niektórych kobiet i ich rodzin wiecej zyczliwosci i szacunku a nie
        pieniedzy...czy to tak duzo?
    • lavetti Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 26.08.07, 14:23
      Mam nadzieję, że nie będę uciążliwą pacjentką zarówno dla lekarzy, jak i
      położnych. Ja rozumiem, że jest to ciężka praca mając kilkadziesiąt pacjentek na
      oddziale, a w dodatku każda z nim ma jakieś widzi mi się. Kiedy leżałam w
      szpitalu z zagrożeniem przedwczesnym porodem, starałam się nie przeszkadzać, a
      nawet w niektórych momentach wręcz pomagać i położnym i pielęgniarkom. W pewnym
      momencie, przez dwie z nich, zostałam nazwana "aniołem oddziału". Wiem, że nie
      będę jedyna i takich jak ja będzie przynajmniej kilka. Nie można być egoistą i
      liczyć się tylko z własnymi uczuciami. Inni też je mają i należy je szanować.
      Pozdrawiam.
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 26.08.07, 19:05
        Wszystkim pacjentkom sie pomaga tym niemilym tez bo taka jest nasza
        praca, ale takie pacjentki jak ty wspomina sie latami i dodaja one
        sil i ochoty do pracy na najciezszym dyzurze... z gory dziekuje i
        prosze o jeszcze... pozdrawiam smile
    • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 28.08.07, 20:42
      Wszystkie macie wspaniale recepty na rozwiazanie problemu...szkoda
      tylko ze tak malo wiecie o naszej pracy,a poza tym to byl post o
      was, o waszych postawach, o waszych zachowaniach czesto poprostu
      przykrych...Ciesze sie ze chociaz niektorzy zrozumieli i logicznie
      dyskutowali o relacji pacjent-polozna...A to co sie dzieje na
      oddziale ma tez odzwierciedlenie na ty forum...niektorym sie wydaje
      ze im wszystko wolno, wszystko sie nalezy, maja prawo nas obrazac...
      na szczescie sa tez kobiety ktore widza i rozumieja troszke wiecej...
      • d.o.s.i.a Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 28.08.07, 23:13
        Wiesz co? Tak mnie zainspirowalas, ze chyba zaloze watek o moich klientach i
        wygarne im co o nich mysle. Ze trzeba im sto razy tlumaczyc cos oczywistego, a i
        tak zrobia inaczej. I ze nie moge sie przy tym zdenerwowac, tylko poprowadzic za
        raczke po raz dwudziesty piaty, z usmiechem na twarzy. Ze musze byc mila jak
        ktos mnie pogania, jak ktos sie zniecierpliwi. Ze musze przytaknac, gdy ktos
        uwaza, ze to moja wina, choc sam schrzanil sprawe i jeszcze przeprosic.
        Oj, nazbieraloby sie...
        • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 00:08
          witam,jestem polozna i bardzo ciesze sie ,ze w koncu ktos odwazyl
          sie zalozyc ten watek,im wiecej czytalam opinii na temat,gl opieki
          polozniczej,bo pracuje na oddz polozniczym,tym bardziej utwierdzalam
          sie w przekonaniu,ze moja praca idzie na marne i to jeden stek
          bzdur,ze cokolwiek bym zrobila to i tak jest zle,zapewniam cie
          mamabe2,ze na oddz nie pracuja mniej rozgarniete polozne niz w sali
          porodowej,bo wlasnie na sale porodowa uciekaja polozne z
          oddzialow,bo tam przeprowadza porod i oddaja pacjentka,z ktora nie
          musza sie juz,na pisze brzydko"uzerac",zapewniam cie rowniez,ze
          wykazujemy wiele zrozumienia,zyczliwosci,pomocy i wytrwalosci w
          stosunku do pacjentki,bo inaczej gdybysmy nie umialy sie wczuc w
          sytuacje kazdej pacjentki,niemoglybysmy tam pracowac,wiele z was nie
          zdaje sobie sprawy z tego,iz rzeczywistosc pologowa nie jest tak
          piekna jak opisuja w ksiazkach,o czym przekonujecie sie po
          porodzie,ale oczywiscie to zawsze wina poloznej,bo przeciez
          trafiajac ledwo na oddz wszystkie problemy maja byc natychmiast
          rozwiazane ,a niestety na wszystko trzeba czasu,to tez wina
          poloznej,ze przychodzi w odwiedziny niezadowolony maz ,mamusia czy
          tesciowa,tez winna polozna,niewazne ,ze lece zawsze od razu na kazdy
          dzwonek,ze pojawiam sie w sali nieproszona i proszona,ze wiecznie
          chodze i pytam czy wszystko ok i czy sobie radzicie,ze dyzury nocne
          spedzam chodzac od sali do sali,bo wlasnie noca ujawnia sie duzo
          problemow,niewazne jest tez,ze oprocz biezacych problemow
          pacjentkowych jest do zrobienia kupa papierkowej roboty,wprowadzania
          danych w system koputerowy,podawanie lekow,przygotowanie zabiegow,a
          pod opieka sa nie tylko mamy ale tez now,u mnie w szpitalu,wszelkie
          podawanie lekow,zabiegow,kapiele-u now,itp wykonuja polozne z oddz
          polozniczego,rowniez sala pooperycyjna wymaga duzo uwagi i pilnej
          obserwacji,tez pilnujemy jej my,polozne z oddz
          polozniczego,pracujemy na bardzo wysokich obratach,zeby sprostac
          wszelki obowiazkom dyzurowym,zeby znalesc czas na rozmowe z
          pacjentka,wierzcie,ze nie jest to latwe.
          Czytajac to forum widac,ze polozne pracujace na innych oddz niz sala
          porodowa,traktuje sie jak gorszy gatunek,takie odnioslam wrazenie,co
          jest bardzo krzywdzace,ale na szczescie wrod grona pacjentek
          pretensjonalnych,nieprzyjemnych,wrecz zle wychowanych,wiecznie
          naburmuszonych,i niezadowolonych,sa takie mamy,do ktorych na sale az
          chce sie wejsc,pomimo bolu po porodzie,niewyspania-bo noworodek nie
          daje sie wyspac na poczatek-zmeczenia,czasami dolaczaja sie choroby
          z ciazy i poza i zwiazanych z nimi problemow,pacjentki potrafia sie
          usmiechac,cieplo odezwac,chetnie wspolpracuja i sluchaja co sie
          donich mowi,chca byc mamami dla swoich maluszkow i w miare nauczyc
          sie obchodzenia z now,bo niestety nie zastapimy we wszystkim
          matki,powtorze tu za kolezanka po fachu,ze dzieki takim wlasnie
          pacjentkom,chce mi sie jeszcze isc do mojej pracy,ze jak wracam
          zmeczona do domu,to z usmiechem,pozdrawiam wszystkich serdecznie
          • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 01:29
            laminja,dolaczam rowniez swoje slowa uznania,bo z istota problemu
            trafilas w sedno,na wspolprace polozna-poloznica ma wplyw wiele
            okolicznosci,ale czesto o tym zapominamy,ze decyduje o tym szereg
            zdarzen i mozliwosci,kocham swoja prace i nie wyobrazam sobie,ze
            moglabym robic cokolwiek innego,dlatego tak przykro jest czytac
            negatywne opinie,napewno krytyki z ust pacjentek czesto maja
            podstawy,bo calej tez winy nie mozna zwalac na pacjentki,bo czasem
            jedno slowo w zlym tonie wypowiedziane przez polozna,zapamieta
            pacjentka i to zadecyduje o jej nastawieniu do szpitala i opieki
            polozniczej,ale poloznice nie zdaja sobie sprawy,ze to dziala wobie
            strony,polozne to tez ludzie i tez oczekuja ludzkiego
            traktowania,mialam kiedys sytuacje,jedna z wielu,ze pacjentka tuz po
            wjechaniu na sale zrobila mi awanture o to,ze jedynka jest bez
            lazienki,wyzwala mnie na srodku korytarza przy ludziach,powiem
            szczerze, ze omijalam te pania z daleka,na sale wchodzilam tylko
            wtedy kiedy musialam,a o ile milej jest isc do swiezo upieczonej
            mamy z przyjemnoscia niz z musu,ciezko wtedy pozbyc sie sluzbowego
            tonu i wykrzesac odrobine usmiechu,potem takie wlasnie panie
            rozpisuja sie na forum przedstawiajc czasami nie do konca prawdizwy
            obraz opieki plozniczej,bo napisze jaka ta polozna okropna byla ,ale
            nie napisze juz o swoim zachowaniu co jest powodem calej sytuacji,
            kilkakrotnie ,od skonczenia SM,przeiwjalam sie po oddz
            polozniczym,na krotko,teraz zagoscilam na dluzej i musze przyznac ze
            coraz mniej przyjemniej pracuje sie na poloznictwie,jeszcze pare lat
            wstecz kobiety byly przyjemniejsze,a przeciez tak samo uswiadomione
            jak teraz,obecnie mamy wogole nie radza sie sobie z
            pologiem,skupione na szkolach rodzenia,z jakim lekarzem ,z jaka
            polozna,jaki szpital,jaka sala porodowa,jaka pozycja itp,kiedys
            trafilam na post,gdzie mama pisze,ze wyklad odnosnie laktacji byl za
            dlugi i nudny,kolejny przyklad na to,ze w dobie dostepnosci ogromnej
            ilosci fachowej literatury,internetu,szkol rodzenia,potem juz pomocy
            personelu-pacjentki wogole nie umieja wykorzystac zdobytej wiedzy,a
            co najgorsze najczesciej informacje odnosnie pologu pomijaja,
            bedac w pracy nie wymagam,zeby pacjentki klanialy mi sie w pas,zeby
            traktowaly mnie jak kogos lepszego(bo tak sie nie czuje ani nie
            zachowuje),nie chce tez jakis pieniedzy"lewych"-u mnie w szpitalu
            nie ma dyzurow prywatnych,co jest rowniez powodem nie
            zadowolenia,nie o to chodzi,chcialabym troche wiecej zrozumienia,bo
            nawet tym najbardziej niezadowolonym pacjentkom staram sie pomoc
            zeby polog przebiegl jak mniej dokuczliwie,zeby wiedzialy co bedzie
            sie dzialo z ich organizmem(pracuje w szpitalu klinicznym gdzie
            patologia przewyzsza fizjologie),zeby wychodzac do domu umialy
            przystawiac dzieciatko i je pielegnowac,bo wielu rzeczy na zas nie
            da sie nauczyc,wszystko przychodzi z czasem,ze pelnej wiedzy nabiora
            w miare obserwacji i poznania sie z maluchem,ale czasmi o tym mowiac
            mam wrazenie,ze sluchaja mnie tylko sciany.pomimo wszystko jednak
            lubie swoja prace,pozdrawiam jeszcze raz
            • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 08:32
              położne, jak się opisujecie to gdzie Wy jesteście??????????? Pytam
              bez złośliwości, naprawde chcialabym trafić pod taka opiekę o jakiej
              piszecie, jesli będę po raz drugi w ciązy. Dla mnie to co piszecie
              to jakis inny świat, to co przezyłam po porodzie to jak horror,
              żadnej pomocy, warkniecia, dzwonki pochowane, nie można było o nic
              absolutnie poprosić, zahukanie połoznic na oddziale. Drugi raz
              nigdy, nigdy nie chciałabym tego przchodzić. Nie pamiętam jak
              bolałao po cc, pamiętam jak bolała obojętność, brak pomocy, czy
              życzliwości. Ja byłam miła, cicha, to dlaczego tak mnie
              traktowano??? nawet nie było jak się poskarżyć, bo oddziałowa
              widziala jak traktuje się położnice i było bez reakcji.
              • 123megi a co z pracą zespołową? 29.08.07, 09:51
                Przyznam, że w którymś momencie wątek mi się urwał i może powtarzam,
                ale czy ktoś zwrócił uwagę na to, że trafiając do szpitala trafiamy
                w ręce zespołu? Więc mogą być i miłe położne/lekarz i niemiłe, ale z
                punktu widzenia pacjentki powinien być to zespół, po którym można
                spodziewać się w miarę równego zachowania. A my cały czas mówimy o
                jednostkach - niektórych położnych/lekarzach no i pacjentkach. Więc
                co mnie najbardziej uderza w szpitalach - niestety dezorganizacja,
                która wprowadza dezorientację pacjentki, która często kończy się
                właśnie postwą roszczeniową. Na przykładzie szpitala, w którym będę
                rodzić wkrótce: na termin operacji czekałam 2,5 miesiąca, przy czym
                międzyczasie pacjentki wypadały z kolejki, tak że przez 2,3 dni nie
                było operacji, jedak personel nie był w stanie zadzwonić do żadnej
                innej pacjentki czekającej, że miejsce się zwolniło, gdyż nie było
                wyjścia telefonicznego na miasto. Ja dzwoniłam zazwyczaj trochę za
                późno, ale też trudno dzwonić co 2 godziny przez dwa miesiące.
                Odpuściłam. A przecież można wysłać sms przez internet, który jest
                dostępny w szpitalu. Na izbie przyjęć dramat, na przyjęcie na
                operację czekałam od 7 do 11 na czczo. Powstały wątpliwości, czy
                mogę być operowana w tym dniu cyklu, chociaż lekarz, który
                kwalifikował mnie na operację 2,5 mca wcześnie, ustalał, w jakiej
                fazie cyklu będę. W końcu na podstawie decyzji ordynatora mnie
                przyjęto. Nikogo nie obchodziło, że idąc na operację ustaliłam
                wcześniej dłuższą konieczną nieobecność w pracy itd, a tak po prostu
                mogli mi odmówić przyjęcia, bo lekarz kwalifikujący nie wziął tak
                ważnej rzeczy pod uwagę. Pielęgniarki na oddziale były aniołami, nie
                było mowy o żadnej łapówce itd. Nie nadskakiwały i nie były słodkie,
                ale profesjonalne i to dało mi duże poczucie bezpieczeństwa. W
                trakcie samej opieki - nie mogę narzekać. Ale już sprawy
                administracyjne związane z wypisem - nie wiadomo gdzie pójść, do
                kogo, kto jest kompetentny, o jakiej porze... I to powoduje, że mój
                odbiór szpitala jest taki sobie, chociaż będę w nim rodzić...
                To na przykładzie, a uogólniając, poraża mnie w szpitalach bałagan
                organizacyjny i brak sensownej informacji dla pacjenta co go za
                chwilę czeka, czego może się domagać, a czego nie, tak jakby
                personel, który na codzień pracuje w szpitalu myślał, że dla każdego
                pacjenta/pacjentki pobyt w szpitalu to rzecz codzienna. Otóż nie,
                droga służbo zdrowia, to dla znakomitej większości wyjątek i na
                dodatek wiążący się z nieprzyjemnościami - bólem, cierpieniem,
                zagrożeniem. Więc dobrze byłoby, gdyby pacjent nie miał w szpitalu
                poczucia chaosu. I to wcale nie wymaga przydzielenia
                pielęgniarki/położnej do pacjenta, tylko dobrej organizacji obsługi.

                • js-j Re: a co z pracą zespołową? 29.08.07, 09:56
                  Taki haos nam tez przeszkadza w pracy...niestety tym zajmuja sie
                  nasi szefowie...no moze powinni sie
                  zajmowac...oddzialowe,ordynatorzy...niestyty dla wszystkich to
                  faktycznie kuleje...odbija sie to na pacjentach i na nas...ciagle
                  zmiany decyzji,leczenia,daty wypisu...zespol terapeutyczny-to
                  pieknie brzmi ale faktycznie nam do tego daleko...
                  • 123megi Re: a co z pracą zespołową? 29.08.07, 10:04
                    Szkoda, a tak niewiele trzeba, żeby to uporządkować. I pacjenci
                    byliby wtedy bardziej zdyscyplinowani, bo przecież i o to chodzi. Od
                    raz przychodzi mi na myśl porównanie kolejek (do czegokolwiek) w
                    Polsce i w Angli - polska kolejka przypomina bezładną kupę,
                    składającą się z rozwrzeszczanych ludzi, bo każdy boi się, że nie
                    dostanie. Obsługa idzie powoli. Kolejka w Angli jest
                    zdyscyplinowana, wręcz ujęta w barierki i idzie sprawnie.
              • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 09:52
                To przykre co piszesz ale my tez wiemy ze prawdziwe...Niestety w
                kazdym zawodzie trafiaja sie osoby tego pokroju... to rowniez nasza
                bolaczka,bo potem opinia idzie w cale srodowisko i wszystkie nas
                wrzuca sie do jednego worka...mam nadzieje ze drugi raz trafisz
                lepiej bo to jest mozliwe...naprawde...
            • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 09:58
              Witamy kolejna kolezanke po fachu..smile Moze dzieki temu uda nam sie
              chociaz choc do niektorych dotrzec i pokazac nasz punkt widzenia...
        • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 09:44
          Goraca polecam..tylko napisz to w miejscu gdzie przeczytaja..na
          nauke kultury nigdy za pozno...
          • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 10:29
            witam,na nauke kultury nigdy nie jest za pozno,masz racje,ale
            obawiam sie ze nie do konca zostalysmy zrozumiane,przynajmniej przez
            czesc forumowiczek,zawsze beda na nas ataki,bo obserwujac swoje
            pacjentki mam wrazenie ze chcialyby aby na kazdej sali byla poloznai
            wykonywala wszystkie czynnosci za mamy,a najbardziej czasami zdarza
            sie tak,ze najwiecej pretensji maja te panie,ktore mialy lzejsze
            porody,moj oddz polozniczy jest bardzo liczny,tyle ile mam tyle tez
            now+sala pooperacyjna,czasami nie jestem w stanie dojsc na wszystkie
            prosby od razu,czasami zdarza sie,ze prosze mame aby poczekala bo na
            chwile obecna mam ciezsza pania,ale zawsze pamietam aby dojsc do tej
            pani i pomoc jak moge najlepiej i wtedy najczesciej sie obrywa bo
            pacjentka ma akurat problem,jest chodzaca,w miare zaradna,a ja ja
            ignoruje,ale nie pomysli o tym ze wlasnie w tej chwili na popie jest
            pacjentka w ciezkim stanie,ktore wymaga czasami uwagi i pomocy 2
            poloznych,co jest rowne z tym,ze na oddz zostaje nas mniej,
            nie pisze tego po to aby braonic wszystkie polozne,pisze za
            siebie,bo zgadzam sie ze slowami dziewczyny,ktora napisala,ze
            trafiacie pod opieke zespolu,polozne tez sa rozne,czasami swoich
            problemow i bolaczek nie uda sie zostawic za drzwiami szpitala,a jak
            mam powaznie chore dziecko i musze isc do pracy to niestety nie bede
            tryskac humorem,to taki przyklad,naprawde nie przeszkadzaja mi panie
            wymagajace,marudne,nie radzace sobie,mimo,ze leza kolejna dobe w
            oddz,naparwde potrafimy zniesc duzo,ale naskakiwanie bez
            powodu,awantur,wyzwisk-tego tolerowac nie musze i nie bede,nie
            wymagam prezentow,profitow,kasy nie daj boze,bo jak ktos mi
            proponuje ciche pieniazki,to najchetniej zapadlabym sie pod
            ziemie,bo w takich krepujacych sytuacjach nie wiadomo jak sie
            zachowac,naprawde wystarczy ludzkie podejscie rowniez do
            ploznych,jak kiedys jedna z mam pisala na forum,ze poprostu sie
            usmiechala i wszyscy w szpitalu potrafili to dostrzec i
            odwzajemnic,nie wiele potrzeba czasami
            • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 10:40
              To prawda kazdy nasze slowa rozumie jak chce...jedni potrafia nabrac
              odrobine dydtansu inni nie...trudno. Niektorym tutaj jakos ciezko
              pojac jak to polozne moga sie nagle podominac szacunku...teoria ze
              mozna nam "narobic na glowe" a my sie mamy usmiechac mnie
              oslabila,ale jak tu ktoraj dziewczyna napisala kultury sie czlowiek
              uczy w domu...a to ze teraz ludzie sa pretensjonalni niczego nie
              usprawiedliwia...moze czas to zmienic...kazdy powinien zaczac od
              siebie...i polozne i pacjentki...czy wtedy swiat niebylby troche
              lepszy?...pewnie jestem niepoprawna idealistka ale ja poprostu
              ciagle i mimo wszystko wierze w ludzi...jesli chociaz jedna osoba
              czytajaca tego posta zastanowi sie nad tym to warto bylo go
              napisac...a co by sie nie dzialo ja kocham ten mój odcineksmile a jak
              wracam po dwudniowej przerwie i slysze "ooo dzien dobry,jak milo
              pania znow widziec..." to dostaje skrzydeł...smile
              • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 11:04
                mnie tez dodaje skrzydel,ze mimo wszystko wieksza czesc wiedzy,ktora
                klade do glow mlodych i tych powtornych mam nie idzie w las i
                slysze,ze po tej ostatniej nocy cosmy z siostra siedzialy maly w
                koncu nauczyl sie ssac,albo ze udalo sie pogonic nawal,albo dzieki
                ze moglam sie wygadac i wyplakac,pacjentki tez czesto nie mysla o
                tym,ze polozne rodzac tez maja te same problemy i to ze jestesmy
                poloznymi nie ulatwia sprawy,bo now nie jest wyszkolony od
                urodzenia,tylko dlatego ,ze mama jest polozna
                boli mnie tez jeszcze jedna sprawa, a mianowicie taka,ze pacjentki
                do lekarza ginekologa czy pediatry,jak ostatnio miala przypadek moja
                kolezanka,czesto klamia,sprawa skonczyla sie dobrze,dzieki temu,ze
                byla to sala 3-osobowa i dwie pozostale pacjentki od razu
                zareagowaly na slowa swojej wspollokatorki,bo moglo byc nie
                przyjemnie,dzieki za to ze sa jeszcze takkie pacjentki,a w jakim
                miescie pracujesz?
                • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 11:19
                  Ja pracuje w woj.lubelskim. A pacjentki klamia na potege, ze
                  karmily, ze probowaly, ze dziecko ssalo juz 2 godziny, ze nie jadly
                  nic poza szpitalnym jedzeniem, ze sie myły, ze nie pala, itp. Tak
                  jakby robily na złość nam a nie swoim dzieciom i sobie...
                  • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 11:43
                    ja w mazowieckim,myslalam ze moze w innych miastach jest nieco
                    lepiej,czasami to specyfika miasta ,trybu zycia i ogolny ped
                    powoduje,ze podejscie do opieki polozniczej jest takie a nie
                    inne,poza tym specyfika szpitala w jakim pracuje powoduje,ze
                    pacjentki przychodza juz nastawione roszczeniowo,mniemajac,ze im
                    wiecej bedzie sie domagac i wyklucac to lepiej sie nia zajma,bo
                    taiej szarej myszy co sie nie odzywa to nikt nie widzi, a to blad,bo
                    wlasnie wpierw zajme sie taka co jest cicha i czasem krepuje sie
                    powiedziec ze czegos nie umie albo ze boli,mam nadzieje ze zacznie
                    sie cos zmieniac,bo jesli dalej tak bedzie to wiekszosc z nas
                    odejdzie z zawodu wogole z niesmakiem,u mnie na oddz jest juz
                    kilka ,ktore chca zmienic oddz a 2 nawet odejsc z pracy,na razie nie
                    dostaly zgody przelozonej poniewaz na oddz poloznicze nikt nie chce
                    przyjsc pracowac,przykra rzeczywistosc
                    • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 11:55
                      No wlasnie na pologu wedlug jednej z dziewczynypracuja mniej
                      rozgarniete polozne...ciekawe tylko ze na ten oddzial nikt nie chce
                      przyjsc...u nas oddzialowe strasza rotacjami na polog jak im ktos
                      podpadnie...taki to wdzieczny oddzial...i wszystkie to wiemy...ale
                      ja bym nie zamienila tego na zadem inny mimo ze pracowalam na
                      porodowce i na gin.septycznej pológ mi o dziwo smile bardzo lezy...
                      • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 12:16
                        u nas tez kara jest ladowanie na polozniczym,lubie ten oddz,mialam
                        juz przyjemnosc na ginekologii, porodowej i na patologii ciazy i
                        potem bedac na pologach dopiero dostrzeglam jak bardzo kobiety nie
                        sa przygotowane do tego co jest po porodzie,czesto slysze od
                        pacjentek,ze to nie tak mialo byc,rzeczywistosc je przerasta,ze now
                        nie jest taki jak na obrazkach w ksiazce i gdzie ta rzeka
                        mleka,wowczas probowalam wprowadzic na patologii przygotowania do
                        pologu,mowic o mozliwych problemach,ale korzystaly z tego
                        nieliczne,inne sluchaly tylko jednym uchem,a nawet po szkolach
                        rodzeniach,gdzie zajecia sa prowadzone rowniez o pologu,kobiety sa
                        nie przygotowane,ciezko jest je w kilka godz o wszystkim uswiadomic
                        i mysle ze z tego duzo zgrzytow sie bierze,
                        • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 12:25
                          Ja czasem odnosze wrazenie ze te kobiety po szkolach rodzenia sa
                          najmnioej przygotowane do problemowych sytuacji. Maja obraz
                          ksiazkowych prawidlowosci i fizjologii i to wzystko, a jak zaczynaja
                          sie schody to totalnie sie gubia i szukaja winnych bo tak nie
                          powinno ich zdaniem byc...o tym nie slyszaly...wiec napewno ktos
                          (polozna) popelnia bledy i to ich wina...trudno tez im pewne rzeczy
                          wytlumaczyc,bo uczyly sie czegos zupelnie innego...
                          • malgosiek2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 16:05
                            Też mam takie wrażenie smile
                            Na szczęscie czy też nie zależy jak popatrzeć.
                            Pracuje w terenie czyli jestem położną środowiskowo-rodzinną
                            Więc nie "użeram"się w szpitalu.
                            Jakoś praca w terenie jest przyjemniejsza jak Was koleżanki po fachu
                            czytamwink
                            Owszem zdarzają się,że położnice mają problemy z piersiami,więc
                            rozmasuję poinstruuję co i jak etc.,albo panika w oczach jak
                            pielęgnować pępek i są przerażone.Nie zdarzyły mi się
                            jeszcze "awanturnice"wręcz odwrotnie.
                            Praktycznie jestem dostępna na każdy telefon i prośbę o pomoc,ale o
                            pomoc trzeba poprosić,a nie my mamy zgadywać co jest grane.
                            Nieraz robię więcej niż to by wynikało z moich obowiązków.
                            Teraz np.mam trudną patologiczną rodzinę.
                            Teoretycznie mogłabym odpuścić,bo pod moją opieką mam dzieci do 6
                            tyg.życia,ale ja zaprowadzę mamę do mopru,do ośrodka adopcyjnego
                            (owej mamie na jakis czas odebrano dziecko-długa i zawiłą hisoria)
                            Na forum jestem dość długo i nieraz po przeczytaniu kilku moich
                            postów,już forumowiczki oceniają mój charakter jako czarny,że nie
                            mam w sobie empatii,że nie powinnam wykonywać swojego zawodu i mogę
                            mnozyć przykady.
                            Zmierzam do tego,że bardzo łatwo jest kogoś źle ocenić,i oczernić.
                            Pracując na pat.ciązy i na połogu o wiele przyjemniej było na
                            pat.ciąży.
                            Na połogu inny świat o 180 st.czyli pretensje i niestety kłamstwa ze
                            strony pacjentek,nie słuchanie personelu,a zwracanie uwagnie uwagi
                            przeze mnie szły w kosmos.
                            Kiedyś pomogłam pacjentce przy nawale pokarmowym,a pacjentka
                            lekarzowi wpierała,że nikt jej nie pomógł,tylko,ze ja stałam za owym
                            lekarzem i ona mnie nie widziała.No i jak się wychyliłam i
                            zapytałam "Słucham?"to nagle cisza.
                            Staramy się trzymać nerwy na wodzy,ale jak w życiu bywa jedna
                            kropla nieraz przepełni czarę i jest źle.
                            Jak pisały koleżanki nie piszę,ze wszystkie położne to cacy,a
                            pacjentki ble,ale jeśli jest szacunek ze strony pacjentek to i druga
                            strona tez potrafi to uszanować.
                            Tak czy siak wszystko opiera się na kulturze.
                            Naprawdę jest mnie bardzo miło i przyjemnie jak po jakims dłuższym
                            czasie spotykam swoje pacjentki i serdecznie się witamy i mile
                            wspominamy spędzony ze sobą czas.
                            Jedna z pacjentek z pat.ciąży poznała mnie po 8 latach w sklepie i
                            przedstawiła swojej córcesmile)))
                            Życzę również wiecej empatii ze strony pacjenteksmile
                            Pzdr.Gosia
                            • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 16:16
                              Ciesze sie ze coraz wiecej z nas -poloznych- wyraza swoj
                              poglad...wszystkie myslimy podobnie...moze w ilosci sila...moze
                              kogos przekanamy ze nie jestesmy takie zle i ze czasem wystarczy
                              zapytac lub o cos poprosic...ze nie jest sztuka nas
                              zakrzyczec,krytykowac,obrazac...to dobre do tego mniejsce...jest tu
                              bardzo duzo dziewczyn którym zalezy na tym zeby miec zdrowe dziecko,
                              zeby karmic piersia,itp...na tym forum sa nasze potencjalne
                              pacjentki i to do nich piszemy te slowa...nie z pretensjami, tylko
                              po to zeby sie wspolnie czegos nauczyc...
                              • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 30.08.07, 00:24
                                tylko ze ta nauka i wspolne zrozumienie chyba zajmia sporo czasu,bo
                                pacjentkom ciezko dogodzic,jedna chce zeby kolo niej skakac i ciagle
                                do niej zachodzic,drugiej to przeszkadza bo sama chce o wszystko
                                pytac,akurat wtedy kiedy jej to odpowiada,robisz obchod w nocy po
                                salach zle-bo budzisz,nie zajrzysz-tez zle bo sie nie
                                interesujesz,proponujesz butelke z mlekiem zle-bo chcesz pozbyc sie
                                problemu,jak chcesz przystawic to znow zostajesz terrorysta
                                laktacyjnym,bo raz jak przeczytalam,tu na forum,stworzona liste
                                szpitali gdzie stosuje sie "terror laktacyjny" to poprostu rece mi
                                opadly,doszlam wtedy do wniosku,ze chyba przestaje rozumiec
                                kobiety,ktos nie chce karmic niech mowi to otwarcie,bo nie ma
                                ochoty,ma nowy piekny zrobiony biust itp,mysle ze czasami duzo
                                zalezy od zwyklej rozmowy bez zbednych emocji,a latwiej udzielic
                                porady i pomocy jak zna sie czyjes oczekiwania i obawy
                              • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 31.08.07, 14:14
                                moze
                                > kogos przekanamy ze nie jestesmy takie zle i ze czasem wystarczy
                                > zapytac lub o cos poprosic...

                                to wszytsko bardzo ładnie brzmi. Gdybym nie znała tego forum, to
                                pomyślałabym, że piszą na nim same źle wychowane 'krzykaczki', które
                                ida do szpitala tylko po to, żeby położnym wylać wiadro pomyj na
                                głowęsad To, że zdarzaja się chmaskie pacjentki, nie uprawnia Cię do
                                zakładania wątku "do ciężarnych, rodzących i położnic", bo JA, jako
                                była ciężarna, rodząca i położnica, czuje się twoimi słowami
                                urażona.

                                Jak poczyłabys się, gdybym założyła wątek 'do położnych' z
                                pretensjami do kobiet Twojej profesji? Nie stanęłabys w ich obronie,
                                nie poczułabys się dotknięta? Mnie takie pomysły nie przychodzą
                                jednak do głowy, bo jak coś mi się nie podoba, to personalnie
                                potrafię wyrazić swoje niezadowolenie.

                                Ktos, kto nigdy nie rodził, czytając ten wątek pomysli, że większość
                                pacjentek jest nieuprzejma i Was obraża. A czy tak jest?
                                • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 31.08.07, 14:31
                                  Nigdy nie pisalam ze wszystkie czy wiekszosc pacjentki jest
                                  takich...nie zamierzam bronic innych poloznych bo wiem ze czesto
                                  pretensje kobiet sa uzasadnione...a na tym forum jest mnóstwo watków
                                  o pretensjach do poloznych bo miedzy innymi po to zostalo
                                  zalozone... powtarzam po raz kolejny ze chcialam pokazac druga
                                  strone konfliktów...a tytuł watku jest taki a nie inny bo pisalam i
                                  o pretensjonalnych pacjentkach i o tych z którymi daje sie
                                  współpracowac...i zarówno jedna jak i drugo grupa pacjentek
                                  odpowiadala...wiec to nie miał byc atak na wszystkie
                                  cuiezarne,rodzace i poloznice...
                                • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 01.09.07, 00:16
                                  nie musisz zakladac watku'do poloznych'z pretensjami do kobiet
                                  naszej profesji,poniewaz ktorykolwiek watek przeczytasz jest tylko z
                                  pretensjami do poloznych,w wiekszosci i znow mam wrazenie ze jestes
                                  kolejna osoba ktora nie do konca pojela o co chodzi,zadna z nas nie
                                  napisala,ze do szpitala ida rodzic same"krzykaczki",jak to
                                  ujelas,przesadzilas i to bardzo,ale w wiekszosci pozniejsze posty sa
                                  podyktowane emocjami i niezadowoleniem z jakiejs sytuacji czy
                                  postawy,ale nie wspominacie juz ze chodzi o to czy o to,ale ze
                                  caloksztalt byl do kitu,a niestety nieliczna grupa ktora czyta to
                                  forum potrafi wziasc dystansna wiele wypowiedzi,
                                  bo ktos kto nigdy nie rodzil i poczyta sobie to forum,nie pomysli
                                  sobie ze wiekszosc pacjentek jest nie wychowana i nas obraza,tylko
                                  wrecz odwrotnie,ze w szpitalach pracuja same potwory i znieczulice i
                                  przed tym wlasnie sie bronimy,
                                  nie doczytalas chyba do konca naszych wypowiedzi gdzie potrafilysmy
                                  podziekowac pacjentkom,dzieki ktorym jeszcze wiele z nas chce
                                  pracowac na oddz polozniczych,rowniez robie to osobiscie do swoich
                                  pacjentek,ze potrafila byc taka a nie inna,dzieki czemu wierze ,ze
                                  praca moja ma sens,bo jak pisalam juz wczesniej u mnie w szpitalu
                                  1/4 personelu w oddz czeka na pozwolenie na przeniesienie na inne
                                  oddz,to jest przykre
                                  • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 01.09.07, 10:01
                                    > nie musisz zakladac watku'do poloznych'z pretensjami do kobiet
                                    > naszej profesji,poniewaz ktorykolwiek watek przeczytasz jest tylko
                                    z
                                    > pretensjami do poloznych,w wiekszosci

                                    Nieprawda. Przejrzyj sobie wątki dotyczące szpitala św Zofii na
                                    Żelaznej w Warszawie. Połozne wychwalane sa tam pod niebiosa i
                                    właśnie to mam na mysli pisząc, że swoje uwagi nalezy kierowac
                                    personalnie, a nie do jakiegoś ogółu typu 'do ciężarnych, rodzących
                                    i położnic'.

                                    ale w wiekszosci pozniejsze posty sa
                                    > podyktowane emocjami i niezadowoleniem z jakiejs sytuacji czy
                                    > postawy,

                                    No właśnie, pretensje dotyczą KONKRETÓW. Mnie też denerwują posty
                                    typu 'wszystko było do bani, bo połozne maja nas gdzieś', ale
                                    większość negatywnych wypowiedzi, którę tu czytam, opisuje pobyty w
                                    szptalach, gdzie:
                                    nie uczono karmic piersią
                                    nie pomagano przy 'obsłudze' noworodka
                                    nie zmieniano zakrwawionej pościeli
                                    dzwonki były wyłączone
                                    itp.

                                    na zakończenie postaram się jeszcze raz wyjaśnic, na podtawie
                                    własnych doświadczeń jak może się czuć kobieta po porodzie.

                                    Po pierwsze czuje sie obolała i prośba o poprawianie poduszki, która
                                    dla Was równoważna jest z fanaberia, dla połoznicy jest niezbędna do
                                    dobrego samopoczucia.

                                    Po drugie, mozna i 10 razy mówic jej, żeby mąż nie siadał na łożku,
                                    a ona i tak tego nie zapamięta. Położna, z którą rodziłam,
                                    twierdziła, że nie mogłaby pracować na oddziale połozniczym, bo
                                    połoznice są tak nieprzytomne i rozmemłane, że nic do nich nie
                                    dociera, a ona, chociaz to rozumie, nie miałaby cierpliwości po
                                    pięciokroc powtarzać tego samego. Ciekawa jestem, czy i Wy to
                                    rozumiecie i czy stac was na taka cierpliwość. Dla porówania powiem,
                                    że połozne, z którymi ja miałam do czynienia, tę cierpliwość miały,
                                    za co będę im dozgonnie wdzięczna.

                                    Po trzecie, położnica ma PRAWO oczekiwać, że ktoś się nia w szpitalu
                                    zajmie, pogłaszcze głowie, pozwoli sie wypłakać. W pewnym sensie
                                    oczekuje hotelowej obsługi, co nie znaczy że może byc niegrzeczna.
                                    Chyba tak samo jest w hotelu? Przed młodą mamą dużo ciężkiej pracy i
                                    ma prawo w szpitalu pieścić się nad sobą. tak przynajmniej
                                    uslyszałam od połoznych, które się mna opiekowały.

                                    I teraz juz naprawde na zokończenie;
                                    Załozycielka wątku w pierwszym poście nie wzięła tych wszystkich
                                    zmiennych pod uwage, stąd takie a nie inne reakcje na forum.
                                    Rozumiem, że potem spuściła z tonu i pisała juz łagodniej, ale sama
                                    twierdzi, że z niczego nie ma zamiaru sie wycofywać. Ostra wypowiedź
                                    na forum musi się liczyc z równie ostrymi odpowiedziami i choćby nie
                                    wiem jak bardzo autorka i jej kolezanki próbowały wyładzic swoje
                                    sądy, niesmak po lekturze pierwszego posta pozostanie. starając się
                                    jednak nie pamiętac o pierwszej wypowiedzi żywię nadzieję, że mimo
                                    wszystko jesteście wspaniałymi, cierpliwymi i opiekuńczymi
                                    położnymi. Pozdrawiam i zyczę samych uprzejmych pacjenteksmile
                                    • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 02.09.07, 14:56
                                      I ja dalej z niczego sie nie wycofuje...ostre odpowiedzi na
                                      forum...no cóz myslalm ze bedzie gorzej...ale okazuje sie ze moje
                                      poglady znalazly poparcie i to nie tylko u kolezanek po
                                      fachu...pierwszy post byl poczatkiem dyskusji i odpowiedzi daly ciag
                                      dalszy...byl ostry bo taki mial byc...a potem zaczela sie rozmowa na
                                      argumenty...nie zmieniam zdania:szpital to nie jest hotel,ja nie
                                      jestem od poprawiania poduszek,bo na oddziale czeka na mnie wiele
                                      kobiet ktore potrzebuja pomocy w przystaweniu dziecka do
                                      piersi,pomocy w odciagnieciu pokarmu lub pacjentki pooperacyjne...i
                                      to jest dla mnie priorytet a jesli ktos tego nie rozumie to juz
                                      trudno...wiem ze sa kobiety ktorym nie trzeba tlumaczyc podstawowych
                                      zasad a innym mozna powtarzac 10 razy a i tak nic nie dotrze do
                                      nich...
                                      Mój post wzbudził dyskusje i bardzo dobrze...moze chociaz jedna
                                      osoba zacznie troszke inaczej patrzec na nasza pracę...
                                      • b.wierzbowska1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 02.09.07, 21:56
                                        js-j napisała:

                                        nie zmieniam zdania:szpital to nie jest hotel,ja nie
                                        > jestem od poprawiania poduszek,
                                        bo na oddziale czeka na mnie wiele
                                        > kobiet ktore potrzebuja pomocy w przystaweniu dziecka do
                                        > piersi,pomocy w odciagnieciu pokarmu lub pacjentki
                                        pooperacyjne...i
                                        > to jest dla mnie priorytet a jesli ktos tego nie rozumie to juz
                                        > trudno...

                                        Czy na studiach nie uczono Was empatii? Odnosze wrażenie, że dla
                                        Ciebie położnica do dojna krowa, którą po prosu trzeba nauczyć
                                        karmic i opatrzeć po porodzie. A to, że jej psychika jest w
                                        karastrofalnym stanie, już Cie nie obchodzi.

                                        wiem ze sa kobiety ktorym nie trzeba tlumaczyc podstawowych
                                        > zasad a innym mozna powtarzac 10 razy a i tak nic nie dotrze do
                                        > nich...

                                        NIC, powtarzam NIC nie wiesz o samopoczuciu kobiety po porodzie. Są
                                        takie, które świetnie dają sobie rade, a są i takie, które ryczą nie
                                        wiedząc dlaczego i maja ochote palnąc sobie w głowę. Skoro tego nie
                                        możesz pojąć, to doprawdy nie wiem, co robisz w tym zawodzie.

                                        > Mój post wzbudził dyskusje i bardzo dobrze...moze chociaz jedna
                                        > osoba zacznie troszke inaczej patrzec na nasza pracę...

                                        Przestań użalac się nad sobą tylko lepiej zajmij się dokładną
                                        lekturą tego forum.
                                        'chociaz jedna osoba' - czy zadałas sobie trud, żeby przejrzeć
                                        wątki o opiece na oddziale polożniczym na Żelaznej? Wątpię, bo
                                        inaczej nie wypisywałabyś takic głupot. Kobiety tam pracujące
                                        powinny być dla Ciebie przykładem.
                                        • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 08:20
                                          Nie uzalam sie nad soba...nie musze przegladac innych watków...bo
                                          mam to na co dzień...Ja mam wrtazenie ze ty nie zadalas sobie trudu
                                          zeby ten watek dokladnie przeczytac...ale twije wypowiedzi swiadcza
                                          o tym ze kazda kobieta jest inna...bo jedne pisza o tym ze im nie
                                          pomagano przy karmieniu a ty uwazasz ze skoro pomagamy to kobieta
                                          jest dla nas dojna krowa...no mozna i tak...a o samopoczuciu kobiety
                                          po porodzie wiem wiecej niz Ci sie wydaje...choc pewnie nie wszystko
                                          bo nikt nie wie wszystkiego...ja rozumie szalenstwo hormonów,
                                          melancholie dnia trzeciego,placze bez powodu, zle samopoczucie ale
                                          wszystko ,powtarzam
                                          • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 08:21
                                            (ZA WCZESNIE WYSLALAM)
                                            wszystko ma swoje granice i to na co sie nie zgadzam nigdy...nawet w
                                            pracy i nawet jesli chodzi o poloznice to chamstwo i nieuprzejmosc i
                                            o tym mowi ten post...
                                            • d.o.s.i.a Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 21:51
                                              js-j. Ja mam wrazenie, ze tak sobie piszesz, zeby pisac. Podaj konkretne
                                              sytuacje, kiedy wg Ciebie to nie hormony, nie bol, nie bezradnosc, ale zwykle
                                              chamstwo i wrodzona wredota kaze kobietom byc dla Ciebie nieuprzejmymi...

                                              Jak dla mnie, brakuje Ci mimo wszystko zrozumienia dla kobiet po porodzie.
                                              Akurat ten rodzaj klienta (pacjentki) jest najtrudniejszy, bo wiadomo, pacjentka
                                              jest pod wplywem emocji, bolu, strachu. I w takich warunkach moze byc
                                              zniecierpliwiona, nieszczesliwa, placzliwa, wredna i nieprzyjemna. Ja Ci tej
                                              pracy nie zazdroszcze, ale mimo wszystko mysle, ze moze nie dokonca rozumiesz
                                              jaka jest Twoja rola w tym wszystkim. Wszakze, nikt chyba Ci nie obiecywal, ze
                                              bedzie jak na filmie - usmiechnieta, wszystkowiedzaca mloda mama rozczulajaca
                                              sie nad swoim dzidziusiem. To nie telenowela...

                                              A Twoja rola jest nie tylko nauczenie jak poprawnie przystawiac do piersi (bo
                                              jedna z druga nie wie, no jak tak mozna!), ale jak i pocieszyc i wesprzec
                                              histeryzujaca mame. Uspokoic nerwuske i ta domagajaca sie opieki, aby poczula,
                                              ze ktos sie nia interesuje. Na pewno nie jest to latwe, ale mozliwe. Niestety, w
                                              chwilach bolu, czy niepewnosci, negatywne emocje sie bardzo szybko nakrecaja, a
                                              konfikty eskaluja do niewyobrazalnych rozmiarow. Polozna NIE MOZE wszystkiego
                                              brac osobiscie, bo jezeli to robi, to znaczy, ze nie radzi sobie z sytuacja i
                                              nie jest predysponowana do pracy z trudnymi pacjentami, jakimi niewatpliwie sa
                                              kobiety w ciazy! Polozna jest od tego, aby rozladowac takie sytuacje, niestety
                                              czasem musi spelniac role "worka treningowego". Wydaje mi sie, ze czesto nie
                                              chodzi o wykonanie czegos tu, zaraz, natychmiast, ale o gest, o slowo, o
                                              uspakajajacy ton, ktory pozwoli matce sie odprezyc. Coz, to jednak, mimo
                                              wszystko sluzba, nie zawod...

                                              Mam koleznake, niemozliwa panikare, rozstawiajaca wszystkich po katach. Podczas
                                              swojego porodu, przyznala sie, krzyczala na wszystko co sie ruszalo i bylo w
                                              zasiegu reki. Tak odreagowywala bol i strach. Jest osoba o niezwykle cieplym
                                              sercu - po prostu w sytuacjach kryzysowych panikuje strasznie i krzyczy na
                                              wszystkich i wszystko i wszystkiego sie domaga. Tak ma. Na szczescie rodzila z
                                              dobra polozna, ktora to wszystko ROZUMIALA. Tzn. wiedziala, ze rodzaca kobieta
                                              MOZE zachowywac sie wlasnie tak, i na takie zachowanie byla przygotowana. I
                                              umiala je rozladowywac. I nie brala tego do siebie!

                                              A ja z Twoich postow odnosze wrazenie, ze denerwuje Cie, ze mlode mamy sa
                                              zielone, ze niedouczone, ze "im sie wydawalo", ze bedzie rozowo. Coz zlego w
                                              tym, ze kobieta wyobraza sobie cud macierzynstwa? Coz zlego w tym, ze nie jest
                                              przygotowana na niedogodnosci. Mam wrazenie, ze masz do tych kobiet pretensje...
                                              To Ty jestes tam po to, aby powiedziec "kochana, nie boj sie, wszystko bedzie
                                              dobrze", a nie strzelac focha, bo ktoras z matek denerwuje sie, ze dziecko
                                              placze, a mialo nie plakac...
                                              • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 22:35
                                                Takich sytuacji jest bardzo duzo...
                                                - siedzisz z pacjentka pół nocy i odciagasz jej pokarm w trakcie
                                                nawalu a ona na wizycie mówi ze jej nikt nie pomogl...albo klamie ze
                                                prosila o srodek przeciwbólowy i nikt jej go nie dał...
                                                - tatusiowie potrafia na kilkuosobowej sali pić alkohol i jak sie im
                                                zwraca uwagę, to lecą epitety...
                                                - nie znając zwyczajów panujących w szpitalu a nawet po ich
                                                kilkakrotnym usłyszeniu robią awanture ze ich dziecko mialo
                                                niebadany sluch a inne dzieci po 3 razy (tłumaczylam ze ich dziecko
                                                jest chore a my sluchamy sluch zdrowym dzieciom zanim wypiszemy do
                                                domu a oczywiscie takie badanie przeprowadza sie jeden raz), gdyby
                                                nie salowa która stanela w mojej obronie to chyba bym dostala -
                                                serio...
                                                - kobieta która twierdzi ze karmi piersia i wykonuje nasze polecenia
                                                zapytana jak długo karmila i czy z obu piersi odpowiada
                                                tzn.wykrzykuje ze moim obowiazkiem a nie jej jest dziecko nakarmic,
                                                nasyła na mnie swojego meza, który mnie straszy ze cos mi zrobi, po
                                                czym oboje panstwo zycza sobie zebym nie zajmowala sie ich
                                                dzieckiem,ale na nastepnym nocnym dyzurze mamusia sie najadla
                                                czekolady i dziecko pol nocy piszczalo z bólu brzucha to juz jej
                                                bylo wszystko jedno kto jej dzieckiem sie zajmnie byle by sie mogla
                                                wyspac i mi je oddala na noc...
                                                Mozna by takie przyklady mnozyc i mnozyc...moze znow pomyslicie ze
                                                przesadzam, ale dla mnie to sa szczyty chamstwa bo ci ludzie byli
                                                naprawde agresywni i wulgarni...i odbierałam to osobiscie jak to
                                                byly ataki na moja osobe...
                                                Ja rozumie ze mam wspierac kobiety psychicznie i oczywiscie to robie
                                                kiedy widze ze cos je dreczy, ze chca pogadac i sie wyplakac...
                                                Ja wiem ze macierzynstwo to nie telenowela, ale niektóre pacjentki
                                                tego nie wiedza...
                                                Focha nie strzelam a denerwuja mnie te kobiety które sa chamski i
                                                kłamia bo nie znosze takich ludzi i to ze sa po porodzie ich nie
                                                usprawiedliwia...
                                                • d.o.s.i.a Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 22:52
                                                  No, ale chyba pijacy tatusiowie nie zdarzaja sie w szpitalu na codzien? A jezeli
                                                  nawet, to od tego jest chyba oddzialowa, nie wiem, ordynator, czy jakas ochrona
                                                  szpitala, aby takich tatusiow pogonic. Poza tym, tatus to jednak nie poloznica,
                                                  a o nich tu piszemy...? wink

                                                  > - siedzisz z pacjentka pół nocy i odciagasz jej pokarm w trakcie
                                                  > nawalu a ona na wizycie mówi ze jej nikt nie pomogl...albo klamie ze
                                                  > prosila o srodek przeciwbólowy i nikt jej go nie dał...

                                                  Asertywnosc. Jezeli ktos zarzuca Ci klamstwo wystarczy powiedziec "Pani Aniu, a
                                                  to odciaganie co robilysmy wczoraj w nocy to nie pomoglo? Nic nie szkodzi
                                                  sprobujemy jeszcze raz". "Pani Aniu, czyzby ten srodek co Pani dalam wczesniej
                                                  nie pomogl?". Albo cos w tym stylu. Ale nie zapeszac sie, nie denerwowac od
                                                  razu. Po co??


                                                  > - nie znając zwyczajów panujących w szpitalu a nawet po ich
                                                  > kilkakrotnym usłyszeniu robią awanture ze ich dziecko mialo
                                                  > niebadany sluch a inne dzieci po 3 razy (tłumaczylam ze ich dziecko
                                                  > jest chore a my sluchamy sluch zdrowym dzieciom zanim wypiszemy do
                                                  > domu a oczywiscie takie badanie przeprowadza sie jeden raz), gdyby
                                                  > nie salowa która stanela w mojej obronie to chyba bym dostala -
                                                  > serio...

                                                  Wlasnie w takich sytuacjach musisz nauczyc sie metody "kaczki". Czyli splywa po
                                                  mnie jak po kaczce i niczego nie biore osobiscie do siebie. Rodzicom chodzi o
                                                  ich dziecko, a nie o Ciebie. Jezeli mamusia krzyczy trzeba lagodnym glosem
                                                  odpowiedziec "Pani Aniu, prosze niech sie Pani nie denerwuje, wszystko z
                                                  maluszkiem bedzie dobrze. Sluch zbadamy na pewno." Cos w ten desen. A jezeli
                                                  krzycza i wyzywaja "rozumiem, ze Panstwo sa zdenerwowani, jestem tu, zeby
                                                  Panstwu pomoc, ale chyba najlepiej bedzie jak troszeczke wszyscy ochloniemy. Za
                                                  piec minut wroce i wszystko Panstwu wytlumacze".


                                                  > Ja rozumie ze mam wspierac kobiety psychicznie i oczywiscie to robie
                                                  > kiedy widze ze cos je dreczy, ze chca pogadac i sie wyplakac...
                                                  > Ja wiem ze macierzynstwo to nie telenowela, ale niektóre pacjentki
                                                  > tego nie wiedza...
                                                  > Focha nie strzelam a denerwuja mnie te kobiety które sa chamski i
                                                  > kłamia bo nie znosze takich ludzi i to ze sa po porodzie ich nie
                                                  > usprawiedliwia...

                                                  Mam nadzieje, ze mimo wszystko sa to jednak sytuacje rzadkie. Z ciekawosci
                                                  spytam - nie robia Wam w szpitalu szkolen z tego jak sobie radzic z trudnym
                                                  pacjentem? Jak go uspokoic i spacyfikowac? Tego sie mozna nauczyc. Bo inaczej
                                                  sie zameczysz w tej pracy. Swiata nie zmienisz chocbys na rzesach stanela. I
                                                  musisz sie chyba z tym pogodzic. Zamiast tego mozesz sie nauczyc radzic w
                                                  trudnych sytuacjach, tak aby Cie takie rzeczy "nie ruszaly". To jedyna rada.
                                                  • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 23:02
                                                    Nic nie rozumiesz...
                                                    Ja moge powiedziec:
                                                    "Pani Aniu, a
                                                    > to odciaganie co robilysmy wczoraj w nocy to nie pomoglo? Nic nie
                                                    szkodzi
                                                    > sprobujemy jeszcze raz". "Pani Aniu, czyzby ten srodek co Pani
                                                    dalam wczesniej
                                                    > nie pomogl?"...ale co to da jak ktos na mnie wrzeszczy?
                                                    Pijani tatusiowie zdarzaja sie coraz czesciej (pija nawet w
                                                    szpitalu) i ja moge zawolac ochrone...
                                                    Powtarzam jedno i to samo az do skutku...
                                                    Ale mi chodzi o to zeby ludzie sie zastanowili nad soba...
                                                    A ja jestem idealistka i moze nie zmienie swiata ale dam komus do
                                                    myslenia...
                                                    A tak naprawde to widze ze zaden argument Cie nie przekona wiec
                                                    niech kazda z nas zostanie przy swoim stanowisku...
                                                    A z chamstwem nigdy sie nie pogodze...
                                                  • d.o.s.i.a Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 23:22
                                                    Dokladnie. Swiata nie zmienisz. Ludzi nie zmienisz. Musisz sobie jakos z nimi
                                                    radzic. Jak ktos na Ciebie krzyczy, mow spokojnym glosem i rob swoje. Jak
                                                    krzyczy dalej, zlewaj, przeczekuj, usmiechaj sie, mow, ze przyjdziesz
                                                    porozmawiac pozniej. I tyle. No co jeszcze mozesz zrobic??? Chamstwo musisz
                                                    nauczyc sie zlewac - dla wlasnego dobra. Wlasnie po to, aby Tobie dobrze sie
                                                    pracowalo. Rozwrzeszczana pacjentka pojdzie do domu i zapomni. A Ty sie z tymi
                                                    emocjami meczysz dalej. Zupelnie niepotrzebnie. Uwierz mi, w mojej pracy co
                                                    chwila ktos na mnie krzyczy, bo cos nie wychodzi, bo cos sie sypie.
                                                    Zwariowalabym chyba jakbym choc przez chwile brala to do siebie. Wychodze z
                                                    zalozenia, ze jak ktos zaczyna krzyczec, to dlatego, ze wlasnie mial ochote sie
                                                    wykrzyczec i we mnie znalazl dobry worek treningowy, a nie dlatego, ze ja go
                                                    zdenerwowalam. I trzeba mu dac sie wykrzyczec. Ale tak naprawde nie chodzi o
                                                    mnie. A ja i tak zrobie dokladnie to co mialam zrobic dokladnie tak jak dla
                                                    klienta, ktory nie krzyczy. Praktyka czyni mistrza. Kiedys zarlam pazury z
                                                    nerwow, teraz splywa po mnie jak po kaczce. Ale tego sie mozna nauczyc. A nie
                                                    liczyc na medal wink Liczenie na to, ze "dasz komus do myslenia" jest tylko
                                                    oszukiwaniem siebie. Bo prawda jest taka, ze nikogo niczego nie nauczysz, a
                                                    nerwy Ci przy tym wysiada. I im predzej to zrozumiesz tym lepiej dla Ciebie wink

                                                    Jedna z technik, ktore ucza na szkoleniach pt. "jak sobie radzic z trudnymi
                                                    przypadkami" jest, banalne, udawanie, ze jest sie wlasnie tym trudnym klientem i
                                                    przedstawienie swojego punktu widzenia, co nas denerwuje w danej sytuacji,
                                                    dlaczego czujemy sie pokrzywdzeni. Wiem, ze brzmi smiesznie. Ale dziala. Pozwala
                                                    ZROZUMIEC emocje kierujace innym czlowiekiem i "wybaczyc" mu pewne zachowania.
                                                    Ale wymaga pewnego "wyjscia z siebie" i odstapienia od tego, bardzo latwego,
                                                    scenariusza pt. "ale nie widzicie, ze to ja mam racje??", "ale przeciez MUSZE go
                                                    czegos nauczyc!!" itp.

                                                    Naprawde polecam jakies warsztaty, czy szkolenie z tego jak sobie radzic w
                                                    takich sytuacjach.
                                                  • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 08:14
                                                    j-s, z całym szacunkiem,ale wydaje mi się, iż przypadki o których
                                                    piszesz są incydentalne - nie przedstawiaj proszę położnic i ich
                                                    rodzin jako pijących, a pacjentki to kłamczuchy bez serca - bo
                                                    prawie dwustupostwoy wątek i tytuł "do..." sugeruje jakby to była
                                                    norma w polskich szpitalach! a jestem przekonana, iż tak nie jest.
                                                    Oczywiście zdarzają się pacjenci, o kórych piszesz, ale to nie
                                                    norma. Mój mąż też jest lekarzem w woj. lubelskim (podobno też tu
                                                    pracujesz) w jednym ze szpitali i czasem opowiada o
                                                    takich "przypadkach", ale opowiada CZASEM. Nie jest to norma i
                                                    zapewniam Cię, iż nie pisze na forum "do pacjentów po operacji.."
                                                    Mam wrażenie, iż po pierwsze brakuje Ci asertywności, po drugie
                                                    nigdy, przenigdy nie bierze się słow Klienta do siebie. Zamiast
                                                    własnie patrzeć na pijących tatusiów (podkreślam, nie sądze, aby to
                                                    była norma) wzywasz ochronę. I już. Umieść kartkę na oddziele, iż w
                                                    takich przypadkach będzie wzywana ochorna. Są postawy asertywne,
                                                    działania, które można podjąć. I to Ty w kółko powtarzasz, że mówisz
                                                    nie dla chamstwa na forum, powtarzasz jak mantrę, zamiast działać.
                                                    Żeby ludzie się nad sobą zastanowili to mówi ksiądz na kazaniu. Po
                                                    pierwsze postawa asertywna w życiu rzeczywistym, a nie na forum,a po
                                                    drugie brak generalizowania - postawy, o których piszesz są dość
                                                    rzadkie, jeśli np. 100% to ogól pacjentek, a np. 10% jest pijanych,
                                                    kłamliwych (no nie sądzę, aby było więcej) to chyba Ty masz
                                                    problem,że przejmujesz się tymi 10% i piszesz tak dramatyczny post
                                                    na forum. I tak jesteś w lepszej sytuacji, bo w szpitalu w
                                                    kontaktach połozna -pacjentka - pacjent zawsze będzie w pozycji
                                                    gorszej..a niestety zdecywoanie częsciej zdarza się tragiczna opieka
                                                    połoznych nad pacjentkami niż odwrotnie..wiem, wiem nie jesteś
                                                    adwokatem
                                                  • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 10:18
                                                    Wszystkim dziekuje za rady jak mam pracowac...ale zdecydujcie sie
                                                    czy mam byc empatyczna czy olewac kobiety bo juz sie
                                                    pogubilam...przypadki o których napisalam nie sa nagminne ale one
                                                    wogole nie maja prawa bytu...mowicie wezwac ochrone-ok-ale facet
                                                    facetem a co z jego zona, jak ona sie ma wtedy czuc...chyba sie
                                                    troszke zagalopowalyscie kolezanki i widze ze zupelnie nie wiedzie
                                                    jak wyglada nasza praca i nasze kontakty z pacjentkami i ich
                                                    rodzinami...macie gotowe recepty na wszystko,no bo przeciez
                                                    wystarczy kartka z informacja......prosze was, oslabjaja mnie takie
                                                    teksty...
                                                  • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 10:26
                                                    Bądź asertywna, miła dla pacjentek, a równoczesnie stanowcza w
                                                    pewnych sytuacjach. Skoro nie mają prawa bytu przypadki o których
                                                    pisałas to co zrobiłaś w życiu rzeczywistym żeby je wyeliminować
                                                    zamiast wyżalać się na forum? Nie mam gotowych recept na wszystko,
                                                    podsuwam rozwiązania, bo z 230 postów jak na razie to tylko piszesz
                                                    o złych pacjetnkach na forum, zamiast podjąć pewne działania w życiu
                                                    realnym. I jak pisałam, z racji profesji męża trochę wiem jak
                                                    wyglądają te kontakty z relacji lekarz-pacjent. I proszę Cię, to Ty
                                                    mnie nie osłabiaj, bo jeśli propozycje co zrobić, aby wyeliminować
                                                    te przypadki są be, to dwusetny wątek cudownie ozdrowi sytuacje?no
                                                    prosze Cie...
                                                  • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 10:31
                                                    Nie pisalam tego postu z prosba o pomoc...umiem sobie radzic w
                                                    sytuacjach trudnych...napisalam go zeby zwrocic uwage na obustronny
                                                    szacunek...wy piszecie ze polozne was nie szanuja, ignoruja,sa
                                                    chamskie,wiec ja chcialam pokazac ze dziala to w odie strony...nie
                                                    prosilam o rade...a takie przypadki mozna wyeliminowac jak ludzie
                                                    zaczna myslec co robia i mowia...
                                                  • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 10:42
                                                    Tak, rozumiem, iż apelujesz o szacunek obustronny, ale śmiem
                                                    twierdzić, iż poza kilkaset wpisami to pozostanie bez echa, gdyż jak
                                                    pisałam tylko w zyciu realnym możliwe są zmiany tego faktu.
                                                    Natomiast kwestia taka, iż Twój apel o szacunek został -jak wynika -
                                                    z Twoich wpisów inaczej odczytany, gdyż wydźwięk tematu oraz
                                                    pierwszego posta miał bardzo pejoratywny wydźwięk. Pozostaje także
                                                    druga strona medalu, od kótrej Ty się odcinasz pisząc, iż nie jesteś
                                                    adwokatem o bardzo częstym, przedmiotowym traktowaniu pacjentek. A
                                                    ten szacunek powinien także obejmować drugą stonę-pacjentki są
                                                    obolałe, zmęczone,a tutaj często brak pomocy. I co z tym zrobić??
                                                  • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 10:52
                                                    Zmieniac to, rozmawiac...Ja napisalam mojego posta tutaj bo sama
                                                    sledze to forum i staram sie poznac wasz punkt widzenia...wlasnie po
                                                    to zeby nie popelniac bledów, zeby zrozumiec wasze zachowania, jest
                                                    tu kilka poloznych, które sledza to jak oceniacie sluzbe zdrowia i
                                                    robimy to nie ze zwykłej ciekawosci...internet ma wielka sile...jest
                                                    tu bardzo duzo ludzi i tylez samo opini na kazdy temat...podstawa
                                                    jest to ze szacunek powinien byc obustronny co to tego nie mam
                                                    watpliwosci...a odcinam sie od opinii o opiece zeby ten watek nie
                                                    zmienil sie w kolejny negatywny obraz poloznych, to miał byc post o
                                                    pacjentkach...takich jakimi sa...
                                                  • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 11:04
                                                    O pacjentkach takimi jakimi są piszesz..dlaczego tak generalizujesz?
                                                    w pierwszym poście piszesz,iż pacjentki traktują szpital jak hotel,
                                                    Was jak służbę, że pacjenci mają same prawa? obraz jaki się wyłania
                                                    to taki, ze wszystkie pacjentki Wami pomiatają itd. I bardzo
                                                    rozmijasz się z prawdą. a trudno tylko wymagać szacunku od
                                                    pacjentów, skoro w bardzo wielu przypadkach nie można go samemu
                                                    zaznać. I skoro czytasz posty to chyba widzisz. Czytaj konkretne
                                                    posty o braku pomocy, przykłady, o olewaniu pacjenta. I piszesz, że
                                                    odcinasz się, aby wątek nie przekształcił się w negatywny wątek o
                                                    położnych, czyli przekształca się w negatywny wątek o rodzących i
                                                    połoznicach, gdyż na temat relacji połozna-pacjentka dyskutować nie
                                                    chcesz. Aby dyskusja była rzeczowa i wyważona powinna obejmować
                                                    obydwie strony realcji, a nie tylko jedną w kontekście ;pacjentki be-
                                                    położne cacy. Obiektywizmu. Ty natmiast nie chcesz słyszeć/słuchać o
                                                    złej opiece nad połoznicami w wielu przypadkach, trochę rozszerz
                                                    pogląd na sytuację o spojrzyj na to kompleksowo. także o złej
                                                    opiece/jej braku nad położnicymi, tylko wtedy dyskusja jest
                                                    wyważona, rzeczywista i OBIEKTYWNA
                                                  • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 11:12
                                                    Ja w swoich postach pisze o wszystkich pacjentkach, jak dokladnie je
                                                    czytalas to takze o tych z którymi sie dobrze wspolpracuje, które sa
                                                    otwarte na nasza pomoc i porade...Wiem ze opieka poloznicza czesto
                                                    kuleje, ze sa zaniedbania karygodne,ze polozne sa czesto niemile,
                                                    opryskliwe i niepomocne...ja to wiem, wy to wiecie,ale ja nie
                                                    generalizuje ani jednej ani drugiej strony...dyskusja na temat
                                                    relacji polozna - pacjent to caly ten watek ... pokazujemy nasz
                                                    punkt widzenia...jestem obiektywana bo widze nasze wady i
                                                    niedociagniecia ale nie tylko nasze...nie twierdze ze pacjentki sa
                                                    be a polozne cacy bo prawda jak zwykle jest po srodku...a to mial
                                                    byc nie negatywny post o kobietach, tylko realny post o kobietach...
                                                    bo czesto jest tak ze to pacjentki przedstawiaja tylko jedna strone
                                                    konfliktu i to polozne sa zle i okrutne...ja tym postem chcialam
                                                    nadac troche rownowagi i sprawiedliwosci w ocenie tych relacji...
                                                  • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 11:23
                                                    teraz doczytawszy kilka ostatnich postow,wyciagam wniosek iz
                                                    pacjentkom wolna napisac wszystko i przedstawic punkt widzenia,a
                                                    wiekszosci sa to opinie krytyczne i mieszajace z blotem,poniewaz nie
                                                    spotkalam tu na forum by polozne pisaly o poloznicach-krowa szmata
                                                    glista itp-a w postach pacjentk spotkalam-kilku gorszych nie bede
                                                    przytaczac,a polozne nie moga sie bronic przed takimi opiniami?
                                                    poniewaz jest sie polozna to znaczy,ze musimy na wszystko sie
                                                    zgadzac?chodzi o to zeby pokazac,ze wszpitalu tez sa rozne
                                                    pacjenkti,a te ktore nas do siebie zraza rowniez wyrabiaja opinie
                                                    calosci,a forum to pokazuje tylko obraz z jednej strony i jeden
                                                    obraz poloznych,ze polozne sa najgorsze i olewaja wszystko
                                                  • ja-hoja Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 12.09.07, 22:16
                                                    Za ok 2 tyg bede rodzic drugie dziecko.Kiedy bedzie mi potrzebna
                                                    pomoc poprosze o nia,bo po to jest opieka poloznej,ale sa
                                                    rzeczy,ktore wystarczy chciec,sprobowac,nauczyc sie.Po 3 dniach
                                                    wychodzimy do domu i powiedzcie co wtedy?Wiec moze ten pobyt
                                                    szpitalny warto przeznaczyc na odpoczynek po ciezkiej pracy i
                                                    NAUKE,zeby nie usiasc w domu z placzem i histeria po 7 dniach w
                                                    stercie brudu,placzu dziecka,w depresji,z pogryzionymi brodawkami bo
                                                    nic nie wiem i nie umiem.Jestem kobieta-zona-matka-polozna- i
                                                    niedlugo znowu pacjentka na porodowce i polozniczym,ale przede
                                                    wszystkim CZŁOWIEKIEM.WYMAGAJMY OD INNYCH,ALE ROWNIEŻ OD SIEBIE!!!
                                                  • rasatii Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 04.09.07, 10:56
                                                    mysle,ze cota nie ma tak do konca racji,odnosnie tragicznej opieki
                                                    poloznych nad pacjentka,ze zdarza sie czesciej,to nie jest do konca
                                                    tak,bo sledzac to forum ,odnioslam wrazenie ze jest ona poprostu
                                                    czesciej opisywana,relacja pacjentka-polozna zawsze bedzie z
                                                    przewaga dla poloznej,ale nie w kazdej sytuacji,bo w momencie jak
                                                    pacjentka na cos sie skarzy do lekarza to zazwyczaj poloznej sie
                                                    dostaje po glowie,przynajmnniej tak u mnie jest,co innego jesli sa
                                                    to uzasadnione skargi,a co innego jak jest to proba odegrania sie na
                                                    poloznej i wtedy dziekuje za to ze sa sale kilkuosobowe,czasami na
                                                    zepsucie wzajemych relacji wystarczy jedno nieopatrzne slowo i nie
                                                    ten ton,by od razu jedna czy druga strona sie do siebie upzedzila,a
                                                    czasami wlasnie niegrzeczna rodzina sprawia,ze do pcjentki podchodzi
                                                    sie z dystansem,przewaga poloznej jest rowniez w tym,ze polozna ma
                                                    mozliwosc bycia po obydwu stronach-jako personel i jako pacjentka,w
                                                    moim przypadku moje doswiadczenia z pologu pomogly mi usprawnic
                                                    opieke nad poloznicami,ale czasami najchetniej postawilabym niejedna
                                                    pacjentke na swoim miejscu zeby zobaczyla jak to jest,ile obowiazkow
                                                    dyzurowych i zabiegowych przy matce i now jest do wykonania oprocz
                                                    zwyklej pomocy fizycznej i psychicznej,a wedlug pacjentki musi
                                                    wszystko byc natychmiast,nie da sie ,jak rowniez nie da sie
                                                    wszystkiego nauczyc w dwie doby,bo tyle po fizjologii lezy sie w
                                                    szpitalu,ze trzeba siedziec niekiedy i cwiczyc i probowac,na
                                                    wszystko potrzeba czasu,bo to jest najlepszy lekarz
                                                    zal pacjentki ma tez podloze w tym,ze kobieta kobiete powinna
                                                    najlepiej rozumiec,a tego zrozumienia i dopieszczenia nie doznaly w
                                                    szpitalu,bo nawet biorac zwykla codziennosc,kto szybciej ustapi
                                                    miejsca ciezarnej albo matce z dzieckiem?wlasnie facet albo
                                                    staruszki,wlasnie o ten brak wzajemnego zrozumienia i szacunek sie
                                                    rozchodzi
                  • cota Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 29.08.07, 11:49
                    Ja też rodziłam w lubelskim....opiekę opisałam - tzn. jej brak..no
                    ładnie
                  • jolie Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 23:50
                    Zgadzam się z głosami, które mówią, że służba zdrowia nie nadąża (lokalowo,
                    logistycznie, mentalnie) z rosnącymi oczekiwaniami rodzących. I nie chodzi tu o
                    zaindukowanie u położnych jakiejś służalczej wiernopoddańczej postawy wobec
                    pacjentek tylko o wzajemny szacunek. Zgadzam się. Ale sytuacja
                    rodząca/położnica-położna nie jest na wstępie symetryczna. To położna jest tą
                    silniejszą stroną z definicji. Swoje (raczej czarne) przeżycia opisałam w wątku
                    o jednym z krakowskich szpitali, zatem będę się powtarzać.

                    Tak, rozczulałam się nad sobą po porodzie (cc). Tak, byłam histeryczką i
                    panikarą. Dlaczego?
                    - bo mnie bolało
                    - bo to moje pierwsze dziecko
                    - bo przez długi czas nie wiedziałam, co z dzieckiem i nie widziałam samego dziecka
                    - bo leżałam w ukropie w ogrzewanej (przy ciepłej wiośnie) 8-osobowej sali
                    - bo nie spałam 2 doby (w tym dobę po cięciu)
                    - bo nie mogłam zejść ani wejść na wysokie (jak dla mnie) łóżko
                    - bo synek od urodzenia był żarłoczny, a ja miałam problemy z laktacją
                    - bo nie mogłam się wypróżnić (pewnie z powodu psyche)

                    I doskonale wiem, że kobiety rodziły w czasie wojny, przy bombardowaniu, w
                    powstaniu, w obozach koncentracyjnych i w stalinowskich więzieniach. Ale wtedy,
                    gdy leżałam i wyłam do poduszki to nie był żaden argument, ba, nic mnie to nie
                    obchodziło. Tak, widocznie jestem egocentryczna.

                    A jakie były położne? Nie, nie wszystkie były opryskliwe, znudzone i obrażone.
                    Były fachowe, ale obojętne, była jedna wspaniała, empatyczna, o której mogłabym
                    napisać, że była dla mnie jak matka (bo tak mi się kojarzyła), ale było kilka
                    okropnych, wypalonych i sfrustrowanych. I właśnie z tymi ostatnimi kojarzy mi
                    się szpital. Co pamiętam z tego 5-dniowego pobytu?

                    - położną, która na (grzeczną) prośbę, żeby nie stawiała wózka z synkiem koło
                    gorączkującej i zagrypionej kobiety, odpowiedziała opryskliwym tonem: "to nie
                    hotel, jak chcę to mogę sobie sama wózek przestawić" (zwleczenie z łóżka
                    zajmowało mi kilka minut)
                    - położną, która, gdy odwiozłam Małego późnym wieczorem, bo padałam ze zmęczenia
                    po nieprzespanych 2 dniach i zasnęłam z nim na ręku, stwierdziła, że mam dziecko
                    zabrać, bo maja system rooming-in, a poza tym, to "wakacje się skończyły, HRABINO!"
                    - położną, która protekcjonalnym tonem wygłosiła przemówienie - naganę (przy
                    postronnych osobach) nt. niestosowności mojego "stroju" - wyszłam na korytarz w
                    koszuli do połowy uda i bez szlafroka; dziwne, że mycie krocza uruchamianym
                    pacjentkom przy otwartych drzwiach jej nie przeszkadzało, a widok moich nóg tak;
                    a zważywszy na ukrop (przynajmniej dla mnie) na oddziale, nie sądzę, że chodziło
                    jej o moje dobro (i to mityczne przeziębienie, choć wiadomo ogólnie że
                    najszybciej osłabia odporność przegrzanie, nie wyziębienie organizmu); zresztą
                    nieważne, chodzi o formę, a nie treść; rzeczona położna później w chamski sposób
                    dworowała sobie ze mnie przy każdej nadarzającej się okazji i omawiała szeroko
                    mój "przypadek" na dyżurce, znalazła sobie ofiarę wielka strażniczka
                    "obyczajów". A dlaczego wyszłam w tej nieszczęsnej koszuli? Bo dwie pierwsze
                    pobrudziłam, miałam gruby szlafrok,w którym było mi gorąco, a mąż pracuje do 19
                    i inną koszulę przyniósł mi wieczorem - ale to pewnie nawet przez myśl jej nie
                    przeszło...
                    - położną, która na prośbę o zmianę podkładu na łóżku, powiedziała, że nie
                    przyniesie, bo już dwa razy mi zmieniała (miałam krwotok)

                    Cóż, być może rozczulałam się nad sobą. I myślę, że będzie lepiej, jak ominę ten
                    szpital szerokim łukiem przy ewentualnej kolejnej ciąży.
    • graid Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 30.08.07, 08:37
      Wszystko fajnie.... uncertain

      - tylko, ze ja gosci przyjmowalam na korytarzu, bo zdawalam sobie
      sprawe, ze mamie lezacej obok moga wizyty te przeszkadzac,

      - gdy nie mialam pokatmu, dziecko bylo glodne, to musialam bardzo
      PROSIC bardzo, by dano mi czyms nakarmic dziecko

      - prosilam o pomoc w pokazaniu jak sie kapie dziecko / bo moje
      dziecko zapapralo sie po same pachy i po tygodniowym pobycie w
      szpitalu w upal, to skora malucha jest przypocona/ - jaka dostalam
      odpowiedz?? ze w szpiatlu nie kapie sie dzieci, ze mych
      husteczkami uncertain -nie wiem czy to odgorne zalecenie czy paniom
      poloznym nie chcialo sie...

      - tak dzwonilam i bezczelnie dzwonek zostal wylaczony, bo ktoras
      pinda /uzylam swiadomie tego slowa ! / pielegniarka podlaczyla 2
      maluszki do maszyny wciskajacej antybiotyk ze strzkawki - dzieci
      plalaky i nie bylo pani, by to odlaczyla, malo tego dzwonek
      wylaczyla mi SALOWA - no kurdesz.... /dzwonilam regularnie co 10
      minut, bo nie zapomina sie o dzieciach podlaczonych do aparatury!/

      - zalecane jest podawanie antybiotykow o stalej porze - a jak
      podawano je dzieciom? z kilkugopdzinnym opoznieniem /owszem, ze nie
      na kazdej zmianie pielegniarek sie tak dzialo, ale mialo to miejsce/

      - zdazalo sie, ze antybiotyk w zastrzyku byl podawany podczas snu
      matki mowiac pani lezacej obok, ze "bierze sie na swiadka" -to nie
      powinno miec miejsca!

      - jak mialam problem z karmieniem nie zaproponiowano mi porad
      pielegniarki laktacyjnej, ktora w szpitalu jest na etacie, a malo
      tego panie polozne, tak mocno sciskaly mi piersi, bo nie wierzyly,
      ze nie mam pokarmu, ze narobily mi siniakow i kazde przystawienie
      malego konczylo sie potwornym bolem...

      i perelka.....

      - jedna z poloznych kazala karmic mi dziecko piersia - godzine z
      jednej i godzine z drugiej, kiedy dziecko prezylo sie z placzu, bo
      bylo glodne!

      • graid Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 30.08.07, 08:39
        a tak na marginesie - orocz 2 pan poloznych bardzo nieprzyjemnych,
        reszta byla bardzo sympatyczna i sklonna do pomocy smile
        • ja-hoja Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 12.09.07, 22:36
          No i wlasnie o to chodzi!
          Nie wszystkie poloznice sa rozhisteryzowane, a nie wszystkie polozne
          sa podle i znudzone.
          Troche sie na tym forum zrobilo zbyt ogolnikowo,a wiadomo,ze nie
          dotyczy to wszystkich przedstawicielek obu stron.
          Na szczescie swiat az tak jeszcze nie zwariowal.
    • malapustolka Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 02.09.07, 21:25
      no ladnie, az sie slabo mi zrobiło. Ja nie wymagalam od poloznej
      zeby mi poprawiala poduszki. Poprosilam o podklady, ktore dostalam
      po 2h, a znieczulenie po 10h !!!!! Wymagam tylko odrobine szacunku
      do drugiego czlowieka. Powiedzenie jestem polozna np Kasia bedziemy
      razem rodzic, nie jest jakims widzimisie. A teraz przychodzi obca
      baba, wklada ci rece w twoje intymne miejsce i nawet nie wiesz czy
      to lekarz czy polozna czy moze sprzataczka. Kobieta po porodzie jest
      obolala. Ja oprocz tego bylam rowniez w niezlym szoku. I to jest
      moment kiedy kobiecie mozna dokopac. Bo nie odpowie, bo ledwo żyje.
      Nie wspominając o hormonach. Nie powiem niektóre położne były bardzo
      miłe i pomagały w karmieniu, ale inne mnie opieprzaly ze zadalam
      pytanie pediatrze. A pomoc przy pierwszym karmieniu nie jest
      luksusem. Przecieżjest teraz takie parcie na karmienie piersią, a
      początki są najważniejsze. Jak się op... kobiete, ze nie umie karmic
      to jej to napewno w niczym nie pomoze,a raczej zaszkodzi, bo wiadomo
      jak sie zestresuje to z karmieniem bedzie jeszcze gorzej.
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 08:22
        Ja jako połozna tez wymagam od kobiet tylko odrobiny szacunku...
        • mamabe2 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 03.09.07, 16:13
          Mówi się rozumiem, a nie rozumie, chyba że on lub ona...
          • batutka js-j 13.09.07, 18:39
            nie bede sie rozpisywac na temat panstwowej sluzby zdrowia bo szkoda slow -
            robiecie łaske, ze komus pomagacie - inna sprawa, ze jak wam zaplacic, to
            zupelnie inne podejscie

            i jeszcze jedna sprawa: to wy (szpital) jestescie dla nas - pacjentek a nie
            odwrotne a zdaje sie, ze cos sie wam pomieszalo w tej kwestii

            i w koncu wezcie sie do roboty, a nie tylko oczekujecie podwyzek za laske, brak
            szacunku do pacjenta, olewanie, pokrzykiwanie

            przez was nie chce sie lezec w szpitalach, bo czlowiek sie stresuje na kogo natrafi

            takie jest moje zdanie - nie wyssane z palca ale wynikajace z doswiadczenia
            • js-j Re: js-j 13.09.07, 21:06
              Ja tez juz nie bede sie powtarzac... Wy pacjentki macie wolnosc
              wyboru...Nie podoba sie w panstwowej sluzbie zdrowia, mozna isc do
              prywatnej kliniki albo rodzic w domu... nikt w szpitalach nikogo nie
              trzyma na sile...mozna sie wypisac w kazdej chwili jak cos jest nie
              tak... i wiem ze my (szpital) jestesmy dla pacjentów i nic mi sie
              nie pomieszalo... ale wiem tez ze mam swoje racje o ktorych tu
              pisalam i napewno nie sa to pieniadze...
              • b.wierzbowska1 Re: js-j 13.09.07, 21:58
                js-j napisała:

                > Ja tez juz nie bede sie powtarzac... Wy pacjentki macie wolnosc
                > wyboru...Nie podoba sie w panstwowej sluzbie zdrowia, mozna isc do
                > prywatnej kliniki albo rodzic w domu... nikt w szpitalach nikogo
                nie
                > trzyma na sile...mozna sie wypisac w kazdej chwili jak cos jest
                nie
                > tak...


                Włosy dęba stają na głowie, jak się czyta takie bzdury... Już nie
                mam watpliwości, że dla ciebie położnica to mięso w rzeźni.
                • js-j Re: js-j 13.09.07, 22:25
                  Kim dla mnie jest położnica to ja wiem najlepiej i prosze nie
                  dorabiac tu ideologi... bo takie wnioski sa plytkie i
                  nieprawdziwe...
                  • b.wierzbowska1 Re: js-j 14.09.07, 12:00
                    Ciągle powtarzasz, że nie chodzi tu o pieniadze, ale jak pojawia się
                    krytyczny post, to rodzącą 'wywalasz' za szpitala i wysyłasz na
                    prywatnej kliniki. To o co w końcu chodzi?
                    • js-j Re: js-j 14.09.07, 12:36
                      Tamten post byl odpowiedzia na zarzut ze panstwowa sluzba zdrowia to
                      szkoda gadac...no to przeciez kazdy ma wybor...mozna isc prywatnie...
                      i wszyscy powinni byc zadowoleni...nie chodzi o pieniadze i niech to
                      sie wyjasni raz na zawsze...bo nie wszystko mozna
                      kupic...normalnosc, szacunek i otwartosc nic nie kosztuje (zarówno
                      ze strony personelu jak i pacjentek).
                      • batutka Re: js-j 14.09.07, 13:38
                        przepraszam, a dlaczego mam isc do prywatnej kliniki?
                        przeciez place ciezkie pieniadze co miesiac na panstwowa sluzbe zdrowia - wiec
                        oczekuje dobredo do mnie podejscia, szacunku, profesjonalizmu
                        tak powinno byc, a dlaczego tak nie jest? nie wiem doprawdy...
                        tyle sie juz naczytalam w roznych watkach o traktowaniu pacjentem w szpitalach,
                        o jakis terrorach, braku szacunku, o tym,ze np po porodzie nie chca pomagac,
                        wytlumaczyc, poradzic - to wlos mi sie na glowie jezy
                        oczywiscie szacunek nalezy sie i osobom pracujacym w szpitalach, bez dwoch zdan,
                        ale jakos tak sie sklada, ze to wlasnie pacjenci czesto sa traktowani przez tych
                        pracownikow szpitala z wyzszosia, pokrzykuje sie na nich, nie zwraca uwagi na
                        prosby jak cos jest nie tak
                        i dlatego dla mnie pojscie do szpitala jest ogromnym stresem - a tak chcialoby
                        sie miec pewnosc, ze jade do miejsca, w ktorym mnie zrozumieja, w ktorym
                        potraktuja jak czlowieka, z szacunkiem, gdzie bede dla nich kims waznym, ja i
                        moje dziecko
                        a dlaczego taka wlasnie opieke moze miec kobieta w prywatnej klinice - bo zaplacila?
                        powtarzam - ja nie chce placic, bo pplace co miesiac - wiec wymagalabym odrobiny
                        szacunku i empatii ze strony pracownikow sluzby zdrowia
                        • js-j Re: js-j 14.09.07, 14:45
                          Ja pracuje w panstwowym szpitalu i gdy piszesz ze "szkoda gadac" na
                          temat miedzy innymi mojej opieki to uogulniasz ...nikt na siłe nie
                          trzyma nikogo w zadnym szpitalu... macie wybór...a nie do konca
                          jestem pewna czy wiesz o czym jest ten watek...
                          • b.wierzbowska1 Re: js-j 14.09.07, 20:46
                            js-j napisała:

                            > Ja pracuje w panstwowym szpitalu i gdy piszesz ze "szkoda gadac"
                            na
                            > temat miedzy innymi mojej opieki to uogulniasz ...

                            Zrobiłaś dokładnie to samo, zakładając ten wątek: uogólniłaś


                            nikt na siłe nie
                            > trzyma nikogo w zadnym szpitalu... macie wybór...

                            Ty znowu swoje. Z Twoich słów wynika, że albo mamy się pogodzić z
                            byle jakim traktowaniem, które, jak sama przyznajesz, istnieje w
                            państwowych szpitalach, albo zapłacić w prywatnej klinice. Chyba że
                            proponujesz poród domowy z mężęm lub sąsiadką w roli akuszerki. Ale
                            to już jakaś ciemnota.

                            a nie do konca
                            > jestem pewna czy wiesz o czym jest ten watek...

                            Za to ja odnosze wrażenie, ze sama sie pogubiłaś. Wymagasz szacunku,
                            a jednoczesnie oburzają Cię wymagania pacjentek, jak choćby dzwonek
                            w środku nocy z prośbą o pomoc przy błachej sprawie. Błachej jak dla
                            Ciebie, bo niestety nie jesteś w stanie zrozumieć samopoczucia
                            położnic.
                            • js-j Re: js-j 15.09.07, 12:32
                              Mój watek jest do wszystkich ale i o wszystkich... o roznych
                              pacjentach pisalam...i nie pogubilam sie bo nie zalozylam kolejnego
                              watku o tym jak to strasznie jest w szpitalu panstwowym tylko
                              napisalam o tej drugiej stronie, o naszym punkcie widzenia wielu
                              spraw o ktorych tu pisza dziewczyny i ze nie zawsze to wszystko tak
                              wyglada jak one przedstawiaja, choc oczywiscie czesto maja
                              racje...nikomu nie kaze godzic sie ze zlym traktowaniem bo wlasnie
                              upominam sie o to zeby to czasem zadzialalo tez w druga strone...a
                              samopoczucie poloznicy potrafie zrozumiec lepiej niz Ci sie wydaje
                              ale niektore wymagania pacjentek mnie faktycznie oburzaja bo
                              wszystko ma swoje granice (no bo jak kobieta juz chodzaca po
                              porodzie postanawia ze jej sie nie chce wstac i robi pod siebie kupe
                              i chce zeby ja umyc to jest dla mnie przesada, a hit z czwartkowego
                              dyzuru - pacjentka poprostu zsikala sie na łózko choc bylysmy w
                              poblizu i jak czula ze nie zdazy to mogla chociaz basen poprosic ale
                              po co) Dodam ze to byly chodzacer, zdrowe pacjentki które zaraz
                              wstaly z lozka i poszly sie umyc - jak to nazwac?????
                              • b.wierzbowska1 Re: js-j 15.09.07, 12:44
                                js-j napisała:

                                , a hit z czwartkowego
                                > dyzuru - pacjentka poprostu zsikala sie na łózko choc bylysmy w
                                > poblizu i jak czula ze nie zdazy to mogla chociaz basen poprosic
                                ale
                                > po co) Dodam ze to byly chodzacer, zdrowe pacjentki które zaraz
                                > wstaly z lozka i poszly sie umyc - jak to nazwac?????

                                Bo się pewnie wstydziła... Nie wyobrażam sobie, żeby zdrowa na
                                umyśle kobieta SPECJALNIE siusiała na łóżko... Pewnie była tak przez
                                Was zahukana, że bała się poprosic o basen i miała nadzieję, że
                                wytrzyma. Mam coraz gorsze pojęcie o Twoim podejściu do pacjentek!
                                • tysia.w Re: js-j 15.09.07, 14:06
                                  No jasne na oddziale stosujemy kary cielesne, kleczenie na grochu,
                                  bicie linijka...blagam litosci, wstydzila sie poprosic o basen ale
                                  nie wstydzila sie zsikac na lozko (przypominam ze juz wstawala)... a
                                  Twoje pojecie o moim podejsciu pracy od poczatku bylo negatywne wiec
                                  mnie to nie dziwi...no bo jak moge wymagac czegokolwiek od
                                  pacjentek??? Faktycznie zgroza...
                                  • b.wierzbowska1 Re: js-j 15.09.07, 14:36


                                    tysia.w napisała:

                                    > No jasne na oddziale stosujemy kary cielesne, kleczenie na grochu,
                                    > bicie linijka...blagam litosci, wstydzila sie poprosic o basen ale
                                    > nie wstydzila sie zsikac na lozko (przypominam ze juz wstawala)...

                                    Powtarzam pytanie: Czy przypuszczasz, że normalna kobieta zsikałaby
                                    się na łóżko z czystej złośliwości? Jakie Ty masz pojęcie o
                                    ludzaich???
                                    a
                                    > Twoje pojecie o moim podejsciu pracy od poczatku bylo negatywne
                                    wiec
                                    > mnie to nie dziwi...

                                    Nie czytałaś tego, co pisałam na temat pracy położnych, to po co się
                                    wypowiadasz i wciskasz w moje usta jakies bzdury?


                                    no bo jak moge wymagac czegokolwiek od
                                    > pacjentek??? Faktycznie zgroza...

                                    Masz myślec o nich jak o obolałych po porodzie kobietach, a nie jak
                                    o wariatkach, które na złość położnych sikają do lóżka. Czy na
                                    porodówce, jak kobieta prąc zrobi na łózko kupę, to też Cie to
                                    oburza?


                                    • js-j Re: js-j 15.09.07, 14:48
                                      Mnie juz naprawde nic nie zdziwi...za dużo widzialam i slyszalam...
                                      to co pisze to nie bzdury bo nie pisalam co sadzisz o innych
                                      poloznych tylko co piszesz na moj temat...nie pisalam ze ta kobieta
                                      to wariatka, to juz Twoja interpretacja, ale dla mnie nie wszystko
                                      jest ok...nie twierdze ze robila to na zlosc nam, bo my
                                      posprzatalysmy, salowa wszystko umyla ale jak to jest ze ta obolala
                                      kobieta zaraz po tym "wypadku" wstala z lozka o wlasnych silach i
                                      poszla sie umyc???? Nie potrafie tego zrozumiec chociaz probowalam...
                                      • b.wierzbowska1 Re: js-j 15.09.07, 15:43
                                        > Mnie juz naprawde nic nie zdziwi...za dużo widzialam i slyszalam...
                                        > to co pisze to nie bzdury bo nie pisalam co sadzisz o innych
                                        > poloznych tylko co piszesz na moj temat...

                                        To jesteś 'tysia' czy 'js-s'? Czy może obiema na raz?

                                        Jeśli to nie wariatka ani złośliwa pacjentka, to czemu to zrobiła?
                                        Mnie przychodzi tylko na myśl nieśmiałość w poproszeniu o basen.
                                        Pytanie, czemu się wstydziła? A złoszczenie się w tym przypadku jest
                                        brakiem empatii.
                                        • js-j Re: js-j 15.09.07, 16:13
                                          Napisalam raz na loginie siostry, sprawdzala poczte.
                                          A kto powiedział ze sie zloszcze? Mi poprostu opadly rece...bo nie
                                          wiem czemu tak zrobila...chwile wczesniej bylam z dr na wizycie,
                                          pytalismy czy wszystko ok, dr pytal czy wstawala i powiedziala ze
                                          ok, ze wstaje a za 5 min taka historia...no nie rozumie...
                                      • batutka Re: js-j 15.09.07, 20:10
                                        tak wlasnie - pacjentki specjalnie robia kupy i sikaja pod siebie, zeby wam
                                        dokuczyc - co za idiotyzmy piszesz - to sie czytac nie chce
                                        Twoje podejscie do pacjentek i narzekanie na nie to kolejny dowod "szacunku"
                                        poloznych do pacjentek
                                        pacjentka specjalnie by sie upokorzyla? zastanow sie co piszesz!!!!!
                                        a poza tym to was zasrany obowiazek nam pomagac i łaski nam nie robicie
                                        ksiezniczki - tyle mam do powiedzenia
                                        a jak sie zawod nie podoba, to wolna droga - wybierz zawod bez kontaktu z ludzmi
                                        • js-j Re: js-j 15.09.07, 20:22
                                          Pewnie ze łaski nie robie bo wiem na czym polega moj zawod i
                                          wykonuje swoje obowiazki...ciekawe skad wiesz jakie jest moje
                                          podejscie do pacjentek???
                                          To co pisze na forum to jedno a to jaka jestem w pracy to cos
                                          zupełnie innego...i nie mam zasranych obowiazków tylko obowiazki
                                          zawodowe...
                                          • batutka Re: js-j 15.09.07, 20:40
                                            no wiec skoro sa to twoje obowiazki i wiesz o ty, to nie miej pretensji do
                                            pacjentek, ze ktoras narobila pod siebie
                                            z twojego opisu wynika tez,ze narobila specjalnie zeby wam dokuczyc, no jasne -
                                            wlasnie kazda pacjentka chce sie tak upokorzyc
                                            i jeszcze jedno - czasem pacjentki moga byc okropne i rozumiem, ze to moze
                                            denerwowac, ale czesto pracownicy szpitala sa nieprzyjemni, opryskliwi - nie
                                            pomyslicie o ty, ze dla pacjentek (szczegolnie ych, ktore rodz po raz pierwszy)
                                            bycie w szpitalu, porod, to ogromny stres i zupelnie inaczej by sie czuly i
                                            zachowywaly jakbyscie nam troche serc okazali, zeby atmosfera byla domowa,
                                            wszyscy sie usmiechali...marzenie niestety scietej glowy...
                                            pamieajcie, ze jak wy dla nas bedziecie mili to i my, pacjentki bedziemy wam
                                            wdzieczne za wasza prace, bedziemy sie do was odnosic z szcaunkiem i sympatia -
                                            to dziala w dwie strony

                                            ale jak mam sie usmiechac, byc mila jak wpada do sali polozna czy pielegniarka
                                            czy lekarz i sa opryskliwi, niemili, łaske robia,ze odpowiedza na pytanie

                                            mialam kilka lat temu nieprzyjemna sytuacje z lekarka na oddziale
                                            ginekologicznym (dodam,ze ordynatore tego oddzialu) - mialam miec robiona
                                            laparoskopie bo byly potezne torbiele na jajnikach
                                            zbadala mnie ta lekarka i zapisala na operacje: jak na nia przyjechalam okazalo
                                            sie,ze mam miesiaczke - co zrobila pani doktor?
                                            nawrzeszczala na mnie ze sie z miesiaczka nie przyjezdza na operacje - ale jak
                                            badala miesiac temu, to nic na ten temat nie powiedziala, nie wyliczyla mi kiedy
                                            najlepiej przyjechac
                                            zaczela mi w pewnym momencie mowic na "ty" (chociaz mam 30 lat i nie jestem jej
                                            kolezanka) - powiedziala,ze teraz to mam wyjsc na korytarz i poczekac jak mnie
                                            poprosi do gabinetu i powie kiedy kolejny termin operacji
                                            czekalam ponad godzine - nie miala ani jednej pacjentki - przyszla do niek
                                            kolezanka i pily kawke i smialy sie i gadaly o bzdurach (slyszalam przez drzwi)
                                            - nie czekalam do konca, zrezygnowalam a laparoskopie zrobilam w prywatnej
                                            klinice, gdzie zostalam potraktowana jak czlowiek
                                            nie dziw sie wiec ze boje sie panstwowych szpitali i opieki, ktora tam jest -
                                            wejdz sobie na rozne watki o szpitalach - zbyt wiele tam dobrych slow o was nie
                                            pisza, chyba dziewczyny nie zmyslaja, prawda

                                            nikt nie pisalby glupot - moze wiec warto zmienic nastawienie dopacjentki, a
                                            gwarantuje ci, ze one by byly wam bardzo wdzieczne za dobra opieke i dobre serce
                                            - zakaldam, ze by sie odwdzieczyly tym samym
                                            Mój mały skarb
                                            • js-j Re: js-j 15.09.07, 20:49
                                              batutka napisała:

                                              > i jeszcze jedno - czasem pacjentki moga byc okropne i rozumiem, ze
                                              to moze
                                              > denerwowac, ale czesto pracownicy szpitala sa nieprzyjemni,
                                              opryskliwi - nie
                                              > pomyslicie o ty, ze dla pacjentek (szczegolnie ych, ktore rodz po
                                              raz pierwszy)
                                              > bycie w szpitalu, porod, to ogromny stres i zupelnie inaczej by
                                              sie czuly i
                                              > zachowywaly jakbyscie nam troche serc okazali, zeby atmosfera byla
                                              domowa,
                                              > wszyscy sie usmiechali...marzenie niestety scietej glowy...
                                              > pamieajcie, ze jak wy dla nas bedziecie mili to i my, pacjentki
                                              bedziemy wam
                                              > wdzieczne za wasza prace, bedziemy sie do was odnosic z szcaunkiem
                                              i sympatia -
                                              > to dziala w dwie strony
                                              >
                                              > ale jak mam sie usmiechac, byc mila jak wpada do sali polozna czy
                                              pielegniarka
                                              > czy lekarz i sa opryskliwi, niemili, łaske robia,ze odpowiedza na
                                              pytanie
                                              >
                                              I TO WLASNIE DZIALA W OBIE STRONY - CO Z TEGO ZE JA BEDE MILA, BEDE
                                              CHIALA POMOC JAK I TAK SPOTKA MNIE OPRYSKLIWOSC I PRETENSJONALNOSC
                                              ZE STRONY PACJENTKI??? TO JEST MOJ PUNKT WIDZENIA I O TYM TU PISZE...
                                              >
                                              > nie dziw sie wiec ze boje sie panstwowych szpitali i opieki, ktora
                                              tam jest -
                                              > wejdz sobie na rozne watki o szpitalach - zbyt wiele tam dobrych
                                              slow o was nie
                                              > pisza, chyba dziewczyny nie zmyslaja, prawda
                                              >
                                              JA TEZ PISZE TO CO MNIE SPOTYKA ZE STRONY PACJENTOW I NIE ZAWSZE
                                              JEST TO MILE A TY GENETALIZUJESZ I UOGOLNIASZ.PRZYKRO MI ZE MIALAS
                                              TAKIE DOSWIADCZENIA ALE TO NIE DAJE CI PRAWA KRYTYKOWAC CALEJ
                                              PANSTWOWEJ SLUZBY ZDROWIA...
                                              > nikt nie pisalby glupot - moze wiec warto zmienic nastawienie
                                              dopacjentki, a
                                              > gwarantuje ci, ze one by byly wam bardzo wdzieczne za dobra opieke
                                              i dobre serc
                                              > e
                                              > - zakaldam, ze by sie odwdzieczyly tym samym

                                              I TU SIE NIESTETY MYLISZ, CHOCIAZ TEZ BYM TEGO CHCIALA...
                                          • b.wierzbowska1 Re: js-j 15.09.07, 22:14
                                            > To co pisze na forum to jedno a to jaka jestem w pracy to cos
                                            > zupełnie innego...i nie mam zasranych obowiazków tylko obowiazki
                                            > zawodowe

                                            Wiesz, ręce mi opadaja, jak Cię czytam. To po co tu piszesz skoro w
                                            pracy jesteś inna? Jakie jest Twoje podejście do pacjentek widać po
                                            tonie, w jakim się o nich wypowiadasz. Chyba masz pacjentki za
                                            idiotki, skoro uwazasz, że specjalnie robią pod siebie, żeby Wam
                                            dołozyć pracy i okazac brak szacunku. To co wypisujesz kupy się nie
                                            trzyma!
                                            • js-j Re: js-j 15.09.07, 22:42
                                              Jak Ci rece opadaja to nie czytaj... pisze na forum zeby pokazac
                                              nasz punkt widzenia, zeby zwrocic uwage na to ze pacjentki tez
                                              potrafia byc nieprzyjemne...nie mowie na oddziale "wie pani co jest
                                              pani chamska" tylko wykonuje swoje obowiqazki, ale tu pisze co
                                              czasem mysle bo mam do tego prawo...i nie pisalam ze pacjentki robia
                                              pod siebie zeby okazac brak szacunku...nie dorabiaj sobie
                                              ideologi... jak dla mnie wszystko co pisze jak nabrardziej trzyma
                                              sie kupy...
                                              • b.wierzbowska1 Re: js-j 16.09.07, 21:16
                                                Pacjetki potrafią byc nieprzyjemne... Zgadza się, ale co ma do tego
                                                robienie pod siebie??? czy to jest chamstwo?
                                                • malgosiak Re: js-j 17.09.07, 13:11
                                                  dziewczyny, na litosc boska - po co te nerwy!!!
                                                  same sie nakrecacie.
                                                  osobiscie rozumiem jsj. spedzialam na oddzialach ginekologicznych
                                                  niejeden dzien. mialam hsg, histeroskopie, poronienie, ciaze
                                                  pozamaciczna (dluga hospitalizacja), teraz czeka mnie za 2 miesiace
                                                  porod. NIGDY nie spotkalam sie z taka sytuacja, zeby pielegniarka
                                                  czy polozna odmowila pomocy. czasem mogla byc niezbyt mila, ale tez
                                                  nie wymagam od nich usmiechu non stop np. po dlugim duzurze.
                                                  jesli czegos chce/potrzebuje - prosze. grzecznie prosze i zawsze
                                                  dostaje. jesli czekam na cos dlugo - interweniuje. ale nadal
                                                  grzecznie.
                                                  widzialam natomiastt nie raz zachowanie pacjentek - obrazone
                                                  primadonny, ktorym wydaje sie ze sa pepkiem swiata.
                                                  w zeszlym roku lezalam na sali z dziewczyna, ktora przyjechala z
                                                  poronieniem. przez dwie godziny narzekala i psioczyla na
                                                  pielegniarki, ze daly jej za malo ligniny. wsciekala sie. w koncu
                                                  zaoferowalam, ze jej przyniose i sie okazalo, ze ona ........nie
                                                  poprosila o wiecej. skad te biuedne kobiety mialy wiedziec, ze jej
                                                  sie skonczyla?

                                                  jesli cos podczas mojego porodu uznam za karygodne, to po prostu
                                                  zglosze to dyrekcji szpitala. tak powinno chyba byc - psioczenie tu
                                                  niczego nie zmieni.
                                                  dziewczyny, nie denerwujcie sie, bo zaszkodzicie dizeciaczkomsmile
                                                  • js-j Re: js-j 18.09.07, 10:39
                                                    Sluszne podejscie...

                                                    Ale mi juz rece opadaja...bo nie wiem co zrobic zebym na swoim
                                                    oddziale nie czula sie czasem jak w dzungli...no bo jak mlody facet
                                                    po tym jak uslysze "prosze zalozyc ochraniacze" mowi "ODWAL SIE" do
                                                    kobiety, a jedo zona stoi w rzwiach do sali i sie usmiecha i jest z
                                                    niego bardzo dumna to o czym my tu rozmawiamy...ludzie potrafia byc
                                                    chamscy na potege i niech nikt mi nie mowi ze to jest odpowiedz na
                                                    nasze zachowanie...co niektórzy powinni mniec troche wiecej kultury
                                                    i samokrytyki a nie tylko pretensje i wymagania...
                                                  • alma58 Re: js-j 29.10.07, 17:39
                                                    Witam
                                                    Jeszce nigdy nie rodziłam..i nie wiem jak to będzie wygladać..ale za kilka
                                                    miesięcy mnie to czeka i jestem szczesliwa i nieszczesliwa zarazem..
                                                    szcesliwa, ze bede miala dzidziusia
                                                    a nieszczesliwa, gdyz bardzo boje sie porodu..czytałam ten watek probujac
                                                    pozyskac optymistyczne nastawienie i niestety nie pomoglo...a zawsze bylam
                                                    optymistka..ale poród to cos co mnie przeraza..byc moze z opisów znajomych
                                                    nie jeden raz lezałam w szpitalu i nigdy tak sie nie bałam...był ból, były miłe
                                                    i wredne pielegniarki..ale jakos nie brałam tego do siebie..to nie było wazne
                                                    ale oddział połozniczy jest specyficzny..gdyż lezą na nim kobiety ktore powinny
                                                    przezyc tam najpiekniejszy dzien w zyciu..narodziny dziecka
                                                    a z doswiadczenia znajomych - tak nie jest..moze w wiekszych miastach jest
                                                    inaczej..nie wiem..
                                                    w tej chwili jestem tak zestresowana porodem ze bym na czas porodu sie schowała
                                                    w piewnicy i niech sie dzieje co chce..mimo ze juz bym chciala miec dzidiusia na
                                                    miec rekach..najgorzej boje sie tego na jaki trafie zespol lekarzy poloznych
                                                    pielegniarek.. mieszkam w malej miejscowosci i jak bede rodzic po 15.00godz to
                                                    nie ma anestezjologa i nie mam szans na znieczulenie w kregoslup..ale nie boje
                                                    sie bólu..moze dlatego ze nie wiem jeszce jaki on jest..
                                                    najgorzej boje sie podejscia lekarzy i polozbnych..zawsze lubie wiedziec co sie
                                                    dzieje..jaki dostawalam lek..co to za badanie..poprostu uzyskac informacje co
                                                    akurat jest ze mna robione..a niestety tak nie jest zawsze(przynajmniej u nas w
                                                    szpitalu przy niektorych poloznych)..ale porodu nie da sie zaplanowac tak zeby
                                                    akurat byly przy mnie mile polozne..i nie oczekuje ze szpital to hotel...ale
                                                    chcialabym tam czuc przyjazna atmosfere..troche ciepła..czy to tak wiele..a do
                                                    zepsucia dobrej atmosfery wystarczy jedna niemila polozna na 10 niestety...
                                                    skoro teraz kilka miesiecy przed porodem tak sie czuje to co bedzie na sali
                                                    porodowej..czy bedzie polozna ciepla czy nie..i tak bede tak zestresowana ze nie
                                                    wiem jak tam sie zachowam...
                                                    takze do poloznych apeluje o troche wiecej zrozumienia niz na innych oddzialach..



                                                  • js-j Re: js-j 29.10.07, 19:00
                                                    Witam i najpierw apeluje do Ciebie zebyś nie ukladala sobie w głowie
                                                    strasznych scenariuszy odnośnie porodu bo powinnaś sie cieszyć tym
                                                    czasem i wyczekiwać porodu z radością...
                                                    Mój watek pokazuje tylko drugą stronę medalu, wiem ze niestety sa
                                                    czesto ze strony personelu niewlasciwe, naganne zachowania ale
                                                    uwierz mi ze U NAS na oddziale polozniczym pracuja najbardziej
                                                    cierpliwe i spokojne polożne bo tylko takie tam wytrzymują (chociaż
                                                    jak widac po tym watku i my mamy swoje granice cierpliwości i
                                                    wyrozumialosci)...
                                                    Życze powodzenia smile
                                                  • alma58 Re: js-j 29.10.07, 23:57
                                                    witam
                                                    tylko, ze te scenariusze same przychodzą do głowy..i to w najmniej oczekiwanych
                                                    momentach..wiem ze to jest niezdrowe..bo moze wszytsko pojdzie szybko..ale w tej
                                                    chwili nic na to nie potrafie poradzic..
                                                    jakos nie potrafie sobie wyobrazic lezenia plackiem na plecach z nogami w
                                                    gorze..z golym tylkiem w swietle reflektorow..no i nacinanie krocza..u nas w
                                                    szpitalu 100% pierworódek ma..a ja nie chce..chociaz z drugiej strony slyszalam,
                                                    ze bez nacinania ,nawet jak nie peknie krocze to pozniej moga byc problemy z
                                                    trzymaniem moczu..na ten temat sa rozne opinie..co Pani mysli na ten
                                                    temat..mogłaby Pani napisac jaki u Was jest % naciec
                                                    przerazaja mnie to..gdybym mogła wybierac miedzy cesarka a naturalnym(chociaz
                                                    dla mnie to nie porod naturalny z oksytocyna, rutynowym nacinaniem, lezeniem na
                                                    wznak,przebiciem pęcherza płodowego, masażem szyjki macicy bez zagrozynia zycia
                                                    )..bez wachania wybralabym cesarke
                                                    i to wszystko mnie przeraza..
                                                    chociaz mam nadzieje ze nie bedzie tak strasznie
                                                    pozdrawiam
                                                  • js-j Re: js-j 30.10.07, 11:16
                                                    Nie wiem gdzie mieszkasz ale do rodzenia mozesz wybrac taki szpital
                                                    jaki ci odpowiada...u nas rodza pacjentki z promienia okolo 100 km
                                                    od szpitala...moze wybierz taki gdzie nie nacinaja krocza rutynowo,
                                                    gdzie nie trzeba lezec...teraz jest mnostwo takich informacji,
                                                    chociazby na tym forum...
                                                    Strasznie nie bedzie bo bedziesz rodzic wlasne dziecko co moze byc
                                                    piekniejszego???
                                                    Życze powodzenia
    • karolina33331 Re: Do Pani JS 29.10.07, 21:02
      Proszę Pani!
      Od dawna śledzę wątek i szczerze bardzo mi się nie podoba Pani
      podejście do sprawy. Rodziłam co prawda 11 lat temu, ale nie zapomnę
      jak pierwsze 3 dni i noce przepłakałam, ponieważ nie mogłam sobie
      poradzić z karmieniem. Położne tylko krytykowały, że źle, że nie
      potrafię, że trzeba dobrze przystawiać a ja wszystko robię źle
      itd...To, ze karmiłąm córkę prawie 2 lata zawdzięczam tlko własnemu
      uporowi, ze nie poddałam się mimo kompletnego braku zainteresowania
      połoznych. Za miesiąc rodzę i już ciarki mnie przechodzą co mnie
      czeka przez 3 dni w szpitalu...
      • js-j Re: Do Pani Karoliny 29.10.07, 21:24
        Proszę Pani!
        A co konkretnie się Pani nie podoba, bo padalo tu juz tyle zarzutów
        pod moim adresem ze nie wiem o co chodzi tym razem...
        Ja nie jestem winna temu ze ktoś tak pania potraktował, przykro mi z
        tego powodu, ale to nie zmienia mojego zdania, ze za moja prace
        ktora wykonuje nalezy mi sie szacunek ze strony pacjenta, tym
        bardziej ze nikogo nie zostawilam nigdy bez pomocy...ale to jeszcze
        za mało, bo niektórzy mają zdanie ze odpowiadamy za cale zło tego
        świata...i to o tym jest ten wątek...
        A ostatnio doszlam do wniosku ze w naszym społeczeństwie My jako
        położne nie mamy żadnego autorytetu mimo tego ze w stosunku do
        Naszej osoby sa wielkie oczekiwania...
        mamy pomagać bo to nasz obowiazek-ale po co nas słuchac to tylko
        polozna...
        oczywiscie nie generalizuje, ale takie pretensjonalne pacjentki sa,
        to jest fakt i ja sie na takie traktowanie nie zgadzam...
    • karolina33331 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 30.10.07, 08:00
      js-j napisała:

      Mam wrażenie że w pewnym pomencie
      > wszyscy zaczęliście traktować szpitale jak hotele a pracowników
      jak
      > służbę. Teraz pacjenci maja same prawa a żadnych obowiązków. <
      Nie zgadzam się z tym co Pani napisała. W ciąży z pierwszym
      dzieckiem leżałam 9 miesięcy w szpitalu na patologii i nigdy nie
      zdarzyło mi się traktować położnych jak służbę. Prosiłam o pomoc
      tylko wtedy kiedy nie wolno mi było wstawać z łóżka lub czegoś
      potrzebowałam. Zawsze odnosiłam się do nich z aszacunkiem i z
      niektórymi się nawet zaprzyjaźniłam. Także poród był dla mnie
      wspaniałym przeżyciem mimo bólu i wysiłku. Dlaczego? Bo miałam przy
      sobie życzliwe mi osoby: męża i mojego lekarza.
      Inny świat zobaczyłam dopiero na położnictwie. Tam Panie położne
      odpędzały się od nas jak od brzęczących much. Wszystko co robiłam
      przy dziecku im się nie podobało: Trzy dni i 3 noce przepłakałam,
      dopiero po 3 dniach przyszła konsultant laktacyjny i pomogła dobrze
      przystawić córkę do piersi.
      Wiem, ze czasem może jesteśmy męczące, ale proszę zauważyć, że
      poród to bardzo ciężkie przeżycie, i czasem kobieta potrzebuje
      trochę wsparcia i życzliwości, dobrego słowa. Za jakieś 3 tygodnie
      rodzę drugą córkę i mam nadzieję, że tym razem będzie
      dobrze .Przypadki chamstwa i roszczeniowej postawy zdarzają się
      wszędzie, ale to nie znaczy, ze my wszystkie jestesmy księżniczki i
      mamy o wszystko i do wszystkich pretensje. Odrobinę życzliwości
      proszę! Pozdrawiam
      • js-j Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 30.10.07, 11:13
        Nigdy nie pisalam ze wszystkie poloznice sa księżniczkami...
        Ja nie generalizuje, tylko napisalam ze takie są, że niektóre maja
        taką postawe a nie inną i ze traktują nas jak służbę...tak sie
        dzieje i wiem to na pewno bo mam to na co dzień....
        Właśnie dlatego ze poród to ciężkie przezycie my jako położne (ja
        osobiście również) jestesmy w stanie wiele wysłuchać i znieśc ze
        strony pacjentki, ale wszystko ma swoje granice i o tym jest ten
        post...
        Powtarzam po raz kolejny ze tu na forum wylalam swoje zale bo nie
        moge tego zrobic w pracy na oddziale, bo zawsze "musze" byc zyczliwa
        i usmiechnieta nawet jak ktos mnie miesza z blotem...
        I ja też odrobinę życzliwości prosze... Pozdrawiam
        • krolowanocy Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 24.11.07, 17:31
          A ja czytam różne fora i ciągle widzę to samo: narzekania kobiet, że nikt nie chce zabrać od nich dziecka, żeby mogły odpocząć i wyspać się po porodzie.
          I im więcej takich wypowiedzi widzę, tym bardziej się bulwersuję.
          Niektórym współczesnym kobietom się naprawdę coś poprzestawiało w głowach. Kiedyś nie było żadnych szpitali, kobieta rodziła w domu, dziecko od razu było z nią 24 na dobę, niezależnie od tego jak by nie była zmęczona, musiała się zająć swoim dzieckiem, musiała je nakarmić piersią, bo jakby tego nie zrobiła, to dziecko by z głodu umarło.
          A do pomocy to mogła mieć najwyżej swoją matkę lub siostrę.
          Rodzenie dzieci to najbardziej naturalna rzecz pod słońcem od tysięcy lat.
          Dla mnie to jest CHORE, że kobieta ŻĄDA od kogoś, żeby zabrał od niej dzieko, bo ona sobie musi odpocząć, bo ona sobie musi pospać, bo ona jest taka biedna i nieszczęśliwa, ach i och...
          Jak się urodzi dziecko, to trzeba się nim zajmować!!!
          Albo ciągle o tym "pomaganiu w przystawianiu do piersi". To jest natura, to jest instynkt, człowiek jest SSAKIEM, więc noworodek instynktownie wie, jak ssać, a kobiety robią z tego jakąś wielką sprawę. Oczywiście, zdarzają się problemy i to wynikające z jakichś wad natury, ale są to jednak rzeczy bardzo rzadkie.
          A nie ma lepszego pokarmu dla dziecka niż mleko matki.

          I nie ma nic lepszego dla dziecka jak bycie przy matce od samego urodzenia, bo matka to jedyna istota, którą noworodek już zna i z którą kontakt nie jest stresem.
    • kosmik_1 Re: Do ciężarnych, rodzących i położnic 27.11.07, 15:54
      Witam serdecznie,
      zgadzam się z js-j, ja jednak miałam pewne przezycia o których
      napisałam w poście o siemiradzkim całkiem niedawno. Spotkałam się z
      położnymi ludzkimi i nieludzkimi, z takimi którym się chciało i nie
      chciało. Muszę powiedzieć, że urodziłam pierwsze dziecko i byłam
      zielona. Nie mamy z mężem rodziny w Krakowie więc nie mieliśmy skąd
      czerpać wiedzy a uważam ze szkoła rodzenia to jedno a kontakt z
      maluchem to drugie. Nie oczekiwałam ze położne będą do mnie biegac.
      o wiele rzeczy pytałam koleżanke z sali o inne prosiłam żeby
      pomagały mi położne ale tylko raz żeby sie przypatrzeć i nauczyc.
      ale... tak jak to opisałam miałam ogromne problemy z karmieniem, bo
      mala nie wsysała sutka, ja nie miałam za dużo pokarmu i byłam tak
      strasznie nieporadna w jej przystawianiu że hej. No i błąd położnych
      polegał na tym że zamiast poświęcić mi 5 minut raz a dobrze i
      nauczyć mnie przystawiania malej wbiegaly i same to robily a mi sie
      wydawalo niemozliwe zrobic tak samej bo myslalam ze trzeba by miec 4
      rece. No i było tak ze co karmienie to biegłam po połozna bo sama
      nie dawalam rady a mala plakala. w koncu trafilam na super polozna
      ktora pokazala mi jak ja karmic i przystawic na siedzaco i lezaco.
      Nauka zajela chwile i juz nikomu nie zawracalam wiecej glowysmile a
      bylam w szpitalu przez tydzien. Odrobina cierpliwosci zaowocowala
      tym ze polozne mialy mnie z glowy. A wczesniaj mala strasznie spadla
      z wagi - nie musiala. Droga js jesli bedziesz miala czas to
      przeczytaj mojego wczesniejszego posta jestem ciekawa jak odczyta go
      osoba ktora jest po drugiej stronie. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka