Dodaj do ulubionych

siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia

22.11.07, 10:37
Witam serdecznie.
Długo zbierałam się aby opisać to, co spotkało mnie w szpitalu 6
tygodni temu podczas porodu i po nim. W wyborze szpitala kierowałam
się książeczką, którą

znalazłam w jednej z gazet dla przyszłych mam, w której to był
ranking najlepszych szpitali. Siemiradzki zają 3 miejsce w Polsce!
No a jak wygląda w tym

szpitalu pobyt... 1. Po przyjęciu do szpitala mojemu mężowi kazano
czekać (na nie wiem do dziś co) na fotelach na półpiętrze szpitala.
Mnie zabrano i

posadziwszy w pomieszczeniu z obleśnie wyglądającą kabiną
prysznicową i kibelkiem (inne słowo nie przychodzi mi do głowy)
również kazano czekac. Nikt nie

zajrzał tam do mnie przez 20 minut. Nie powiem żebym nie była nieco
zestresowana tą sytuacją bo nie wiedziałam co sie dzieje. Po tych 20
minutach przyszla

położna i powiedziała do mnie cytuję "połóż się"-tu wskazuję na brak
formy grzecznościowej. Ucieszona, że jestem już ogolona (a ja
jeszcze szczesliwsza z

tego powodu na widok WIELORAZOWEJ ZARDZEWIALEJ maszynki do golenia)
powiedział "odwróć się i zrobiła mi bez słowa lewatywę. Chciało mi
się już wtedy wyć bo

czułam sie traktowana jak przedmiot. Po wszystkim poprosiłam czy
moge zejsc do męża, do którego nikt nie podszedł i posłałam go po
niektóre potrzebne mi

rzeczy. 2. Zabrano mnie na ogólną salę porodową i podłączono
oksytocynę, której już nie odłączono do końca porodu. Zaczęłam się
dopytywac co z moim mezem -

jak sie tu moze dostac itd? Pani położna była bardzo zdziwiona ze ja
wogole mowie o jakims porodzie rodzinnym. Po jakiś 2 godzinach
przeniesiono nas do

salki, w ktorej moglam byc z mezem. 3. Przed porodem - az do samego
porodu odwiedzano nas raz na jakis czas zeby sprawdzic ile mam
rozwarcia. Jeden jedyny

lekarz, niezwykle sympatyczny zapytal sie jak sie czuje. Kiey doszlo
do najgorszych boli i nie wytrzymalam, i zaczelam krzyczec
uslyszalam od poloznej zebym

sie nie darła bo jest późno. Jak się później okazało, dziewczyna,
która urodziła 15 minut wcześniej, usłyszała żeby się zamknęła(!).
Wiem o tym ponieważ

leżałyśmy na tej samej sali. 4. Porod: mojego dzidziusia dostałam na
kilka zaledwie sekund na brzuch, potem ja zabrano, na szczeście mąż
mógł pójść z nią. 5.

Po porodzie: łożysko - lekarz próbował ze mnie je wycisnąć, ale
kiedy błagalnym głosem poprosiłam żeby mi dał chwile odpocząć od
bólu trzymał mnie za rękę i

poczekał na skurcz. W tym samym czasie położna ze zniecierpliwieniem
czekała kiedy to sie wreszcie skończ (nie wiem może miała jakiś
ciekawy program w

telewizji), po godzinie zszywania ponieważ mimo nacięcia pękłam mąż
przyszedł z Zosieńką. 6 mąż: mojego totalnie niedoświadczonego męża
zostawiono na prawie

godzinę z Zosią samego. nie dano mu żadnej informacji o tym jak ja
sie czuje i co sie ze mna dzieje. Nie powiedziano jak ma bobasa
trzymać. Dostał tylko

repryymende kiedy wyszedł z nią na korytarz, żeby ją ululać. 7.:
Sala poporodowa: zawieziono mnie tam i małą. Nikt mi nie powiedzial
jak mam przystawić

malutką do piersi. Dopiero dziewczyna z sali mi coś powiedziała.
Dzwonki w sali nie działały, wiec nie można było nikogo poprosić.
Położne zjawiły się

dopiero okolo 5 rano na mierzenie temperatury i ciśnienia. Zero
opieki. Potem kiedy prosiłam żeby mi pomogły nakarmić malutką a
właściwie pokazały jak się

przystawia do piersi, zniecierpliwione nasadzały mi małą na pierś.
No a to nie dawało dużo bo chciałam żeby pokazały mi jak mam sama to
zrobić a nie czterema

rękoma. Dopiero jedna położna nauczyła mnie wszystkiego i nie
trwało to dłużej niż 10 min - wystarczyło chcieć, a nie musiałabym
za każdym razem do nich

chodzić. Najwiekszą paranoją były poranki. O 8 zaczynał się obchód.
Położne wtedy biegały i kazały wietrzyć, sprzątaczki sprzątały i
ukladały nam rzeczyżeby

nie było bałaganu, panie od kuchni przynosiły nam śniadanie...a
przełożona położnych kazała nam się kłaść do łóżek - bez
śniadania "bo zaaz będzie obchód".

Jak to zobaczyła inna położna to jak tylko przełożona poszła to
kazała nam wstawać i jesć i wyraziła swój pogląd na ten temat. Jak
za komuny - wszystko ma

ladnie wyglądać z zewnątrz. 8 wypis: dzień wcześniej ordynator
powiedział zeby nie i małą wypisaći kazać mi przychodzić na
zastrzyki z żelaza. Nie wypuściła

mnie pediatra, bo mała jeszcze nie zaczęła przybierać. W dniu wypisu
inny lekarz powiedział że dopoki nie zobaczy moich badan z dnia
dzisiejszego to nie ma

mowy o wypisie. Ze względu na bardzo poważną anemię pytał czy sie
zgadzam na transfuzję. Na szczęście wyniki się zaczęły tego dnia
poprawiać i mnie

wypuszczono.
Siemiradzki jest teraz remontowany i nie wiem czy nie wszystkie sale
maja sie zamienic w komercyjne (ale nie jestem pewna). Wiem tylkoj
jaka jest różnica jak

się zapłaci. Tam pielęgniarki wietrzyły same, dopytywały się o
zdrowie pacjenteki były na kazde ich skinienie - wiem to od
dziewczyny, która z braku miejsc

tam leżała a potem przeniesiono ją do nas. BYła bardzo zdiwiona
różnicą poziomów opieki.
Drugiej dziewczynie bez przerwy mylono wszystko w karcie - włącznie
z tym , że napisano że urodziła chłopca a urodziła dziewczynkę.
Trzeciej nie zgadzała się data urodzin dziecka. Na jej skargę
odpowiedziano, że przecież jej dali po porodzie do sprawdzenia - ja
nie byłam w stanie nic

przeczytać po porodzie.
Pod państwa ocenę poddaję to co napisałam. Chciałam napisać w miarę
suchą relację, ale chyba sie nie do końca da.
Pozostawiam to jednak bez komentarza...
Z poważaniem
Magdalena Kruszelnicka
Obserwuj wątek
    • zolza79 Re: do kosmik_1 22.11.07, 11:46
      no to mi zadałas klina, właśnie rozważam opcje z Siemiradzkim, za
      kilka tygodni termin. Nie ukrywam, ze dla mnie wazne jest
      znieczulenie na żadanie, ale skoro masz takie wspomnienia...brrr.
      Domyślam się, że nie miałaś nikogo opłaconego w tym szpitalu?A jeśli
      moge wiedzieć, czy lekarza prowadzącego miałaś z tego szpitala??
      Kurcze sama nie wiem, co mam teraz robićsad
      • kosmik_1 Re: do kosmik_1 22.11.07, 17:58
        Nie, nie miałam nikogo opłaconego, a i lekarz prowadzący nie był z
        tego szpitala. Jeżeli ty masz stamtąd kogoś, opłaconego lekarza czy
        położną to raczej nnie będzie tak źle. Dodam tylko, że jednej z
        dziewczyn, tej właśnie, której wpisano chłopca zamiast dziewczynki,
        na wstępie przy przyjęciu przebili pęcherz płodowy i nie wiem czy
        właśnie w konsekwencji tego nie dali jej znieczulenia mimo, że
        chciała. Powiedzieli, że teraz to już się nie da. Ja bym rozważyła
        inny szpital, nie wiem może żeromskiego. Pozdrawiam i życzę
        powodzenia
        • lady_sphinx Re: do kosmik_1 22.11.07, 21:58
          Przepraszam, ale się wtrącę. Moja koleżanka rodziła w Siemiradzkim. Była MEGA zadowola, z tym, że faktycznie korzystała z tej części komercyjnej. Miała wykupiona położną, znieczulenie, pokój. Nie wiem jak to wygląda u Ciebie, czy masz położna?
          Co do znieczulenia, przebicie pęcherza płodowego, czy brak wód płodowych podczas porodu nie jest przeciwskazaniem do podania znieczulenia. Znieczulenie podaje się od - do konkretnego rozwarcia, więc pewnie nie podali, bo było już za duże.
          Co do Żeromskiego - ja tam rodziłam w tym roku, i jestem bardzo zadowolona. W razie ew, pytań pisz na priv.

          Pozdrawiam
          • magdziar74 Re: do kosmik_1 22.11.07, 22:46
            Witajcie!
            Ja także zastanawiałam sie nad Siemiradzkim ale w końcu odradzono mi ten szpital
            i polecono MSWiA na ul. Galla lub Klinikę SPES na ul. Królowej Jadwigi. Rodziłam
            w maju w MSWiA i byłam bardzo, bardzo zadowolona, opieką położnych, pani dr.
            Wrzosek (neonatolog) - rewelacyjna!! Co ważne: nie miałam tam lekarza ani
            połoznej! Polecam Panią położną Annę Wąwoźny!!!!
            Rodziłam razem z mężem.
            • zolza79 Re: do kosmik_1 23.11.07, 09:48
              Właśnie, nie mam lekarza prowadzącego z Siemiradzkiego, a chciałabym
              być traktowana "po ludzku" bez dodatkowych opłat, ale jak pokazuje
              życie, w naszym kraju wciąż jest to pobożne życzenie niestetysad(
          • kosmik_1 Re: do kosmik_1 28.11.07, 16:54
            no i właśnie o to chodzi - taka jest roznica pomiedzy czescia platna
            i nie platna - wlasnie o tym mowilam (miedzy Innymi)
    • edir23 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 23.11.07, 12:15
      bardzo ci wspolczuje ale nigdzie w spitalach nie jest rozowo. 1. Na
      dniach otwartych, jak zrozumialam nalezy wczesniej zglosic porod
      rodzninny, choc i tak moze sie okazac ze 2 sale do porodow
      rodzinnych sa zajete 2. znieczulenie tez zglosic 3. mam zamiar
      wykupic sobie polozna 4. lewatywa - niestety nie odbiega to od norm
      w szpitalach ( a lepiej zrobic bo potem strasznie boli po porodzie
      wyproznienie) 5. golenie - na szkole rodzenia oraz na dniach
      otwartych siemiradzkiego prosza o przyniesienie ze soba golarki
      jednorazowej, a najlepiej chyba samemu to zrobic 6. opieka
      poporodowa, coz, nawet na slynnym ujastku pozostawia wiele do
      zyczenia
      • marianna800 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 23.11.07, 13:42
        cześć. też miałam zamiar rodzic w siemiradzkim, ateraz to juz nie
        wiem??? a czy pamietasz nazwisko tego lekarza, który okazał sie
        ludzki?? a czy w ogóle ktos z tamtejszych lekarzy jest godny
        polecenia??
      • kosmik_1 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 24.11.07, 14:02
        Osobiście uważam, że skoro odkładamy KUPE forsy w podatkach na
        sł€żbe zdrowia to oni już są opłaceni. maszynka - mnie sie nikt nie
        pytal czy mam swoja, na szczescie bylam juz ogolona. lewatywa - nie
        neguje potrzeby jej wykonania, tylko powinno sie mowic co sie robi a
        nie "tykac do mnie" i traktowac jak kawal miesa ktory sie ma obrocic
        w te i we wte..i nie pocieza mnie ze gdzie indziej jest gorzej.
        kobiety daja zycie i jest to intymny moment. nie jestesmy kolejnymi
        przypadkami tylko ludzmi i trzeba o to walczyc!
        • marianna800 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 25.11.07, 11:23
          do kosmik!!! pamietasz nazwisko tego lekarza lub moze sie
          orientujesz,który z tamtejszych lekarzy jest godny polecenia???
          • kosmik_1 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 27.11.07, 12:02
            Niestety,
            nie zadałam sobie trudu zapamiętania nazwiska lekarza ani tych
            położnych, które były ludzkie.
            Przykro mi, że nie pomogę tym dziewczynom, które będą tam rodziły.
            Mój błąd sad
            Życzę szczęścia i tego lekarza, którego mialam przy porodzie. No i
            jeszcze jeden plus - pediatrzy są ok.
    • kaskaig Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 26.11.07, 09:41
      to co piszesz nie odbiega znacząco od tego co ja przeżylam 3 lata
      temu, myślę że różnica w zachowaniu personelu bieże się tylko z tego
      czy lekarz prowadzący ciąże jest z tego szpitala czy nie; byłam
      lepiej traktowana niż kobiety, które nie miały tam lekarza
      prowadzącego, ponieważ zrezygnowałam z lekarki która tam pracuje z
      całą pewnością nie będę tam rodzić drugiego dziecka
      • lynette Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 26.11.07, 12:17
        Dziewczęta, to wszystko, co piszecie jest bardzo ważne. To jest
        prawdziwa akcja "Rodzić po ludzku", a nie jakieś suche informacje
        zamieszczone w książeczce.
        • marzenusia5 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 27.11.07, 17:39
          ja rodziłam w 2005 ale w ostatniej chwili uciekłam z tego szpitala ponieważ
          lekarka która mnie prowadziła w 8 miesiacu nie chciała mi dać zwolnienia
          lekarskiego mimo to ze mówiłam że mam pracę siedzacą i żle się czuje to
          powiedziała że nie preferuje się tu zwolnień z pracy i nic mi się nie dzieje
          dlatego w ósmym miesiacu przeniosłam się do spesu okazało się że nie mam
          najważniejszych badań zrobionych które już na początku ciąży powinny być
          zrobione od razu dał mi zwolnienie bo powiedział że należy już odpocząć,po
          badaniu stwierdził że mam stan zapalny którego nie stwierdziła p.doktor ze
          szpitala siemiradzkiego jak zobaczył wyniki badań cytologicznych to powiedział
          że tu widać że to stan zapalny czemu mi tego nie leczono a ja w szoku że
          przecież je pokazałam p.doktor to powiedziała że wszystko w porzadku zrobiłam
          wszystkie badania w spesie i miałam za tydzień je odebrać,lecz za pięć dni
          wyladowałam w szpitalu ponieważ odeszły mi wody urodziłam ponad miesiac
          wcześniej co się okazało?że przez ten stan zapalny mogło dojść do wczesniejszego
          porodu badania odbierał mi szybko z kliniki w spesie mąż w nocy jak juz leżałam
          na porodówce jakbym ich nie miała to rodziłabym na septycznym oddziale....
          DAJCIE SPOKóJ NIGDY WIęCEJ SIEMIRADZKIEGO!!!!!!!!!!
          • jul-ita Re: siemiradzki kraków 28.11.07, 15:41
            Dziewczyny!
            Uważam, że bardzo dobrze, że zamieszczacie tu swoje opinie na temat
            szpitala na siemiradzkiego. Weźcie jednak, prosze, pod uwagę,że
            każda z nas ma inne oczekiwania. Ja znam ten szpital bardzo dobrze i
            znam też kilku świetnych, pracujących tam lekarzy. Położne też są
            bardzo miłe, choć może się zdarzyć, że czasem nie mają humoru- czego
            nie pochwalam! Niestety nie ma cudownych szpitali, w każdym są lepsi
            i gorsi lekarze, ludzie. Jedna negatywna opinia nie oznacza, że to
            jest najgorszy szpital pod słońcem. Poza tym podobnie jest z innymi
            szpitalami w krakowie, nawet żeromskim smile Ja nie zdecydowałam się
            jescze gdzie będę rodzić. Być może właśnie w siemiradzkim smile W
            każdym razie nie obawiajcie się szpitali ( wcale nie namawiam do
            porodu w siemiradzkim- to wasza decyzja), po przeczytaniu kilku
            niepochlebnych opinii. Poczytajcie sobie informacje na stronach
            internetowych szpitali, pójdźcie na dni otwarte i zdecydujcie
            świadomie, a nie dajcie sobą manipulowaćna forach internetowych.
            Pozdrawiam!
            • verona15 Re: siemiradzki kraków 28.11.07, 18:44
              Niedawno rodziłam w Siemiradzikm, więc postaowiłam wtrącić swoje trzy grosze, tym bardziej,że opienię o tym szpitalu mam bardzo pozytywną.
              Lekarz prowadzący ciążę nie był w żaden sposób związany z tym szpitalem ,pisze o tym, bo często podnosicie to istotną informację.
              Więc tak: rodziłam tydzień po terminie i przez cały ten czas chodziłam na KTG, obsługa miła, nawet bardzo miła - spotkałam wtedy kilka połoznych i kilku lekarzy, którzy zawsze badali mnie po zapisie KTG.Zawsze miło i symaptycznie, po prostu po ludzku, nawet z miła krótką pogawędką.
              Na czas porodu poprosiłam o obecność położną, bo jest to możliwe zgodnie z oferta szpitala - to co najważniejsze czułam się zupełnie bezpiecznie i spokojnie. Nie korzystałam z zaproponowanego znieczulenia, z którym nikt TAM nie robi problemów - bo uznałam,że zniosę taki ból, tym bardziej,że to był mój drugi poród i wiedziałam, czego mogę się spodziewać.
              Mieliśmy poród rodzinny,Mąż był cały czas ze mną>Zapewniona była intymność.Lekarz, zarówno tem, który wpadał w czasie porodu, jak i szyjący mnie później baaaaaaaaaaaaaaaaardzo mili, po prostu bez zarzutu. Następne dni spędziłam na sali "komercyjnej" i warunki równie bez zarzutu - czysto,sprzątanie nawet dwa razy dziennie.Jedzenie bardzo dobre.
              Pediatrzy kompetentni i czyniący swoje powinności, rozmawiający z matką> Nie wiem tak naprawdę, czy bło coś do czego można się doczepić. No chyba tyle,że dziecku jest podawne mleko w buteleczkach, (a nie np. łyżeczką) kiedy matka nie ma jeszcze pokarmu, ale pewnie gdyby sobie tego nie życzyła nie byłoby problemu.
              Dodam,że oprócz opłat: położna+ pokój nie dałam Nikomu ani grosika, ani nikt nie sugerował w żaden spoosób,że powinnam być specjalnie wdzieczna.Poniosłam tylko te koszty, na które się wcześniej zdecydowałam.Więc polecam...
              • lynette Re: siemiradzki kraków 28.11.07, 22:56
                Ale dlaczego sposób traktowania pacjentki ma zależeć od tego, czy
                zapłaciła za coś, czy nie? Mamy na razie państwową i bezpłatną
                służbę zdrowia, jeśli zostanie sprywatyzowana to co innego. W tym
                momencie dochodzi do dzielenia pacjentek na lepsze i gorsze. Nie
                może być tak, że ktoś nie zapłacił, bo nie miał tych pieniędzy lub
                po prostu dla zasady i w związku z tym jest traktowany jak kawał
                mięcha. Ja uczciwie pracuję. Z mojej pensji i pieniędzy pracodawcy
                co miesiąc odprowadzane są niemałe składki na cały system opieki
                zdrowotnej. Jeśli decyduję się na korzystanie z państwowego
                szpitala, to dlaczego mam płacić dodatkowo? Przecież już raz
                zapłaciłam. Jeśli mam ochotę, to idę do prywatnej kliniki, płacę i
                nie mam poczucia, że jestem traktowana gorzej lub lepiej.
            • marianna800 Re: siemiradzki kraków 29.11.07, 14:14

              cześć jul-ita. czy pomglabys napisac ,którzy twoim zdaniem lekarze
              są godni polecenia?? chciałabym się na któregos z tamtejszych
              lekarzy zdecydowac ,ale nie wiem na kogo?? z góry wielkie dzieki
              za odpowiedz!!!
              • verona15 Re: siemiradzki kraków 29.11.07, 14:29
                NIe wiem, jak są traktowane pacjentki na oddziale "nie- komercyjnym", wydaje mi sie,że połozna czy lekarz są "normalni", to traktują wszystkich tak samo. Ale cóż...w naszej rzeczywistości to czasami bywa inaczej.To już kwestia klasy ludzi albo ich przeciętności.
                A propos umówionej położnej.... to tak samo jak ktoś dla pewności robi dodatkowe badania, żeby mieć lepsze samopoczucie.I każdy ma prawo do indywidualnej decyzji, tak samo jak do wyboeru miejsca, w którym przychodzi na świat jego dziecko.
                Wiele moich znajomych rodziło w Siemiradzkim bez dodatkowych usług i żadna nie miała tak złego zdania.
                Ja zresztą też żadnemu lekarzowi niczego nie dawałam i byli bardzo mili i życzliwi.


                • lynette Re: siemiradzki kraków 29.11.07, 14:46
                  No tak, ale sama pisałaś, że opłacałaś położną i pokój. Czy masz
                  pewność, że twoja położna byłaby tak samo opiekuńcza w stosunku do
                  pacjentki, która jej nie zapłaciła? Miejmy nadzieję, że oczywiście
                  tak.
              • jul-ita Re: siemiradzki kraków 08.12.07, 21:49
                napisalam ci wiadomość na priva
                • jul-ita Re: siemiradzki kraków 08.12.07, 21:59
                  przepraszam! Ten post był skierowany do marianna80, ale zapomniałam
                  o tym napisać smile
                  • marianna800 Re: siemiradzki kraków 09.12.07, 14:56
                    cześć jul-ita !!!! dzieki za odpowiedz!!! mam jeszcze zapytańko, napisałam na
                    priva. będę wdzięczna za odpowiedz!!!!

                    >
    • triss_m7 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 29.11.07, 15:41
      Zgadzam sie w 100%.
      Rodzilam tam w 2003 roku i widze ze nic sie nie zmienilo. Moja ciaze
      prowadzila lekarka z tego szpitala, oplacona a jakze ale i tak nic
      to nie dalo. Faktycznie opieka okolo i poporodowa tak beznadziejnie
      wyglada. Nie naleze do osob ktore maja jakies kosmiczne wymagania
      ale jakiekolwiek ludzkie traktowanie powinno byc zachowane.
      Dodatkowo zniesmaczylo mnie zachowanie personelu tuz przed obchodem
      (autorka watku dokladnie to opisala), a juz zachowanie pan
      sprzatajacych, ktore myjac podloge "starannie" omijaly nawet
      pantofle pacjentow.
      Co do pediatrow to... hmmm... moja corka jest niepelnosprawna, miala
      wylewy na skutek wypychania jej (dwie osoby niemal kleczaly na moim
      brzuchu) a zostala wypisana w stanie dobrym mimo, iz golym okiem
      laika bylo widac ze z dzieckiem jest cos nie tak. Neurolog gdy ja
      zobaczyl zlapal sie za glowe i stwierdzil: ze ginekolodzy robia
      wszystko byleby sie urodzilo, a co potem to niech sie inni
      martwia...sad
      W 2005 roku rodzilam na Ujastku, nie placilam ani zlotowki, a opieke
      od samego poczatku mialam fantastyczna pod kazdym wzgledem (i nie
      chodzi tu o ladne pokoiki bo zbyt doswiadczona pierwszym porodem nie
      myslalam o takich pie..ch). Wszyscy dokladnie mnie informowali co
      sie dzieje, co mam podawane, co bedzie robione (mialam tam cc).
      • m.1.p Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 29.11.07, 16:22
        Dziewczyny,czytam ten wątek dokładnie gdyż sama tam rodziłam 6 lat
        temu teraz jestem w ciąży i opinia triss jest mi bardzo
        bliska.Dokładnie miałam taki sam poród-wypychanie na siłę i efekt-
        krwiaki na głowię dziecka i intensywna opieka pod inkubatorem
        związana z niedotlenieniem.Nigdy w życiu nie zgodzę się na taki
        poród..Teraz będę rodzić na Ujastku,tak zdecydowałam bo wiem że tam
        nie zwlekają z cc i nie przedłużą niepotrzebnie porodu.Wiem też że
        dobrze przeprowadzony poród, szybka decyzja,i umiejętności mogą
        doprowadzić do szczęśliwego porodu,a niepotrzebne przedłużenie
        niestety do odwrotnego w skutkach.Ktoś kilka miesięcy wcześniej
        pisał że takich porodów już nie ma bo są zakazane,a ja wiem ,ze są
        jeszcze szpitale które pozwalają na wypychanie dziecka na
        siłe.pozdrawiam
    • kosmik_1 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 30.11.07, 08:54
      Niestety, muszę powtórzyć jeszcze raz. Opisywałam sytuację, w której
      nie płaciłam za nic. Nie znaczy to, że chodzi mi wyłącznie o dawanie
      w łapę, ale o opłacanie również tego co "jest w ofercie szpitala".
      Irytuje mnie troche brak zrozumienia niektórych dziewczyn, które
      piszą o swoim wtrącaniu trzech groszy i mówieniu, że siemiradzki
      jest super, ale zapłaciły za położną i komercyjny pokój. Dziewczyny
      zlitujcie się . Jest ogromna różnica pomiędzy traktowaniem was a
      pacjentek, które nic nie opłaciły. I o tym też napisałam w pierwszym
      poście, ponieważ jedna z dziewczyn które potem lezały na mojej sali
      lezela wczesniej (z braku miejsc )na komercyjnej i opowiadala o
      OGROMNEJ różnicy. Uważam caly czas ze opinia wystawiona powinna byc
      dla szpitala jako takiego niekomercyjnego - chyba ze sie w koncu
      całkiem sprywatyzuje. Piszę dla dziewczyn ktore nie zamierzają za
      nic płacic. Nie tylko z powodu tego ze powinny byc jako podatnicy i
      LUDZIE dobrze traktowani, ale równiez dla tych dla ktorych
      zapłacenie 120 zł za dobe to zbyt duzy wydatek.
      Chciałam prosić te dziewczyny, KTÓRE ZA NIC NIE PŁACIŁY i były
      traktowane dobrze lub źle do pisania o tym do Fundacji Rodzić po
      ludzku. Ja tak zrobiłam. Tylko wtedy można będzie naświetlić im ta
      sprawe. A warto. Dla kazdej z nas poród to jedno z najwazniejszych
      przeżyć w życiu, jeśli nie najważniejsze.
      Pozdrawiam
      • emig Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 30.11.07, 15:09
        Weszlam na ten watek, poniewaz siemiradzi ma wlasnie bardzo dobra
        opinie i nawet prowadzi swoja strone internetowa, a tu taki
        kwiatek...
        Ja rodzilam poza krajem (Dublin), bylam na calkowicie panstwowym
        oddziale, za nic nie placilam i bardzo dobrze wspominam porod (choc
        nie bez malych komplikacji). znieczulenie w kregoslup - standart
        (przyszla anestezjolog i sie pytala czy sie zastanawialam nad
        rodzajem znieczulenia), porod rodzinny - standart (w szpitalu bylam
        z mama i mezem i spytali kogo chce miec przy porodzie), nie bylo
        zadnego golenia, ani nawet zadnych sugestii na ten temat, nie bylo
        lewatywy przeciwnie zjadlam jeszcze calkiem niezly obiadek, bo
        rodzaca musi miec sile zeby urodzic smile, maz dostal tosty i herbatke,
        po porodzie i zbadaniu malego mielismy godzine sam na sam z malym na
        moim brzuchu smile, po przewiezieniu na sale poporodowa - dostalam
        tosty, herbatke (byla 1 w nocy), przez caly porod byla ze mna jedna
        polozna, osobna sala porodowa, wszystko mi tlumaczono, a jak nie mi
        to mezowi; w drugiej dobie po porodzie w szpitalu byl wysyp
        rodzacych i nawet pielegniarki ktore sie nami opiekowaly
        oddelegowali do rodzacych do nas przyslano zwykle salowe, zeby nam
        dotrzymywaly towarzystwa i w razie czego pomagaly
        i Podkresle to wszystko w ramach panstwowej sluzby zdrowia.... chyba
        Polsce jeszcze BARDZO daleko do europy....
        • kosmik_1 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 30.11.07, 18:58
          To bardzo ważne co piszesz. Szególnie dedykuję twoją wypowiedź tym,
          które uważają, że i tak nie było mi tak źle, bo w innych szpitalach
          bywa gorzej. Moje kochanew innych szpitalach, w innych krajach bywa
          LEPIEJ i tego się trzymajmy.
    • apilk Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 01.12.07, 17:29
      zaciekawł mnie ten wątek, gdyż sama przeszło co prawda 3 lata temu
      zastanawiałam się czy nie rodzić w siemiradzkim. Ostatecznie
      wybrałam żeromski i to była super decyzja. Rozważałam szpital
      siemiradzkiego, gdyż tam chodziłam do szkoły rodzenia, wszystko
      wydawało się ładnie, pięknie ale rzczywistość była chyba zupełnie
      inna. Słyszałam od położnej która kiedyś tam pracowała, że w
      siemiradzkim za wszelką cenę (nawet zdrowia dziecka) robią porody
      siłami natury (kleszcze to była norma). Cesarka to coś wyjątkowego.
      I dlatego dużo dzieci rodzi się z urazami. To mnie zmroziło i
      wiedziałam że nie bedę tam rodzić. Widzę że nic się tam nie
      zmieniło. Ale przeciż ten szpital tak samo jak Ujastek jest
      prywatny. Dlaczego więc na ujastku nie ma problemu z cesarką gdy coś
      się dzieje a w siemiradzkim jest????
    • karaska1982 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 03.12.07, 22:23
      ja mam inne zdanie co do szpitala i obslugi.Szpital jest czesciowo
      rematowany to fakt ale cala reszta jest naprawde super lacznie z
      poloznymi
      • igakinga Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 04.12.07, 13:25
        Jak milo to slyszec smile
        Ja juz po terminie i tam mam wlasnie rodzic i tam tez chodze do
        przychodni. Jak czytam ten watek to jestem zalamana, tym bardziej ze
        zasadniczo na tyle co obserwuje to zadnych zastrzezen nie mam. A tu
        takie kwiatki sad
        Pozdrawiam, Kinga.
        • marianna800 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 11.12.07, 10:48
          do jul-ita!!!! napisałam do Ciebie na priva. jak będziesz mogła to odpowiedz.
          będę bardzo wdzięczna !!!!!!
    • melissa79 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 11.12.07, 18:44
      rodziłam w Siemiradzkim 3 miesiące temu i w przeciwieństwie do
      autorki watku jestem bardzo zadowolona. Wszytsko zależy od
      podejścia.
      U mnie poród wygladał bardzo podobnie jak u autorki, też mąz czekał
      na półpiętrze, też czekałam w tym pokoiku przygotowawczym. Fakt, on
      jeszcze nie był remontowany, ale zapewne wkrótce bedzie. Ja akurat
      się ucieszyłam ze zostałam tam sama na dłużej (ok pół godziny) zaraz
      po tym jak mi zrobiono lewatywę (bardzo dyskretnie bez ceregilei,
      bez opowiadania co to mi bedzie robić (a sama bym sobie tego nie
      zrobiła) wg mnie to duża ulga, też psychiczne samopoczucie jest
      ważne że w czasie porodu nic się nie wymsknie). Po załatwieniu
      sprawy w toalecie, co twa dość długo, jednak chciałam mieć czas na
      wzięcie prysznica, ochloniecie, wywietrzenie pomieszczenia.... no
      taka jest fizjologia, niestety. Ogoliłam się sama w domu, tyle dałam
      rady zrobić...
      i dobrze ze mąż z rzeczami czekał na półpietrze (a gdzie miał byc ze
      mną? jak mi robiono lewatywę??) potem jak posprzatano i odkażono
      salę rodzinną po poprzednim porodzie od razu tam poszedł z rzeczami
      a po mnie przyszła położna.
      Nie przeszkadzało mi że mówi do mnie per ty. A cóż to za róznica, a
      jest prościej. One wydają krótko i stanowczo polecenia: połóż się,
      przyj, kręc biodrami... nie certolą się i dobrze bo by się położnica
      rozkleiła zamiast współpracować. takie komendy sa najlepsze a nie
      świadczą o braku szacunku... ja tego tak nie odebrałam.
      Rozumiem że autorka od razu nie trafiła do sali do pordów rodzinnych
      bo ta akurat była zajęta. Dlatego też ja czekałam w tej
      przygotowqwczej. jak tylko ą posprzatali to nas tam wpuścili, ona
      widocznie musiła zaczekac trochę dłuzej i trafiła do zwykłej sali,
      ale z tego co pisze, później ich tam przenieśli... nie rozumiem
      problemu...
      Znieczulenie podano mi jak tylko tego zażądałam, ponieważ rozwarcie
      nie osiagnęło jeszcze 2 cm, połozna dała mi jakiś czopek na
      przyspieszenie akcji i dzieki temu już po kilku minutach przyszła
      anestezjolog i mi założyła zzo 9potem dwa razy dodawała
      znieczulenie, rodziłam 9 godzin, pod koniec też dostałam oksytocyne,
      żeby przyspieszyć akcję, ale nic nie czułam bo zzo jest suuuuper).
      Położna przychodziła mniej więcej co godzinę i mnie badała. Nie było
      potzreby wiecej, ponieważ rodziłam w nocy, trochę z męzem
      przysypialiśmy.
      Niestety mój poród zakończył się cc ze wzgledu na to ze dziecko nie
      wstawiło się do kanału rodnego Deczyję też podjęto dość szybko, nie
      kazali mi się męczyć, nie kombinowali z jakimiś innymi metodami.
      Wiec z podjetej akcji i tym jak szybko rozwiązali problem też jestem
      zadowolona. Operacja przeszła sprawnie. Ponieważ trafiłam na
      pooperacyjną nie miałam dziecka ze sobą, jednak przynosili mi ją
      barzdo czesto
      I tu uwaga odnosnie nauki ssania. Autorka narzeka ze nakładali
      dziecko na pierś. I bardzo dobrze. W pierwzsej kolejnosci to dziecko
      powinno się nauczyć ssać, to nakładanie własnie temu służy. Mojej
      małej też tak robili i załapała bardzo szybko co ma robić, potem już
      poszło gładko, bo mała sama wiedziała co ma robić.
      Nie dziwię się tez że mąż autorki dostał reprmendę jak wyszedł
      ululać dziecko na korytarz. W szpitalu to oni odpowiadają za
      dziecko. Nie wolno dzieci wynosic z sal. nawet gdy był u mnie mąż i
      chciał odnieść dziecko do położnej żeby jej coś pokazać, to też
      został skarcony, ze powinien pójść po położna i ona sama pójdzie po
      dziecko. Takie reguły...
      położne miłe ale widać ze zabiegane, ze trzy , cztery mają
      do "obsłużenia" kilkanascie pokoi, kobiet i dzieci, a każda z babek
      ma pewnie pięćdziesiąt pytan i wydaje jej się że jest sama jedyna w
      szpitalu, wiem bo spotykałam takie narzekające na wszytsko dziewczyny
      Co do porannego obchodu to się zgodzę że to lekka paranoja: robienie
      porządku, żeby Pan ordynator był zadowolony, ale ja to akurat
      traktowałam z przymruzeniem oka. na takie rzeczy nie warto się chyba
      oburzać, mnie to akurat bawiło...

      tak jak pisałam, wszystko zalezy od podejścia, ja tam poszłam
      urodzić i wyjsć ze zdrowym dzieckiem, udało się, a na drobiazgi nie
      warto zwracać uwagi, bo nigdzie nie jest idealnie
      jedyna rzecz jaką bym polecała to dopytywac lekarzy o wszytsko w
      czasie obchodu (i ginekologów i pediatrów) bo onie sami z siebie
      niechetnie się dzielą swoją wiedzą....

      • marianna800 do jul-ita 11.12.07, 18:52
        napisałam na priva.będę wdzięczna za odpowiedz!!!!
      • kosmik_1 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 14.12.07, 09:13
        No cóż, rzeczywiście wszystko zależy od podejścia smile Mnie zostawiono
        na tyle czasu w tym pokoiku przed lewatywą a nie po, a mój mąż miał
        jechać jeszcze do domu na chwile ponieważ w panice zapomniał
        szlafrokawink. Położna wiedziała o tym i obiecała ze zaraz do niego
        podejdzie i zabierze od niego moje rzeczy - nie podeszla. A co do
        nakładanie dziecka na pierś to ja nie narzekam na to ze wogóle tak
        robiono tylko ze nie nauczono mnie robic tego samej. jak sie pozniej
        okazalo wystarczylo kilka minut i jedna polozna ktora wyprosilam
        nauczyla mnie tego i od tego czasu karmilysmy sie same. I po co bylo
        moje zawracanie glowy poloznym, wystarczylaby odrobina dobrej woli i
        sama bym wszystko kolo malej robila i sama ja karmila. Zanim się
        kogoś opieprzy, trzeba mu powiedzieć jakie są reguły - to do
        wynoszenia dzieci. A jeżeli chodzi o obchód mnie nie śmieszy obłuda
        personelu, ani to, że pakuje się do sali ze 20 osób i ogląda
        bezceremonialnie moje krocze - w tym studenciaki. No a między
        komendą połóż się a proszę się położyć jest niewielka różnica
        czasowa, ale jeśli chodzi o kulturę owszem.
        Nadal będę obstawać, że powinnyśmy patrzeć na szpitale na zachodzie
        a nie cały czs powtarzać, że gdzie indziej jest gorzej. Do szpitala
        poszłam urodzić zdrowe dziecko - tak się stało. Ale dla mnie poród
        to jest misterium wydawania życia na świat i jako kobieta wymagam
        szacunku dla siebie i dla innych kobiet.
    • amarylis2014 Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 01.11.14, 12:12
      Witam rodziłam w Siemiradzkim 2014 r. i muszę przyznać, że był to duży błąd. Oddział noworodkowy prowadzony przez Krystynę Chroniewską i opieka poporodowa na nim to po prostu koszmar!!!. Ciągle ma się wrażenie, że personel tego Oddziału pracuję za karę,a pielęgniarki,wredne i wręcz wrogo nastawione, ewidentnie liczą na kasę w zamian za jakąkolwiek opiekę. Do tej pory wierzyć mi się nie chce jak w takim miejscu jak Oddział noworodkowy, w obecnych czasach mogą pracować osoby nie wykazujące odrobiny współczucia i empatii.A wydawać by się mogło, ze czasy głebokiej komuny, kiedy rodzące były w szpitalach nieludzko traktowane, i skąd zrodziła się akcja społeczeństwa "Rodzić po ludzku", dawno już mineły... Dodam jeszcze, że na pewno nie jest tak jak to sobie Szpital wypisuje na oficjalnej stronie , że cyt.: "matki uczone są jak karmić piersią", to jest fikcja!!! Owszem pracuje tam taka jedna, pożal sie Boże "specjalistka od laktacji", Maria Siewniak. Nie można z jej strony liczyć na jakąkolwiek pomoc laktacyjną, kobieta po porodzie w tej kwestii jest pozostawiona sama sobie. Ani mnie ani jakiejkolwiek z dziewczyn z którymi przebywałam na sali, nie udzieliła żadnej porady, pomimo próśb z naszej strony. Poraża mnie jej obłuda, ponieważ wcześniej uczestniczyłam w szkole rodzenia prowadzonej przy tym szpitalu i oczywiście ta Pani na wykładach, za które ma płacone pewnie nie małe pieniążki, jest miła,odpowiada na różne pytania, a w szpitalu pokazuje swoje prawdziwe, wredne oblicze.Dodam jeszcze, że to co napisałam nie jest tylko i wyłacznie moją opinią, po porodzie spotkałam się z kilkoma dziewczynami, które poznałam w szkole rodzenia, i wszystkie miały złe wspomnienia w zwiazku z porodem w szpitalu na Siemiradzkiego. Podsumowując, "Rodzić po ludzku" - na pewno nie w tym szpitalu.
      • sylwia85krk Re: siemiradzki kraków - unikajcie jak ognia 03.11.14, 20:55
        a ja uważam że szpital wart polecenia. jestem w 31tc i na pewno tam bede rodzić. personel jak wszędzie-niektórzy mili inni nie. lekarz prowadzący moją ciąże tam pracuje i nie zamieniłabym go na innego. 8tygodni temu miałam tam zakładany szew okrężny na szyjke przez mojego lekarza dr Wójcika, który widząc że ledwo stoje na nogach ze strachu pocieszył, wytłumaczył i przychodził kilka razy już po zabiegu zapytac jak sie czuje. 10/10 pkt dla dr Wójcika i anestezjologa dr t. langie (człowiek słońce, którego nie sposób pokochać od pierwszej chwili za ciepło jakie z niego emanuje)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka