Dodaj do ulubionych

Ostrzegam przed dr Radźko

03.01.08, 15:04
Początkowo byłam zadowolona z dr Radźko. TERAZ WSZYSTKICH OSTRZEGAM
PRZED TYM GABINETEM. ON I JEGO ŻONA MAŁO MOJEGO SKARBA I MNIE NIE
WYKOŃCZYLI.
Uważam, że prowadzenie ciąży to branie na siebie odpowiedzialności.
Na pierwszej wizycie zapytałam dokładnie, czy gdyby coś się działo
czy mogę dzwonić o każdej porze dnia i nocy. Dr Radźko odpowiedział,
że tak.
Tymczasem okazało się, że dla niego przyjmowanie pacjentek to jak
wbijanie kolejnego gwoździa, czyli branie pieniędzy co 3-4 tygodnie,
bo jak się coś dzieje to doktor Radźko ma to ewidentnie gdzieś.
Telefony odbiera jego żona ( komórkę i stacjonarny w gabinecie
również) i generalnie spławia pacjentkę. Normalni ginekolodzy są w
kontakcie telefonicznym ze swoimi pacjentkami, a z nim nie ma
ŻADNEGO kontaktu między wizytami. Powinnam była wcześniej z niego
zrezygnować, a nie chodzić tam do końca ciąży.
Ktoś tam pisał na forum, że lekarz musi zobaczyć pacjentkę. Owszem
zgadzam się, ale jak przepisuje jakiś lek, to chyba dwa dni po
wizycie mógłby odebrać telefon. Uważajcie dziewczyny, bo jak Wam
przepisze potas na skurcze, tak jak mi, to możecie mieć problem. W 6
miesiącu przepisał mi potas na skurcze- bez uprzedniego zbadania
potasu we krwi. Po wzięciu 2 tabletek miałam straszne bóle mięśni,
dosłownie wszędzie zakwasy, a w ulotce było napisane ,żeby w takim
przypadku skontaktować się z lekarzem. Zadzwoniłam wiec do niego i
odebrała zona, chciałam z nim rozmawiać, a ona: że doktor jest
zajęty i o co chodzi i ze jej mogę zadać pytanie(ona jest pediatrą a
nie ginekologiem), spytałam co robić, a ona nakrzyczała na mnie, ze
jak doktor przepisał to mam brać. Bałam się o maluszka, bo potas to
nie jest zwykły suplement diety, dlatego jest na receptę-
przedawkowanie może być bardzo niebezpieczne dla układu krążenia.
Poszłam więc po pomoc do internisty, który zrobił mi jonogram-
okazało się że potas mam w górnej granicy normy .Lekarz internista
zabronił mi to brać. Za 3 tyg powiedziałam o tym Radźko, a on ,ze w
sumie to dobrze że nie brałam tego więcej. A ja byłam taka głupia,
że dalej nabijałam mu kieszenie.
Drugi raz jak zadzwoniłam to było w dniu terminu porodu, w szpitalu
na ktg miałam wysokie ciśnienie 140/90.Lekarz zalecił, żebym na
wszelki wypadek zmierzyła jeszcze 3 razy ciśnienie tego dnia i
gdyby było takie lub wyższe mam jechać na Izbę. Zmierzyłam, było
140/90, 150/90 i ostatni pomiar wieczorem 170/90.przestraszyłam się,
bo to nawet dla człowieka nie w ciąży może to być niebezpieczne!
Zadzwoniłam do niego –oczywiście odebrała żona i WYOBRAŹCIE SOBIE
POWIEDZIŁA, ŻE NIC SIĘ NIE DZIEJE!!! Nalegałam, żeby dała mi do
niego jakiś inny numer, to stwierdziła, że doktor jest zajęty..
Dobrze, że jej nie posłuchałam i pojechałam na Izbę Przyjęć. Przy
takim ciśnieniu może się odkleić łożysko co prowadzi do krwotoku, a
ja mam do szpitala 35 km, wiec mogłam nie zdążyć i wykończyć dziecko
i siebie- to są słowa położnej.
Trzeci incydent był najgorszy- 5 dni po terminie.. Byłam pewna, że
rodzę, a z Karowej odesłano mnie 2 razy do domu: raz po 10 godz
regularnych skurczów (co 10 min) , potem pojecham znowu- po 14 godz.
Stwierdzono, że sa to skurcze przepowiadające. Ja byłam pewna ,że
rodzę i nie chciałam wracać do domu. Mąż zadzwonił więc do Radźko.
Odebrał widomo kto. Mąż powiedział, że doktor prowadzi moja ciążę i
że chyba rodzę i chce się o coś zapytać( chcieliśmy widzieć czy to
możliwe żeby po 15 godz skurczów można było w ogóle mówić o
skurczach przepowiadających czy lepiej jechać do jakiegoś innego
szpitala). Ona oczywiście tradycyjnie ,że jej można zadać pytanie.
Mąż powiedział, ze ona nie jest ginekologiem i nie prowadzi mojej
ciaży , a ona bezczelnie się rozłączyła. Wyobrażacie to sobie!??
Mąż strasznie się zdenerwował i znowu z Warszawy wróciliśmy do Góry
Kalwarii- tym razem prosto do gabinetu doktora, maż tam poszedł, a
ta bezczelna zatarasowała mu drzwi. To chyba nie jest normalne
zachowanie- ostrzegam Was więc dziewczyny. Mąż wszedł do gabinetu po
wymianie epitetów po pacjentce, powiedział o co chodzi, a doktor ,ze
to rzeczywiście mogą być skurcze przepowiadające. NAWET NIE CHCIAŁ
MNIE ZBADAĆ, WIEDZIAŁ ZE SIEDZĘ W SAMOCHODZIE. NIE INTERESOWAŁO GO
TO CO SIĘ NAPRAWDĘ DZIEJE. PRZECIEŻ BYM ZAPŁACIŁA, JEŚLI O TO
CHODZIŁO. Ale im się nie chciało , bo już była 21 i zamykali ten
swój wspaniały NZOZ.
Urodziłam za 6 godzin. Miałam zielone wody i nie było wesoło, ale
nie jest to już tematem na tym forum.
Przepraszam za rozmiary tej informacji, ale robię to po to, żeby
matki mając na uwadze dobro dziecka raczej omijały ten gabinet
szerokim łukiem.
Obserwuj wątek
    • zapracowana6 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 16:42
      Doktor Cię wykończył, bo w swoim wolnym czasie nie chciał odbierać
      Twoich telefonów?!
      Jeżlei masz problem jedziesz do gabinetu, albo na Izbę Przyjęć.
      Nie dziwię się żonie, że walczy o czas, który mąż powinien spędzić z
      nią i dziećmi, nie z Twoimi problemami. Uważasz, że płacąc za
      wizytę, płcisz za całodobową, prywatną opiekę medyczną?
      • margo8282 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 16:55
        jeżeli jakiś doktor mówi, że można dzwonić, to można, a nie wyręcza
        się żoną. co to wogóle za zwyczaje?? a tajemnica lekarska to co?? o
        wszystkim z żoną rozmawia- o każdym przypadku? mamy takie czasy, że
        jak ktoś się decyduje na wizyty prywatne, i podaje swój numer
        telefonu, to go odbiera. można tego nie robić -przymusu nie ma.
        a każdy wie, jakie się ma paranoje w ciąży .
        • zapracowana6 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 17:09
          Jak widać,koleżanka nadużywała dostepu do prywatnego telefonu.
          Tajemnica lekarska? Kto kazał się spowiadać przed żoną?
          • margo8282 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 21:15
            nikt nie kazał, ale wlaśnie tak się stało. nie sądzę, żeby Ci
            odpowiadało rozmawianie nt ciąży i swojego stanu zdrowia z obcą babą-
            bądź osobą nieupoważnioną. może nadużyła, ale skoro go miała, to
            chyba w jakimś celu, nie po to by sobie poplotkować. tak mi się
            wydaje.
          • martag1978 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 04.01.08, 12:48
            Do zapracowana 6- 3 telefony przez 9 miesięcy to naduzycie?!!! Chyba
            sobie kpisz? Zarobił na mnie prawie 1000 zł i na 3 pytania nie mógł
            odpoiwedziec. Jego zona nie jest ginekologiem i nie ma prawa sie
            wypowiadac i udzielać rad.
      • martag1978 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 04.01.08, 12:45
        Do Zapracowana6 -Gdybyś przeszła to samo w ciaży- zrozumiałabyś. Tu
        zabrakło zwykłej ludzkiej checi pomocy. On miał obowiazek odebrac
        telefon, skoro go daje pacjentce.
    • mamamai77 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 16:49
      ja mam inne zdanie dotyczące dr.Radźko uważam że jet bardzo dobrym
      specjalistą a znam go dośc długo...
      • sylwiamc Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 17:04
        wg mnie beznadziejne podejscie do pacjentki.
        Ginekolog powinien odbierac telefon niezaleznie od godzin
        przyjmowania w gabinecie.
        przeciez to oczywiste, że dziewczyna nie dzwonila, żeby pogadać o
        pogodzie tylko musiała mieć jakiś poważny problem. 1-2 minuty
        rozmowy mogły uratować przecież czyjeś życie.
        Dobrzy lekarze mają tego świadomość....

        ja bym takiego "doktora" także omijała.
    • aga1981mdudi Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 17:56
      martag, twoja wypowiedz jest wstrząsająca.Wprawdzie nie znam tego
      lekarza,ale uważam że potraktowal cie fatalnie. Ja chodze do lekarza
      prywatnego,podal mi swoja komórke w razie jakis problemów. Zawsze
      odbiera i odpisuje na smsy. W trakcie ciazy dzwoniłam do niego tylko
      1 raz, a smsów wysłałam jakies 5. Myśle że skoro lekarz podaje
      wlasna komórke to po to żeby pomóc, zwłaszca że mój lekarz przyjmuje
      70km ode mnie i nie mogłam jechać co rusz na wizyte.
    • kasiak37 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 18:05
      "Normalni ginekolodzy są w
      kontakcie telefonicznym ze swoimi pacjentkami, a z nim nie ma
      ŻADNEGO kontaktu między wizytami."
      a kto Ci takich pie..naopowiadal?Lekarz to normalny czlowiek majacy tez
      normalne prywatne zycie i chcacy w nocy spac we wlasnym domu i we wlasnym lozku
      jezeli nie ma dyzuru w szpitalu.Ludziom w PL a juz napewno kobietom w ciazy sie
      w glowkach poprzestawialo jezeli mysla ze placa prywatnie za wizyte raz w
      miesiacu 100pln a lekarz ma byc dostepny na kazdy telefon z powodu pierdniecia
      prywatnej pacjentki.Od naglych przypadkow jest pogotowie i izby przyjec w
      szpitalach.
      • fabiankaa [...] 06.01.08, 15:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • zapracowana6 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 06.01.08, 16:36
          W przypadkach, kiedy chodzi o życie, nie dzwoni sie do prywatnego
          domu, bo to strata czasu, ale na PR lub jedzie do szpitala.
          Chyba ,że oczekujesz, że doktor wsiądzie do auta, włączy syreny,
          których nie ma i pojedzie na ratunek.
          Z tekstu martag nie wynika,że lekarz zaproponował jej numer
          telefonu, szkoda,że zapytany nie umiał odmówić.
          Od lat korzystam z prywatnej opieki, ale nigdy nie zawracałam nikomu
          głowy po godzinach pracy- nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
          Zawsze w pilnych przypadkach kierowałam się do IP. Telefonicznie -
          wzywałam pediatrę jedynie w przypadku oficjalnie zgłoszonej praktyki
          na telefon.

          Fabianka, ja się nie dziwię,że niektórzy nie chcą odbierać telefonów
          od osób o tak niskiej kulturze osobistej, jak Ty (choć nie chcę
          sugerować, że autorka jest do Ciebie podobna).
          • b.wierzbowska1 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 06.01.08, 17:55
            > Z tekstu martag nie wynika,że lekarz zaproponował jej numer
            > telefonu, szkoda,że zapytany nie umiał odmówić.


            Rzeczywiście, autorka przystawiła mu rewolwer do skroni i KAZAŁA dać
            swój nr. Lekarz wyraził zgodę na telefonowanie do niego w razie
            wątpliwości, więc powinien dotrzymac słowa. Okazał się nieuczciwy i
            atorka ma prawo mieć pretensję. tak trudno to zrozumieć???


            Zaprawcowana6, szkoda, że nie umiesz przyznać się do palnięcia
            głupstwa. Dziwię sie też Twoim niskim wymaganiom wobec lekarza. To,
            że można dzwonić z pytaniami, nie jeste niczym nadwyczajnym dzisiaj -
            to norma. Lekarzowi korona z głowy nie spadnie jeśli przez tel
            rozwieje wątpliwości pacjentki, tym bardziej, że wyraża zgodę na
            tego typu konatkty. Taka jest specyfika tego zawodu.
          • fabiankaa Re: Ostrzegam przed dr Radźko 06.01.08, 17:55
            TO ty jestes niskiej kultury.. i jeszcze nizszego intelektu!!!!!

            Jezeli lekarz udostepnia swoj numer to POWINIEN go odbierac! A jak
            ma w dupie swoje pacjentki to niech nie rozdaje swojego numeru!!! to
            chyba jasne! NIGDZIE nie jest powiedziane, ze lekarz prywatny MA
            OBOWIAZEK rozdawac telefon i odbierac go w dzien czy w nocy!!!

            A autorka watku nie dzwonila do niego z pierdołą w stylu "czy moge
            zafarbowac wlosy?" tylko z powaznymi sprawami. Co jest tansze,
            prostsze i przysparza mniej problemow? Jazda do szpitala i
            pozostanie na obserwacji czy szybka konsultacja telefoniczna?
            Oczywiscie nie chodzi tu o leczenie przez telefon tylko o
            skonsultowanie wlasnych obaw!
            A myslisz, ze IP tylko czeka na spanikowane ciezarne? Ze z kazda
            pie.. powinna jechac na IP? Malo tu watkow, w ktorych kobiety
            wspomnaja o traumatycznych przezyciazch w szpitalach, rowniez na
            IP...
            Po co traci nerwy i zawracac glowe lekarzowi w szpitalu, skoro mozna
            pewne rzeczy wyjasnic jednym telefonem??????????????????????
            Telefonem, ktorego numer lekarz DOBROWOLNIE dał pacjentce!!!!!!!!!

            Ja sama mam lekarza, ktory daje swoj nr telefonu, kiedys oddzwonil
            na moj SMS z zagranicy! A gdy lezalam w szpitalu z powaznym
            schorzeniem przyslal mi SMS z wiadomoscia, ze jest w kontakcie z
            lekarzami z oddzialu i ze trzyma za mnie kciuki... i to jest
            superlekarz. Dzieki niemu mam cudowną coreczke!


            A Tobie, adwokatko pana Radzko radze zazyc tabletki uspokajajace, bo
            piszesz KOMPETNE BZDURY!!!!!!!!!1
          • edua Do zapracowanej 17.02.08, 13:37
            szanowna Pani chyba jest z kręgu znajomych opisywanego doktora, czyż nie?
            Takiego adwokata tylko pozazdrościc. Po pierwsze, to ginekolog prywatnie
            prowadzący ciążę ma OBOWIĄZEK odbierac telefony od pacjentek, kiedy to ten
            telefon im rozdaje. Jeżeli stwierdzi raz/drugi, że dana osoba nadużywa tego
            telefonu, to ma prawo upomniec ją, w jakich sytuacjach należy dzwonic.
            Przepisanie potasu ciężarnej jest KARDYNALNYM BŁĘDEM, a jeśli już przepisał, to
            takowa ciężarna miała według Pani iśc na izbę przyjęc, kiedy zaczęła miec objawy
            przedawkowania potasu? Jak by na nią tam zareagowali? Otóż powiem Pani, jak, z
            własnego doświadczenia. Wysłali by takową osobę do lekarza prowadzącego, lub
            pierwszego kontaktu. Zawsze wysyłają, Więc tego typu rady niech Pani zostawi w
            kieszeni.
    • kasiak37 jeszcze jedno 03.01.08, 18:06
      ja na miejscu tego doktora na podstawie tego co tu wszem i wobec publicznie
      wypisalas podalabym Cie do sadu.
      • anulka59 Re: jeszcze jedno 03.01.08, 18:15
        Zawiódł Twoje oczekiwania już wcześniej więc mogłaś zmienić go na innego
        lekarza.Dla mnie głupotą jest to że komórkę odbiera żona ginekologa która wg
        tego co piszesz jest w gabinecie ciągle -jako kto?Dla mnie to nie do pomyślenia
        ze na prywatnej wizycie ktoś prócz mnie i lekarza jest obecny.Po prostu
        wyprosiłabym ją.A co do szpitala-skoro wg lekarza na izbie przyjęć i zapisu KTG
        nie było skurczy porodowych to po co mieli Cię zostawiać-skurcze przepowiadające
        moja kuzynka miała tydzięń i nikt jej w szpitalu nie zostawiał.
        • zapracowana6 Re: jeszcze jedno 03.01.08, 18:23
          Ale ten telefon, to chyba żona w domu odbiera w domu, nie w
          gabinecie.
          • granadax Re: jeszcze jedno 03.01.08, 18:33
            dziewczyny, jestem oburzona, autorka watku nie pisze o tym, ze sobie baka
            puscila, tylko, ze miala zagrozone zycie wlasne i swojego dziecka. Jezeli lekarz
            podaje nr telefonu i artykuluje z siebie:" mozna dzwonic"
            to musi sie liczyc z tym, ze ktos skorzysta z jego pozwolenia........
            • zapracowana6 Re: jeszcze jedno 03.01.08, 18:37
              A jeśli to była już 35 pacjenta wydzwaniająca w tym dniu, a lekarz
              był po dyżurze i chciał sie przespać?

              • granadax Re: jeszcze jedno 03.01.08, 20:00
                daj sobie spokoj, nazywasz sie radzko???
                • karolinka123 Re: jeszcze jedno 03.01.08, 22:24
                  granadax napisała:

                  > daj sobie spokoj, nazywasz sie radzko???

                  Założę się, że tak big_grin Poza tym nie rozumiem, czemu pediatra uważa, że można
                  zadac jej pytanie na temat ciazy?;/
            • zapracowana6 Re: jeszcze jedno 03.01.08, 18:39
              Poza tym, jak lekarz ma ratować życie przez telefon? Od tego jest
              szpital i całodobowo działająca Izba Przyjęć.
        • martag1978 Re: jeszcze jedno 04.01.08, 15:03
          ona nie siedzi w gabinecie z nim, maja NZOZ, ona tam przyjmuje jako
          pediatra i jest tam cały czas.
          A co do szpitala, to nie były skurcze przepowiadajace,było 5 dni po
          terminie. A dowodem na to jest fakt,ze po kilku godz był juz na
          sswiecie nasz Skarbeczek. Ja czułam ,ze rodze,że nie przespie tej
          nocy bo ból mi nie pozwoli. Ktg pokazywało przecież skurcze i nie
          rozmumiemdlaczego oni stwoerdzili ,ze to napięcia macicy, co sie
          okazało kolejnym absurdem. Na Madalińskiego nikt nie poddawał tego w
          watpliwosc,ze rodzę.
      • martag1978 Re: jeszcze jedno 04.01.08, 12:53
        Do Kasiak37
        Wiesz co, nie zyczę Ci ciśnienia 170/90 w ciaży... Nie dzwoniłam do
        niego w nocy ppogadac o pierdołach. I z tego co posza inne
        dziewczyne raczej mi sie w głowei nie poprzewracało.chyba nie byłas
        w ciąży.
    • s.dominika Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 18:35
      Ja lekko zdołowałam po tym opisie, ale rozumiem - tacy lekarze się zdarzają.
      Natomiast zdołowałam podwójnie jak przeczytałam te posty potępiające autorkę.
      Skoro lekarz dał jej prywatny numer telefonu, to oznacza, że zgodził się na
      telefony z różnymi pytaniami w różnych porach. Ja szanuję jego prywatność - ale
      przecież nie musiał dawać. Nieporozumieniem jest też odbieranie telefonu przez żonę.

      Zupełnie nie rozumiem dlaczego w międzyczasie nie zmieniłaś lekarza.Zwłaszcza po
      tym, jak przestałaś mieć do niego zaufanie.
      • kasiak37 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 18:50
        a moze by tak ktoras z Was pomyslala troche ze lekarz dajac jej numer telefonu
        nie pomyslal ze bedzie go naduzywac na kazda pie..?Normalne jest ze wykonuje
        sie telefon poza wizyta ale w przyzwoitych porach a najlepiej w godzinach przyjec.
        • nikka1975 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 19:09
          O jakim nadużyciu piszesz???? W czasie całej ciąży trzy telefony to ponad normę?
          Ja dopiero próbuję zajść w ciążę a z moją Panią Ginekolog zdarza się, że w
          jednym cyklu rozmawiam 3-4 razy, a jak się nie dodzwonię Ona dzwoni do mnie i
          zapewniam, że nie jestem przewrażliwioną wariatką, często umawiamy się na tel
          np. za dwa dni i to ona po wyjęciu mojej karty, przygotowana do rozmowy
          wieczorem po przyjęciu pacjentów dzwoni do mnie! Jestem jej bardzo wdzięczna,
          zawsze przepraszam za kłopot a ona niezmiennie z uśmiechem zachęca bym jak tylko
          mam pytanie dzwoniła czy wysyłała SMS-y.
          I to według mnie jest standard prywatnego leczenia!

          A z tego lekarza zrezygnowałabym po pierwszym tel.
          • kasiak37 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 19:14
            to nie jest standard prywatnego leczenia.A skoro o standardach mowa,ciekawe czy
            korzystasz z refundowanych recept leczac sie prywatnie?TO powinno byc standardem.
            • s.dominika Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 19:19
              To w takim razie twoim zdaniem - w ogóle nie należy dzwonić do ginekologa, który
              się w dodatku na to zgodził?? Podaj więc te przypadki, które twoim zdaniem
              pozwalają na telefon do ginekologa?

              Idąc twoim tokiem rozumowania - jak coś się dzieje z Tobą lub dzieckiem,
              denerwujesz się - to należy od razu lecieć na Izbę Przyjęć?? To by cię dopiero
              zwymyślali za zawracanie głowy na Izbie
              • kasiak37 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 19:26
                no widzisz mieszkam w takim zafocanym kraju ze lekarze po zamknieciu praktyk
                korzystaja z prywatnego czasu a gdy sie cos dzieje z Toba lub dzieckiem
                NATURALNE jest ze jedziesz do szpitala.I nikomu nie przyjeduie do glowy zeby sie
                oburzac na ta sytuacje.Takie podchodzenie do sprawy ze skoro placisz stowe za
                jedna wizyte w miesiacu wiec masz prawo byc telefonicznie obslugiwana jest
                mozliwe tylko w PL i nie rozumiem skad te idiotyczne wymagania.
                • s.dominika Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 19:42
                  Ale jednocześnie ci lekarze nie dają ci przecież PRYWATNEGO numeru telefonu i
                  nie mówią, że możesz dzwonić kiedy chcesz, jakby się coś działo. W związku z tym
                  nie masz innego wyjścia jak jechać do szpitala. Różnica w tym wypadku jest
                  zasadnicza.
                  Skoro tobie odpowiada taki system - to twoja sprawa. W Polsce służba zdrowia
                  póki co wygląda tak jak wygląda i tak to funkcjonuje
                • kala196 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 28.01.08, 20:56
                  kasiak37 napisała:

                  > no widzisz mieszkam w takim zafocanym kraju ze lekarze po zamknieciu praktyk
                  > korzystaja z prywatnego czasu a gdy sie cos dzieje z Toba lub dzieckiem
                  > NATURALNE jest ze jedziesz do szpitala.I nikomu nie przyjeduie do glowy zeby si
                  > e
                  > oburzac na ta sytuacje.Takie podchodzenie do sprawy ze skoro placisz stowe za
                  > jedna wizyte w miesiacu wiec masz prawo byc telefonicznie obslugiwana jest

                  > mozliwe tylko w PL i nie rozumiem skad te idiotyczne wymagania.


                  Ja rowniez uwazam,ze gdy lekarzn daje prywatny nr tel pacjentce to automatycznie
                  sie zgadza,zeby ona do niego zadzwonila-poza godz pracy bo gdyby miala dzwonic
                  tylko w godz pracy to by zadzwonila na stacjonarny,ktory kazdy lekarz ma w
                  gabinecie.
                  Ja gdy zaszlam w ciaze bylam w Anglii , w ok 8-9 tyg mialam malenkie krwawiennie
                  i jeszcze wtedy nie przekonana wogole do opieki lekarskiej w anglii zadzwonilam
                  do lekarza(u ktorego nigdy nie bylam,ale prowadzil ciaze mojej siostry kilka lat
                  wczesniej),ktory mi powiedzial co mam zrobic i powiedzial,ze gdyby cos sie
                  dzialo jeszcze to mam do niego dzwonic-wiedzial,ze nie jestem jego pacjentka.

                  No i zobacz sa nawet lekarze,ktorzy nie zarobia na Tobie ani zlotowki(chociaz
                  przyjmuja tylko i wylacznie prywatnie),a nie maja nic przeciwko temu,zeby do
                  nich zadzwonic-dla mnie to sa prawdziwi lekarze.Jesli ktos sobie nie zyczy zeby
                  do niego dzwonic to nie daje swojego nr
                  pozdrawiam i radze isc na zabieg odsysania jadu ;-P
              • martag1978 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 04.01.08, 12:58
                Do s.dominika
                Nie chciałam panikować i zmieniac lekarza , wiesz jak to jest, mądry
                Polak po szkodzie. Dlatego właśnie napisałam ten esej na forum zeby
                inne dziwczyny były madrzejsze ode mnie.
                • zulcia73 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 08.01.08, 12:56
                  jestem a raczej bylam pacjentką pana doktora więc mogę się na ten
                  temat wypowiedzieć.Dr. Radzko prowadził dwie moje ciaze,jednak obyło
                  się bez żadnych problemów i powikłań na szczęscie.telefon o którym
                  mówimy był kiedys prywatnym numerem doktora i odbierał go osobiście
                  póżniej to sie zmieniło i telefon zawsze odbiera pani doktor.ja nie
                  miałam problemów i nie musiałam korzystać z porad telefonicznych ale
                  uwazam że skoro mówi ze można dzwonić to powinien tych porad udzielić
                  (nie mówię o dzwonieniu z byle pierdołą)a w przypadku martag było to
                  uzasadnione,zreszta skoro pojechała z mężem do gabinetu to mógł
                  chociaż dla pewności zmierzyc jej to ciśnienie-chyba to nie tak
                  ciezko.ja straciłam troche zaufanie do pana doktora po tym jak moja
                  siostra poroniła a on nawet nie zlecił jej po tym żadnych badań
                  pomimo że wiedział ze miała problemy z tarczycą, kazał jej po prostu
                  próbować za 3 m-ce.kiedy po wizycie u innego ginekologa poszła z
                  wynikami badań do p.Radźki(tak dlasprawdzenia)on tylko stwierdził"no
                  to już mamy przyczynę"-a nie mógł sam o tym pomyśleć?
                  • martag1978 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 09.01.08, 10:35
                    Zulcia73 odbierz maila w portalu gazeta.
                    Słuszna uwaga,mógł mnie wtedy przyjac w gabnecie, chciażby dla
                    zachowania pozorów. Zapłaciłabym przeciez. no ale była godz
                    21....pora do domu. Przeciez nie byłam obcą pacjentką, znał mnie ,
                    bo chodziłam do niego przez kilka miesięcy.
                    Jesli chodzi o zlecanie badań, to tez mogłabym tu duuuzo napiosać. U
                    nioego zawsze wszystko jest w porzadku. Mi przez całą ciążę zlecił 3
                    razy ogólne badanie moczu i krwii i raz zrobił porządne USG. W 28
                    tyg dopomniałam się o test obciążenia glukozą , a w 9 miesiacu o
                    posiew i HBS. Nawet się nie zainteresował, czy miałam robione inne
                    badania. Sama zrobiłam pozostałe grupe krwii, toksoplamozę, jonogram
                    i inne. Jego to w ogóle nie zainteresowało, nawet po tej historii z
                    potasem i mimo tego,ze przez 5 miesięcy ciaży nieprzerwalnie miałam
                    obrzęki. Stwierdził,ze taki to urok ciąży.
            • nikka1975 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 19:31
              może mi się tylko wydawało, ale my tu rozmawiamy nie o kosztach leczenia sad a o
              dostępności do wiedzy lekarza poza czasem wizyty, gdy ten SAM Z WŁASNEJ WOLI
              daje swój prywatny telefon.
          • martag1978 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 04.01.08, 13:04
            Na taka własnie opieke liczyłam, ale sie przeliczyłam. Jak widac sa
            jeszcze lekarze, którzy interesuja sie zdrowiem pacjentów i nie
            biora pieniędzy za kazda kolejna sztukę. Miedzy wizytami tez
            interesuja sie zdrowiem swoich pacjentów. Ty Nikka1975 trafiłaś na
            dobrego lekarza. Zazdroszczę. Cieszy mnie to ,ze osób popierajacych
            mnie jest wiecej niż tych przeciwko.
            Pozdrawiam
    • simonkapl Re: Ostrzegam przed dr Radźko 03.01.08, 20:00
      Wspolczuje tego co przeszlas!
      Ale szczerze mowiac, ja,nie rozumiem tego wymagania dyspozycyjnosci 24/24h od
      lekarza.Mieszkam we Francji i tu nie ma mozliwosci skonttaktowania sie z
      lekarzem poza jego godzinami pracy.A jesli mnie cos niepokoi, jade bezposrednio
      do szpitala.I to mi sie wydaje logiczne.
      • dorianne.gray Simonkapl 04.01.08, 13:07
        simonkapl napisała:

        > Ale szczerze mowiac, ja,nie rozumiem tego wymagania
        dyspozycyjnosci 24/24h od
        > lekarza.

        To nie jest wymaganie - jeśli lekarz sam, z własnej nieprzymuszonej
        woli, daje pacjentce swój numer tel. kom. albo prywatny domowy,
        mówiąc przy tym, że pacjentka może do niego w każdej chwili
        zadzwonić, jeśli coś się będzie działo niepokojącego, to logiczne
        jest, że pacjentka z takiej możliwości skorzysta, jeśli stanie się
        coś niepokojącego. W końcu nie wymusiła tego numeru tel. od lekarza
        przykładając mu lufę do skroni...


        Mieszkam we Francji i tu nie ma mozliwosci skonttaktowania sie z
        > lekarzem poza jego godzinami pracy.A jesli mnie cos niepokoi, jade
        bezposrednio
        > do szpitala.I to mi sie wydaje logiczne.

        To jest logiczne, oczywiście, ale założę się, że gdybyś miała
        możliwość skonsultowania się ze swoim lekarzem prowadzącym przez
        telefon, to wolałabyś z tego skorzystać, zamiast jechać od razu do
        szpitala, prawda?
      • martag1978 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 04.01.08, 13:10
        Do simonkapl i reszty dziewczyn
        JA nie oczekuje i nie oczekiwałam 24h dostepnosci. Ludzie!!!!
        Zadzwoniłam do niego 3 razy, ale nie w nocy. W nocy z wysokim
        cisnieniem pojechałam do szpitala.
        Dzwoniłam raz w południe i dwa razy ok 19-20. ja tez pracuje i nie
        wyobrazam sobie zeby do mnie ktos z pracy wydzwaniał w nocy i kazał
        mi być dyspozycyjnym 24h. Na głowę jeszcze nie upadłam i wiem,ze
        kazdy ma prawo odpoczać. A zreszta co ja tłumaczę. Kto bedzie
        chciał, to skorzysta z mojej informacji, a kto nie to nie.
    • b.wierzbowska1 do Kasiag37 03.01.08, 22:09
      Twoje wypowiedzi są wulgarne. Wstydź się. Nie rozumiesz, albo nie
      chcesz zrozumieć, co pisze Martag1978. Skoro lekarz dał jej swój
      prywatny nr telefonu i pozwolił do siebie dzwonić, do Marta miała do
      tego prawo. Dalej nie rozumiesz? Bardziej łopatologicznie sie nie
      dasmile

      Do Martag1978

      Szkoda, że nie zmieniłaś lekarza wcześniej. Pewnie jestes dość mało
      asertywna? Dobrze, że wszytsko szczęśliwie się zakończyło! Duzo
      zdrowia dla Ciebie i Maluszkasmile
      • nuit4 Re: do Kasiag37 04.01.08, 12:42
        kasiak macisz strasznie
        brak ci argumentow i sama zaczynasz sobie przeczyc

        moj lekarz przyjmujacy na NFZ dal mi kom. i powiedzial ze moge dzwonic
        jak nie mogl odebrac-to oddzwanial-NAWET JAK BYL ZAGRANICA!!
        skoro lekarz powiedzial ze mozna-to mozna
        z tym ze ja po pirwszym takim numerze na pewno bym zmienila ( z reszta
        zmienailam gina w czasie ciazy-wlasnie dlatego ze mnie oszukala)
    • aniau1 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 04.01.08, 22:32
      Niestety gabinet dr Radźko zamienił się (i to za sprawą żony) w małą fabrykę robienia pieniędzysad Pacjent to potencjalny bankomat i tyle. Jeszcze trzy lata temu sytuacja była o niebo lepsza i można było normalnie dodzwonić się do doktorasad
      • mama_m5 Re: Czy pomijając fakt.... 06.01.08, 20:05
        że do doktora nie można się dodzwonić uważacie dr.Radźko za dobrego
        lekarza?Pytam,bo zmieniłam swojego dotychczasowego lekarza właśnie
        na niego.Stało się tak za namową mojej cioci,która pracuje w
        szpitalu razem z doktorem i powiedziała mi,że dr.ma bardzo dużo
        pacjentek i krążą o nim dobre opinie.Poza tym jest uważany przez
        ordynatora szpitala bielańskiego za prawą rękę.
        • agna00 Re: Czy pomijając fakt.... 07.01.08, 23:46
          Chodziłam do dr.Radźko, będąc w pierwszej ciąży- 7 lat temu i
          obecnie- jestem w 7-ym miesiącu ciąży. Mam bardzo dobre wrażenia,
          uważam go za dobrego specjalistę, ma zdrowe podejście do pacjentki-
          cierpliwy i odpowiada na wszelkie, dziwne czasami pytania-
          przypominają mi się moje "dziwne" pytania sprzed 7-u lat, kiedy
          byłam w pierwszej ciąży i jeszcze nie było takiego dostępu do
          internetu jak terazsmile Fakt, że moje ciąże należą do tzw.
          książkowych, ale powiem szczerze, że nie miałam żadnego dylematu
          jakiego lekarza wybrać teraz, kiedy jestem drugi raz w ciąży, mam do
          niego zaufanie, a to jest podstawa, niepotrzebne mi dodatkowe
          wątpliwości, czy lekarz ma rację czy nie? Czytając wcześniejsze
          opinie w tym wątku o obecnej sytuacji w gabinecie..., no cóż
          zdarzają się różne przypadki i sytuacje w życiu.
          • martag1978 Re: Czy pomijając fakt.... 08.01.08, 11:32
            Dziewczyny, piszę w celu sprostowania. Numer na który dzwoniłam do
            doktora dostałam od jego pacjentki i nie jest to prywatna komórka
            tylko komórka NZOZu. I na pierszej wizycie zapytałam czy moge na ten
            numer dzwonić o kazdej porze dnia i nocy, gdyby cos sie działo.
            Doktor odpowiedział,ze tak.
            Przykre jest to, ze kiedyś, jak piszecie, naprawdę był to dobry
            gabinet, a teraz maja tam tylko złotówki w oczach.
            • zapracowana6 Re: Czy pomijając fakt.... 08.01.08, 19:17
              Czyli doktor zabiera tę poradnianą komórkę do domu? To wszystko nie
              trzyma się kupy.
              • b.wierzbowska1 Re: Czy pomijając fakt.... 08.01.08, 21:30
                Rzeczywiście, to dziwne, że komórkę nosi przy sobie. Takie
                fanaberie!!!

                Zapracowana6, odpuść sobie. "To wszystko nie trzyma się kupy."
                • zapracowana6 Re: Czy pomijając fakt.... 08.01.08, 22:17
                  Rozumiem,że Ty, pracując w szkole, na poczcie, czy w jakimkolwiek
                  innym miejscu zabierasz zakładowy telefon do domu? Takie normy teraz
                  w Polsce?
                  • b.wierzbowska1 Re: Czy pomijając fakt.... 09.01.08, 12:35
                    Odpowiedź na Twoje zaczepki znajdziesz w poście Marty poniżej. Mam
                    swój telefon służbowy, bo mam własną firmę. I odbieram telefony po
                    godzinie 16, bo kilenci dzwonia do mnie wtedy, gdy potrzebują ze mna
                    kontaktu. Od lekarza można wymagac tego samego a nawet więcej, skoro
                    pozwala na dzwonienie do siebie o każdej porze dnia i nocy. Masz
                    chyba kłopoty z rozumieniem tekstu pisanego...
              • martag1978 Re: Czy pomijając fakt.... 09.01.08, 10:17
                Ciekawi mnie czemu tak się angażujesz w ten wątek. Jesteś adwokatem
                dr Radźko, czy co?
                Skoro NZOZ ma poza stacjonarnym również telefon komórkowy to chyba w
                jakimś celu, nie? Logiczne jest,że po to kiedy gabinet jest
                zamknięty. Chyba nie sądzisz,że siedzą tam 24h/dobę? Skoro nie zycza
                sobie telefonów poza godzinami przyjmowania, to niech zrezygnuja z
                komórki i sprawa załatwiona. Beda mieli interesantów tylko w
                godzinach przyjmowania- dokładnie tak jak Ty to sobie wyobrażasz
                zapracowana6. A gdybyś się chciała do niego zapisać i zadzwoniłabyś
                np o godz 16 poza godzinami przyjmowania lub w dniu kiedy gabinet
                jest w ogóle nieczynny na ten numer to z "pewnoscią"
                powiedziałby: "przepraszam ale gabinet nieczynny, prosze zadzwonic w
                godzinach pracy i wtedy Panią zapiszę"smile)). Tak to sobie wyobrażasz?
                Czy moze jakos inaczej? Irracjonalne są Twoje argumenty, bo moim
                zdaniem skoro gabinet ma równiez telefon komórkowy to jest on po to,
                żeby pacjenci mieli kontakt z lekarzami i zeby mogli przynajmniej na
                wizytę się zapisać.
                • osa551 Re: Czy pomijając fakt.... 09.01.08, 10:34
                  martag1978 nie mnie potępiać lekarza za jego zachowanie, o nie znam
                  dokładnie sprawy. Naprawdę bardzo ci się dziwię, że po pierwszym
                  takim numerze nie zmieniłaś lekarza prowadzącego ciążę. Nie rozumiem
                  takiej biernej postawy i wiary w to, ze będzie lepiej skoro już jest
                  źle.

                  Ja ćwiczyłam już kiedyś telefon do mojej lekarki o 22:00 (tempratura
                  powyżej 38) i w niedzielę (bo akurat wtedy internista zapisał mi
                  anybiotyk i nie wiedziałam czy go mogę brać). Odbierała i
                  odpowiadała na moje pytania. Sama dała mi swój numer komórkowy i
                  staram się go nie nadużywać, ale bez przesady, jeśli jestem umówiona
                  na poród i ochodzą mi wody to zadzwonię nawet o 2 w nocy.

                  • martag1978 Re: Czy pomijając fakt.... 09.01.08, 10:42
                    Osa551.
                    Jak to teraz czytam to naprawdę sama sobie sie dziwie, dlaczego nie
                    zrezygnowałam z niego. Jedno mnie tam trzymało- ten jego stoicki
                    spokój i zapewnienia,ze jest dobrze. A to po prostu brak
                    zainteresowania, a nie spokój. Poza tym te dwa ostatnie telefony
                    były pod koniec ciazy- jeden w dniu terminu z tym cisnieniem , a
                    drugi 5 dni po terminie, na 6 czy 7 godzin przed urodzeniem naszego
                    Skarbeczka. Wtedy dopiero przejrzałam na oczy jak doktora naprawdę
                    obchodzą jego pacjentki.
                • zapracowana6 Re: Czy pomijając fakt.... 09.01.08, 16:05
                  Ani ja adwokat, ani dr Radzko na oczy nie widziałam. Dlaczego się
                  angażuję? Dlatego,że obsmarowujesz publicznie człowieka,który nic
                  złego nie zrobił. Błądząc w życiu jak dziecko we mgle nie umiesz się
                  przyznać do swojej nieporadności i poszukujesz winowajców.
                  • dosia2308 Re: Czy pomijając fakt.... 23.01.08, 18:04
                    Kobieto, mam nadzieję, że już nie śledzisz tego wątku bo jesteś kompletnie
                    wal...ta. Szczerze. Z takim jadem spotykam się tylko sporadycznie ale sam Twój
                    nick "zapracowana6" świadczy o Twojej podejrzanej historiismile). Lekarz prowadzący
                    ciążę to nie reumatolog, który może cię przysłowiowo olać bo ręka czy noga ci
                    nie odpadnie do następnej wizyty. Każdy nowo zapisany lek (lek a nie witaminy
                    czy magnez) może powodować skutki, o których pacjentka powinna informować i to
                    nie izbę przyjęć a właśnie lekarza prowadzącego i nie tylko prywatnie ale też
                    państwowo. Nie rozumiem twojego zacietrzewienia albo inaczej..., rozumiem,
                    ponieważ zapenwe reprezentujesz pewną kategorię panienek, które nazywam raczej
                    wulgarnie więc się tym razem powstrzymam. Radzę pamiętać, że mamy prawo
                    egzekwować nasze prawa do rzetelnej opieki. Zwłaszcza, ale nie tylko, prywatnie
                    u lekarza. Mam wielu ginekologów znajomych i o dziwo, wszyscy pracują w
                    prywatnych klinikach i są ZOBOWIĄZANI do kontaktu telefonicznego z pacjentkami.
                    Jedynie wyjazd za granicę upoważni ich do sms-owania zamiast rozmowy. Dla mnie
                    zachowanie dr. Radźki czy jak mu tam, to standard w naszym kraju niestety.
    • ania.silenter Re: Ostrzegam przed dr Radźko 08.01.08, 20:52
      Czy chodzi o dr Jurija Radźko? Byłam u niego na badaniu w szpitalu bielańskim
      (tylko raz bo moim lekarzem prowadzącym był prof. Dębski) i zrobił na mnie
      bardzo dobre wrażenie. Robił mi też cc (tak, że po roku inny gin nie uwierzył
      mi, że jestem po 2 cesarkach, w ogóle nie widać bliznysmile).
      • martag1978 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 09.01.08, 10:24
        Tak, dokładnie tak sie nazywa.
        • agna00 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 09.01.08, 17:38
          Widzę, że wątek rozwija się dalej... Jako pacjentka dr. Radźko, mogę
          powiedzieć, że sporadycznie zdarza sie podczas wizyt, że jego
          komórka dzwoni; raz przeprosił mnie i odebrał, ale nie wiem czy jako
          pacjentka, siedząca u niego w gabinecie lub podczas badania
          ginekologicznego, byłabym zadowolona, gdyby w czasie za który ja
          płacę, odbierał telefony... Zdarza się również, że dyskretnie do
          ganinetu wchodzi jego żona w sytuacji, kiedy jest jakiś pilny
          telefon z rejestracji. Raz zdarzyło mi się, że skorzystałam z
          pozaterminiowej wizyty, akurat był to dzień kiedy doktor był w
          gabinecie, ale wtedy zadzwoniłam do rejestracji i zostałam przyjęta
          w przeciągu pół godziny; nie wiem jak bym się zachowała gdyby akurat
          miał tego dnia wolne?! Powiem szczerze, że często korzystam z
          prywatnej służby zdrowia i nie przypomina mi się by lekarze podczas
          wizyt odbierali telefony. Co jednak nie znaczy, że w sytuacjach
          takich jak opisana nie należy próbować wszelkich możliwych środków,
          aby z lekarzem prowadzącym próbować się skontaktować; chociaż ja z
          pewnością pojechałabym do szpitala w którym dany lekarz pracuje, ze
          względu na lepsze nastawienie personelu do pacjentek prowadzonych
          przez swoich lekarzy.
          • b.wierzbowska1 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 09.01.08, 22:03
            Wiesz, mój lekarz robi tak: w czasie wizyt telefon ma połozna w
            rejestracji. jeśli jest to coś pilnego, to w przerwie między
            pacjentkami mówi lekarzowie kto i z czym dzwonił. Wtedy mój lekarz
            oddzwania. Nie zdarzyło się jednak, żeby mnie spławił.
            • zulcia73 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 10.01.08, 09:07
              dr.Radzko jest człowiekiem przemiłym , dobrym fachowcem ,natomiast
              nie znaczy to że nie popełnia błędów o czym jakos coraz czesciej
              słysze.Co do nastawienia personelu do pacjentek lekarza leczacego w
              tym samym szpitalu...nie odczułam jakiegos lepszego nastawienia w
              szpitalu bielanskim jako pacjentka dr. Radzki wręcz przeciwnie pobyt
              i poród w tym szpitalu wspominam koszmarnie,może dlatego ze doktor
              był w tym czsie na urlopie
              • agna00 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 10.01.08, 13:05
                Ja mam to szczęście, że poród wspominam dobrze, dr. Radźko pracował
                na Karowej i tylko dzięki temu, że byłam jego pacjentką zostałam
                przyjęta do szpitala, (był to okres, kiedy w remoncie były dwa
                szpitale w Warszawie). Swoje wrażenia z porodu oceniam jako
                pozytywne nie dlatego, że był przy mnie dr. Radźko, tylko mąż, który
                był dla mnie dużym wsparciem, a sam poród nie trwał zbyt długo. Co
                do opieki poporodowej mam wiele uwag, ale to już chyba nie jest wina
                dr. Radźko. Taki mamy niestety system zdrowia w naszym kraju,
                pamiętam siebie sprzed 7-u lat, kiedy urodziłam dziecko i nie
                wiedziałam jak podać mu pierś, nikogo to nie interesowało, byłam tak
                naiwna że nie wiedziałam, że taką wiedzę można posiąść ale ona
                kosztuje...
    • martaasz Re: Ostrzegam przed dr Radźko 23.01.08, 12:09
      Szczerze mówiąc jestem trochę zszokowana opowieścią martag1978. Sama
      jestem pacjentką i wiele moich koleżanek też chodzi do dr Radźko i
      osobiście mam inne zdanie na jego temat. Wydaje mi się bardzo dobrym
      specjalista i uważam, że wystawianie takiej opinii jest trochę
      krzywdzące dla niego.
      • aguzale Re: Ostrzegam przed dr Radźko 01.02.08, 17:07
        Ja żonę dra Radźko znam i mogę stwierdzić z czystym sumieniem, że to wstrętne
        babsko. Dziwne, że taki fajny facet ma taką czarownicę za małżonkę.
        Jestem pacjentką dra od ładnych paru lat. Zawsze chodziłam do niego do Vity w
        Konstancinie. Od kiedy przyjmuje w Górze Kalwarii są cyrki i zero kontaktu
        między wizytami, mimo, że dr mówi żeby dzwonić w razie potrzeby.
        Jestem teraz w zaawansowanej ciąży i kilka przejść z panią żoną i na pewno po
        porodzie zmienię ginekologa. Kilka dni temu dostałam strasznego ataku woreczka
        żółciowego, do tego wymioty, biegunka i gorączka. Zadzwoniłam do dra i
        oczywiście kto odebrał…? Nie muszę chyba pisać.
        Ta kobieta oczywiście powiedziała że jej mąż nie ma czasu ponieważ pacjentka w
        gabinecie, a słyszałam, że pacjentka była akurat zapraszana do gabinetu. Po
        drugie że dr nie jest chirurgiem ani internistą że się nie zna na woreczkach (dr
        Radźko jest również chirurgiem), a po trzecie jak będzie mnie już tak bardzo
        bolało, że nie będę mogła mówić to mi ten woreczek zoperują nawet w ciąży i że
        to żadna poważna sprawa. W poniedziałek mam wizytę i nie wiem czy mam mu to
        wszystko wygarnąć bo mam z nim rodzić czy poczekać. Z drugiej strony boję się że
        jak zacznę rodzić zadzwonię do niego, oczywiście ta baba odbierze i powie że mąż
        nie ma czasu na pierdoły.
        Ta baba przez telefon próbowała leczyć u mnie zapalenie pęcherza moczowego a po
        kilku dniach zapalenie już cewki moczowej. Oczywiście już byłam w ciąży.
        Gdybym wiedziała, że taka czarownica będzie ingerowała w prowadzenie mojej ciąży
        i leczenie to nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na wizyty u tego lekarza.
        Tylko jaj zaszłam w ciążę dr przyjmował jeszcze w Vicie dopiero później
        przeniósł się na dobre do Góry Kalwarii, trochę daleko ale za dobrym lekarzem
        warto dalej pojechać poza tym cena wizyty zachęcająca bo 80 złotych razem z usg.
        Ja nie przestrzegam jak w tytule przed dr ale przed jego nienormalną żoną.
        Wiele pacjentek milczy z obawy ,przed nie wiem czym, przed stratą dobrego
        lekarza, tak jak ja. Wydaje mi się że gdyby każda niezadowolona pacjentka mówiła
        o tym wprost dr może by coś zaradził, a tak być może żyje biedak w błogiej
        nieświadomości. Raz na pół roku trafi się jakaś niezadowolona (ale po kontakcie
        z jego żonką), ale to przecież
        ryzyko zawodowe.
        Pozdrawiam wszystkie pacjentki dra i nie tylko.
        • martag1978 Re: Ostrzegam przed dr Radźko 09.02.08, 00:08
          Do aguzale
          Mi tez przyszło do głowy, ze może Radźko jest nieświadomy takiej
          sytuacji.Może on sobie nie zdaje sprawy, że jego zona spławia
          pacjentki. Ale równie dobrze, moze razem tak ustalili, bo chca
          wiecej zarobić i nie tracic czasu na telefony.
          Ja bym Ci radziła powiedziec mu o tym. Nam to juz nie pomoże, bo
          dowidczyłysmy ich znieczulicy, ale może komuś innemu.
          I pomysl o dziecku, wyobraź sobie podobna sytuacje jak bedziesz
          rodzic a to babsko odbierze telefon i powie Ci,ze doktor jest
          zajety i ona moze odpowiedziec na Twoje pytania. Urodzic Ci nie
          pomoże przez telefon jego zona.
          Mi nie pomogli na 6 godz. przed urodzeniem dziecka....
          W tytule przestrzegam przed nim,dlatego ze decydujac sie na ten
          gabinet chcac niechcąc decydujecie sie dziewczyny na ingerecje tej
          baby.Ja tak samo jak Ty aguzale , gdybym o tym wiedziala, w zyciu
          bym się nie zdecydowała na tego lekarza. Porozmawiaj z nim. Ja
          wysłałam smsa po porodzie i w kilku zdaniach naposałam co myślę,ale
          jesli on nie odbiera tego telefonu to i smsy wiadomo kto czyta i
          wątpie, czy tym sposobem komuś pomogłam. Zrobisz co uważasz. Wiesz
          na pewno,ze dziecko jest najważniejsze.Życze lekkiego porodu i dużo
          zdrówka.
    • magdalena-kochanek Re: Ostrzegam przed dr Radźko 28.02.17, 13:55
      Temat trochę stary, ale go odświeżę. smile prowadzę ciążę u Pana doktora, miałam na początku stan zagrożenia. Pomimo wszystko Lekarz dobrze zajął sie mną. Na każdej wizycie badania, które lekarz wyczerpująco opisuje. Nie mam zastrzeżeń, więc ja bym polecała i polecam. Moja szwagierka również prowadziła ciążę, z tym że ma cukrzycę insulinozależną, więc jej ciąża była szczególną, a wszystko dobrze się skończyło.
      Co do opisywanych telefonów, to nie wiem czy ktokolwiek bierze pod uwagę fakt, że Pan Radźko pracuje w Warszawskim szpitalu, później przyjmuje pacjentki w Górze. Jego żona siedzi na rejestracji, a nie w gabinecie z lekarzem i pacjentką, nie jest dziwne, że odbiera telefony. Ja mając jakiekolwiek poważne pytanie, mając problem ktory niezwłocznie musiałam skonsultować, dzwoniłam niejednokrotnie i słuchawka została podana lekarzowi. Nie spotkałam się z takimi opiniami, bo nigdy w życiu bym nie poszła do tego lekarza i nie powierzylabym swojego zdrowia i zdrowia mojego pierwszego dziecka byle komu. Ja osobiście polecam, dla mnie jest to lekarz z powołania, po prostu zloty człowiek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka