hanadit 22.04.08, 10:56 Przeczytałam Wasze opinie na temat Izby Porodowej w Lędzinach Czy ktos może mi poradzic co zrobic by przy porodzie NIE było "dr" Hudego? Czy w ogole jest na to szansa ?Bo w to ze zaczne rodzic wieczorem i trafie tam w nocy liczyc nie chce Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aldonaa30 Re: Lędziny czy nie? 28.04.08, 23:28 No cóż, dr Hudy aktualnie jest chyba na bezrobotnym (krótko mówiąc się doigrał), ale kto wie czy znów nie będzie straszył w Lędzinach jeśli wróci do pracy. Podobno pracuje tam teraz jakiś doktor ze szpitala z Mysłowic, ale jaki on jest nie wiem na 100%, nie sądzę żeby było to jakieś "objawienie". Jeśli chodzi o obecnośc lekarza to nie da się tego raczej przewidzieć czy on będzie potrzebny czy nie chyba że będziesz mieć super poród bez komplikacji, nie będziesz rodziła długo po odejściu wód itp. Masz rację że najlepiej rodzić w nocy ale nigdy nie wiadomo czy nie będzie rodzić jakaś inna kobieta i czy ona nie będzie potrzebować lekarza, no więc sama widzisz nie ma co liczyć na szczęscie bo może ci go zabraknąć. A wracając do Lędzin to radzę ci się tam przejechać przed porodem jeśli jeszcze nie byłaś i dobrze się rozejrzeć, pogadać z kimś kto tam rodził ostatnio, wejść do łazienki... Gdzieś czytałam opinię że te łazienki (w okropnym stanie) nie mają znaczenia, że liczy się atmosfera itp. Nieprawda... czysta, porządna łazienka dla kobiety po porodzie to priorytet a nie błaha kwestia. Łazienka w Lędzinach pozostawia wiele do życzenia, niby są dwie - ale która kobieta z poszytym kroczem wdrapałaby się na to wysokie piętro po stromych schodach?? łazienka z której korzysta się po porodzie jest obskurna, tak naprawdę wejść tam może każdy bo zamknąć od środka się nie można, sika się przodem do drzwi, dość stresujące, co do czystości to też osobny temat którego ne będę rozwijać, wystarczy tam wejść. W innym wątku pisała dziewczyna która leżała tam i złapała infekcję - wcale mnie to nie dziwi! Wydawało mi się to tez przed porodem mało istotne, ważniejsza byłą "atmosfera", ale po porodzie okazało się że przejście dość sporego kawałka do tego cudnego przybytku to jednak spory wysiłek. Poza tym idąc do łazienki przechodzi się przez "serce" porodówki gdzie jest rejestracja i nigdy nie wiadomo kogo tam spotkamy, różni ludzie sie tam kręcą, bo panie położne to powiedzmy... miłe towarzyskie kobiety. Mnie akurat nie kręciło to że tylu obcych ludzi widziało mnie w takim stanie w jakim byłam po porodzie, no ale nie wiedziałam wcześniej że takie są realia lędzińskiej porodówki. Osobiscie uważam że Lędziny są przereklamowane. Do tego nie zdawałam sobie sprawy że moje dziecko nie będzie miało tam badań przesiewowych ani choćby skierowania na nie, nie ma możliwości zbadania grupy krwi. Można załatwić sobie skierowanie na usg bioderek ale pan wielkoręki ortopeda zaleca profilaktycznie szerokie pieluchowanie do roku i jakieś dziwne pompki więc nie wiem czy to warto się fatygować... Sama uważam że jednak bezpieczniej jest rodzić w szpitalu gdzie w razie potrzeby można szybko przeprowadzić jakąś interwencję, bo dla samej "atmosfery" nie warto ryzykować, naprawdę nie warto...Ja się szczerze rozczarowałam całą tą placówką. Choć nie da się ukryć - położna pani Ania jest dobrym akwizytorem. Co do pani pediatry która bada dziecko najczęściej dopiero na drugi dzień po porodzie to też nie zachwyciła - szybko wpadła, szybko zbadała, szybko się zmyła, oczywiście w książeczce zdrowia dziecko ma same pozytywy, oby tak faktycznie było. Jedzenie na porodówce... nie wiem jak z tego można wyżyć i wykarmić dziecko. Opieka - niby w porządku ale kiedy po porodzie nie mogłam ani ręką ani nogą ruszyć (bo tak naprawdę to mało kto wychodzi niepokiereszowany z porodu nawet w słynnych Lędzinach) to położne przewijały moje dziecko - tak przewijały że strasznie przyschła mu do pupy smółka. Jeśli ma się nacięcie to trudno niestety o warunki choćby do głupiego wietrzenia, jeśli ktoś jeszcze leży z tobą na sali bo wiadomo że polityka drzwi otwartych może przyciągnąć tam całe rodziny, kolegów i znajomych z pracy twojej współlokatorki, trzeba robić niezłe akrobacje wstając do wc z wysokiego łóżka w mega wkłądką między nogami w obecnosci 5 innych obcych tobie osób. Osobiście cieszę się że na Porodówce nie ma już dr Hudego ale i tak nie polecałabym nikomu tego miejsca, wbrew temu co się pisze i mówi o tym miejscu ciezko tam o intymność i inne tam reklamowane sprawy. W stawianie na naturę to chyba objawia się tym że nie masz co liczyć ze dostaniesz coś na gojenie się krocza, ewentualnie coś przeciwbólowego to może jeszcze, zależy kogo poprosisz. Szkoła rodzenia specjalnie nic nie daje. Ogólnie nie polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
aldonaa30 Re: Lędziny czy nie? 28.04.08, 23:32 I jest jeszcze taka strona www.ledziny.pl, tam jest forum dyskusyjne z którego też można się dużo dowiedzieć o Porodówce. Odpowiedz Link Zgłoś
hanadit Re: Lędziny czy nie? 29.04.08, 10:03 Dzieki wielki za odpowiedz Zdrowia i powodzenia Tobie i malenstwu życze Odpowiedz Link Zgłoś
aldonaa30 Re: Lędziny czy nie? 29.04.08, 22:41 Dziękuję bardzo A Tobie życzę dobrego wyboru i szczęśliwego rozwiązania... Odpowiedz Link Zgłoś
sabcia_p Ja rodziłam w Lędzinach 09.05.08, 12:11 NIE POLECAM!!!!!!!! WRęCZ ODRADZAM!!!!!!! mój poród po 17 godzinach w Lędzinach zakończył się wywozem karetka do szpitala w Tychach. I tam do 40 min. urodziłam szczęśliwie! wszystko co napisała koleżanka wyżej się zgadza!!!! warunki obrzydliwe! a co do słynnej p.Ani - położnej...no cóż pozory mylą i to BAAARDZO!!!! zawiodłam się mimo mojej wielkiej ufności jaką ją darzyłam... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś