Dodaj do ulubionych

Karowa - koszmar

12.06.08, 13:22
Odradzam odradzam i jeszcze raz odradzam. No chyba, że ktoś musi.
KTG - non stop, leżałam podpęta do niego od 3 do 16:00, kiedy to
synek sczęsliwie się wydostał, zero możliwości wyboru pozycji na
żadnym etapie porodu, prysznic owszem jest - jeden na dwie sale, ale
nie ma to najmniejszego znaczenia, bo i tak można z niego skorzystać
jak człowiek użyje słowa "błagam" i pewnie tylko wtedy, gdy personel
akurat ma "dzień dobroci dla zwierząt". Podobnie łaskawie zgadzają
się na korzystanie z toalety, choć sugerują basen. Jedyne, co robią
bez oporów, to podają znieczulenie. Nacisk na to by z niego
skorzystać wyczuwa się już od izby przyjęć. Było to najczęsciej
zadawane pytanie. Do czasu aż się zdecydowałam.. Drugie to "jak
często ma pani skurcze" - przestało być zadawane, gdy pytaniem
odpowiedziałam, czy KTG im tego czasem nie pokazuje... kosmos! że
nie wspomnę o tym, że panie chciały mi synka dosłownie wycisnąć,
naciskając na mój brzuch!!!
Przez salę porodową przewinęło się chyba kilkadziesiąt osób, z czego
najmilej wspomuinam 2 studentki - jedyne osoby od których zaznałam
życzliwości i czułam wsparcie.
Generalnie ja urodziłam się tam 30 lat temu. Moja opowieść sprzed 2
miesiecy niewiele różni się od wrażeń mojej mamy... no nie, jest
schludniej i bardziej kolorowo. No i mój mąż nie musiał przekupywac
salowej, by mu dziecko pokazali
OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM!!!!!
Obserwuj wątek
    • ppewa1 Re: Karowa - koszmar 12.06.08, 15:02
      mam tam prowadzoną ciążę. koszmar to właściwe słowo. mam w nosie ładnie
      pomalowane ściany. chce, żeby personel był profesjonalny, ale niestety...
      rejestracja - stoisz i patrzysz jak panie cyzelują charakter pisma. jak jestem 3
      w kolejce, wiem, że 20 minut z głowy. przy każdej wizycie trzeba odstać 2 razy.
      dodajmy, że jest 5 stanowisk, w tym 4 na ogół czynne.
      ambulatorium - panie, które zapomniały, że one nie są władza i nie robią łaski.
      kolejki na 1,5 godziny. cukrzyk, w ciąży, na czczo. polecam.
      lekarz... wiem, że to zależy na kogo się trafi. ja trafiłam tak sobie. pomijam,
      że 1-sza wizytę zaproponowano mi pod koniec 5 miesiąca ciąży (jestem w podwójnej
      grupie ryzyka poronienia).
      małe układziki pozwoliły na przyśpieszenie wizyty i zdarzył się cud, byłam tam
      już w 3 miesiącu ciąży.
      jak zapisałam się 29 stycznia na USG, to już dzisiaj byłam (świetny lekarz
      wykonujący badanie!!! polecam), w 32 tygodniu. wcześniej nie było terminów wolnych.
      dostałam skierowanie do cytologów (rozstrzygnięcie, czy poród sn czy cesarka).
      termin proponowany - dwa miesiące po rozwiązaniu. znowu interwencja - termin się
      znalazł za tydzień. pomijam genialny sposób zapisywania się do specjalistów
      cytologów. można dzwonić, acz nikt nie odbiera albo przyjechać w poniedziałek w
      danych godzinach i się zapisać osobiście u lekarza. jak wpuści oczywiście któraś
      z pacjentek oczekujących w kolejce. jak byłam opóźnienie było 2,5 godzinne. acz
      panie doktor(dwie kobiety) bardzo sympatyczne i konkretne.
      lekarz prowadzącą widziałam na 1 wizycie oraz na 5. na razie. pomiędzy oglądali
      mnie i inne kobiety lekarze z łapanki. musieli przyjąć swoich pacjentów oraz
      nadprogramowych , z czego nie byli zadowoleni. na pytanie, jak mam leczyć
      przeziębienie (miałam katar do pasa) usłyszałam "pani się spyta w aptece...".
      ogólnie - odbębnić i iść do domu. bezsens.
      lekarz prowadząca, jak już wróciła ze zwolnienia, swoje zmęczenie i złe
      samopoczucie wylewała na pacjentki. zanegowała, że 3 tygodnie wcześniej miałam
      krwawienie (zapewne ja i lekarz, do którego się udałam mieliśmy omamy). wmawiała
      mi, że z moją szyjka jest ok (jak wyżej, zapewne trafiłam na jakiegoś lekarza,
      który bardzo lubi straszyć ciężarne i opowiada im bajki. tylko ciekawe czemu ma
      tak dobra opinię...). acz nie chciała powiedzieć mi,że poniesie odpowiedzialność
      za swoją diagnozę, bo ja chętnie wrócę do pracy i jeszcze troszkę pożyję starym
      rytmem zamiast gnić w domu, co mi średnio odpowiada.
      dowiedziałam się także,że moją ciążę prowadzi przychodnia a nie lekarz.
      przychodnia ma dyplom ukończenia medycyny?
      wiem, że zapewne są tam także ludzie niesamowici i godni polecenia i opinia jest
      subiektywna. normalne. bardzo lubię położne, które badają przed każą wizytą.
      urocze dziewczyny. przemiła pani w okienku na izbie przyjęć. lekarz już
      mniej.nawet mnie nie zbadał (koniec sierpnia 2007), gdy po poronieniu z
      koszmarnymi bólami trafiłam na IP . miałam raptem zapalenie błony śluzowej
      macicy. drobiażdżek. ale to nie był problem lekarza dyżurnego. won. wracać tam,
      gdzie robili zabieg. tylko sami te kilka dni wcześniej mnie odsyłali do siedlec.
      miałam jechać 100 km na izbę?
      wiem, że gorycz przeze mnie przemawia, ale wiem jak ten szpital stawał na nogi,
      jak o niego walczono i widzę jak teraz to jest zaprzepaszczane. szkoda.
      • gan33 Re: Karowa - koszmar 12.06.08, 21:05
        Po tym jak zrezygnowali z możliwości wyboru położnej za dodatkową
        opłatą wyszło szydło z worka, za forsę każdy może być miły a teraz
        robią łaskę że poród odbiorą, myślę że niedługo im spadnie
        frekwencja ciężarnych . Rodziłam tam 6 lat temu, lekarzy chwalę,
        położna za kasę miła choć poród przyspieszała na siłę, bo jej się
        spieszyło a dziecku nie. Więcej tam nie wracam.
        • kachape Re: Karowa - koszmar 12.06.08, 23:46
          o lekarzu prowadzącym to akurat złego słowa nie powiem,
          przesympatyczny facet, jeszcze dwie miłe panie doktor tam spotkałam,
          jedną miłą panią w rejestracji, w ambulatorium też się jakieś 2
          fajne trafiły...
          natomiast wizyta kontrolna wczoraj przywróciła koszmarne
          wspomnienia. Zwłaszcza, że mijałam kilku lekarzy, którzy włazili na
          porodówkę (oczywiście drzwi na korytarz non stop otwarte)
      • elizabethh1 Re: Karowa - koszmar 14.06.08, 15:29
        Współczuję CI stresu i doznań ale nie szpital winny, że jest
        oblegany.Też prowadziłam ciążę na Karowej, do rejestracji czekałam 5
        min, w kolejce do lekarza różnie czasami wchodziłam po 10 min,
        czasami po godzinie.Do laboratorium nigdy nie czekałam dłużej niż
        parę minut, a panie na glukozę zawsze były przyjmowane bez kolejki.
        Fakt, terminy na usg są bardzo długie i robiłam to usg tylko raz w
        szpitalu resztę prywatnie.
        Lekarz prowadząca ciąże, dr Teliga była bardzo konkretna, kiedy
        byłam przeziębiona powiedziała mi co mam kupić w aptece, nie było
        problemu ze zwolnieniem, z dodatkowymi badaniami.Byłam zadowolona z
        opieki i prowadzenia ciąży w tym szpitalu.
        Tłum pacjentek, szpital nie jest z gumy, musi się to w końcu odbić
        na jakości usług.
    • waniliax Re: Karowa - koszmar 13.06.08, 10:30
      Dołączam się. Koszmar to właściwe słowo. Mnie nacięli nie tylko bez
      pytania, ale wbrew mojej woli - poinformowałam położną, że nie chcę
      być nacięta.
      Poród na tempo. Nie wiem, gdzie im się tak spieszyło (nie było
      komplikacji), ale lekarz tak mnie poganiał, że musiałam mu zwrócić
      uwagę, że muszę też oddychać, a nie tylko przeć.
      Parcie na tempo, na komendę, bez znaczenia, czy skurcze są, czy też
      nie (bo zdarzają się zaniki i u mnie tak było). Po 10 minutach już
      ogólne zniecierpliwienie, że za długo (pierwszy poród sn !!!).
      Efekt - pęknięcia szyjki, koszmarnie bolesne nacięcie na dwa razy,
      krwiak po nacięciu, godzinne zszywanie (bolesne), 6-tygodniowe
      gojenie z komplikacjami, blizna boląca do dzisiaj (od 1,5 roku).
      Jak ktoś nie musi, niech tam nie jedzie.
      • kachape Re: Karowa - koszmar 13.06.08, 12:48
        właśnie, jeszcze zapomniałam o parciu - to fakt, nikt się nie
        przejmuje, czy skurcz jest czy go nie ma. Jak mijal - też miałam
        przeć "może by tak mama pomyślała nie tylko o sobie ale i o tym
        małym człowieku!!!!" krzyczała nade mną położna zmuszając do parcia.
        Bez parcia rodziłam też łożysko - zostało ze mnie wyrwane za
        pępowinę - mąż myślał, że tam padnie. Nacięcie krocza też na dwa
        razy, Zszywanie półtorej godziny, bo nad moim kroczem urządzono
        sobie pogadankę na temat kondycji służby zdrowia i perspektywy
        wyjazdów. A synek czekał w ramionach taty. "Chciałabym już go
        przytulić" "jeszcze nie można, najopierw podłogę muszę umyć" - nawet
        salowa okazała się być ważniejsza! na serio, to nie Bareja ale
        Karowa!
        na szczęście u mnie zero kłopotów z gojeniem
        • waniliax Re: Karowa - koszmar 13.06.08, 14:26
          jeśli chodzi o łożysko, to położna nacisnęła mi brzuch
          obie praktyki (u Ciebie i u mnie) uważane za karygodne w dobrej
          praktyce

          jeśli chodzi o ten pośpiech, to w przypadku braku powikłań, chyba
          też nie służy dziecku
    • elizabethh1 Re: Karowa - koszmar 14.06.08, 15:17
      Też tam rodziłam w pięknej sali z prysznicem.Nikt do niej nie
      wchodził prócz lekarzy i położnych.Więc nie prawda, że prysznic jest
      jeden na dwie sale.Też byłam cały czas podpięta do ktg.Od razu na
      początku wyjaśniono mi to i przeproszono, że niestety tak musi być
      ze względu na trudny poród (mój wiek) muszę być cały czas
      monitorowana i podobnie było z wyjściem do toalety, pozwolono
      wyjątkowo ale głównie podawano basen.To monitorowanie wynikało
      zapewne z troski o Ciebie i dziecko i pewnie były do tego jakiś
      wskazania.Poród wspominam bardzo dobrze mimo, że był koszmarnie
      długi 19 godzin i zakończył się cc.Ale wszyscy bardzo mi
      pomagali.POLECAM KAROWA
      • majka995 Re: Karowa - koszmar 14.06.08, 18:01
        Ja tez polecam Karową. Rodziłam tam 2 razy, oprócz tego miałam 2
        inne zabiegi i wszystko było profesjonalnie i szybko. Nie wyobrażam
        sobie porodu w innym szpitalu, teraz moja siostra jest w ciazy i tez
        tylko Karowa.
        Pozdrawiam
        • kachape Re: Karowa - koszmar 14.06.08, 21:06
          wiesz co, no ja miałam sale z prysznicem w łączniku z druga salą,
          ale nie wykluczam, że są tam i inne sale, w końcu maja więcej niż 2
          prawda? Za KTG nikt mnie nie przepraszał, może miałaś lepszą zmianę.
          A co do troski, to wybacz, ale u mnie stwierdzaono poród bez
          powikłań, i cały czas słyszałam (od samego prof Czajkowskiego na
          porannym obchodzie!), że przebiega prawidłowo, więc trudno to uznać
          za wskazanie do nieustannego monitorowania!
          Co więcej, dziecko było ustawione główką bardzo nisko i jeszcze na
          Izbie Przyjęć słyszałam, że mam cudne warunki do błyskawicznego
          porodu. 14 godzin to jednak nie błyskawica, prawda? Gdyby pozwolono
          mi z czegokolwiek skorzystać, byłoby szybciej. Ale pomijając to:
          kładzenie się na brzuchu czy naciskanie jest juz ZABRONIONE o czym
          studentki położnictwa dowiadują się na uczelni.
          wyrywanie łożyska za pępowinę - bez komentarza
          Profesjonalnie - może, tylko dlaczego jest to profesjonalizm sprzed
          30 lat? Bo współczesna wiedza na temat porodu jest nieco inna - o
          czym oni sami wiedzą, budując właśnie te prysznice (chyba tylko żeby
          personel korzystał), wstawiając drabinki, zapewniając w ulotkach i
          na stronie www o możliwościach wyboru pozycji porodowych,
          skorzystania ze sprzętu grającego, piłek itp. Napisałam protest i
          przynajmniej ulotki zniknęły... w internecie też skończyły się te
          kłamstwa w żywe oczy
          co więcej, czasem dają z tego skorzystać, jak kobitka jest znajoma -
          moja koleżanka miała tę możliwość. Nawet jej nie nacięli jak
          poprosiła.
          Wam gratuluję, że nie wspominacie porodu jak koszmaru. I naprawdę
          zazdroszczę (nie mylić z zawiścią)
          • laco75 Re: Karowa - polecam 14.06.08, 21:49
            ja rodziłam w lutym i bardzo dobrze wspominam ten szpital. zarówno
            lekarzy jak i całą resztę personelu.
            skoro tam jest tak źle to po co się tam wszyscy pchają.
            przecież można wybrać inny szpital.
            • ayelet Re: Karowa - polecam 15.06.08, 00:49
              Ja na Karową chodze na ktg, stoję w tej samej kolejce co do
              rejestracji do lekarzy i nigdy nie czekałam dłużej niż 10 min.
              Lekarze przy ktg super mili, zainteresowani, pytają o samopoczucie.

              • irka15 Re: Karowa - polecam 15.06.08, 15:57
                Bosz, ja tam rodzilam 6 lat temu i widze, ze NIC sie nie zmienilo...
                zalamujace... rutynowe naciecia krocza, rodzenie w pozycji na zuczka, wyciskanie
                dziecka i inne eh...
                Polaska to chyba juz na zawsze pozostanie 100 lat za murzynami w tej kwestii sad
                • ayelet Re: Karowa - polecam 16.06.08, 00:05
                  Tylko bez rasizmu bardzo proszę smile
    • alfa156 Re: Karowa - koszmar 16.06.08, 09:31
      Rodziłam rok temu. Jak tylko okazało się, że dziecko ok, odłączli mnie od ktg. Zapropnowli prysznic, stałam pod ciepłą wodą ponad godzinkę, przechodziłam właścieiwe cały poród. Potem piłka, dokładne spokojne instrukcje jak przeć. Nie pytali czy ciąć, ale trudno, potem pełna informacja co się dzieje. Ja ma super wspomnienia. Co do studentó to rodziłam w niedzielę, więc ich nie było. Ale z drugiej strony decydując sie na szpital uniersytecki powinno się buyć przygotowanym na studentów. Zresztą to bardzopomocne dusze smile
      • kachape Re: Karowa - koszmar 16.06.08, 11:21
        ja dokładnie to napisałam, że były bardzo miłe - jako jedyne, więc
        co do studentów, nie mam zastrzeżeń i oczywiscie byłam na to
        przygotowana.
        Ciekawa ta opowieć Twoja. Moja koleżanka miała tak samo, ale połozna
        była jej znajomą, więc pozwoliła.
        • kalinazkalinowa Re: Karowa - koszmar 18.08.08, 20:19
          Współczuję złych doświadczeń. Ja nie rodziłam na Karowej i raczej
          nie będę bo wychodzę z założenia, że się nie dostanę. Ale korzystam
          z przychodni przyszpitalnej, wszelkich badań. Mam porównanie z
          innymi szpitalami i dla mnie ten szpital to bajka. Zapisy na
          godzinę, ludzkie warunki i naprawdę ładnie pomalowane ściany też
          mają dla mnie znaczenie wink, czysto, personel miły. Nie mogę złego
          słowa powiedzieć. Więc ja nie potwierdzę złego czyjegoś zdania
          wprost przeciwnie mam bdb zdanie.
    • aprylis1 Re: Karowa - koszmar 19.08.08, 20:10
      Ja też tam rodziłam 6 lat temu-zero znajomości...(chyba że do nich
      zaliczyć można lek.prowadzącego)
      Wspomnienia mam raczej dobre; ciąża zagrożona i również byłam
      podpięta pod ktg, ale może dlatego, że miałam męża obok siebie
      mogłam korzystać z prysznica, poproszono mnie jedynie o to by
      przerwy między prysznicami były dłuższe, by mogli kontrolować stan
      dziecka, nikt mi brzucha nie naciskał, podpowiadano mi pozycje
      przyśpieszające poród, a najważniejsze, że b.szybko wykryli konflikt
      między mną a córeczką i szybciutko zabrali Małą na oddział
      noworodków,a do mnie przyszedł lekarz by mnie uspokoić, bo zostałam
      sama w spazmach ponieważ mąż pobiegł za córeczką...i nie wiedziałam
      co się dzieje... No i najważniejsze-córka miała tam bardzo dobrą
      opiekę i wtedy nie myślałam o tym, że boli mnie nacięte krocze, że
      mąż musiał wołać personel jak zobaczył główkę,że może nie musiałam
      rodzić ponad 9 godzin i to 2 dzień z kolei, że nie jadłam od piątku
      (córkę urodziłam w poniedz., a w szp. leżałam od sob. rano)... Wtedy
      córka była najważniejsza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • balba81 Re: Karowa - koszmar 20.08.08, 08:54
      Ja z Karowej jestem BARDZO zadowolona. Jeśli chodzi o znieczuleie - wręcz mi je odradzano. Z łazienki mogłam swobodnie korzystać. Rodziłam w kucki i na leżąco. Wszystko bardzo sprawnie, bardzo miła osługa. Jak rodzić - to tylko na Karowej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka