Dodaj do ulubionych

czy mam rodzić na Madalińskiego

20.10.03, 14:25
Prosze poradzcie czy mam rodzić na Madalińskiego? Wybieram się tam do szkoły
rodzenia lekarza mam z Pragi i on nie potrfai powiedzieć czy warto tam iść
rodzić. Jestem z Sadyby wiec może warto wybrac jakis inny szpital? ostatnio
ciągle wydaje mi się że coś nie wyjdzie (może to stres zbliżającego się
porodu) wiec licze na pomoc formowiczek. dziekuję.
Obserwuj wątek
    • misieczek Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 21.10.03, 08:59
      Cześć. Rodziłam tam prawie rok temu mojego kochanego Synka. Było super. Przede
      wszystkim bardzo dobra opieka ze strony bardzo miłych położnych, pielęgniarek i
      lekarzy (tylko jeden był trochę chamski, ale na szczęscie za bardzo nie miałam
      z nim do czynienia. Dobra opieka nad noworodkami. Polecam natomiast opłacenie
      własnej położnej- bo komfort wtedy jest zupełny.
      Pozdrawiam.
      • monikazm Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 21.10.03, 10:00
        a ile kosztuje opłacenie połoznej? czy to jest to 500zł które się płaci
        wydawało mi się ze to za poród rodzinny i w tym jest połozna. czy to tak jest?
        czy jeszcze coś?
        • bubab Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 21.10.03, 11:12
          monikazm napisała:

          > a ile kosztuje opłacenie połoznej? czy to jest to 500zł które się płaci
          > wydawało mi się ze to za poród rodzinny i w tym jest połozna. czy to tak
          jest?
          > czy jeszcze coś?

          witam,
          w zeszlym tygodniu zwiedzalam sobie ten szpital. Koszt porodu rodzinnego (sa 2
          sale, jedna dosc ladna, sloneczna ale bez lazienki, druga typowo szpitalna ale
          z lazienka) to wlasnie 500zl, w tym jest opieka "wlasnej" poloznej,
          ktora "obsluguje" tylko ten porod. Jest to polozna z listy, wg szpitalnej
          kolejnosci, natomiast jesli chcesz miec polozna przez siebie wybrana, to musisz
          sie z nia umowic i jej zaplacic (tu nie ma stawek szpitalnych). dodam jeszcze,
          ze w szpitalu nie ma bankomatu i nie mozna placic karta. Mnie oprowadzala
          przemila polozna Beata Owczarek ale niestety sale do porodow rodzinnych nie
          zrobily na mnie dobrego wrazenia wiec nie zdecydowalam sie na porod w tym
          szpitalu.
          Pozdrawiam,
          aska
          • agata_edziecko Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 21.10.03, 12:10
            Niestet, małe sprostowanie. O ile obowiązuja jeszcze zasady sprzed półtora
            roku, to za 500 zł masz sale do porodów rodzinnych (nie wiem, czy z łazienką,
            bo ja nie zdążyłam skorzystać smile wraz z opieką WYBRANEJ położnej. Ja umówiłam
            się z Agnieszką Bebel i ona była przy moim porodzie i zapłaciłam właśnie 500
            zł. Sali porodowej nie mam nic do zarzucenia, jej wygląd nie miał dla mnie
            znaczenia, ale pamiętam, że było miło, czysto, grało radyjko. Lekarz był z
            dyżuru, przemiły!
            Polecam ze wszech miar ten szpital.
            Zreszta jak sobie wrzucisz do wyszukiwarki "Madalińskiego" (kieruje to do
            autorki wątku), to otrzymasz mnóstwo opinii (także złych), w tym moją,
            obszerną, z marca 2002, kiedy to urodziła się moja Jagódka.
            Pozdrawiam
            agata
            • monikazm Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 22.10.03, 10:17
              nie mogę (albo nie potrafię) znaleść twojego wątku Mamo Jagódki i Szymka czy
              możesz mi podesłac ten list o którym piszesz tobie bedzie łatwiej znaleść.
              Pewnie jak jest taki szczegółowy bardzo by mi pomógł podjąc decyzję.
              Zapisałam sie do szkoły rodzenia na Madalińskiego zaczynamy w sobotę wiec się
              oswoję.
              • agata_edziecko Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 22.10.03, 10:36
                Skopiowałam moja wypowiedź, którą w zeszłym roku napisałam do dziewczyny
                pytającej o ten szpital.

                W sobotę 9.03.2002 urodziłam córkę w w/w szpitalu. Przedtem wahałam się jakiś
                czas, czy wybrać ten szpital, czy
                Centrum Damiana, w którym rodziłam pierwsze moje dziecko. Poród w Damianie
                wspominam jako wspaniały i
                komfortowy, ale tym razem trochę przerosły mnie kwestie finansowe. Poza tym
                moje dziecko było zagrożone
                gronkowcem i paciorkowcem, więc wolałam urodzić je w szpitalu, aby miało jak
                najlepszą opiekę i leczenie.
                Wybrałam ten szpital, gdyż tam pracuje od niedawna mój lekarz prowadzący i to
                był dla mnie decydujący argument.
                Miałam trochę wątpliwości, gdyż o tym szpitalu (jak zresztą o każdym) można
                usłyszeć wiele złego. Owszem, zdarzy
                się i dobre słowo, ale jednak dość rzadko.
                Teraz jestem już po wszystkim, pisałam o moim porodzie na emamie - był po
                prostu ekspresowy. Moja córcia
                urodziła się w 35 minut od przyjazdu do szpitala. Nie zdążyłam nawet pomyśleć o
                znieczuleniu, które brałam pod
                uwagę.
                Chciałabym powiedzieć wszystkim Wam, że nie zawiodłam się na moim wyborze.
                Zarówno personel, który asystował
                przy porodzie (położna Agnieszka Bebel i lekarz Maciej Pawlina), jak i
                opiekujące się mną i dzieckiem po
                porodzie położne i pielęgniarki, spisali się doskonale. Owszem, zdarzyła się
                jedna nieprzyjemna osoba, którą
                ośmieliłam się obudzić w nocy, bo mnie coś zaniepokoiło, ale to był wyjątek.
                Poza tym mucha nie siada. Lekarze
                pediatrzy bardzo skrupulatnie obserwowali dziecko i informowali na bieżąco o
                jego stanie. Dodam jeszcze, że sala
                jednoosobowa, w której przebywałam po porodzie była naprawdę świetnie
                wyposażona, wręcz komfortowa. Jedyny jej
                mankament, to brak łazienki, ale nie odczuwałam tego jako wielką niedogodność.
                Mogę więc z czystym sumieniem polecić ten szpital. Co prawda nie sprawdziłam go
                w warunkach np. powikłanego
                porodu czy problemów ze zdrowiem dziecka (chociaż moja córcia musiała leżeć 3
                godziny w inkubatorze, a potem ze
                względu na pewien problem z morfologią otrzymywała antybiotyk), ale w moim
                przypadku wszelkie obawy okazały się
                nieuzasadnione. Życzę wszystkim ciężarówkom takiego porodu, jakiego ja
                doświadczyłam i takiej opieki, jaka mnie
                spotkała.
                I jeszcze rada: nie nastawiajcie się na nic w kontekście porodu - Wasz poród
                może Was naprawdę zaskoczyć. Ja
                planowałam zo i jak widać nawet nie zdążyłam o tym pomysleć.

                Roni, naprawdę nie myśl zawczasu o znieczuleniu. Dobrze jest dopuszczać taką
                możliwość, ale ja nie zdążyłam
                nawet poddać się wywiadowi anestezjologicznemu, chociaż takowe wykonuje się
                przed porodem na Madalińskiego jak
                również samamu znieczuleniu. Nie zdążyłam z dwóch powodów: urodziłam 2 tygodnie
                przed terminem, a sam poród
                odbył się tak błyskawicznie, że nie było o tym mowy. To też był mój drugi
                poród, pierwsy miałam w zo, ale powiem
                Ci, że teraz byłam bardzo szczęśliwa, że urodziłam moją córcię tak szybko, o
                własnych siłach, że nie było
                potrzeby zabiegowego kończenia porodu. Nie ukrywam, że również fakt, że obyło
                się bez znieczulenia, dostarczył
                mi pewnej satysfakcji.

                Pozdrawiam
                agata
                • monikazm Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 23.10.03, 09:43
                  dziękuję bardzo. Ja wybieram sie tam do szkoły rodzenia i sobie pooglądam. Mam
                  nadzieje ze komplikacji nie bedzie. o znieczuleniu nawet nie marze bo nie
                  dałabym sobie wkłuć igły. Ja jestem strasznie trudną pacjentką i jak sie tylko
                  da chodze wszędzie prywatnie bo wtedy nie robią ci uwag. no na poród w
                  prywatnej klinice niestety nie mogę sobie pozwolić a w domu nigdy bym sie nie
                  zdecydowała wiec zostaje szpital. brałam jeszcze pod uwagę solec bo to polecał
                  mój lekrz ale troche złych opinii (w necie) pojawia sie o obsłudze w tym
                  szpitalu. nie brałaś żadnego innego szpitala pod uwagę?
                  • ainer1 do monikazm 23.10.03, 12:41
                    Monika!

                    Tez mieszkam na tej samej dzielnicy i chodze do przychodni na Soczi, jestem w
                    pragramie "zdrowie, mama i ja" i czytalam o szkole na madalinskiego.
                    Nie wiesz, czy zajecia sa tam prowadzone rowniez wieczorem?
                    A moze znasz dr Witkowskiego, ktory ponoc przyjmuje na Madalinskiego?

                    Renia
                    • monikazm Re: do monikazm 23.10.03, 15:16
                      Ja mieszkam na Sadybie i szczerze powiem że nie znam rzadnej przychodni wokoło
                      ani dla siebnie ani dla dziecka. musze sie z tym uporać. może ktoś mi coś
                      podpowie?
                      o ile sie nie myle to najpóźniej szkoła rodzenia zaczyna się o 19. niestety mój
                      mąż i tak by nie zdąrzył dlatego zdecydowaliśmy sie na szkołę w soboty po
                      weekendzie bedę mogła ci napisać czy było fajnie czy nie narazie nic nie wiem.
                      Pani przez tel. była bardzo miła. szkoła nazywa się IDEA.(tel. 502258-dzwoń
                      rano bo tam się ciężko dodzwonić) Ja mam lekarza nie z przychodni mój lekarz
                      to Salam Salti(obcokrajowiec)ale jest świetny i tylko o nim mogę sie
                      wypowiadać. On mówi że nie trzeba chodzić do lekarza w danym szpitalu bo poród
                      odbiera położna jak chce moge iść pod koniec ciąży na kilka wizyt tak sobie.
                      Sama jestem położną (ale nie pracuje w zawodzie od lat bo studium kończyłam ok.
                      12 lat wiec wszystko sie pozmieniało) ale naprawde z doświadczenia wiem lekarz
                      przychodzi rzadko no chyba że mu sie zapłaci.
                      Można chodzić w ramach programu "zdrowie, mama i ja" a kiedy ty rodzisz?



                      • ainer1 Re: do monikazm 23.10.03, 15:33
                        Mam termin na 15 marca, i chodze do pzrychodni na ul Soczi 1, to jest blisko
                        skrzyzowania Sobieskiego i Bonifacego, mam 2 przystanki autobusowe.
                        Mój lekarz rejonowy to dr Witkowski.
                        Zadzwonie do IDEI - dziekuje,
                        Renia
                    • paskudek1 Re: do monikazm 06.11.03, 15:03
                      o rany, ja też chodze na Soczii, własnie do dr. Witkowskiego. On juz niestety nie przyjmuje na Madalińskiego ale i tak wybieram sie tam rodzić. Moze kiedyś spotkamy się w przychodni?smile jakby co to odezwij się na pocztę paskudek@poczta.onet.pl
                      • ainer1 do paskudek 08.11.03, 23:07
                        wyslalam Ci mail na podany adressmile
                  • agata_edziecko Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 27.10.03, 14:58
                    Hej
                    nie brałam innego szpitala pod uwagę, tylko Centrum Medyczne damiana. Chodziło
                    mi o obecność mojego lekarza, który pracował w tych dwóch miejscach. Wybór padł
                    na szpital ze względu na kasę przede wszystkim. W Damianie rodziłam pierwsze
                    dziecko.
                    Jestem nieco zdziwiona tymi różnicami w płatnościach. Koleżanka poniżej
                    wyjaśnia, że teraz się płaci 500 zł a jak sie chce swoją położną, to jej sie
                    osobno płaci. Być może, ale to oznaczałoby totalną zmianę w podejściu do opłat.
                    Chciałam zadzwonic do A.Bebel, mojej położnej, ale posiałam gdzieś wizytówkę.
                    A tak a propos znieczulenia, to ja też jestem bardzo trudną pacjentką i dlatego
                    właśnie dałam się znieczulić w pierwszym porodzie. Wolałam to, niż męki przy
                    porodzie. Wprowadzenie wenflonu do kręgosłupa (brrr, jak to brzmi) naprawdę nie
                    jest przykre, a potem komfort. Myślę, że dla "trudnej pacjentki" to leopsze
                    rozwiązanie. Ale czy samo zz jest ok, czy nie, to sama nie wiem. Drugi poród
                    bez zz i lepiej go wspominam. Oczywiście korelacja pewnych zjawisk może być
                    pozorna.
                    Pozdrawiam
                    agata
            • bubab Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 23.10.03, 18:20
              agata_edziecko napisała:

              > Niestet, małe sprostowanie. O ile obowiązuja jeszcze zasady sprzed półtora
              > roku, to za 500 zł masz sale do porodów rodzinnych (nie wiem, czy z łazienką,
              > bo ja nie zdążyłam skorzystać smile wraz z opieką WYBRANEJ położnej. Ja umówiłam
              > się z Agnieszką Bebel i ona była przy moim porodzie i zapłaciłam właśnie 500
              > zł. Sali porodowej nie mam nic do zarzucenia, jej wygląd nie miał dla mnie
              > znaczenia, ale pamiętam, że było miło, czysto, grało radyjko. Lekarz był z
              > dyżuru, przemiły!
              > Polecam ze wszech miar ten szpital.
              > Zreszta jak sobie wrzucisz do wyszukiwarki "Madalińskiego" (kieruje to do
              > autorki wątku), to otrzymasz mnóstwo opinii (także złych), w tym moją,
              > obszerną, z marca 2002, kiedy to urodziła się moja Jagódka.
              > Pozdrawiam
              > agata
              >

              informacje, ktore podalam pochodza od poloznej z tego szpitala, a bylam tam
              jakies 10 dni temu. Pytalam dokladnie jak jest z polozna i to wlasnie
              uslyszalam. A sale porodowe rodzinne w porownaniu do np Karowej, Orlowskiego
              czy żelaznej wypadaja bardzo skromnie. Mnie osobiscie zniechecaja
              takie "starawe" wnetrza. Ale oczywiscie kazdy ma swoje priorytetysmile
              pozdr,
              aska
              • agata_edziecko Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 27.10.03, 15:04
                Hej
                aż zadzwonie do mojej położnej i spytam ją, jak to teraz wygląda.
                Co do sal, to wiesz, ja rodziłam dwoje dzieci, jedno w prywatnym szpitalu w
                luksusie a drugie na Madalińskiego i z tej perspektywy patrząc doszłam do
                wniosku, co jest ważne, a co mniej. Przynajmniej dla mnie. Tego, co
                najwazniejsze, nie da sie sprawdzić, chyba że dogłębnie przeanalizujesz dane
                staystyczne wszystkich szpitali. Ważne było dla mnie, że było czysto. Nie
                zawiodłam się, ciesze się, że wybrałam tem szpital. W sumie cieszę się, że nie
                wybierałam pod kątem wyglądu sal, bo o karowej, skądinąd świetnej w opiece nad
                wcześniakami, słyszałam niefajne opinie na temat zachowania przy porodach.
                Ale o Madalińskiego tez można to i owo usłyszeć. Ja myślę, że naszym wyborem
                rządzi przypadek (wbrew pozorom), sugestia, emocje, uprzedzenia. Wszędzie może
                byc świetnie i wszędzie może być dramatycznie i tragicznie. Tego sie nauczyłam
                czytając setki, jeśli nie tysiące postów na tym forum o wszystkich szpitalach -
                od euforii do depresji o tym samym szpitalu.
                Pozdrawiam
                agata
                • monikazm Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 28.10.03, 13:58
                  jestem świeżo po pierwszym spotkaniu w szkole rodzenia na Madalinskiego i
                  pierwsze o czym nas poinformowano to to że za własną wybraną położną i poród w
                  osobnej sali (innymi słowy rodzinny) płaci sie 500 . rodzinny poród jest za
                  darmo ale jak trafi sie na sali ogólnej musi być zgoda drugiej pacjentki i
                  jesli sie nie zgodzi to wtedy nici z porodu rodzinnego. podobno mają dobrych
                  anestezologów i dlatego we wszyskich ładują ZZ. szkoda że sie nie informuje o
                  konsekwencjach złego wkłucia przy zz lub osłabieniu akcji itp. ale to może też
                  zeby nie wystraszyć.
                  szkoła rodzenia ok. tylko jak dla mnie troche niedokładne inf. ale moze moje są
                  zbyt fachowe i może za dużo chce wiedzieć rzeczy o które mamy w większości
                  nawet nie pytają. poród znam dokładnie interesowało mnie za to techniczne
                  zaplecze. poza tym położna mówiła bardzo ogólnie raczej uspokajała żeby nie
                  panikowac. i cel jaki sobie stawiała to nie przestraszyć choć niektórzy mezowie
                  bledli (łącznie z moim) i tak.
                  • agata_edziecko Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 28.10.03, 14:47
                    Więc jednak zasady nie zmieniły się. Dziwne, że koleżance powyżej położna
                    powiedziała coś innego. Może trafiła się jakaś osoba, która chciała "na boku"
                    dorobić. Ciekawe. Znalazłam telefon do mojej położnej, ale chyba już nie będę
                    dzwonic i potwierdzać, skoro dwie osoby mają podobne informacje do moich.
                    Pozdrawiam
                    agata
              • kasiaiola Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 28.10.03, 13:53
                Poród rodzinny jako taki jest bezpłatny. Koszt 500 zł to opłata za umówioną
                położną. I to nie z listy ale umawiasz się z konkretną osobą i ew prosisz ją o
                wskazanie zastępstwa gdyby ona nie mogła.

                Wiem bo chodzę tam do przychodni i zamierzam tam urodzic drugie dziecko. Ja
                osobiście jestem zadowolona z poprzedniego porodu. Opieka była super. Położna
                która była przy moim porodzie przychodziła potem do mnie na salę poporodową i
                pytała jak sobie radzę i jak się czuję. Pielęgniarki noworodkowe też bardzo
                miłe. Same zaproponowały zabranie dziecka na drugą noc do sali noworodków -
                ostatecznie miąłam cesarkę i całąmpierwszą dobę leżałam przykuta do łóżka.
                Ja osobiście szpital polecam.
                Pozdrawiam.
                • szwedowska Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 28.10.03, 19:58
                  ja dzisiaj bylam na Madalinskiego na ogledzinach, rozmawaialam z polozna i
                  uslyszalam to samo co jedna z Was czyli, ze porod w jednej z pojedynczych sal
                  (jedna z lazienka czyli wc i prysznic ale skromna a druga bardzo ladna, duza
                  ale lazienka na korytarzu) kosztuje 500 zl z POLOZNA Z LISTY, ktora jest przy
                  calym porodzie a jesli chce sie zamowic wlasna polozna to kosztuje to od
                  400...Nie wiem jak mam rozumiec sprzeczne info. Byc moze kobiety biorace udzial
                  w tamtejszej szkole rodzenia maja przywileje?
                  • monikazm Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 29.10.03, 10:24
                    dziewczyny ja mam wrażenie że dochodzi do nieporozumienia. bo co to znaczy z
                    własną położną? może chodzi o to że chcemy sobie przyprowadzić kogoś z zewnątrz
                    i to jest płatne 400zł.
                    Położna z listy to ta która pracuje w tym szpitalu i trzeba się z nią umówić
                    czy zgadza sie odebrać poród. nie wiem jak z przywilejami tych ze szkoły
                    rodzenia ale wcale by mnie to nie zdziwło bo takie przywileje są wszędzie można
                    np. spojrzeć na szpital na żelaznej i dwa rózne cenniki. taniej dla tych ze
                    szkoły rodzenia lub jeśli ktos korzysta z usług ich lekarza i to nie w
                    przychodni tylko np. prywatnie. wiec może to ma jednak jakies znaczenie.
                    Pani na szkole rodzenia powiedziała ze z wybraną połozną (pracującą w szpitalu )
                    należy skontaktowac sie na conajmniej 3 tyg. przed porodem i się umówić. wiec
                    po co się wczesniej kontaktować (tak na logikę) skoro położna jest narzucona
                    według niektórych wskazanych przez was inf.

                    Prośba, do Mamy Jagódki i Szymka czy możesz mi napisać tel. do tej polożnej
                    Agnieszki Bebel ja sobie do niej zadzwonie i sobie porozmawiam i może ona by
                    poprowadziła moje poród. ona czesto sie powtarza w mailach czyli chyba jest
                    ok.

                    mój adres monikazm@gazeta.pl
                    • agata_edziecko Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 29.10.03, 13:59
                      Hej
                      po pierwsze ja nie korzystałam z żadnych przywilejów, gdyż nie chodziłam do
                      szkoły rodzenia. Miałam położna wybraną przeze mnie. Może faktycznie tak należy
                      to rozumieć, że położna z listy oznacza wybór wśród pracownic szpitala,
                      a "swoja" oznacza kogoś z zewnątrz. takie rzeczy są praktykowane, np. do
                      damiana możesz przyjść ze swoim lekarzem.
                      Oto telefon do p.Agnieszki Bebel:
                      603-123-547.
                      Jest to typ stanowczej, silnej osoby. Przy moim porodzie nie miała czasu się
                      wykazać, ale inne babki też ją chwaliły. Potem odwiedzała mnie w sali, w której
                      leżałam po porodzie przez tydzień. Fajna babka.
                      Pozdrawiam
                      agata
                    • szwedowska Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 29.10.03, 14:03
                      Ja mam nastepujace informacje z wczoraj od poloznej z Madalinskiego:
                      Jesli przeyjezdzam do szpitala i zglaszam, ze chce miec porod rodzinny, z Izby
                      przyjec dzwonia do kolejnej poloznej "z listy" poloznych, ktora przyjezdza do
                      porodu. Za taki porod, z taka polozna placi sie 500 zl. z czego polozna dostaje
                      30%. Jesli natomiast chce rodzic z konkretna polozna, umawiam sie z nia, ona
                      przyjezdza do mojego porodu i kosztuje to "od 400 zl", polozna powiedziala, ze
                      taka stawke ustalily z kolezankami zeby nie robic sobie konkurencji. Nie wiem
                      jednak co wtedy z tymi 500 zl za porod rodzinny, to sa chyba pieniadze za sale
                      pojedyncza do porodu, sama juz nie wiem... Ja tez bardzo prosze o telefon do
                      p.Agnieszki Bebel, albo monikozm, jelsi sie z Nia skontaktujesz, napisz prosze
                      w tym poscie czego sie dowiedzialas i czy nizsze ceny obowiazuja dla
                      uczestniczek szkoly rodzenia. Dziekuje
                      • agata_edziecko Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 29.10.03, 14:13
                        Witam raz jeszcze
                        przed chwilą dzwoniłam do Agnieszki Bebel i pytałam o sprawy opłat. 500 zł
                        płaci się za poród rodzinny z wybrana położną, która jest na wyłączność. Jeśli
                        kobieta nie ma wybranej położne, a chce mieć poród rodzinny, to dzwoni sie do
                        położnej z listy, która jest na oddziale, jest to lista położnych, które danego
                        dnia "obsługują" takie porody. W obu przypadkach opłata wynosi 500 zł i TYLKO
                        500 zł. Agnieszka mówi, że nie może wziąc odpowiedzialności za informacje
                        udzielane przez inne osoby, ale taki jest oficjalny cennik szpitala.
                        Pozdr
                        agata
                        • monikazm Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 30.10.03, 09:15
                          no super!! wreszcie jakies konkrety czyli mogę sobie wybrac położną i zabrać
                          mężusia na poród a za wszystko zapłacę 500zł. mysle że trzeba sie tylko
                          odpowiednio wcześnie umówic i problem listy znika.
                          Aga mam jeszcze pytanie mnie prowadzi lekarz nie z tego szpitala i podobno mam
                          sie zgłosić na 2 tyg. przed porodem już na ich kontrolę. czy to jest konieczne?
                          a co myslicie o oddaniu krwi pępowinowej.
                          • agata_edziecko Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 30.10.03, 11:39
                            Wiesz co, trudno mi powiedzieć, jak to jest z lekarzem z zewnątrz. Ja miałam
                            stamtąd. Ale lepiej wybierz się może do przychodni przyszpitalnej i zapytaj. ja
                            akurat tej ptrzychodni nie lubiłam za bardzo, bo czeka sie zawsze długo, ale są
                            bardzo miłe położne. Za to w recepcji baby są okropne. Ale wstąpić i zapytać
                            możesz.
                            Co do krwi pępiowinowej, to nie rozumiem, czy chcesz odsać krew Twojego dziecka
                            do banku krwi pepowinowej, aby miało na ewentualne leczenie w przyszłości
                            (przechowuje sie odpłatnie!), czy też oddać na użytek leczenia innych chorych
                            dzieci. Oba pomysły są wg mnie ok.
                            Pozdrawiam
                            agata
    • kontoani_d Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 30.10.03, 23:02
      Dziewczyny czy macie jakies informacje o połoznej Wioli Gwieździe? (kurcze nie
      wiem czy dobrze odmieniam)I czy orientujecie się jak w tym szpitalu aszywa się
      krocze? Czy nićmi rozpuszczalnymi czy niekoniecznie?

      Agata -miałam do Ciebie na priva napisac ale w zasadzie juz wszystko wiem od
      Hadasa i z forum.. Zastanawiam sie tylko nad tą połozną bo nic o niej nie
      słyszałam a Ty - pacjentka H. jak widzę rodziłas z Agnieszką B. - czy to był
      twój wybór czy sugestia lekarza?
      • agata_edziecko Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 31.10.03, 09:58
        Ja byłam szyta nićmi rozpuszczalnymi.
        O tej położnej nic nie wiem, a Agnieszke polecił mi Hadas. I byłam bardzo
        zadowolona.
        Pozdrawiam
        agata
        • kontoani_d Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 31.10.03, 10:29
          Własnie panią Wiolę tez polecił mi Hadas - więc juz sama nie wiem.. No ale
          chyba mu po prostu zaufam smile))
          • monikazm Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 31.10.03, 11:40
            ja pytałam na szkole wew. i zew. szyją rozpuszczalnymi także zdejmowanie szwów
            nas ominie. chyba że coś sie nie rozpuśći
          • szwedowska Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 31.10.03, 19:13
            ja rozmawialam z polozna Wioletta Gwiazda, sprawia wrazenie bardzo milej ale
            konkretnej. Spodobalo mi sie to, ze powiedziala, ze niekoniecznie nacina krocze
            i stara sie uniknac ale nie spodobala latwosc z ktora mowila o "chemii"
            (oksytocyna, dolargan), ktorej ja chcialabym uniknac...ogolny plus i jelsi sie
            zdecyduje na Madalinskiego to pewnie na Nia...
            • kontoani_d Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 31.10.03, 22:49
              dzięki dziewczyny - to dobrze, ze nici rozpuszczalne - nie wiem czemu wizja
              zejmowania szwów jest dla mnie gorsza niż wizja ich nakładania wink

              A co do W.Gwiazdy - myslę,ze chyba wbrew nam nie bedzie nic robiła, nie? Mój
              lekarz (ten który ją "polecił")tez generalnie się nie cacka z chemią i jakoś
              tak bezproblemowo podchodzi np. do zzo a ja nie do końca jestem przekonana a
              oksytocyne juz przerabiałam (no dolarganu chyba nie) i wolałabym obejsc się bez
              tego... Ale moze jakoś się dogadamy...A czy ta połozna to młoda dziewczyna
              czy "stateczna" pani? smile)

              Ania mama Gabi (21.11.2001) i Martynki (26.12.03?)
              • agraf74 Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 05.11.03, 09:45
                witaj. Mamy tego samego lekarza p. Hadasa i też polecil nam p. Wiolę Gwiazdę. A
                czy rozmawial z Toba na temat znieczulenia, bo mi bardzo polecał (chyba nawet
                za bardzo) i powiedział że to kosztuje od 800 -1000 zł. (wydaje mi sie że to
                troche dużo). Czy Tobie też podał ceny znieczulenia?
                • kontoani_d Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 05.11.03, 10:22
                  No mam troche podobne odczucia - moze przejdziemy z rozmową na priva? mój adres
                  aja_d@wp.pl albo nr gg 975258
    • gonia_1 Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 01.11.03, 16:21
      Jestem świeżo po porodzie na Madalińskiego (2.10). Trafiliśmy tam zupełnie
      przypadkowo, bo szpital na Karowej, pod opieką którego byłam, po prostu
      odmówił przyjęcia (mimo regularnych skurczy i rozwarcia na 4 cm). W tej
      sytuacji jedyny szpital, który nas chciał przyjąć to Madaliński (Solec
      odmówił, na Inflanckiej nikt nie odbierał telefonu). Dodam tylko, że na
      Karowej mieliśmy umówioną prywatnie położną, która też nic nie wskórała. Ale
      do rzeczy. Poród rodzinny kosztował nas 500 zł, położna była z listy - Pani
      Iwona Owczarek - polecam ją wszystkim - miła, fachowa, taktowna, nie mam jej
      nic do zarzucenia. Ja miałam jeszcze zz - 600 zł - podane fazchowo, bez
      żadnych skutków później. Ponieważ Staś troszkę się opierał, a do tego ja nieco
      słabiej parałm pojawił się dodatkowo lekarz - bardzo zdecydowany w decyzjach,
      który "rozdał" role wszystkim uczestnikom i w 5 minut miałam chłopczyka przy
      sobie. Szpital jest słabo (brak papieru toalet., własne sztućce) i staro
      (łazienki, łóżka, których nie można obniżyć, co jest kłopotliwe przy bólu po
      porodzie)wyposażony, ale niewątpliwą zaletą jest dobra opieka pediatryczna -
      bardzo miła i fachowa pani doktor (dwojga imion i nazwisk). Odpowiada na
      wszystkie pytania, tylko trzeba chcieć wiedzieć i z wielką delikatnością
      podchodzi do maluszków. Klasa sama dla siebie. W moim przypadku kłopotem
      okazała się żółtaczka Stasia i musieliśmy zostać 6 dni w szpitalu, ale
      błogosławię panią doktor za czujność i zdecydowanie. Lepiej zostać od razu nie
      wyjść drugiego dnia z żółtkiem do domu a potem wracać do szpitala. Nie jest to
      może szpital z marzeń ale to przyzwoite miejsce. Moja opinie jest opata
      wyłącznie na moim doświadczeniu i zapewnw znajdzie się wiele zupełnie
      przeciwnych, ale tak to już jest z pytaniami i odpowiedziami na forum. W
      każdym razie po wyrzuceniu nas z Izby Przyjęć na Karowej z tym szpitalem na
      razie nie chcemy mieć nic do czynienia, wolimy Madalińskiego.
      Pozdrawiam i życzę mniej stresującego porodu
      Małgorzata

    • k.w.w Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 03.11.03, 11:20
      Witam
      Mieszkam na Stegnach i też będę rodzić na Madalińskiego, termin mam za 7 dni,
      czyli 10.11.2003
      Poprzednio tez rodziłam w tym szpitalu (28.06.1999), poród był rodzinny i
      teraz tez planujemy rodzić razem smile
      Położną miałam z "listy", bo pani Wiola w tym czasie była na urlopie.
      Trafiłam na super kobietkę, fachowa, miła, bardzo sympatyczna i teraz też mam
      zamiar rodzić w jej towarzystwie i z jej pomocą smile
      Jeśli ktoś jest zaineresowany, to podaje namiary
      Urszula Małkowska
      tel. 502 175 487

      Pozdrawiam
      Kinga
      • krzysia4 Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 05.11.03, 11:30
        o kurde !

        po dlugich rozwazaniach doszlam do wniosku ze ide do szpitala gdzie maja
        najlepszy OIOM. Bo kierujac sie innymi wytycznymi nie jestesm wstanie ocenic
        ktory szpital jest najlepszy bo kazdy ma wady i zalety.
        Az tu dzisiaj weszlam na ten watek i okazuje sie ze szpital na MAdlinskiego wad
        ma bardzo niewiele.
        Wiec jesli mi jeszcze napiszecie ze ma OIOM - to bede szczesliwa.

        Prosze odpiszcie !!! bo ja musze sie juz zapisywac do szkoly rodzenia ;o)

        dzieki
        • monikazm Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 05.11.03, 12:27
          a propo znieczulenia. Podobno opinie obiektywne mówią każdy szpital słynie z
          czego innego. szpital na Madalińskiego słynie z dobrych anestezjologów i pewnie
          dlatego tak wciska sie znieczulenie zo. szkoda że sie nie mówi za bardzo o
          skutkach ubocznych. ja mysle że nie nalezy sie dac omamić. standartowo poród i
          pobyt w szpitalu to góra 3 dni i tyle kobiet dało rade przeżyc wiec my pewnie
          też. ale sie pocieszam!! na znieczulenie tzeba sie zdecydowac przed własciwym
          porodem, żeby nie zostało podane za późno bo potem to i efekt marny i cel sie
          rozmywa.
          • paskudek1 odnośnie znieczulenia 06.11.03, 15:16
            chwileczkę, czy to znacyz że wciskaja to zniecuzlenie na siłę? a jesli ja NIE CHCĘ?!?!?!!??! Nie to żebym kochała ból ale panicznie boje sie wkłócia w kręgosłup ichyba wole zeby bolało niz mam przezywać stres "a co będzie jak cos będzie nie tak?". Dzwoniłam do szkoły rodzenia na Madalińskiego w połowie października. Ale powiedzeli mi ze mogę się zglosić dopiero po świętach (czyli w przyszłym rokusmile bo wczesniej nie ma sensu. Jak znam siebie to nie wytrzymam i zadzwonię wczesniej. A teraz powiedzcie mi jak to jest z tym zwiedzaniem szpitala itd. Trzeba zadzwonic i się umówić czy jak? Bo sama juz nie wiem, z chęcią bym zobacyzła jak tam bedzie i poznała położne.
            • agata_edziecko Re: odnośnie znieczulenia 06.11.03, 15:59
              Nie odzywałam sie w sprawie znieczulenia, ale w końcu muszę. Nikt tam nikogo do
              tego nie zmusza. Doktor Hadas jest lekarzem o wieloletniej praktyce
              zagranicznej (Niemcy, Austria) i ma nieco inny stosunek do zzo, niz polscy
              lekarze. Ale na pewno nie będzie go wciskał na siłę. Ja sama go zapytałam o to
              i dał mi namiary na anestezjologa, żeby się z nim umówic na wywiad. W
              rezultatcie nie brałam zo, bo nawet bym nie zdążyła (bardzo szybki poród), ale
              jestem przekonana, że to byłaby wyłącznie moja decyzja. Poza tym w porodzie
              towarzyszy Ci przede wszystkim położna i z nią sie najczęściej kontaktujesz. A
              u położnej również nie zaobserwowałam jakiegoś "parcia" na zzo. W ogóle mam w
              tej kwestii całkowicie odmienne odczucia, niz Wy (mam na myśli dziewczyny,
              które czuły, że im sie wciska zo na siłę). Ja niczego takiego nie
              doświadczyłam. Jeśli zas uważacie, że lekarz zbyt natarczywie poleca zzo, po
              prostu asertywnie mu wyjaśnijcie, że was to nie interesuje.
              Jeszcze raz chciałabym podkreślić, że nawet jeśli Hadas rzeczywiście nalega na
              zzo, to wynika to z jego wcześniejszych doświadczeń (zagranica i Damian) a nie
              z jakiegoś wyrachowania czy wygodnictwa.
              To jest mójk ukochany lekarz i złego słowa nie dam o nim powiedzieć smile
              Pozdrawiam
              agata
              • kontoani_d Re: odnośnie znieczulenia 06.11.03, 17:41
                Agata to tez jest mój ukochany lekarz smile)) Nie no on absolutnie niczego nie
                wmusza na siłę - przeciez to ode mnie zależy czy się znieczulę czy nie. Ja
                jedynie miałam wrażenie,ze bardzo poleca akurat tego a nie innego lekarza
                niestety nie za 600 a za 800 zł ale mam szczerą nadzieję, ze jest to
                podyktowane dobrem pacjentki a nie dobrem tamtego pana doktora wink)
                Mam nadzieje,ze po rozmowie z anestozjologiem dojdziemy do porozumienia - jesli
                bedzie bolało mnie bardzo a poród nie bedzie przebiegał szybko to biorę
                znieczulenie jesli bedzie inaczej to znieczulenia nie wezmę i będzie po sprawie.
                Ja dzis o 19 umówiłam się z pania Wiolą - jak wrócę to wszystko zainteresowanym
                opowiem.
              • paskudek1 Re: odnośnie znieczulenia 07.11.03, 08:04
                hej smile sęk w tym że ja jeszcze nie mam żadnych odczuć co do tego znieczulenia. Zapytalam po prostu gdyż wypowiedź była tak skonstruowana, że sugeroała iz jest to "obowiązkowe" smile A znając nasze wspaniałe, polskie szpitale, wystraszyłam się ze dadzą mi cos czego być może nie będe chciała. Co do protestów to owszem, zawsze nalezy je zgłaszać tylko obawiam się czy w czasie porodu będe wykazywała zwykłą aktywność w tym kierunku.
                Co zas się tyczy samego znieczulenia to ja wcale nie jestem az tak odważna i wytrzymała na ból, ja się po prostu panicznie boję wkłucia w kręgosłum i rdzeń. I to jest mój problem, bo gdyby to zniecuzlenie wyglądało inaczej - to bardzo chętnie bym skorzystała.
                Co do lekarza to kompletnie nie wiem kto będzie przy porodzie a co do położnej to za jakieś 2 miesiące pewnie z którąś się umówięsmile
                • kontoani_d Re: odnośnie znieczulenia 07.11.03, 10:29
                  Paskudek mnie też to wkłucie nieco przeraża ale po wcorajszej rozmowie z
                  anestezjologiem jestem trochę spokojniejsza.. On to naprwdę super wyjaśnił -
                  oczywicie dużo zależy od umiejętności lekarza ale też sam sprzęt do tego
                  zabiegu jest skonstruowany by w odpowiednim momencie wyczuc opór i by lekarz
                  wiedział, ze już doszedł do właściwej przestrzeni w "kręgosłupie". Alternatywą
                  jest znieczulenie podpajeczynówkowe - tez w kregosłup ale łatwiejsze bo ta
                  przestrzeń w kregosłupie jest duzo większa..To znieczulenie trwa do 2 godzin i
                  w zasadzie mozna je powtórzyć (nie chodzisz z tym całym aparatem w kregosłupie,
                  tylko po prostu masz taki jakby zastrzyk)
                  A jesli chodzio mozliwosc wyboru - w szpitalu po prostu na miejscu sa
                  anestezjolodzy ale nie wyczułam by ktoś coś na siłę proponował. Dla mnie
                  jedynym problemem jest to czy zamawiac tego "głównego" anestezjologa co się
                  wiąże z lepszą opieką ale też i większą opłatą (no i jak już go wezwę to nie ma
                  przebacz - nawet jak znieczulenia nie wezme to cos zapłacic musze bo przecież
                  lekarz na darmo po nocy nie będzie jechał)A taki anestezjolog z dyzuru po
                  prostu jest i moge go wziąć albo nie w zalezności od tego jak się będę czuła..
                • agata_edziecko Re: odnośnie znieczulenia 07.11.03, 11:51
                  Ja tylko gwoli ścisłości: nie bój sie wkłucia w rdzeń, bo nic takiego nie ma
                  miejsca. Anestezjolog wkłuwa się w przestrzeń położoną znacznie niżej, niż
                  zakończenie rdzenia kręgowego. Nie ma praktycznie żadnego ryzyka dla rdzenia.
                  Najczęstszym powikłanie po zzo bywały bóle głowy, ale jak wyjaśnił lekarz
                  koleżance (wypowiedź poniżej) znacznie je ograniczono.
                  Ja mam inne zastrzeżenia do zzo, gdyż trzeba Wam wiedzieć, że ja mam za sobą
                  jeden poród z zzo i jeden niezwykle naturalny smile
                  Tak więc, jak chcecie wiedzieć, jakie były moje wrażenia z obu i jak je
                  porównuję, chętnie napiszę.
                  Pozdrawiam
                  agata
                  • kontoani_d Re: odnośnie znieczulenia 07.11.03, 12:09
                    To ja poproszę bardzo o wrażenia bo mam za sobą poród naturalny ale bardzo
                    przecierpiany sad boję sie powtórki z "rozrywki" i tylko dlatego mi to
                    znieczulenie po głowie chodzi..
                    • agata_edziecko Re: odnośnie znieczulenia 07.11.03, 13:22
                      Kopiuje moją wcześniejszą wypowiedź:

                      Pisałam już o tym obszernie na forum, ale krótko Ci opowiem o moich odczuciach.
                      Drugi poród (może dlatego, że był drugi) wspominam bardzo miło, wręcz
                      euforycznie. Urodziłam córeczkę, 4.040 i 58 cm bez znieczulenia i wspomagania
                      (typu oxytocyna), z nacięciem krocza. Poród trwał od pierwszych skurczów 4,5
                      godziny, a od przyjazdu do szpitala 35 minut. Ból był tak nieduży, że myślałam,
                      że przyjeżdżam z 4-5 centymetrem, a był 9. Całe ciało było nastawione tylko na
                      jedno: urodzić. Przeżyłam tak niesamowity przypływ energii, że między skurczami
                      cała się trzęsłam. Metafizyczne przeżycie.
                      Pierwszy poród, cóż, synek co prawda 4.560 i dwukrotnie okręcony pępowiną, może
                      dlatego było tak ciężko. Dostałam oxytocynę na przyspieszenie, chociaż nie było
                      za bardzo powodu. Potem dostałam zz zanim zaczęłam narzekać na poważny ból.
                      Parcie zaczęło się zanim znieczulenie przestało działać, więc parłam, gdy
                      położna mi kazała. Potem pod koniec 1,5 godzinnego parcia już czułam wszytsko
                      wyraźnie, ale nie miałam chyba siły, parłam bezskutecznie. Synek urodził się za
                      pomocą vacuum.
                      Nie wiem, dlaczego drugi poród przyniósł mi o niebo większą satysfakcję? Może
                      dlatego, że nie miałam już depresji poporodowej, byłam doświadczoną mamą. Może
                      pierwszy był tak trudny z powodu wagi dziecka i tej pępowiny. Nie wiem, ale
                      czuję podskórnie, że zz miało z tym coś wspólnego.
                      Ja polecam nie nastawiać się na zz, tylko dać sobie szansę. Jak będzie bolało
                      jak cholera, ok, może zafundować sobie zz. Ale nie ma sensu z góry zakładać. Ja
                      przed drugim porodem też zakładałam, że chcę zz, a wszystko potoczyło się tak
                      szybko, że nie było mowy.

                      Dodam do tego, że mając porównanie wspominam pierwszy poród jako coś, co działo
                      się jakby "obok" mnie, poza moją świadomością. Rodziłam właściwie siłą woli,
                      ale jak się okazuje, za słaba widocznie była ta wola. Drugi poród wspominam
                      jako coś, w czym naprawdę, głęboko, intensywnie uczestniczyłam. Całe ciało było
                      jak jedna wielka tłocznia, tak to czułam. Intensywność przeżyć nie dająca się z
                      niczym porównać. Na pewno nie z pierwszym porodem. Nie wiem, może to też
                      kwestia ogólnego nastawienia, za drugim razem byłam po prostu w euforii,
                      wiedziałam już co to macierzyństwo, czekałam na maleńką z utęsknieniem. Za
                      pierwszym razem jeszcze byłam egoistką, skupioną głównie na sobie i na
                      swoim "osiągnięciu", jakim jest urodzenie dziecka. Do wszystkiego sie dorasta,
                      dojrzewa. Przynajmniej ja dojrzewałam dość długo.
                      Pozdrawiam
                      agata
                      • kontoani_d Re: odnośnie znieczulenia 08.11.03, 22:51
                        Agata wielkie dzięki za wypowiedź.. Cały czas się zastanawiam - wiesz mój
                        pierwszy poród miałam bez znieczulenia ale szłam z bardzo dobrym nastawieniem -
                        między innymi dzięki niektórym postom na tym forum. Chciałam własnie żeby mój
                        poród był takim "metafizycznym" przezyciem smile) No rzeczywistość była inna -
                        bardzo mnie bolało - byłam wspomagana oksytocyną, masażem szyjki a na koniec
                        kleszczami..
                        Kurcze z jednej strony sobie myslę - drugi poród jest krótszy, moze bedzie
                        zupełnie inaczej.. A z drugiej się boję.. Myslisz, zeby nie nastawić się na
                        znieczulenie? Żeby przyjechać do szpitala i poprosic połozną o pomoc w ocenie
                        sytuacji? A jezeli bedzie juz za późno na przyjazd tego anestezjologa o którym
                        myslałam to zdac się na an. z dyzuru?
                        • agata_edziecko Re: odnośnie znieczulenia 12.11.03, 14:21
                          Może pogadaj z tym anestezjologiem, czy jak przyjedzie, a nie będziesz
                          potrzebowała znieczulenia, to też weźmie kasę. A może nie weźmie (???). Ja
                          generalnie jestem jakoś "wierząca" ludziom i w takiej sytuacji zdecydowałabym
                          się anestezjologa z dyżuru. Ja miałam lekarza z dyżuru i bardzo mi odpowiadał.
                          Fakt, nie miał za wiele roboty, tylko szycie.
                          Nie mogę Ci radzić, każdy poród jest inny. Może po pierwszym nieprzyjemnym
                          porodzie powinnaś sobie jak najlepiej zabezpieczyc mozliwość otrzymania
                          znieczulenia. Nie byłabym przeciwna lekarzowi z dyżuru. Pogadaj z lekarzem
                          prowadzącym, niech wyrazi opinię o pozostałych anestezjologach.
                          Pozdrawiam
                          agata
                          • kontoani_d Re: odnośnie znieczulenia 13.11.03, 22:53
                            Agata dzieki za odpowiedź.. smile
                            JUz się konsultowałam z anestezjologiem - niestety za samo wezwanie jakies
                            koszty tez poniosę sad Ale chyba szczerze mówiąc nie mam ochoty bulic 800 zł. za
                            znieczulenie.. Albo go wcale nie wezmę albo wezmę goscia z dyzuru.. Poczytałam
                            trochę o samym znieczuleniu i wydaje mi się,ze nie ma tu raczej możliwości
                            uszkodzenia rdzenia k. czy czegos w tym rodzaju. Tak czy owak poradze się
                            jeszcze Hadasa w tej kwestii...
    • kontoani_d Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 06.11.03, 23:25
      No więc byłam dziś wieczorkiem i od razu miałam farta bo trafiłam tez na
      anestezjologa, którego polecał tez mój lekarz, czyli na pana dr. J.
      Ciechowicza. Pan doktor bardzo miły, rzeczowo nam wyjasnił na czym polega zzo,
      dlaczego teraz zwykle nie ma po nim powikłań typu uporczywe bóle głowy - o
      dziwo dlatego, ze teraz stosuje się inne igły, które nie przerywaja ciągłosci
      tkanek (tylko jakby rozpychają komórki a nie niszczą ich)Wyjasnił nam równiez
      na czym polega znieczulenie podpajeczynówkowe. Generalnie konkretnie, ciekawie
      i widac że to fachowiec. Nadal nie wiem czy sie zdecyduję, ale jak posłuchałam
      toczącego się akurat porodu to troche sie mniej odważna zrobiłam.
      Sam szpital nieco siermiężny ale po Solcu jakos mnie to nie rusza.. Salki
      skromne (3 do poródów rodzinnych w tym chyba tylko 1 z łazienką)łózka stare ale
      sporo miejsca i nawet magnetofon stoi wink) (mozna przynieść własny "music")jak
      sie do tej sali trafi to nie przenoszą (chyba że na cesarkę - tfu, tfu)
      Na poród i na czas po trzeba mieć wszystko dla siebie i dla dzidziusia
      (kosmetyki dla dzidzi są na miejscu)nici do szycia krocza są rzeczywiście
      rozpuszczalne.
      Pani połozna - W. Gwiazda sympatyczna, konkretna babeczka. fajna, bo taka
      malutka jak ja wink)Generalnie wszystko raczej na plus (choc ja z tych mało
      czepialskich jestem)
    • renrud lekarze z Madalińskiego 13.11.03, 13:25
      Witam,
      piszecie o lekarzach. już wymieniłyscie kilka nazwisk... a macie jakieś zdanie
      na temat doktora Pancześnika?
      dzięki,
      renrud
      • katstud Re: lekarze z Madalińskiego 14.11.03, 16:27
        cześć wink
        chodzę do niego już od paru miesięcy i jak na razie jestem zadowolona. Tylko ja
        chodzę do kliniki Corten Medic gdzie przyjmuje prywatnie, ale ja jestem w tym
        programie Zdrowie, Mama i Ja - więc wizyty mam darmowe. Nie wiem jednak jak to
        jest już potem w czasie porodu.
    • asja2 Re: czy mam rodzić na Madalińskiego 14.11.03, 17:44
      chciałam się Was poradzic w nast. sprawie: jestem w ciązy blixniaczej, termin
      mam za dwa miesiące, mój lekarz nie pracuje w szpitalu, z wielu względów chcę
      rodzic na Madalinskiego, od poczatku ciązy jestem przygotowywana na cc., jednak
      dzieci ułozone sa główkowo, więc może każa mi rodzic naturalnie, czego bardzo
      chcę uniknąc, zastanawiam się, czy powinnam umówic się na wizyte z lekarzem ze
      szpitala, z tymże nie chce płacic za obecnosc konkretnego lekarza przy cc,
      chociaz wtedy mam pewnosc, ze będe je miała, boje sie, ze jak przyjade z marszu
      do szpitala, to bede traktowana po macoszemu-brak opłaconej połoznej (bo
      nastawiam się na cc), brak opieki po cesarce i przy dzieciach
      co mogłybyscie napisac na podst. własnych doświadczen? jak najlepiej wybrnac z
      sytuacji i czuc sie bezpiecznie jadac do szpitala,
      dzięki i pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka