Dodaj do ulubionych

starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- ważne!

30.11.08, 18:57
Pytanie do dziewczyn, które rodziły na starynkiewicza: czy to
prawda, że po naturalnym porodzie kobieta jest wystawiana na 2 godz.
na korytarz ogólny, a potem dopiero trafia na sale poporodową? jeśli
tak, to czy ma tu znaczenie wykupienie tej pojedynczej sali i wtedy
trafiam nie na korytarz, a od razu tam? pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • margo_kozak Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 30.11.08, 19:47
      postawia cie na korytarzu jak nie ma miejsc na poprodowej.
      oni wtedy robia rotacje na salach i przenosza cie do sali zwyklej.
      i to tylko nie domena starynkiewicza ale rowniez innych szpitali
    • waiting_for Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 01.12.08, 14:20
      trafiasz na korytarz zawsze i położne sprawdzają czy Ci się macica prawidłowo obkurcza. ale nie leżysz tam godzinami - dla mnie to była dosłownie chwila, inne momenty podczas porodu dłużyły mi się znacznie bardziej wink
    • artdesign84 ja byłam ok 6 godzin 01.12.08, 15:32
      na korytarzu, mimo że miałam wykupioną salę jednoos.
      • spaldi Re: ja byłam ok 6 godzin 01.12.08, 15:44
        czy nie można sparwdzić wolnych miejsc w salach w ciągu dwoch godzin
        od porodu dziecka? przecież mama ma wtedy czas w sali porodowej, aby
        nakarmić dziecko i poprzytulać.
        czy wyrzucają ja z sali tuz po porodzie?
    • kelly90210 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 01.12.08, 16:38
      Mam lekarkę ze Starynkiewicza i myślałam , że tam będę rodzić. Ale
      czym bliżej porodu (33 tydz) tym ta myśl oddala się ode mnie. Po
      pierwsze od 1 listopada nie można wynająć położnej tylko dla siebie.
      Prawdopodobnie nie będę mogła mieć zzo bo mam niski poziom płytek,
      dlatego tak położna , że tak powiem osobista by się przydała. Na
      dyżurze są dwie położne miejsc do rodzenia 4. Oprócz tego gin ,
      powiedziała, że anastazjolog może być przy cc i nie będzie miał kto
      zrobić zzo ( szpital kliniczny dużo pacjentek z problemami czyli
      dużo cc). No i oczywiście nieszczęśni studenci, byłam tam 2 tygodnie
      temu na chwilkę u mojej gin i cóż przecież to dzieci Ci studenci -
      takie podlotki. Stali na korytarzu i co podśmiechujki z pacjentek
      hahaha.... ale śmieszne co a jeszcze wystaw przed nimi wszystko.
      Zadzwoniłam na oddział podobno na porodówce jest ich 4. Moja gin
      powiedziała, że oni są przy 1 -2 porodach i zostają lekarzami, niby
      nie badają tylko zadają pytania. Akurat przy skurczach fajnie
      odpowiadać na ich pytania. No i jeszcze ta izba przyjęć ful
      ludzi..., nie to ,że jestem rasistką ale też wszystkie odmiany
      Wietnamu i oczywiście ( co potwierdziła gin ) może wisieć kartka
      brak miejsc. Ordynator podobno raz w miesiącu zamyka ze względów
      sanitarno-epidemiologicznych i nie ma przebacz tego dnia nikogo nie
      przyjma i co tu robić.........
      Mało czasu krucza bomba
      A Wy Warszawianki co myślicie ?? Gdzie rodzić ???
      i jeszcze to miejsce na korytarzu, gdzie tłumy odwiedzających a ty
      po porodzie i co oglądają Ci tam przy Wszystkich czy kurczy się
      macica niiiiiiiiiiiie teeeeego juuuuuuuuuż niiiiiiiie
      przzzzzzeżyje !!!
      • izutek Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 01.12.08, 18:15
        Mam ten sam problem...lekarz ze Starynkiewicza, miala być położna, no
        ale niestety - zakaz. Tylko, ze ja mam termin już na 6 grudnia... Więc
        w zasadzie już... Będę próbowała, chociaż powiem szczerze, że więcej
        złego czytam niż dobrego i to mnie b stresuje sad
      • gosiakos85 no co to to nie!!!!!! 01.12.08, 18:44
        tak prawdę mówiąc, to to, co tu czytam przyprawia mnie o dreszcze! Mam wprawdzie
        termin na koniec marca, lekarke mam ze Starynkiewicza (jest świetna i żałuję, że
        nie przyjmuje np. na Żelaznej), byłam raz na "wycieczce" w tym szpitalu i
        faktycznie, na razie nie ma możliwości "wykupienia" sobie położnej (tez bardzo
        załuję)...
        Ale że na korytarzu, przy wszystkich sprawdzają, czy sie macica obkurcza czy
        nie????!!!! Tego to juz chyba za wiele!!! W życiu!! Jak w ogóle tak można, przy
        obcych ludziach i to w dodatku nie-lekarzach!!??
        Wyśmiewających się studentów też bym nie przeżyła i mam zamiar, o ile będę tam
        rodzić, sie na to nie zgodzić i nie mogą mi ich na siłę wtrynić na porodówkę.
        Przeraża mnie tez to, że może się zdarzyć chwilowy brak anestezjologa akurat,
        jak będę potrzebowała znieczulenie. Powiem wam, że poważnie zastanawiam się nad
        innym szpitalem, nie wiem tylko, czy będzie mnie na to stać niestety sad(
        • kelly90210 Re: no co to to nie!!!!!! 01.12.08, 20:36
          Na studentów nie możesz sę nie zgodzić bo jest to szpital kliniczny
          i są oni w celach tzw. dydaktycznych i samo to, że wybierasz szpital
          kliniczny godzisz się na udział studentów NIESTETY ! Ordynator niby
          zapewnia, ze jest to jeden może góra dwóćh, ale zaczynają się już od
          Izby Przyjęć i tak przez wszystkie etapy po koleii. Muszą się
          uczyć ?!
          • margo_kozak Re: no co to to nie!!!!!! 01.12.08, 21:44
            tak czytam i dochodze do wniosku ze was fantazja ponosi!!!

            a co za roznica kto wywiad przeprowadza?
            czy mlody student czy jakas stara pigula?
            rodzilam tam i naprawde zaden student w krocze mi nie zagladal.
            nikt tez na korytarzu nie kaze sie rozkraczac.
            odwiedziny od 14 i tlumow nie ma, no moze w weekend.

            dziewczyny zanim cos napiszecie pomyslcie, a przede wszystkim nie piszcie glupot
            wyssanych z palca.
            aha i boksy do rodzenia sa 3
            • oola72 Re: no co to to nie!!!!!! 01.12.08, 22:00
              Dokładnie dziewczyny trochę zdrowego rozsądku. Bywam w tym szpitalu często,
              chadzam po korytarzach i nikt nikogo na korytarzu nie bada! W tej chwili
              wszystkie porodówki są zatłoczone i nie ma co liczyć na pustki jak w czasach
              niżu demograficznego. Może co wrażliwsze powyolbrzymiają i potem na forum czyta
              się takie relacje. Wiadomo że ten szpital ma wady i zalety. JUż raz leżałam i
              rodziłam w szpitalu klinicznym na Czerniakowskiej i tabuny studentów mi w krocze
              nie zaglądały. Raz miałam robione usg przy dwójce , jak gin skończył to jeden z
              nich spytał czy on może teraz mi zrobić usg? nie zgodziłam się , zrozumiał,
              odmówiłam tylko dlatego że było to już chyba 15 usg z rzędu i po prostu miałam
              dość. Natomiast obecność dwóch studentek na porodzie wspominam miło. Pomogły mi
              bardzo.
              A tak na zakończenie to dobrze że są kobiety które tolerują studentów, chwała im
              za to , w przeciwnym razie boję się kto będzie za lat naście leczył moją córkę,
              nasze córki.....
              • iwasz13 Re: no co to to nie!!!!!! 01.12.08, 22:22
                ja tez mam lekarza ze starynkiewicza i to jest główny powód, dla
                którego chciałabym tam rodzić. wiem, że możemy sie minąć podczas
                porodu, ale świadomość, że on jest na telefon i może w razie czego
                pomóc w czymkolwiek, mnie uspakaja. od niego wiem, że do studentów
                nie zmuszają: nie chcemy, nie będą zaglądać. sale porodowe są o
                wiele bardziej intymne niż inne oglądane przez nas w innych
                szpitalach(poza indywidualnymi oczywiście). co do korytarza, to
                potwierdził, że taka praktyka jest stosowana, ale może być też tak,
                że te 2 godzinki zostajemy na porodowej. także, jak mówią, ryzyk-
                fizyk. mamy jeszcze troche czasu, wiec na razie, za radą własnie
                lekarza, nie dokonujemy wyboru szpitala. poczekamy jeszcze.
            • artdesign84 sama się zastanów!! 02.12.08, 01:58
              to że my mamy inne doświadczenia to znaczy że piszemy głupoty??
              Dlatego że Ciebie to nie spotkało ?? Wiesz najlepiej ?? Tobie sie
              poszczęściło, ale jak widać większości nie.. Nienawidzę jak ktoś na
              odmienne doświadczenia i opisy reaguje stwierdzeniem że pisze sie
              głupoty...

              bez różnicy kto przeprowadza wywiad, ale kto bada - to różnica
              badali mnie w trakcie porodu studenci i to wyjątkowo brutalnie
              (czego nie powinno być, bo poród podwyższonego ryzyka, rodziłam
              wcześniaka)
              za każdym razem z lekarzem na moją salę porodową wchodziło
              conajmniej 3 studentów
              odwiedziny są w zasadzie całą dobę - jak chodziłam po mleko co 3
              godz do położnych to ciągle się kręciły rodziny po korytarzu i mój
              mąż też siedział w zasadzie przez noc (z tym że tylko w mojej sali
              jednoosobowej)
              • margo_kozak Re: sama się zastanów!! 02.12.08, 07:16
                ale w tym watku to tylko ty i ja tam rodzilysmy.
                reszta dziewczyn zna ze slyszenia i opwiastek,
                • lemurka3 Re: sama się zastanów!! 02.12.08, 10:43
                  ja też tam rodziłam i potwierdzam słowa Margo. Faktycznie trochę
                  ponosi Was fantazja. Na korytarzu leżysz 2 h ale nikt tam Cię nie
                  obnaża, położna co najwyzej pomoze przystawić dziecko do piersi i
                  odłączy kroplówkę, zapyta czy wszystko gra. Zazwyczaj lezysz sobie
                  pod kroplóweczka razem z dzidziem i zaraz jedziesz na salę. Studenci
                  są mili i dyskretni i ich obecnośc docenicie - ja spotkałam same
                  przemiłe osoby, które w barzdo kulturalny sposób zadawały parę pytań.
                  Brak opieki połoznej to faktycznie bryndza. Ja stanowczo szpital
                  polecam.
                • spaldi Ja też tam rodziłam! 02.12.08, 11:51
                  Znam ten horror z autopsji. I nie gadam żadnych glupot. Wypraszam
                  sobie, miałam tam tak samo jak niektore dziewczyny lekarkę, ba, samą
                  ordynator na położnictwie, to dlatego na swoje nieszczeście wybrałam
                  te rzeźnię.
                  TAkie jest moje zdanie, takie są moje odczucia. Żadnej nie życzę
                  przeżywania podobnych wrażeń jakich ja doznałam w tym szpitalu.
                  • lemurka3 Re: Ja też tam rodziłam! 03.12.08, 11:01
                    Przykro mi, najwidoczniej miałaś pecha. Dopiero co (2 tyg) urodziła
                    tam moja sąsiadka i wszystko było super, łącznie z ochroną krocza.
                    • magrat1 Re: Ja też tam rodziłam! 20.01.09, 22:04
                      Hej,
                      A mogłbyś podpytać sąsiadkę, która położna pomogła w porodzie z
                      ochroną krocza?
                      Dzięki z góry
                  • rodzynkamagda Re: Ja też tam rodziłam! 27.12.08, 17:27
                    spaldi napisała:

                    > Znam ten horror z autopsji. I nie gadam żadnych glupot. Wypraszam
                    > sobie, miałam tam tak samo jak niektore dziewczyny lekarkę, ba, samą
                    > ordynator na położnictwie, to dlatego na swoje nieszczeście wybrałam
                    > te rzeźnię.


                    Spaldi ja nie umiem dojśc do siebie od paru tygodni, bede miała już traumę do
                    konca zycia!! okaleczyli mnie, naćpali w porodzie. Nie pomogli w karmieniu
                    mojego dziecka.
                    Traktowali jak śmiecia.
                    Dziewczyny jak będziecie wybierały ten szpital to zastanówcie się czy każda z
                    Was będzie rodziła wcześniaka? czy każda z was jest chora??? jeśli nie to po co
                    wam ta banda rzeźników?????????????????????????po co wam stopnie
                    referencyjnośći, jeśli i tak każda klinika neonatologii specjalizuje się tylko w
                    pewnych dziedzinach i jak jest coś poważniejszego to i tak odsyłają do szpitali
                    typowo dziecięcych.

                • rodzynkamagda Re: sama się zastanów!! 27.12.08, 17:14
                  margo_kozak napisała:

                  > ale w tym watku to tylko ty i ja tam rodzilysmy.
                  > reszta dziewczyn zna ze slyszenia i opwiastek,

                  też tam rodziłam, odradzam!! miałyście szczęście, ja chyba nie. bo nikomu nie
                  dałam w łapę. żałuję, że nie wybrałam innego szpitala. myślę że wszędzie było by
                  lepiej.
        • kasjach Re: no co to to nie!!!!!! 02.12.08, 11:43
          Ludzie drodzy, sprawdzanie stanu macicy, czyli tego czy się prawidłowo obkurcza,
          odbywa się przez brzuch (położna na niego naciska sprawdzając jak duża i twarda
          jest macica).
          • gosiakos85 Re: no co to to nie!!!!!! 02.12.08, 14:10
            No dobra, powiedzmy, że zgadzam się na OBECNOŚĆ studentów, ale na badanie przez
            nich już chyba nie muszę, prawda? Chyba mam prawo powiedzieć nie jak jakiś
            student ma zamiar mnie macać?? Czy nie?? Ja się parę razy sparzyłam, trudno mi
            jest zaufać lekarzom, dlatego nie życzę sobie, żeby badał mnie jeszcze
            nie-lekarz. Czy to nie jest jakieś prawo pacjentki rodzącej dziecko??

            A kto w ogóle jest teraz ordynatorem położnictwa?? Nie wiem czy nie moja
            lekarka, ale na stronie szpitala nie mogę się doczytać...
            • gosiakos85 no powiedzmy, że... 02.12.08, 14:10
              No dobra, powiedzmy, że zgadzam się na OBECNOŚĆ studentów, ale na badanie przez
              nich już chyba nie muszę, prawda? Chyba mam prawo powiedzieć nie jak jakiś
              student ma zamiar mnie macać?? Czy nie?? Ja się parę razy sparzyłam, trudno mi
              jest zaufać lekarzom, dlatego nie życzę sobie, żeby badał mnie jeszcze
              nie-lekarz. Czy to nie jest jakieś prawo pacjentki rodzącej dziecko??

              A kto w ogóle jest teraz ordynatorem położnictwa?? Nie wiem czy nie moja
              lekarka, ale na stronie szpitala nie mogę się doczytać...
    • laminja Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 02.12.08, 10:08
      od wielu lat podnoszony jest temat trudności w komunikacji na linii personel
      medyczny - pacjent. Personel medyczny zakłada, że pacjent nie zrozumie pewnych
      rzeczy, zapominając o tym, że pacjenci w dzisiejszych czasach są bardziej
      świadomi i wyedukowani.

      Oczywiście prawdą jest to, że drogą do "sukcesu" jest kultura osobista obu
      stron. Niestety po obu stronach różnie bywa. Pacjentki są zestresowane i
      obolałe, personel medyczny przemęczony. Obu stronom czasem brakuje empatii i
      wyobraźni. Myślę, że ten wątek mógłby być ważny dla obu stron gdyby druga strona
      napisała więcej o procedurach, trudnościach i sposobach podejmowanie pewnych
      decyzji.
      • laminja O! to miało być w innym wątku Proszę o skasowanie 02.12.08, 10:08
    • lemurka3 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 03.12.08, 14:35
      bez złośliwości dziwie sie że dywagujecie nad 2 godzinnym pobycie na
      korytarzu, a zapominacie ze ten szpital ma świetna neonatologię,
      prawadzą bardzo trudne ciaże. U mnie te argumenty zadecydowały ze to
      ten szpital a nie jakaś Żelazna czy Solec.
      • spaldi Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 03.12.08, 14:47
        Tez tak myslałam. Dlatego wybrałam ten szpital. I co sie okazało?
        MOje dziecko, urodzone jako wczesniaka, wyslali w drugiej dobie
        życia do mIędzylesia! Po co? bo nie chcieli, nie potrafili leczyć u
        siebie. DZiecko zmarlo w trakcie przejazdu przez zakorkowaną
        Warszawę! POtem dowiedziałam się, że tego się nigdy nie robi, bo to
        dodatkowo naraża życie dziecka, zwlaszcza o niskiej wadze
        urodzeniowej.
        A ja mysle, że odesłali umierające dziecko, żeby im statystyki nie
        psuło. Albo, żeby zwolniło miejsce w inkubatorze.
        Przepraszam za emocje, ale im nigdy tego nie wybaczę.
        • lemurka3 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 03.12.08, 15:44
          Strasznie mi przykro sad
          • artdesign84 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 04.12.08, 15:51
            mojego synka doprowadzili do hiperbilirubiny, która jest
            b.niebezpieczna, bo sprawdzali przyrost bilirub i tak sprawdzali i
            mimo moich próśb żeby już dziecko zacząć naświetlać to nadal
            czekali, choć poziom bilirub był już sporo przekroczony
            i dzięki temu później czekała nas objazdówka po wieeeelu lekarzach
            spr czy i co mogło zostać uszkodzone.
            • izutek Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 04.12.08, 16:08
              przerażają mnie te wszystkie złe opinie o tym szpitalu... czy na
              prawdę jest aż tak źle? mam termin na najbliższą sobotę i zamierzam
              tam rodzić, głównie ze względu na to, że ponoć oddział noworodkowy
              jest dobry, a tego właśnie potrzebuję (przechodziałam toxo w ciąży i
              zalezy mi na tym, zeby dziecko zostało kompleksowo skontrolowane po
              porodzie).. a tutaj czytam, że opieka nad noworodkami pozostawia
              wiele do życzenia. a może są też jakieś pozytywne opinie???...
              • artdesign84 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 09.12.08, 02:52
                jak chcesz żeby się dobrze zajeli dzieckiem to omijaj ten szpital !!
                ja tam byłam ojjj sporo i wszystkie dziewczyny po porodzie były
                załamane tym jak lekarze "zajmują sie dziećmi"
                masakra...
    • agulasek Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 04.12.08, 17:46
      Oczywiście, że są pozytywne opinie. Kilka znajdziesz tu
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=86546340&a=86546340
      lub tu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=588&w=83687728&a=83687728 .
      • izutek Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 04.12.08, 19:04
        tak... Widzę, że sporo zależy od szczęścia i... Chyba po prostu jak
        wszedzie - jedni są zadowoleni, inni mniej a jeszcze innym w ogóle się
        nie podoba (tak jak w przypadku każdego szpitala - opinie są
        podzielone)
        • lemurka3 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 05.12.08, 14:21
          W każdym ale to w każdym szpitalu są jakieś problemy, zaniedbania.
          Nie unikniemy tego rodząc nawet w Szwajcarii!
          Mi podjąc decyzję o wyborze szpitala pomógł stopień referencyjności.
          Starynkiewicza ma najwyższy. Żelazna o ile się nie mylę ma najniższy
          dlatego tam jest problem z wcześniaczkami itd.
          Ja mam akurta takie doświadczenie, ze nas trzymali póli CRP i
          bilirubina mojego malucha nie była na odp. poziomie. Moje koleżanki
          trzymali tam po 7-9 dni aż nie byli pewni ze wszystko jest ok.
          ps. ja miała też obawy bo na Starynkiewicza mieli kiedys SEPSę
          • gosiakos85 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 05.12.08, 15:25
            a czy jest gdzieś jakiś ranking szpitali wg tego stopnia referencyjności??
            • lemurka3 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 05.12.08, 15:52
              z tego co pamiętam to kiedyś stopień referencyjności podany był na
              stronie fundacji rodzić po ludzku
              • yasemin1 Ten szpital to cały jest do d... 08.12.08, 23:05
                Opieka noworodków - żarty. U mojego dziecka nie odciągnęli wody z
                płuc - wynik zapalenie płuc i napisali z powodu zakażenia
                wewnątrzmacicznego. Chyba w ich mózgu bo ja żadnego zakażenia ani
                innych bakterii nigdy nie miałam ani w ciązy ani po a to że pół
                szpitala dzieciaków miało zapalenie płuc to przypadek?
                Oraz wypuścili mi dziecko chore - wynik (po tygodniu zanim się
                zorientowałam) tydzień pobytu na Niekłańskiej z antybiotykiem
                dożylnie.
                Ochrona krocza - wolne żarty!
          • artdesign84 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 09.12.08, 02:55
            jest kilka szpitali o najwyższym st ref.
            a starynkiewicza jest najgorszy z nich, ma najwięcej przypadków
            zaniechań, chorób i śmiertelności dzieci
            • gosiakos85 no proszę Was, bo zaraz padnę ze strachu... 09.12.08, 12:27
              błagam Was, nie straszcie mnie, bo jak nie bedzie dla mnie nigdzie miejsca, to
              bede musiała tam rodzić, a wtedy chyba umrę ze strachu. Coraz gorsze opinie
              słysze o tym szpitalu i naprawde chyba będę wstrzymywac Dzidzie i jeździc po
              całej Warszawie- tylko nie tam!!
            • gosiakos85 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 09.12.08, 12:27
              a które szpitale w Warszawie wg stopnia referencyjności są najlepsze?? Bo
              nigdzie nie moge tego znaleźć...
              • izutek Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 09.12.08, 12:35
                ponoć Kasprzaka, Karowa i Czerniakowska
              • lemurka3 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 09.12.08, 12:36
                proponuje rodzić w damianie albo an zelaznej
                • gosiakos85 Żelazna?? Bardzo bym chciała... 09.12.08, 12:40
                  własnie bardzo bym chciała na Żelaznej, ale nie sądzę, żeby mi się udało, bo nie
                  mam stamtąd lekarza, a jedynie będę miała podpisaną umowę z położną, a to ponoć
                  nie gwarantuje miejsca na porodówce, co bardzo, ale to BARDZO mnie martwi,
                  jestem w 6 miesiącu, a lekarkę mam ze Starynkiewicza i jak nie bedzie miejsca na
                  Żelaznej, to gdzie będę musiała jechac?? Właśnie tam niestety. Może już lepszy
                  niż Starynkiewicza jest Pruszków, który mam pod nosem,( bo właśnie niedawno
                  przeprowadziłam się z Warszawy, gdzie zawsze mieszkałam do męża), mimo że nie ma
                  za bardzo zaplecza dla noworodków??
    • kat_ka31 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 09.12.08, 13:29
      wlasnie dlatego polecam wszystkim kobietom poparcie akcji na rzecz
      rodzenia w godnych warunkach. Wystarczy klikniecie, by poprzec karte
      praw kobiety rodzacej: www.rpo.gov.pl/index.php?md=5869&s=1
      • margo_kozak Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 09.12.08, 14:54
        Klinika Położnictwa i Ginekologii Instytut Matki i Dziecka
        Kasprzaka
        Stopień referencyjności: III

        Żelazna
        Stopień referencyjności: II

        Karowa
        Stopień referencyjności: III

        SP Szpital Kliniczny im. prof. Witolda Orłowskiego CMPK
        Czerniakowska
        Stopień referencyjności: III

        Szpital
        Adres: Pl. Starynkiewicza
        Stopień referencyjności: III

        Madalińskiego
        Stopień referencyjności: I
        • grazynka81 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 09.12.08, 15:37
          czyli in wiekszy tym lepiej, czy im mniejszy tym lepiej??
          • margo_kozak wiekszy lepiej n/t 09.12.08, 16:11

            • grazynka81 Re: wiekszy lepiej n/t 09.12.08, 16:27
              czyli wychodzi na to, że Starynkiewicza to dobry szpital?? jakies to dziwne...
              • margo_kozak Re: wiekszy lepiej n/t 09.12.08, 16:43
                grazynka81 napisała:

                > czyli wychodzi na to, że Starynkiewicza to dobry szpital?? jakies
                to dziwne...

                ale co w tym dziwnego?
                ze nie ma marmurow na podlodze i wanny z hydromasazem a mimo to ma
                stopien ref. 3?
                za to jest wykwalifikowana kadra,
    • maliga Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 10.12.08, 16:11
      ja też rodziłam na Starynkiewicza i jakos nie wspominam tego jako
      traumę. A już leżenie na korytarzu było moim najmniejszym
      zmartwieniem (nawet nie wiem ile czasu tam byłam), podobnie jak
      wizyty studentów. Urodziłam w nocy więc przy porodzie żadnego nie
      było a potem na obchodzie to szczerze mówiąc wisiało mi kto mnie
      ogląda. W ogóle miałam wrażenie, że mogłabym na golasa po Warszawie
      latać i mało by mnie to obeszło tongue_out
      Mój synek miał wrodzone zapalenie płuc (przez paciorkowca) i nie
      wypuścili nas dopóki na 100% nie sprawdzili czy z małym jest
      wszystko ok-w sumie byłam tam 8 dni. Nie mam porównania z innymi
      szpitalami ale tego nie wspominam źle. Teraz termin mam na styczeń i
      być może będę tam rodzić (być może bo daleko)-opieka nad noworodkiem
      była świetna a to dla mnie najważniejsze.
      • izutek do maliga 10.12.08, 16:15
        ufff.. pocieszające smile
        czy miałaś swoją położną lub lekarza? nie wiem kiedy rodziłaś -
        teraz gto niestety jest niemożliwe, ale zastanawaim sie czy miało to
        wpływ na Twoje "lepsze wspomnienia"
        • waiting_for Re: do maliga 10.12.08, 16:18
          tak jak maliga, też mam tylko dobre wspomnienia z porodu na Starynkiewicza.
          rodziłam w listopadzie smile
        • maliga Re: do maliga 10.12.08, 16:26
          miałam zaklepaną położną w IMIDz na Kasprzaka a i tak mnie odesłali
          właśnie na Starynkiewicza. Tam trafiłam przypadkiem na jakąś znajomą
          mojej koleżanki, która jest tam położną. Niby była przez cały poród
          ale inne z dyżuru też się mną zajmowały.
    • rodzynkamagda Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 27.12.08, 17:09
      Niestety rodziłam tam niedawno. Dziwny moloch w centrum Warszawy, w środku Europy a poziom i jakość usługi naprawdę fatalny. Pytasz czy leży się na korytarzu- oczywiśćie!!! od razu po porodzie na jakimś ledwie funkcjonującym wózku leżysz i nawet nikt do ciebie nie zagląda. Po dwóch godzinach "podmyją" cię na korytarzu na porodówce na jakimś basenie i dalej leżysz!! zabrali mi córeczkę pod byle pretekstem i nie wiedziałam jej od samego porodu!! nie ma mowy o kontakcie skóra do skóry. A sam poród?? rety!! nie ma szans na wstawanie z łóżka!!! cały poród przeleżałam i płakałam z bólu. Dostałam jakieś leki po których czułam się jakaś senna. Serduszko mojego dziecka się zmieniało i nagle zbiegło się kilku lekarzy i wszyscy mnie badali po kolei, ale nikt mi nic nie powiedział!! w koncu poprosiłam o znieczulenie. Przyszła jkaś niemiła lekarka, która zwracała się do mnie jak bym wogóle nie mówiła po polsku, krzyczała zza ściany pytając mnie o różne rzeczy. Traktowano mnie jak śmiecia. Już nie wspomnę o położnej. miliony studentów którzy badają. Błagałam o możliwość wstania do ubikacji- mimo,że położna mówiła że wszystko jest ok ciągle nie mogłam wstać.
      Miałam nacięte krocze. Bolało mnie bardzo. Opieka po porodzie jest taka, że jesteś zdana tylko na siebie i dziewczyny z sali.

      Szczerze odradzam ten szpital. Masakra.
    • rodzynkamagda Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 27.12.08, 17:15
      Niestety rodziłam tam niedawno. Dziwny moloch w centrum Warszawy, w środku
      Europy a poziom i jakość usługi naprawdę fatalny. Pytasz czy leży się na
      korytarzu- oczywiśćie!!! od razu po porodzie na jakimś ledwie funkcjonującym
      wózku leżysz i nawet nikt do ciebie nie zagląda. Po dwóch godzinach "podmyją"
      cię na korytarzu na porodówce na jakimś basenie i dalej leżysz!! zabrali mi
      córeczkę pod byle pretekstem i nie wiedziałam jej od samego porodu!! nie ma mowy
      o kontakcie skóra do skóry. A sam poród?? rety!! nie ma szans na wstawanie z
      łóżka!!! cały poród przeleżałam i płakałam z bólu. Dostałam jakieś leki po
      których czułam się jakaś senna. Serduszko mojego dziecka się zmieniało i nagle
      zbiegło się kilku lekarzy i wszyscy mnie badali po kolei, ale nikt mi nic nie
      powiedział!! w koncu poprosiłam o znieczulenie. Przyszła jkaś niemiła lekarka,
      która zwracała się do mnie jak bym wogóle nie mówiła po polsku, krzyczała zza
      ściany pytając mnie o różne rzeczy. Traktowano mnie jak śmiecia. Już nie wspomnę
      o położnej. miliony studentów którzy badają. Błagałam o możliwość wstania do
      ubikacji- mimo,że położna mówiła że wszystko jest ok ciągle nie mogłam wstać.
      Miałam nacięte krocze. Bolało mnie bardzo. Opieka po porodzie jest taka, że
      jesteś zdana tylko na siebie i dziewczyny z sali.

      Szczerze odradzam ten szpital. Masakra.
      • kelly90210 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 30.12.08, 17:09
        Piszesz, że po porodzie "Po dwóch godzinach "podmyją"
        > cię na korytarzu na porodówce " tzn. , że na korytarzu przy
        wszystkich myją po porodzie ????
        po drugie "Już nie wspomn> ę> o położnej. miliony studentów którzy
        badają" zapewniali mnie telefonicznie ( kierownik placówki ) ,że
        przy porodzie max jeden, dwóch sudentów, którzy mogą zrobić z Tobą
        wywiad o ciąży, pomóc wstać, zmienić pozycję a nie mają prawa Cię
        badać. Mam lekarkę ze Starynkiewicza i powiedziała to samo, ze są to
        studenci ostatniego roku i widzą pierwszy lub drugi raz poród i
        tylko mogą obserwować bądź wywiad a nie badanie !!
        Po trzecie "Traktowano mnie jak śmiecia" ja nie mogę mieć zzo, po
        zatym mój parter jet osoba cichą i bardzo spokojną i nie sądzę aby
        mógł się przebić przez personel medyczny, więc bardzo się obawiam ,
        jak mnie potraktują. Wiadomo ból jest ogromny i niechciałabym być na
        niełasce jakiejś położnej i żeby nie było do mnie szacunku. Sama
        ludzi szanuję i tego też wymagam.
        Powiem szczerze bardzo mnie przeraziłaś termin mam na styczeń,
        lekarkę z tego szpitala , najbliżej domu jest też ta placówka, więc
        chciałam tam rodzić. Myślałam , że jak teraz nie można wykupić
        indywidualnej położnej to przynajmniej jesteśmy wszystkie tak samo
        traktowane a nie , że jedne z kasą drugie bez.
        I co mam straszny dylemat ...........
        Pozdrawiam
        • izutek Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 31.12.08, 00:42
          rodziłam a Starynkiewicza w grudniu - nikt absolutnie nie traktowała
          mnie jak śmiecia i nie spotkałam sie z takimi opiniami wśród
          pacjentek z którymi rozmawiałam podczas pobytu tam. Swoje
          doświadczenia opisałam w poście dot pozytywnych stron porodu w tym
          szpitalu
          • majowa-marta Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 01.01.09, 13:28
            Ja też rodziłam w grudniu. Nie miałam tam lekarza prowadzącego, przyjęli mnie
            podczas wykonywania rutynowego ktg (miałam za wysokie cisnienie). Poród
            wspominam dobrze, na początku była położna średni zaangażowana, ale po
            wieczornej zmianie trafiłam na super połozną, która tak mnie motywowała do
            parcia i tak chwaliła, że urodziłam bardzo szybko i bez nacinania (zastosowała
            ochronę krocza). Oczywiście ból był w pierwszej fazie przy skurczach, ale po
            podaniu znieczulenia- odprężyłam się i odpoczęłam przed parciem. Po porodzie
            wystawiono mnie na korytarz z dzieckiem przy piersi, ale tak robią z wszystkimi
            pacjentkami. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale po takim przezyciu jakim jest
            zobaczenie własnego dziecka i przytulenie się do niego- masz gdzieś że lezysz na
            korytarzu. Po 2 godzinach powiedziano mi, żebym próbowała wstać i zabiegi
            higienicznie wykonałam sama. Opieka po porodzie średnia, ale jak sie o coś
            poprosi- to nie odmówią. Ogólnie połozne podczas pobytu w szpitalu są
            odpowiedzialne za dziecko i matkę, więc nie mają prawa odmówić ci pomocy. Ja
            drugi raz też bedę tam rodzić. Warunki i opieka podczas porodu- super, po
            porodzie- trochę gorsze, ale da się wytrzymać.
            • ela82 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 01.01.09, 14:50
              Rodzilam tam dwa razy. Za kazdym razem pytano mnie, czy wyrazam
              zgode na obecnoc i badanie studentow. Studenci zbierali tylko wywiad
              i meczace bylo odpowiadanie w kolko na te same pytania.
              Poza tym - to jest szpital AM - gdzies ci studenci jednak musza sie
              uczyc. A studentki akurat w moim wypadku byly bardzo pomocne i
              bardzo milo je wspominam.
              • sroka75 Re: starynkiewicza - po porodzie na korytarzu- wa 16.01.09, 16:15
                no i bardzo dobrze, że się pytali, to że to jest szpital AM ich od
                tego nie zwalnia (są odpowienie przepisy regulujące obecność
                studentów), poza szpital nie zwalnia z bycia kulturalnym (jak sądzę)
                i wypada się zapytać (to także wydarzenie rodzinne, czyz nie?)z tego
                co zauważyłam na forach jest wiele kobiet, którym nie przeszkadza
                obecność studentów - nauczą się...spokojna głowasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka