Dodaj do ulubionych

Żelazna dr Warzęchowski

03.05.09, 16:05
Trafiłam na niego w IP na Żelaznej. Zrobiono mi KTG, wyszla, oscylacja
skaczaca, co znaczy, ze powinni mnie przyjac na patologie ciazy. Pan dr
powiedzial mi, ze mnie nie przyjma, bo nie ma miejsc, po czym podal mi do
podpisu karteczke, ze "pacjentka odmawia hospitalizacji..."; na karcie
wypisowej z IP napisal, iz przeprowadzil badanie ginekologiczne i opisal jego
wynik,a badania takiego w ogole nie bylo, cala wizyta trwala moze 5
minut!!!!!! SKANDAL!!!!!!!!
dlaczego ten lekarz jeszcze tam pracuje!?
Obserwuj wątek
    • okina Re: Żelazna dr Warzęchowski 03.05.09, 18:08
      Ja osobiscie nie mialam z nim kontaktu ale kolezance prowadzil ciaze
      PRYWANIE i byla zadowolona. Moze to wlasnie kwestia kasy. Nie
      powinnas podpisywac tej karty. W takiej sytuacji chyba powinni Ci
      znalezc miejsce w innym szpitalu.
    • marylisek1 Re: Żelazna dr Warzęchowski 03.05.09, 20:36
      Nie powinnaś była tego podpisywać. Prawda jest taka, że jeśli nie
      mają miejsc, powinni Ci znaleźć miejsce na patologii w innym
      szpitalu. A jeśli nie znajdą miejsca gdzie indziej, to MUSZĄ przyjąć
      Cię tutaj. Następnym razem żądaj konsultacji z innym lekarzem.
    • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 04.05.09, 15:30
      dziś byłam na KTG na żelaznej, trafiłam na przemiłą lekarkę, która zrobiła mi
      wszytskie badania, tj. ginekologiczne i USG (takie na lepszym sprzęcie,
      znajdującym się na patologii ciąży). Podeszła do sprawy profesjonalnie i
      solidnie smile Poświęciła mi więcej czasu i wszytsko wyjaśiła smile Mogę spać spokojnie smile
      A o spotkaniu z dr. Warzęchowskim powinnam szybko zapomnieć, do tej pory jak o
      tym pomyślę, to sie strasznie stresuję!!!! sad Mam tylko wielką nadzieję, że na
      niego już nie trafię, czego i Wam, Dziewczyny, też życzę smile Pozdrawiam smile
      • suso Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 15:15
        a ja prowadziłam u dr Warzęchowskiego dwie ciąże i nie mogę
        powiedzieć nic złego o tym lekarzu. Wg mnie to wspaniały człowiek i
        doskonały specjalista,to On uratował moją ciążę i dziś mam cudowną
        córeczkę.
        • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 16:28
          być może gdybym trafiła na niego prywatnie (=płatnie), a nie na IP, było by
          inaczej...
          Miałaś szczęście, a ja pecha sad zazdroszczę
    • zmarta Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 18:49
      A ja mam tylko dobre wspomnienia związane z Panem Doktorem. Prowadził moją ciążę
      kilka lat temu nie biorąc ode mnie nawet złotówki (w ramach programu Mama,
      Zdrowie i Ja). Nigdy nie odczułam różnicy, że nie płacę za wizyty, że nie jestem
      prywatną pacjentką. Gdy urodziłam przyszedł mnie odwiedzić, budząc zaskoczenie
      moje i dziewczyn z sali szpitalnej. Myślę, że nie jest/było to powszechne
      zjawisko wśród innych lekarzy.
      To bardzo profesjonalny lekarz, z rzeczowym i życiowym podejściem do ciąży,
      kobiety.


      • rurzowa-norka Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 19:35
        Mnie się zapaliła czerwona lampka: lekarz nie powinien podawać w takim miejscu
        personaliów pacjenta.
        • skarb2009 Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 19:49
          rurzowa-norka napisała:

          > Mnie się zapaliła czerwona lampka: lekarz nie powinien podawać w
          takim miejscu
          > personaliów pacjenta.

          a mnie nic się nie zapaliło czyli pacjent bez karnie może oczerniać
          lekarza z imienia i nazwiska a lekarz niema prawa się bronić ?
          przecież obydwoje są ludźmi (a może w Twoim mniemaniu pacjent to
          człowiek a lekarz to podmiot)
          • laminja Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 22:31
            ma prawo się bronić, ale nie powinien używać danych personalnych pacjenta.
        • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 20:08
          dokładnie, lekarz nie zna praw pacjenta, nie powinien ujawniać szczegółów
          dotyczących wizyty i prywatności pacjenta! A przec iez na tym forum jest
          napisane, ze służy temu, by mówić o szpitalach lekarzach itd, wypowiedziałam
          swoje zdanie na temat dr. Warzęchowskiego, mam do tego prawo! I nie mam interesu
          w tym, by pisać NIEPRAWDĘ! Chciałam Was Dziewczyny tylko przestrzec. Po to jest
          to forum. Każdy ma inne doświadczenia i każdy - kto chce - dzieli się nimi. Ja
          nikogo nie oczerniłam, napisałam jak było i podkreślam raz jeszcze - nie mam
          interesu, by pisać nieprawdę.
          Jest mi nadal bardzo przykro, że tak ze mna postapił...
          • largactil Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 22:54
            Zgadzam się z opinią jednej z przedmówczyń, że dr Warzęchowski ma takie samo
            prawo wymienić autorkę z imienia i nazwiska, skoro ona z imienia i nazwiska go
            szkaluje na forum. Nie ujawnił żadnych szczegółów lekarskich wizyty, choć
            prawdopodobnie wyjaśniłyby sedno sprawy, pewnie pacjentka nie życzyła sobie
            hospitalizacji w innym szpitalu. Jeśli tak jest powinna podpisać to w
            dokumentacji, bierze też na siebie odpowiedzialność za siebie i dziecko. Jeśli
            nie chce podpisać wystarczą podpisy dwóch świadków.
            • rurzowa-norka Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 23:06
              Nie ma mowy o symetrii - lekarza obowiązuje tajemnica zawodowa.
              • largactil Re: Żelazna dr Warzęchowski 05.05.09, 23:23
                Generalnie tak być powinno. Ale nie sądzisz, że gra byłaby czysta, gdyby autor
                również podpisał się z imienia i nazwiska, a nie szkalował kogoś bezkarnie i
                anonimowo?! Przecież jeśli mówi prawdę, nie ma czego ukrywać, czyż nie? Nie
                znamy wszystkch faktów, bo raz autorka anonimowo mogła pisać co chce, a dwa nie
                znamy opinii strony oskarżanej, bo jej poznać nie możemy z powodów jw. Tylko
                obiektywna znajomość faktów pozwala na stawianie opinii, bez krzywdzenia kogoś,
                zwłaszcza niesłusznie.
                • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 06:23
                  wcześniejsze wpisy dr. Warzęchowskiego zostały usuniete przez moderatora,
                  ponieważ uzył tam mojego nazwiska oraz złamał tajemnice lekarską, jak napisał,
                  były aż dwa jego wpisy, ujawiniajace szczegoly badania. Dlatego zostaly
                  usuniete. Dziwie sie jeszcze, ze jeden wpis pozostal.
                  Poza tym - podkreslam, ja nikogo nie oczerniam, napisalam prawde. A winny sie
                  tlumaczy.......
                • tres09 Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 07:12
                  Nazwisko autorki nie jest tutaj nikomu do niczego potrzebne.
                  Tajemnica lekarska obowiazuje tylko lekarza - pacjent ma prawo ujawnic przebieg
                  wizyty.
                  • owianka Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 12:04
                    Lekarze, położne w odróżnieniu od pacjentów to osoby poniekąd publiczne. A fora
                    takie jak to służą wymianie informacji o nich, więc jak je wymieniać bez
                    podawania nazwisk? Miałoby nie być "czarnej listy ginekologów" - dzięki której
                    na pewno wiele dziewczyn uniknęło traumy? Pojedyncze wpisy złośliwe, szkalujące
                    łatwo nam samym "odcedzić". A jeśli się powtarzają, to już znaczy, że coś jest
                    na rzeczy. Po to jest to forum.
                    • largactil Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 12:23
                      Z tym przefiltrowaniem wiadomości to chyba nie takie proste, bo skąd przeciętny
                      forumowicz/forumowiczka ma się zorientować, czy ktoś pisze prawdę? Nie ma szans,
                      niestety. W przypadku autorki zwróćmy uwagę, że po ujawnieniu jej danych już nie
                      pisze, co jej "zrobił" dr Warzęchowski. Z tego, co odpisała, moderator wykasował
                      posty dr W, bo ujawniały szczegóły badania. To jednak było badanie, wbrew temu
                      co pisała na początku??? Nie odpowiedziała, czy sedno sprawy tkwi w tym, że nie
                      było miejsc na Żelaznej, a nie chciała jechać do innego szpitala? Bo znana z
                      imienia i nazwiska takich nieprawdziwych informacji już podawać raczej nie
                      chce... Trzeba mieć odwagę cywilną. Nadal uważam, że wszelkie dyskusje powinno
                      się toczyć na równych warunkach, wtedy byłoby fair, i faktycznie info na forum
                      służyłyby nam wszystkim, czego sobie i wszystkim forumkom życzę.
                      • laminja Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 12:45
                        czytałam oba skasowane posty - autorka bez skrępowania odpowiedziała na post dr.
                        Warzęchowskiego - szkoda, że zostały usunięte.
                      • tres09 Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 14:18
                        A ja uwazam ze bardzo dobrze ze istnieja takie fora jak to tutaj albo
                        znanylekarz.pl (albo inne dotyczace innych branz) gdzie kazdy moze anonimowo
                        ocenic usluge (nie tylko medyczna) lub produkt.
                        Ludzie zwykle pisza prawde - po co by mieli klamac?
                        Co do koniecznosci przedstawiania sie - przeciez czytajacy nie maja zadnego
                        pozytku z informacji o tym ze dana opinie napisala Joasia Kowalska, a inna Ania
                        Nowak.
                        Ale skoro jestes taka przeciwniczka anonimowosci to moze sie przedstaw?
                      • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 14:30
                        tzn nie bardzo rozumiem? w każdym poście, mam się powtarzać i opisywać to, co mi
                        "zrobił" dr Warzęchowski? raz opisałam i myslę, że wystarczy. Badania jako
                        badania ginekologicznego/usg/... nie bylo. Byla wizyta/konsultacja/rozmowa,
                        ktora opisal ze swojej strony dr Warzechowski na tym forum, ujawniajac m.in.
                        moje dane personalne. Sedno sprawy tkwi, ze powiedzial, ze nie ma miejsc na
                        patologii, ze mnie nie przyjma (=czyli oni odmawiaja przyjecia mnie do
                        szpitala), a po chwili dal mi karteczke do podpisania pt "pacjent odmawia
                        hospitalizacji" !!!!!!!!!!!!!
                        Poza tym w karcie wypisowej - jak juz wczesniej napisalam - napisal wynik
                        badania ginekologicznego, ktorego w ogole nie bylo!!!!!
                        • caroleck mój post wyżej jest do largactil 06.05.09, 14:32
            • laminja Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 12:42
              dwa posty zostały z tego wątku skasowane - pierwsza odpowiedź dr.
              Warzęchowskiego i odpowiedź autorki. Tam były szczegóły i informacje, których
              mimo wszystko lekarz nie powinien ujawniać. Wg autroki dr Warzęchowski
              sugerował, że jeśłi nie podpisze odmowy hospitalizacji będzie musiał ją odesłać
              poza Warszawę, bo szpitale w mieście pacjentki z Żelaznej nie przyjmą. Jak było
              na prawdę nie wiem, ale nie jest prawdą, że inne szpitale odmawiają przyjęcia
              pacjentek z Żelaznej - trzeba tylko trochę poszukać.
              • justak80 Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 13:17
                Czytałam pierwszą odpowiedź Dr Warzęchowskiego i z tego co pamiętam to poza
                nazwiskiem pacjentki nie ujawnił niczego co nie byłoby napisane w pierwszym
                poście autorki wątku. Poza tym jest mała niezgodność w opisie następnej wizyty
                na Żelaznej. Otóż na oddziale patologii ciąży nie ma USG. USG jest zupełnie
                gdzie indziej. Poza tym jak widać też nie została przyjęta do szpitala i tym
                razem nie jest to problem??
                W zeszłym roku trafiłam na doktora na IP z krwawieniem w czasie ciąży. Pan
                doktor był bardzo miły i delikatny. Nawet dostałam zdjęcie z USG choć nie jest
                to praktykowane. Niestety jest to jedyna rzecz jaka mi została po moim
                maleństwie. Pomimo to miło wspominam tamtą wizytę.
                • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 14:41
                  USG mialam robione gdzies w podziemiach szpitala, razem obok czekaly ze mna
                  pacjentki z patologii, dlatego tak mi sie wydawalo, ze jestem na patologii smile
                  Na szczescie na USG i w czasie badania ginekologicznego oraz przede wszytskim na
                  KTG wyszlo wszytsko OK, dlatego nie bylo potrzeby, aby mnie zatrzymali, z czego
                  sie bardzo ciesze smile Bo wyszlo jednak, ze dzidzius zdrowy, a oscylacja skaczaca,
                  ktora wtedy wyszla na KTG, podobno tez zdarza sie w ciazy prawidlowej. W ogole
                  dr Warzechowski nie staral sie mnie uspokoic, nie staral sie nic wyjasnic, nie
                  staral sie "wybadac", zasatnowic, dlaczego tak wyszlo... Wychodzac z gabinetu
                  bylam w szoku.... Bo do tej poty wszytsko bylo OK, a tu nagle cos takiego,
                  jeszcze ten podpis, zero wyjasnien i badan...
                  • okina Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 15:43
                    Z wyjasnien dr Warzechowskiego pamietam ze jednak zaproponowana Ci
                    przewiezienia do innego szpitala (o czym nie wspomnialas) - wiec jak
                    czulas sie nie doleczona to trzeba bylo skorzystac z oferty.
                    • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 15:55
                      nie, tak nie było. Nikt mi nic takiego nie zaproponował sad Powiedział mi, że
                      "żaden warszawski szpital nie chce pacjentów z Żelaznej" ..... I sama mam
                      znaleźć szpital. szkoda, ze wcześniej nie przeczytałam karty praw pacjenta...
                      tam jest napisane, że muszą znaleźć mi szpital i nawet transport zapewnić!
                      Mówię Wam dziewczyny....teraz nie dam sie tak zrobić, ta sytuacja wiele mnie
                      nauczyła. I jeszcze raz mówię: napisałam to wszystko, by pokazać, jakie mogą być
                      praktyki w szpitalach (na przykładzie dr. Warzęchowskiego). Przeczytajcie tez
                      karte praw pacjenta.
                      • largactil Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 15:59
                        Napisałam poprzedni post, kiedy nie było jeszcze tego. propozycja innego
                        szpitala powinna paść.
                    • largactil Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 15:56
                      O właśnie, autorka nie miała ochoty skorzystać z propozycji innego szpitala,
                      czemu zresztą się dziwię, bo ryzykować zdrowiem własnego dziecka dla idei fix
                      Żelazna i nic innego jest delikatnie rzecz ujmując nierozsądne, i stąd cały
                      problem. Czemu pacjentki miałyby kłamać? Dobre pytanie, bo chcą wyładować
                      frustrację, złość, bo sama nie wiem czemu, faktem jest, że niestety zdarza się,
                      że to robią. A już anonimowo wydaje się całkiem bezkarnie.
                      • skarb2009 problem leży gdzie indziej 06.05.09, 16:27
                        Problem leży gdzie indziej i napisze ogólnikowo.

                        Wszystkie lgniecie na tą Żelazna jak mucha do lepu a nóż widelec
                        może mnie przyjną i żadna z Was nie pojmuje jednej rzeczy ten
                        szpital nie jest w gumy i nie może obsłużyć wszystkich jak uzyskacie
                        odmowę przyjęcia to winą obniążacie wszystkich tylko nie siebie.


                        https://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/5624.png
                        • caroleck Re: problem leży gdzie indziej 06.05.09, 16:44
                          chyba jednak nie zrozumialas problemu, a tyle juz sie napisałam....
                      • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 16:42
                        Zdrowie mojego dziecka jest dla mnie najważniejsze, dlatego od razu po wyjściu z
                        gabinetu zadzwoniłam do lekarza prowadzącego moją ciążę, który mnie uspokoił i
                        powiedzial, że oscylacja skacząca zdarza się prawidłowej ciąży ( a taką mam,
                        dotychczas wszytskie KTG byly prawidlowe, ciaza tez bez powiklan). Oczywiście
                        zwrocil mi uwage, ze takich rzeczy sie nie podpisuje! Zaznaczyl tez, ze nie
                        jestem jedyna osoba, ktora cos takiego podpisuje... Fakt, jestem mloda i naiwna.
                        Ale swoja droga....lekarz nie powinnien tak robic.
                        • warzechow5 Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 17:13
                          Witam. Nazywam się Sławek Warzęchowski. Przedstawiam się w tym wątku
                          juz trzeci raz i jest coraz ciekawiej. Jak się domyślam, powodem
                          wykasowania moich poprzednich trzech postów jest umieszczenie
                          nazwiska pacjentki, czego nie wolno ( w przeciwieństwie do tytułu "
                          Zelazna dr Warzęchowski" , bo przecież pracuje tam 10 lekarzy o
                          takim nazwisku ). Jednocześnie chciałbym poinformować, że na dwa
                          maile pisane bezpośrednio do moderatora z prośbą o wyjaśnienie
                          sprawy nie otrzymałem jeszcze odpowiedzi. Nie dostałem też od
                          moderatora treści wykasowanych postów ( żałuję, że ich nie
                          zachowałem ). Czekam cierpliwie. Spróbuję napisać raz jeszcze to co
                          znalazło się w moich wyjaśnieniach, w sposób ( mam nadzieję )
                          pozwalający na nieco dłuższe niż kilkugodzinne zaistnienie na forum.
                          Post nr 1 - odpowiedź na post początkowy.
                          Faktycznie konsultowałem Panią Karolinę R. ( czy tak jest dobrze P.
                          moderatorze ? ).
                          Pacjentka nie była badana ginekologicznie i nie ma zapisu takiego
                          badania w karcie z IP.
                          W związku z oscylacją skaczącą w zapisie KTG i braku miejsca w
                          oddziale Patologii Ciąży zaproponowałem pacjentce dwie opcje -
                          przesłanie do innego ośrodka lub nie wyrażenie zgody na taką
                          hospitalizację i przyjście na kontrolny zapis KTG następnego dnia.
                          Pani Karolina R. jako pełnoletnia osoba nie wyraziła zgody na
                          hospitalizację, co potwierdziła podpisem. Teraz odrobina prawdy w
                          poście P. Karoliny .Faktycznie konsultacja - nie wizyta ( na wizyty
                          chodzi się do lekarza prowadzącego, trwają dłużej i niczego nie
                          trzeba podpisywać ) mogła trwać 5 min. Jestem jednym ze starszych
                          lekarzy pracujących w Izbie Przyjęć w Zofii i faktycznie robię to
                          dość sprawnie.
                          Tutaj otrzymałem odpowiedź P. Karoliny, w której zarzucono mi co
                          następuje:
                          - wizyta była sprawna, ale badanie ma być sumienne, a nie było
                          - dziecko miało szybkie tętno, a to może być niebezpieczne, bo
                          łożysko ma stare i pewnie nie wydolne
                          - w opisie karty izbowej było opisane badanie ( macica normotonus,
                          bez czynności skurczowej, dno na łukach żebrowych ), a pacjentki
                          nawet nie dotknąłem.
                          - brak badania ginekologicznego ( wewnętrznego ), co robili inni
                          lekarze naszego szpitala
                          - nie zrobiono badania USG
                          - pacjentka podpisała brak zgody na hospitalizację w szpitalu Sw.
                          Zofii, a to nie prawda
                          Post nr 2 - moje odpowiedzi na powyższe zarzuty
                          Dokładne i prawidłowe badanie nie polega na mnożeniu niepotrzebnych
                          procedur.
                          Szybkie tętno dziecka to tachykardia. Faktycznie taki objaw może być
                          groźny. Tachykardii u dziecka P. Karoliny jednak nie było. Była
                          natomiast oscylacja skacząca i to w dość bezpiecznym przedziale 140-
                          180 i nie w całym czasie zapisu. Sam uczciwie przyznam, że mam
                          często wątpliwości przy takich zapisach KTG, czy mogę zalecić
                          kontrolny zapis KTG na drugi dzień bez żadnych podpisów z jej
                          strony. Jednakże w związku z rosnącą roszczeniowością pacjentek,
                          taki podział odpowiedzialności nad dzieckiem będzie coraz
                          częstszy. Związek między oscylacją skaczącą , a wspomnianym starym
                          łożyskiem i jego niewydolnością jest dosyć lużny.
                          Widząc przed sobą nie kurczącą się pacjentkę w ciąży donoszonej i
                          jej zapis KTG mogę napisać o braku czynności skurczowej i pozycji
                          jej dna macicy. Proszę pamiętać, że na całość oceny pacjentki w
                          Izbie Przyjęć opiera się także na ocena jej stanu przez położne ( w
                          naszym szpitalu bardzo doświadczone ), które zakładając pasy do KTG
                          dotykają brzuchy pacjentek.
                          Badanie ginekologiczne ( wewnętrzne ) było badanie w tej sytuacji
                          zbędnym, a biorąc pod uwagę takie badanie dzień wcześniej, wręcz
                          szkodliwym ( w kontekście profilaktyki zakażeń okołoporodowych ).
                          Badanie USG było wykonane 3 dni wcześniej i było prawidłowe.
                          W karcie odmowy z IP nigdzie nie jest napisane, że nie wyraża Pani
                          zgody na hospitalizację w szpitalu Sw Zofii. Wydruk automatyczne
                          generowany przez program komputerowy mówi o braku zgody na
                          hospitalizację bez nazwy szpitala. Część pacjentek mając wątpliwość
                          co do tej formy proszą o dopisek mówiący, że nie wyrażają zgody na
                          inny ośrodek i nigdy nie ma z tym problemu. P. Karolina o takie
                          doprecyzowanie nie poprosiła.
                          Bardzo męczące jest takie pisanie z pamięci. Wydaje mi się, że nie
                          ominąłem żadnego istotnego szczegółu.
                          Sławek Warzęchowski
                          PS. Do Owianki - Nie czuję się osobą publiczną, a różnicę miedzy
                          mną a np. Dodą widzę nawet bez okularów.
                          • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 17:45
                            Panie Doktorze, musi Pan zrozumieć, że to forum jest po to, by poisać takie
                            rzeczy, dzielić się informacjami i doświadczeniami. Prosze sie z tym pogodzić.
                            Przeciez wie Pan bardzo dobrze, że napisałam prawdę, a bardzo mnie irytuje fakt,
                            ze Pan nie chcę sie do błędu przyznac i broni się wszelkimi sposobami. Upiera
                            sie Pan caly czas przy tym, ze nie badal mnie ginekologicznie. I ze opisu tego
                            badania nie bylo na karcie. Otoz bylo. I to jest niesttey jedyna rzecz, ktora
                            moge udowodnic, zamieszczajac tu moj wypis z IP (postaram sie to uczynic jak
                            najszybciej sie da).
                            Niestety jesli chodzi o inne rzeczy (podrzucenie mi do podpisu, ze to NIBY JA
                            nie zgadzam sie na hospitalizacje) - jedynie mozna wierzyc mi na slowo, bo
                            dowodu nie mam ... sad I to jest plus na Pana strone.
                            I powiem szczerze.....boje sie spotkania z Panem na IP...
                            • silonda Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 18:17
                              czytajac twoje wypowiedzi zastanawiam sie co chcesz udowodnić.
                              siegnęłam aż do odmowy którą również otrzymałam będąc na
                              konsultacjach w izbie przyjęć na Żelaznej ( i to kilku i u róznych
                              lekarzy)i patrzac na nie widze że badanie ginekologiczne jest
                              wpisywane pod hasłem b/w czyli badanie wewnętrzne a mówiąc dosadnie
                              przez pochwę to co opisujesz również mam napisane ale przed tym
                              badaniem. i potwierdzam że nie zawsze i nie na każdej konsultacji
                              lekarze mnie badali. Chodziłam na izbę na zapisy ktg co 2 dni bo tak
                              miałam zalecane i lekarze zawsze mnie pytali czy czuję skurcze.
                              jeżeli nic się nie działao to lekarze mnie nie badali wewnętrznie.
                              wcale nie uważam żeby było zasadne badanie za kazdym razem kiedy nie
                              ma potrzeby. ani to dla mnie przyjemne, ani nie sprzyja porodowi.
                              A to że boisz się spotkania z tym lekarzem to sie nie dziwię.jak sie
                              coś pisze niemiłego na czyjs temat to trzeba spijać śmietankę.
                              ja bym na twoim miejscu wybrała inny szpital.
                              Ja mam zamiar rodzić na Żelaznej. I polecam kazdego z lekarzy
                              pracujących na Izbie Przyjęć na Żelaznej, bo choć czasami długo
                              czekałalm na konsultację i ktg to wszyscy byli mili i kompetentni.
                              • caroleck Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 18:38
                                racja, nie zawsze bylam badana ginekologicznie, ale wtedy bylo napisane: brak
                                wskazan.
                                ja ogolnie jestem bardzo zadowolona z Zelaznej (rodzilam tam pierwsze dziecko
                                pare lat temu) i z IP (polozne sa przemile, a lekarze, na ktorych trafialam
                                solidni, profesjonalni, pomocni itd... tak jak powinno byc). Raz mialam pecha.
                                Poza tym - ja chce Wam dziewczynom - tylko pokazac, uswiadomic, jakie moga byc
                                praktyki niektorych lekarzy. A udowodnic to chce tylko lekarzowi (dr. W), ze nie
                                ma racji.

                                • skarb2009 do Pana doktora. 06.05.09, 21:06
                                  Panie Doktorze jest Pan lekarzem wysokiej klasy i proszę mi wierzyć
                                  takie bez podstawne oszczerstwa nie wpłyną na Pana wizerunek pisze w
                                  imieniu swoim jak i większości kobiet które dzięki Pana pomocy i
                                  determinacji są dziś matkami.


                                  https://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/5624.png
                                • malwes Re: Żelazna dr Warzęchowski 06.05.09, 21:17
                                  Ja się nie odniosę specyficznie do zainstniałej sytuacji ponieważ
                                  pewnie prawda leży zawsze gdzieś w srodku i cała przykra sytuacja
                                  jest wynikiem niezrozumienia wzajemnego obu stron i
                                  niedoprecyzowania pewnych kwestii formalnych.

                                  Natomiast chciałabym się odnieść do kilku komentarzy na temat Pana
                                  Doktora, świadczących o tym, że prywatnie jest "jakby"
                                  milszy wink...no cóż...ja miałam przyjemność poznać Pana Doktora tylko
                                  państwowo smile.
                                  To była moja druga ciąża - mam macicę dwurożną i niestety i w
                                  pierwszej i drugiej ciąży prawie do 20tc męczyły mnie silne
                                  krwawienia. Tamtej nocy, a był to chyba 13tc, jechałam na Żelazną
                                  pewna, że już jest po wszystkim - dom wyglądał jak z horroru -
                                  zakrwawione łóżko (pościel, materac), droga do toalety, cały
                                  prysznic...jechałam z ręcznikiem bo podpaska nie wystarczyła. Byłam
                                  wcześniej na IP trzykrotnie w odstępie kilku dni i akurat zawsze
                                  trafiałam na tę samą dyżurującą położną więc w drzwiach oznajmiłam,
                                  że już koniec...
                                  Na dyżurze była jakaś młoda pani doktor, blondynka. Niesamowicie
                                  serdeczna, ciepła, miła. Jak mnie zobaczyła na fotelu to powiedziała
                                  tylko, że musimy sprawdzić, czy oczyściło się wszystko czy coś
                                  zostało. Polożyła mnie na leżance, zrobiła usg...a tam młode fika
                                  czterema kończynami cale zadowolone. Obie byłyśmy w szoku.
                                  Przeprosiła mnie i stwierdziła, że musi się skonsultować. Zadzwoniła
                                  jak się okazało do pana Sławka ("Sławku, albo mam zwidy albo mam tu
                                  pozytywne FHR..."). Pan doktor zszedł i wtedy miałam przyjemność go
                                  poznać. Okazało się, że jak zwykle "cudem" przy moich ciążach,
                                  dziecku nic nie jest. Nie ma krwiaka (żadnego odklejania), nic -
                                  żadnego śladu skąd to leci (może kosmówka na ujściu?). Rozmawialiśmy
                                  dość długo, popłakałam się bo to już były kolejne krwawienia i
                                  miałam już psychicznie dość topniejącej nadziei i jej odbudowywania
                                  na nowo. Pan Doktor okazał mi dużo serdeczności, zrozumienia i
                                  wsparcia. Wyszłam naprawdę z wiarą że i tym razem się uda (o jakże
                                  inni są lekarze na Żelaznej niż na Karowej, gdzie rodziłam pierwsze
                                  dziecko).
                                  Na dokumencie z konsultacji była pieczątka z komórką Pana Doktora.
                                  Za kilka tygodni mój lekarz prowadzący pojechal na urlop a ja miałam
                                  podwyższoną temperaturę i dziwne uczucie "sączenia się wody". Nie
                                  bardzo wiedziałam kogo zapytać i przypomniałam sobie tę komórkę.
                                  wysłałam smsa z zapytaniem, czy następnego dnia mogłabym zadzwonić z
                                  prośbą o poradę (było późno w nocy) i w których godzinach. Dostałam
                                  odpowiedź, mimo późnej godziny, że mogę zaraz. Zadzwoniłam i Pan
                                  Doktor udzielił mi wyczerpującej odpowiedzi na wszystkie
                                  wątpliwości, powiedział skąd i dlaczego takie sączenie się z szyjki
                                  nastepuje i wyjaśnił kilka innych spraw. Byłam zdumiona bo
                                  - nie byłam pacjentką doktora i nawet mnie nie znał
                                  - na pewno mnie nie pamiętał z IP bo widzi tam setki kobiet
                                  - nie miał obowiązku godzić się na rozmowę późnym wieczorem...
                                  a jednak poświęcił swój czas i pomógł mi wtedy.

                                  Więc tak naprawdę nie znam Pana Doktora, ale te dwa razy, kiedy
                                  miałam przyjemność go "spotkać" bardo utkwiły mi w pamięci i nie
                                  mogłam nie napisać tego tutaj.
                                  Nie usprawiedliwiam Pana Doktora, nie opowiadam się po żadnej
                                  stronie bo nie byłam świadkiem zdarzenia, chcę wierzyć że to ogromne
                                  nieporozumienie ...ale na pewno mogę zaświadczyć, że jeżeli wspiera
                                  swoje pacjentki prywatne co najmniej w połowie tak jak te "państwowe
                                  bez kasy" smile to mogą być pewne, że są pod dobrą, profesjonalną
                                  opieką.


                                  Z powodu tych krwawień trafiałam na IP kilka razy - jak wiadomo
                                  państwowo więc nic nie płaciłam - za każdym razem trafiałam na
                                  personel (położna i lekarzy) którzy bardzo mnie wspierali. Byłam
                                  zawsze zaskoczona - np. tym, że raz lekarz sam wyszedł do męża i
                                  wyjaśnił mu co jest na zdjęciach z usg podczas gdy ja się ubierałam
                                  w gabinecie a on czekał sam przed drzwiami zmartwiony.
                                  Nawet sobie nie wyobrażacie jaki ja miałam i mam "żal" do siebie, że
                                  nie rodziłam pierwszego dziecka na Żelaznej...


                                  Tę ciążę udało się donosić - mój "krwawiaczek" skończył 3 m-ce i ma
                                  się dobrze. Miłą odmianą po ciężkiej ciąży był ekspresowy poród
                                  (rodziłam w szpitalu "całe" 10 minut wink - a całości włącznie w domu
                                  było ok 1h). Dla odmiany poród i pobyt w szpitalu w sali 1 osobowej
                                  na SPS miałam już "wypasiony" bo opłacany przez ubezpieczyciela i
                                  przekonałam się, że bez pieniędzy i z pieniędzmi - jest się tam
                                  traktowanym tak samo serdecznie.


                                  No nic...myślę, że bywa różnie. Ale byłoby niesprawiedliwe, gdybym
                                  nie wcisnęła tu swoich doświadczeń bo nie uwierzę akurat w to, że
                                  pan Doktor należy do grona osób traktujących swoje "państwowe"
                                  pacjentki źle.
                                  • bilibil DO Pana Doktora 06.05.09, 22:06
                                    Szanowny Panie Doktorze jest Pan wybitnym i znanym lekarzem.
                                    Lekarzem z powołania i proszę nie przejmować się tymi postami, które
                                    Pana krytykują. Powiem tak nie ma znaczenia co o Panu mówią ważne,
                                    że mówią a to świadczy o tym, że Pana znają i zapewne te wszystkie
                                    niezadowolone osoby to te, którym Pan z całym swym zangażowaniem
                                    pomagał.
                                    Życzę Panu wielu sukcesów zawodowych.
                                    • suso Re: DO Pana Doktora 07.05.09, 09:02
                                      podpisuję się pod powyższą wypowiedzią.
                                      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
                                      PS
                                      Do zobaczenia już niedługo w gabinecie smile
    • lidek0 Re: Żelazna dr Warzęchowski - nic nowewgo 10.05.09, 19:39
      Małam okazję być na Żelaznej 3 tygodnie i on tam był, nigdy w życiu
      nie poszłabym do niego za żądne pieniądze. Dla mnie profesjonalny
      lekarz to taki, który nie tylko prywatnie wie jak pomóc pacjentce,
      ale państwow również. Skoro w szpitalu tak traktuje pacjentki to nie
      powinien tam pracować. Podczas mojego pobytu schował do kieszeni
      wyniki badań /nie moich na szczęście/ i nosił je przez 3 dni nie
      wpisując ich do karty, a dziewczynie groziło podanie methothexatu
      bez tych wyników, sama poszła do innego lekarza i ten słyszać to
      wstrzymał podanie leku.
      • mamaiggiego Re: Żelazna dr Warzęchowski - nic nowewgo 14.05.09, 12:45
        Miałam "przyjemność" poznać Pana doktora Warzęchowskiego półtora
        roku temu na IP.W 28 tc dostałam plamienia.W szpitalu jeszcze
        troszke plamiłam i miałam dużo takiego śluzu z niteczkami krwi.Teraz
        wiem że to był czop.Pan doktor mnie zbadał, stwierdził że wszystko
        jest ok i odesłał do domu.Pięć dni później trafiłam znowu na IP z
        odchodzącymi wodami.Mój synek urodził się o wiele za wcześnie.Ale
        żyje i jestem najszczęśliwszą matką na świecie.Chociaż tyle
        cierpienia jego i naszego można byłoby uniknąć gdyby zostawił mnie
        wtedy w szpitalu.
        Nie pisze tego żeby przestrzec przyszłe mamy przed doktorem.Bo każdy
        ma swój wybór.Bo mimo wszystko wierze że jest dobrym lekarzem
        chociaż u mnie stało się inaczej i do końca będe miała żalsad
        • k-i-na Re: Żelazna dr Warzęchowski - nic nowewgo 26.05.09, 14:56
          A ja wspominam Pana doktora jako najlepszego lekarza na patologii
          ciazy, gdzie spędziłam wiele tygodni. Zawsze duzo z nami rozmawiał,
          bardzo delikatnie badał, wszystko było zorganizowane jak należy, a
          że były rotacje personelu, to miałam porównanie. I jeszce potrafił
          nas odróznić i wiedział co której jest, co wcale nie było w takim
          tłoku takie proste. Nawet położne bardzo lubiły z nim pracować (
          teksty typu proszę sie nie przejmować - w poniedziałek wreszcie
          wraca Warzęchowski i wszystkim sie zajmie ). Prywatnie nie chodziłam
          więc wizyt w gabinecie nie oceniam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka