arnold7
12.02.04, 23:21
Wyniki plebiscytu w gminach powiatu namysłowskiego były tak jednoznaczne, że
nawet nie wzięto go pod uwagę w dyskusjach dotyczących podziału terenu
plebiscytowego. 3 maja 1921 r., w dniu polskiego święta narodowego, wybuchło
tzw. trzecie powstanie. Stało się to w momencie, gdy było już jasne, iż w
rokowaniach nie da się przeforsować zaproponowanej przez Korfantego linii
granicznej.29 Po raz trzeci podjęto próbę przyłączenia Górnego Śląska
lub przynajmniej jakiejś jego części siłą. Tym razem powstaniem dowodził
pochodzący z Wielkopolski hrabia Mielżyński. Walki pochłonęły kilkaset ofiar,
w tym 40 zabitych i 100 rannych po stronie oddziałów włoskich, które stawiły
opór oddziałom hrabiego Mielżyńskiego. W proteście przeciwko aktom przemocy,
brytyjski komisarz plebiscytowy Percival ustąpił ze stanowiska. Decydujące
starcie miało miejsce w dniu 21 maja 1921 r. u stóp Góry św. Anny.
Nieco później doszło do podziału Górnego Śląska.
Jeżeli na powyższe wydarzenia spojrzy się z perspektywy niemieckiej sytuacji
wewnętrznej, to należy się zgodzić z pojęciem, którego w swej odezwie z dnia
3 maja 1921 r. użył sam Korfanty mówiąc już w pierwszym zadaniu
o „puczu“. „Rząd polski odwołał mnie ze stanowiska komisarza plebiscytowego,
ponieważ nie byłem w stanie zapobiec puczowi.“30 Skutki
aktów gwałtu i przemocy nie służyły rzecz jasna trwałemu rozwiązaniu spornej
kwestii. Emocje przybierały wręcz na sile i zaczęły być wykorzystywane przez
narodowych socjalistów, którzy na Górze św. Anny postawili pomnik poświęcony
niemieckim ofiarom. W 1945 r. pomnik wysadzono w powietrze a na jego miejscu
władza komunistyczna postawiła kolejny , tym razem poświęcony powstańcom.
Pomnik ten stał się zarzewiem mitu. Napis wyryty na pomniku brzmi: „Tu na
polskiej ziemi Polska składa hołd wielkim czynom powstańców śląskich“.
31 W dzisiejszych czasach takie określenia muszą wzbudzać refleksję, ponieważ
napis zaczyna się od nieprawdy. Pomnik nie stoi mianowicie na aż tak
bardzo ‚polskiej‘ ziemi a „wielkie czyny“ powstańców polegały „w
rzeczywistości na pogwałceniu demokratycznego wyniku plebiscytu i zwróceniu
się z bronią w ręku przeciw prawu międzynarodowemu“.32 Tak
więc powinno się zachować pamięć o ofiarach po obu stronach [konfliktu –
przyp. tłum.], lecz jednocześnie należy się pożegnać z mitem. W Niemczech
dokonano już tego aktu – przede wszystkim ze względu na skutki wojny i
wypedzenia: jeśli dziś zapytałbym moich studentów o Górę św. Anny, to pewnie
żaden nie potrafiłby mi nic na ten temat powiedzieć. W najlepszym
razie ktoś pochodzący z Westfalii mógłby mi powiedzieć, że chodzi o miejsce
pielgrzymki koło Haltern.
Jeżeli spróbujemy wyciągnąć wnioski z przedstawionych wydarzeń z perspektywy
wartości europejskich, które wymieniłem na początku, to należy stwierdzić, że
rozwiązania siłowe kwestii politycznych – czy to za pomocą aktów przemocy,
uzbrojonych band lub wojny – są w dłuższej perspektywie czasowej najbardziej
chybionym narzędziem polityki, który ze względu na naruszenie praw ludzkich
jest nie do zaakceptowania. Podobnie rzecz się ma w przypadku powoływania się
na podziały lub odrębności etniczne. W okresie po pierwszej wojnie
światowej uważano, że dzięki plebiscytom możliwe jest urzeczywistnienie prawa
do samostanowienia.
33 Znaczyło to, że każdy uprawniony do głosowania miał swobodę definiowania i
wyboru swojej narodowości – bez względu na to, czy mówił w języku niemieckim,
polskim.