Dodaj do ulubionych

Pizza na obiad?

31.08.10, 14:42
Może pizzę z dostawą do domu? Skorzystaj z serwisu www.pizzozercy.pl -
porównaj pizzerie i zamów online! To nic nie kosztuje, a wyszukiwarka pomaga
odszukać najbardziej ekonomiczną i opłacalną opcję zamówienia. Warto spróbować!:)
Obserwuj wątek
    • Gość: szef kuchni Re: Pizza na obiad? IP: *.c201.msk.pl 31.08.10, 16:36
      Masz recht! Pizza na śniadanie, pizza na obiad, pizza na podwieczorek i
      pizza na kolację. Tradycyjne polskie dania po których pokój trzeba
      wietrzyć ze smrodu przez 2 godziny a i nadal cuchnie jak w dworcowym
      barze.
      • Gość: Napływowy Re: Pizza na obiad? IP: *.chello.pl 31.08.10, 22:04
        Pewnie, lepiej "tradycyjny" obleśny schabowy albo inna rolada z kluskami! A
        potem wtaczają się te wąsate śląskie babska do windy, sapią i rzężą, a wielkie
        dupska na krótkich, serdelkowatych, nieogolonych nóżkach ledwie się w tej
        windzie mieszczą!
        • Gość: :)))) Re: Pizza na obiad? IP: *.cable.smsnet.pl 31.08.10, 22:23
          Wieś z chłopa nie wyjdzie nigdy:)))
        • Gość: szefkuchni Re: Pizza na obiad? IP: *.c201.msk.pl 01.09.10, 08:37
          Napływowy napisał(a): Pewnie, lepiej "tradycyjny" obleśny schabowy
          albo inna rolada z kluskami!
          Napływowy chłopie! Weź polską książkę
          kucharską np "365 obiadów na 365 dni w roku" i nie pierdziel o
          schabowym i roladzie. A grube dupska ma się wtedy gdy się nie je tylko
          żre. Pooglądaj sobie te te tłuste Włoszki i Amerykanki wypasione na
          pizzach i hotdogach z frytkami.
          • Gość: Napływowy Re: Pizza na obiad? IP: *.chello.pl 01.09.10, 11:19
            Szefie kuchni - zgoda! Miarą człowieka rozumnego jest umiar. Dlatego celowo
            wyolbrzymiłem pewien stereotyp. Ale coś jest chyba na rzeczy, skoro w piątek
            albo w sobotę rano wszystkie zacne panie domu (o aparycji opisanej wyżej), które
            spotykam w osiedlowym mięsnym kupują po prostu TONY mięsa. Wychodzą obładowane
            wieprzowiną, wołowiną, schabem, łopatkami, podgardlami, kiełbasami itd. Nie chce
            mi się jakoś wierzyć, że to wszystko matki rodzin wielodzietnym - bo tego mięsa
            są takie ilości, jakie pewnie tygodniowo zamawia niejeden dom dziecka.

            Przykład nr 2. Dlaczego na wszystkich weselach, na których bywam (bardzo
            niechętnie!) wjeżdża zawsze ten sam zestaw: rosół + rolada (względnie półmisek
            innych mięsiw) + kluski albo ziemniaki zanurzone w koszmarnym tłuszczu. I
            kapucha, ma się rozumieć! Dlaczego w śląskich domach tak rzadko widuje się dania
            na bazie np. ryżu i warzyw (wszelkiej maści risotta, "chińszczyzny" itp.)?
            Dlaczego jak makaron, to tylko nudle do rosołu? A gdzie jakieś penne, lasagne?
            Gdzie jagnięcina i delikatna dziczyzna? Gdzie dziesiątki różnego rodzaju
            pierogów (gotowanych, zapiekanych)? Dlaczego kiedy w szkole podstawowej pani
            prosiła, żeby opisać potrawy wigilijne, a ja czytałem na głos o kutii i barszczu
            z uszkami, to inne dzieci patrzyły na mnie jak na idiotę ("Jak to - nie macie
            zupy z głów karpi ani kapusty z grochem?")?

            Nie uważam się za kosmopolitę, ale wkurza mnie potwornie taka zaściankowość! Bo
            chłop się musi nażreć mięcha, jak z szychty wróci!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka