Dodaj do ulubionych

Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.12, 13:00
Mam nadzieję, że NIKT tego gó..a nie kupi!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: bambo Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... IP: *.unknown.vectranet.pl 09.04.12, 14:16
      www.youtube.com/watch?v=UjAfQNXn_uo
      To jest prawdziwa historia Madzi.
    • alek181 Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... 09.04.12, 14:17
      Wiadomo ze ksiazka zeruje na popularnosci TEMATU i WOGOLE nie wyjasna ani nie wglebia sie w dusze Katarzyny W. Ale nie rozumiem podejscia empiku... Moze znajdzie sie za chwile spora grupa osob ktora nie lubi muzyki Chopina i zterroryzuje empik zakazem sprzedazy?
      • Gość: lewica_sk Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.12, 14:25
        Dokładnie
      • zewszad_i_znikad Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 14:30
        Ta książka wpisuje się w szczucie ludzi. Niezależnie od tego, co naprawdę zaszło i jaka jest wina Katarzyny W., zasługuje ona na sprawiedliwy proces, a nie na robienie z niej diabła w ludzkiej skórze. Jeszcze trochę i doszłoby do jakiejś próby samosądu...
        A tak na marginesie: "kobieta, która potrafiła kłamać tak PRZEKONYWUJĄCO" i sklep, a może i "autorka" książki, którzy nawet nie potrafią użyć prawidłowego wyrazu. Prawidłowe formy to "przekonywająco" (starsza, a nawet nieco przestarzała, bo dziś prawie w ogóle nie używa się już form czasowników typu "wykonywa") lub "przekonująco" (najbardziej neutralna). Nie ma słowa "przekonywuje" i konsekwentnie nie ma też imiesłowu "przekonywująco". Ale posługiwanie się niepoprawną polszczyzną nawet mi zupełnie pasuje do mentalności ludzi, którzy uczestniczą w nagonce na człowieka.
        • Gość: zuz Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.12, 15:15
          Nie podniecaj się tak wielki znawco moralny. Na jakiej podstawie stwierdzasz, że ta książka wpisuje się w szczucie ludzi? Czytałeś ją? Ta książka to raczej woda na młyn matki Madzi, kolejny element jej lansu.
          "Ale posługiwanie się niepoprawną p
          > olszczyzną nawet mi zupełnie pasuje do mentalności ludzi, którzy uczestniczą w
          > nagonce na człowieka." - Trzeba być naprawdę intelektualną miernotą, żeby dojść do takich wniosków na podstawie tego, że ktoś napisał "Przekonywująco" zamiast "Przekonująco". Język polski to nie tabliczka mnożenia i gwarantuje ci wielki znawco, że sam nie raz popełniłeś w nim jakiś błąd.
          • zewszad_i_znikad Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 16:20
            Na pewno nie jestem ZNAWCĄ i nie CZYTAŁEM, bo nie wszyscy ludzie są mężczyznami.
            • sprocket74 Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 10.04.12, 15:00
              jako, że z Twojego nicka nie można wysnuć nawet przypuszczenia co do Twojej płci więc użycie rodzaju męskiego było w tym przypadku jak najbardziej poprawne.
            • konto_rower_szyja Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 10.04.12, 17:35
              *Zewsząd i znikąd*: Masz rację. Niewielka to pociecha. Nic się nie wskóra. Tłum musi odtańczyć rytualny taniec, poderżnąć gardło kozłowi. Mechanizmy, o których pisze Girard są o tyle perfidne, że im mocniej działają na aktorów przedstawienia prześladowczego, tym bardziej są przed nimi ukryte. Nie masz najmniejszych szans unaocznić ludziom ich podłości. Jak spróbujesz, tylko ich umocnisz w ich nienawistnych pragnieniach.
              Wyłazi to na wierzch w każdym zdaniu. Post - ciekawostka, jaki tu znalazłem, mówi o naruszeniu "miru społecznego". Czyli wprost o girardowskim kryzysie odróżnicowania. Sprawa jest ewidentna i przerażająca. Koszmar.

              Jeszcze jedna ciekawostka. "I nie było nikogo, kto by jej nie uwierzył" brzmi jak fraza z wiersza "Strój" Leśmiana. Pasuje jak ulał, ten strój.

              Nie poradzisz nic. Płanetniki są i ssą. Tym żywią swoje obłąkańcze żądze. Opamiętania nie będzie, bo nie może być. Jak Pan Bóg chce kogo pokarać, to mu rozum odbiera. Trzeba ufać, że się dziewucha jakoś wyrwie, albo, że ją może sąd wybroni. Może wyjedzie. Oby nie skończyła, jak podmiot tego wiersza.

              STRÓJ
              Miała w sadzie strój bogaty,
              Malowany w różne światy,
              Że gdy w nim się zapodziała,
              Nie wędrując - wędrowała.
              Strój koloru murawego,
              A odcienia złocistego -
              Murawego - dla murawy,
              Złocistego - dla zabawy.

              Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników,
              Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków.

              Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę:
              "Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare!"

              Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany:
              "Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!"

              Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję:
              "Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje!"

              Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę:
              "Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!"

              Szła pieszczota koleją, dreszcz z dreszczem się mijał,
              Nim jeden wypił do dna - już drugi nadpijał.

              Kto oddawał - dech chwytał, a kto brał - dech tracił,
              A kto czekał za długo - rozumem przypłacił!

              Sad oszalał i stał się nie znany nikomu,
              Gdy ona, jeszcze mdlejąc, wróciła do domu.

              Miała w oczach ich zamęt, w piersi - ich oddechy,
              I płonęła na twarzy od cudzej uciechy!

              "Jakiż wicher warkocze w świat ci rozwieruszył?"
              "Ach, to strzelec - postrzelec w polu mnie ogłuszył!"

              "Co za dreszcz twoim ciałem tak żarliwie miota?"
              "Śniła mi się w śródleciu burza i pieszczota!"

              Mać ją, płacząc, wyklęła - ojciec precz wyrzucił,
              Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił.

              A kochanek za progiem z pierścieni ograbił,
              I nie było nikogo, kto by jej nie zabił.

              I nie było nikogo, kto by nie był dumny,
              Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny.

              Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył
              I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył.

              "Ty musisz dla mnie polec na śmierci wezgłowiu,
              A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu!

              Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie,
              A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie.

              Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie,
              I będziem odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!"

              Miała w trumnie strój bogaty,
              Malowany w różne światy,
              Że gdy w nim się zapodziała,
              Nie wędrując - wędrowała.
              Strój koloru murawego,
              A odcienia złocistego -
              Murawego - dla murawy,
              Złocistego - dla zabawy.
              • lourelou Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 10.04.12, 23:49
                Cóż, chyba się jednak w swoim zapamiętaniu zbyt rozpędziłeś... tu nie ma czarno/białej sytuacji pt. niewinna ofiara Katarzyna W. i rozszalały zadny krwi tłum. Dziecko nie żyje, ofiara miała już miejsce, a to, co widzimy, to tylko pokłosie tamtej, antycypującej tragedii.

                To, co nazywasz podłością ludzi, to także krzyk bezsilności wobec tamtej, pierwotnej, niewinnej ofiary. I nie nadużywaj poezji, stając w obronie zła. Ono się stało, i powinno zostać nazwane po imieniu. Takze przez jego sprawcow.

                Sprawa jest owszem, przerażająca, ale ewidentna jest tu jedynie i wyłącznie śmierć dziecka, cała reszta to kwestia otwartej interpretacji.
                • konto_rower_szyja Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 12.04.12, 00:37
                  Zapamiętałem się? Czyżby?
                  Wydaje mi się, że się nie wyraziłem dość jasno.
                  Kwestia winy Katarzyny, czy też jej niewinności nie ma dla mnie większego znaczenia.
                  Są inne tragedie. Nie mniej odrażające. Matka wrzuciła swoje dziecko do pieca. Działo się to niemal równocześnie z wydarzeniami sosnowieckimi. I o tym jakoś cicho... Nikogo to nie podnieca. Nikt o tym nie pisze książek.

                  Właśnie. Dokładnie tutaj rodzi się moja ciekawość. Nie jestem nazbyt ciekaw tego, co stało się z Madzią. Nie jestem ciekaw, jaka była w tym rola jej matki, czy rodziców. Ta sprawa mnie nie fascynuje tak, jak to, co jest jej pochodną.
                  Owszem, jest wypadek, może zbrodnia; jest coś co nas szokuje - śmierć dziecka. To jest fakt. Ale nie jest to śmierć absolutnie wyjątkowa, jakkolwiek nie brzmi to bezdusznie. Takich spraw jest najmniej dziesiątki w ciągu roku.
                  Niemniej jest w niej coś, co ją wyróżnia.
                  Albo inaczej - ta sprawa została wyróżniona. Skupiła na sobie uwagę tłumu. I uruchomiła mechanizmy, które mnie tak przerażają.

                  Zacznijmy od początku. Piszesz o "ofierze" z dziecka. To ja napiszę, że w moim pojmowaniu to "ofiara" nie jest. Utarło się w mowie potocznej, czy prawniczej, że są "ofiary śmiertelne wypadków drogowych", "ofiary zabójstw", czy nawet "przypadkowe ofiary".
                  Nie. To nie są ofiary sensu stricto. Ofiara nie może być przypadkowa. Ofiarę składa się intencjonalnie. Ofiarę z istoty żywej składa się bóstwu, by zyskać jego przychylność. Składa się ją, by w wymiarze symbolicznym obmyć krwią - płynem świętym - grzechy i przewiny. Ofiara ma nas odnowić, odkupić, oczyścić, wyzwolić. Ofiara ma szczytny cel. Ofiara cementuje społeczności. Ustala plemienny porządek.
                  W tym sensie ofiarą nie jest ani Madzia, ani to spalone przez inną matkę dziecko. Owszem - w sensie prawnym i w języku prawników te dzieci są ofiarami przestępstwa, bądź ofiarami wypadków.
                  Ale nie o tym myślę, kiedy, jak sugerujesz, "staję w obronie zła".
                  Kiedy staję w obronie zła oddzielam jasno, chłodno, analitycznie, przyznaję: tragiczną śmierć dziecka, od innego zdarzenia, które dostrzec niełatwo.
                  Oddzielam to i już nie chcę ani oceniać, ani dociekać - wypuściła, czy rzuciła. Nie dopilnowała, czy zabiła.
                  To kompletnie traci na znaczeniu, gdy kto dostrzeże inne zjawisko.
                  Gdy ktoś dostrzeże mechanizm "KOZŁA OFIARNEGO". Korowód śmierci z jego prześladowczymi stereotypami. Tłum złowrogo szepczący: - winna, -winna, -winna... -niech zdycha, suka... -własne dziecko... pod kamieniami... -jeszcze się dziwka przefarbowała... jak śmie! -ona nam urąga! niech gnije!
                  Demoniczny pomruk, mimetyczne pragnienie, które się w tłuszczy wylęga. Którego nie zaspokoi nic, jak tylko ociekająca posoką głowa w srebrnej misie. Byliby ją sobie podawali z rąk do rąk, upajając się słodkim zapachem śmierci, by ją przekazać Salome i na koniec Herodiadzie.
                  O tym piszę.
                  Czy staję w obronie zła? Może. Nasłuchałem się za młodu banialuk o tym, by zło dobrem zwyciężać. Że nienawiść niszczy, że jest narzędziem w rękach Złego.
                  Boję się. Boję się, ale nie Katarzyny. Boję się motłochu. Może gdybym tam stanął, tobym pierwszy krzyczał "niech gnije, suka". Bo bałbym się "być z" nią (Mitsein). Albo zapragnąłbym się mimetycznie przykleić do tłumu. Zaparłbym się jej trzy razy nim by kur zapiał. Kiedy piszę o podłości - zrozum mnie - o tym piszę. O tym, że nie byłoby nikogo, kto by jej nie zabił. Bo przecież tego pragniemy, prawda? Każdy jej oddech obraża nasze poczucie sprawiedliwości. Nasze piękne i czyste serca. Nasze współczucie woła o pomstę. Piszesz: "jest bezsile". Tylko co by było, gdyby było "silne"?
                  Mamy na to całkiem niezłą dokumentację.
                  Wiemy, co robiono chrześcijanom. Wiemy, co zrobiono bandziorowi z Włodawy. Co robiono czarownicom. Co robiono Żydom. Co zrobiono Hugenotom w noc świętego Bartłomieja. Co robiono Czarnuchom. Co robiono Polakom na Wołyniu. Co zrobiono Ani Halman.
                  Winni, niewinni - musieli umierać. Zawsze w przekonaniu swoich prześladowców - słusznie.
                  Zawsze działał ten sam mechanizm: kryzys, wytypowanie ofiary, wskazanie stereotypów prześladowczych, mimetyczne (imitatywne) narastanie pragnienia mordu, prześladowanie, mord (zbiorowy, bądź za aprobatą tłumu). Czasem rytualny, obłąkańczy korowód śmierci - dance macabre. Pałkami. Łopatami. Kołkiem. Tym, co było pod ręką. A na koniec do stodoły przemianowanej na ofiarny stos.
                  Nadal twierdzisz, że to nie jest czarno-biała sytuacja? Ja twierdzę, że jest. Widzę jasno ofiarniczy spektakl. Mamy wszystkie elementy tego dramatu. Sztuka jest z pietyzmem odgrywana wedle wzorcowego scenariusza.
                  Chcę i będę tak twierdził, póki moją prywatność chroni internetowa ksywa. Chętnie bym znów sięgnął po poezję, by wspomnieć o mojej siostrze Pogardzie dla katów.

                  A, i jeszcze jedno. Czy jest to krzyk bezsilności? Naprawdę tak uważasz?
                  Ja - wyprostuj mnie, jeśli błądzę - widzę, że Katarzynie już urządzono piekło. Jest smagana jak biczem jęzorami, postami, książkami, i Super Ekspresem. W wymiarze symbolicznym umarła już setki razy. Pozbawiono jej godności - niezbędnego składnika ludzkiego życia. Stała się homo sacer i społecznie jej już NIE MA. Czymże jest Twoja bezsilność, wobec jej bezsilności? Czy potrafiłabyś postawić się na jej miejscu? Ja chyba bym nie potrafił. Nie wiem jak to jest umrzeć, nie umierając.
                  Mogę to rozważać przy wieczornej lampce wina, lub położyć się spać. Ty tak samo. Ona już nie ma takiego wyboru. Już nie ma wolnej woli. Nec Hercules contra plures. Kto tu jest bezsilny?
                  Spójrz na to jeszcze raz po swojemu, ze swą kobiecą wrażliwością. Może po wielokroć. Aż nadejdzie iluminacja. Nagle zrozumiesz, co mówił Mistrz na górze. I sobie odpowiesz, czy otworzył serca, czy umarł nadaremnie. W zasadzie to samoodpowiadające sobie pytanie.

                  Miłych snów i wrażeń.
                  • lourelou mitsein 12.04.12, 09:02
                    Girarda znam, wiem co co chodzi. Znam też kazanie na górze. Kobieca wrażliwość też mnie myślę nie zawodzi, kiedy czuję niechęć, wręcz odrazę do perfidnych kłamców, sprawców przemocy wobec bezbronnego człowieka. Tak, to ono jest tu ofiarą, bo było zbyt bezsilne, żeby przeciwstawić się złu. Jak mówił Cortazar, "kiedy olbrzym bije dziecko, elementarna uczciwość każe stanąć po stronie krzywdzonego" (cóż miał na myśli politykę USA w Ameryce Łacińskiej, ale myślę, że ten cytat nie jest tu nie na miejscu... ).

                    Moim zdaniem, od początku tworzysz fałszywą alternatywę - albo jesteśmy z żądną krwi "tłuszczą", albo z "Katarzyną", wytypowaną jakoby przez tłum do linczu. Krotko - Katarzyna chodzi wolno, po parkach, ulicach, sklepach, telewizyjnych studiach, komisariatach, i włos jej z głowy nie spadł. Jak do tej pory, to ona czerpie profity ze swojego braku rozeznania co dobre co nie, i stąd głównie bierze się niechęć i słuszne oburzenie.

                    W człowieku mieszkają demony i anioły, potwory są wśród nas. Próbujemy ten fakt ignorować albo mu zaprzeczać, bo nasz świat to płaski, jałowy świat reklam H&M, w którym jesteśmy zanurzeni. W tym płaskim świecie trudno nam podjąć wywanie spojrzenia w twarz demonom, które są w NAS, i próbować znależć rozwiązanie. Mieszkają w nas diabły i anioły, co powoduje, że czasami zrywają się z uwięzi i zaczynają działać w realnym świecie, jak z nimi postępować, gdy już zostają uwolnione?

                    Nie demonizuj tłumu, nie idealizuj tej matki. Ona sobie jak na razie nadzwyczaj dobrze radzi. Sam wybierasz, z kim chcesz być i dlaczego.
                    • konto_rower_szyja Re: mitsein 12.04.12, 13:05
                      No nie wiem.
                      Może faktycznie rozumiem to opacznie i istotnie alternatywa jest fałszywa.
                      Być może w ogóle nic z tego nie rozumiem.
                      Powiem Ci, co mam w głowie - a Ty, jeśli łaska - powiedz, gdzie popełniam błąd.

                      Myślę tak.
                      1. Kiedy wojujesz z potworami, uważaj, by się nie stać, jako one. Kiedy patrzysz w otchłań, ona wziera w Ciebie.
                      2. Zło dobrem zwyciężaj.
                      3. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego.
                      4. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości
                      5. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.

                      Z tego wnioskuję tak. Stłum swoje pragnienie oceny. Nie sądź. Zostaw to sądom. Nie wolno ci oceniać. (mówię do swojej jaźni, nie do Ciebie). Nie rozstrzygaj, czy kto dobry, czy zły w sumieniu swoim. Ale gdy się zasadzają na kogokolwiek - idź i stój po jego stronie. Masz ZAWSZE stanąć po stronie gnębionych. Niechby i na to zasługiwali - to naprawdę nie twoja rzecz to oceniać. Nigdy nie stawaj po stronie prześladowców (to za Girardem). Zostaw sądom orzekanie o winie. Zostaw im ocenę dowodów. Zostaw im orzekanie o karze. Niech kara będzie możliwie sprawiedliwą zapłatą za czyn, niech w niej nie będzie elementu zemsty, odwetu - niech nie czyni zadość twemu pragnieniu krzywdy dla oskarżonego. Niech nie będę zadowolony, że już nie może "chodzić wolno, po parkach, ulicach, sklepach, telewizyjnych studiach, komisariatach, i włos jej z głowy nie spadł. Jak do tej pory, to ona czerpie profity ze swojego braku rozeznania co dobre co nie, i stąd głównie bierze się niechęć i słuszne oburzenie"

                      "Słuszne oburzenie" powiadasz. A ja na to - jeśli uważasz, że Twoje oburzenie jest słuszne, to już jesteś "w". Już jesteś kółkiem w maszynie. Już tworzysz strukturę ofiarnego rytuału. Otchłań wziera w Ciebie.

                      O tym mówię. Jeśli istnieje jakaś granica pomiędzy dobrem i złem, pomiędzy światami Twoich aniołów i demonów, to mimetyczne pragnienie zemsty mają u siebie ci drudzy. To oni nas podżegają do osądów. Do "słusznego" oburzenia. Paradoks i perfidia tego sądu, to znaczy, że rzekomo Twoje oburzenie jest słuszne, polegają na tym, że jeśli mu ulegniesz, już jesteś po drugie stronie, niż myślisz.
                      Nie idealizuję Katarzyny. Co więcej. Odmawiam sobie prawa do oceny jej zachowań. Nie dlatego, że mnie to nie obchodzi. Obchodzi. Moje przesądy, uprzedzenia, moje słabości, moje żądze i pragnienia wyrywają się do tego, by wydać osąd. I póki starczy mi sił, nie uśpię rozumu. Nie dlatego, że chcę bezprawia, czy mam fałszywą ocenę jej postępków.
                      Ja się po prostu nie chcę znaleźć tam, gdzie mi demony zgotowały wygodne siedzisko w loży prześladowców.
                      Tylko tyle.
                      Tak. Demonizuję tłum. Albo inaczej. Nie demonizuję. Jest demoniczny. Ze swej natury. Jest bezrefleksyjny, mimetyczny, potworny. Jeśli nie oprę się fali, porwie mnie. Jeśli się oprę - zniszczy mnie. Jednak wolę wypić cykutę, niż rzucić kamień.
                      Nawet, gdybym już nigdy nie miał widzieć reklamy H&M.
                      A Ty - jak wolisz?
                      • lourelou Re: mitsein 12.04.12, 22:10
                        Z tej odległości, z perspektywy wygodnego fotela, trudno ocenić, czy i gdzie popełniasz błąd, bo Twojej, zakorzenionej w chrześcijaństwie argumentacji nie można odmówić spójności. Jednak widzę w niej luki i wietrzę pułapki.

                        Nie bardzo przystaje ona bowiem do świata, który wypadł z posad. Nie wiem, jaki sens ma nadstawianie policzka w obronie Katarzyny? Państwo Waśniewscy podjęli grę pierwotnie obliczoną na wybielenie się w oczach opinii publicznej i zaprzeczanie jakiejkolwiek winie. Ba, odgrywają publicznie role ofiary, co musi budzić sprzeciw i naturalne reakcje obronne w widzach tego show. Porwanie, wypadki, pieczarki, przebaczenie, harmonia rodzinna, dozgonna miłość... Czy ktoś ich zmuszał do odstawiania tej szopki?

                        Czy jest możliwe lekką ręką rozgrzeszać tego, kto nie jest gotów przeprosić, wejrzeć w siebie i uznać swoją odpowiedzialność? W imię ideologii przebaczenia tout court i za wszelką cenę? Czy można traktować go poważnie? Media "słusznie" węszą, czyniąc z tej tragedii okrutną farsę, a z jej bohaterów swoje ofiary... W jakiś sposób są głosem ludu, prymitywnego być może, ale za to umiejącego stawiać jasne granice... Dlaczego nie oddzielić jasno dobra od zła? Przecież wiemy, ze sądy nie zawsze są skuteczne, a sędzia nie zawsze sprawiedliwy... Ci ludzie wraz z Rutkowskim puścili w ruch spiralę, pogubili się w moralnej i społecznej próżni, aż sprawa ich przerosła.

                        Ja z kolei nie umiem traktować poważnie Twojej deklaracji, że byłyś raczej skłonny "wypić cykutę" niż rzucić w Katarzynę kamień. Łatwo tak mówić przed telewizorem.

                        Ale mówimy przecież o konkretnej sprawie, która się naprawdę STAŁA, a nie o hipotetycznej, oderwanej od życia literackiej historii.
                        • konto_rower_szyja Re: mitsein 13.04.12, 01:05
                          Łatwiej byłoby mi odpowiadać w tekście, ale nie idziemy na łatwiznę. Jakkolwiek mówca ze mnie "taki se", to poćwiczę w rozmowie z Tobą fechtunek, pośmigam ostrzem idei, aż uznasz, żem jednak nie Skrzetuski, tylko Szaławiła, odwrócisz się na pięcie, ziewniesz i pójdziesz spać.
                          To może wiedz od razu. Jestem Szaławiła. Sam to przyznałem. Chyba tylko w marzeniach jestem rycerzem. Zasłaniam piersią damę, przeszywam piką smoka, by potem paść do stóp i oferować swą dozgonną służbę. Lecz gdy ją mijam co dzień z rana, już w świecie realnym, chowam głowę między ramiona, by mnie nie dostrzegła. By nie zwróciła na mnie uwagi, bo na pewno by mnie przejrzała - zauważyłaby małą, brzydką, tchórzliwą karykaturę człeka. Może zepsułbym jej cały dzień.
                          Okej. Nie wypiłbym cykuty. Okej. Pierwszy rzuciłbym kamień. Wszystko się zgadza. Ale pozwól pomarzyć.
                          Może mi się uda śnić mój sen aż do końca. Może mnie życie nie zauważy.
                          Przypomniał mi się fragment dość głośnych w ubiegłym roku wydawnictw o dramacie Żydów. Jedna była Grabowskiego, druga Barbary Engelking. Któreś z tych państwa pisało o żydowskiej rodzinie przyłapanej na ukrywaniu się. Zapakowano ich na drabiniasty wóz, by odstawić - wedle nakazu - w ręce brunatnej policji. Oni już byli pewni swego losu. Krzyków nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Po wojnie sprawę tuszowano. Przecież do tego przyczynili się nie sami Niemcy, ale "my". Trzeba więc było to wyprzeć. Jednak w uszach pewnego człowieka ten nieludzki skowyt błagania o życie pozostał już do końca. Po 20 latach od tych wydarzeń, na łożu śmierci, człowiek ten opowiadał, że nic nie mógł zrobić. Że zamknął i drzwi, i okna. Że zatkał uszy, a i tak lament ten usłyszał. A raz usłyszawszy, słyszał już przez resztę życia jego echo. Tkwiło ono w każdym zakamarku jego świata. Odwracając się plecami, nie zdołał uniknąć wejrzenia otchłani. Ginęli wśród "... odwróconych plecami ..." By nadużyć poezji jeszcze raz.
                          Czy ja bronię Katarzyny Waśniowskiej? Nie. Ja bronię siebie. Bronię siebie przed losem tego nieszczęśnika, który zamykał okna i uszy. Już wiem, że się nie da. Już wiem, że choć wozu nie zatrzymam, odwracanie się plecami nie da nic.
                          Piszesz, że świat wypadł z posad. A ja mówię - nie, bo nigdy w nich nie był. Jaki ma sens nadstawianie policzka dla Katarzyny? Najgłębszy. Słodko i zaszczytnie jest umierać za Ojczyznę. Prawda. Można też za swoje dziecko. A jakże! Ale za kogoś, kto swoje dziecko zabił? Nie. To nie dość, że nie jest chwalebne, to może i hańbiące. Otóż nie -przeciwnie. To po stokroć szlachetniejsze. Podnieść człowieka, na którego już wszyscy na...li.
                          Czyż nie łatwiej, wygodniej i sprawiedliwej zrzucić na niego swój balast? Pewnie. Jeszcze Cię czeka za to uznanie. Za oplucie homo sacer jeszcze Ci wypłacą w cukrze i łachmanach. Za jego ochronę - śmierć.

                          Ale piszesz w poprzednim liście: "kiedy olbrzym bije dziecko, elementarna uczciwość każe stanąć po stronie krzywdzonego". Już wiem, że umiejętności myślenia abstrakcyjnego trudno Ci odmówić. Ale czy Ty w to wierzysz? A jeśli tak - to czy konsekwentnie i do końca?
                          Bo gdy ginęła Madzia, założywszy nawet że z woli matki (choć tego nie wiemy i być może już nigdy nie będziemy wiedzieć), olbrzymem była Katarzyna, a dzieckiem - Madzia. Ale Madzi już, o zgrozo, nie ma.
                          A gdy się rozkręciła ofiarnicza liturgia, dzieckiem staje się Katarzyna, a olbrzymem - tłum. Gdy jeszcze chwilę temu elementarna uczciwość kazałaby mi stać przeciw niej (o ile biła dziecko - tego nie wiem, Ty też nie), teraz ta sama uczciwość każe mi stać po jej stronie.
                          Nieważne są jej winy. Nie mnie sądzić. Niech to będzie dobitna odpowiedź na Twoje pytanie, czy jest możliwe lekką ręką ją rozgrzeszać. Otóż - nie ma to znaczenia. Nie chcę ważyć jej uczynków. To nie moja rzecz. Twierdzę tylko, że żadne winy nie dadzą jej odporności na ciosy. Zawsze będzie czuła na bicie. Pod pręgieżem będzie czuć i ból, i hańbę. I temu każe stawiać opór cytowana przez Ciebie elementarna uczciwość. Patrzymy na to samo, widzimy co innego.

                          Piszesz że to >oni< czynią z siebie ofiary. Nie. Nie zgadzam się. To plemienna wspólnota wybiera ofiary. Stygmatyzuje je. Nadaje cechy ofiarnicze, tej cholernej dzieciobójczyni. Teraz, to już z górki...
                          Piszesz, że "media węszą". To nawet nie przesłanka - to świadectwo wprost. Węszenie, to po prostu jedna z technik prześladowczych.
                          Rozbierajmy dalej. Piszesz "puścili w ruch spiralę". Jak to rozumieć? Mówisz, że znasz Girarda. To chyba nie będzie odkrywcze, jeśli jasno powiemy, jaką "spiralę" masz na myśli. Co za machina poszła w ruch. Tu chyba nie ma dwuznaczności.

                          Nie wiem, czy to tylko to, że chronię się za nickiem, daje mi łatwość w stawaniu po złej (w powszechnym mniemaniu) stronie. Nie jest też chyba tak, że odnoszę się do tego, bo to tylko fikcja literacka. Zupełnie odrealniony casus z pogranicza domen etyki i prawa. Także mówię o tej sprawie, mając pełną świadomość, że się stała.
                          Ale możesz też mieć o tyle sporo racji, że wszystkie te idee poszłyby precz, gdyby mi kto spróbował skrzywdzić moje dziecko. Tu by mi na pewno brakło ewangelicznej wspaniałomyślności. Proszę - nie postaw mnie pod tą ścianą. Tam będę bezbronny zupełnie.

                          Słuchaj... Teraz, to już sam nie wiem. Chyba mnie to przerasta.
                          Dobra. Odwracam się. Bij, ale rób to tak, żebym nie słyszał jej krzyku, OK?
                          Zakładam słuchawy, puszczam coś skocznego i wesołego. Może mi się uda udać że nie udaję.
                          Weź dobry bat. Należy się suce. Chwyć go pewnie. Mocny chwyt - mocny cios. Dla dzieciobójczyni warto nawet nadwyrężyć nadgarstek. Zaciśnij zęby - niech Cię nie zwiedzie na manowce jakaś chora litość. Dla dobra sprawy trzeba się poświęcić. Przeklęta niech będzie ręka dzierżąca miecz, co zlękła się krwi. Krwi, krwi, krwi! Krwi nam trzeba by zmyć tę hańbę. Bij!
                          • lourelou Re: mitsein 13.04.12, 01:26
                            ...idziesz dalej... puszczasz wodze fatanzji... wokół szepty i popiskiwania (bierzesz za nocna wichure), pejcze świszczą powietrze... slyszysz skwierczenie przypalanej skóry (a może to tylko Kasia smaży bekon pod jajecznicę...) ale ty idziesz dalej... ciebie nic nie zatrzyma.. na wzniesienie albo w ciemny las... (tam, gdzie być może od dawna nie ma nikogo, ale...) Ty czujesz woń tłumu... czają się panie w perłach i chłopi w furmankach, studenci w okularach panowie w cylindrach... unoszą... STRASZNE NARZĘDZIA TORTUR.

                            Niosą ją twarzą do ziemi, żeby nie widzieć twarzy... wielki wrzask na początek... pierwszy kosmyk farbowanych włosów upada na bagnistą ziemię.

                            syk węża.

                            tak sobie to wyobrażasz? bo przecież nie chcesz przestac?

                            (jak starczy czasu, odpowiem jutro)
                            • konto_rower_szyja Re: mitsein 13.04.12, 12:07
                              City never sleeps :)
                              Zwłaszcza stolica.
                          • lourelou Re: mitsein 15.04.12, 22:35
                            Ach, Szaławiło, któryś się bał zostać rycerzem, i kiedyś na swej drodze spotkał smoka nazwałeś go miłym pieskiem i puściłeś wolno, ach, teraz już wiem, jak słodko i zaszczytnie być twoją Katarzyną :) Tak, o niczym innym już odtąd nie marzę, jak praktykować moje ciemne sprawki i mieć tę pewność, że nie jestem sama, że i tym razem mi się upiecze, że i tym razem weźmiesz na siebie winy, co nie chciał ich unieść nikt, nawet mój drogi mąż :) Cóż, jeśli i nawet i Boga nie ma, i sądu ziemskiego też nie ma, dobrze mieć zawsze choćby to poczucie, że nie jest się samej, że są tu tacy, jak Ty :) Wiedziałam zawsze, czułam, że na was liczyć można. Wy wybaczający. Odtąd chcę czynić co chcę i wiem, że choć nie ma Boga i nie ma sędziego, to jesteś choć Ty, co nie dość że mnie nie osądzi, to jeszcze mi hurtem wybaczy, i da mi odejść wolną moją samotną ścieżką, ku nowym lądom, nowym przygodom :)

                            Trudno mi podjąć z Tobą dyskusję, bo czasu mało, i noc za krótka, i tyle deszczu nad miastem :)
                            • konto_rower_szyja Re: mitsein 16.04.12, 01:13
                              Lourelou. A niech tam. Poględzę jeszcze, choć już mi z ciągoty do rozwałkowywania spraw wychodziło, że to dobry moment, by elegancko zamknąć dziób. Że gdy zacznę, to już odpłynę kompletnie od meritum.
                              Jest szansa, że jak masz kłopoty z zasypianiem, na co wskazywałyby pory aktywności, to Cię znużę na amen. Czytanie tego będzie lepsze, niż liczenie baranów. Możesz na mnie liczyć :)
                              Do ad remu.
                              Zasada numer 1: Nie sądź.
                              Rozwinięcie. Nie wybaczyłem. Wybaczenie jest następstwem sądu (orzekającego o winie). Nie mam sądu. Nie orzekam o winie, nie uniewinniam. Tu się zaczyna słabość tej postawy - jak każdej stanowczej. Czy skoro nie sądzę, to czy mam prawo sądzić tych, co sądzą i potępiać ich osądy?
                              Zatem - nie biorę na siebie win Waśniowskiej. Mylisz się, Dolce Mea - nie jest aż tak słodko :)

                              A teraz trochę popłynę. Bo się zastanawiałem (nieudolnie, jak zwykle) dlaczego tak trudno mi się dogadywać z ludźmi. Dlaczego nie umiem oddać w sposób jasny i przekonujący swoich przesądów - jak sama zauważasz - tworzących całkiem spójną strukturę (może to tylko kurtuazja).
                              Zastanawiałem się, skąd się we mnie bierze taka "chrześcijańska" postawa. Oto co mi wychodzi.
                              Przepraszam - będę musiał przynudzić. Chyba wykoncypowałem, jak się to we mnie wykluwało.
                              Po pierwsze, wyrastałem w absolutnie ateistycznym domu wetkniętym w ocean katolicyzmu (jak mi się wtedy wydawało - bezkresny i niepokonany) - to a propos przesiąknięcia chrześcijańską doktryną - ale pudło :) Poza tym moi starzy byli dziwni. Nigdy nie używano wobec mnie przemocy. Moich kolegów bito. W domu, na religii, w szkole (a mnie nie - ojciec potajemnie zapowiedział szacownemu ciału pedagogicznemu, i księdzu, dobrodziejowi, że za każdy włos, który mi spadnie ze łba, spadnie łeb sprawcy tego spadnięcia). Nie mówiono mi o tym. Sam się chyba musiałem dopytywać, widząc, że coś jest "nie teges", dlaczego mnie się nie traktuje, jak moich kumpli. Odpowiedź pamiętam do dziś :)
                              Cytat ze starych: "Jeżeli bat rozumu uczy, to najmądrzejsze powinny być woły".
                              Piszę do tym z dwóch powodów.

                              Po pierwsze - ukształtowanie postawy "nie oceniaj, nie karaj".

                              Po drugie - otwarcie pewnego kanału wrażliwości.

                              Rozwinięcie pierwszego. Tu jest być może odpowiedź na pytanie, dlaczego tak trudno nam się porozumieć. Podsłuchałem całkiem niedawno rozmowę "międzypokoleniową", ale rozmówcy zadziwiająco się ze sobą zgadzali.
                              - Starszy: Pan jesteś młody, to nie pamiętasz, ale draństwa nie było na mieście. Jak który fikał, to dostawał "pasztetówą" przez plecy i już potem pamiętał. Nabierał rozumu.
                              - Młodszy: No, a teraz ta policja, to śmiech...
                              - S: Ale i w domu teraz nie wolno bachorowi nawet w pysk strzelić, bo za to można iść siedzieć.
                              - M: No! No! Bezstresowe wychowanie!
                              - S: No - widzisz pan. To jak nauczyć szacunku? Nieraz się od ojca z liścia, a od matki ścierą w po pysku dostało. I wyrosłem na człowieka. A teraz, to co rośnie?
                              ...
                              No tak. Bez tego nie da rady. Wiadomo. Bez "liścia" i "ściery" nie urośnie nic wartościowego. I teraz stawiam sobie takie pytanie. No dobra. OK. Czego mi brakuje? Szału ni ma, ale też nie uhodowali starzy jakiegoś bydlaka. Czyli bez ściery i liścia też jakoś można. To skąd takie przekonanie u tego jegomościa, że nie można?
                              Myślę, że podobnie zakorzenia się w nas przeświadczenie, że wspólne dobro potrzebuje, by osądzić i ukarać Waśniowską. Żywimy je w ten sam sposób, w jaki lany w dzieciństwie starszy facet żywi mniemanie, że to właśnie lanie po pysku go wychowało. Oceniani i potępiani oceniamy i potępiamy, bo wierzymy, że tylko to czyni nas wartościowymi. Gdybyśmy stracili te osądy, już by kompletnie nie było wiadomo jak żyć (panie premierze).
                              A mnie się wydaje, że to albo się ma w sobie, albo nie. A pełne oburzenia, wołające o sprawiedliwość głosy są psu na buty.

                              Rozwinięcie drugiego.
                              Nie wiem, jak to powiedzieć. A i niemęskie to takie, przyznawać się do słabości. Przez większość mojego dzieciństwa narastał we mnie lęk. Wokół mnie sypały się "włoski", "łapy", "pokładanki". Cały repertuar wyrafinowanych i całkiem przaśnych kar cielesnych. Ale ciągle mnie te rzeczy omijały. Pamiętam, kiedyś gnębiliśmy nasze koleżanki. Odpowiedzialność była zbiorowa. Łapa dla każdego. Wszystkie chłopaki dostały. Oprócz mnie. I ani słowa wyjaśnienia. Każdy dostawał półmetrowym kijem w lewą i w prawą. A ja nie. Dlaczego? Dopiero po latach mi to stary wyjaśnił. Jak zwykle beznamiętnie, z lekkim cynizmem. Aaaa... To nie wiesz? Jak usłyszałem, że tam was leją, to powiedziałem S...iemu, że zaj... każdego, kto cię tknie. Ale ja tego nie wiedziałem! A powinienem! Każda akcja z laniem w szkole wzmagała we mnie lęk. No dobra - teraz na mnie kolej. Ale ta kolej nie nadchodziła. To zaczęło przybierać formę psychozy. Zacząłem przeczuwać, że jakoś jestem wyróżniony. Jeden taki, od przyrody... Ten, to był sadysta! Patrzył na mnie tak cholernie nienawistnie. Już wymyśliłem, że jestem trzymany na jakąś specjalną okazję. Jak Hiroshima i Nagasaki - nie dotknięte nalotami dywanowymi. Wiadomo po co. Tak i mnie trzymali na specjalną okazję. A już najgorszy był ksiądz. Chodziłem na religię, ale przecież proboszcz znał światopogląd moich starych. Dlaczego ten mnie nie leje? A nie szczędzi kija synom szanowanych rodzin z pierwszych ław na sumie? A łapę miał ciężką.
                              Do czego zmierzam. Wydaję mi się, że mi się wtedy wyostrzył pewien rodzaj węchu. Wietrzę przemoc wszędzie. A tam, gdzie wywęszę już to podobne napięcie, współczuję lęk przed mającą spaść lada chwila karzącą ręką z długim kijem. Tu bym lokował heideggerowskie Mitsein, choć nie dane mi będzie zanurzyć się nigdy w tym wyjątkowym, przepięknym, stworzonym właśnie do takich pojęć języku. Komunia lęku? Nie - po naszemu, to nie to :)
                              Zadać ból i sprawiedliwość. Nie ma tej drugiej bez tego pierwszego. Gwałt się musi odcisnąć. Otóż - nie musi. Nie ma sprawiedliwości. Jedni się rodzą chorzy, inni zdrowi. Jedni brzydcy, drudzy piękni. Komu za to przywalić? Po co? I co to da?
                              Niechby i zabiła. Więc co? Także zabić? Musisz zostać zabita. Ale dlaczego? Bo nie wolno zabijać. Bravo! Jeszcze raz Nietzsche i jego przestroga: "... by nie stać się potworami".
                              Trzeba przywalić, żeby wychować. Ale to zadziała na pierwszy stopień w kolbergowskiej skali moralnej. Tylko na warstwę prekonwencjonalną. Wnosząc jednak z zachowań, bohaterowie dramatu są już przygotowani do odgrywania swoich społecznych ról. Są co najmniej konwencjonalnie moralni. Więc środek typu "kara" jest absolutnie nieadekwatny. Pytam zatem jeszcze raz: Po co kolejny ból?
                              Dla nas samych, odpowiada Girard, ale o tym już się upisałem. Nie ma się sensu powtarzać.
                              Myślę jednak, że możemy się zdobyć na to, by sobie robić dobrze bez zadawania bólu, tylko trzeba się troszeńkę postarać.

                              Niech this City, co never sleeps, dobrze się wyśpi. ..braaaaa... anoc :)
        • Gość: madraLa Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.dip.t-dialin.net 09.04.12, 20:40
          A kto broni jej sprawiedliwego procesu?????????????????w koncu tu nie rzadzi Lukaszenka,...
          cha,cha...........
          nie rozumiem,co ona robi wciaz na wolnosci....?

          ale mysle ,ze wiekszosc gawiedzi nie wie o co chodzi i plynie z fala....
          jak scieki...a media wykorzystuja to dla swoich celow,czytaj zyskow.
          To pewnie nie koniec..............,bedzie cd....pt. sp.Madzia)
        • Gość: mb Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.12, 01:27
          "Forma przekonywujący w tekstach pisanych – co więcej, drukowanych, a nie internetowych – występuje równie często, co forma przekonujący, a znacznie częściej niż przekonywający. Mimo to jest zwykle traktowana jako niepoprawna, w przeciwieństwie do dwóch pozostałych wymienionych tu form. Myślę, że czas przyszedł, aby formę przekonywujący zaakceptować przynajmniej w tzw. normie potocznej. To samo dotyczy formy oddziaływujący, używanej na równi z oddziałujący i oddziaływający. "

          poradnia.pwn.pl/lista.php?id=10188
          • Gość: Leszek Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.dynamic.chello.pl 10.04.12, 21:54
            gdyż, ponieważ, bo? To, że ludzie durnieją i nie chce im się wbić do łba poprawnej formy (za to kto co napisałem na fejsbuku i kto kogo gra w serialu to bez problemu) nie znaczy, że trzeba iść tą drogą. To co? Za chwilę "paczę" wejdzie jako poprawna forma?
            Mamy trudny język. To prawda. Nasza gramatyka nie ułatwia nam życia...ale ludzie. Nasz język to nasza historia, nasza tradycja, nasz kultura i tożsamość. Nie można pozwalać na to, że gdy społeczeństwo głupieje to tracimy kulturę na rzecz wygodniejszych form.
          • danny_boy Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 11.04.12, 11:30
            >Myślę, że czas przyszedł, aby formę przekonywujący zaakceptować przynajmniej w tzw. normie
            potocznej
            Poszłem i żem zaakceptował, a tera trza wziąść się za zatwierdzanie innych wyrazów używanych przez nieuków. Tak trzymać, czyli równać w dół, miliony much nie mogą się mylić.
      • Gość: m Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.04.12, 14:35
        Porównywanie muzyki Chopina do tej książki jest raczej nie na miejscu.
      • egon_olssen Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 14:45
        Z Chopinem przegiąłeś. Raczej (jeśli już w tematach muzycznych) to Ich Troje czy Bayer Full.
        • danny_boy Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 11.04.12, 11:31
          > to Ich Troje czy Bayer Full.
          Kogoś zabili?
      • balada cybercenzura 10.04.12, 12:26
        Mam wrażenie, że książka została zwyczajnie ocenzurowana. Tyle, ze tym razem cenzura pochodzi z dołu a nie z góry. Sama bym czegoś takiego nie kupiła, podobnie jak 90% innych rzeczy które są w Empiku. Ale szczerze mówiąc, wolałabym mieć wybór.
    • Gość: ttt Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.12, 14:27
      Prezes empiku matkę by własną sprzedał dla paru złotych
    • Gość: czytelnik Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... IP: *.de 09.04.12, 14:31
      Brawo!
      Szkoda tylko, że na głosy klientów Empik dopiero zareagował.
      Hańbą jest dla tej firmy, że w ogóle coś takiego pojawiło się na jej półkach.
      • Gość: a Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.028.c81.petrotel.pl 09.04.12, 19:25
        Dokładnie!
    • Gość: matka Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.12, 14:43
      Brawo EMPIK -mam nadzieje,ze nikt i nigdzie nie kupi tego gniota i nie da zarobic,ani P.Red.,ani Katarzynie W.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Skandal,ze ktos chce dorabiac sie na smierci tego DZIECKA!!!!!!!
      Tylko w chorym umysle mogla zrodzic sie tak zenujaca mysl-KASA-KASA-KASA-po trupach!!!!!!!!
      • najbecia Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 10.04.12, 11:39
        dzis ksiazka - jutro film. poki temat goracy jak swieze buleczki, czerstwych nikt przeciez nie kupi ;) hieny... naczelna gali powinna poleciec za to ze stanowiska.
    • chamsterka Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... 09.04.12, 14:43
      Nie rozumiem... Nie chcesz, to nie kupuj książki.

      Mnie też ta cała historia oburza, a kolejne jej odcinki w postaci codziennych niusów i występów "rodziców" w mediach wywołują u mnie obrzydzenie. Pojawienie się książki to też paranoja.

      Ale postawa Empiku mnie dziwi. To tak jak z TV Trwam, nie chcesz, to nie oglądaj. Teraz takie nagłaśnianie sprawy spowoduje większe zainteresowanie tym chłamem.
      • Gość: Chochoł Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.toya.net.pl 09.04.12, 15:08
        Re: ~chamsterka
        Tylko hieny żywią się trupem. EMPiK sięgnął dna w POgoni za zyskiem. POwnien być BOJKOT tej firmy.
        • Gość: zz Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.acn.waw.pl 09.04.12, 16:10
          Wymien klawiature, bo literka 'o' Ci sie powieksza co chwile.
        • Gość: aha Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.12, 16:27
          Nie rozumiem. Książki o Smoleńsku bez względu na treści mogą być sprzedawane, a ta nie? Najwyżej wydanie jej osiągnie kiepskie wyniki finansowe i wydawnictwo straci. Ponadto - jest wiele poważniejszych księgarń, niż sieć Empik.
          • Gość: qwerty Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.88net.trzepak.pl 09.04.12, 19:05
            Trzeba przyznac, ze porownanie do Smolenska dosc trafne:
            Wypadek TU154 okresla sie w branzy lotniczej jako "CFIT" czyli Controlled Flight Into Terrain.
            W Sosonowcu prawdopodobnie mielismy z czyms podobnym do czynienia....
            • Gość: aha Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.12, 21:55
              Aha, jasne. Obie rzeczy można łączyć z zamachem.
        • osfp Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 10.04.12, 11:05
          > Tylko hieny żywią się trupem.

          Masz na myśli J.K. i jego partię?
      • Gość: Jace Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.federalmogul.com 10.04.12, 10:43
        A co byś powiedział na wspomnienia jakiegoś socjopaty? Tak bardzo czekasz na pamiętnik Brejvika? Tez "Nie chcesz, to nie kupuj"? Nie chodzi o książke, ale o promowanie ludzi, którzy poza tym, że kogoś skrzywdzili, są NIKIM. Im wiecej szumu wokół nich,m tym bardziej się cieszą - a na prawdę nie zasługuja na naplucie w twarz
    • Gość: Bong Niezłe nakręcanie... IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.12, 14:45
      Darmowa reklama! O to chodzi.

      Może spalcie kilka egzemplarzy!

      Hitler też tak zaczynał.
    • Gość: Lena Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... IP: *.lodz.mm.pl 09.04.12, 14:47
      Najwyższy już czas przerwać tę chorą relacje z procesów """ C E L E B R Y T Ó W """" z Sosnowca - napisanie książki i jej sprzedaż toż to skandal.
      Jak można nie szanować stałych klientów Empiku i innych normalnych czytelników.
      Ta sprawa to nie horror - to skandal,że my żyjemy w takim kraju,gdzie patologia jest eksponowana !!!
    • p_3p Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... 09.04.12, 14:52
      Już nie chce? Ale chciał!

      Naród szanuje i wspiera Empik.... Żartowałem..... Ta firma CHYBA już od jakieś czasu uchodzi za gó....w...nianą i nie mającą nic wspólnego z kulturą lub choćby dobrym smakiem.


      • danny_boy Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 11.04.12, 11:35
        >Ta firma CHYBA już od jakieś czasu uchodzi za gó....w...nianą i nie mającą nic wspólnego z kulturą lub choćby dobrym smakiem
        Czy chodzi ci o regały za kasami wypchane papierosami i z napisami nad nimi „empik pełna kultura”?
    • Gość: masakra za wcześnie IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.12, 14:52
      Nie długo takie publikacje będą sprzedawać przed przestępstwem :(
    • Gość: zbulwersowana Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.12, 15:01
      Pomijając temat - ksiązka, która powstała w miesiąc?
      Dobrą prezentację maturalną pisze się dłużej.
    • pick.up Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... 09.04.12, 15:02
      nono, ladnie sie udala nowa kampania PR empiku. "ksiazka w przedsprzedazy" - czyli: "tak naprawde nic nie sprzedawalismy, ale dzieki za buzz" :D
    • Gość: wiemzenicniewiem Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... IP: *.range86-148.btcentralplus.com 09.04.12, 15:05
      Teraz EMPiK sie wycofuje bo opinia publiczna zmieszala ich z blotem. Natomiast wczesniej nie mieli oporow zeby taki chlam puscic do sprzedazy. Zalosne. Stracili wiele w moich oczach. A juz po naczelnej Gali naprawde spodziewalam sie innego poziomu. To bylo po prostu zenujace.
    • jacques44 Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... 09.04.12, 15:09
      No właśnie... Kolejna książka, która żeruje na ludzkiej tragedii sprzedając krew i śmierć. A tak naprawdę nie wyjaśnia dlaczego tak się stało? To już lepiej przeczytać opracowanie na ten temat, które opublikowano 9 lutego i przewiduje dalsze zmiany wątków w śledztwie, aferę i nieodpowiedzialność Rutkowskiego, targnięcie się na własne życie Katarzyny. Jaka jest prawda - można zobaczyć i ocenić PÓŁ POLSKI SZUKA MAGDALENĘ WAŚNIEWSKĄ, CZYLI PRAWDA NIE CHCE SIĘ POKAZAĆ - SZEŚĆ ODSŁON W POSZUKIWANIACH
      • slo.n.ko Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 16:31
        Zważywszy na błędy językowe już w samym tytule- chyba sobie daruję (pół Polski szuka- kogo? czego?- MAGDALENY WAŚNIEWSKIEJ a nie Magdalenę Waśniewską).
    • globalneocipienie Hipokryzja czytelnków - oszołomów, analfabetów 09.04.12, 15:13
      Nie wiem dlaczego Empik się ugiął przed tymi analfabetami. Przecież w każdej książce jest coś, do czego można się doczepić. Dlaczego w sprzedaży są na przykład bzdury ala gora na temat globalnego ocieplenia. Mam nawet wrażenie, że bojkot jest na rękę autorce i innym sieciom handlowym. Do tej pory chyba nikt nie słyszał o tej książce, a teraz wszyscy będą się o nią zabijać na Allegro i innych serwisach.
      Drogi Empiku - będziemy cię bojkotować, jeśli książka o Katarzynie W. nie wróci do sprzedaży.

      otoglobalneocipienie.blogspot.com/
      • smurrfff Re: Hipokryzja czytelnków - oszołomów, analfabetó 09.04.12, 17:20
        Wszycy czyli kto? Ty i tobie podobne hieny? Bo ja osobiście mam w dupie tę książczynę. I wali mnie czy Empik ją wyda czy nie, bo brzydzę się tanią sensacją dla hołoty, takiej jaką reprezentujesz mówiąc "my". Bo w niczyim innym imieniu wypowiadać się nie masz prawa. I twój bojkot Empiku tylko wyjdzie mu na dobre. Szczekaj dalej.
        • Gość: Hoh Re: Hipokryzja czytelnków - oszołomów, analfabetó IP: 109.95.206.* 09.04.12, 18:11
          Gdyby nie bojkot nawiedzonych, nie wiedziałbyś, że tej książki nie chcesz kupić, więc kto tutaj szczeka...
          • smurrfff Re: Hipokryzja czytelnków - oszołomów, analfabetó 09.04.12, 21:04
            Kolejny "intelektualista". Też piszesz książki?
            • globalneocipienie Re: Hipokryzja czytelnków - oszołomów, analfabetó 09.04.12, 21:38
              smurrfff napisał:

              > Kolejny "intelektualista". Też piszesz książki?


              tak
    • jaromirka.4 Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... 09.04.12, 15:19
      No i mamy dyktaturę motłochu. A najgłośniej pewnie protestują ci, którzy w życiu żadnej książki nie przeczytali. Nie znoszę tego polskiego zatęchłego zaścianka i ciemnogrodu.
      • Gość: erni Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.12, 15:53
        To nie tak jak myślisz. Dochody ze sprzedaży książki zasiliłyby kieszeń pani Katarzyny W., kobiety która zamiast siedzieć w więzieniu, robi medialną i finansową karierę. W tym przypadku większość ma rację.
        • Gość: g Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: 109.95.206.* 09.04.12, 15:59
          No właśnie teraz zarobie - dzięki reklamie nawiedzonych. Nie wiedziałem, że istnieje ta książka, aż do teraz.
        • jaromirka.4 Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 16:07
          To znaczy, że jeśli ktoś zabił drugiego człowieka (załóżmy, choć tak naprawdę nie wiemy, czy ta pani kogokolwiek zabiła), to nie ma prawa zarabiać pieniędzy? A z jakiego kodeksu ten przepis?
          • Gość: Assakari Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.dynamic.chello.pl 09.04.12, 17:06
            Hm. Przeczytałam twój wpis i zaczęłam się zastanawiać, czy jesteś zwykłym trollem którego zadaniem jest drażnić ludzi, czy to coś jeszcze innego czego nazwać nawet nie chce. Kodeks moja droga to nie wszystko. Istnieje jeszcze coś takiego jak mir społeczny. Wyjaśniam: osoba oskarżona o zabójstwo może zarabiać pieniądze. Nawet jak siedzi w więzieniu. Ale nie może zarabiać pieniędzy na Tym zabójstwie o które jest oskarżona. To narusza mir społeczny i na to właśnie oburza się wielu ludzi. Naruszeniem miru społecznego było również okłamywanie społeczeństwa, że dziecko zostało porwane i żerowanie na ich dobroci i współczuciu. Osobiście nie dotknę tej książki, nie ważne w której księgarni by się nie pojawiła. Budzi we mnie obrzydzenie, jak myśl o grzebaniu się w zarobaczonej kupie.
            • Gość: tlaloque Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.12, 19:51
              bredzisz jak potluczony. mir spoleczny moga zaklocac zamieszki, a nie zarabianie na zabojstwie. jest to co najwyzej nieetyczne, ale jak zmusisz ludzi, zeby nie placili za cos, czego pragna? twoje tezy nie maja zadnego odzwierciedlenia w rzeczywistosci.
        • pick.up Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 19:55
          ci, co najglosniej teraz krzycza, za miesiac poleca do kiosku po 'gale' z dolaczona ksiazka o katarzynie w. takie zachowanie to norma wsrod mieszczanstwa :)
      • Gość: Gość Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.ip-point.pl 09.04.12, 17:05
        Ciemnogród to raczej ci co się tą całą sytuacją w ogóle interesują, było minęło, nic nie zrobi człowiek w tej sprawie, a media dalej ciągną. Wiadomo, że wszystkim żal dziecka. Wielka nowa 'celebrytka' się zrobiła i wszędzie o tym słychać i wszędzie to widać, a niektórzy naprawdę nie chcą tego ani słuchać ani na to patrzeć. Książkę napisano dla zysku, bo temat ma nadal branie, co jest absurdalne i nie do przyjęcia. Szczerze kogo obchodzi jakaś popieprzona, kłamliwa i brzydka, wybaczcie, ale jednak gó...ara. Tyle na ten temat. Bardzo cieszy mnie, że nie będę musiał widzieć tego szmelcu w empiku.
      • smurrfff Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 17:21
        jaromirka.4 napisała:

        > No i mamy dyktaturę motłochu. A najgłośniej pewnie protestują ci, którzy w życi
        > u żadnej książki nie przeczytali. Nie znoszę tego polskiego zatęchłego zaściank
        > a i ciemnogrodu.


        To musisz nie znosić samej siebie. Nawet nie wiesz co to książka, przedstawicielko motłochu.
        • jaromirka.4 Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 17:37
          Dzieci... dajcie sobie spokój. Trochę więcej dystansu do rzeczywistości. każdy może pisać i sprzedawać książki, a jeśli naruszy w ten sposób czyjeś dobra, to zainteresowani wytaczają mu proces cywilny. Ja nie jadam mięsa, ale do głowy by mi nie przyszło zażądać wycofania golonki i szynkowej z osiedlowgo sklepu, ponieważ uważam ludzi mordujących zwierzęta za barbarzynców i potworów. A co do miru domowego, to niech autor posta na ten temat przeczyta właściwy fragment literatury prawniczej, a nie pierdzieli jak potłuczony. Książki czytam średnio dwie w tygodniu, a niektóre nawet piszę, więc zarzuty w stylu 'nawet nie wiesz, co to książka' lekko zahaczają o śmieszność.
          • smurrfff Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 18:46
            Nie dość, że kabotynka, to jeszcze grafomanka. Coraz lepiej. To nawet nie zahacza o śmieszność. To jest żałosne.
            • horoskop_kaczynskiego Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 20:45
              Sp....laj trollu poj....ny.
      • Gość: wianks Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.play-internet.pl 09.04.12, 21:34
        to książka dla motłochu takiego jak ty. Jeśli już czytają jakieś książki to tylko tanią sensację, plotki lub romanse. Żal, ale niestety dużo mamy w Polsce debili, nawet z mgr bo szkołach gotowania na parze.
      • Gość: Aga Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.12, 23:14
        Pokusiłabym się o stwierdzenie, że najgłośniej protestują ci, którzy czytają.
      • Gość: mocz-nick Rozumiem, że na biegunie przeciwnym do IP: *.sulechow.pl 10.04.12, 10:39
        "polskiego zaścianka" jest ultranowoczesna matka niejakiej Madzi, a wyznania i myśli kretynki miałyby być lekturą obowiązkową dla każdego Polaka "na poziomie" (jak mawiają ci aspirujący do poziomu). Robienie kasy na takim g... woła o pomstę do nieba.
        • horoskop_kaczynskiego Re: Rozumiem, że na biegunie przeciwnym do 10.04.12, 11:27
          Masz prawo do własnych opinii. Nie masz prawa zakazywać pisania książek innym ludziom i nie masz prawa zakazywać sprzedawania książek. W tej książce nie ma niczego nieobyczajnego, nie ma propagowania faszyzmu ani komunizmu, nie ma naruszenia niczyich dóbr. O co chodzi w tej histerii? O wypełnienie czasu motłochowi, który ma dość swojego codziennego, nudnego życia?
          • Gość: mocz-nick Ciekaw jestem czy z równą zaciekłością IP: *.sulechow.pl 10.04.12, 15:23
            broniłeś prawa Zyzaka do napisania książki o Wałęsie, hipokryto.
            • horoskop_kaczynskiego Re: Ciekaw jestem czy z równą zaciekłością 10.04.12, 15:47
              Książka zyzaka narusza dobra osobiste Prezydenta Wałęsy oraz wielu innych osób. Ponaddto fałszuje historię i została wydana pod szyldem IPN, czyli instytucji panstwowej, której celem jest ustalanie prawdy historycznej. Każdy podatnik powinien protestować przeciwko takiej hucpie. Książka na temat pani Katarzyny nie narusza niczyich dóbr i jest napisana przez prywatną osobę. A kogo broniłem wcześniej, to nie jest twoja sprawa, ani przedmiot rozmowy na tutejszym forum.
              • Gość: mocz-nick Trafiony zatopiony, kolejny wykształciuszek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.12, 06:27
                Po prostu wiedziałem, że mam do czynienia z klasycznym wykształciuszkiem. Utuczonym "wiedzą" z Gazety Wyborczej. Nawet łajzo nie czytałeś tej książki, ale z doskonale wiesz, że "narusza dobra osobiste prezydenta Wałęsy". Może niezbyt długo na świecie żyjesz ale były takie czasy, że darcie łacha z Wałęsy było w dobrym tonie, również, czy może głównie, w Wyborczej. A co do książki Zyzaka. Wałęsa nie jest osobą prywatną, lecz publiczną (a w każdym razie również osobą publiczną), częścią historii Polski, zakichanym obowiązkiem historyków jest maglować Wałęsę z każdej strony i pisać o nim opasłe tomiska. W Stanach o każdej nieco bardziej znanej osobie powstają dziesiątki lepszych czy gorszych książek i nikomu nie przychodzi do głowy żeby cenzurować takie treści. Jeśli któryś z historyków naruszy przy tej okazji dobra osobiste Wałęsy, ten ma cały arsenał środków, żeby temu przeciwdziałać. Tymczasem państwo miłości zabawiło się tu w cenzora, a co więcej posunęło się do represji wobec uczelni wyższej. Toż to metody stalinowskie w czystej postaci! Co to ma wspólnego z demokracją, wolnością słowa itp.? Ty nie potrzebujesz odpowiedzi na te pytania. Operujesz hasełkami, prostymi skojarzeniami. Też byłem kiedyś gorący lewicowiec zaczytany w Urbanie, aż dorosłem i zobaczyłem jaka to świnia. Aha, co do książki o pani Kasi. Jest coś takiego jak przyzwoitość. Przyzwoitość nakazuje by nie czerpać korzyści z cudzej tragedii i nie mówię tu o tragedii mamusi bynajmniej. Żeby była jasność, ja jestem za tym, żeby pani red. Gali pisała sobie swoje dyrdymały i sprzedawała je np. na bazarkach, na zlotach Manify itp. Ja po prostu nie rozumiem, jak szanowany bądź co bądź EMPIK mógł zniżyć się do takiego poziomu.
      • Gość: Magda28 Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.play-internet.pl 10.04.12, 11:28
        To czemu jeszcze w Polsce jesteś? Droga wolna!
    • jagger2009 Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... 09.04.12, 15:20
      ciagle bede powtarzac ze w tym wszystkim zapomina sie o malym stworzeniu ktore o conajmnie 80 lat za wczesnie odeszlo z tego swiata za przyczyna osoby/osob ktore dalej chodza po wolnosci staly sie po prostu celebrytami (wstyd) a odpowiednie komorki bardzo opieszale dzialaja aby ktos wreszcie poniosl kare za smierc tej dziewczynki a nastepnie profanacje zwlok
    • krysto1959 Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... 09.04.12, 16:10
      Hieny, które chcą zrobić kasę na Tej Małej. Za chwilę doczekamy się misia pamięci Madzi W.
      Sku...syństwo i nic więcej.
    • Gość: mm Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.12, 16:23
      no i nie będzie kasy,szanowna pani autorko...
    • Gość: n żenada IP: *.ghnet.pl 09.04.12, 16:32
      Jak można coś takiego wydawać? Jednak Polak potrafi
    • Gość: PO_PiaR_dując Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... IP: *.1and1.pl 09.04.12, 16:48
      to dzieło biograficzne POwinno być sprzedawane na wiecach wyborczych jedynej słusznej partyji
    • Gość: k Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.04.12, 17:08
      od kiedy to Empik to szanowana księgarnia???
    • Gość: chwwwd To raczej zwykła próba zarobienia na frajerach IP: *.ghnet.pl 09.04.12, 17:09
      takich jak wy ciemnogrodzianie. Jest popyt jest i podaż!
    • trudnyrynek Empik nie chce już sprzedawać książki o Katarzy... 09.04.12, 17:12
      pytanie do JAROMINKA.4 - a moze ten jak to okreslasz zatechly zascianek i ciemnogrod PRAWIDLOWO reaguje na proby zarobienia latwej kasy na smierci malego dziecka i rownie WLASCIWIE ocenia telewizyjne programy z rodzicami w tym wywiady, czy to nie proba stworzenia nowej kategorii celebrytow ?, ,, celebrytow nieszczescia" .......
      • Gość: wrr Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.12, 17:41
        .. i znów lud się loguje na swoim portalu i podnosi wielkie halo, dzięki któremu z jednej z sieci księgarń zniknie książka. Naprawdę lubimy się jednoczyć pod niebieskim logo i działać pospolitym ruszeniem. Najlepiej jednak by było, gdyby po prostu niezależnie od bytu książki w księgarniach po prostu nie komentować i nie kupować. Prawda jest taka, że to jest produkt i jako taki musi się wydawcy opłacać. Odbiorca tutaj decyduje. Stąd za kilka miesięcy książka powędruje do kosza z niechcianą literaturą, gdzie już teraz leżą twory Ibisza, Cichopek, kolejne analizy Smoleńskiej tragedii i pomysły na Polskę Lisa.
      • jaromirka.4 Re: Empik nie chce już sprzedawać książki o Katar 09.04.12, 17:44
        Nie wiem, co to znaczy 'prawidłowo reagować'. Nie sądzę, żeby było coś takiego jak prawidłowe reagowanie albo nieprawidłowe reagowanie. Niby kto miałby to oceniać? W ogóle mało mnie interesuje reakcja 'motłochu', natomiast interesuje mnie zachowanie firmy, która wycofuje produkt ze sprzedaży pod naciskiem jakiejś rozhisteryzowanej grupy oszołomów. Dodatkowo, moim zdaniem, jest to grupa dla rynku książki w Polsce całkowicie nieistotna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka