pawel1940
10.12.12, 08:58
Do poprawienia jest dużo! Do roboty w KŚ! Już to pisałem wczoraj, ale wkleję, żeby ktoś z KŚ miał szansę zauważyć.
Podsumowanie wczorajszego dnia wygląda tak:
- Częstochowa - Gliwice o 8:46 z Zabrza opóźnione ok. 8 minut
- Gliwice - Zwardoń o 8:54 z Zabrze opóźniony najpierw 20 minut, później 40 minut, później odwołany.
- Gliwice - Częstochowa z Zabrza o 9:16 planowo (Stadler)
- Katowice - Tychy Lodowisko o 10:07 opóźnienie ok. 5 minut (Elf)
- Zwardoń - Katowice opóźniony w Pszczynie i Katowicach 60 minut.
- Jak w dowcipie o rabinie i kozie - gdy zapowiedzieli, że Wisła - Katowice spóźniona tylko 15 minut to na peronie zapanowała euforia
Niestety opóźnienia w pierwszych miesiącach będą w KŚ normą. Problemem są krótkie czasy na przejście składu na stacjach końcowych w nowy pociąg. Na linii Katowice - Zwardoń jest to np. 20 minut w Zwardoniu (a mają tam jeździć składy wagonowe, wymagające dużej obsługi przy zmianie kierunku). Na linii Katowice - Lubliniec jest to 10 minut na zmianę kierunku (ale tabor EZT). Nie ma miejsca na niwelowanie opóźnień. System Infopasażer Intercity wskazywał dziś, że pociągi z Lublińca łapały dziś po 50 minut opóźnień.
Ale opóźnienia to jedno i w moich oczach to małe przewinienie. Wiadome jest, że KŚ ma braki taborowe, bo podobno nie dostali homologacji na wiele składów (spora część wagonów czeskich i szynobusów z Niemiec). Pospiesznie pożyczali wagony z IC oraz EZT z Przewozów Regionalnych. Możliwości pozyskiwania taboru są jakie są - cieszmy się zatem z tego co jest.
Dużo gorzej wygląda sprawa z przekazywaniem informacji o opóźnieniach. To już 100% winy KŚ i nie oszukujmy się - mięli 1.5 roku, aby dopracować procedury w tym zakresie.
Poniżej mój raport sprzed kilku dni, gdy byli jeszcze tylko na dwóch trasach w regionie. Dodam, że dziś sytuacja wyglądała dokładnie tak samo - opóźnione i odwoływane pociągi, o których informacja ogłaszana była na megafonach dopiero tuż przed lub po planowanym odjeździe.
A jak to wyglądało w Czwartek? Cytuję swoją wypowiedź "na gorąco" z czwartku:
Pociąg Kolei Śląskich (z Częstochowy) do Gliwic o 20:30 opóźniony o 1 godzinę. Pociąg sobie jedzie jedzie całą drogę z Częstochowy i bach - w ostatniej minucie Koleje Śląskie orientują się, że będzie w Katowicach godzinę spóźniony.
Pociąg Kolei Śląskich (z Wisły) do Gliwic o 21:00 odwołany. Pociąg jedzie sobie z Wisły, jedzie, jedzie i nagle - bach! W ostatniej minucie Koleje Śląskie orientują się, że pociąg ten do Katowic w ogóle nie dojedzie (a przecież jechał z innego kierunku niż ten z Częstochowy).
Na całej stacji Katowice nikt nic nie wie, są tylko biedne panie kasjerki, które o tej porze nie mają nikogo, kogo mogłyby o cokolwiek zapytać.
Obecnie KŚ obsługuje 2 linie. Jednak spółka Koleje Śląskie od 9 grudnia przejmuje przewozy w całym regionie. Życzę zarządowi spółki szczerze powodzenia...
[...] Ciąg dalszy... Pociąg z Częstochowy do Gliwic o godzinie 21:30 jest opóźniony 15 minut. Oczywiście komunikat w ostatniej minucie .
Dla tych, którzy tak jak ja zastanawiali się co się stanie z pociągiem sprzed godziny (czy pojadą dwa na raz?) odpowiedź; pociąg (a jakże!) został po godzinie opóźnienia całkowicie odwołany. Komunikat w ostatniej minucie.
[...] Okazało się, że w pociągu z Częstochowy przymarzł pantograf. Tak, to już ten czas - temperatura -3 stopni na zewnątrz, 1.5 cm śniegu na dworze. Słowem - kataklizm. Nowoczesne pociągi w Polsce stają . Co się stało z pociągiem z Wisły - nie wiadomo, ale jak kataklizm to kataklizm - problemy pewnie te same .
W moim konkretnym przypadku miało to znaczenie. Czekałem w Katowicach 2h 15 minut na pociąg. Gdyby ktoś od razu poinformował o opóźnieniach i odwołaniach, zorganizowałbym sobie podróż inaczej. A tak, czekałem dowiadując się kolejnych wieści sporo za późno.
Ostatecznie okazało się, że jeden pociąg wyjechał z Częstochowy 80 minut spóźniony, a pociąg z Wisły nie wyjechał w ogóle. Te trasy pociąg pokonuje w czasie ok. 1-2 godzin - to jest dość czasu, aby przekazać informacje od obsługi pociągu do pracowników na stacjach pośrednich, aby pasażerowie nie czuli się zagubieni. Tymczasem KŚ zachowuje się, jakby opóźnienia pociągów na kolejnych stacjach były dla nich kompletnym zaskoczeniem. Nad tym elementem KŚ muszą popracować priorytetowo, bo spóźnień w najbliższych tygodniach raczej czeka nas sporo.