Gość: TN
IP: *.dsl.milwwi.ameritech.net
16.07.04, 20:47
Siedzac sobie cicho za oceaniczna miedza (od lat juz wielu), postanowilem
doglebniej wejsc w tresci katowickiej GW, ktora rowniez od lat juz wielu
szanuje i chetnie czytuje. Z tego tez powodu odwiedzam dosc regularnie
internetowy portal GW glodny wiesci z rodzinnej slaskiej ziemi. No i okazalo
sie, ze kolega ze studenckiej lawy wypisuje androny w tejsze szanowanej
czesci slaskich mass-mediow. Nie byloby w tym nic zdroznego, wszak dzis w
Polsce kazdy chce byc slawny i to za wszelka cene, czy ma po temu
predyspozycje czy tez nie, ale artykuly pisane przez Michala Smolorza sa
zgorzkniale i przesiakniete negatywnym nastawieniem do otaczajacej go
rzeczywistosci, ludzi, miejsc, czynow i zachowan, tym samym niestety i do
samego Slaska, ktorego - wydawaloby sie - tak zaciekle broni. Trudno doprawdy
dociec podstaw takiego zachowania. Uprawia on bowiem swoista krytyke daleka
od tworczej. Nazwalbym ja raczej upierdliwa, gdyz nie wnosi ona nic
pozytywnego do sedna opisywanych spraw, przynosi natomiast uczucie
samouwielbienia samemu tworcy publikowanych artykulow. Ciekaw jestem, nota
bene, jakie odczucia ma redaktor naczelny katowickiej GW po przeczytaniu
tychze artykulow, a moze ich wogole nie czyta …?
Mysle, ze nie bede daleki od prawdy jesli powiem, iz najlagodniej ujmujac
rzecz cala, czytelnika Michalowych artykulow ogarnia niesmak i uczucie
zazenowania. Skad ta jego zgorzknialosc i starcze uwielbienie wlasnych,
nieprzemyslanych opinii?
Zafundowalem sobie kilkadziesiat minut na przeczytanie wszystkich jego
artykulow i doszedlem do kilku wnioskow. Po pierwsze - szkoda bylo czasu, po
drugie - artykuly te nie wnosza nic tworczego w proces myslowy tych, ktorzy
je czytaja, po trzecie – humor w jaki stara sie Smolorz przyobrac
prezentowane tresci jest zalosny, po czwarte zas – postaci “farorza”,
koscielnego, organisty, Teosia, etc. sa nad wyraz infantylne by nie
powiedziec - w pelni oddajace poziom intelektualny samego autora.
Powiem wprost, Smolorz jest miernym felietonista posrod gornikow i marnym
gornikiem posrod felietonistow. A szkoda, bo na studiach na Wydziale
Gorniczym Politechniki Slaskiej w Gliwicach zapowiadal sie niezle. Moze gdyby
pozostal przy swym wyuczonym fachu, bylby dzis na wysokim, szanowanym
stanowisku powiedzmy w Agencji Restrukturyzacji Gornictwa. Tam tez plota
bzdury, ublizaja innym i wszystko krytykuja, lecz nikt nie ma o to do nikogo
pretencji - przynajmniej otwarcie, jak to ma miejsce w gazetach pod
publikowanymi felietonami. Tu niestety wystawia sie on na publiczna krytyke.
Na koniec dobra rada Michale - od kumpla z czasow studenckich - porzuc te
bufonade bo ona nic dobrego nie wnosi a przysparza jedynie wrogow. Uspokuj
swe nerwy na starosc, kup sobie kanarka, idz na emeryture, “siednij se na
lawce w laubie i zaspiwoj – a w kadlubku kos, to starzyka los”.
Czasem tez wspomnij jak za studenckich czasow zdobywalismy ZSRR na naszej
wspolnej, studenckiej wyprawie do Moskwy, Leningradu, Woroszylowgradu,
Soligorska i Lwowa. Jak pilismy ruskiego szampana litrami.
Moze wowczas humor Ci sie poprawi…
Pozdrowienia,
TN -USA-