ballest
26.06.02, 20:14
Wyjatewk z GW.
Kochamy Brazylię, Argentynę, Włochy i Francję, Niemców najwyżej szanujemy. Ale
dziś mamy do tego kolejną okazję. Kiedy dwa lata temu reprezentacja Niemiec
poniosła na Euro 2000 nienotowaną dotąd klęskę (ostatnie miejsce w grupie,
jeden punkt, jeden gol zdobyty, pięć straconych) wydawało się, że "czarny
charakter" światowej piłki z kolan nie podniesie się długo. Nikt nie dostrzegał
w niemieckiej piłce młodych talentów, nikt nie widział szansy wyjścia z
kryzysu. Tymczasem Rudi Voeller, trener z przypadku, który posadę dostał
dlatego, że Christopcha Dauma przyłapano na używaniu narkotyków, pracował
spokojnie. Ale kiedy przyszła klęska z Anglią 1:5 w eliminacjach azjatyckich
mistrzostw wszyscy uśmiechali się pod nosem. Nawet kibice niemieccy.
Potem reprezentacja Niemiec zmuszona była walczyć w barażach z pokonaną przez
Polskę Ukrainą. A w naszym kraju rozgłaszano, że gdyby teraz piłkarze Jerzego
Engela zmierzyli się z Niemcami niechybnie świętowalibyśmy zwycięstwo po raz
pierwszy w historii. Dziś te opinie wyglądają absurdalnie. Engel nie jest
trenerem, nasi piłkarze na wakacjach, Niemcy w finale mistrzostw świata !!!!