albertis
11.12.05, 17:41
Bylo o ksiazce, jest muzyka, troche o doznaniach artystycznych komunikatorow
i przegladarek, sa kobiety, spiew i sauna. To teraz moze o milosci czystej
i prawdziwej przez.....internet.
Czy mozna zakochac sie przez lacze telekomunikacyjne, czy rozmowa na komunikatorze zapewniajaca nam anonimowosc jest substytutem glebi uczuc
i uniesien? Czy netowe "kocham cie" moze zastapic osobiste "twarza w twarz"?
Czy literki na ekranie monitora to ekwiwalent zapachu wlosow dziewczyny, mrugania rzes, tanca brwi, rumienca na policzku, czy tez przyspieszonego oddechu?
Jakie sa wasze odczucia i przemyslenia?