wilym
19.02.03, 15:20
Wojciech Kilar zawsze mi imponowal; kompozytor swiatowej klasy,
niejednokrotnie podkreslal swoje przywiazanie do Slaska. Choc pochodzi ze
Lwowa i mial mozliwosc tworzenia w snobistycznym Krakowie czy "stolycznej"
Warsiewie ten Gorol z pochodzenia a Hanys z wyboru zawsze powtarzal, ze to
wlasnie na Slasku czuje sie najlepiej.
W ostatnim numerze "Rzeczpospolitej" znalazlem kolejna wypowiedz pana Kilara,
ktora umocnila moj szacunek do jego osoby. Moze zamiast toczyc bezsensowne
spory na forum i ganiac sie z roznymi Hugonami, wykrzyknikami, niklotami itd.
zajmniemy sie wyszukiwaniem takich kwiatkow jak ponizszy i stworzymy ranking
wspolczesnych nam Slazakow, z ktorych mozemy byc dumni?
A oto cytat z Kilara:
Wojciech Kilar, kompozytor
To, że znalazłem się na Śląsku, jest zrządzeniem boskim. Z wielu względów:
zawodowych, artystycznych, ale i osobistych. Poznałem tu niezwykłych ludzi,
spotkałem też moją przyszłą żonę. Śląsk to moja druga ojczyzna. Jest jak
Ameryka. Przyjmuje przybyszów z otwartymi ramionami. Często słyszę: "Co ty
siedzisz w tych Katowicach?" Trzeba być inteligentnym człowiekiem, by to
zrozumieć. Co mam odpowiadać? "Przyjedź, to ci pokażę, co to jest Śląsk,
posiedzisz - zrozumiesz". Ot, choćby próba orkiestry w Katowicach, która
wygląda inaczej niż gdzie indziej. Jak widzę skupienie muzyków Narodowej
Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, kiedy mają zagrać pierwszy akord, to
wiem, że to jest dla nich ważna sprawa, oni dążą do perfekcji.