Dodaj do ulubionych

Wojenna publicystyka

IP: 170.205.213.* 21.03.03, 11:30
[..]
Wiele osób amerykański atak odbiera również jak zwykłą napaść. Wszędzie
słyszymy, ze to wojna o ropę albo zemsta Busha juniora za próbę zamachu na
życie jego ojca, kiedy tamten piastował Urząd Prezydenta USA. Opinie te,
chociaż mogą być w pewnej mierze uzasadnione, są bardzo powierzchowne i
schematyczne. Konflikt ten ma również swoje podłoże w specyficznym dla
Amerykanów sposobie postrzegania świata i roli, jaką muszą w nim odegrać.
Kraj ten powstał w konsekwencji wypaczeń i niedoskonałości europejskich
systemów politycznych. Amerykanie zbudowali potęgę, która nie ma sobie
równych w całej historii ludzkości. Potęgę militarną i ekonomiczną. Ich wiara
w to, choć nie wszystkich oczywiście, że muszą rozprawić się z każdym
dyktatorem na ziemi jest bardzo prawdziwa. Chociaż zdarza im się różnie
traktować różne reżimy, uzależniając to od rachunku zysków i strat. Ale czy
my robilibyśmy inaczej na ich miejscu? Nie, bo każdy normalny polityk tak
robi. Europejczycy nie powinni się jednak temu zbytnio dziwić. Sami rozpętali
dwie światowe wojny, z których niektóre dzisiejsze "mocarstwa" europejskie
istnieją dzięki niemałej pomocy USA. Czy te wojny były rozpętane z chęci
niesienia komuś pomocy. Jasne, że nie. Były rozpętane z chęci zysku i
zdobycia przewagi nad przeciwnikiem. Komunizm, faszyzm to przecież typowo
europejskie wynalazki. W Ameryce, pomimo wielu prób, nigdy komuniści czy
faszyści czy choćby nawet populiści do władzy nie doszli. Pomimo, że mieli i
mają swoje struktury, organizacje i całkiem prężnych działaczy. Każda wojna
ma podobne podłoże, zmienne są tylko ideologie, które w chwilowej potrzebie
dorabia się do faktów.

Po tym jak Amerykanie odsuną Husajna od władzy, okaże się tak naprawdę, czy
Irakijczycy faktycznie będą czuć się wyzwoleni spod władzy tyrana, czy też
poczują się uszczęśliwiani na siłę. Możliwe, że odczują jedno i drugie w
równym stopniu. Jest na pewno duże ryzyko, że nawet po zakończeniu działań
zbrojnych społeczeństwo Iraku tak odmienne kulturowo i mentalnie od
społeczeństwa USA odrzuci typowo zachodnie wzorce kulturowe, społeczne i
polityczne. Ci ludzie jednak chcą teraz na pewno jednego. Normalnie żyć. Bez
szaleńca Husajna i bez amerykańskiego wojska na ulicach. Ani jedno ani drugie
to nie jest normalność. Miejmy nadzieję, że skończy się to szybciej niż
przewidują specjaliści od strategii.

Klaudiusz Szymańczak

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka